NASZE DOŚWIADCZENIA

DOŚWIADCZENIA W ROKU 2018

(ostatnia aktualizacja 05.08.2021)

Oczyszczenie tunelu i "kręciołki"

13/14.01.2018 gdy położyłem się spać i zamknąłem oczy, doznałem pewnego widzenia, w którym zobaczyłem jakby tunel, który był zapchany jakby jakąś żółtą mazią... po chwili pojawiły się tam jakby spryskiwacze z czystą wodą i zaczęły ją wypłukiwać, aż po pewnym czasie owa maź znikła całkowicie (tunel stał się czysty) - w tym mniej więcej momencie odczułem, jakbym leciał głową do tyłu robiąc obroty niczym na jakimś kołowrotku (było to bardzo dobrze odczuwalne)... i przez jakiś czas trwałem w tym stanie robiąc owe kołowrotki do tyłu, gdyż mocno zaciekawiło mnie owo doświadczenie. Według mnie cały ten "wir" (kręcenie się) wychodził z punktu kilka centymetrów (około 5?) do tyłu od czubka głowy, gdyż czułem tam jakby pewnego rodzaju ucisk (jakby odwrócony stożek). Nawet jak to spisuję, to w tamtym punkcie czuję, że coś się zmieniło, jakby coś się uaktywniło / oczyściło. Tak czy siak, coś jest na rzeczy i będę tę kwestię mocniej obserwować, bo nawet teraz odczuwam tam pewnego rodzaju ucisk i drobne "wirowanie"... a ten punkt jest istotnym spirytualnym punktem.


Twarz demona i astralny kot

28.01.2018 o 6:41, gdy się obudziłem i spojrzałem na pewien przedmiot, ujrzałem na nim demoniczną twarz i niestety po chwili się lekko wystraszyłem (gdy coś takiego zobaczycie natychmiast odwróćcie wzrok - trzeba to zrobić bardzo szybko, bo w przeciwnym razie stracicie energię)... ale co ciekawe, gdy spojrzałem lekko w lewo (tuż obok) zobaczyłem astralnego kota, który był bardzo dobrze widoczny. Twarz demoniczna się po chwili rozpłynęła, ale astralny kot był jeszcze przez długi czas widoczny. Chyba chciał dać mi znać, że czuwa nade mną i że ma zamiar mnie chronić (tej nocy już nic więcej mnie nie atakowało).


Trafienie strzałą i healing

05.02.2018 około 7 rano miałem sen, w którym zostałem trafiony strzałą z łuku w głowę (w czubek głowy lub ten punkt lekko z tyłu)... po chwilce zobaczyłem siebie leżącego w łóżku, a obok mnie (z prawej strony) były dwie postacie, jedna z nich położyła na mnie swoje ręce i zaczęła wysyłać mi energie (odczuwałem ją) - trwało to zaledwie kilka sekund. Następnie postać obok niej chwyciła za ową strzałę i po chwili ją mocnym i zdecydowanym ruchem wyciągnęła.

PS. Co ciekawe następnej nocy (06.02.2018 o 6:23) również miałem robiony healing we śnie przez jakąś istotę (humanoidalną), ale był on sporo dłuższy, niż ten wczorajszy (również owa istota położyła mi ręce na klatce piersiowej i przesyłała mi energię). Może ci, co się mną opiekują uznali, że potrzebuje jeszcze ich energii, aby mocniej dojść do równowagi. Takie sny nie są u mnie zbyt częste, ale wyjątkowo je lubię i za nie dziękuję.


Twarz czarnego psa i głośne myśli

13.02.2018 o 5:31, gdy się obudziłem i spojrzałem na tył swojego krzesła zobaczyłem na nim (z fizycznie otwartymi oczami) dużą twarz czarnego (wściekłego) psa (tak jakby chciała mnie ona wystraszyć)... szybko się odwróciłem, bo wiem, że patrzenie się na tego typu negatywną "wizję" skończy się dla mnie źle (utratą energii). Następnie poszedłem spać, ale zanim zasnąłem usłyszałem w swojej głowie "głośne myśli" (normalnie nasze myśli są "ciche", ale w tym przypadku wystąpiło jakby bardzo mocne "podgłośnienie" ich na krótką chwilę) - taki efekt występuje, gdy demon coś przy nas kombinuję (lub jest bardzo blisko nas) - zerwałem się z łóżka, poszedłem do WC, trochę ochłonąłem i wróciłem spać i nic złego już się nie działo. Piszę o tym, gdyż uważam, że takie doświadczenia są dość ciekawe i może komuś pomogą, bo to jest jeden z typów "ataków demonicznych" i na pewno u niektórych z was może on wystąpić, więc z góry już wiecie co robić, gdy takie doświadczenie was spotka... czyli odwracamy wzrok przy "negatywnej wizji" oraz wstajemy, gdy nasze myśli zostaną "podgłośnione" (niestety nie daje to gwarancji, że następnie nie zostaniemy zaatakowani we śnie, ale przynajmniej przerywamy niecne "zamiary" demona co trochę zwiększa nasze szanse na spokojną noc).
 

Igła w kolanie (widzenie)

01.03.2018 gdy byłem na spacerze, w pewnym momencie zobaczyłem, jak sporej wielkości igła wbija mi się w prawe kolano (było to pewnego rodzaju "widzenie"; było ono dobrze widoczne oraz owo "widzenie" nie zasłaniało rzeczywistości, raczej się na nią "nakładało", chociaż też nie wiem, czy jest to najprecyzyjniejsze słowo - trochę trudno to do końca opisać)... po chwili owa igła wbiła się ponownie w moje prawe kolano... a później doszła do tego kolejna wbijająca się w nie igła i kolejna, aż w pewnym momencie wbiło się w moje kolano "tysiące" igieł jednocześnie... to widzenie trwało może z 20 sekund (w tym czasie cały czas byłem w ruchu i obserwowałem swoje kolano)... następnie na chwilę wszystko ucichło i po pewnej chwili poczułem ewidentne ukłucie w prawym kolanie, które trwało z 15 sekund. Ten "ból" zakończył całe doświadczenie. Piszę o tym, bo czasem (ale niezbyt często) miewałem tego typu "widzenia", ale jako tako ich tutaj nie spisywałem (każde było inne). Nie wiem, co owo widzenie oznaczało, nie sądzę, aby to był jakiegoś rodzaju atak na moją osobę (chociaż kto wie, ale wątpię w to)... tak czy siak tego typu "widzenia" są możliwe i to pomimo tego, że mamy otworzone fizyczne oczy. To konkretne "widzenie" przypominało trochę interaktywny film, niby widzenie było (według mnie) wyświetlane we mnie, ale zarazem (w pewnym sensie) widziane było na zewnątrz w interaktywny sposób (trzeba tego doświadczyć, aby to dobrze zrozumieć, mi osobiście jest trochę trudno to opisać).

PS. Dzień wcześniej siedząc przed komputerem odczułem tego samego typu ból (który trwał z dobre kilka sekund) w tym samym kolanie, niemniej jednak nie doświadczyłem wtedy żadnego "widzenia".
 

Wizja zniszczonego miasta i ładnego muru

06/07.03.2018 w nocy zobaczyłem przed zamkniętymi oczami w kolorach szarości i czerni jakby zbombardowane miasto, pełne "dziur", a po chwili cała owa wizja zamieniła się w solidny mur. Następnie zobaczyłem z tego, co pamiętam jakąś monetę z symbolem, ale nie pamiętam tego aspektu już zbyt dokładnie.


Masaż energetyczny

13.03.2018 o 6:31 miałem sen, w którym pewna pozytywna istota zrobiła mi jakby masaż energetyczny (coś jak healing). Następnie "kilka" snów dalej znalazłem się z nią w pokoju, gdzie były dwa łóżka, ja położyłem się na jednym, a ona na drugim. Po chwili zapytała mnie, czy chcę masaż energetyczny, ja się zgodziłem (chociaż byłem zdziwiony jej propozycją, bo w końcu już coś takiego tej nocy było). Owa postać podeszła do mnie i swoimi kciukami przesunęła kilkukrotnie po moich brwiach (to był ruch od środka czoła na boki) - było to bardzo dobrze odczuwalne, a co więcej ewidentnie czułem, jakby puszczały z mojego czoła jakieś blokady energetyczne - było to zdecydowanie "uwalniające" uczucie. To był krótki "masaż energetyczny", ale na pewno skuteczny. Czegoś takiego jeszcze nie miałem.
 

Bardzo długi healing we "śnie"

23.03.2018 o 6:37 miałem "sen", w którym pewna kobieta robiła mi healing (to był najdłuższy healing robiony mi dotychczas we "śnie" - trwał on z kilka minut, gdzie dotychczas tego typu "healingi" trwały u mnie maksymalnie z kilkanaście sekund). Oczywiście w pewnym sensie słowo "sen" nie jest tu do końca odpowiednie - większość tego typu healingów (które dotychczas miałem) działo się jakby w stanie pomiędzy rzeczywistością a snem, ale ten był jakby w "innej" warstwie snu (nie wiem do końca jak to opisać) - wszystko wokół mnie wydawało się mieć odcienie szarości i nie widziałem swojego pokoju, tylko jakbym był w jakimś "pustym" pomieszczeniu bez ścian (w każdym kierunku roztaczała się jakby niekończąca się przestrzeń, a przynajmniej takie miałem wrażenie).

Tak czy siak, przede mną stała kobieta, która była w pewnym sensie "przezroczysta" (transparentna) - jak patrzyłem się na jej oczy, to początkowo widziałem je jako brązowe, później, gdy się lepiej przyjrzałem wydawały mi się one zielone, a na końcu widziałem je jako niebieskie (nie wiem czemu tak było, możliwe, że w jej oczach była jakaś nieznana głębia czy tajemnica).

Gdy healing się rozpoczął (ja leżałem cały czas na brzuchu jakby na jakimś wygodnym "stole") owa postać machnęła w powietrzu ręką tuż przy mojej głowie i poczułem wtedy naprawdę silne ciepło (niczym gorącą falę) na twarzy i okolicy (w normalnym śnie nigdy niczego takiego nie doświadczyłem). Gdy trwał healing bardzo dobrze czułem, jak była mi przesyłana energia, czułem wibracje oraz ucisk w wielu miejscach na ciele - taki healing jest bardzo kojący i odprężający. Owa postać powiedziała również do mnie zdanie tyczące się pełnej aktywacji Kundalini (chodziło chyba jej o to, że ona odblokowuje we mnie blokady, aby kiedyś doszło u mnie do pełnej aktywacji Kundalini - jakoś tak to zrozumiałem... mam nadzieję, że niczego w tym momencie nie przekręcam). Również owa postać (po pewnym czasie healowania mnie) powiedziała, że mam pewien "problem" (ale nie będę o nim tutaj pisać)... niemniej jednak jej stwierdzenie wydało mi się całkiem prawdopodobne (obstawiam, że tego typu healingi mają moc, aby w jakiś sposób ów problem naprawić).

Również była sytuacja, w której podczas healingu zobaczyłem obok siebie dużą kulę światła (złotej / żółtej energii), owa postać ją wzięła, a ja powiedziałem do niej, aby ją we mnie "wepchnęła" (chciałem się nią nasycić, bo w końcu wyglądała bardzo pozytywnie), ona wysłała ją ze swojej ręki w moim kierunku, a ja ją zjadłem (co bardzo wyraźnie poczułem)... po chwili owa postać mi powiedziała, że niektórych energii z poszarpaną aurą nie należy jeść... trochę się wystraszyłem i spytałem się jej jaką aurę miała ta kula światła, owa postać powiedziała, że taką pomiędzy poszarpaną a idealną... ja się lekko wystraszyłem, że może jednak popełniłem błąd i że owej kuli światła jednak jeść nie powinienem... owa postać przez chwilę na mnie "poważnie" popatrzyła (domyślam się, że jednak owa kula światła była najwyższej jakości - zresztą na taką wyglądała) i wróciła do robienie healingu. Ogólnie bardzo ciekawe doświadczenie.


Niewypowiedziana Prawda

18.04.2018 po południu będąc na dworze postanowiłem wejść do parku i usiąść sobie na ławeczce... po pewnym czasie (dość szybko) "wszedłem" w pewien stan (w którym i tak już do pewnego stopnia byłem wchodząc do parku), w którym (według mnie) doznałem "Prawdy"... niemniej jednak nie da się owej Prawdy w żaden sposób opisać... jest ona nieopisywalna... po prostu nie da się jej ująć w żadne słowa... i nie mówię tego z powodu, że się o tym stanie naczytałem czy że ktoś tak na internecie powiedział... mówię to dlatego, że tak faktycznie jest, gdyż tego osobiście doświadczyłem... i na nic nam czytanie o tym... trzeba samemu tego doświadczyć, aby to "pojąć"... a będzie to bardzo przyjemne doznanie... ale doświadczanej Prawdy nie będziesz w stanie w żaden sposób opisać, bo to wykracza poza ludzki umysł i ludzką mowę (nie wiem nawet, czy "wielowymiarowy alfabet" by tu pomógł [mam tu na myśli alfabet wyższych kosmicznych istot / ras] - bardziej bym tu stawiał na poezję, wiersze, obrazy, muzykę, symbole, które i tak byłyby tylko wskazówkami, kierującymi do Prawdy).

Mogę jedynie powiedzieć, że w tym stanie rzeczywistość jest bardzo wyraźna... a umysł wyjątkowo czysty... występuje również bardzo przyjemne uczucie w głowie... i w tym stanie możemy trwać i trwać... ale jak opisać doznawaną Prawdę to nie wiem... nie da się tego zrobić... a szkoda, bo byłoby fajnie to doświadczenie jakoś przelać na papier, aby i inni mogli, chociaż sobie wyobrazić jak "wygląda" owa "czysta Prawda" (nie należy jej mylić z czystym umysłem)... ale z drugiej strony mój opis byłby przeszkodą w dojściu do niej (pomijając fakt, że i tak nie da się tego zrobić)... więc życzę powodzenia... praktykujcie, co trzeba... zrozumcie, co trzeba... a może pewnego dnia doświadczycie "Prawdy" i wtedy już nie będziecie musieli więcej o niej czytać... bo będziecie mieli ją tuż "przed" waszym "nosem" ;)

PS. Ja ogólnie mam co jakiś czas pewne tego typu przebłyski (nie wchodząc w szczegóły), ale ten konkretny przypadek (który trwał około godziny) był bardzo głęboki i bardzo intensywny... i stwierdziłem, że warto o nim tutaj wspomnieć. Dodam jeszcze, że każde wyobrażenie tego stanu jest przeszkodą w dojściu do niego... musicie się wyzbyć "wyobrażeń" (przeszkód), aby Prawda sama w sobie mogła się wam objawić - musicie uruchomić tutaj proces odejmowania, a nie dodawania. Gdy odejmiecie wystarczająco dużo, doznacie Prawdy... której i tak nie będziecie w stanie wyrazić swoimi słowami... ale przynajmniej będziecie już wiedzieli, jak to jest :)


Oczyszczanie żyły

10.05.2018 o 7:57 miałem sen, w którym znajdowałem się z pewną pozytywną kobietą w średniej wielkości pomieszczeniu (były tam również inne osoby). Po pewnym czasie owa kobieta powiedziała do mnie, abym ustawił na środku pokoju leżankę do healingu, tak też zrobiłem. Następnie miałem się na niej położyć, co też oczywiście uczyniłem. Gdy już leżałem owa kobieta do mnie podeszła, złapała za mój palec wskazujący w lewej ręce i zaczęła przejeżdżać po nim "gwoździem" (nie było to bolesne; czułem jedynie przy tym wyraźny "ucisk"; dodatkowo jakaś dziewczynka się temu przyglądała). Spytałem się jej, co ona robi, a ona odpowiada, że oczyszcza żyłę w tym palcu. Po pewnym krótkim czasie odłożyła "gwóźdź" i zaczęła mój palec w pewien sposób uciskać swoimi palcami (przejeżdżając palcami po nim) - gdy skończyła, usiadła na swoim miejscu, a sen przez jeszcze krótki czas był kontynuowany.


Drucik w sercu

24.05.2018 około 7 rano miałem sen, w którym leżałem jakby na stole operacyjnym, przy którym znajdowały się dwie postacie, które przyglądały się mojemu sercu (na ekranie monitora). Po chwili jedna z tych postaci wsadziła cieniutki drucik do mojego serca (cały czas patrzyłem na ekran monitora, aby widzieć, co owa postać robi), mówiła, że mam jakąś blokadę w sercu i że trzeba ją usunąć - delikatnie wepchnęła ów cieniutki drucik w ową blokadę i było na owym monitorku ukazane jak "zator", który się tam znajdował został przepchany, dzięki czemu został przywrócony normalny przepływ "komórek". Cokolwiek to było nie wyglądało mi to na jakiś "atak" (w sensie negatywnej operacji), raczej na interwencję pozytywnych sił wyższych. Po owym śnie odczuwałem w następnych godzinach pewne "zakłucia" w miejscu owego "przetkania".


Dwie wizje - Białe róże i okno z gołębiem

Między majem a czerwcem 2018 (niestety nie zapisałem sobie dokładnych dat) w pewnym odstępie czasowym miałem dwie wizje (były one wtedy, gdy położyłem się spać i miałem zamknięte oczy). W jednej z nich widziałem około 6? (nie jestem absolutnie pewien ile) niewielkich białych róż (samych pączków), które rozkwitały, a po chwili pojawiła się jedna większa na środku (również sam pączek), która również rozkwitła.

Następna wizja (która była innego dnia) ukazywała na środku okno (samą framugę - miała kolor brązowawy i była w kształcie "kwadratu"), a z prawej strony leciał biały gołąb (doleciał on chyba do lewej framugi). Obie wizje nie były w pełni wyraźne (były również na czarnym tle), ale według mnie widziałem je wystarczająco dobrze, aby je tutaj spisać (napisane 10.06.2018).


Jaskinia pełna złotych monet

19/20.06.2018 miałem sen, w którym wszedłem z kolegą do pewnej jaskini, w której na początkowym odcinku była usypana spora kupka złotych monet (starałem się je wziąć, ale było ich tak dużo, że zostawiłem je tam, gdzie były). Następnie przeszliśmy do kolejnego "jaskiniowego pomieszczenia" i tam również były złote monety, ale były umieszczone w ścianie... zacząłem je odgrzebywać, aż wszystkie runęły na ziemię... usypał się ogromny stos złotych monet, znacznie większy niż ten odnaleziony jeszcze chwilę temu. Co ciekawe ów sen przyśnił mi się tak samo dwa razy pod rząd - nie jest to zbyt częste zjawisko... tak samo, jak złoto we śnie.
 

Tajemniczy złoty przedmiot

26.06.2018 około 6:20 miałem sen, w którym trzymałem w ręku bardzo cenny malutki kamyczek - nagle jakieś istoty jakby z innego wymiaru (bardzo negatywne i "starożytne") pojawiły się koło mnie (znajdowały się jakby w czarnej "chmurze" - po mojej prawej) i "strzelały" w niego, aby go zniszczyć. Po chwili przybyły istoty pozytywne (one znajdowały się dla odmiany w białej "chmurze" - po mojej lewej), które chroniły mnie i kamień. Po chwili cały atak i obrona się zakończyły. Następnie widzę Wiesie, jak trzyma w rękach niewielkich rozmiarów złote urządzenie (przypominające okrągły zegarek), do którego wsadza (bardzo delikatnie) ten mały kamyczek, który chroniłem. Mówiła do mnie, że nie wie, czy na pewno on przetrwał... nawet miała co do tego spore wątpliwości (wiem, że ten kamyczek był bardzo istotny, aby urządzenie działało w 100% - możliwe, że jakaś mała jego część przetrwała, ale były wątpliwości czy to wystarczy, aby urządzenie w pełni działało). Gdy dostałem owo urządzonko do ręki, widziałem, jak poruszają się po nim jakby napisy / wzory... był to bardzo hipnotyzujący / piękny widok - mogłem się na to patrzeć i patrzeć (nieziemska technologia). Z boku tego urządzenia było pewne trójkątne pokrętełko - ono wzywało starożytne pozytywne siły na pomoc. Z tego, co kojarzę, Wiesia chyba również miała tego typu urządzenie i na pewno miała tam ów kamyczek. We śnie założyłem sobie to urządzonko na szyję na złotym łańcuszku. Pod sam koniec snu dla testu przekręciłem lekko "trójkącik", aby sprawdzić, czy urządzenie działa i czy jestem w stanie przyzwać owe pozytywne siły... i po chwili zacząłem widzieć obok siebie "rażące" białe światło (tak jakby oni przybyli).


Rozglądające się oko

01.07.2018 przed zaśnięciem przed zamkniętymi oczami zobaczyłem na czarnym tle oko, które się rozglądało na boki... po chwili ono zniknęło i pojawiło się po raz kolejny w lekko innym miejscu i również się rozglądało... i za chwilę ponownie nastąpiło to samo. Dopowiem jeszcze, że przed zaśnięciem 04.07.2018 również miałem takie samo doświadczenie... gdy zamknąłem oczy dotknąłem palcem 3 oka i ujrzałem to samo oko (lecz już się tak intensywnie nie rozglądało), które po chwili zniknęło.
 

Tajemnicze dźwięki w głowie

14/15.07.2018 na przełomie tych dni w nocy pojawiał się około 2-3x głośny dźwięk w mojej głowie (z tego, co pamiętam, za każdym razem był on inny). Na pewno minimum raz (a może i za każdym razem?) słyszałem go, gdy miałem jedynie zamknięte oczy (w tym czasie byłem jedynie mocniej zrelaksowany, ale nie spałem). Był to dźwięk jakby "elektroniczny", ale jaki on był dokładnie, to nie dam rady opisać... zresztą nawet już dobrze nie pamiętam... ale na pewno nie był on jakiś nieprzyjemny. Miałem już podobne doświadczenia, ale dawno temu, około roku 2008 (dźwięk pękającego balonika, czy łamiących się gałęzi). W żadnym aspekcie nie odczytuje tego doświadczenia w sposób negatywny, wręcz przeciwnie.


Złoty pył na moim łóżku

22/23.07.2018 miałem sen, w którym znajdowałem się w swoim pokoju i na moim łóżku znajdował się złoty pył, chciałem go wessać pewną rurką, ale nie dawałem rady (coś było z nią nie tak). Po chwili pojawiła się w moim pokoju bardzo gruba kobieta, która zaczęła się ze mną "przepychać" (sumo)... na szczęście udało mi się ją wygonić z mojego pokoju.
 

"Zielony" tunel

17/18.08.2018 gdy położyłem się spać i miałem zamknięte oczy, zobaczyłem przed nimi tunel zrobiony z zaokrąglonych zielonych linii, w który po chwili wleciałem (wtedy owe linie zmieniły kolor na mniej więcej jasnoszarawy / białawy) - leciałem nim przez pewną chwilę, aż w końcu doleciałem do końca i pojawiła mi się nowa wizja (na cały mój "ekran") - zobaczyłem w niej jakąś postać siedzącą przed najprawdopodobniej inkubatorem z dzieckiem (chociaż nie jestem tego pewien na 100%, bo wizja czasami stawała się lekko "niewyraźna", no ale raczej tak było).


Ogromny Anioł i błękitna perła

30.11.2018/01.12.2018 miałem sen, w którym w początkowej jego fazie jechałem na rollercoasterze, następnie z niego zszedłem i poszedłem z pewną osobą do miejsca, w którym było sporo sklepów (aby kupić chleb). Przez pewną chwilę szukaliśmy owego chleba, aż tu nagle podchodzi do mnie bardzo duży Anioł (miał pewnie z 3,5 metra - podaję wymiar na oko), odciąga mnie od osoby, z którą szedłem (mówiąc co chwile do mnie po polsku) i zaprowadza do swojego stanowiska (które również było wyjątkowo duże), w którym sprzedawał jakby "amulety" (lub coś w ten deseń) zrobione ze złota z piękną błękitną perłą na środku - przypatrywałem się owej perle przez dłuższą chwilę w zachwycie. PS. Wydaje mi się, że był to drugi sen w moim życiu, w którym śnił mi się Anioł.


Miłość, pioruny i świeca

19.12.2018 około 5 w nocy obudziłem się i odczuwałem w sobie ogromną miłość, która rozlewała się po całym moim organizmie (niczym "wrzątek" rozchodzący się falami), nawet docierała do palców moich rąk. Postanowiłem się temu przyjrzeć i obserwowałem ten stan przez wiele minut. Po pewnym czasie strzelił w moją 4 czakrę "energetyczny piorun", aż "podrzuciło" moim ciałem... a za następne około 10 minut kolejny - miałem wtedy zamknięte oczy i na czarnym tle zauważyłem powoli pojawiającą się (niewielkich rozmiarów) świece, która paliła się wyraźnym płomieniem... po kolejnych kilku sekundach "widzenie" zanikło.
 

Białe drzwi i moje przejście

25/26.12.2018 miałem sen, w którym widziałem siebie w nowym mieszkaniu, było białe, miało wysoki sufit i stałem na parterze (nie wiem, czy były inne piętra), przede mną były duże szklane drzwi, takie wręcz "ogrodowe" (koloru białego) i na zewnątrz była trawa oraz las... i te drzwi się nagle przede mną same otworzyły, a ja przez nie przeszedłem.

LINK! do dalszych doświadczeń w 2019 roku!

Dobry Samarytanin