WIELCY LUDZIE

ADRIENNE VON SPEYR

Adrienne urodziła się 20 września 1902 r. w La Chaux-de-Fonds jako drugie z czworga dzieci, w zamożnej rodzinie. Jako mała dziewczynka ujawniała wrażliwość i niezwykłą religijność. Od wczesnego dzieciństwa jej życie będzie przeniknięte świętością i nadprzyrodzonością. W wieku 6 lat spotyka utykającego starca, który bierze ją za rękę i pyta ją, czy chce z nim iść, po czym znika w tajemniczy sposób. Potem objawi się Adrienne św. Ignacy Loyola i odegra ważną rolę w jej życiu.

W wieku piętnastu lat ma nadzwyczajne objawienie Najświętszej Dziewicy. "Obudziłam się bardzo wcześnie tego poranka - napisze później w swojej autobiografii pt. "Fragmenty autobiograficzne" - i nie widziałam nigdy nic piękniejszego. Nie odczuwałam żadnego strachu. Przeciwnie, byłam napełniona nową radością, mocną i łagodną. Wspomnienie tego objawienia pozostanie we mnie bardzo żywe i przez długi czas będzie mi towarzyszyć jako wspaniała tajemnica. Posiadałam wtedy, w pewnym sensie, miejsce schronienia. Od tego czasu darzyłam ogromną czułością Matkę Bożą. Wiedziałam, że trzeba Ją kochać..."

Jej ojciec umiera nagle, co zmienia boleśnie bieg życia całej rodziny. Adrienne jest obarczona pracami domowymi. Jej matka zmusza ją, aby oprócz kontynuowania nauki w liceum zapisała się do szkoły handlowej, aby otrzymać posadę w banku. To dla niej dodatkowe zmęczenie, które doprowadza do osłabienia już i tak wątłego zdrowia młodej dziewczyny. Wtedy nadchodzi inne bolesne doświadczenie: lekarz odkrywa u niej rodzaj poważnej gruźlicy. W lecie 1918 r. musi wyjechać, aby się kurować u krewnej lekarki w Leysin. Pozostanie tam przez dwa lata. W tym okresie jej matka przestaje się nią całkowicie interesować. Jednakże Adrienne nie należy do tych, którzy pozwalają się przytłoczyć nieszczęściami. Przeciwnie, będzie zawsze przekształcać ciosy losu w okazje do wzrastania duchowego. W domku w Leysit "Nadzieja" odkrywa smak samotności, a jednocześnie przyjaźń z innymi młodymi dziewczętami.

Odczuwa coraz bardziej spotkanie z Bogiem w cierpiących. Widzi coraz jaśniej, że trzeba kochać ze wszystkich sił, z całego serca i całym duchem, "aby dojść do syntezy Boga i świata". Przekonanie to umacnia w niej obecność zakonnic, które sprawiają na niej wrażenie przez swą ascezę. Adrienne odczuwała już, że studia i działalność zawodowa mogą być dla niej tylko "posłuszeństwem Bogu", odczuwała też, że może zostać przez Niego poproszona o dużo więcej, aż do współcierpienia nie tylko w sensie metaforycznym.

Rozpoczyna karierę medyczną, najpierw w szpitalu, potem, od 1931 r. w swoim gabinecie w Bazylei. Ten gabinet nigdy nie będzie pusty. Nadzwyczajne uzdolnienia tej lekarki, tak ludzkie jak i medyczne, przynoszą jej natychmiast sławę. Przemęczenie przyczyniło się jednak do trzech poronień: cierpienia, które przyjęła.

W tych latach oczekiwania cierpliwego i pełnego bólu na spotkanie z Bogiem, przekonania Adrienne dojrzewają i umacniają jej dążenie do życia w coraz większym zjednoczeniu z Panem, który przychodzi, kiedy przynależność do Niego nie ma granic, a praca zawodowa jest bezgranicznie poświęcona ludziom.

Poznaje Emila profesora historii, wdowca z dwójką dzieci, nalega on na małżeństwo na co Adrienne się waha, ponieważ coraz silniej czuje więź z Bogiem, niemniej jednak ulega i pobierają się.

W 1934 roku Emil umiera nagle z powodu wypadku. Adrienne, która przeczuwała tę śmierć (podobnie jak i śmierć swego ojca), została ogarnięta destrukcyjną depresją, która prowadzi ją prawie do samobójstwa. Jednak udaje się jej pokonać ten dramat, dzięki przyjaźni z katolickim profesorem Franciszkiem Merke. Adrienne podejmuje ponownie pracę i zajmuje się dziećmi swego zmarłego męża.

Adrienne jest ogarnięta gorliwym pragnieniem wniknięcia w głębiny licznych powłok modlitwy, wdzierania się w prawdy teologiczne w otchłaniach katolicyzmu, zanurzenia się w zbawczej tajemnicy sakramentów, w szczególności spowiedzi i eucharystii.

poważnie: "Wkrótce się to zacznie". Ona nie rozumie jeszcze, że zostanie poproszona o ofiarowanie cierpienia. Dołączyły się do niego, rozpoczęte w Wielką Sobotę, wizje piekła szczególnie bogate w treść teologiczną. Także Maryja po jej nawróceniu na katolicyzm oświadczyła: "Uczyć się cierpieć to postępować naprzód."

Istotnie, cena ascezy stawała się coraz wyższa. Do cierpień czysto duchowych dołączyły się stygmaty, które w miarę upływu lat, musiały nieuchronnie doprowadzić do pogorszenia się jej stanu fizycznego. W nocy Adrienne często "podróżowała". Znajdowała się w domach zakonnych lub kościołach, uczestniczyła w adoracji. Prowadziła też rozmowy z wieloma świętymi, których często nie znała z imienia. Opisywała ich Hansowi Urs von Balthasarowi, który ich identyfikował. (Hans von Balthas-wielki teolog, przyjaciel Adrienne).

Przyjaźń i współpraca pomiędzy tym wielkim teologiem i wielką mistyczką stanowi rozdział centralny życia, dzieła i myśli i jej, i jego. Do tego stopnia, że staje się trudne do określenia, gdzie kończy się myśl i dzieło jednego, a gdzie zaczyna się myśl i dzieło drugiego. Ta więź, łącząca dwie istoty o wielkiej duchowości w wierze i w dziełach, nie jest czymś nowym w historii Kościoła.

Po swoim nawróceniu Adrienne odda się bez wytchnienia pracy teologicznej aż do pozostawienia, w chwili śmierci, osiemdziesięciu dwóch dzieł z duchowości i teologii. Wszystkie te dzieła są zaczerpnięte z własnego doświadczenia osobistego i mistycznego, ponieważ przed swym nawróceniem Adrienne nie znała teologii.

Na początku lat 50-tych stan zdrowia Adrienne pogorszył się. Do dolegliwości sercowych, na które cierpiała od lat, dołączyła się ostra forma cukrzycy, która doprowadziła do wielkiego wzrostu jej tuszy i zaburzeń wzroku. Potem pojawił się stopniowo reumatyzm, który powiększył się do tego stopnia, że z trudem mogła się przemieszczać. W r. 1954 musiała zrezygnować całkowicie z wykonywania zawodu lekarza - kolejne wielkie cierpienie. Następnego roku całkowicie podupadła na zdrowiu, tak, że lekarze dziwili się, iż jeszcze żyła. W r. 1964 straciła wzrok i nie mogła już czytać.

Przeżywa ostatnie lata życia robiąc na drutach i odpowiadając na ogrom korespondencji, szczególnie licznym zakonnikom i zakonnicom francuskim lub niemieckim, z którymi pozostała w ścisłym kontakcie od lat.

"Jakże jest piękne umieranie!" - powtarza w miesiącach straszliwej agonii, którą musiała przeżyć. Ten stan wydaje się jej przywilejem, gdyż przed nią jest już tylko Bóg. Porzuca tę ziemię w święto św. Hildegardy, którą tak mocno czciła i która była, jak ona, mistyczką, teologiem i lekarzem. Adrienne została pochowana w dniu swoich 65 urodzin. Na jej nagrobku został wyrzeźbiony symbol Trójcy Świętej, punkt centralny jej doświadczenia mistycznego i jej teologicznej myśli.

Dzięki nadzwyczajnym darom mistycznym Adrienne miała bezpośrednie i stałe doświadczenie Nieba. Począwszy od Wielkanocy r. 1948 żyła w drugim świecie do tego stopnia, że zadawała sobie pytanie, czy nasz świat jest naprawdę realny. Przedstawiała
w sposób zupełnie naturalny swe spotkania z Dziewicą Maryją, apostołami, świętymi. Opowiadała, jak świat Boży widzi nas wszystkich jako wiecznych rówieśników Abrahama, Joanny d’Arc lub innych świętych, których imiona pozna po tym jak Hans Urs von Balthasarowi zdoła ich zidentyfikować.

Adrienne przedstawia nam na przykład dialog między św. Pawłem i św. Ignacym. Kiedy poprosiła ich, żeby odeszli, św. Ignacy odpowiedział: "Jestem tu, aby cię czegoś nauczyć".

Dla mnie jedna z kilku bardziej ciekawszych osobowości.

Ammy