|

Już kolejny raz zbliżają się święta Wielkiej Nocy w naszym życiu.
Wielu z nas zada sobie kolejny raz pytanie o sens tych wielkich
wydarzeń. Przecież nic się nie zmieniło, zewnętrzne przeżywanie
sprowadziło się do biernej obserwacji. Przecież to tylko
kultywowanie tradycji sprzed 2000 lat. Otóż nie - święta
Zmartwychwstania Pańskiego mają symboliczne i ponadczasowe
przesłanie. Już sama pora świąt nie jest przypadkowa. Jeśli
zagłębimy się w tajniki astrologii i żydowskiej kabały, to
zauważamy, że waz z nowym cyklem w przyrodzie czas boski zatacza po
raz kolejny swój sakralny krąg. A wszystko to jest związane z
mistycyzmem liczby 3, która stanowi syntezę liczby 21- czyli
pierwszego dnia kalendarzowej wiosny. Trójka - doskonały symbol Boga
Ojca w trzech osobach daje nam kolejną szansę wewnętrznej przemiany.
Tak- przemiany, ponieważ wydarzenia Wielkiego Triduum Paschalnego
pokazują nam jak mamy jej dokonać w swoim ziemskim życiu. Zatem
powinniśmy prosić naszego Wniebowstąpionego Mistrza o łaskę
przemiany swojego życia, o pomoc w przejściu przez wrota
transcendentnej śmierci, by chwalebnie zmartwychwstać w poranek
Wielkanocny.

A zmartwychwstanie to odrodzenie na wyższym poziomie duchowym. Nasze
życie jest ciągłym wzrastaniem, a wzrasta się przez ciągłe umieranie
dla rzeczy doczesnych. Dlatego nasza chrześcijańska wiara ogniskuje
się na zmartwychwstaniu Jezusa. To jej fundament. Bez tego byłaby
ona daremna, jak stwierdza apostoł Paweł (1
Kor 15). Spośród chrześcijańskich argumentów, takich jak:
starotestamentowe zapowiedzi o przyjściu Mesjasza, niezwykłe Jego
narodziny, mające moc autorytetu nauczanie, wreszcie cuda,
zmartwychwstanie jawi się jako najistotniejsze.
Starotestamentowe
proroctwa odnoszą się nie tylko do przyjścia Mesjasza. Zapowiedzi
Jego przyjścia są wprawdzie bardzo ważnym elementem, ale to tylko
część mozaiki całego starotestamentowego przesłania, centrum którego
stanowiła sceneria zapowiedzi zmartwychwstaniem Jezusa. Jego ciało
po zmartwychwstaniu miało materialną postać z rozpoznawalnymi
cechami związanymi z męką i śmiercią na krzyżu. Zachowały się znaki
ran, przebity bok, ślady po gwoździach (J
20: 24-2. Na materialny aspekt Jego zmartwychwstałego, ciała
wskazywało też to, że jadł i pozwalał się dotykać (Łk 24:36-43, Mt
28:9). Jednak było to ciało na tyle odmienne, że nawet
uczniowie rozpoznawali Go dopiero w szczególnych okolicznościach,
np. dopiero przy łamaniu chleba (Łk
24:13-35). Przy ognisku nad jeziorem Genezaret żaden z
uczniów nie śmiał Go zapytać, czy to w istocie On
(J 21:4-13). Niewiele też
wiemy o samym zjawisku zmartwychwstania Jezusa. Było ono wyjątkowe,
unikalne, jedyne w swoim rodzaju. Jak bardzo było to odmienne
zjawisko od tego, co uczniowie Jezusa znali, świadczy choćby opis
zjawisk mu towarzyszących: Trzęsienie ziemi określone jako wielkie (Mt
28:2). Z opisu biblijnego można wnosić, że miało ono
charakter lokalny, ponieważ było związane właśnie ze
zmartwychwstaniem Jezusa, a nie z naturalnymi ruchami tektonicznymi.
Anioł Pański odwalił kamień zamykający wejście do grobowca. Była
więc użyta wielka siła. Oblicze anioła było jak błyskawica, a szata
biała jak śnieg (Mt 28:3).
Świadkami tego zjawiska byli tylko trzymający przy grobie straż
rzymscy żołnierze (Mt 28:4).
Oni z przerażenia stali się jak nieżywi, a przecież nie byli to
ludzie lękliwi. Jednak i oni widzieli tylko to, co działo się na
zewnątrz wykutego w skale grobowca.

Kamień zamykający grobowiec był bowiem opatrzony pieczęcią (Mt
27:66). Nikt nie widział tego, co działo się wtedy we wnętrzu
grobowca. Kobiety, które przyszły do grobu, zastały kamień już
odwalony (Mk 16;4). A Piotr
i Jan, którzy przybyli tam po kobietach, zobaczyli już tylko
prześcieradła, w które zawinięte było ciało Jezusa, oraz chustę z
Jego głowy (J 3:3-7).
Pozostało więc im tylko stwierdzić, że grób jest pusty. Niektórzy,
próbując opisać zmartwychwstanie Jezusa przy pomocy dziś znanych
terminów, używają określeń: wybuch i reakcja jądrowa. Bo wybuch
mógłby wywołać miejscowy wstrząs i odwalić kamień, zamykający
wejście do grobu. Blask twarzy anioła, przypominający błyskawicę
można zaś kojarzyć z reakcją jądrową lub nawet termojądrową. Ale
nadal pozostaje zagadką, jak wybuch mógł nie naruszyć prześcieradeł
i chusty z głowy Jezusa.

To prowadzi nas do kwestii niemożności opisania słowami czegoś
zupełnie nam nieznanego i nadzwyczajnego. Zarówno wtedy, jak i dziś
zmartwychwstanie Jezusa pozostaje bowiem zjawiskiem niepojętym.
Słownictwo, umożliwiające opisanie czegoś, powstaje w miarę, jak
dane zjawisko staje się czymś powszechnym i znanym, gdy nie trzeba
już używać określeń "jakby" i porównań do rzeczy znanych. Zanim więc
zjawisko zmartwychwstania stanie się czymś powszechnym (a
taki czas nadejdzie!) i będziemy dysponować właściwym ku temu
słownictwem, pozostaje nam zadziwić się nad tym jednym przypadkiem i
oddać należną cześć i hołd jego Sprawcy. Zmartwychwstanie Jezusa
bowiem nie stało się po to, by pozostać na zawsze zadziwiającym
zjawiskiem. Stało się jako otwarcie nowej, nieznanej dotąd drogi
przeznaczonej dla człowieka przez samego Stwórcę. Dotąd znaliśmy
jedynie śmierć i tęsknotę za wiecznością. Zmartwychwstanie Jezusa
jest praktycznym przykładem tego, co zawiera się 4 w obietnicach,
zawartych na kartach Pisma Świętego:
"Nasza zaś ojczyzna jest w niebie, skąd też Zbawiciela oczekujemy,
Pana Jezusa Chrystusa, który przemieni znikome ciało nasze w postać,
podobną do uwielbionego ciała swego, tą mocą, którą też wszystko
poddać sobie może".
(Flp 3:20-21)

Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa daje nam nadzieję, realną nadzieję
na życie wieczne, gdzie śmierć już nie panuje. Będzie to życie w
ciele z zachowaniem naszej tożsamości, poszerzonej o rzeczy dotąd
nieznane. Zadziwiająca to będzie rzeczywistość. Zmartwychwstały
Chrystus pokazał, że nasza nadzieja jest tak realna, jak Jego pusty
grób. Chrystus powstał z martwych jako pierwszy, a potem każdy,
który należy do Chrystusa, w czasie Jego przyjścia.
"A
jednak Chrystus został wzbudzony z martwych i jest pierwiastkiem
tych, którzy zasnęli. Skoro bowiem przyszła przez człowieka śmierć,
przez człowieka też przyszło zmartwychwstanie. Albowiem jak w Adamie
wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy zostaną ożywieni. A
każdy w swoim porządku: jako pierwszy Chrystus, potem ci, którzy są
Chrystusowi w czasie jego przyjścia"
(1 Kor 15:20-23).
"Jeśli tedy umarliśmy z Chrystusem,
wierzymy, że też z Nim żyć będziemy, wiedząc, że z martwych
wzbudzony Chrystus już nie umiera, śmierć nad Nim już nie panuje.
Umarłszy bowiem, dla grzechu raz na zawsze umarł, a żyjąc, żyje dla
Boga. Podobnie i wy uważajcie siebie za umarłych dla grzechu, a za
żyjących dla Boga w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. Niechże więc
nie panuje grzech w śmiertelnym ciele waszym, abyście nie byli
posłuszni pożądliwościom jego, i nie oddawajcie członków swoich
grzechowi na oręż nieprawości, ale oddawajcie siebie Bogu jako
ożywionych z martwych, a członki swoje Bogu na oręż
sprawiedliwości". (Rz 6:8-13)
Posłuszni Chrystusowemu wezwaniu idźmy w procesji ze
Zmartwychwstałym Mistrzem i wśród bicia rezurekcyjnych dzwonów
wsłuchujmy się w słowa wymownej wielkanocnej pieśni
"Zwycięzca śmierci, piekła i
szatana".

Niech wszyscy wierzący w Chrystusa w tę Wielką i Świętą Noc dostąpią
duchowego odrodzenia i zainicjują nowe, chwalebne życie.
Maria
|