ZAKRYTE ZAGADKI

NIEBIESKA PERŁA W KORONIE
(CZĘŚĆ 9)
LINK! DO CZĘŚCI 8

Nasze ciało składa się z układów, przewodów, włączników indywidualnych i wyłączników głównych. Wszystko jest specjalnie zaprojektowane do przenoszenia pewnych ilości energii – prany, która podróżuje przez nasze ciało. Można powiedzieć, że czakry są włącznikami i wyłącznikami, niczym kontakty do światła, które umieszczone są blisko splotów nerwowych. U większości ludzi na świecie przeciętnie otworzone jest około 72 000 kanałów energetycznych. Kiedy przebudzi się Kundalini w takim ciele zaczyna włączać się 720 milionów nadi.

Prana płynie przez przez dwa główne kanały: Ida i Pigala, w których przepływ energii przypomina dwa węże pędzące do góry, które splatają się w okolicy czakr, dopóki nie zderzą się wspólnie głowami w okolicy sacrum, w chwili kiedy wszystkie systemy są zharmonizowane, wspólnie wpływają do Sushumny, co zwiększa ilość prany w całym organizmie. Stopniowo otwiera się wyższe okablowanie człowieka, otwierają się następne przełączniki, ponieważ gdyby nagle ruszył cały nowy układ energetyczny, wszystko za jednym ciosem, nasze kanały i części ciała mogą się usmażyć, a nawet wysokie napięcie energii może ugotować mózg. I wcale nie żartuję, właśnie tak się zdarza, kiedy u ludzi dochodzi do samozapalenia i wiemy już, że nie są to bajki. Najczęściej zdarza się to, kiedy ludzkie ciało jest pełne nieczystości a system słaby, aby sobie z tym wszystkim poradzić.

Ludzie obserwujący zjawisko samozapłonu widzą, że u ofiar najbardziej spalone jest wszystko w okolicy miednicy, nawet na popiół, podczas gdy nogi bywają nienaruszone. Czasami cały tułów zmienia się w popiół. Kiedy widzimy takie zjawisko musimy zdać sobie sprawę z jaką siłą działa Energia Kundalini. Ciekawe jest także to, że pali się tylko ciało a wszystkie rzeczy materialne obok ciała są nienaruszone.

Podczas podnoszenia się Kundalini czujemy ból, wibrowanie ciała, to znaczy energia rozpuszcza przeszkody, nasze energetyczne rury, i te już aktywne, i te które muszą się otworzyć są aktywowane, aby zwiększyć przepływ energii. Jest to nie łatwy czas, na początku występuje wielki kryzys. Wiele osób przeżywa swoje osobiste piekło. Czym w system energetyczny większy strumień energii uderzy, tym zada więcej bólu, całe ciało płonie. Puszczają stare kotwice i sieci zabezpieczenia, a budzący się człowiek na początku tej drogi ma uczucie błąkania się po ciemnym lesie, cierpi na brak bezpieczeństwa, spłaszczenie pamięci, dochodzi panika, szybkie zmiany nastroju, epizody smutku, strachu, złości lub wielka depresja, a to wszystko w tle błogości. Nagle obok gwałtownych emocji pojawiają się pragnienia cichej medytacji, samotności, modlitwy.

Czujemy, że musimy przejść przez jakąś ścianę, doświadczyć innego poziomu, który jest cichy i pełen relaksu. Ale czujemy wielkie parcie na ciało, wszystko wewnątrz wibruje, drży, szarpie się, jakby chciało się wyrwać i uciec daleko z tego miejsca. Początkowy przepływ prany nie jest spokojny i cichy. Energia wzbiera niczym wzburzona woda, kanały nadal są wąskie, poblokowane, czym więcej energii tym bardziej zwiększa się szum, huk, grzmoty, wiry, tornada, drgania całych mięśni, kończyn, skurcze, albo całkowita wiotkość ciała, nie można utrzymać w dłoni nawet łyżeczki. W mózgu biegają dziwne bąbelki niczym musujący szampan. Zwiększa się bicie serca, ciśnienie krwi, skurcze przepony, do tego dochodzi potężna suchość w gardle, jamie ustnej, której nie można niczym ugasić, sztywność w kręgosłupie, szyi, ból brzucha, utrata siły w ramionach, nadgarstkach, kolanach, kostkach, problemy z lewą stopą, podudziem, to wszystko są psychokinetyczne zakłócenia naszych urządzeń energetycznych.

Na początku procesu Kundalini potrafią potwornie dokuczyć wewnętrzne dźwięki .... ale tylko na początku, osobiście przeżywałam ten koszmar przez trzy miesiące. Huk w głowie był tak potężny, jakbym tam miała zamontowany silnik odrzutowy, przy tym często pojawiały się huragany, tornada, dudniący pociąg ...

Ale tak jak rzeka, zawsze najmocniej hałasuje na początku swojego biegu, a kiedy już osiągnie ostatni etap podróży uspokaja się, podobnie jest z Energią Kundalini. Później przypomina śpiew ptaków, szum delikatnej wody, brzęczenie pszczół w ulu, aż w końcu słyszymy niebiańską muzykę, czasami odezwie się jakiś głośniejszy dźwięk, ale już nie jest dokuczliwy, tylko tajemniczy. Wtedy jeszcze w pełni nie zdajemy sobie sprawy z przyszłych wydarzeń, jeszcze nie wiemy jak dalece rozszerzy się nasze serce, nasze zrozumienie? Nie wiemy, że pojawią się dziwne doznania w prawym górnym mózgu, powoli otwieramy się na kreatywność, ekspresję, dopuszczamy do głosu duszę.

Stopniowo aktywują się dalsze obszary mózgu, które były poza nasza kontrolą. Ostatecznym wynikiem przebudzenia Kundalini jest całkowite pozbycie się strachu. Nasze serce jest już radykalnie rozszerzone, gotowe na nowe działania, pełne odwagi, nowych wyzwań. Człowiek już nie ucieka przed życiem, innymi ludźmi, ego i życie przyjmują inną pozycję, nie podporządkowują się kryzysom.

W ciele przebudzonego człowieka ważny jest tzw. Trójkąt Kundalini, utworzony z czakry korzenia, serca i korony. Celem trójkąta nie jest podniesienie Kundalini tylko zrównoważenie energii krążącej tak, aby można było uniknąć niestabilnego rozwoju, w tym samozapłonu. Dzięki temu trójkątowi przywracamy rytm i stabilność. Tylko wtedy ogień krąży bez przeszkód wchodzi do odpowiedniego kanału i tylko wtedy, gdy postępuje geometrycznie do wszystkich trzech punktów, z równoczesnym działaniem jednolitej wibracji rozbudzony jest prawdziwy ogień Kundalini.. Trójkąt jest połączony z nerwem błędnym (vagus nerw), który doprowadza strumień do duszy człowieka. Nerw błędny wpływa na serce, drugim ważnym połączeniem jest czakra korzenia; wszystko ma miejsce wówczas, kiedy dusza rozpoczyna podróż w górę, tą drogą osiąga czakrę korony. Rozpoczyna się wzrost duchowy. Nerw błędny zaczyna wibrować i promieniować jak tylko człowiek zaczyna okazywać zainteresowanie pracą na duchowym polu. Dusza przez centrum korony i mózgu ma wpływ na resztę ciała i osobowości.

Energia Kundalini płynąc do góry zawsze otwiera swoje „kurki” w ten sposób, aby nie spowodować zniszczenia całego ciała kiedy nie jest ono jeszcze gotowe, dlatego nie wolno tego procesu pośpieszać, szczególnie kiedy się nic nie wie na temat tej energii. Zaawansowani duchowi adepci, jako pierwszą pracę z Energią Kundalini wykonują z Trójkątem Kundalini.

Należy tylko wzmacniać organizm, układ krążenia, nerwowy, limfatyczny i zaakceptować wszystkie dolegliwości, jeśli nie chcemy zranić naszego organizmu. W swoim czasie energia wszystko wyrówna, potrzebne jest wiele miesięcy, a nawet lat i należy to zaakceptować. Większość ludzi nawet nie chce tego słuchać, chcą ekspresowo otworzyć Kundalini na kilku lekcjach yogi, działają po swojemu, z wielką niecierpliwością. A efekt bywa żaden albo bardzo słaby. Wielu ludzi tylko myśli, że przebudziło energię Kundalini.

Dajmy tej energii więcej czasu, poganiając ją nie tylko jej nie pomagamy, a jeszcze ją drażnimy, wówczas wybucha jak wulkan i ponownie rozkłada nas na obie łopatki.

Dlatego wielu ludzi, którzy ze spokojem przyjmują wszystkie te zmiany często możemy spotkać siedzących czy leżących bez ruchu, w jednej pozycji, z oczami utkwionymi w jednym punkcie albo zamkniętymi. Taka osoba automatycznie wyłącza się. Jeśli oczy błądzą i umysł błądzi. Jeśli umysł błądzi i oddech błądzi, jeśli oddech błądzi ciało kręci się w lewo i prawo. Jeśli nasza świadomość tak wędruje ciało jest podatne na uszkodzenia, toteż w tym stanie nie wolno stosować szczególnie zaawansowanych medytacyjnych form Pranayany, dopóki Energia Kundalini nie opanuje wielu podstawowych asan. Nie zalecam także w tym czasie wielu wyrafinowanych ćwiczeń oddechowych, szczególnie kiedy są solidne bóle głowy, ważne jest proste i spokojne oddychanie przez nozdrza, to najmocniej uspokaja ciało.

Przychodzi czas, że nasza przepona zaczyna inaczej pracować i wyraźnie widzimy, że automatycznie oddychamy już poniżej przepony. Początkowo inny oddech może wywołać ataki paniki, nagle ciało samo określa inną częstotliwość i zużycie tlenu, nie raz zdarzy się, że poczujemy jakby w naszym wnętrzu jakaś niewidzialna ręka pociągała naszą przeponą aż do samych pachwin, wówczas nabieramy potężny ładunek tlenu. Oddech potrafi mocno przyśpieszać albo całkiem znikać, często jesteśmy na bezdechu. Zanim przyzwyczaimy się do nowego zachowania ciała zejdzie trochę czasu. Przepona i nerw błędny muszą przejąć nowe funkcje.

Podczas budzenia się Kundalini sympatyczny układ nerwowy i nadnercza są stale aktywne, osiągają szczyt fazy. Ostre najazdy tej energii na ciało powodują reakcje podobne do ciągłego zagrożenia, stąd następuje duża produkcja adrenaliny i histaminy. Na dłuższą metę jest to niesamowicie męczące, nawet może dojść do zjawiska pocenia się krwią. Ściany naczyń krwionośnych i włosowatych stają się bardzo przepuszczalne. Podobnie jest z krwawymi łzami. Wzrost endorfin, który zmniejsza skurcz mięśni gładkich powoduje, że tętnice rozszerzają się zwiększając przepływ krwi. Takie zjawisko (krwawy pot) może także wywołać potężny stres, np. zagrożenie życia.

Uwolnienie histaminy w mózgu poprawia dopływ krwi do komórek nerwowych co pozwala otworzyć mózg na postrzeganie pozazmysłowe. Właśnie do tej funkcji potrzebny jest duży zasób tlenu. Powoli zmienia się molekularna gęstość ciała, widać to po wyciąganiu się stóp i dłoni, które nagle szczupleją i zmieniają swoje kształty. Dłonie wyglądają jak półksiężyce.

Wspominałam już o rozszerzeniu serca ...
jak można poznać, że zachodzi w nas ten proces?

Następuje mocne osłabienie ramion i nadgarstków. Kiedy budzi się serce-mózg zwiększa się intuicja i budzą się wyższe stany świadomości. Wzmocnione serce i otwarcie nowych obszarów mózgu prowadzi do topnienia dawnego bytu. W żyłach zaczyna płynąc ambrozyjski miód, mózg zaczyna być oświetlony przez Energię Kundalini, już nie ma za zamkniętymi oczami ciemnej kurtyny, błyska światło.

Pierwsze ruchy w sercu, które otwierają nowe połączenia przyniosą ból w okolicy serca i tarczycy. To co tutaj opisuję to tylko taki 1% zmian jakie w tym czasie zachodzą w całym ciele. I chcę wam w tej chwili powiedzieć, że nie można zmusić serca do otworzenia się (serca nie można zmusić do miłości, jak to się mówi – serce nie sługa) otworzy się samo, w odpowiednim czasie i we własnym tempie, nie ma to nic wspólnego z naszą wolą lub kontrolą ego. Gdy płyn mózgowo - rdzeniowy jest odpowiednio zjonizowany i amrita przedostaje się do krwi to prawa strona serca staje się „słoneczna” i w szybkim tempie przekształcają się obwody w mózgu. Gdy obszar serca powiększa się, wtedy poczujemy także ucisk i ból w pniu mózgu. Czym więcej wpłynie do niego energii tym ucisk jest silniejszy.

Kundalini to nasz srebrny sznur, o którym już pisałam, w którym wyraźnie czujemy jak mamy przelewane tysiące wolt, jakby nam ktoś strzelał do kręgosłupa i czakry korony wielkie ładunki elektromagnetycznej energii, aż mamy wrażenie, że nam za chwilę eksploduje głowa. Często te wybuchy pojawiają się w kolorze jasnoniebieskim, nawet tęczówki w oczach potrafią błyskać wewnętrznym niebieskim światłem. Kiedy Energia Kundalini dociera do czubka głowy, w tym samym czasie leje się światło z góry na całe ciało i czubek głowy, płynie potężnym strumieniem około pół godziny.

Człowiek czuje się w tej chwili jak sparaliżowany, ale nie przeraża go ta sytuacja, raczej mocno dziwi a nawet cieszy, jest w ekstazie. Widać to lejące się światło ... w moim przypadku widziałam olbrzymią płynną tęczę światła i miałam wrażenie, że płynę jak mała odrobina na mocno wezbranej rzece. Od tamtej pory (listopad 2000) czuję jak przez moje ciało pędzi cały czas potężny ładunek energii, który co parę sekund wybucha na czubku głowy. Nie ma końca tego zjawiska, czasami tylko przycicha albo jeszcze mocniej się nasila. Z biegiem lat czuję w sobie coraz większy magnetyzm, który nie zawsze bywa przyjemny, nasila się podczas aktywności ziemi, zmian pogody, i innych okoliczności. Czuję się mocno połączona zarówno z ziemią jak i kosmosem.

Z biegiem lat energia Kundalini mocno oczyszcza ciało i wzmacnia cały organizm, ale musi się odbyć całkowite wewnętrzne połączenie. Kiedy Energia Kundalini kończy jakiś proces zawiesza hałas w ciele (wycisza się w dużym stopniu) i powoli wszystko się synchronizuje, raczej dzieje się to systematycznie co kilka miesięcy. Wtedy też słyszymy idealną symfonię wibracji, czystych, krystalicznych i nieziemskich. Nowy etap zwiększa hałas, podobnie jak pora nocna ... niestety tutaj nie ma już końca tej podróży, można mieć jako taki spokój przez parę godzin na dobę, i znowu automatycznie włącza się fizjologiczny stymulator elektryczny i zanurza nas w elektromagnetycznej subtelnej naturze.

Czakra korony, ostatnia stacja Energii Kundalini w ciele ludzkim, jest zakorzeniona w szyszynce, która jest zalążkiem świadomości. Wygląda jak Niebieska Perła. Jogini nazywają ziarno świadomości - Niebieską Perłą.

Niebieska Perła jest połączona do wyższej duszy. Lord Krishna często jest ukazany z pawim piórem na głowie. Jeśli przyglądamy się pawim piórom, widzimy na nich niebieską kropkę otoczoną innymi kolorami: złotym, zielonym, indygo.

Oko z pawim piórem w mistycznym znaczeniu symbolizuje niebieską perłę, która jest otoczona złotą aurą i światłem tęczy. Dlatego pawie pióra w niektórych kulturach uważane są za święte. Podobnie jak osoby święte często są przedstawiane z niebieskim kolorem skóry; spotykamy ich w Indiach, w Egipcie. Dodatkowo Krishna ukazywany jest z kobrą (Energia Kundalini).

Energia Kundalini budzi Niebieską Perłę, jest to moment, że człowiek doświadcza oświecenia. Szyszynka leży w pośrodku krzyża; jeden promień krzyża to linia pomiędzy końcówką prawego ucha i końcówką lewego ucha, druga linia wychodzi z punktu między brwiami biegnąc w linii prostej do tyłu głowy. W punkcie przecięcia się tych linii znajduje się szyszynka. - Niebieska Perła. Jest to dokładnie miejsce w środku głowy.

Gruczoł Szyszynki jest najbardziej zaniedbanym gruczołem w naszym zachodnim świecie, a to jest prawda stara jak świat, że jest najważniejszym gruczołem naszego ciała. Przez mistyków określany jako siedziba duszy, łączy ciało fizyczne z Wyższą Kosmiczną Świadomością. Dzisiaj często jest podciągany pod termin – okultyzm, co oczywiście wielu ludzi wystrasza, aby się z nim głębiej zapoznać, szczególnie kiedy pracujemy na drodze duchowej.

W ezoterycznej terminologii Niebieska Perła nazywa się Manon Mani (psychiczny klejnot). W chrześcijańskiej terminologii jest to miejsce zejścia Ducha Świętego. Ten ośrodek jest bardzo ważnym centrum duchowym.

Uwaga: nie wolno tego centrum rozwijać bez odpowiedniego oczyszczenia i przygotowania. Niebieska Perła jest bardzo mała, ale zawiera wszystkie płaszczyzny istnienia.

Widzenie światła w głowie nie jest niczym nowym, znają to światło ludzie przebudzeni, może być białe, zdarza się niebieskie.

Niebieskie światło w swojej głowie zaczęłam zauważać jesienią 2000 roku. Przyszło do mnie z własnej woli, nigdy wcześniej nie słyszałam o takim zjawisku w ludzkim ciele ... i nie był to tylko błysk świadomości. Z małej niebieskiej kropki rosło przede mną na wysokości czoła potężne niebieskie słońce rozpryskujące tysiącami promieni. W tamtym czasie, chociaż zdawałam sobie sprawę, że jest to coś niezwykłego, to jednak nie miałam pojęcia, co to naprawdę jest i nikt nie umiał mi tego zjawiska wyjaśnić? Dzisiaj wiem, że to był już przejaw przebudzonej Energii Kundalini i fizyczna manifestacja duszy.

Jeśli budzimy się duchowo, Niebieska Perła oznacza naszą podróż w nieśmiertelność. Jeśli umieramy i widzimy niebieskie światło, oznacza to, że nasza dusza opuszcza ciało. Również kto ma wewnętrzne postrzeganie widzi jak w chwili śmierci innej osoby niebieskie światło opuszcza jej ciało. Kiedy dusza jest uwięziona będzie promieniować kolorem mocno niebieskim a nawet granatowym. Kiedy jest wolna promieniuje jasno niebieskim iluminującym światłem.

Niebieska Perła mieszka w Sahasrara, w duchowym centrum Korony. Wszystkie dynamiki w procesie oddychania pochodzą z Niebieskiej Perły. Kolor niebieski jest kolorem nieskończoności; Krishna, który jest uosobieniem Jaźni jest reprezentowany przez kolor niebieski. Niebieskie światło jest symbolem samowiedzy. Kiedy ktoś żyje w ciemności, znaczy żyje w duchowej ignorancji.

Czakra Korony jest punktem wejścia Boskiej Energii, którą można leczyć chorych, dlatego ten punkt musi być absolutnie czysty.

13 Jan. 2012

WIESŁAWA