|

„Tulić Jego głowę z pierwszymi włosami
w Betlejem pod gwiazdą uprzejmie schyloną i
w Nazarecie głaskaną Maryi rękami...
Kto przytuli do siebie z koroną cierniową”
/Ks. Jan Twardowski/
Korona cierniowa kojarzy się ze śmiercią Chrystusa. Korona cierniowa
jest bez wątpienia jedną z najbardziej znanych na świecie koron.
Nieodłącznie kojarzy się ona z męczeńską śmiercią na krzyżu Jezusa
Chrystusa. W znaczeniu całkowicie potocznym stanowi ona synonim
cierpienia. Korona cierniowa została zrobiona ze specjalnej odmiany
rośliny. Zrobili ją żołnierze na zlecenie Poncjusza Piłata. Stało
się to w momencie, kiedy to zapadł na Jezusa wyrok śmierci. Została
założona mu na głowę, oprócz tego ubrano Chrystusa w płaszcz o
szkarłatnym kolorze, natomiast do ręki dostał trzcinę. Naśmiewano
się wówczas z niego i go opluwano. Chrystus miał koronę cierniową na
głowie przez cały czas trwania drogi krzyżowej, a także na krzyżu,
gdzie zmarł.

Jak podają tradycje, kiedy jego ciało zostało zdjęte z krzyża,
koronę zabrała jedna z obserwujących tę śmierć osób. Od tamtego
czasu korona cierniowa przewinęła się przez mnóstwo królewskich
dworów. Została nieraz uszkodzona poprzez wyrywanie z niej cierni.
Dziś stanowią one relikwie przechowywane na całym świecie. Od końca
IV w. korona cierniowa była czczona w Jerozolimie, a od czasu
cesarza Justyniana (527-565) w Konstantynopolu. Także i ona została
odnaleziona przez św. Helenę.

W 1204 roku wpadła w ręce krzyżowców i poszczególne ciernie zostały
wówczas przekazane do licznych kościołów w Europie zachodniej.
Główna część tej relikwii pozostała jednak w Konstantynopolu. Kiedy
miasto zostało zaatakowane ze wszystkich stron przez Bułgarów,
Turków i Greków cesarz Balduin II potrzebował pieniędzy i wsparcia
wojskowego. Aby je zdobyć, dał w zastaw Wenecjanom relikwię i udał
się w podróż przez Europę w nadziei znalezienia pomocy i
zorganizowania nowej wyprawy krzyżowej. W roku 1237 stanął w Paryżu
przed królem Ludwikiem IX. Młody król nie wykazał zainteresowania
planami wojennymi cesarza Balduina II, ale z zaciekawieniem słuchał
o relikwii cierniowej. Głęboko wierzącego Ludwika zafascynowała myśl
o wejściu w posiadanie świadka męczeństwa Jezusa. W końcu zdecydował
się na odkupienie od Wenecjan oddanej im w zastaw relikwii. Dwa lata
trwały uzgodnienia, zanim przedstawiono Ludwikowi wszystkie
gwarancje autentyczności relikwii. Ostatecznie kupił ją za bajońską
sumę 135.000 funtów. W uroczystej procesji, na której czele szli
król Ludwik i jego brat Robert z matką, wniesiono koronę do Paryża.
Nie wiemy, czy król nie był rozczarowany, gdy otworzył cenny
relikwiarz i stwierdził, że korona cierniowa to obręcz ze związanego
sitowia o średnicy 21 cm, w którą wplecione były pojedyncze gałązki
krzewu cierniowego.

Przybywając do Rzymu pamiętajmy i o Bazylice S. Croce, gdzie możemy
z czcią i zadumą pochylić się nad niemymi świadkami męki naszego
Pana Jezusa Chrystusa - tabliczką I.N.R.I., fragmentami krzyża, św.
gwoździem i tym, co pozostało z korony cierniowej.

Tak głosi tradycja. Natomiast dużo głębsze przesłanie posiada korona
cierniowa na płaszczyźnie transcendentnej. Jest symbolem małżeństwa
Nieba z Ziemią. Jest również symboliczną obrączką zaślubin Słowa –
Syna Człowieczego i Ziemi. W alchemii oznacza transumtację metali,
które po obróbce zyskują doskonałe właściwości. Kontemplacja tej
boskiej tajemnicy nadaje się w szczególniejszy sposób dla tych, na
których spoczywa ciężar odpowiedzialności społecznej.

Na głowie tego Króla korona z cierni. Na ich głowach korona władzy,
która od Boga pochodzi; jednak tyle w niej elementów, które ciążą,
dręczą? nie mówiąc już o bólu, jaki sprawiają nędze i winy ludzi,
tym bardziej, gdy się ich kocha, a ma się obowiązek być dla nich
przedstawicielem Ojca. Wówczas miłość staje się jak dla Jezusa
koroną z ciernia. Pożyteczne byłoby też zastanowienie się w tej
tajemnicy nad poważną odpowiedzialnością tych, co otrzymawszy więcej
talentów powinni przynosić wiele owoców, wykorzystując stale swe
zdolności i inteligencję. Służba myśli powinna być spełniona z
wielką cierpliwością i staraniem, by odrzucać pokusy pychy.

Grzech pierwszych ludzi jest ciągle w nas. Wszystko potrafi zepsuć
nasza pycha. Egoizm i egocentryzm potrafią odrzeć każdą jednostkę z
reszty człowieczeństwa. Tyle jest człowieka w człowieku, na ile
stanie się on bezinteresownym darem z siebie dla Boga, dla innych,
dla sprawy. Grzech potrafi psuć i zeszpecić nawet najlepsze dzieło.
Trzeba być świadomym obecności tego wroga, który jest w nas samych.
Trzeba być czujnym, aby nie zniszczył naszej służby wartościom.
Może u progu Wielkiego Postu powinniśmy przywdziać symboliczną
koronę cierniową i w ciszy swego serca zastanowić się, która jej
część najbardziej uwiera naszą głowę. Może to siedem grzechów
głównych wżera się w naszą głowę i nie daje spokojnie żyć podsycając
jak jadem nasze myśli: jestem najlepszy, mam być najbogatszy, muszę
egzystować w luksusach. Może symboliczna korona cierniowa nauczy nas
pokory, dostrzegania cierpienia innego człowieka, a co najważniejsze
ukaże wartość pracy nad sobą.

Maria
|