WIELCY LUDZIE

CHRZEST JEZUSA W JORDANIE

"Tyś jest Syn mój umiłowany, w Tobie mam upodobanie"
(Mk 1, 11)

10 stycznia cały chrześcijański świat wspomina doniosłą uroczystość jaką był chrzest naszego Mistrza w rzece Jordan. Dzień chrztu w Jordanie był zatem dla Jezusa dniem przełomu, porównywalnym pod względem doniosłości być może jedynie z wydarzeniami paschalnymi. W tym dniu rozpoczęła się Jego misja wobec całego świata. Potwierdzają to wyraźnie wydarzenia następujące bezpośrednio po wyjściu Jezusa z wody. Oto otwierają się niebiosa, na Jezusa zstępuje Duch Święty oraz rozlega się głos Ojca:

"Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie".

Co ciekawe - opisy Ewangelistów świadczą o tym, iż te wydarzenia miały miejsce zdecydowanie bardziej ze względu na samego Jezusa niż ze względu na obecnych wówczas ludzi. Duch zstąpił na Jezusa, aby rzeczywiście umocnić Go w misji (a nie tylko po to, by okazać ludziom, iż Jezus jest pełen Ducha), Ojciec przemówił do Niego, aby utwierdzić Go w rozeznanej i podjętej decyzji (a nie tylko po to, by potwierdzić Jego misję przed ludźmi).

Chrzest w Jordanie kończy ukryte życie Jezusa Chrystusa. Od tego przełomowego wydarzenia rozpoczyna się czas Jego publicznej działalności. Po latach przygotowań, Jezus przystępuje do ziemskiej misji zbawienia, którą powierzył Mu Bóg - jego Niebieski Ojciec. Od tej pory Jezus będzie czynnie wypełniał Swoje posłannictwo. Chrztu udzielił Mu Jan Chrzciciel, czyli ten, który nie był "godzien rozwiązać rzemyka u Jego sandałów", a jednak był z Jezusem spokrewniony. W tym momencie Jezus stal się pokornym Sługą Ojca, by zmazać grzechy człowieka. Uniżył się już wcześniej we Wcieleniu, uniżył się też w samym Chrzcie, by zakończyć swoją ziemską misję śmiercią na Krzyżu.

W tym miejscu należy zadać sobie pytanie czym jest chrzest. Katechizm Kościoła Katolickiego głosi, że jest to sakrament, który daje nam łaski do nowego narodzenia w Bogu Ojcu, za pośrednictwem Jego Syna w Duchu Świętym. Czy my właściwie rozumiemy sens Chrztu Świętego? Ileż to razy słyszymy z ust ludzi, że za wcześnie zostaliśmy ochrzczeni, że nie mogliśmy ani zaprotestować ani zgodzić się, gdyż byliśmy niemowlętami i dorośli decydowali za nas. A jaką decyzję podjęlibyśmy teraz, na tym etapie życia, na którym aktualnie jesteśmy, być może bardziej świadomie przeżylibyśmy tą inicjację na drodze duchowego rozwoju. Poznanie wiary jest możliwe tylko dzięki działalności Ducha Świętego. Bóg nie może działać przez nas, jeżeli Duch Święty na nas nie zstąpi. A to dzieje się podczas Chrztu. Gdyby Sakrament Chrztu nie był istotny, Jezus nie poszedłby nad rzekę Jordan do Jana. Bo i po co miałby to czynić ? Tam nad Jordanem Jezus uniżył się i stanął w gronie grzeszników, by symbolicznie obmyć się w nurcie rzeki Swoją pokorą pokazał drogę do zgładzenia grzechów świata wskazując tym samym na Sakrament Chrztu jako naszą drogę do Boga.

W dalszej części Katechizmu Kościoła Katolickiego czytamy ustęp:

"Chrzest Jana był chrztem pokuty;
chrzest z wody i Ducha będzie nowym narodzeniem".

Zatem my wszyscy, którzy zostaliśmy ochrzczeni jesteśmy posłani, aby świadczyć o prawdzie Chrystusowej Ewangelii całym swoim życiem, słowem i czynem. Trzeba też zauważyć, że działalność Syna Bożego rozpoczyna się od tego właśnie momentu. Nasza gotowość do świadczenia o Jezusie też rozpoczyna się już w momencie Chrztu, a Bierzmowanie i Najświętszy Sakrament Ołtarza przypieczętowuje tylko naszą i już istniejącą więź z Jezusem. Poprzez Chrzest mamy świadczyć głównie o miłości Bożej. Jakże łatwo i jednocześnie trudno jest kochać. Krótkie słowa, a jakże trudno zastosować je w życiu, kiedy język kala się obmową, ciało lgnie do uciech tego świata, a rozum pragnie ciągłego i nigdy nie zaspokojonego dobrobytu. Jakże wymownego znaczenia nabierają słowa naszego Mistrza:

"Duch wprawdzie ochoczy, ale ciało mdłe..."

Najlepiej więc krytykować, oceniać, a tym samym usprawiedliwiać siebie. Tylko, przed kim? Przed Bogiem, przed szefem, mężem, żoną...

W momencie Chrztu Duch Święty napełnia nas a tym samym jesteśmy od tej chwili w stanie łaski. A szata łaski, to nie zewnętrzna odzież, ale prawda wewnętrzna, sprawiedliwość, dobro, łagodność i - najważniejsza z nich - miłość. Stare przysłowie głosi, że człowieka można poznać dokładnie po czynach i słowach - a to z kolei wyraża bogactwo albo ubóstwo wewnętrzne. Chrzest Jezusa jest wagi szczególnej, skoro Kościół wyróżnił go osobną uroczystością. To, ze Jezus ma do spełnienia misję, poświadczył Bóg Ojciec, dając świadectwo, że Jezus jest Synem Bożym. W momencie Chrztu po raz pierwszy spotykamy się z Trójcą Przenajświętszą: Bóg Ojciec przemawia, Syn Boży jest w postaci ludzkiej, a Duch Święty pojawia się się w postaci gołębicy. I nad nami od momentu Chrztu unosi się Duch Święty, który nas przenika, ochrania, ogarnia, ale także umacnia, podnosi, odnawia i dodaje odwagi. Nie zapominajmy, ze Chrzest Jezusa był momentem wielkiej odnowy, która zapowiadali prorocy Starego Testamentu.


Jordan

W Chrystusie - nowym Adamie, wszyscy stajemy się nowymi ludźmi. Rola Ducha Świętego w naszym życiu jest dla nas - ludzi zanurzonych w symbolicznych wodach Jordanu ogromnym wyzwaniem, musimy być otwarci na Jego działanie, nie stawiajmy Mu oporu poprzez grzech i utożsamianie się ze złem. To, co w człowieku znajduje się wewnątrz, to potencjał sił zarówno dobrych jak i złych. Od nas samych zależy, która z sil zwycięży. Chrzest obliguje nas do świadczenia w swoim życiu o Chrystusie. Dawać świadectwo swoim życiem, to realizować wielkie przesłanie Jezusa Chrystusa o miłości Boga i Bliźniego.

Święty Grzegorz z Nazjanzu w swoich rozmyślaniach o dogmatach wiary tak tłumaczy tę tajemnicę: "Chrystus dał się oświecić (ochrzcić)... I my zstąpimy z Nim razem, byśmy z Nim również mogli wznieść się w górę. Jan chrzci, a oto Jezus przychodzi, aby uświęcić samego Chrzciciela i bardziej jednak jeszcze, aby starego Adama pogrzebać w falach wody, aby uświęcić wody Jordanu. On sam był duchem i ciałem. Dlatego wszyscy, którzy w przyszłości mieli być ochrzczeni, z ducha i wody, mieli otrzymać świętość. Chrzciciel wzbrania się, ale Jezus nalega:

"Trzeba, abym był przez Ciebie ochrzczony´. Pochodnia zwraca się do słońca, głos mówi do Syna Bożego. Jezus wychodzi z wody, jakby wyciągając za sobą i podnosząc pogrążony świat. I widzi, ze to niebo, które Adam niegdyś zamknął przed sobą i przed nami, nie przedziela, ale otwiera..."

Na zakończenie pragnę przytoczyć jedno z wielkich przeżyć, które dane mi doświadczać podczas snów. Otóż po cyklu snów inicjacyjnych z wody i ognia (Chrztu i Bierzmowania) miałam następujący wielki sen:

"Był piękny dzień, Jezus Chrystus wstępował na górę, aby wygłosić kolejne kazanie do ludzi (zwane przez ewangelistów kazaniem na górze). Ja też postępowałam wraz z innymi, aby wsłuchiwać się w słowo Boże W pewnym momencie Nasz Mistrz odwrócił się, spojrzał na mnie przenikliwym wzrokiem i powiedział:"

"jesteś gotowa, aby głosić moje słowo Boże".

Człowiek inicjowany ma obowiązek świadomie świadczyć swoim życiem i słowem o Bogu.
 

Maria