ZAKRYTE ZAGADKI

BINDU VISARGA
(CZĘŚĆ 8)

LINK! DO CZĘŚCI 7

LINK! DO CZĘŚCI 9

Bindu Visarga jest to maleńki punkt w mózgu, w którym śmiertelność i nieśmiertelność wibrują we wspólnym tańcu. Tutaj spotykają się razem przeszłość i przyszłość i zatrzymuje się czas ... a może ten nigdy nie istniał?

W tym maleńkim punkcie wszystko się zaczyna i wszystko się kończy. We wszystkich religiach mówi się, że Bóg jest światłem, Wiecznym Światłem. Bindu jest bardzo tajemnicze, jest to niepojęty punkt, w którym dwa przeciwieństwa mogą współistnieć. Od tego miejsca, punktu 0, każde rozpoczyna bieg w przeciwnym kierunku [jak w termometrze (+) i (-)]. W tworzeniu świadomości energia płynie z Bindu do Bhupura (forma kwadratu), który reprezentuje element ziemi. Bindu jest tu niczym kolejka linowa, na której jedni jadą do góry a inni w dół. Wiemy, że jedni ludzie wspinają się na wysoką górę po boskość za pomocą swoich cnót. Boskość w człowieku to jego najlepsze cnoty, jego doskonałość. Do tej grupy ludzi zaliczają się osoby, które pozbyły się wszystkich brudów życia. Ich ciało i dusza iluminują światłem.

Wielka to rzecz zostać choćby „małym świętym”, która jest osiągalna dla każdego, a jeszcze większa wręcz o wartości kosmicznej wyhodować w sobie boskość, gdzie osoby są tak daleko czyste, że wszystko czym się otaczają, nawet ziemia po której chodzą stają się święte. Ten stan w zasadzie także jest do osiągnięcia przez każdą osobę, lecz z życia wiemy, że dosięgnęła go zaledwie garstka ludzi na świecie. Toteż ważne jest tutaj prawdziwe rozeznanie, zrozumienie i nie ponośmy się na fali wadliwego wyobrażenia o własnej świętości. Naszkicujmy sobie prawdziwy obraz świętości i miejmy go zawsze wyraźnie w pamięci, szczególnie kiedy zaczynamy wspinaczkę w „górę”.

Światłość, w której spotykamy się z Bogiem jest tylko jednym małym punktem i łatwo go przykryć własnym błędem i własnym pragnieniem. Należy wiedzieć: Bóg nas kocha, ale nienawidzi grzechu, ponieważ jest doskonałością. Święty człowiek stara się być podobny do Boga, żyje na Jego wzór i Jego obraz. Jezus Chrystus był wiernym świadkiem Prawdy, przyszedł, aby pełnić Wolę Ojca i brzydził się grzechem. Tylko ten człowiek, który zaprze się samego siebie ma szanse wejść na wysoką górę. Należy być odważnym i bezkompromisowym w potępianiu zła, a przy tym wszystkim nie należy szukać chwały człowieka. Jezus nie bał się mówić ludziom prosto w oczy, że postępują niezgodnie z Wolą Ojca. Szczęśliwy ten człowiek, który umie żyć jak Chrystus.

Święty człowiek ma się na baczności przed brudami świata i postępuje w miłości i braterskiej życzliwości wobec wszystkich innych istot. Zawsze będzie przestrzegał i ponaglał innych do życia według „złotych zasad”, które otwierają nam drogę w „górę”. Zawsze będzie się brzydził kłamstwem, obmową, zniesławieniem, nieuczciwością do czynienia nawet najmniejszej złej rzeczy. Będzie dążył do ozdobienia siebie przez wszystkie jego najpiękniejsze postawy na zewnątrz i wewnątrz i nie czyni tego, aby być pięknym w oczach świata, tylko Boga.

Święty człowiek dba o czystość swojego serca, chce być bez zmazy i stara się unikać wszystkiego co może pociągnąć go w „dół.” Wie, że jego serce jest krzesiwem i trzyma go z daleka od iskry pokusy. Święty człowiek jest bojaźliwy wobec Boga i nie chodzi tutaj o strach niewolnika, który jest potulny tylko dlatego, aby uniknąć kary. Jest szczerze potulny dla Boga, ponieważ jego serce jest już na tyle szlachetne i nie chce Go ranić, robi to z miłości. Taki człowiek będzie widział więcej zła w swoim sercu niż w jakimkolwiek innym człowieku na świecie. Wielu świętych mówi o sobie: „ja jestem największym grzesznikiem.” Podobnie Jezus odpowiedział na słowa pewnego dostojnika, który nazwał Go dobrym:

 (...) Dlaczego zwiesz mnie dobrym? Nikt nie jest dobry tylko jeden Bóg.”
(Łk 18, 19)

Tutaj już wyraźnie widać duchowy umysł. Widać, że ta osoba jest pielgrzymem wracającym do Domu Ojca.

To taki mały zarys świętości człowieka, główne jego cechy. Mam nadzieję, że mnie nikt źle nie zrozumiał, a opis świętości jaki dałam zachęci niektórych do kultywowania tej drogi, według „Złotej Reguły.

Już czas wiedzieć, że nie można mówić o swojej świętości, boskości, kiedy w człowieku znajduje się cała sterta brudnych śmieci, które zamykają wszystkie drogi w „górę”.

Idąc duchową drogą trzeba nieść już w sobie na tyle dojrzałości, aby umieć rozpoznać te kwestie. Inaczej nie będzie uświęcenia i taki człowiek nie ukryje swoich błędów, tak jak trudno schować w mieszkaniu przed promieniami słońca brudne plamy i kurz.

Mistyczna alchemia musi przeobrazić duszę człowieka na czyste złoto, a kiedy wymieszamy ze swoimi cnotami własne braki i słabości (które możemy porównać do cyny i ołowiu) mamy już stop innego metalu, który jest mniej wartościowy i nigdy nie będzie miał takich wartości jak czyste złoto. Dlatego, takie trudne zadanie stoi przed człowiekiem, który chce być naprawdę święty ... a co dopiero boski???

Droga w „dół” jest dużo łatwiejsza, prawie wszyscy toczymy się po tej równi pochyłej, niektórzy nawet w zawrotnym tempie. I płacze Niebo każdego dnia nad upadkiem człowieka, nigdy Aniołowie nie mieli tak przerażonych twarzy jak w tym czasie. Mamy ostatnie dni „dobrych i złych decyzji”, chociaż my ludzie nie znamy tego dnia, ani godziny, ale wystarczy spojrzeć na niebo nad naszymi głowami, na ziemię która nas karmi, na ludzi wrogo do siebie nastawionych, na śpiew ptaków, które jakby chciały nam powiedzieć: „szukajcie ochrony w Bogu”, a nawet demonstrują nam nagłe spadanie ich z nieba, czy to tylko przypadek ich masowej śmierci, gdzie ginie w jednym czasie bez wiadomej przyczyny parę tysięcy ptaków? A może to wiadomość dla nas ludzi... ostrzeżenie? Giną ptaki, ryby, pszczoły ... zatrzymajmy się, popatrzy uważniej wokoło!

Płaczą niebiescy Aniołowie, płaczą nawet krwawymi łzami gipsowe figurki Maryji, bo widzą nasi opiekunowie, że ludzi otaczają coraz większe kordony „aniołów śmierci”, a każdy z nich trzyma w ręku swoje narzędzie zbrodni. Nasze dobre Anioły wychodzą do nas naprzeciw, modlą się za nas i nas proszą, aby się modlić i umożliwić duszy ucieczkę przed demonami, które już szykują się na wspaniałą zabawę.

Ale jakże ty duszo wyfruniesz kiedy jesteś taka brzemienna w swoje złe czyny? Mogą być otwarte wszystkie niebieskie bramy, ale ty nie dasz rady ... w tym momencie wiele dusz ujrzy co im Bóg naszykował u siebie, że dotrzymał obietnicy, ale dusza mocno obciążona nie jest w stanie wytrzymać Światłości Boga i sama ucieka w ciemność.

Prawdziwa dusza to ta święta, która wytrwale biegnie do nieśmiertelności. Inne dusze pod wpływem własnej ignorancji zubożają swoje energetyczne pola, w ten sposób pchają się w niewolę ... i tu trzeba już wiedzieć jak wyglądają subtelne ciała ludzi, którzy pałają nienawiścią, szukają zemsty, nadużywają alkoholu, narkotyków, mają wilczy apetyt na seks, czy inne pragnienia ... a szczególni żałośnie wyglądają ci, którzy czerpią przyjemność z manipulacji i wyniszczania innych ludzi. Trzeba zrozumieć co robi z subtelnym ciałem nasze ego: nadmiar poczucia własnej wartości, zarozumiałość, dwoistość myślenia i błędnego postępowania wobec Boga.

Duża ilość ego wyrządza człowiekowi wielką szkodę, krzywdzi sam siebie. Ciała subtelne tych osób po śmierci przejdą do poziomu Bhuvaloka (blisko ziemi) lub Paataal (piekło), bo tak jak nie połączy się oliwa z wodą, również nie połączą się energie z różnych poziomów Stąd biorą się anioły, święci, demony, duchy nieczyste, znaczy przemówią w nich ich poziomy duchowe wynikające z ich czynów (karmy) jaką kultywowali podczas życia na Ziemi. I nie ma tu nic wspólnego z karą Bożą, każdy automatycznie dostaje według swoich zasług. W kolejce do świętości trzeba mieć co najmniej 75% potencjału duchowego i już te osoby mogą identyfikować się z zasadą Boga.

Z drugiej strony stoi „czarnoksiężnik”, który też jest dumny z siebie, że zdobył świeżą duszę za pomocą ego i pięciu zmysłów człowieka.

I nie ma siły, aby subtelne ciało, które wypełniamy po swojemu własnym „nadzieniem” w chwili odklejenia się od ciała zmieniło swój charakter. Żadna energia nie może być ot tak sobie zniszczona, czy bez powodu przekształcona i niestety to co sobie stworzyliśmy w naszym doczesnym życiu będzie żyło dalej w swoim świecie na poziomie ducha. A różnica między tymi światami jest olbrzymia, niczym mieszkanie w pałacu i slamsie. Dla tych osób, które mocno wierzą w swoją „bezgrzeszność”, świętość a nawet boskość może to być wielki szok kiedy odejdą z tego świata i wkroczą w świat ducha. I jakie by tu ktoś nie wytoczył argumenty, dla mnie jest to mało ważne ... coś tam na ten temat wiem troszkę więcej. Przerabiałam w tym życiu dwa razy NDE (śmierć kliniczną).

Czas, aby również pomyśleć o duszy jako zjawisku fizycznym, strukturze elektromagnetycznej. W duszy po śmierci pozostają te same wspomnienia, uczucia, wady, myśli, nierozliczone porachunki (nawet długi), i inne nierozwiązane sprawy, a u wielu dusz jest wielki głód, aby powrócić do świata fizycznego i dokonać zemsty. Takie duchy stają się pasożytami, mają demoniczne zachowania.

Lepiej wcześniej wprowadzić w swoje ciało harmonię i równowagę umysłową, trzymać w ryzach emocje i nie dopuścić do takiego przeznaczenia, w dodatku z własnej woli.

Pamiętajmy! Nawet Bóg szanuje naszą wolną wolę i nie zrobi nic przeciwko naszemu uporowi, a czarnoksiężnik nie zalicza się do takich gentlemanów, sam podkłada nogę i szybko upomni się o swoje. W tym momencie mogę śmiało powiedzieć, że Bóg dotrzyma słowa, niczym w Księdze Hioba, kiedy poszło o zakład o Hioba, kto wygra: Bóg czy szatan?

I tak widzimy istnieją drogi do nieba i do piekła. Niebo to: sprawiedliwość, szukanie prawdy, utwierdzanie się w cnotach, modlitwie, życie w czystości i pełne dobrych uczynków.

Lekkomyślny człowiek często wybiera inne drogi: walki, zła, nienawiści, odwetu, materializmu, buduje własne ego, stara się żyć tak, jakby sam był bogiem, a staje się tylko ofiarą i niewolnikiem życia. Taka dusza nie zrobi kariery w zaświatach, szczególnie w Boskich wymiarach. Jeśli człowiek jest lekkomyślny, a nawet wyrachowany, a nierzadko się zdarza, świadomy swoich zamysłów, to chociaż chciałby być nie wiem jak boski i chociaż pracuje i na tym froncie, ale zanurza się w ciemne powłoki, manipulację, zanieczyszcza swój umysł (w tej grupie jest dużo spirytualnych nauczycieli, którzy kierują się swoim ego). Taki umysł jest mglisty, lgnie do duszy w subtelny sposób i zanieczyszcza jej kanały myślenia. W zależności jakie vasanas (część 7) wnikną do umysłu taka pojawi się psychiczna osobowość. To jest coś czego nie możemy kontrolować, ponieważ wiele z nich odezwie się z przeszłości z poprzednich żyć.

Człowiek jest w wiecznej podróży do doskonałości, ostatecznym jego celem jest zmusić wszystkie vasanas, aby osiągnąć nieskazitelny umysł, musi być bez żadnych obciążeń, krystalicznie czysty (szczególnie kto chce być boski). A człowiek będzie dopiero wtedy boski kiedy będzie boski we wszystkim, w 100% przesiąknięty Bogiem. I nie ma to nic wspólnego tylko z jego zewnętrzna powłoką, ale przede wszystkim z jego umysłem i zgromadzonymi tam vasanas.

Dużo vasanas w osobistej świadomości odnosi się do punktu Bindu, który przekazuje energię do mniejszego miasta (Bhupura), znaczy energia spada z góry do dołu ciągle zasilając pragnienia człowieka, który w ten sposób kreuje sobie swoją przyszłość na Ziemi.

Człowiek rodzi się na Ziemi osobowo, jako ciało i umysł. Wpada w prąd życia, w psychiczno-fizyczne zależności, gromadzi swoje doświadczenia: dobre i złe, i tylko od niego zależy jak będzie wyglądać jego dalsza wędrówka, w górę czy w dół.

Nasze doświadczenia, które gromadzimy podlegają naturalnej kontroli poprzez nasz intuicyjny wgląd. W ten sposób tworzymy własne formy życia, które określają granice wewnętrznego bytu. Sami tworzymy własną świadomość: boską czy egoistyczną; kiedy przekraczamy równowagę ciała i umysłu zaczynamy podróżować w jednym kierunku, dół albo góra. Jeśli idziemy w górę ponownie zmierzamy do punktu Bindu Visarga, opanowujemy wszystkie pragnienia, rozpuszczamy je i możemy wracać do Domu Ojca. Dusze, które idą w dół ciągną energię również przez punkt Bindu, ale w celu rozbudowania ich miasta, własnych pragnień ...

„o cokolwiek poprosicie dostaniecie...”

toteż dobrze rozeznajcie, co tak naprawdę chcecie w życiu osiągnąć i dopiero wówczas kierujcie swoje prośby do Boga. Bo jeśli chcecie w tym życiu uwolnić się od Samsary, to nie wołajcie do Nieba o rzeczy materialne, te dwie drogi biegną w dwóch kierunkach.

Bindu jest światłem i dźwiękiem (Jyotir-Bindu czyli punkt świetlny i Nada-Bindu czyli dźwięk). Jeśli wejdziemy głębiej w to zagadnienie dowiemy się, że światło i dźwięk są jednym, dlatego w czasie eksplozji widzimy światło i słyszymy huk.

Zauważyłam, że podczas burzy wprzódy widzimy błyskawicę, a później w jakimś odstępie przychodzi grzmot, odległość światła od dźwięku mówi nam jak daleko od nas wystąpiło wyładowanie. Natomiast kiedy obserwuję wyładowania elektryczne w swoim ciele spowodowane Energią Kundalini wprzódy słyszę głośniejszy dźwięk (niczym wybuch) i z niewielkim opóźnieniem (ułamek sekundy) widzę światło. Zupełnie odwrotna reakcja. Przy większych wybuchach, słyszę i dźwięk i światło równocześnie, czasami zapala się tak silnie światło niczym potężna błyskawica, równocześnie następuje mocny dźwięk przypominający uderzenie w talerze perkusji, wówczas moje ciało wyrzuca do góry. Bywały także potężne eksplozje, nawet podczas nich wyrzucało moją duszę z ciała. Mogłam z góry obserwować wielką kulę światła i potężny rozbłysk nad własnym ciałem.

Znane jest także pojęcie Dhyana-Bindu - zasada świadomości, że wszechświat rozszerza się i dalej rozwija; jest to proces złożony i tu potrzebne jest zrozumienie fizyki kwantowej, które jest mega-nauką. Aby to wszystko dobrze zrozumieć należy dobrze poznać pola wewnętrznej energii, gdzie wszystko zaczyna się od jednego punktu, tak w człowieku i we Wszechświecie, energie połączone liniowo spotykają się i łączą w nas. Dzięki temu funkcjonuje cały nasz umysł. Jeśli następuje w nas eksplozja atomowa (Energia Kundalini) doświadczamy świadomości kosmicznej. Ta nauka nazywa się Sri Vidya.

W ayurvedzie znane są punkty marmas, gdzie niewielki ucisk (akupresura) może spowodować chorobę, śmierć lub uzdrowienie. Ayurveda jest częścią Sri Vidya. Podobnie działają punkty akupunktury. W ayrvedzie znane są zioła. Aby przystąpić do leczenia ziolami należy im się dobrze przyjrzeć, sam ich kształt i kolor podpowiada nam co nimi możemy leczyć (podobieństwo do niektórych organów).

Dzisiaj potrzebujemy komputerów aby coś dokładnie wyliczyć. Dawniej kapłan - matematyk policzył ryż co do ziarenka za pomocą jednego kwadratu szachownicy. W ten sam sposób liczyli ilość atomów we Wszechświecie.

Bhupura jest taką granicą twierdzy - miastem, gdzie zbierają się energie przesyłane z jednego punktu (Bindu Visagra) i tworzą wewnętrzne stężenie energii, która staje się promieniami umysłu. Jednym z wymiarów Sri Vidya jest postrzeganie zasady Shakti w człowieku, szczególnie u kobiet, które stały się ciałem z tej świętej energii.

Miejscem zjednoczenia Shivy i Shakti (Samasya - święte małżeństwo) jest Bindu Visarga. Stopniowo rozwija się z Shakti Vibhuti przez zwiększenie jej gęstości symbolizujące boskie moce, z którego wywodzi się całe fundamentalne duchowe i boskie istnienie. Energia Shakti w większości odzwierciedla odwagę, witalność, blask, bystrość, talenty, urok i piękno wyglądu zewnętrznego, melodię głosu, erotykę. Jest pięć subtelnych energii (prany Shakti), która przepływa w ciele ludzkim.

Ten rodzaj energii wnika w każde żyjące ciało, która wpływa jednym strumieniem do punktu Bindu Visarga, a później przechodząc do Bhupury rozdziela się na różne promienie (pragnienia).

Po przebudzeniu Kundalini dzięki Shakti wzrastamy wyżej. Tu zaczyna się droga w górę. Rzadko kto otworzy w 100% Kundalini; wtedy można powiedzieć, że mieszka na Satyaloka, najwyższym duchowym poziomie na tym świecie. Z tego miejsca można wrócić do swojego Domu, albo można ponownie narodzić się na świecie jako mędrzec. Zanim człowiek dojdzie do tego miejsca musi przejść 8 4000 000 gatunków życia, w ostatnim osiąga swój cel. Najwyższym domem we Wszechświecie jest Brahmaloka, tam jest mieszkanie Pana Brahmy, panują tam cudowne warunki życia.

Czakra Bindu Visarga jest połączona z czakrą Visuddhi przez nić nerwów, które przepływają przez wnętrze otworu nosa, przechodząc przez czakrę Lalanę (LINK!), która znajduje się pod języczkiem (na podniebieniu). Dlatego także, gdy budzi się Vissudhi to jednocześnie budzi się Lalana i Bindu.

Bindu Visarga jest bardzo ważnym punktem; 10 par nerwów czaszkowych, które rozgałęziają się wzdłuż pnia mózgu są zakorzenione w tym małym centrum.

Jak już wiemy, siedziba Bindu jest na górze z tyłu głowy, w tym miejscu hinduscy bramini zostawiają kępkę włosów. W sanskrycie ten kosmyk włosów nazywa się Shikha - płomień ognia. Słowo „ogień” symbolizuje płomienie vasanas (ukrytą karmę), należącą do poprzednich żyć. Kiedy budzi się świadomość tego punktu (czakry Bindu Visarga) osoba czuje potężny ucisk i ból na głowie właśnie w tym miejscu. Ten punkt robi się martwy, gorący, trwa palenie karmy.

Według tradycyjnych hinduskich nauk w wyższych ośrodkach kory mózgowej znajduje się mała jama, która zawiera wydzielinę. W centrum tej tej wydzieliny jest niewielki punkt, niczym nasyp na środku jeziora, właśnie ten punkt uważany jest przez nich za Bindu Visarga,

Ten malutki punkt nigdy nie został określony przez naukowców, ale stare źródła wiedzą, że ten punkt niewątpliwie ma duży wpływ w procesie śmierci.

Symbolem Bindu jest półksiężyc w księżycową noc, jest bogaty w symbolikę znaczenia.

Półksiężyc jest związany z fazą księżyca (u człowieka związany z hormonami, emocjami i strefą mentalną). W tym miejscu odsłania się czakra Sahasrara. Bindu reprezentuje mantra OM. Wszystkie czakry są symbolizowane symbolem OM - trzy guny lub cechy świata stworzonego z tamas, rajas, sattva.

Bindu jest umieszczona oddzielnie i wskazuje, że jest transcendentalnie ponad węzłem natury. Bindu Visarga przynależy do siódmego i najwyższego planu prawdy - loka satyam, a także należy do ciała przyczynowego - amandamaya kosha.

Gdy czakra Bindu budzi się słyszymy w głowie dźwięk OM i zdajemy sobie sprawę ze Źródła Wielkiego Stworzenia.

Jogini wiedzą, że w Bindu Visarga znajduje się odurzająca wydzielina (ambrozja) i zaawansowani jogini mogą żyć tylko na ambrozji. Ambrozja potrafi utrzymać ciało przy życiu. Zjawisko to zostało potwierdzone przez naukowców. Takie ciało potrafi być przez dłuższy czas uśpione. Jogini podcinają sobie wiązadełka pod językiem, stopniowo go przedłużając, aby móc go włożyć do nosogardła, w ten sposób „aresztują” procesy metaboliczne organizmu, zawieszają metabolizm komórek i tkanek ciała. W tym stanie nie jest wymagane dużo tlenu i ta osoba stopniowo przechodzi w stan hibernacji, może żyć bez oddychania przez dość długi czas. W okresie hibernacji nawet nie rośnie zarost, nie są produkowane odpady komórkowe. Oprócz nektaru ambrozji Bindu jest odpowiedzialne za produkcję trucizny. Gruczoł jadu i nektaru ambrozji są obok siebie.

Czy można mieć obawy, że ta trucizna nie zagraża ciału?
Jeśli uwolni się ambrozja i jak długo płynie jad nie zagraża ciału. Gorzej kiedy niedoświadczone osoby stymulują ten ośrodek według swoich praktyk i nawet nie zdają sobie sprawy z istnienia nektaru i trucizny. Ponadto należy prawidłowo oczyszczać przez długi czas ciało.

Bindu Visarga uważana jest za początek tworzenia, w którym jedność dzieli się na wiele indywidualnych form, właśnie w tym miejscu następuje podział ról. Bindu to także punkt bez wymiarowy, zwany Chidghuna - ten, który ma korzenie w nieograniczonej świadomości. Uważany jest za bramę Shoonya - stan nicości.

Punkt Bindu jest bardzo tajemniczy, niepojęte miejsce spotkania dwóch przeciwieństw:
- nieskończoności i zera,
- pełni i nicości współistnienia.

W Bindu zawarty jest potencjał ewolucyjny dla wszystkich stworzeń wszechświata. W sanskrycie nazywa się Kala, to co powoduje potencjał tkwiący w podstawowej świadomości. Z tego punktu wysiewane jest nasiono tego co ma powstać, każdy człowiek i zwierzę ma punkt Bindu.

Hindusi twierdzą, że Bindu leży w Hiranjagarbha, w łonie stworzenia (złote jajo). To co było wcześniej bez formy, kształtuje się w Bindu i jego charakter jest ustalony przez Bindu. Tak jak widać wyraźnie Bindu jest środkiem wyrazu świadomości, a także sposobem jej ograniczania.

Każdy obiekt ewoluuje za pomocą Bindu i każdy obiekt jest wycofany również przez Bindu. Otwiera drzwi w obu kierunkach, jest to punkt, w którym świadomy obiekt (człowiek) może się realizować w całość.

Zasadniczo są dwa rodzaje ludzi, ci którzy są na ścieżce Pravritti i na ścieżce Nivritti. Człowiek na ścieżce Pravritti jest całkowicie zmotywowany przez wydarzenia zewnętrzne. To jest droga większości ludzi w dzisiejszym życiu.

Druga ścieżka Nivritti jest duchową ścieżką, drogą mądrości. Na tej indywidualnej drodze poprzez Bindu człowiek odwraca swój kierunek do powrotu do Żródła. To jest droga prawdziwej wolności.

W biologii molekularnej istotę Bindu można znaleźć w DNA i RNA, z których każda zawiera pełnię genetyczną dla całego organizmu. Jest to kolejny dowód na istnienie Wielkiej Inteligencji i potencjał, który może być skondensowany w granicach bardzo małego punktu. W świecie materialnym przykładem Bindu może być czip. W rzeczywistości czym mocniej nasza wiedza zagłębia się w małe cząsteczki DNA i RNA tym odkrywa większą moc i złożoność natury.

Moc Bindu znana jest przez mistyków, wiedzą, że Bindu jest kosmicznym ziarnem, z którego rozwijają się wszystkie oczywiste rzeczy. Utożsamiany jest ze spermą i komórką jajową, z którego rośnie nowe życie. Połączenie dwóch tych struktur powoduje, że z minuty na minutę z małego nasionka rośnie wiele komórek. Akt poczęcia jest doskonałym symbolem zasady Bindu.

Bindu ma swój wielki udział w Kundalini, jako dwa rodzaje energii: białej i czerwonej. Biała to Shukla (nasienie) i czerwona Maharaj (miesiączka). Biały kolor reprezentuje Shivę - świadomość i czerwona symbolizuje Shakti - Prakriti lub moc manifestacji. „Białe Bindu” leży w Bindu Visarga, „czerone Bindu”jest osadzone w Mooladhara. Połączenie tych dwóch zasad powoduje, że Shiva i Shakti stają się jednym. Następują zaślubiny.

Czerwone Bindu ma siedzibę w słońcu, białe w księżycu, ich związek jest trudny. Słońce to Pigala, księżyc - Ida. Dwa Bindu: białe i czerwone to świat przeciwieństw (kobieta i mężczyzna, energia męska i żeńska), które spotykają się w punkcie Bindu, gdzie możliwe jest bytowanie w jednym czasie dwóch przeciwieństw. Z ich związku narodzi się Kundalini. Gdy czerowne Bindu (Shakti) przesunie się w górę, miesza się z białym płynem Bindu (Shivą) i stają się jednym, boskim.

Jogini bez przerwy ćwiczą, aby doprowadzić do tego związku. Spotkanie tych dwóch przeciwnych sobie biegunów: Shakti i Shivy prowadzi do nadświadomości.

cdn...

3 Jan. 2012

WIESŁAWA