WIELCY LUDZIE

ADRIAN NIEWIDOMY CHŁOPAK

Przez pewien okres swojego życia czytałam gazetę "Wróżka" ,odnajdywałam tam ciekawe dla siebie artykuły. Teraz robiąc porządki w swoich "szpargałach" dokopałam się do wydana Wróżki w którym znajduje się ciekawy art o niewidomym chłopaku. Pozwolę sobie przepisać, kawałek art abyście sami poczytali.

Malarstwo było jego wielką pasją od dzieciństwa. Chodził jeszcze do przedszkola, gdy po raz pierwszy stanął przy sztalugach z pędzlem i paletą. Uczył się szybko. Jakby biegł, przeskakując w ciągu tyg etapy, które innym zajmowały lata. Jakby się dokądś spieszył. Kiedy razu zostały okrzyknięte-fenomenem w dziedzinie malarstwa. Gazety pisały o cudownym dziecku. Kilka miesięcy przed egzaminem dojrzałości, nagle wszystko zgasło. Wyszedł z domu jak co dzień by pobiegać z kolegami za piłką. Potknął się na ścieżce i wywrócił. Upadł na wznak, uderzył wcale nie mocno. Do domu na IV piętro dotarł resztkami sił z potwornym bólem głowy. Kiedy wyszedł ze szpitala, niczego już nie widział, ból powracał, wzrok już nie.

Trudno żyć, kiedy oczy gasną nagle, a człowiek ma 17lat i jest ciekawy wszystkiego.

Mój świat nagle zaniknął wspomina Adrian. Nie mogłem wrócić doi szkoły, zresztą komu potrzebny jest niewidomy. Pierwsze lata przetrwał na receptach, tabletkach od bólu głowy i bezsenności. I na tych ostatnich-tabletkach od depresji, od samotności. Właściwie od zawsze pamiętał sny i od dziecka je malował. Ale kiedy przestał widzieć oczami świat za okna dopadał go inny, podobno świat którego nie ma. Choć może i istnieje naprawdę, ale tylko niektórzy potrafią go zobaczyć. A ich dusza nie potrafi zapomnieć, tak było z Adrianem.

Sny są dla mnie jak wspomina Adrian rzeczywiste, widzę w nich, rozmawiam, dotykam, czuję i pamiętam.

Czasami powoduje to w Adrianie strach i uważa, że czasami dostajemy od życia dar, który staje się przekleństwem, bo po co niewidomemu talent do malowania?

Kiedy zmarła mama Adriana, ojciec zaczął harować dniami i nocami. Po jednej i drugiej stronie koszmaru tylko jedno było niezmienne samotność. I Adrian zapragnął zniknąć. Najpierw wziął dwie tab na odwagę a potem planował resztę by zasnąć i się już nie obudzić. Na szczęście nie zasnął na wieki. We śnie nie przyszedł demon tylko anioł. Stał nieruchomy i niemy. Nic nie mówił, ale na mnie patrzył jak wspomina Adrian. Czułem spokój i błogostan. Wreszcie wstałem z łóżka wypoczęty i zadowolony. Zaraz po przebudzeniu namalował anioła. Anioł ma smutną twarz i troje oczu aby widzieć więcej i głębiej. Zanim zacznę pracę mówi Adrian-wyobrażam sobie cały rysunek. A potem pamiętam każdą linię, kreskę która stawiam. To tak jakbym rysował jednocześnie na papierze i w głowie. Nie wiem jak to się dzieje, ale jestem w takim stanie skupienia, że nawet gdyby obok mnie wybuchła bomba malował bym nadal niewzruszony.

Adrian posiada jeszcze jeden dar. Bierze w dłonie łyżeczkę do herbaty, po czym łyżeczka niczym z plasteliny wygina się w kształt litery U. Adrian ma 25 lat i nie może zobaczyć portretów które sam rysuje. Na świat patrzy palcami i oczyma duszy.

Obrazy Adriana:


Anioł z trzecim okiem


Sen


Niewidomy
 

Opracowała Ammy