|

6 czerwca br. pewna odważna dusza z wiadomości Radia Jasna Góra
wyświadczyła wielką przysługę polskim obywatelom (LINK!).
Dzięki niej dowiedzieli się oni o dziwnych zjawiskach
zachodzących na niebie nad Polską. Okazało się, że wysoko
nad nami latają na niebie samoloty, które pozostawiają na
nim ślad podobny do zwykłych smug kondensacyjnych, które
jednak w odróżnieniu od zwykłej pary z silników odrzutowych
nie ulegają rozproszeniu, ale utrwalają się na niebie,
tworząc przypominające welon chmury i mgłę przysłaniającą
słońce.
Dziennikarz z Radia Jasna Góra pisał o wielu ludziach będących
świadkami tego zjawiska, którzy się z nim skontaktowali. Niektórzy
używali lornetek, próbując ustalić oznakowania samolotów. Jak
twierdzili, większość nie była w ogóle oznakowana i robiła wrażenie
samolotów wojskowych. Substancja tworząca ślad wydobywała się z
okolic tylnego statecznika lub bezpośrednio z okolic silnika. Z
powodu dużej ilości przemierzających niebo samolotów, na ogromnych
połaciach nieba stopniowo formowały się geometryczne wzory z białych
linii. Zdaniem obserwatorów były one zasadniczo odmienne od tych,
jakie formują się z zagęszczonych cząsteczek zamarzającej wody
widocznej za wysoko latającymi odrzutowcami na wysokości około 5000
metrów, a które to smugi następnie szybko się rozpuszczają i
zanikają w atmosferze.

To co ludzie widzieli to tak zwane chemoślady. "Chemo" ponieważ
substancja emitowana z tych samolotów została zbadana (przez kilka
różnych laboratoriów na świecie) i okazało się, że zawiera dosyć
dziwną mieszaninę składników, na którą najczęściej składają się
między innymi: bar, dwubromek etylenu, nanoczasteczki aluminium i
silikon. Bar to metaliczna substancja radioaktywna, dwubromek
etylenu to chemiczny środek owadobójczy, rakotwórczy i toksyczny.
Nanocząsteczki aluminium znajdywane są jako zanieczyszczenia w
układzie krążenia w związku z chorobą Alzheimera.
Powstaje zatem pytanie, dlaczego samoloty miałyby rozpylać te
substancje w atmosferze.
Po pierwsze trzeba mieć na uwadze, że chemoślady są zjawiskiem
szeroko rozpowszechnionym i obserwowanym przez tysiące ludzi na
niebie Ameryki Północnej i Europy praktycznie każdego dnia od ponad
dobrych 10 lat. Obywatele w wielu krajach wielokrotnie próbowali
uzyskać od swoich rządów informacje na temat tego, co dokładnie się
dzieje. Kto jest właścicielem tych samolotów? Kto pozwala im latać w
suwerennej przestrzeni powietrznej? Co dokładnie rozpylają i
dlaczego? Nigdy nie uzyskano jakiejkolwiek jasnej odpowiedzi. W
wielu wypadkach rządy odpowiadały, że są to po prostu zwykłe
samolotowe smugi kondensacyjne i problem w ogóle nie istnieje.

Obecnie mamy jednak więcej wiadomości na ten temat. Badania zjawiska
potwierdziły, że władze Stanów Zjednoczonych od ponad dwu dekad
posługiwały się samolotami do rozpylania trucizn i ostatnio się do
tego przyznały, utrzymując, że celowo tworzona w ten sposób, warstwa
chmur ma być rozwiązaniem dla problemu zmian klimatycznych. Ma ona
zapobiegać globalnemu ociepleniu, poprzez otoczenie Ziemi swego
rodzaju ekranem, odbijającym promienie słoneczne.
Pomimo istnienia traktatów międzynarodowych mających na celu ochronę
górnych warstw atmosfery, Stany Zjednoczone zdołały przeprowadzić
ten proceder jako swego rodzaju fakt dokonany, w tym samym czasie
odmawiając podania składu chemicznego elementów rozpylanej przez
siebie toksycznej mieszanki. Powstrzymanie globalnego ocieplenia
jest mało wiarygodnym argumentem na usprawiedliwienie czegoś, co
stanowi bezprecedensowy przykład naruszenia prawa obywateli do
czystego powietrza, wody i gleby. Aluminium zakwasza i zasala glebę,
zmniejsza wysokość plonów i wprowadza toksyczne reakcje do łańcucha
pokarmowego. Nanocząsteczki mają jeszcze bardziej wielostronny i
destrukcyjny wpływ na zwierzęta i ludzi, którzy je przyswajają.
Wdychanie i wprowadzanie do systemu trawienia aluminium wywiera
także destabilizujący i depresyjny wpływ na część tkanki mózgowej (neocortex).

Dwubromek etylenu jest toksycznym środkiem owadobójczym i
odkażającym, który o ile przyjmuje się go w większych dawkach, jest
potencjalnie zabójczy. Używa się go obecnie do zwalczania moli
woskowych w ulach, a także przeciw termitom i kornikom. Może on
doprowadzić do poważnego zakłócenia funkcji wątroby i nerek, a także
funkcji reprodukcyjnych poprzez uszkadzanie komórek nasienia w
jądrach.
Silikon jest popularnym metaloidem łączonym częściej z przemysłem
komputerowym i produkcją telefonów komórkowych niż emisjami z
samolotów.
Jeżeli poskłada się razem wszystkie elementy tego dziwnego
eksperymentu, wtedy trudno mieć wątpliwości co do tego, że dzieje
się coś bardzo niedobrego. Ten dzielny dżentelmen z Jasnej Góry,
który podał do publicznej wiadomości, to czego dowiedział się od
świadków z całej Polski, przyczynił się do wzrostu społecznej
świadomości. Teraz tym, co zaprzeczają oczywistym faktom, trudniej
będzie oskarżać tych, którzy uczciwie opowiadają, o tym, co widzieli
na własne oczy, o tak zwaną teorię spiskową lub obłęd. Fakty są
takie, że miliony ludzi zostało bez własnej woli i wiedzy poddanych
działaniu złowrogiego koktajlu chemikaliów i metali, którymi
świadomie opryskiwano ich z nieba przez nieoznakowane samoloty
przemierzające niebo nad Europą i Północna Ameryką w ramach
długotrwałej operacji.
Jedno wydaje się pewne - te działania nie stabilizują klimatu,
przeciwnie; niemal na pewno go destabilizują. W początku maja br. po
dniu, w którym chemoślady były szczególnie widoczne nad Południową
Polską rozpoczęły się deszcze, padające nieprzerwanie przez prawie 3
tygodnie. Podobne sekwencje zdarzeń miały miejsce w innych
regionach.

Czy chemoślady są rodzajem broni masowej zagłady i modyfikacji
klimatu? Czy toksyczny koktajl, jakim polewa się ziemię, ma na celu
stłumienie ludzkiej inteligencji i zmianę stanu zdrowia całej
populacji?
Czy chodzi może o skażenie naszej gleby i zakłócenie klimatu, tak
aby wyeliminować tradycyjne praktyki rolne i utorować drogę
"odpornym na klimat" uprawom GMO, które zdominują w takiej sytuacji
ludzki łańcuch żywieniowy? Ponad 500 patentów na "odporne na klimat"
uprawy GMO oczekuje obecnie na licencje w Waszyngtonie i Brukseli.
Kto stoi za gigantycznym planem zmniejszenia bioróżnorodności i
liczby istniejących gatunków fauny i flory?
Każdy ma prawo znać odpowiedzi na te pytania, a także zadawać wiele
innych. Odpowiedź na nie to dzisiaj kwestia życia i śmierci.
Julian Rose, 7 czerwca 2010 r.
Uwaga tłumacza: [chemoślady to słowo nowe, niejako "wymyślone", ale
ponieważ i zjawisko jest nowe więc pozwoliłem sobie go użyć. Można
je wszędzie zastąpić zwrotem "chemiczne smugi kondensacyjne".]
Tłumaczył: Olaf Swolkień
|