WIERSZE I OBRAZY

WIERSZE KAZIMIERZA J. WĘGRZYNA

Właśnie godzinę temu wróciłam ze spotkania z Panem Kazimierzem J. Węgrzynem, polskim poetą, który gości w Vancouver.

Wiersze Pana Kazimierza zawierają niezwykle głęboką treść, budzą nasze serca niczym dzwon Zygmunta.

Polacy obudźmy się, już najwyższy czas powstać z martwych, Biały Orzeł mocno krwawi i jak nawołuje poeta „zaszum nam Polsko jak husarskie skrzydła co strwożą wroga a w nas ducha wzniosą i niech w chorągwiach Matka nasza czuwa nad zagonami ponad krwawą rosą.”

Dostałam pozwolenie od Pana Kazimierza J. Węgrzyna na włożenie jego wierszy na Rose of Sharon za co bardzo Mu dziękuję... i tą drogą będzie się mogło
zapoznać z nimi dużo ludzi, którym nie jest obojętny los naszej Polski.

Dziękuję Panie Kazimierzu za Pana pracę i wytrwałość.

Poniżej kilka wierszy poety, stopniowo będę wkładała następne, są one jak gorzki polski pacierz ale jego słowa mają wstrząsnąć nami, już wszyscy musimy zrozumieć – żyjemy w cywilizacji śmierci, już nie wystarcza popiół z krematoriów, bestialcy składają krwawe rytuały z naszych matek, dzieci ... obudźmy się ... oby nie było za późno!

WIERSZE POLITYCZNE

ZASZUM NAM POLSKO


Zaszum nam Polsko! jak husarskie skrzydła
co strwożą wroga a w nas ducha wzniosą
i niech w chorągwiach Matka nasza czuwa
nad zagonami...ponad krwawą rosą...

Zaszum nam Polsko! nad Wilnem, nad Lwowem
ponad Wołyniem gdzie wstają upiory.
Zaszum nam Polsko! nad katyńskim lasem
gdzie odprawiamy codziennie nieszpory...

gdzie biją dzwony i gdzie brzozy drżą,
gdy pamięć wraca jak spłoszona sarna
i gdzie się ptaki zmieniają w anioły,
gdy je okrywa nocy chusta czarna

Zaszum nam Polsko! chorągwią nadziei
co dzikie pola omiata swym męstwem
byśmy wrócili pod twymi skrzydłami
wiarą i dumą ...prawdą i zwycięstwem

Zaszum nam Polsko! wysoko nad głową.
wielką chorągwią Twego zmartwychwstania
byśmy wrócili do gniazda Ojczyzny,
którą skrzydłami Orzeł znów osłania

przed mroźnym wiatrem co wieje ze wschodu
przed wiatrem kłamstwa co z zachodu wraca
zaszum nam Polsko! jak husarskie skrzydła
szumem co wiarę w zwycięstwo przywraca.



MATKO BIAŁEGO ORŁA...CZERWIENI I BIELI...


Matko Boża Bezdomna idąca przez kresy
Matko spalonych domów popiołu i krwi
z wiatrem we włosach i łuną na twarzy
Matko tamtych tragicznych i bolesnych dni

i zburzonych kościołów... i bluźnierczych czynów...
i dworów gdzie zabrakło polskiego pacierza
Matko zdziczałych sadów gdzie piołun goryczą
zarasta szorstkie serca ludzkiego przymierza

Matko Oczekiwania na zgubionych drogach
gdzie szatan drogowskazy wyciął aż do pnia
gdzie ludzkie czyny ciasno splątane jak powróz
co ciężki kamień sumienia ciągną aż do dna

Matko Czułej Tęsknoty do polskich kapliczek
gdzie świergot dzieci radość roznosił wśród łąk
gdzie w imię boże ludzie gdy było potrzeba
splatali wieniec pomocy z pracy swoich rąk

Matko Bolesnych Ścieżek od krzyża... do krzyża
drogi od rany...do rany...i od łzy...do łzy...
gdzie cichy szept wśród trawy opowiada niebo
gdzie Requiem w krzyku ptaka nad polami drży

Matko Trudnej Nadziei i gorzkiej pamięci
obyśmy nigdy z lęku przed bliźnim nie drżeli
Matko Tych co odeszli i...Którzy zostali...
Matko Białego Orła...Czerwieni...Bieli...



ŚCIERWO PAŃSTWA


dość tego kłamstwa złodziejstwa i targu
zdrady co jątrzy w nas śmiertelną ranę
walcz i nie czekaj Polsko! Na słabość wrogów
na swoją przyszłość już dawno sprzedaną

jak psy do gardeł dziś sobie skaczemy
bo nie o Polskę walczymy na Boga!
Zobacz jak krwawią granice zaborów
pod pazurami czarnych orłów wroga

cuchnie padlina naszego sumienia
na targowisku narodowej racji
dzwoni mamona judaszowych zdrad
pod zakłamaną prawdą demokracji

do Polski wiedzie tylko jedna droga
przez miłość większą od wora srebrników
miłość mocniejszą niż nasz egoizm
przez boże prawo i łzy grzeszników

nikt nam nie wróci Ojczyzny wolnej
i nie zbuduje domu naszych marzeń
dopóki serce nam zarasta perzem
to nasza wolność jest tylko mirażem

kolejna jesień krwawi się wspomnieniem
tragedia smoleńska pod stertą kłamstwa
znów czarne orły kołują ponuro
szarpiąc bezbronne dzisiaj ścierwo państwa



TRYBUNAŁ


trybunał obłudy i niesprawiedliwości
i zmienny wiatr historii z zachodu i wschodu
rzuca nam w oczy żrącym piachem zakłamania
i kpi z ofiar i szydzi z godności Narodu

Naród co nie osądza zaprzańców i zdrajców
i nie ma w sobie Boga honoru i wiary
ten będzie przeganiany batem zniewolenia
będzie niósł garb pogardy szyderstwa i kary

Targowica i Katyń Mirosławiec i Smoleńsk
to ogniwa tego samego łańcucha niewoli
to powtarzany zamach w historii Ojczyzny
który tych co kochają dziś dotkliwie boli

bądź Panie miłosierny dla tego narodu
co zapomniał miłości odwagi i męstwa
co tchórzliwie się kuli z lęku przed oprawcą
bo nigdy nie dostąpi radości zwycięstwa

obracam gorzko w ustach słowo Europa
prawda i sprawiedliwość kara i sumienie
wolność i pamięć zwycięstwo i klęska
krzyk rozpaczy i ciężkie jak kamień milczenie

a Polska Prawda grzęźnie w bagnie zakłamania
w dyplomacji zdrajców katów oraz tchórzy
żaden trybunał jednak nie zdepcze prawdy
ona wróci potężna jak piorun wśród burzy

DUMA
CO ZWIE SIĘ OJCOWIZNA


obskoczą cię jak wilcza horda
która już czuje zapach krwi
Litwa Białoruś Ukraina
coraz ciaśniejsza pętla dni

wracają Wołyń i Ponury
Katyń i Smoleńsk lęk i ból
śmiertelny blask czerwonej gwiazdy
czaszki z pieczęcią wrogich kul

i czarnych orłów cień złowrogi
co nad głowami znów kołuje
i połamane krzyże wiary
i szatan który znów triumfuje

brunatny łopot nad głowami
i banderowców cień złowrogi
niech nasze serce dzisiaj czuwa
u każdej do przyszłości drogi

i zdrajców czyny pospolite
i kłamstwa gęstniejąca mgła
czerwona pręga zakażenia
nieprzejednana unia zła

ale nie lęk jest naszą bronią
gdy nagle zdrada nas zaskoczy
gdy zostaniemy tylko sami
i trzeba wrogom spojrzeć w oczy

zostanie przecież jeszcze męstwo
i Bóg i Honor i Ojczyzna
nadzieja wiara i odwaga
duma co zwie się Ojcowizna!

I ona będzie naszą siłą
i dawnej mocy zew stuleci
i Boży miecz Sprawiedliwości
co nad głowami znów zaświeci ...



JESZCZE PRZED NAMI
PARĘ LAT


jeszcze przed nami parę lat
głupiej nadziei – radości Judasza
potem już tylko sęp sumienia
i szorstki powróz ....dola nasza...

jeszcze przed nami parę lat
głupiej zabawy ... Dobry Boże!
Przecież już dzisiaj na kolanach
choć naszym godłem dumny Orzeł

jeszcze przed nami parę lat
poniesiesz z sobą gorzką łzę
Polsko! co idziesz gdzie twój kat
śmiertelną w tobie toczy grę

jeszcze przed nami parę lat
naiwnej wiary w litość wroga
który cię skopie niczym psa
na twoich własnych progach

jeszcze przed nami parę lat
bezsilność ... płacz ... i ból...
i plecy jak płonąca róża
od głośnych batów...kul...

jeszcze przed nami parę lat
nim niebo zwali się na głowę
obym się mylił...Boże spraw!
Przeczucia groźnym Słowem!



PYTACIE CZY
LUDOBÓJSTWO?


pytacie czy ludobójstwo? panowie posłowie
więc ja wam odpowiadam – haniebne pytanie!
was prawda nie wyzwoli – was prawda zabije!
gdy wolna Polska z kolan znowu kiedyś wstanie

pytacie czy ludobójstwo? panowie posłowie
i toczycie spory dziś w zwierzęcej sprawie
i dyskretna ta wasza zdrada i tchórzostwo
no i chyba nie polskie sumienie w Warszawie!

pytacie czy ludobójstwo? panowie posłowie
a ja was dzisiaj pytam – gdzie wasze sumienie?!
jakże straszne na miejscu pod wołyńskim niebem
to kłamstwo i morderców zapiekłe milczenie

pytacie czy ludobójstwo? panowie posłowie
i rytualny ubój wasze zmysły budzi
nikt nie rozpruwa brzuchów nie wykuwa oczu
czy zwierzęta panowie ważniejsze od ludzi?

pytacie czy ludobójstwo? panowie posłowie
a ja was dzisiaj pytam o polskie sumienie
o polski obowiązek i polską pamięć
bo po stronie morderców to nasze milczenie

pytacie czy ludobójstwo? Wszechmogący Boże!
przecież nad nami wisi miecz sprawiedliwości
tak to jest ludobójstwo! panowie posłowie!
a tchórz nie zasługuje na niebo wolności ...



MÓWIMY WIĘC DZIŚ KATOM
NASZE TWARDE – NIE!

Żyd z lewej i żyd z prawej a nam trzeba prosto
do Polski! Do Ojczyzny wolności i wiary
już dość tego kupczenia losami Ojczyzny
dzwonią już głośno larum Ojczyzny zegary

dość tej karczemnej wrzawy kłamstwa i obłudy
pogardy i oszustwa i złodziejskich rządów
już dość tego teatru dla naiwnych gojów
talmudystycznego prawa dla nieludzkich sądów

bo zniszczyliście Polskę zdrajcy i złodzieje
zabierajcie więc swoje bo w nas gniew się pali
i gdy ulica będzie trybunałem stanu
żadne kłamstwo i przekręt już was nie ocali

zbyt wielu nas umiera w kolejkach w przytułkach
w kanałach i na bruku czy w smoleńskiej mgle
byśmy nie zrozumieli tej śmiertelnej zmowy
mówimy więc dziś twardo naszym katom – nie!

Polska to nie hospicjum i nie kondominium
bo naszą konstytucją mądrość Dekalogu
i to on będzie prawem w Chrystusowej Polsce
bo zostaniemy wierni Ojczyźnie i Bogu

nie szukajmy więc drogi w prawo ani w lewo
ona prosta jak promień co ciemność rozcina
jak dym ofiarny prosto wspina się do nieba
oczywista jak ... ofiara i zbrodnia Kaina....



NIECH BRUDNYCH RĄK O
POLSKĘ KŁAMCA NIE WYCIERA


nam nie potrzeba dzisiaj wspólnej Polski z gwiazdą
czerwoną czy niebieską złotą czy też z nieba
my chcemy Polski wolnej od zdrajców i tchórzy
nam wolności i prawdy najbardziej potrzeba

i niech nam pluralizmu demagog nie wciska
i niech nas tolerancji zboczeniec nie uczy
bo nam nie prawości ale wiary trzeba
i do sprawiedliwości nieomylnych kluczy

nie damy się omamić kłamstwem i mamoną
dziś wszyscy musimy stanąć w Ojczyzny obronie
dzisiaj grzebiemy w ciepłym popiele Ojczyzny
szukając ciepłej iskry co ogniem zapłonie

dziś naszym obowiązkiem jest ocalić prawdę
o Matkach oraz Ojcach naszych bohaterach
niech żyd i Niemiec polskiej historii nie pisze
niech brudnych rąk o Polskę kłamca nie wyciera

nie pozwolimy zdeptać tej świętej pamięci
którą nieśli w krwawym trudzie żołnierze AK
nie będzie prowokator podpalał nam domu
dziś o Polską pamięć już skończona gra

nie będzie Polska karczmą landem czy regionem
nie będzie Judeopolonią ...wróg nas nie podzieli
to my będziemy prawdą polski los budować
nie w Berlinie Tel Awiwie ani też w Brukseli

bo wolna Polska żyje w sercach patriotów
to za nią odmawiali swe krwawe pacierze
niech zatem nasze Matki Ojcowie i Bracia!
śpią spokojnie bo prawda ich pamięci strzeże!

OTO JEST PYTANIE!

Wciąż trwa exterminacja Polskiego Narodu
w świetle wrogich procedur lichwy i układów
prawica która jest prawem wroga oraz kata
pod czarnym transparentem Nowych Polskich Dziadów

w politycznym teatrze kłamstwa i cenzury
i wrogiej propagandy i sobaczych racji
szarpiemy się na smyczy biedy i niewoli
drepcząc w przygotowanym bagnie demokracji

śmierć nam zagląda na co dzień przez szpitalne okna
przez brudne szyby publicznie zakłamanej TV
mafijny układ racji bezwzględność i wyzysk
nasze przedpiekle czyściec cyrograf i szał

to dzisiaj gorzka świadomość polskiego hospicjum
gdzie jeszcze tylko przeciąg nam otwiera drzwi
na szarym końcu biedy wspólnej Europy
gdzie z naszych marzeń głośno rzeczywistość drwi

wróg z ironią rozdaje granaty i koncesje
wpychając brudny knebel z mamony i prawa
i gorzka jest świadomość ginącej Ojczyzny
gdzie kłamstwa nam rozdaje nie nasza Warszawa

lecz prawda nas wyzwoli ... ale was ... zabije!
mgła smoleńska opadnie... Wolna Polska wstanie!
nie będą więcej zdrajcy handlować trumnami
po której byłeś stronie ... oto jest pytanie!



UPIÓR


nie! Nie przestane dzisiaj dzwonić kajdanami
i jutro niech świat idzie w którą zechce stronę
bo dzisiaj co ocalę w niepodległym sercu
to wiem prawdziwym jutro dla was wzrośnie domem

zbyt długo smyczą kłamstwa kreślono widnokrąg
teraz już dalej patrzę poza mur milczenia
tam Matka Ostrobramska podnosi nas z kolan
gdy cudem nam przywraca łaskę zrozumienia

kto z was podniesie na mnie bez obawy kamień
kto w ten las krzyży polskich wejdzie bez obawy
kto będzie głośno milczał kiedy go spytają
o prawdę Wilna! Lwowa! czy gorycz Warszawy!

oraz o prawdę powstań... Katynia Smoleńska
ludobójstwa wpisanego w doktrynę szatana
wciąż powtarzanej zdrady przy kolejnym stole
tą truciznę zadawana nam w kolejnych ranach

o prawdę zniewolenia i żydowski kamień
przywiązany do szyi Polskiego Narodu
i który nas pogrążył gdy owoce zdrady
czarne orły szarpały z zachodu czy wschodu

nie! Nie przestane dzwonić kajdanami
dopóki nas przygniata śmiertelna zmora
dopóki nie usłyszysz Polsko sygnaturki
i nie zobaczysz w domu krwawego
upiora!



PRAWO DO OBRONY

serca musimy dźwigać jak chorągwie
nie czas się chować za plecy i słowa
bo Prawda zawsze jedno miała imię
i z niej nam trzeba dzisiaj dom budować

choćby ci płomień miał poranić dłonie
musisz go przenieść poprzez mrok i burze
przez grzęzawisko zwyrodniałych doktryn
wbrew nienawiści ukrytej w mundurze

to po nas muszą jak po zbawczej grobli
przejść by zobaczyć jutrzejsze świtanie
by z kart pociętych w milion krzyży
wyrosło kiedyś Polskie zmartwychwstanie!

Więc nie daj sobie założyć kagańca
i niech ci smyczy unia nie zakłada
masz bronić prawdy i dumy Narodu
twoją postawą godność a nie zdrada!

Nie milcz na ochłap judaszowych groszy
zapłatą wolność moja i twoja
nie bądź zwierzęciem o ludzkiej twarzy
nie daj lichwiarzom zrobić z siebie goja

to oni przyszli do twojego domu
aby go okraść zniszczyć i podpalić
więc ty masz święte prawo do obrony
broni i czynu aby go ... ocalić!

W NARODOWYM TEATRZE
POSPOLITEJ RZECZY

„klaskaniem mając obrzęknięte prawice”
C. K. Norwid

w Wielkim Teatrze Pospolitej Rzeczy
to zdrajcy z pasją grają swoje role
ubrani w ordery szlify i kontusze
toczą historie Polski przy okrągłym stole

klaskaniem mają obrzęknięte prawice
co co czerwone sukno rozszarpali
znudzony pieśnią lud nie pragnie czynu
śmiertelna cisza w teatralnej sali

w szmerliwym gwarze przejdzie po ulicy
czasami pochód z wielkimi hasłami
demokratyczna zabawa w odwagę
pozorna wolność między kajdanami

w Narodowym Teatrze Pospolitej Rzeczy
za kulisami aktorskie wyzwanie
w suflerskiej budzie szeleści podpowiedź
nad każdą rolą czujne służb czuwanie

toczy się dramat trudnej polskiej sztuki
plączą się wątki jak ciasne warkocze
czasami tylko w ciszy tu i ówdzie
kornik sumienia cicho zachrobocze

i coraz duszniej w gęstniejącym mroku
nie widać końca teatralnej gali
i tylko serce obudzone trwogą
pięścią rozpaczy w drzwi teatru wali...!



WIĘC TAK UMIERA NARÓD...


więc daliśmy sobie głupcy odebrać Ojczyznę
sprzedaliśmy własną Matkę za czapkę pozorów
Ona już tu nie wróci ... Ona już odeszła ...
nie widzieliśmy jej schyleni ponad kością sporów

a Ona upokorzona stała pełna bólu
i czekała na nas z płaczem wyciągając dłonie
lecz sobaczej zajadłości było w nas zbyt wiele
byśmy mogli stanąć razem wszyscy w Jej obronie

i Ona już tu nie wróci ...Ona tam została
gdzie się znicze ciągle palą i bieleją kości
tam gdzie prochy naszych ojców wyrastają lasem
i gdzie brzozy rozmawiają szeptem o wolności

sprzedaliśmy własną Matkę wybacz Panie Boże
bo nie mamy dziś prawa zasłaniać się wiarą
gdzie szarpiemy się o krzyże z podszeptu szatana
gdzie mamona jest jedyną naszych czynów miarą

gdzie tchórzliwie się kulimy pod batem tyrana
bez odwagi i bez męstwa gniewu i godności
podnieś głowę to jest wojna to śmiertelna gra
Tych zapytaj pod krzyżami o cenę wolności

więc tak umiera Naród ... w ponurym milczeniu
grzęznąc w bagnie kłamstwa i smoleńskiej mgle
bo Polska już tu nie wróci i będzie jak upiór
który wraca w marzeniach w gorączkowym śnie...



ŚMIERTELNA CHOROBA


już nas przeżarła rdza obojętności
rak złośliwy podstępnie nas toczy
coraz częściej słabniemy w drodze
w czarnej chmurze co spada na oczy

coraz częściej błądzimy w ciemności
bo zabrakło latarni w oddali
nasze życia jak krucha łódka
porzucona na łaskę fali

w podłych czasach pogardy dla serca
świat okładam z rozpaczy pięściami
pozostała mi tylko już duma
i ten miecz podniesiony nad nami

i ten boży akt miłosierdzia
który trwa między błyskiem i grzmotem
co pozwala mi wierzyć w Ojczyznę
nazywana wciąż moim domem

i w los łotra co głowę odwróci
gdy go trwoga osaczy dookoła
ze ocali tym ducha Narodu
gdy na krzyżu do Boga zawoła

a więc wołam cię Panie boże z nadzieją
z tymi którzy ufają Twej woli
niech nas Panie raz jeszcze Twa miłość
z tej śmiertelnej choroby wyzwoli

TALMUD DZIŚ NASZYM
DROGOWSKAZEM


w Polakach gaśnie płomień wiary
i nie potrzeba im honoru
Ojczyzna jak sobacza kość
tłucze się tylko echem sporu

żyjemy jakby nigdy nic
supermarketów niebo mami
bo dla nas wspólna Europa
chociaż jesteśmy nadal sami

nie oglądamy się za siebie
wszędzie jest tylko to co teraz
historii już nam nie potrzeba
no i dekalog nas uwiera

mami nas wspólna Europa
naiwna wiara w kłamstwa wroga
wierzymy katom naszych Ojców
zapomnieliśmy wiary w Boga

nieszczęście Polski nas nie wzrusza
Ona zepchnięta w dno milczenia
bo pilnujemy to co swoje
choć pod nim gnije wór sumienia

wiatr zgasił jasny płomień wiary
Ojczyzna nie jest nam nakazem
i chociaż Bóg się w hostii krwawi
Talmud dziś naszym drogowskazem



DALIŚMY SIĘ WYPĘDZIĆ
Z ZIEMI NASZYCH OJCÓW


daliśmy się wypędzić z ziemi naszych Ojców
tchórzostwo zasłaniamy teraz bożą wolą
i dzieci mordujemy własnymi rękami
gender nam nie przeszkadza i kłamstwa nie bolą

a karczmy i burdele naszą wizją Polski
tolerancja nam pomaga okłamać sumienie
wrzaskliwe tylko racje zdrajców i złodziei
jak dół wapienny leży pośród nas milczenie

daliśmy się wypędzić z katedr i kościołów
i męstwo w nas umarło co Ojczyzny strzeże
i coraz więcej odwróconych krzyży straszy
gdzie szatan plącze nogi drogi i pacierze...
gdy nasza wolna Polska dumna sprawiedliwa
surowa dla zaprzańców zdrajców oraz wrogów
solidarna w naszej wierze nadziei i męstwie
i wierna Honorowi Ojczyźnie i Bogu

daliśmy się wypędzić z naszej Ojczyzny
nad Orłem nam wieszają gwiazdkę zniewolenia
a Kneset w Oświęcimiu wyznaczy granice
i polska racje stanu co nas w gojów zmienia

nie chcę czekać na wolność chcę jej tu i teraz
i bez dyktatu wrogów i sobaczych racji
nie dajmy się wypędzić z Ojczyzny z historii
nam potrzebna Ojczyzna nie szum demokracji



ŚCIERNISKO

tam gdzie dzisiaj jest ściernisko
jutro chleb już nie urośnie
żadna oda nas nie wzruszy
nie zaśpiewa nikt radośnie

głupcy będą tylko łazić
po kąkolu oraz chwastach
będą dziwy opowiadać
ci co wrócą na wieś z miasta

perz się wczepi korzeniami
w Polskę porzucona ziemię
i do krwi się będą bili
co niektórzy w ciemię

w gnieździe zaś na polskim dębie
czarny orzeł się nastroszy
gdy go zechce stąd jak wroga
gniewnym gestem ktoś przepłoszyć

tam gdzie dzisiaj jest ściernisko
już marzenie nas nie wzruszy
bo zabraknie polskiej mowy
i zabraknie polskiej duszy

twardym słowem będzie grzbiety
wróg do ziemi nam przygniatał
coraz mocniej będzie boleć
kolcem w sercu polska wina

wolna Polska już nie wróci
zdrajcom wizja zaś ponura
kto Judaszem był dla Polski
temu tylko hańba sznura!

Symbol solidarności został zbezczeszczony w sposób
trudny do wyobrażenia, jakiś funkcjonariusz,
nie wiem który, zmiażdżył głowę Anny Walentynowicz
- po katastrofie czaszka była w nienaruszonym stanie -
a potem ktoś ją gniótł i włożył do niej szmaty.
Informacja z internetu, Onet.pl 4 sierpnia 2013r



DZISIAJ KAŻDY Z NAS MUSI
BYĆ POLSKIM ŻOŁNIERZEM


Smoleńsk ciągle nas boli ... wybacz Panie Boże!
Że dziś więcej w nas gniewu niż przebaczenia
i że nie rozumiemy mściwości zbrodniarzy
że serce w nas skowyczy od tego cierpienia

i Ty wybacz nam Anno tą tchórzliwą ciszę
która nam hańbą oblepia serce i sumienie
więc co zostało? Tylko ten rubaszny czerep!
Co kopnięty na krotko zakłóca milczenie

wróg zabawi się naszą niemocą i trwogą
kością niezgody rzuconą pod sejmowy próg
więc skundleni szczekamy na siebie o ochłap
to nasz drugi i śmiertelny dla wolności wróg

dzisiaj każdy z nas musi być polskim żołnierzem
każde serce zmienione w polską barykadę
i trzeba nam bolesnej relacji sumienia
by wyszarpać raz na zawsze i podłość i zdradę

wybacz nam Panie Boże! Zaciśnięte pięści
i serce niespokojne co do gardła skacze
wybacz ze chcemy gniewnie zerwać ciężki łańcuch
ale nie dla Polski przecież jest życie sobacze!

Więc się o prawdę wolności i dumy szarpiemy
otoczeni przez wrogów z zachodu i wschodu
i wiemy że jedynie wiara nas ocali
i Twoja Chryste wola istnienia narodu!



ZAKAŻENIE

w hospicjum Europy mój Naród umiera
śmiertelnie zakażony przez obcych chorobą
szarpiemy się o ochłap rzucony przez obcych
i nie umiemy przeczuć klęski między sobą

czarne siostry ze wschodu i zachodu niosą
śmiertelny zastrzyk kłamstwa co uśmierza ból
Anioł Śmierci się stroi w niebieskie i złote
grając w masce wolności jedną z wielu ról

podnieśmy się już z kolan rozprostujmy karki
tylko Bóg może dostrzec co dzisiaj nas boli
jeśli nie będziemy ufać bezgranicznie
to nic nas nie podniesie naprawdę z niewoli

głupia wolność... samowola podłego sumienia
tyrania tolerancji...zaraza dewiacji
terroryzm ekonomii mamony i sławy
zatruty owoc czerwonej wspólnej demokracji

Hitler z ciepłym uśmiechem zagląda zza grobu
turyści zadeptują niemieckie obozy
Stalin nad ładem Jałty na pomnikach czuwa
i w gołąbka zmieniony czarny orzeł grozy

dziś Smoleńsk pod plandeką kłamstwa dyplomacji
czeka na wiatr historii co zasłonę starga
i by zdrajca wreszcie przed obliczem Narodu
odczytał wyrok śmierci na zbielałych wargach

WIERSZE RELIGIJNE

BĄDŹ POZDROWIONA

stajemy przed Tobą Piękna Nasza Pani
bądź pozdrowiona na Ziemi i Niebie
wśród naszych bliskich ... naszych Sióstr i Braci!
Bądź pozdrowiona w serdecznej potrzebie

Matko! Wierności wiary i pokory
Pani zawierzenia domu i rodziny
bądź pozdrowiona różańcowym szeptem
u każdej naszej drogi i godziny

Orędowniczko! Naszych trudnych losów
Nienarodzonych pod krzyżem płacząca
bądź pozdrowiona Matko Chrystusowa!
Matko ta sama pośród nas cierpiąca

i zatroskana gdy na progu serca
czekasz na nasze do Ciebie powroty
gdy odchodzimy daleko od Boga
i odrzucamy przesłanie Golgoty

bądź pozdrowiona Matko pokrzywdzonych
którzy do Ciebie biegną po zbawienie
bo tylko popiół pozostał im na rękach
i nieprzyjaciół dotkliwe milczenie

o! Matko Nasza! Ostatnia Nadziejo!
Gdy nas zwiodą wszyscy dookoła
bądź pozdrowiona! Bądź również łaskawa!
Gdy Cię będziemy o ratunek wołać ...



ANIOŁY NIECHAJ RUSZĄ
Z OJCZYSTYCH ZAGONÓW


byśmy nie zabłądzili w mroku zakłamania
w gęstej mgle pozorów na rozdrożu drogi
ciągle Matko cię proszę i do kolan wracam
bo pamiętam dawne daty znaki i przestrogi

przychodzę z zawstydzeniem lękiem ale i z wiarą
na niebie Europy zimne ognie płoną
tamci którzy pobiegli za ułudą świata
rozgniatają na obczyźnie łzę gorzką i słoną

Matko! Dziękuje Ci za wszelką łaskę wiary
gdy patrzę jak się szarpie bliźni sam ze sobą
bo wyścig by być pierwszym przy cielcu mamony
staje się dzisiaj śmiertelną zakaźną chorobą

a tu trzeba wypełnić testament Norwida
tyle lat gorzka nuta w moim sercu drżała
płynie rzeka pamięci poprzez krzyże Ojców
w zbiorowym obowiązku czeka na nas chwała

Anioły niechaj ruszą z ojczystych zagonów
w szumie skrzydeł i śpiewie przez zbudzoną ziemię
trzeba nam wyprostować skrzydła oraz grzbiety
aby zrzucić zniewolenia wciąż gniotące brzemię

głośno w niebo nam uderzyć zbiorowym wołaniem
jednym głosem wielkim płaczem czułym zawołaniem
aż Ojczyzna Najjaśniejszą Rzeczy Pospolitą
w blasku Prawdy w Imię Boże pośród nas nie stanie!



W IMIĘ OJCZYZNY


przynoszę Matko wszystkie dni
w imię Ojczyzny spisane
kładę do twoich czułych rąk
spięte modlitwą jak różaniec

każdą z tajemnic odczytaną
niosłem do ludzi w imię Twoje
i zaplątany w osty lęku
wołałem Ciebie z niepokojem

i podnoszony łaską wiary
pomimo knebla i kagańca
zmieniałem każdy trudny dzień
w coraz ufniejszy szept różańca

i Ty wciąż byłaś obok mnie
w ołtarzach w myślach pod powieką
i otaczałaś mnie miłością
dobrocią ... łaską ... i opieką

przynoszę Matko wszystkie dni
w imię Ojczyzny spisane
daj moim bliźnim łaskę wiary
i otwórz Twego Serca bramę ...



KSIĄDZ JERZY


gdy ksiądz Jerzy szedł do nieba
zbity ... zapłakany ...
Matka Boska czułą ręką
goiła Mu rany

i patrzyli wszyscy święci
z wielkim zatroskaniem
i mówili coraz głośniej
do matki litanię

jeszcze ciekła cienka strużką
z Wisły brudna woda
kiedy spadał kamień śmierci
na niebiańskich schodach

potem wszyscy zobaczyli
jak go przytuliła
i łzę wielką niczym perłę
w dłoniach zacisnęła

i zaniosła tą łzę Bogu
gdy o polskiej sprawie
rozmawiali z sobą długo
czule i łaskawie

polskim świętym zaś ksiądz Jerzy
opowiadał długo
w jaki sposób i On pragnął
zostać bożym sługą



BRZOZOWA MADONNA


brzóz białe anioły rozświetlają las
takie anioły świecą w każdym polskim lesie
one wyrastają z tamtych zbrodni płaczem
co poprzez pustkę wołaniem żałobnym się niesie

przywaleni Historią i milczeniem kłamców
z rękami związanymi powrozem lub drutem
idą ciężko przez pamięć z przestrzeloną wiarą
skopani w dół pogardy zdrady ciężkim butem

brzóz białe anioły rozświetlają mrok
przesuwają różaniec zardzewiałych kul
anioły polskie pełne zadławionego płaczu
one niosą w koronach nieśmiertelny ból

ten las się modli czule i w milczeniu
i tylko polskie serce w tej ciszy zaśpiewa
Requiem Poloniae zdradzonego narodu
co wyrasta lasem krzyży w rozpłakanych drzewach

i czesze brzóz warkocze drżącymi rękami
i przechodzi strasznym lasem ... i twarz w dłoniach chowa ...
i płacze kiedy widzi przestrzelone drzewa ...
Matko Boska Katyńska – Madonna Brzozowa!



MATKA BOŻA
CZĘSTOCHOWSKA

Matka Boża Częstochowska
niejedno widziała
gdy w ołtarzu wśród historii
na wiernych czekała

przechodziły pokolenia
pod klasztorne mury
choć się nie raz gromadziły
dziejów groźne chmury

Ona zdrajcom i banitom
rzucała wyzwanie
czujnie w oczy zaglądała
zadając pytanie

które często z dnia sumienia
wskazywało drogę
jak Ojczyznę trzeba łączyć
z narodem i z Bogiem

Ona gęstą mgłę rozwieje
nad smoleńskim lasem
Ona będzie w mroku świecić
ponad trudnym czasem

Matka Boska Częstochowska
ubrana wotami
co dzień bielą i czerwienią
modli się za nami

Kazimierz J. Węgrzyn