WIELCY LUDZIE

CIEKAWOSTKI O ŚWIĘTYCH
(CZĘŚĆ 2)
LINK! DO CZĘŚCI 1

Św. Alojzy Gonzaga

wzór w naśladowaniu, jeśli chodzi o cnotę czystości. W wieku 7 lat, gdy chorował, ofiarował NMP swoje dziewictwo. Od tej pory zachowywał się jak "szaleniec". Np. - Nigdy nie siadał przy stole tak, aby miał obok siebie jakąś damę, a gdy go do tego zmuszano mówił: "Nie ma na to rady, niewiasty mi raz na zawsze obrzydły". - Jeżeli jakaś dziewczyna czy kobieta przychodziła do domu, nigdy nie pozwalał jej przekroczyć progu domu, jeśli nie było rodziców. - Nawet z własną matką nie lubił sam na sam przebywać! - Starał się w ogóle nie patrzeć kobietom na twarz, toteż niektórych spokrewnionych ze sobą panien nie znał zupełnie z twarzy. Ale mimo tego zachowania - św. Alojzy zawsze odnosił się do niewiast z należytym szacunkiem.
 

Św. Brygida

pożegnała męża, który z synem poszedł do cystersów, a sama założyła zakon, w którym była także jej córka św. Katarzyna Szwedzka. Miała jeszcze kilka dzieci, które do końca pozostały świeckie.
 

Św. Franciszek

był wyczerpany różnymi postami i umartwieniami. Podczas zimy odziany był tylko jednym habitem i przez to znosił wiele dolegliwości. Gdy raz taka pora nadeszła, a świętemu od zimna zaczęły dzwonić zęby, zląkł się, czy w jego serce nie zakrada się pewna zniewieściałość. Aby temu niebezpieczeństwu zapobiec, wszedł na szczyt góry, zdjął z siebie habit i spacerował tak w mrozie. Gdy uznał, że dosyć uczynił dla panowania nad samym sobą, wziął na nowo habit, mówiąc do siebie:

"Teraz w mej tunice będzie mi dosyć ciepło".
 

Św. Bernard

zachowywał taką skromność wzroku, że przy końcu nowicjatu nie wiedział jeszcze jakiego rodzaju jest połowa jego celi: czy wykładana deskami, czy z surowego drzewa. Podobnie nie zauważył, że kościół miał więcej niż jedno okno. Raz jechał niemal przez cały dzień nad brzegiem jeziora, a towarzysze później o jeziorze tym rozmawiali. Wówczas zapytał ich ze zdziwieniem, gdzie to jezioro widzieli, gdyż on nie widział go wcale.
 

Św. Jadwiga Śląska

lubiła boso chodzić po śniegu, ale pokutę tę swoją surową starannie przed ludźmi ukrywała. Raz opat Günther II, będący jej spowiednikiem, podarował jej trzewiki i nakazał, aby je nosiła. Po upływie roku przekonał się, że trzewiki były zupełnie nieużywane. Skarcił ją wówczas za nieposłuszeństwo, ale Jadwiga odpowiedziała skromnie:

"Ależ ojcze, posłuchałam cię. Oto trzewiki,
dane mi przez ciebie, nosiłam je często".

Nosiła je pod pachą!!! Dopiero późniejszy spowiednik pozwolił, by tak twardej pokucie oddawała się aż do śmierci.
 

Św. Franciszka de Chantel

podczas nieobecności męża nie zamykała nigdy drzwi na klucz. Ubierała się wówczas skromniej, a kiedy zwracano jej na to uwagę mówiła:

"Nie mówcie już o tym. Oczy tego, któremu powinnam się podobać są o sto mil od tego miejsca, dlatego bezpożyteczną byłoby rzeczą wszelkie strojenie się".

Odwiedzających (szczególnie mężczyzn) traktowała uprzejmie, ale z prostotą i rezerwą.
Z wielką roztropnością trzymała się zasady, że są chwile i okoliczności, gdy mężatka winna być nieuprzejmą, by pozostać prawdziwie obyczajną. Zasadę tę zastosowała, gdy serdecznego przyjaciela jej męża opanowała namiętna miłość ku świętej, tak, że uwziął się nastawać do ostatnich granic na jej cnotę. Gdy męża odwiedzał przyjaciel, było wszystko w porządku, ale ów mężczyzna przyszedł też pod nieobecność męża. Baronowa (bo taką była święta) przyjęła gościa bardzo otwarcie, ale gdy wieczór się zbliżał, a on sadzić się na komplementa, powiedziała mu:

"Będąc z dala od męża, nie długo gości rozmową, a nadto muszę iść do panienki w sąsiedztwie, dla załatwienia pewnej sprawy. Pozostawiam jednak w domu ludzi, by pana tego wieczora obsługiwali".

Nieszczęśliwy zalotnik tak się zmieszał jej cnotą, że już nigdy nie podszedł do świętej, gdy nie było przy niej jej męża. Zaś gdy mąż o tym się dowiedział, przywiązanie do świętej małżonki jeszcze bardziej wzrosło w jego sercu.
 

Andrzej Bobola

Kozacy, po długiej gonitwie dorwali go pod Janowem k. Pińska. Najpierw pobito go, wybito mu wszystkie zęby, wyrwano paznokcie i zdarto skórę z rąk. Potem przewieziono go, do liną przywiązanego do konia za nogi, do Janowa. Tam pojechali do rzeźni. Zaczęto podpalać jego ciało, aby zaparł się wiary. Wycięto mu na głowie tonsurę (aż do kości czaszki), oraz wycięto mu skórę na plecach na kształt ornatu. Odcięto nos i wargi, wydziobano oko. Gdy wciąż wołał imienia Jezus - zrobiono mu otwór w karku i wycięto język. Ostatecznie przywiązano głową w dół i uderzeniem szabli dobito (zm. 1657 r.).
 

Maciej Kalempa

(od św. Karola Lwangi) - obcięto mu kończyny i podwiązano tętnice, aby dłużej konał. Wycinano kawały ciała, podpalano i wreszcie wyrzucono na pole, by skonał w słońcu. Po dwóch dniach mieszkańcy słyszeli jeszcze jak prosił o wodę, ale nikt (z obawy przed taką samą karą) mu nie pomógł.
 

Św. Pius X

syn listonosza, zawsze majątek rozdawał ubogim. Gdy dowiedział się o nominacji na kardynała - musiał pożyczyć pieniądze na bilet do Rzymu. Był ?papieżem Eucharystii (z 11-14 roku życia, przeniósł granicę I Komunii Św. na 7 rok życia). Raz podczas audiencji zadał czterolatce kilka pytań: Kogo przyjmuje się w Komunii? (Jezusa.) A kim On jest? (Bogiem.) Na drugi dzień sam udzielił dziewczynce I Komunii. Jako biskup bardzo dbał o swoich księży. Raz zaprosił dwóch, a gdy przyszli przeprosił, że musi pojechać do jakiegoś zakonu, prosząc ich o towarzystwo. Zgodzili się. Gdy przyjechali do tego zakonu - zostawił tam tych księży, ponieważ od 5 lat zaniedbywali swoje rekolekcje. Gdy pewien ksiądz proboszcz spóźniał się na mszę św. i nie miał czasu spowiadać przed mszą św., bp przyjechał do jego parafii i sam siadł za niego w konfesjonale. Nauka była dla proboszcza bardzo skuteczna.
 

Wielebny Mateusz Talbot

(zm. 1925 r.) od 12 do 28 roku życia codziennie się upijał. Jego drogą odwrotu od alkoholizmu była Eucharystia. Codziennie rano i po pracy, zamiast czas spędzić w pubie, przebywał tyle samo w kościele, chroniąc się przed kolegami.
 

Św. Paweł

pustelnik z początku żywił się tylko owocami palmy, później spożywał dziennie tylko kromkę chleba, a dożył 115 lat (+ 342 r.)
 

Wielebna Teresa Quevedo

Zmarła na zapalenie opon mózgowych, miała ponad 60 punkcji kręgosłupa.
 

Śmierć męczeńska

św. Piotr, św. Andrzej, św. Julia - ukrzyżowani

św. Wawrzyniec - pieczony na żelaznej kracie

św. Bartłomiej, św. Ignacy Antiocheński - przez dzikie zwierzęta rozszarpany

św. Wojciech - wbity na żerdź z odciętą głową

św. Maksymilian M. Kolbe - dobity zastrzykiem z trucizną po głodówce

św. Paweł, św. Agnieszka, św. Roman, św. Melchior Grodziecki, św. Łucja, św. Balbina, św. Barbara, św. Tomasz More - ścięci

św. Sebastian - zastrzelony z łuku i zatłuczony pałkami

św. Szczepan, św. Tymoteusz (bp Efezu) - ukamienowani

św. Joanna, św. Polikarp, św. Apolinary - spaleni na stosie

św. Małgorzata - zmiażdżona (drzwiami z ciężarem)

św. Maria Goretti - zadźgana sztyletem

św. Fryderyk, św. Perpetua - przebici mieczem

św. Regina - przypiekana rozżarzonym żelazem

św. Wacław - zabity przez brata

św. Barbara - ścięta na polecenie ojca

św. Krystyna - z polecenia ojca:
obdzierana ze skóry i wrzucona z kamieniem do jeziora.

św. Jozafat Kuncewicz - uderzony siekierą

św. Cecylia - uderzona toporem

bł. Michał Augustyn Pro - rozstrzelany

bł. Karolina Kózkówna - pocięta szablą przez żołnierza

św. Blandyna - biczowana, przypalana, stratowana przez byka

św. Karol Lwangi i inni..... spaleni(on) i poprzebijani włóczniami


Krótki żywot świętych

św. Krystyna - 10 lat

św. Maria Goretti - 11 lat (+ 1902 r.)

św. Agnieszka - 12 lat

bł. Laura Vicuna - 13 lat (+ 1904 r.)

św. Dominik Savio - 14 lat

św. Filomena - 15 lat

św. Agata - 16 lat

bł. Karolina Kózkówna - 16 lat (+ 1914 r.)

św. Stanisław Kostka - 18 lat

Wielebna Maria Teresa Quevedo - 19 lat (+ 1950 r.)

św. Joanna D'arc - 20lat

św. Jan Berchmans - 22lat

św. Alojzy Gonzaga - 23lat

św. Teresa od Dzieciątka Jezus - 24lat

św. Gabriel Passenti CP - 24lat

św. Gemma Galgani - 25lat (+ 1903 r.)

św. Karol Lwangi - 25 lat

św. Kazimierz - 26 lat
 

Długie życie i umartwienie

św. Alfons Liguore żył 91 lat (+ 1787).

bł. brat Andrzej CSC (Kanada) żył 91 lat (+ 1937 r.). Przychodząc na świat był tak wątły, że położna go od razu ochrzciła. Gdy pytano się go, co robi by tak długo żyć, odpowiadał: Jadłem najmniej, jak się udało i pracowałem, ile tylko mogłem.

św. Franciszek a Paulo żył 91 lat (+ 1507 r.), a żywił się niemal wyłącznie chlebem i wodą.

bł. Maria Fortunata Viti OSB żyła 95 lat (+ 1922 r.

św. Antoni, patyjarcha mnichów żył 105 lat (+ 356 r.), a do końca cieszył się bystrym wzrokiem i miał wszystkie zęby.

św. Paweł pustelnik z początku żywił się tylko owocami palmy, później spożywał dziennie tylko kromkę chleba, a dożył 115 lat (+ 342 r.)