WIERSZE I OBRAZY

WIERSZE WIESŁAWY
(CZĘŚĆ 1)
LINK! DO CZĘŚCI 2

PRZYJACIÓŁKA

Kiedy po raz pierwszy cię
spotkałam,
miałaś zaledwie pięć lat.
Zapamiętałam
twoje krótkie warkocze.

Też byłaś
taką malutką dziewczynką jak ja.
Twoje piękne chabrowe oczy
przyciągały mnie zawsze.
Było w nich tyle mądrości.

Biegałaś
za mną po zbożach
... i mnie podglądałaś
a ja ... podglądałam ciebie.

Lubiłaś przyrodę,
obserwowałaś
mrówki i motyle.
Polne kwiatki,
jagody i grzyby
to były nasze zabawki
a domem ... zielone lasy.

Byłam starsza ...
przyszedł czas szkoły.
Płakałaś ...
ale już po tygodniu
siedziałaś
ze mną w jednej ławce.

Stoczyłaś
wielką wojnę.
Nie pozwoliłaś
na rozłąkę.

Płynęły lata
w jednej szkole.
Nauka z jednej książki
i wagary ... te same,
ten sam psikus,
te same stopnie.

...wyjechałaś
do innego miasta.
Ale o mnie nie zapomniałaś,
odwiedzałaś często.

Twoje życie
nie było dla mnie tajemnicą.
Ciągle byłaś
moją najlepszą przyjaciółką.

Przyszła jednak taka chwila,
która niespodziewanie
nas rozłączyła.
Los rzucił cię
na drugą półkulę.
Słałaś do mnie listy długie,
brakowało ci dawnego życia.

Losy ludzkie to zagadka
i tak się stało,
że za tobą w świat pojechałam.
Piękne to było spotkanie
po wielu latach.

Przybyło doświadczenia ...
było o czym gadać,
czasami do białego rana.
I miałyśmy już tak z sobą trwać
na zawsze...

ale mnie dalej pognało
na inny kraniec Ziemi.
Dziwne życia przeznaczenie
już kreowało
dla mnie inną rolę.

I znowu rozstanie
... tym razem ty
wybrałaś się w drogę,
przyjechałaś do mnie
w odwiedziny.

Było to dziwne spotkanie.
Ty jakaś inna,
płakałaś
- to nie było do ciebie
podobne?

Dużo mówiłaś,
czegoś się bałaś.
I nie wiem dlaczego,
było mi jakoś przykro,
było mi żal ... ciebie?

Przyszła chwila rozstania,
odprowadziłam na lotnisko ...
nie zapomnę tego pożegnania,
bo moje serce podpowiadało,
że to było ostatnie.

Odleciałaś
do swojego domu,
do swoich obowiązków.
Zbyt długo to nie trwało,
dostałam bolesną wiadomość.

Już ciebie nie było.
Opuściłaś tą ziemię na zawsze.
Pozostał tylko twój skromny grób
nad jeziorem Ontario.

Płynące łzy,
zranione serce,
wspomnienia,
tyle niedokończonych tematów.

I Twoje ostatnie słowa
rzucone w pośpiechu
"... zadzwonię za kilka dni ..."
..., ale już nie zadzwoniłaś.

Odwiedzałaś we śnie,
uśmiech mi dałaś ...
że będziesz nade mną czuwać,
obiecałaś

...że mnie nie opuścisz
do końca moich dni
dopóki ja będę tu trwać
... na tej Ziemi.

Dotrzymujesz słowa,
czuwasz,
chociaż już z innej strony.
Często odwiedzasz
moje kąty
jak za dawnych lat.

Ostrzegasz
przed trudnością
i z moich radości
cieszysz się ze mną.

Byłaś i będziesz
moją najlepszą
przyjaciółką ...
na tym padole.

I chwila jeszcze
na tej Ziemi ... i obie wiemy
czas pracuje nieustannie ...
znowu się spotkamy
tym razem na zawsze.
-----------------------------------
Mojej przyjaciółce
Dr. Barbarze M.
w jej siódmą rocznicę śmierci.

(7 list. 1998)
-----------------------------------
Vancouver
1 Nov. 2005



ABBA - OJCZE!


powiedz ... kim jestem?
Rozwiń jeszcze jeden
różyczki płatek.
Pozwól zajrzeć
w sam jej środek.

Tyle sprzecznych
głosów szepcze do mnie.
Zakłóca słowa Twoje
piękne ... ta gromada
mędrców tego świata.

A przecież serce małe
już poznało prawdę.
Odkryłeś lico świetliste,
pokazałeś swoją mękę ...
i te słowa czyste
przeniknęły duszę.

Dźwięk srebrzysty
niczym gołąb
frunął w moją stronę.
Szeptem
- kryształowym głosem
odpowiedziałeś
na głośne wołanie.

Jestem ... Rabbi ...
opowiem ci wszystkie
o mnie prawdy.
I umieszczę twoje
imię w pąku róży.
Kiedy wykwitnie
rozpoznasz
sama siebie.

Vancouver
13 Aug. 2006

NATURA CZŁOWIEKA

Raj na górze ...
i czeluść na dole ...
a w pośrodku jest człowiek,
którą drogę wybierze, tam dotrze.

Czy się wybije
i wzleci ponad siebie,
przyprawi sobie skrzydła
jak, nieusidlony ptak,
co z gniazda próbuje wzlecieć
... i chociaż o ziemię się rozbija,
to jednak przychodzi
ta wielka chwila ...
śmiga między chmurami
... tańczy z promieniami
złotego słońca.

A są i tacy
co wolą po ziemi pełzać
... jak żmije.
Chowają się w ciemnicy,
swoimi językami miotają wokoło
... aby ukąsić
... aby pokrzyżować drogi,
jeszcze innego.
Przeszkodzić w jego celu ...
zepchnąć
z właściwego szlaku,
który wiedzie
do pięknego zamku.

Życie w jaskini
z dala od światła
czyni zmysły tępe.
Nie pozwoli
rozpoznać,
gdzie mieszka
wielka prawda.

Ale kiedy człowiek
otwiera swój kwiat,
ten najpiękniejszy
... własne serce ...
w jego umysł wnika
czysty promień,
oświetla jego ducha.
Już nie zabłądzi
dojdzie
do swojego Źródła.

Vancouver
13. Nov. 2006

CHABER ... czy DEREŃ...

taniec ... czy zjednoczenie.
Ręce wyciągnięte, gdzie światła tunel.
Już nie wiesz ... czy to północ czy południe?

Każdego dnia ... powoli
widzisz coraz jaśniej ...
chociaż jeszcze są dni,
w których ogarnia cię
przerażająca pustka
... to tylko zderzenie ... ze złem ...

Poświęcenie życia
i ziemskie pragnące zmysły.
W twoich rękach - misja,
czujesz ... jesteś narzędziem ...
Krok po kroku odrywa
cię od świata dziwna siła ... w księżycowym
blasku migocze gwiazda twoja.

I to szczere uczucie
co wyrywa się z serca,
to są nowe fale
Miłości Boga.
Przenikają na zmianę ... piękne
i straszne przypływy.
Twój duch jeszcze nie pojmuje,
ciągle się burzy.

Rozrywa źródeł bramy
tajemnicza energia ...
magiczna woda ... złoty
ogień rozpala
już świecę ... to ostatnia.

I bije serce ... nie to ból ...
już sam nie wiesz?
To tylko harmonia gwiezdna,
twoja gotowość,
wychodzisz
poza swoje ograniczenia.

Płyń jak woda ...
pozwól własnym snom
otworzyć bramę serca.
Raduj się z nim,
pokonaj ból.

Pokaż wszystkim radości poziom
który właśnie ... przekraczasz ...
otwiera się miłości brama
... i nowe życie.

Doświadczysz
nowych cnót ...
i użyjesz nowych darów
ale pamiętaj ...
na twojej drodze
pojawią się ... cierpienia
i smutek tych
spragnionych, zagubionych,
do których przyszyłeś.

Powstań w pełni mocy,
jesteś jednym z tych,
których zwą ... "Dziećmi Mądrości".
Boski pomocnik - Jego Magiczna Ręka.

Bóg postawił cię na straży
w głębi ziemskiego oceanu,
wkłada do twej ręki piękne dary,
kąpie we własnym ogniu.

Zahartuje do końca,
przygotuje do ostatniej
inicjacji.
Zamiast stawiać opór,
płyń spokojnie.
Już nie możesz się cofnąć
... jesteś tylko narzędziem ...

Uchwycił cię w ręce swoje.
Przez twoje wrota
coraz mocniej
płynie - magma ze złota ...

------------------------------
Michałowi -
Aby już nie podziwiał
tych "wielkich tego świata"
I aby zawsze pozostał
taki mały i cichy.

------------------------------

Vancouver
14. Nov. 2006

trochę wiosny - jesienią ...

KOLOR MIŁOŚCI

... a miłość Boga
jest różowa ...

Promień słońca
w objęciu z poranną mgłą
nad czystym leśnym źródłem
budzi małe kwiatuszki. Wiosna.

Białe zawilce,
niebieskie przylaszczki,
otula cię wspaniały zapach,
przenika mocno twoje zmysły.
Czujesz głęboko w nozdrzach
ten wczesny, kwietniowy poranek.

Śpiewa gdzieś ptaszyna
i wtóruje mu źródlana woda,
jakże tu błogo...
czyjś delikatny oddech
i gorące spojrzenie.
Niespokojnie,
rozglądasz się wokół,
gdzie ten śpiewak,
czyje to oczy ... cię śledzą?

Daremnie szukasz,
tylko wietrzyk rusza
gałązkami wiosennych bazi
śmiejących się do słońca.

I serce się raduje
otwiera nowe poziomy
nieziemskiej radości.
Chcesz ten wietrzyk dotknąć
... trud daremny,
umyka pod palcami.
I jeszcze mocniej rozbudza
pragnienia, rozpala nowe
namiętności w kolorze
... różowym,
Boskiej
Wiecznej Miłości.

Vancouver
16 Nov. 2006

OTWÓRZ TĄ FURTĘ

Zapala grudzień
na choince lampki
i już się palą też, wszystkie
kolorowe świeczki

na życia świeczniku.
Płomień ci to wielki
zakotwiczony w złotym słońcu,
błyszczy barwą deszczowej tęczy.

A twój kolor
jest ... niebieski.
Głębia morskich fal
... piękny ... królewski ...

Wiedzie ciebie w świat
innego wymiaru.
Odkryj te drugie wrota
ukryte w twoim sercu.

Schowane głęboko w tobie
dają ci siłę piękna.
własnego pochodzenia.

Jednym pomostem
połącz ciało i ducha.
Odpłyń ku gwiazdom
w kierunku południa.

Otwórz się na hojne dary
... to twoja nagroda
w ręku mistycznej siły
... i wielka Boża wiedza

jest twoim drogowskazem.
Tam skieruj swoje kroki.
Stań się wysłannikiem
sześcioramiennej gwiazdy.

Impuls twojej fali
w potężnym oceanie życia,
śmiało przekrocz
te wody... w rytmie walca.

Nieopisana radość ...
a ta wzniesie wysoko ducha,
kiedy rozpoznasz
swojego ogrodnika.

Przemówi do ciebie
cicha doskonałość.
Zapali iskrą ognia
gorącą namiętność.

Grudzień, lampki,
choinki, świetlista radość
z tańcem i dźwięcznym śpiewem
na ustach ... a w sercu miłość.

Jeszcze jedne wrota
na mnie czekają.
Otworzę je do końca.
Wpuszczę tą magnetyczną

moc, usunę zwątpienia
i bez lęku ... połączę
moją istotę w jedność
... z Magicznym Światłem.

Kajdany zerwane,
oddycham
Wielki Boże
Twoim Sercem.

Vancouver
23 Nov. 2006

MOJA TARCZA

Jezu
nie szukam już
odpowiedzi
ni w książkach
ni u ludzi
... znajduję
słowa mądrości
za zasłoną
oczu moich
nie są one
już przykryte
mrokiem

... tam lśni
piękne słońce
niczym fajerwerki ...
jarzy się tysiącem
gwiazdek pięknych
... żywe to ognie
tęczowe mandale

... i widzę
w nich Twoją twarz
... jaśniejącą
i oczy ... miłujące
wpatrzone
we mnie ...
Jezu one dają
odpowiedź
na wszystkie
pytania moje
chociaż
milczą usta Twoje

... a jednak słyszę
Twój głos
w moim sercu
czysty ton, kryształowy
płyną słowa miłości ...
Twój oddech otula
moje ciało wątłe
jakże błogo ...
radość, spokój
i to wielkie milczenie
... nie lękam się
więcej ciemności
bo Ty jesteś
Światłem we mnie.

Vancouver
28 Nov. 2006

JUŻ WIEM ... DOLECĘ

Gołąbku mój
moja skrzydła
już ... dobrze dostrój,
wzbij mnie do słońca.

Moje nogi stąpają jeszcze
po grudzie ciemniej
... na tym ziemskim padole
ale oczy moje w chwili jednej

dojrzały wielką tajemnicę ...
moje życie nadal tutaj
ale ja już odwróciłam, życia zwrotnicę
w drugą stronę, gdzie mocniej

świeci gwiazda moja,
błyszczy figlarnie,
pokazuje na skrawek nieba
rzuca mi do ręki ... promienie

... woła ... słyszę coraz głośniej,
już wiem ... nie pobłądzę
i gołąbek radosny
zniża nade mną

coraz bardziej
swoje loty ... zaraz mnie dotknie.
Odbiję się od ziemi
poszybuję, gdzie gwiazdy złote.

Dla Ammy
...na nową drogę życia...


Vancouver
29 Nov. 2006

ROZDROŻE

Dźwigasz życie
ale jest ci ciężko.
Zadajesz pytanie,
jak tu żyć ...
między rozkoszą i cierpieniem ... ?

Poświęcasz siebie,
dokonujesz rozrachunku,
obciążasz swój grzbiet
... wbrew własnej woli.

Nie wiesz
czy dobrze robisz ...?
Jednak to pragnienie
zwycięża...
i nadmierna twa przemoc
... wobec duszy
ale i ona cię w końcu
kruszy ...

i widzisz
twoje zmysły
ubożeją, gniją,
już się martwisz.

Tylko obumarłe ziarno
wydaje piękny plon.
Rozkłada się w ziemi,
schowane przed światem,
przyobleka nową szatę.

A ty myślisz,
że umierasz ...
Nie!
Istniejesz nadal...
a twój duch zmusza cię
do narodzin ...
w ciemnicy ...
w wilgoci ...
zmieniasz własne formy.

Ciągle ci żal
rozkoszy ...
i chcesz do Boga ...
rozdroże.

i człowiek zmienić jej nie może,
rozkosze wiążą z ziemską otoką,
oddalają od Boga.

Bezowocne drzewo
sterczy tylko
w oczekiwaniu
na rychłą śmierć ...

życie w ciele...
życie w duchu ...
rozkosz i cierpienie

... i rodzi się ziarno,
właśnie kiełkuje,
szuka źródeł
własnego
pochodzenia.

Nie to co w życiu najprostsze,
nie goń jak owca za stadem,
wyjdź z tłumu ... wybierz swoją drogę,
zrozum słowa mędrca

... jest tylko
jedna droga do szczęścia
... droga cierpienia ...
bez wątpliwości
przyjmij ten wybór ...
jeśli
chcesz
odzyskać wolność.

- Michałowi -

Vancouver
30. Nov. 2006

ODPOWIEDŹ

Wspinam się do Boga.
Ręce podnoszę
i błagam Niebiosa
o wielką prawdę.

Ale Bóg zamknął oczy,
zaparł wrota.
Nie widzi moich rąk,
nie słyszy mojego głosu.
Chce abym sama
znalazła
- gdzie mieszka mądrość.
Poznała
- siłę własnego ducha.

Wspinaj się wyżej,
jeszcze kilka stopni.
Siedem kroków w każdy dzień.
Naprzód, nie upadaj.

Boże, gdzie jest Twoja Prawda?
... i echo odpowiada ...
"... Jestem tam wśród was, moich ludzi ... "

Vancouver
8 Dec. 2006

URODZINY

Zdumiewający dzień,
słyszę głos z kłębiastych chmur
... mój Anioł nuci pieśń

... umarłaś
aby narodzić się na nowo
... to dzień,
w którym miłość
przyprawia ci skrzydła.

Fruń w niebieskie niebo.
Wsłuchaj się
w tą głęboką ciszę ...
twoje uszy budzą się ...
twoje oczy dostrzegają
światła blask ... Wielką Chwałę.
Przekroczysz próg,
nieznaną dotąd furtę
a za nią ... stoi Bóg.

Vancouver
8 Dec. 2006

DO DOMU

Nie wątpię,
że mój okręt płynie
przez życia morze.

Ja wierzę,
że w moich rękach trzymam
zło i dobro, ode mnie zależy
- kto w tej walce wygra.

Ja myślę,
muszę być czysta
zanim moja dusza
w sobie, ogień rozpali.

Ja płaczę,
kiedy moje ciało i duszę
wątpliwość rozrywa.
Obmywam łzami
głębokie rany.

Ciało i duch
- wielki krzyż,
zakotwiczony
w strumieniach
głębokiej prawdy.

Dusza
wyćwiczona
w płomieniach ognia.
Zamieniona
w drogocenne złoto.

Wiara, modlitwa,
chwała i honor
- Chrystus zawitał.
Myślałam, wierzyłam,
doświadczyłam
- niespodziewanej radości.
Zwycięstwo odniosła
wytrwała dusza.

Vancouver
8 Dec. 2006

WIESŁAWA