WIERSZE I OBRAZY

WIERSZE DOBREGO SAMARYTANINA
(CZĘŚĆ 1)

MAŁY CZŁOWIECZEK
(wiersz nr 1)


wszyscy są szczęśliwi
kariera, pieniądze, sukcesy
wszyscy marzą o sławie i władzy
o byciu kimś kto może zaistnieć
o byciu kimś kto może się wyróżnić
o byciu kimś kto może odbić się od szarości
kto może czegoś dokonać...

kto może być wyższy, lepszy, bardziej widoczny
kto może mieć ludzi pod sobą i wydawać im rozkazy
o byciu pełnym dumy ze swoich osiągnięć
o byciu chwalonym i zaspokajanym przez innych
o byciu pogrążonym w swoich pragnieniach
o byciu niewolnikiem własnych pragnień

lecz to jest dobre dla ludzi
oni lubią gdy mają pieniądze
gdy mają przyjaciół
gdy mają super dom i extra samochód
lubią się chwalić znajomym - co sobie kupili
stroszą się materializmem jak pawie
ale jest gdzieś tam w środku w każdym z nas...
taki mały człowieczek, który za czymś tęskni...
za czymś wiecznym za czymś trwałym...
za czymś co nie przemija a trwa...

ten mały człowieczek psuje nam humor
my pragniemy i pragniemy a on się patrzy
mruży oczy i myśli
i tak w tych myślach pogrążony cały czas
myśli i myśli a gdy się odezwie my go bijemy
tłuczemy go w głowę, aż upada i nie ma siły nic powiedzieć

każemy mu być cicho bo odbiera nam szczęście
odbiera nasze przekonania, poglądy...
zabiera nam to wszystko na co pracowaliśmy całe życie
odbiera nam to jakby jakiś złodziej - dorobek życia
ale on ciągle woła nas i mówi: opamiętaj się
masz już wszystko co mógłbyś mieć ...
czy naprawdę czujesz się szczęśliwy?
czy naprawdę to wszystko daje ci szczęście
którego tak szukałeś całe życie?

bo to szczęścia szukałeś a nie pieniędzy
bo to radości szukałeś a nie sławy
bo to wieczności szukałeś a nie niekończących się pragnień
i o to ja jestem tutaj aby ci to powiedzieć

zajrzyj do swojego serca i przywitaj się ze mną
jestem tutaj
podaję ci dłoń
uściśnij ją a ja pokaże jak można poprzez własny ból i cierpienie
doznać wielkiego szczęścia, które już nie będzie przemijać
nie będzie odchodzić, gdy nasz dom będą trawić płomienie
nie będzie odchodzić, gdy nasz samochód ukradnie złodziej
to będzie szczęście wieczne, które trwa niezależnie od innych
niezależnie od sytuacji na świecie
niezależnie od ciebie, ciebie czy ciebie
niezależnie od opinii innych czy nowych zachcianek,
szczęście, które będzie trwać po wsze czasy

ja cię nie zmuszam do wyboru
sam go podejmij
ja pokazuję tobie tylko jak można żyć poprzez swój krzyż
poprzez niesienie go na własnych barkach
poprzez własne poświecenie w imię czegoś większego
czegoś wiecznego i cudownego

na ziemi ból w niebie korona ze złota
na ziemi poniżenie w niebie wywyższenie
na ziemi smutek w niebie otarcie łez złotą chustą
podajesz mi dłoń
stawiasz pierwszy krok
jestem tu aby ci pomóc
przechylasz się ...
pomagam ci ...
idziemy razem ...
prosto do mojego domu

16.11.2006

ME SERCE PEŁNE MIŁOŚCI
(wiersz nr 2)

Me Serce Pełne Miłości
Otwieram je dla Chrystusa
Jezu zamieszkaj we mnie
i napełnij mnie miłością
wypełnij każdą komórkę
każdy zakamarek mego ciała
twą wielką miłością
twym Boskim nektarem
nasącz nim moje ciało
nasącz nim moje serce
Me Serce należy do Ciebie
i dla Ciebie je otwieram
i Ciebie pragnę tam widzieć
każdego ranka i każdej nocy
gdy się budzę i gdy zasypiam
Me Serce Pełne Miłości
Boś TY zamieszkał we mnie

16.11.2006

PROMYK NADZIEI
(wiersz nr 3)


Pogrążony w ciemnościach
dusza w utrapieniu
codziennie od nowa
nowe wyzwania
nowe zmagania
czemu to służy?
gdzie Dom?
gdzie cel?
dlaczego?
co ja tu robię?
czemu to ma służyć?

Bóg jest miłościwy dla swoich owieczek
to dobry pasterz dla swojego stada
gdy ty upadasz Bóg podnosi
owieczka wstaje i się uśmiecha
Bóg wyciąga rękę
głaszcze po futerku
owieczka się uśmiecha
czuje radość
ma więcej sił
wiara rośnie
rośnie oddanie
cierpliwość
pokora
nadzieja

promyczki światła rozświetlają ciemność
ponownie wraca nadzieja
wiara
cel
celem jest Bóg
i unia z Nim
pełne zjednoczenie ...
pełne oddanie
pełna służba
pragnę służyć
pragnę wypełniać Jego wolę
być narzędziem w Jego rękach
służyć swoją postawą i oddaniem ...

wybieram krzyż
swój krzyż
wkładam go na plecy...
niosę go...
nie straszne mi przeciwności losu
bo ma dusza wybrała
dokonała wyboru
oddała się Bogu
bo Jego najbardziej pragnie
to właśnie Jego umiłowała
i Jego kocha najbardziej
swojego pasterza...

Jego dotyk
uśmiech
Jego pomocną dłoń
On rozświetla każdą ciemność
i zapala płomień...
płomień w Sercu
który trwa...
na wieki!

28.11.2006

JEZUS
(wiersz nr 4)


Błogosławieni Ci którzy pokochali Jezusa
bo On zna drogę do Ojca
Błogosławieni Ci którzy chwycili się Jego płaszcza
bo w chwilach zwątpienia pociągnie nas za Sobą
On jest dobrym pasterzem i prowadzi wąską ścieżką
On jest dobrym przewodnikiem i daje pocieszenie
Prowadzi wąską doliną prosto do Światła
Prowadzi przez ciemny las prosto do Niego
Do Boga do Miłości do Wieczności
Do krainy wiecznej błogości
Biała szata bielszą się staje
Uśmiech na twarzy nagle nastaje

On za rękę mnie trzyma
Gdy idę przez życie...
Ja kocham go bardzo
BARDZO... nad życie.

23.12.2006


DROGA W ROZKWICIE
(wiersz nr 5)


Siedzę samotny w domu
zapatrzony w cztery ściany
zawieszony miedzy światami
wyciągam rękę do obłoków
lecz one dalej są w oddali,
a ja wciąż jestem za mały
Chciałbym dotknąć koniuszkiem palców
nektaru Boskiego
aby zasmakować z kielicha smaku owego
aby na chmurze usiąść
i zrywać z niej kwiaty
aby podążać Boską drogą
i wrócić do Taty
Gdy kwiaty w ręku ścisnę to zrzucę je na ziemię
aby ludzie je łapali
w nędzy i potrzebie
Rozweselą się ich serca
gdy w garści je ścisną
gdyż to uleczy ich rany
i bariery międzyludzkie prysną
To połączy nasz świat
w miłości braterskiej
i w nową epokę
wejdziemy czym prędzej
Słońce na horyzoncie w swym rozkwicie
pokaże ludziom drogę
w Boskie oblicze!

07.12.2007

PONOWNE PRZYJŚCIE JEZUSA
(wiersz nr 6)

I ujrzałem Jego Majestat
w obłokach niebieskich
zstępujący z nieba ze świtą aniołów
które stały u Jego boku
rozpromienione jak On sam
radością wewnętrzną
która bez słów mówiła wszystko
Ponowne przyjście Jezusa
jak grom z nieba rozświetliło niebo
Ludzie zadrżeli lecz wybrany lud
podniósł głowę do góry gdyż
jego chwile prześladowań się skończyły
a ponowna chwała ludzi o czystych sercach
zapanuje na Ziemi na czas długi
i wszystko co było mówione w księgach
wypełniło się co do słowa.

10.12.2007

MISTYCZNY DESZCZ
(wiersz nr 7)


Mistyczny deszcz
spada na głowy tych
którzy wiernie służą Bogu.

Mistyczny deszcz
jest wieczną esencją stworzenia
Boską cząstką konstrukcji Wszechświata.

Mistyczny deszcz
kieruje wybranymi
ku Prawdzie i Wiecznemu Życiu.

Mistyczny deszcz
pogłębia wnętrze każdego
kto wchłania te mistyczne krople w swoje ciało.

Mistycyzm jest czymś więcej
niż tylko byciem przebudzonym na świat
to esencja istnienia, głęboki wgląd.

Kto raz skosztował
Boskiego nektaru mistycznej kropli
ten podąża już za Panem Światłości.

Esencja mistycznego kwiatu się w nim rozwija
umysł wypełnia światło a ciało Boska woń
każdy ma do tego dostęp ale nie każdy widzi drogę.

Serce musi być otwarte
umysł skupiony ale w mistyczny sposób
czytaj znaki, czytaj wzory utkane ze światła...
niech wpadną w twoje ciało, niech cię nasączą swoją esencją.

Szukaj tej mistycznej chwili
chwili, w której łączysz się z Bogiem
to ta chwila daje ukojenie i poczucie bezpieczeństwa...
niczym będąc w łonie matki doświadczasz opieki Boskiego Źródła.

Możesz już być spokojny
On wszystkim kieruje
ty tylko bądź i rób co do ciebie należy
ale nie martw się o nic
wszystko będzie ok
to tylko mistyczna gra
mistyczny deszcz...
kto raz doświadczy ten wie...
nie szuka już wskazówek ziemskiego świata...
zjednoczony, pewny siebie, Bogu powierzony...
mistycznym deszczem wypełniony.

16.03.2015

Dobry Samarytanin