NASZE DOŚWIADCZENIA

DOŚWIADCZENIA W ROKU 2011

(ostatnia aktualizacja 15.10.2021)

Chodzenie po krawężniku

15.02.2011 miałem sen, w którym spacerowałem po czymś na kształt wąskiego krawężnika, robiłem to chwiejnym krokiem. Po chwili cały ten wąski krawężnik zmienił kolor z szarego na złoty i szedłem po nim bez najmniejszego problemu.


Iskierka z monitora

28.02.2011 około 00:50, gdy siedziałem przed komputerem, zobaczyłem małą złotą bardzo szybko poruszającą się iskierkę, która bodajże wyleciała z monitora, która leciała w moim kierunku (nie idealnie na wprost), ale gdy dolatywała do mnie, to zmieniła kierunek, jakby moja aura ją odepchnęła.


Coraz czystszy umysł

Od jakiegoś czasu zauważyłem, że mój umysł staje się coraz bardziej czysty i pogrążony w chwili teraźniejszej. Pewnego rodzaju pustka wypełnia moją głowę, ciało i całą dostępną przestrzeń. Czasem myśli w ogóle się nie pojawiają... a czasem są, lecz po chwili znikają gdzieś w niebycie... - moje myśli swobodnie przelatują przez moją głowę i poddają się oku obserwatora, który ich nie ocenia, ani ich nie komentuje. Mam wrażenie, jakbym stapiał się z "praistnieniem"... z czymś, co było od zawsze, trwa wiecznie i co nie ulega zmianie. To trochę tak jakby palcem dotknąć idealnej powierzchni wody... takiej pradawnej i świętej... czujesz lekkie zimno na palcu, ale zarazem masz uczucie dotknięcia czegoś wykraczającego poza ludzkie zrozumienie. Takie doświadczenie napełnia człowieka ogromnym spokojem (napisane 24.03.2011).


Tornado

Miałem sen (marzec-maj 2011), w którym znajdowałem się na dworze (wokół mnie było sporo ludzi). Nagle niedaleko mnie zaczęło tworzyć się tornado - początkowo poruszało się powoli, ale czuć było jego moc - kierowało się w kierunku ludzi, którzy uciekali, ale niektórzy nie mogli się ruszyć i zostali przez nie wciągnięci. Następnie zauważyłem, że tornado idzie w moim kierunku (w międzyczasie co jakiś czas tworzyło się nowe tornado). Chciałem uciec, ale poruszanie sprawiało mi duży trud, więc jedynie chwyciłem się mocno drzewa i czekałem na to, co ma nastąpić. Po chwili przeszło przeze mnie kilka tornad. Niektóre jedynie częściowo mnie zahaczyły, a inne praktycznie całe przeze mnie przeszły. Ogólnie nic mi nie zrobiły, chociaż było czuć pewien wiatr i ciąg od owych tornad.


Mentalny healing

07.06.2011 leżałem na łóżku i miałem ochotę zrobić sobie mentalne oczyszczanie z negatywnych energii, więc zamknąłem oczy i po chwili okiem wyobraźni zobaczyłem swoją klatkę piersiową (zrobioną z białej energii), a w okolicy 4 czakry zobaczyłem (bardziej z lewej strony) jakby pas czarnej energii. Wziąłem (fizycznie) do ręki kryształ górski i mając zamknięte oczy, mentalnie przykładałem go do tej czarnej energii, co powodowało jej zniknięcie (robiłem kryształem niewielkie ruchy w powietrzu, ale nie były one fizycznie skierowane w kierunku czakry, gdyż to healing mentalny, więc nie było takiej potrzeby). Z łatwością zebrałem wszystkie negatywne energie, jakie tam były. Po zakończonym healingu umieściłem kryształ górski w solance, aby się oczyścił.


Kłucie w 4 czakrze

Od kilku tygodni (w ciągu dnia) czuję co jakiś czas, jakby cieniutka igła jednocześnie przebijała moją przednią i tylną czakrę serca (nie jest to demoniczny atak). Jest to trochę bolesne, ale jest w pełni do wytrzymania. Trwa to przeważnie od kilku do kilkunastu sekund i często owo doświadczenie powtarza się po krótkim czasie ponownie. Czasem owo ukłucie odczuwam bardziej z przodu, a niekiedy bardziej z tyłu (napisane 13.06.2011).


Wizja mojego nowego kota

W drugiej połowie czerwca 2011, gdy leżałem z otwartymi oczami na łóżku (w biały dzień) i patrzyłem przed siebie, ukazał mi się w odległości około 30 cm ode mnie kolorowy niewielkich rozmiarów ekran. W owej wizji ujrzałem maszynę typu "jednoręki bandyta" - nagle nastąpiło "zakręcenie" (na "kafelkach" były różne zwierzęta, ale początkowo ciężko było je dostrzec) - gdy obracanie zwolniło, zobaczyłem jakiegoś dorosłego białego psa, który przekręcił się po chwili na małego może 2-miesięcznego kotka - wiedziałem, że to jest kot, jakiego będę miał w przyszłości. Opowiedziałem wszystko mamie, powiedziałem jej, jakiego dokładnie kota musimy szukać i co ciekawe na samym początku lipca moja mama pojechała na "targ zwierząt", z którego zadzwoniła do mnie (ja wtedy spałem) i powiedziała, że znalazła takiego kota, jakiego jej opisywałem i abym przyjechał. Jak dojechałem na miejsce i spojrzałem na tego kota, to powiedziałem "to ten" i go adoptowaliśmy. PS. Jakiś czas przed ową wizją zmarł mój poprzedni kot, co było dla nas bardzo smutną chwilą i zapewne stąd ta wizja.
 

Mooji i strzelanie z łuku

13.07.2011 miałem sen, w którym brałem udział w konkursie strzelania z łuku do celu oddalonego o około 100 metrów (między zawodnikiem a tarczą była lekko falująca woda). Pierwszą osobą, która strzelała, był Mooji, który niestety bardzo słabo się spisał. Nieudolnie napiął łuk i strzelił tak, że strzała utopiła się w wodzie (tuż przy samym brzegu). Następnie strzelały inne osoby, które nie mogły trafić w tarczę. Po krótkim czasie przyszła kolej na mniej i o dziwo trafiłem w tarczę po drugiej stronie wody!
 

Ryczący lew

25.07.2011 miałem sen, w którym z moimi dwoma dobrymi kolegami biegłem przez korytarz - po chwili wyskoczyło nam dwóch przeciwników, których pokonałem i biegliśmy dalej (zauważyłem w tym czasie, że moje buty stały się koloru białego). Dobiegliśmy do rozwidlenia i zobaczyłem z prawej strony moją mamę, która powiedziała coś w stylu, że dotarliśmy do celu (sali baletowej) i tutaj sen się zakończył... i po krótkiej chwili od jego zakończenia miałem wizję przed zamkniętymi oczami, w której zobaczyłem ów sen, który zaczął się cały rozpadać. Widziałem, jak wybuchają fragmenty mojego snu... wszędzie fruwały jego odłamki (niczym tłuczone szkło). Z tych "odłamków" (na czarnym tle) wyłonił się potężny lew (widziałem go wyłaniającego się z lewej strony oraz widziałem jego pełną postać).


Wizja roślinki

20.08.2011 spałem w ciągu dnia i gdy się obudziłem, doświadczyłem wizji przed zamkniętymi oczami, zobaczyłem w niej roślinę, która pięła się do góry i rosły jej liście (cały proces wzrostu odbywał się w szybkim tempie).
 

Fraktalny tunel

28.08.2011 około 23:15 przed zamkniętymi oczami zobaczyłem pomarańczowy fraktalny tunel, przez który bardzo szybko leciałem. Fraktale po bokach tunelu pięknie "kręciły się", a na środku był jakby sporych rozmiarów "otwór" koloru jasnoniebieskiego.


Tornado w głowie

28.08.2011 podczas popołudniowej drzemki odczuwałem w swojej głowie bardzo silny wiatr (burzę piaskową). Natomiast następnego dnia o 1:33 doznałem paraliżu sennego, a w mojej głowie szalało wielkie "tornado" - nie zauważyłem, aby ktokolwiek mnie podczas owego paraliżu atakował - najprawdopodobniej ów paraliż oraz tornado w głowie wynikało z ogromnego przepływu energii przez moje ciało.


Dziwny robak na suficie

07.09.2011 około południa zauważyłem dziwnego dużego robaka na suficie. Poruszał nogami i skrzydłami. Na dodatek wydawał z siebie dziwne dźwięki. Zawołałem mamę, aby go zobaczyła, bo przecież trzeba go jakoś stamtąd zabrać, ale okazało się, że moja mama go nie widziała. Po chwili mówi, że przecież tam nic nie ma i że jest to hak (taki mały hak mam wczepiony w sufit) i moja "wizja" uległa bardzo mocnemu osłabieniu i po chwili "robak" zniknął. Najciekawsze było to, że ja go naprawdę widziałem... oraz słyszałem.


Wizja oka

07.09.2011 zobaczyłem przed zamkniętymi oczami małe otwarte oko, które na mnie patrzyło. Lekko się go wystraszyłem, ale patrzyłem dalej. Po chwili zobaczyłem chyba to samo oko, ale dużo większe i trochę w innym miejscu... i za chwilę jeszcze raz zobaczyłem tego typu spore oko, ale ponownie znajdowało się w innym miejscu.
 

Hinduski bóg i okręgi na głowie

07.09.2011 przed zamkniętymi oczami dostrzegam hinduskiego niebieskiego boga, który miał na sobie nakrycie głowy przypominające piramidkę składającą się ze złotych dysków - było ich całkiem sporo (około 5-9?). Następnie za nim rozprzestrzeniał się żółty lub złoty okrąg, który ostatecznie wypełnił całą przestrzeń za Jego plecami.
 

Czaszka z dziurką

07.09.2011 przed zamkniętymi oczami dostrzegam czaszkę, która miała na środku dziurkę koloru jasnoniebieskiego. Ów czaszka była co jakiś czas ubierana w różne ozdobne maski, które składały się z różnych skomplikowanych wzorów.


Ofiarowanie pierścionka

07.09.2011 około 19:00 poczułem silną potrzebę położenia się w pozycji, jakbym oddawał pokłon (leżenie brzuchem na udach) i kontynuowania modlitwy do Jezusa (którą praktykowałem już od pewnego czasu) i po chwili zobaczyłem przed zamkniętymi oczami Jego rękę, która podawała mi pierścionek. Następnie miałem wrażenie, jakby ten pierścionek był mi włożony na palec wskazujący prawej ręki, ale tego akurat już nie jestem na 100% pewien.


Sen z kostką i kolorowe obrazy

08.09.2011 przed 4 w nocy miałem sen, w którym dostałem do rąk lewitującą kostkę (całkiem sporych rozmiarów), gdy zbliżyłem do niej swoje ręce, z owej kostki buchnęły pioruny, wtedy mój sen przemienił się w widzenie (wyraźnych i kolorowych) obrazów przed oczami (przeszedłem ze snu w stan wizji) i mogłem je przewijać, jak robi się to z obrazkami na komputerze (w ten stan wchodziłem dwukrotnie).


Połączenie z Bogiem i księga ze światła

14.09.2011 podczas popołudniowej drzemki miałem sen, w którym widziałem pewną świętą, która oddawała wszystko, co miała innym (nawet jedzenie) - nie troszczyła się w ten sposób o siebie, gdyż miała pełne zaufanie do Boga, że mimo braku wszystkiego (nawet jedzenia) poradzi sobie, gdyż Bóg jest z nią (gdy patrzyłem na tą scenę, czułem ogromne zjednoczenie z Bogiem). Następnie ujrzałem na całym ekranie światło, a na środku była otworzona świetlista księga, która nie była zapisana tekstem. Patrzyłem na nią i na samym środku tej księgi po pewnym czasie zrobił się jakby niewielki tunel. Przyglądałem się mu przez chwilę, ale po kilku sekundach wszystko zaczęło znikać.


Healing od Wiesi (kilka widzeń)

17.10.2011 Wiesia zrobiła mi healing (online), który rozpoczął się o 1 w nocy, a zakończył o 1:50. Podczas healingu widziałem przed oczami między innymi: tesserakt z przezroczystymi ścianami, kręcącą się coraz szybciej piramidę (na czubku której był obustronnie zakończony kryształ górski) oraz węgorza lub węża (niestety nie jestem pewien, co to dokładnie było).


Wizja galaktyki

31.10.2011 około 6 nad ranem, gdy sobie przysypiałem na fotelu, w pewnym momencie zobaczyłem (mając otwarte fizyczne oczy) około metr od siebie galaktykę, ze środka której wychodził jakby słupek kwiatu. Nie wiem, czy miał on 7 takich "dziurek" jak na obrazku, ale mniej więcej właśnie tak to wyglądało.


Astralne koty

11/12.11.2011 gdy budziłem się w nocy, widziałem jak koło mojego kota (który spał na kołdrze) był jakiś dodatkowy kot (astralny). Za jakiś czas widziałem już tam dwa, a ostatecznie nawet i trzy dodatkowe koty leżące koło niego (widziałem to normalnie na wprost, a nie bocznym widzeniem - mogłem się na to patrzeć, ile chciałem, gdyż to "widzenie" nie znikało). Również widziałem astralne koty na mojej szafie (tam były maksymalnie dwa koty, które co jakiś czas zmieniały pozycję). Prawdopodobnie byli to koci opiekunowie, których zadaniem było ochranianie mnie w nocy przed demonami.


Tęczowe drzwi

07/08.12.2011 miałem sen, w którym widziałem unoszące się w powietrzu białe drzwi, a ja przez jakiś czas unosiłem się wraz z nimi. Na owych drzwiach było namalowane niebo lub woda, a na środku była sporej wielkości kula zrobiona z kolorów tęczy. Po pewnej chwili znalazłem się na ziemi i spojrzałem na grubą gałąź drzewa, które było niedaleko mnie... nagle z "tęczowej kuli" spadła na to miejsce tęczowa kropla, co spowodowało, że nagle wyrosły z tego miejsca gałązki z ładnymi zielonymi listkami.


Postać napełnia energią moją 7 czakrę

09.12.2011 około 5 w nocy, gdy spałem na fotelu w stanie pomiędzy rzeczywistością a snem, ujrzałem przed sobą postać, która położyła obie ręce na mojej 7 czakrze i zaczęła wlewać w nią energię (było to bardzo przyjemne). Po obudzeniu się czuje ową energię również na 4 czakrze i okolicach.
 

Ostrzegająca mnie wizja

21.12.2011 wieczorem (przed zaśnięciem) przed zamkniętymi oczami zobaczyłem (w kolorze i bardzo wyraźnie) w pierwszej kolejności pewnego rodzaju "kamerton" i rozchodzące się wokół niego niebiesko-białe fale, następnie dzwoniący dzwon, a ostatecznie zobaczyłem ogromnego węża, który przemienił się w agresywnego smoka z wieloma głowami.

PS. Tej nocy miałem bardzo paskudny demoniczny atak - możliwe, że to widzenie było jakąś formą ostrzeżenia mnie przed tym, co miało niebawem nadejść.
 

LINK! do dalszych doświadczeń w 2012 roku!

Dobry Samarytanin