NASZE DOŚWIADCZENIA

DOŚWIADCZENIA I PRZEMYŚLENIA W ROKU 2018
(CZĘŚĆ 1)
LINK! DO CZĘŚCI 2

Moje sny i doświadczenia będą oznaczone kolorem zielonym, a przemyślenia białym - tak, aby od razu było wiadomo co czytamy.

Życie jako droga krzyżowa

Wielu z nas mogłoby powiedzieć, że ich życie przypomina drogę krzyżową, gdyż jest ciężkie, nieprzyjemne i bolesne... podążanie naprzód kosztuje nas wiele wysiłku... ale nie przejmuj się swoim bólem... bo on z czasem przeminie... skup się przede wszystkim na tym, aby nie czynić zła, bo im mniej zła czynisz, tym szybciej spalasz swoją negatywną karmę! A im szybciej ją spalisz, tym szybciej wyjdziesz ze swojej udręki!

Pamiętaj również, aby unikać niepotrzebnych konfliktów... zawsze szukaj zgody i nie prowokuj do sporów (no, chyba że jest ku temu jakiś ważny powód)! Odcinaj ze swojego życia ludzi, którzy nie są dla ciebie dobrzy i chcą ci tylko wbić szpilę w plecy. Toksycznych ludzi trzeba trzymać na dystans... trzymanie ich zbyt blisko siebie będzie jedynie skutkować pozbawianiem nas naszej cennej życiowej energii... również nasze skrzydła nie będą mogły zostać do końca rozpostarte, bo będą ciągle podcinane przez negatywizm naszych fałszywych kolegów czy koleżanek... więc zrób porządek w swoim najbliższym otoczeniu... zrób sobie przestrzeń do życia... abyś mógł oddychać... abyś mógł rozpostrzeć swoje skrzydła w pełni... i abyś mógł wreszcie poczuć się lepiej... bo życie w wiecznym bólu nie jest dla ciebie dobre... musisz dostrzec promienie słońca, które przenikają przez chmury twojego smutnego życia... dostrzeż je i wyciągnij do nich swoją dłoń... i złap je! I już ich nie puszczaj!

Wspinaj się coraz wyżej, poszerzaj swoją przestrzeń do życia i wzrastaj... niech twoje skrzydła nabierają mocy... niech twój umysł stanie się czysty i wolny od negatywnego wpływu twojego środowiska... niech energia życiowa ponownie powróci do twojego wnętrza... i niech twoje serce ponownie zostanie ożywione... niech pompuje energię miłości w twoje żyły i niech wszelki negatywizm z twojego organizmu zostanie wydalony (napisane 08.01.2018).


Oczyszczenie "tunelu" i kręciołki

13/14.01.2018 gdy szedłem spać zamykając oczy zobaczyłem jakby tunel (to nie był sen tylko coś na zasadzie "widzenia"), który był zapchany jakby jakąś żółtą mazią, po chwili pojawiły się tam jakby spryskiwacze z czystą wodą i zaczęły ją wypłukiwać, aż po pewnym czasie owa maź znikła całkowicie (tunel stał się czysty) - w tym mniej więcej czasie odczułem jakbym leciał głową do tyłu robiąc obroty niczym na jakimś kołowrotku... i było to bardzo dobrze odczuwalne (nie ma tu mowy o jakimś wmawianiu sobie czegoś)... i to się powtarzało kilkukrotnie... i mogłem w tym stanie trwać i go doświadczać (co też robiłem przez jakiś czas). Według mnie cały ten "wir" (kręcenie się) wychodził z punktu kilka centymetrów (około 5?) do tyłu od czubka głowy. Czułem tam jakby pewnego rodzaju ucisk (odwrócony stożek) i według mnie właśnie z tego punktu to doświadczenie wychodziło. Miałem kiedyś coś podobnego z miesiąc temu, gdy szedłem na dworze, w sensie, że poczułem pewne zawirowanie w głowie właśnie wychodzące z tego punktu (wiedziałem, że miało ono coś wspólnego z rozwojem duchowym a nie z jakimś problemem zdrowotnym), ale od tamtego czasu jakoś nic specjalnego się w tej materii nie działo, aż do tej nocy. Nawet jak to spisuję to w tamtym punkcie czuję, że coś się zmieniło, jakby coś się uaktywniło, oczyściło... tak czy siak coś jest na rzeczy i będę tę kwestię mocniej obserwować, bo nawet teraz odczuwam tam pewnego rodzaju ucisk i drobne "wirowanie"... a ten punkt jest istotnym spirytualnym punktem.


Twarz demona i astralny kot

28.01.2018 o 6:41 gdy się obudziłem spojrzałem w lewą stronę i zobaczyłem demoniczną twarz (która ukazała się na pewnym przedmiocie), i niestety po chwili się lekko wystraszyłem (gdy coś takiego zobaczycie natychmiast odwróćcie wzrok - niestety trzeba to zrobić bardzo szybko, bo w przeciwnym razie stracicie energię)... ale co ciekawe, gdy spojrzałem lekko w lewo (tuż obok) zobaczyłem kota (astralny kot), który był bardzo dobrze widoczny. Twarz demoniczna się po chwili rozpłynęła, ale astralny kot był jeszcze przez długi czas widoczny. Chyba chciał dać mi znać, że czuwa nade mną i jestem bezpieczny pomimo tego demonicznego ataku (tej nocy już nic więcej mnie nie atakowało).


Skup się na tym, co pewne

Wielu ludzi poszukuje Boga... i w tej wielkiej podróży często zagłębiają się w nauki osób, które przekazują wiedzę, która nie koniecznie musi pochodzić z Prawdy i która może zawierać w sobie wiele fałszu.

Moja rada, trzymaj się z dala od wiedzy, do której nie dorosłeś lub której nie jesteś pewien czy jest prawdą, czy też nie... skup się na tym, co pewne, czyli na empirycznym doświadczaniu Boga... to da ci faktyczny wzrost, a nie wiedza, której zweryfikować nie potrafisz (takie niepewne informacje mogą ci jedynie zamieszać w głowie).

Czasem trzeba się odciąć od wszelakich przekazów i nauk i skupić się na Bogu... na naszym Stwórcy... i Go doświadczać... tak po prostu.

I nie musisz mieć w głowie tych wszystkich duchowych informacji, jakie krążą w internecie... nie musisz szpanować nimi w gronie duchowych ludzi... po prostu łącz się z Bogiem, a zajdziesz znacznie dalej niż wszyscy twoi duchowi ziemscy towarzysze... bo to łączenie się z Bogiem daje prawdziwy wzrost, a nie czytanie "przekazów" (często wątpliwej jakości) czy niepewnych nauk.

Musisz się napełnić Boską Energią... i napełniaj się nią każdego dnia... gdy wstajesz rano... gdy idziesz na spacer... i gdy idziesz spać... to jest twój święty czas na prawdziwy wzrost... na łączenie się z Bogiem... z twoim Ojcem... z Niebieskim Stwórcą wszystkich rzeczy, który daje ci ukojenie i spokój duszy (napisane 30.01.2018).


Solidny fundament

Ludzie często sięgają po wiedzę, która nie jest na ich poziomie, gdyż na siłę pragną być "oświeconymi" jednostkami... ale nie tędy droga... musisz zacząć od fundamentu, musisz go wybudować i musisz zrobić to solidnie, bez oszukiwania... i gdy już to zrobisz będziesz mógł sięgnąć po wyższą wiedzę... ale co ciekawe ta wyższa wiedza (po wybudowaniu fundamentu) sama do ciebie przyjdzie... przybędzie do ciebie niczym strumień wraz z twoim otwarciem (twoim rozkwitem)... ten strumień wyjdzie z ciebie... i rozleje się na twoje wszystkie pola świadomości i je podleje niczym dobry ogrodnik podlewa swoje rośliny... i wtedy zrozumiesz, że twój skarb jest w twoim wnętrzu (w twojej świątyni)... wystarczy zadbać o swoją czystość, a on się ukaże i objawi swoje piękno i tajemną wiedzę (napisane 30.01.2018).
 

Trafienie strzałą i healing

05.02.2018 około 7 rano miałem sen, w którym biegłem sobie na stadionie i zostałem trafiony strzałą z łuku w głowę (w czubek głowy lub ten punkt lekko z tyłu)... po chwilce zobaczyłem siebie leżącego w łóżku, a obok mnie (z prawej strony) były dwie postacie, jedna z nich położyła na mnie swoje ręce i zaczęła wysyłać mi energie (odczuwałem ją) - trwało to zaledwie kilka sekund, następnie postać obok niej chwyciła za ową strzałę i po chwili ją mocnym i zdecydowanym ruchem wyciągnęła.

PS. Co ciekawe następnej nocy (06.02.2018 o 6:23) również miałem robiony healing we śnie przez jakąś istotę (humanoidalną), ale był on sporo dłuższy, niż ten wczorajszy (również owa istota położyła mi ręce na klatce piersiowej i przesyłała mi energię). Może ci co się mną opiekują uznali, że potrzebuje jeszcze ich energii, aby mocniej dojść do równowagi. Takie sny nie są u mnie zbyt częste, ale wyjątkowo je lubię i za nie dziękuję.


Nigdy nikogo nie przeklinaj!

Żyjemy w czasach, w których ludzie lubią czasem sobie coś niemiłego na czyjś temat powiedzieć... czy to w myślach, czy to pod nosem... a czasem nawet ktoś rzuci jakimś złym słowem w czyimś kierunku... ale ty tego nie rób! Staraj się zawsze być światłem i nie przeklinaj ciemności (niewiedzy)... bo ciemność należy rozjaśnić, przetransmutować... należy wlać w nią zrozumienie (chociaż czasem może być to wyjątkowo trudne)... ale nie rzucaj w ciemność ciemną energią, bo to tylko pogorszy sytuację... i ta energia, którą wysyłasz prędzej czy później do ciebie wróci (czasami zwielokrotniona)... już pomijam fakt, że takim działaniem obniżasz swoje wibracje i zabrudzasz swoje serce... jednym słowem degradujesz się duchowo, a chyba nie o to nam chodzi, aby siebie niszczyć.

Jak tak bardzo chcesz niszczyć zło i "złych" ludzi, to bądź dla nich drogowskazem, pokaż im właściwy kierunek, ukaż im swoje właściwe zachowanie oraz ukaż im swoją mądrość... rozświetl ciemność swoimi słowami, ukaż miłość swoimi czynami... włóż klucz mądrości w ciemność a ją rozproszysz.

Ciemność nie przetrwa połączenia ze światłem, więc bądź tym światłem, a żadna ciemność nie będzie w stanie cię pokonać i pomimo starcia z nią nie zaniżysz swoich wibracji (napisane 11.02.2018).


Twarz czarnego psa i głośne myśli

13.02.2018 o 5:31 gdy się obudziłem i spojrzałem na tył swojego krzesła zobaczyłem na nim (z fizycznie otwartymi oczami) dużą twarz czarnego (wściekłego) psa (tak jakby chciała mnie ona wystraszyć)... szybko się odwróciłem, bo wiem, że patrzenie się na tego typu negatywną "wizję" skończy się dla mnie źle (utratą energii). Następnie poszedłem spać, ale zanim zasnąłem usłyszałem w swojej głowie "głośne myśli" (normalnie nasze myśli są "ciche", ale w tym przypadku wystąpiło jakby bardzo mocne "podgłośnienie" ich na krótką chwilę) - taki efekt występuje, gdy demon coś przy nas kombinuję (lub jest bardzo blisko nas) - zerwałem się, poszedłem do WC, trochę ochłonąłem i wróciłem do łóżka i nic złego już się nie działo. Piszę o tym, gdyż uważam, że takie doświadczenia są dość ciekawe i może komuś pomogą, bo to jest jeden z typów "ataków demonicznych" i na pewno u niektórych z was może on wystąpić, więc z góry już wiecie jak się bronić i co robić, gdy takie doświadczenie was spotka.... czyli odwracamy wzrok przy "negatywnej wizji" oraz wstajemy, gdy nasze myśli zostaną "podgłośnione" (niestety nie daje to gwarancji, że następnie nie zostaniemy zaatakowani we śnie, ale przynajmniej przerywamy niecne "zamiary" demona co trochę zwiększa nasze szanse na spokojną noc).
 

Czy gromadzenie wiedzy podnosi nasze wibracje?

Wiele osób, zamiast podwyższać swoje wibracje kolekcjonuje w swojej głowie wiedzę. Takie osoby codziennie czytają artykuły, komentarze, oglądają duchowe filmy i często ten proces gromadzenia wiedzy trwa u nich latami. Zmieniają w ten sposób swoją świadomość i przeważnie zmieniają ją na plus (np. stają się wegetarianami, nie chcą krzywdzić innych osób, oczyszczają do pewnego stopnia swój umysł)... ale w niektórych przypadkach możemy sobie tym zaszkodzić, gdyż nie wszyscy z nas posiadają wystarczająco dobre filtry, które umieją odsiać prawdę od fałszu... a tego fałszu w informacjach duchowych jest całkiem sporo... dlatego moim zaleceniem jest, aby skupiać się mniej na informacjach, jakie możemy znaleźć na zewnątrz, a bardziej na tych, które znajdują się w naszym wnętrzu... bo jak może niewielu z was wie, ale "wyższa wiedza" jaka jest w internecie (nawet jeżeli będzie ona w pełni prawdziwa) nie podniesie naszych wibracji o nie wiadomo ile "stopni w górę" wraz z przyswojeniem jej... prawdopodobnie wciąż będziemy wibracyjnie tacy sami, a nasze czakry dalej będą się kręcić i wibrować z taką samą mocą (lub bardzo podobną)... dlatego osobiście zalecam empiryczny kontakt ze Źródłem, a nie napychanie swojej głowy niezliczoną ilością informacji z internetu... nie tędy droga... to Źródło jest naszym celem, naszą Wodą Życia i naszym Zbawieniem i to w Nim powinniśmy upatrywać ukojenia naszego bólu, naszej tęsknoty... to łączenie się ze Źródłem da nam wyższe wibracje, silniejsze czakry i mądrość, której nie zdobędziemy na zewnątrz (napisane 14.02.2018).

PS. Oczywiście podczas czytania jakichś głębokich dla nas duchowych tekstów nasze wibracje mogą się podwyższać, to samo tyczy się np. oglądania duchowych filmów z "wyższej półki", ale mi chodzi o "zasypywanie się" tą duchowością ponad miarę, to nie jest dobre i tego należy unikać, bo zamiast faktycznie wzrastać będziemy zagrzebywani wiedzą, która nie koniecznie będzie sprawiać, że faktycznie będziemy mieli lepszy kontakt z Bogiem... może będziemy wiedzieć więcej, ale czy będziemy bliżej Boga? Nie chciałbym, aby "duchowa" wiedza z internetu stanęła między tobą a Bogiem, wtedy ta wiedza jest przeszkodą, której należy się pozbyć.
 

Wieczne narzekanie

Wiele osób spogląda w swoją przeszłość i widzi w niej wiele złych rzeczy, które się im przytrafiły... i uporczywie trzymają je w swojej pamięci... w pewnym sensie się nimi katują (znęcają się nimi nad sobą)... tak jakby chcieli doznać jeszcze raz tego bólu, jaki się im przytrafił.

Wynika to z nie oczyszczenia swojej przeszłości... pewnego rodzaju niepogodzenia się z nią... niezaakceptowania tego, co się stało... tak jakbyśmy chcieli powiedzieć, że nie ma naszej zgody na taki los, na takie skandaliczne zachowanie innych ludzi wobec nas... a ja wam powiem tak, zaakceptujcie swoją przeszłość, co się wydarzyło to się wydarzyło, nie ma sensu ciągle do tego wracać (rozgrzebywać swoich ran)... użalanie się nad sobą wcale nam nie pomoże... po prostu było jak było (pozwól swoim ranom się wreszcie zagoić).

Może ktoś z nas nie miał w swoim życiu ojca, matki, a może ktoś się nad nami przez długi czas znęcał... w takim wypadku mówi się "trudno", taki widocznie był nasz los (karma). Może mogłeś coś z tym zrobić (a tego nie zrobiłeś), a może nie mogłeś zrobić zupełnie nic... nie ma sensu się nad tym ciągle zastanawiać... po prostu weź głęboki wdech i zrób porządny wydech... i wybacz swoim oprawcom... zaakceptuj swoją bolesną przeszłość i nie miej do siebie żalu, że może nie miałeś odpowiednio dużo siły, aby sobie poradzić w niektórych (trudnych dla ciebie) sytuacjach (co uczyniło na tobie liczne rany). Życie czasem bywa ciężkie, a my nie zawsze jesteśmy tak silni jakbyśmy tego chcieli. Aby wyjść z tego bólu po prostu całkowicie odpuść rozmyślanie nad swoją bolesną przeszłością, bo gdy tego nie zrobisz ucieknie ci twoja przyszłość, która dzieje się właśnie teraz, a która może być dla ciebie czymś zupełnie nowym i wspaniałym... nie przegap tego, bo może się okazać to dla ciebie wielką stratą (napisane 27.02.2018).

PS. Oczywiście wchodzi tu jeszcze w grę coś takiego jak "trauma" spowodowana przeszłymi negatywnymi wydarzeniami... nie mnie jednak nie zmienia to faktu, że ciągłe rozmyślanie nad bolesną przeszłością nie poprawi naszego stanu.
 

Igła w kolanie (widzenie)

01.03.2018 gdy byłem na spacerze w pewnym momencie zobaczyłem jak sporej wielkości igła wbija mi się w prawe kolano (było to pewnego rodzaju "widzenie"; było ono dobrze widoczne oraz owo "widzenie" nie zasłaniało rzeczywistości, raczej się na nią "nakładało", chociaż też nie wiem czy jest to najprecyzyjniejsze słowo - trochę trudno to do końca opisać)... po chwili owa igła wbiła się ponownie w moje prawe kolano... a później doszła do tego kolejna wbijająca się w nie igła i kolejna, aż w pewnym momencie wbiło się w moje kolano "tysiące" igieł jednocześnie... to widzenie trwało może z 20 sekund (w tym czasie cały czas byłem w ruchu i obserwowałem swoje kolano)... następnie na chwilę wszystko ucichło i po pewnej chwili poczułem ewidentne ukłucie w prawym kolanie, które trwało z 15 sekund. Ten "ból" zakończył całe doświadczenie. Piszę o tym, bo czasem (ale niezbyt często) miewałem tego typu "widzenia", ale jako tako ich tutaj nie spisywałem (każde było inne). Nie wiem co owo widzenie oznaczało, nie sądzę, aby to był jakiegoś rodzaju atak na moją osobę (chociaż kto wie, ale wątpię w to)... tak czy siak tego typu "widzenia" są możliwe i to pomimo tego, że mamy otworzone fizyczne oczy. To konkretne "widzenie" przypominało trochę interaktywny film, niby widzenie było (według mnie) wyświetlane we mnie, ale zarazem (w pewnym sensie) widziane było na zewnątrz w interaktywny sposób (trzeba tego doświadczyć, aby to dobrze zrozumieć, mi osobiście jest trochę trudno to opisać).

PS. Dzień wcześniej siedząc przed komputerem odczułem tego samego typu ból (który trwał z dobre kilka sekund) w tym samym kolanie, niemniej jednak nie doświadczyłem wtedy żadnego "widzenia".
 

Zmienianie ludzi na siłę

Zamiast sprzeczać się z ludźmi na internecie i prowadzić bezsensowne boje (próbując zmieniać innych na siłę według własnego "nieomylnego" wzorca) skup się na Bogu i trwaj w Nim każdego dnia... empiryczne doświadczanie Stwórcy da ci z czasem mądrość i dar rozpoznania Prawdy, którego raczej musi ci brakować, jeżeli tracisz czas na siłowe metody wobec innych ludzi - ludzi się zmienia delikatnością oraz mądrością a nie siłą - gdy użyjesz wobec nich zbyt dużej siły mogą stworzyć wokół siebie solidny mur (niczym betonowy bunkier) i już nigdy do nich nie uzyskasz dostępu, aby ich faktycznie zmienić (a to już jest wymierna strata - chociaż wiedzmy również, że nie do każdego da się dotrzeć, niektórzy są tak zacietrzewieni w swoich "prawdach", że nawet waląc ich "młotkiem" w głowę nie rozbijemy betonu, jaki się w nich znajduje).

Wiele osób doświadcza frustracji z powodu, że nie są w stanie zmienić innych ludzi, że inni nie słuchają ich nauk i że ludzie, do których mówią ciągle popełniają te same błędy (mają ciągle ten sam "niewłaściwy" tok myślenia)... ale pamiętaj o jednym... jeżeli nie jesteś prawdziwie światły (a mało kto na świecie jest) to może się okazać (czego nie będziesz świadomy), że twoje "nauki" wcale nie pochodzą z Prawdy (z reguły każdy kto naucza jest przekonany o swojej nieomylności, co może być zgubne i właśnie dlatego zachęcam do intensywnego łączenia się z Bogiem, aby Boża Mądrość nas wypełniła i aby to zrobiła po same brzegi... dopiero po intensywnym i długoletnim napełnianiu się Bogiem możemy wyruszyć w "podróż", aby nauczać innych).

Jeżeli twoje nauki nie pochodzą z Prawdy to ktoś, kogo chcesz do nich przekonać może się na ciebie mocno zdenerwować, bo może mieć wyższą świadomość od ciebie, z czego możesz nawet nie zdawać sobie sprawy (niektórzy pseudo-oświeceni uważają, że reinkarnacja nie istnieje i pomimo to "głoszą" tego typu nauki jako "Prawdę"; często są to niestety katolicy)... ale zakładając, że faktycznie twoje nauki są światłe i prawe (a twój rozmówca jest na niższym poziomie duchowym od ciebie) to wiedz, że nie każdy jest gotowy, aby natychmiast wdrożyć przekazywane przez ciebie nauki w życie (pewne zmiany bywają trudne i bolesne i nie każdy chce się na owy trud i ból zgodzić... pamiętajmy również, że przyzwyczajenie do utartych schematów jest drugą naturą człowieka, co też nie ułatwia procesu transformacji naszego rozmówcy, szczególnie wtedy, gdy ten bywa leniwy).

Róża potrzebuje odpowiedniej ilości czasu, aby rozkwitnąć... nawet jak ją podlejemy najczystszą wodą i damy jej najlepszą ziemię to nie spowodujemy nagle tego, że w ciągu jednej sekundy róża zmieni całkowicie swój wygląd (szczególnie gdy wciąż jest pogrążona w głębokim "śnie")... na prawdziwą metamorfozę (przemianę / rozkwit) potrzeba czasu... więc mów mądrze, łącz się z Bogiem i siej ziarna mądrości, a pewnego dnia świat ulegnie przemianie... ale nie stanie się to z dnia na dzień, potrwa to dłuższy czas, ale kto sieje ten i zbiera... więc siej obficie i niech będą to nasiona prawdziwej mądrości, a kiedyś ujrzysz jak świat staje się lepszym miejscem do życia i będzie to wynikało również między innymi dzięki twojej pracy (napisane 01.03.2018).

PS. Metody siłowe wobec innych ludzi mogą być skuteczne, ale nie zawsze jest to najlepsza metoda, aby osiągnąć "sukces", dlatego zalecam dobre wyczucie drugiej osoby, aby wiedzieć, która metoda będzie najoptymalniejsza do tego, aby faktycznie kogoś "otworzyć" (zmienić na lepsze). Czasem "ciśnięcie" kogoś zbyt mocno może zrobić takiej osobie (i nam samym) więcej krzywdy niż pożytku i trzeba mieć to na uwadze.


Wizja zniszczonego miasta i ładnego muru

06/07.03.2018 w nocy zobaczyłem przed zamkniętymi oczami w kolorach szarości i czerni jakby zbombardowane miasto, pełne "dziur", a po chwili cała owa wizja zamieniła się w solidny mur... następnie zobaczyłem z tego co pamiętam jakąś monetę z symbolem, ale nie pamiętam tego aspektu już zbyt dokładnie.

cdn...

Dobry Samarytanin