NASZE DOŚWIADCZENIA

DOŚWIADCZENIA I PRZEMYŚLENIA W ROKU 2018
(CZĘŚĆ 3)
LINK! DO CZĘŚCI 2
LINK! DO CZĘŚCI 4

Moje sny i doświadczenia będą oznaczone kolorem zielonym, a przemyślenia białym - tak, aby od razu było wiadomo co czytamy.

Jesteś niebem, a nie chmurą

Wielu ludzi utożsamia się ze swoimi negatywnymi uczuciami... jeżeli są zmartwieni, to stają się jednością z owym zmartwieniem... jeżeli są zrozpaczeni, to cali stają się jedną wielką rozpaczą... ale prawda jest taka, że my nie jesteśmy ani zmartwieniem, ani rozpaczą... ani żadnym innym tego typu uczuciem - tego typu uczucia są niczym czarne chmury, które przesuwają się na niebie... ale my nie jesteśmy chmurą, my jesteśmy niebem! Dlatego pod żadnym pozorem nie utożsamiaj się z chmurą (z negatywnym uczuciem), bo nią nie jesteś! Obserwuj ją z pozycji neutralnego obserwatora, ale nigdy nie stawaj się "nią". Ty jesteś niebem, wiecznie spokojnym, wiecznie boskim, wiecznie "czystym"... gdy przychodzi jakaś chmura wiedz, że ona dzisiaj jest, a "jutro" już jej nie będzie... popatrz na nią z góry... przyjrzyj się jej... i nie staraj się jej pozbyć na siłę... niech sobie będzie... ale (jak pisałem wcześniej) pod żadnym pozorem się z nią nie utożsamiaj!

Tak samo, jak nie jesteś swoim ciałem fizycznym, tak samo nie jesteś swoim negatywnym uczuciem. Gdy umierasz twoje ciało zostaje na Ziemi, a twoja dusza (esencja życia) idzie w inny wymiar, ale już bez ciała fizycznego... gdyż Ty nigdy swoim ciałem fizycznym nie byłeś... to był tylko kombinezon, który założyłeś na pewien krótki ziemski czas... więc zdaj sobie sprawę z tego, kim jesteś i nie utożsamiaj się z tym, czym nie jesteś (napisane 08.05.2018).


Oczyszczanie żyły

10.05.2018 o 7:57 miałem sen, w którym znajdowałem się z pewną pozytywną kobietą w średniej wielkości pomieszczeniu (były tam również inne osoby)... po pewnym czasie owa kobieta powiedziała, abym ustawił na środku pokoju leżankę do healingu, tak też zrobiłem... następnie miałem się na niej położyć, co też oczywiście uczyniłem. Gdy już leżałem owa kobieta do mnie podeszła, złapała za mój palec wskazujący w lewej ręce i zaczęła przejeżdżać po nim "gwoździem" (nie było to bolesne; czułem jedynie przy tym wyraźny "ucisk"; dodatkowo jakaś dziewczynka się temu przyglądała)... ja się jej pytam co ona robi, a ona odpowiada, że oczyszcza żyłę w tym palcu... po pewnym krótkim czasie odłożyła "gwóźdź" i zaczęła mój palec w pewien sposób uciskać swoimi palcami (przejeżdżając palcami po nim) - gdy skończyła usiadła na swoim miejscu, a sen przez jeszcze krótki czas był kontynuowany.
 

Kim jestem?

Jest to jedno z najważniejszych pytań, jakie kiedykolwiek zostało postawione. Nie jedna religia próbuje na nie odpowiedzieć... ale czy da się znaleźć na nie odpowiedź? Na początku zdajmy sobie sprawę z tego, kim nie jesteśmy. Na pewno nie jesteśmy naszym ciałem fizycznym, gdyż jak wiemy po jego śmierci wciąż istniejemy... idziemy w "inny wymiar" i pomimo tego nasza egzystencja wciąż trwa... więc na pewno nie jesteśmy naszym ciałem fizycznym... to tylko nasze ubranie na to życie, które nasza dusza "przyodziewa". Również nie jesteśmy naszymi emocjami, gdyż nasze "ja" nigdy nie jest "emocjonalne", ono jest zawsze "spokojne"... więc gdy pojawia się w nas złość czy depresja zdajmy sobie sprawę z tego, że my tymi doznaniami nie jesteśmy... one się jedynie w nas pojawiają... zdystansujmy się od nich... są one niczym czarne chmury na niebie... ale my owymi chmurami nie jesteśmy... jesteśmy czymś innym (w tym przypadku niebem)... również nie jesteśmy swoimi myślami... one przychodzą i odchodzą... a nasza prawdziwa natura jest wieczna, niezmienna... nie przychodzi ani nie odchodzi... ona trwa... więc kim jesteś? Jesteś prawdą, której nie można wypowiedzieć słowami... jest to niewykonalne... również nie da się tego pojąć naszym umysłem... gdyż zrozumienie tego wymaga bycia "ponad" naszym umysłem... ale gdy zrozumiesz czym nie jesteś, doświadczysz tego, czym (kim) jesteś i twoje życie się odmieni, staniesz się nową osobą... umrze w tobie to, co stare i narodzi się nowa świadomość... ujrzysz swoją istotę z nowej perspektywy... wreszcie będziesz tym, kim w rzeczywistości zawsze byłeś (napisane 13.05.2018).
 

Pretensje do innych są tylko twoim ciężarem

Wiele osób ma pretensje do ludzi, którzy ich kiedyś skrzywdzili... często całymi latami trzymają w swoim sercu z tego powodu do nich głęboki żal (urazę)... ale czy naprawdę ma to sens? Przecież ludzie, którzy nas skrzywdzili (w momencie dokonywania aktu agresji wobec nas) byli pogrążeni we śnie... tak naprawdę to nie wiedzieli co czynią... a nawet jeżeli wydawało się, że robią to celowo, aby nas zranić to wiedz, że oni po prostu głęboko spali, gdyż osoba w pełni mentalnie przebudzona nie jest w stanie kogoś skrzywdzić / zranić... jest zbyt wrażliwa, aby coś takiego uczynić... ma zbyt mocno poszerzoną świadomość... jest zbyt współczująca i empatyczna... jej zmysły są czujne i właściwie (precyzyjnie) odbierają naszą osobę i rzeczywistość... więc absurdem jest posiadanie w swoim sercu pretensji do osób, które były wobec nas "agresywne"... gdyż one po prostu były pogrążone we śnie! Możesz się oczywiście bronić przed ich agresją, ale nie miej do nich pretensji, gdyż one po prostu są absolutnie nieświadome tego, kim faktycznie są... zatraciły się w iluzji tego świata... i stały się z nią jednością.

Dodam jeszcze, że takie "agresywne" jednostki nie rozpoznają ani swojej prawdziwej natury, ani naszej... kierują swoją agresję do swojego "wyobrażenia" naszej osoby... ale nie do nas... bo my nie jesteśmy tym, kim oni sądzą, że jesteśmy... jesteśmy czymś innym, czymś znacznie większym i znacznie doskonalszym niż im się wydaje... zresztą to samo tyczy się ich samych, ale z powodu swojego głębokiego snu nie są w stanie tego dostrzec. Co więcej, ich agresywna reakcja wynika z ich silnego negatywnego "zaprogramowania" oraz strachu, który się w nich głęboko zakorzenił. Ludzie mentalnie czyści, pozbawieni szkodliwego "oprogramowania" nie są agresywni, bo nie czują takiej potrzeby. Tacy ludzie nie starają się ani wywrzeć na kimś wrażenia, ani niczego od innych nie oczekują... więc nie pojawia się w nich potrzeba walki.

Również może nadejść dzień, w którym osoby, które były wobec nas agresywne zrozumieją swój nędzny stan i będą chciały nas przeprosić... oczywiście przyjmijmy ich przeprosiny, ale zróbmy to tylko po to, aby one poczuły się lepiej... bo gdy nie mamy do nich żadnych pretensji, to czy naprawdę oczekujemy od nich przeprosin? I dlaczego miałbym wymagać od "śpiącego" człowieka zrozumienia, które jest na obecną chwilę poza jego zasięgiem? To absurd... więc nie wymagam od nikogo przeprosin... po prostu nie mam pretensji do lunatyka, który nie wie co robi... a gdy zachowa się wobec mnie "niewłaściwie", to nie trzymam w swoim sercu do niego żalu (urazy)... nie dźwigam w sobie tego ciężaru z powodu, że jestem w stanie zrozumieć jego tok myślenia (jego stan świadomości).

Osoby, które śpią potrafią wyrządzić wiele szkód, ale gdy już się przebudzą nie powinny mieć do siebie o to pretensji, w końcu były "zahipnotyzowane" (były nieświadome swojej prawdziwej natury). Najlepszą formą pokuty będzie głębsze przebudzenie się i otrząśnięcie się ze "starego ja", na rzecz "nowego, świadomego ja".

Jeżeli jakaś jednostka uzyska wyższe zrozumienie (swojej istoty; praw życia), to automatycznie nie będzie miała ochoty na agresję wobec innych istot i właśnie do tego wszyscy powinniśmy dążyć... do zrozumienia... to ono da nam wszystkim wolność i zakończy wszelkie niepotrzebne spory między nami... i już nikt nikogo nie będzie musiał przepraszać, bo nikt nie będzie trzymać w sobie żalu do drugiej osoby... po prostu będziemy posiadali mentalne zrozumienie, które pozwoli nam widzieć drugiego człowieka w jego faktycznych barwach... będziemy widzieć jego wady i zalety oraz jego "programowanie" jakiemu został poddany... i dzięki temu nasza miłość będzie w stanie go objąć... a jeżeli nam się trochę poszczęści nasze słowa dotrą do niego i uwolnią go z jego mentalnej niewoli (napisane 20.05.2018).
 

Drucik w sercu

24.05.2018 około 7 rano miałem sen, w którym leżałem jakby na stole operacyjnym... znajdowały się również przy nim bodajże dwie postacie. Przyglądały się mojemu sercu (na ekranie monitora), po chwili jedna z tych postaci wsadziła cieniutki drucik do mojego serca (cały czas patrzyłem na ekran monitora, aby widzieć co owa postać robi), mówiła, że mam jakąś blokadę w sercu i że trzeba ją usunąć - delikatnie wepchnęła owy cieniutki drucik w ową blokadę i było na owym monitorku ukazane jak "zator", który się tam znajdował został przepchany i został przywrócony normalny przepływ "komórek" - cokolwiek to było nie wyglądało mi to na jakiś "atak" (w sensie negatywnej operacji), raczej na interwencję pozytywnych sił wyższych. Po owym śnie odczuwałem w następnych godzinach pewne "zakłucia" w miejscu owego "przetkania".


Szukanie Prawdy

Wiele osób poszukuje Prawdy nie wiedząc, że jest pewien szybki sposób na jej "poznanie / doświadczenie". Sekretem jest wdrożenie procesu "odejmowania". Jest to coś przeciwnego do wchłaniania przez nasz mózg "nowej wiedzy". Nowa wiedza może być przydatna i może poszerzyć nasze horyzonty, ale musimy uruchomić w nas proces "odejmowania" a nie "dodawania", jeżeli chcemy doświadczyć Prawdy. Po dłuższym czasie "rozpuszczania" wadliwego oprogramowania (które zostało nam siłą narzucone i które zasłania nam Prawdę), Prawda będzie mogła zostać przez nas "dostrzeżona / doświadczona". Musimy pozbyć się wszelkich "przeszkód", które stoją między nami a Prawdą. Nasze oko nie może być "zasłonięte", jeżeli chcemy dostrzec Prawdę... to samo tyczy się naszego mózgu czy serca... aby te "organy" prawidłowo działały muszą być "czyste" (muszą być pozbawione "przeszkód", które zasłaniają "poznanie")... więc pozbądź się "fałszu" ze swojej istoty... i zrób to poprzez samoobserwację swojej osoby, swoich myśli, emocji... wszystkiego tego, co się w tobie pojawia... poczuj swego rodzaju "dystans" między sobą a obserwowaną "emocją / reakcją" i przenigdy się z nią nie utożsamiaj (nie twórz z nią jedności), gdyż ty nią nie jesteś... jedynie ją obserwuj... przyglądaj się "sobie" w sposób neutralny (bez zbędnych emocji)... i niczego (co według ciebie powinno być zmienione) nie zmieniaj (bo tylko pogorszysz swoją sytuację)... twoja świadomość nakierowana na "wadliwą reakcję" samoistnie będzie ją naprawiać (neutralizować)... i nie musisz robić nie wiadomo jakiego wysiłku, aby się zmienić, po prostu bądź świadomy (tego co się w tobie "dzieje") i miej zrozumienie tego, że ty tą wadliwą "emocją / reakcją", która się w tobie pojawia nie jesteś (twoje "prawdziwe ja" nie ma z nią nic wspólnego, gdyż ona została "wkodowana" w ciebie przez "świat zewnętrzny")... a zmiana nastąpi sama... i rób tak codziennie... w każdej możliwej chwili... a już po krótkim czasie zaczniesz obserwować pozytywne zmiany w swoim wnętrzu... zacznie pojawiać się w tobie więcej szczęścia... a jeżeli będziesz kontynuować ową praktykę możesz w swoim czasie doświadczyć Prawdy... i będzie to dzień przełomowy w twoim życiu... to będzie twój cichy pocieszyciel (z którym się połączysz), który już nigdy ciebie nie opuści, a który dostarczy ci ogromnej ulgi na wielu płaszczyznach twojego życia (szczególnie na płaszczyźnie mentalnej i emocjonalnej) (napisane 25.05.2018).
 

Dwie wizje - Białe róże i okno z gołębiem

Między majem a czerwcem (niestety nie zapisałem sobie dokładnych dat) w pewnym odstępie czasowym miałem dwie wizje (były one wtedy, gdy położyłem się spać i miałem zamknięte oczy). W jednej z nich widziałem około 6? niewielkich białych róż (samych pączków) (nie pamiętam dokładnej ich ilości, może było ich lekko więcej, nie jestem pewien), które rozkwitały, a po chwili pojawiła się jedna większa na środku (również sam pączek), która również rozkwitła.

Następna wizja (która była innego dnia) ukazywała na środku okno (samą framugę - miała kolor brązowawy i była w kształcie "kwadratu"), a z prawej strony leciał biały gołąb (doleciał on chyba do lewej framugi) - obie wizje nie były w pełni wyraźne (były również na czarnym tle), ale według mnie widziałem je wystarczająco dobrze, aby je tutaj spisać (napisane 10.06.2018).


Pozbądź się swoich blokad, a uzyskasz szczęście

Wiele osób, zamiast skupić się na tym, co mają, skupiają się na tym, czego im brak i z tego faktu popadają w depresję... nie wiedzą tego, że już w tym momencie posiadają wszystko, aby być prawdziwie szczęśliwymi... ich wnętrze jest pełne szczęścia, ale zamiast to dostrzec to wciąż je blokują... zamartwiają się, stresują, są zazdrośni... doświadczają przeróżnych negatywnych uczuć i to właśnie one nie pozwalają im naprawdę cieszyć się życiem... wystarczy się ich pozbyć (tych blokad), aby ujrzeć świat w zupełnie innych barwach... nagle świat nie będzie już niebezpiecznym i ponurym miejscem, w którym przyszło nam egzystować... stanie się światem pełnym kolorów i szczęścia, gdyż nasze szczęście przestanie być wreszcie przez nas blokowane... więc pozbądź się swoich blokad, a uzyskasz dostęp do trwałego szczęścia przez resztę swoich ziemskich dni (napisane 17.06.2018).


Jaskinia pełna złotych monet

19/20.06.2018 miałem sen, w którym wszedłem z kolegą do pewnej jaskini, w której na początkowym odcinku była usypana spora kupka złotych monet (starałem się je wziąć, ale było ich tak dużo, że zostawiłem je tam gdzie były), następnie przeszliśmy do kolejnego "jaskiniowego pomieszczenia" i tam również były złote monety, ale były umieszczone w ścianie... zacząłem je odgrzebywać, aż wszystkie runęły na ziemię... usypał się ogromny stos złotych monet, znacznie większy niż ten odnaleziony jeszcze chwilę temu. Co ciekawe owy sen przyśnił mi się tak samo dwa razy pod rząd - nie jest to zbyt częste zjawisko... tak samo jak złoto we śnie.
 

Odzyskaj swój utracony blask

Jeżeli chcesz pozbyć się ciemności ze swojego wnętrza musisz wpuścić w siebie światło (tak samo robimy, gdy chcemy pozbyć się ciemności ze swojego pokoju, zapalamy lampkę i ciemność znika - nagle wszystko staje się doskonale widoczne, pomimo tego, że wcześniej nie widzieliśmy nawet czubka własnego nosa).

Zwizualizuj to. Weź głęboki oddech i się owym Boskim Światłem napełnij... niech rozleje się po twoim wnętrzu... niech wypełni każdą komórkę twojego ciała... a w szczególności te, które są pogrążone w ciemności... niech się rozświetlą, niech zapalą się "boskim płomieniem życia"... niech wszelka ciemność je opuści, gdyż żadna ciemność nie jest w stanie oprzeć się czystemu światłu... więc napełniaj się nim dzień za dniem, tydzień za tygodniem, a po czasie dostrzeżesz jak w twoim wnętrzu zachodzi zasadnicza zmiana... ciemność traci moc na rzecz harmonii i szczęścia. Wcześniej byłeś pogrążony w ciemności, teraz chodzisz w blasku światła, które króluje w twoim wnętrzu... i zapala się w tobie ogień, a twoje serce odzyskuje swój blask... zaczynasz prawdziwie kochać i czuć jedność ze Stwórcą, której ci tak mocno brakowało (napisane 22.06.2018).
 

Tajemniczy złoty przedmiot

26.06.2018 około 6:20 miałem sen, w którym trzymałem w ręku bardzo cenny malutki kamyczek - nagle jakieś istoty jakby z innego wymiaru (bardzo negatywne i "starożytne") pojawiły się koło mnie (znajdowały się jakby w czarnej "chmurze" - po mojej prawej) i "strzelały" w niego, aby go zniszczyć. Po chwili przybyły istoty pozytywne (one znajdowały się dla odmiany w białej "chmurze" - po mojej lewej), które chroniły mnie i kamień. Po chwili cały atak i obrona się zakończyły. Następnie widzę Wiesie jak trzyma w rękach niewielkich rozmiarów złote urządzenie (coś jak zegarek o kształcie okrągławym), do którego wsadza (bardzo delikatnie) ten mały kamyczek, który chroniłem - mówiła do mnie, że nie wie czy na pewno on przetrwał... nawet miała co do tego spore wątpliwości (wiem, że ten kamyczek był bardzo istotny, aby urządzenie działało w 100% - możliwe, że jakaś mała jego część przetrwała, ale były wątpliwości czy to wystarczy, aby urządzenie w pełni działało) - gdy dostałem owo urządzonko do ręki widziałem jak poruszają się po nim jakby napisy / wzory... był to bardzo hipnotyzujący / piękny widok - mogłem się na to patrzeć i patrzeć (nieziemska technologia). Z boku tego urządzenia było takie pokrętełko trójkątne - ono wzywało starożytne pozytywne siły na pomoc. Z tego co kojarzę Wiesia chyba również miała tego typu urządzenie i na pewno miała tam owy kamyczek. We śnie założyłem sobie to urządzonko na szyję na złotym łańcuszku. Pod sam koniec snu dla testu przekręciłem lekko "trójkącik", aby sprawdzić czy urządzenie działa i czy jestem w stanie przyzwać owe pozytywne siły... i po chwili zacząłem widzieć jakby "rażące" białe światło obok mnie (tak jakby oni przybyli).


Mentalne przebudzenie

Gdy się budzisz zdajesz sobie sprawę z tego, że nie jesteś tym, kim myślałeś, że jesteś... wcześniej byłeś cierpieniem, mrokiem, depresją... teraz jesteś szczęściem obserwującym cierpienie, mrok i depresję w sobie... te negatywne stany wciąż się w tobie (po przebudzeniu) pojawiają... ale twoje podejście do nich jest zupełnie inne... masz inną perspektywę... wcześniej tworzyłeś z nimi jedność... teraz trzymasz dystans... nie jednoczysz się z nimi... po prostu je obserwujesz, jakby nie były one częścią ciebie (a jedynie znajdowały się w tobie). Ta zmiana perspektywy zmienia całkowicie twoje podejście do życia... wcześniej świat wydawał ci się strasznym i ponury miejscem... teraz natomiast dostrzegasz, że twoje postrzeganie było rozregulowane ("zabrudzone")... nie widziałeś świata w jego prawdziwych barwach... twoje lęki i depresje go zabarwiały... tworzyły pewnego rodzaju "mur", który odgradzał cię od ujrzenia rzeczywistości takiej, jaka ona faktycznie jest... ale to się zmieniło... i wreszcie ujrzałeś to, co było ukryte przed twoim wzrokiem od tak wielu lat, a życie przestało być dla ciebie koszmarem do wycierpienia (napisane 28.06.2018).

cdn...

Dobry Samarytanin