MIECZ PRAWDY

PRAWDZIWA MOC CZŁOWIEKA

My ludzie, którzy obecnie doświadczamy wysokiego poziomu częstotliwości wibracji, poszerzając swoje osobiste energie, musimy jeszcze na tej drodze dużo zrozumieć… i kto naprawdę osiągnął swój wyższy poziom zrozumienia szybko to ogarnie… a te nowe pasma, które do nas nadciągają i bombardują nasze ciała, otworzą w nas niesamowitą boską moc. Nasze ciała będą na tyle sprawne, aby to wielkie światło przyjąć w siebie i jeszcze bardziej rozszerzyć tą moc od wewnątrz. Kto jest uważny, także już zauważył, że pomoc dla nas przychodzi również z góry, z Wyższych Królewskich Wymiarów Światła. Tak, że nie jesteśmy w tym procesie sami i bezsilni.

To oni wiedzą, ile nam tego światła dosłać, to oni są Mistrzami swoich promieni… my tylko im nie przeszkadzajmy, nie blokujmy naszych pól. Kto gotowy na promieniowanie to go przyjmie, kto nie, to go ominie… na siłę nikomu nie wcisną i wiedzą jaką dawkę… ale jak my będziemy robić własne niezdrowe kombinacje, to sami się wysadzimy w powietrze. I nie możemy mieć do nikogo pretensji.

Ale i widzimy, że ludzie, prawie w połowie, nie są gotowi na takie doświadczenie, nie potrafią przyjąć nowych energii nadciągających do nas z góry… tych promieni kosmicznych, które dają nam nowe życie. Mało tego, jeszcze je odpychają, zasłaniają swoje ciała, przez co wiele ludzi nie jest gotowych przyjąć nowe silniejsze energie. Nie potrafią przetransmutować w sobie strachu, przez co wiele tracą, a nawet życie. Ciągle są w szoku, że mogą stracić to swoje stare życie, i trzymają się go kurczowo, nie chcą się pogodzić z tym, co nadciąga… i za to stare zaprzedadzą nawet dusze diabłu…

i co obserwuję, nawet u ludzi mocno „uduchowionych”, nie ma za dużo kandydatów, aby wziąć na swoje plecy to wielkie zlecenie, jakie przekazał nam Jezus Chrystus. Owszem, wszyscy chcieliby do 7 Nieba expresem, szybko i bezboleśnie, lecz ciągle brakuje tych prawdziwych kowali, którzy potrafią przekuć cierpienie na szczęście… a najlepiej, jeśli otrzymaliby to w prezencie… może to być prezydent, czy inny polityk, duchowy, religijny albo jeszcze inny guru… i płacą naiwnie duże pieniądze zwykłym szarlatanom, którzy wszystko potrafią, pod warunkiem, jak im dobrze zapłacicie. I to wszystko odbędzie się w wielkim tempie, na cito, będzie duży dobrobyt i sukces... i wszystko, co tylko chcecie. Jak wiele osób próbuje dziś skłonić ludzi do słuchania siebie za pieniądze… mają tylko im uwierzyć…

a może lepiej dać im kilka kwestii do przerobienia pracy domowej, w celu prawdziwego rozeznania życia i jego nauki. Jak widać, gotowe recepty już wielokrotnie stanęły nam ością w gardle, i ciągle jeszcze narobią w życiu ludzi strasznego bałaganu. Ale wielu ludzi w nie wierzy, dlatego wpadają w ciągłe pułapki.

Kiedy człowiek otrzymuje własne przekazy, jego świadomość ulega gwałtownej przemianie, słucha nie 3-wymiarowych ludzi, tylko prawdziwej mądrości i wiedzy, która jest zakorzeniona w każdym z nas… ale jak widać na obrazie dzisiejszego świata, ludzie mają swoje programy otrzymane od ziemskich przywódców… i traktują je jak „solidne” kanałowe leczenie zębów… toteż trudno się dziwić, że ich kanały z wielowymiarową świadomością zostały porządnie zacementowane, powiem więcej… są cementowane dalej… już żelazo betonem.

Tam, gdzie ciało jest już odblokowane, mówi nam co robić, pokazuje drogi, drąży w nich swoje nowe dzieło, otwiera nowe kontakty ze Źródłem Wszystkiego. I nie powiem, że jest to łatwe zadanie… bo wprzódy musi być coś odcementowane, aby następnie mogło być użyte do innego przeznaczenia. A to zadanie nie jest łatwe ani bezbolesne… czym mamy więcej informacji w sobie ukryte, tym grubszy będzie ten beton i wymaga więcej pracy. Tylko małe dzieci niezbyt dojrzałe, mają delikatniejsze betonowe osłony, dlatego muszą mieć odpowiednich opiekunów… bo jeśli nie, ktoś im może zrobić wielką krzywdę… i widzimy to w dzisiejszym świecie… ile naszych dzieci pozwoliliśmy skrzywdzić… bo nie byliśmy dla nich dobrymi opiekunami.

I czy my w naszym mniemaniu, dojrzali ludzie, jesteśmy gotowi na naszą wewnętrzną przebudowę? Ilu tak naprawdę ludzi jest na tej liście, która zwana jest także – Księgą Żywota Wiecznego?

I jak myślisz – jesteś gotowy/a na propozycję Jezusa Chrystusa:
”Weź ten krzyż i Mnie naśladuj”?

Dostałeś/aś przekaz od najlepszego nauczyciela świata… czy go w ogóle zauwżyłeś/aś, czy zwróciłeś/aś na niego uwagę… a może psioczysz na Niego, że za dużo od ciebie żąda? I śpieszysz się na terapię do pobliskich guru, bo tam masz swoje wybawienie z niedoli tego świata.

Jednym słowem, większość ludzi ciągle nie ma pojęcia, jak tak naprawdę wygląda przekucie ołowiu w złoto. Już nie jeden cudowny alchemik połamał sobie na tym zęby. Cały nasz układ nerwowy, co do jednej komórki musi być na nowo przekuty w nową świetlistą formę. Nasze ciało musi opuścić ciemność, którą mamy w sobie i jakże często trzymamy w sobie na siłę… a nawet więzimy. Ale ciemność tak łatwo nie odpuszcza, to jest wielka wojna w naszych komórkach i naszym życiu. Jak nasze komórki się nie oczyszczą, w jakim będą stanie, to i takie będzie nasze życie. To nasze lustrzane odbicie… nasze sny, nasze wizje…

A człowiek jak widzimy, mało tego, że nie chce tego słuchać, oczyszczać swojego ciała, szukać rozwiązania w sobie samym… to jeszcze zakłada sobie kłódki (np. scypionki)… aby nas światło nie dopadło, nie uczyniło włamania do naszego układu immunologicznego, i przypadkiem nie oczyściło jakiegoś organu, który nagle poczuł się bardziej chory.

A czym jest choroba… czy czasami nie jest to forma oczyszczenia z ciemności? Czy nasz ból w ciele nie sugeruje nam, że tam coś złego się dzieje, czy nie jest to dla nas dzwonek alarmowy? Czym więcej boli, znaczy organ jest w potrzebie…

i wice wersa, kiedy oczyszczamy ciało, też boli, wyrywamy korzenie choroby, usuwamy intruza… często bardzo silnego… i bywa to walka na śmierć i życie… a te wszystkie kłódki, to taka hipnoza duszy… nie boli, znaczy jestem zdrowy, tylko czy to często nie jest takie zamiatanie brudów pod dywan?

Zamykamy sobie swoje świetliste kody, które samoczynnie wyzwalają w nas to, co człowiekowi jest do życia potrzebne i jego zbawienia. A obecnie tak ważne jest nasze duchowe oczyszczenie, nie tylko choroby z jednego życia, usuwamy wszystkie traumy, jakie nazbieraliśmy przez wszystkie nasze wcielenia… a jeszcze musimy nie tylko oczyścić surowiec, musimy go przekuć z ołowiu w złoto… hartując wielokrotnie w ogniu i wodzie.

„Wtedy rzekł Jezus do swoich uczniów – kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie swój krzyż i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie straci je, a kto straci swoje życie z mojego powodu, znajdzie je…”.


Bo kimże jest Chrystus, który przychodzi do nas w chwale…?

Musicie sobie przede wszystkim odpowiedzieć na to pytanie! To jest nasze kluczowe pytanie… i dlaczego Jezus Chrystus 2000 lat temu popadł w taką niełaskę… i teraz również wytacza się przeciwko Niemu takie ciężkie armaty? Właśnie teraz… w okresie naszego wzniesienia!? Jeśli człowiek nie zrozumie tego kluczowego pytania, nie zmartwychwstanie, i nie dotrze do swojego świętego miasta cudów!

I popatrz jeszcze na słowa Piotra, co mu odpowiedział Jezus, który zapowiedział swoje cierpienie i brutalną śmierć… a przecie Piotr chciał dla Jezusa dobrze, chronił Go, więc czemu Jezus mu powiedział – „zejdź mi z oczu szatanie”.

Ponieważ wiedział, że tylko przez cierpienie możemy powrócić do Światła… jesteśmy na Ziemi tylko tym ziarnem, które go posiewa… i kiedy to stare obumiera rodzi się nowe… za pomocą słabej ludzkiej natury trudno odzyskać Bożą Moc, nie pomogą tu najlepsze wykłady, uniwersyteccy naukowcy i inni duchowi piewcy… człowiek słaby potknie się o każdy kamień, aż w końcu sam staje się kamieniem.

Ja wiem, że ciężka jest ta moja filozofia zbawienia, wniebowstąpienia… wielu z was nawet tych przebudzonych, szukają delikatnych rozwiązań dla siebie… i tu właśnie jest między nami ten wielki kontrast… między tym sztucznym obrazem i rzeczywistością…

Vancouver
21 Apr. 2021

WIESŁAWA