|

Widok na niebo polsko-słowackie nad Beskidem Sądeckim,
Krynica-Zdrój, sobota, 29 maja 2010 r., ok. godz. 5.30
Z wielu rejonów Polski, a
zwłaszcza z miejsc na terenach dotkniętych w ostatnim
okresie ulewnymi deszczami i burzami, otrzymujemy od
licznych osób niepokojące sygnały. Według tych -
pokrywających się ze sobą informacji - wszystkie one mówią o
pojawianiu się co pewien czas samolotów pozostawiających za
sobą dziwne smugi na niebie. Według naocznych świadków
samoloty te widoczne były w tych rejonach polskiej
przestrzeni powietrznej, w których - wkrótce po ich
przelocie - powstawały niespodziewanie potężne chmury
deszczowe i niebawem występowały nadzwyczaj obfite opady.
We wszystkich przypadkach obecność takich samolotów została
odnotowana przez naocznych świadków jako szybko
przemieszczających się, na dużych wysokościach, i w
kolejnych sektorach powietrznych. Samoloty te zostały
zauważone wielokrotnie, o różnych porach dnia, i przez wiele
osób.
We wszystkich wymienionych wyżej przypadkach nie chodzi -
zdaniem obserwujących - o 'normalne' kondensacyjne smugi,
jakie zawsze powstają po przelatujących samolotach
odrzutowych i które w dość szybkim czasie znikają z nieba.
Chodzi o takie smugi, które powstając w ślad za
przelatującymi samolotami, tworzą na niebie długo
utrzymujące się pasma chmur. Te zaś przypominające
niby-chmury pasma, sztucznie wytworzone przez samoloty, z
zauważalną trudnością rozpraszają się i nie od razu też z
nieba znikają. Wszystkie te charakterystyczne smugi widoczne
są na niebie jako pasma do siebie równoległe, często ze sobą
krzyżujące się.
Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że owe 'ślady' na
niebie to normalne smugi kondensacyjne powstające po
przelotach samolotów odrzutowych. Jednak obserwujący
zauważyli, że wszystkie te długie na kilometry smugi, w
przeciwieństwie do smug kondensacyjnych powstających po
wielu innych przelatujących samolotach odrzutowych, ani - w
takim samym czasie - nie znikają z nieba, ani nie wydają się
być dla obserwujących takie same. Zdaniem oglądających smugi
te swoim wyglądem różnią się od innych! Utrzymują się,
stopniowo rozrastają i w widoczny sposób coraz bardziej
rozpraszając się, wkrótce pokrywają sobą coraz większe
połacie nieba.
Co więcej, na zdjęciach wykonywanych w maksymalnych
zbliżeniach przez teleobiektywy a nawet przez użyty
astro-teleobiektyw widać dokładnie i wyraźnie, że
faktycznie... to nie mogą być samolotowe smugi
kondensacyjne! W świetle przeglądanego materiału
filmowo-fotograficznego można twierdzić, że powstające smugi
nie są normalnym efektem pracy działania silników
samolotowych. Zdaniem wielu osób to, co pojawia się na
niebie - owszem - jest czymś, co powstaje jako widoczny
'ślad' po przelatujących samolotach, lecz jest jednak nadto
także dobrze widocznym śladem czegoś, co przez te samoloty
jest w powietrzu... rozpowszechniane!
Jeśli taki miałby faktycznie być stan rzeczy, to powstają
wówczas podstawowe pytania: czyje to są samoloty i do kogo
one należą? Kto za taki stan rzeczy ponosi odpowiedzialność?
I jak to w ogóle możliwe, by ktoś latał w polskiej
przestrzeni powietrznej i rozpowszechniał jakiekolwiek
środki bez powszechnego i publicznego informowania o tym
wszystkich mieszkańców na danym obszarze?
I najważniesze w gruncie rzeczy pytanie - co takiego jest
rozpowszechniane przez te samoloty nad naszym głowami? Czego
cząstki wdychamy później wraz z powietrzem? Co jeszcze -
wraz z deszczem - spada z nieba na nasze głowy i na ziemię:
nasze pola, łąki, lasy? Czy to, co jest rozpowszechniane
przez owe samoloty nie jest aby szkodliwe dla nas i naszych
najbliższych? Czy nie jest to niebezpieczne dla naszego
zdrowia, życia polnych i leśnych zwierząt, rozwoju drzew,
traw, zbóż, wszystkich roślin? Czy faktycznie nie jest to
zagrożeniem dla życia każdego z nas i całego eko-systemu?
W ślad za takimi podstawowymi pytaniami rodzą się i
następne: czy jakiejkolwiek z kompetentnych polskich służb
państwowych jak np. Agencja Ochrony Środowiska czy Sanepid
znany jest skład chemiczny substancji podobno
rozpowszechnianych przez owe samoloty latające nad
terytorium Polski? Czy w ogóle stanowiło to kiedykolwiek
przedmiot jakiekiegokolwiek specjalistycznego zainteresowania
tych służb? Czy kiedykolwiek przeprowadzone zostały przez
nie jakiejkolwiek analizy pobranych próbek powietrza i
opadów - czy znanym i badanym jest właśnie to, co miałoby
być przez te samoloty rozpowszechniane?
Te i wiele innych podobnych pytań rodzi się u tych
obserwujących, kiedy w ciągu dnia widzą oni na niebie to...
co mogą oni na nim sami ewidentnie zobaczyć. A co dopiero
może dziać się w nocy, kiedy jest już ciemno? - pyta wielu z
tych obserwatorów.
Można być jak najdalszym od różnych podejrzeń i teorii. Dla
naocznych świadków fakty pozostają jednak... faktami! I co
można wówczas odpowiedzieć tym wszystkim, którzy z
przekonaniem twierdzą, że jednak jest tak, że owe dziwne
smugi na naszym niebie to najoczywistszy dowód na
trwający... chemtrails w
Polsce? I może jednak wówczas nie tylko rację, ale i bardzo
bliscy prawdy są wszyscy ci, którzy mówią, że to co jest
rozpowszechniane to wysoce szkodliwe dla człowieka i
organizmów żywych pierwiastki. Że są to: Glin (Al), Bar (Ba),
Bor (B), Wapń (Ca), Chrom (Cr), Miedź (Cu), Żelazo (Fe),
Potas (K), Magnez (Mg) Mangan (Mn), Sód (Na), Nikiel (Ni),
Ołów (Pb), Krzem (Si), Stront (Sr), Wanad (V), Cynk (Zn). Że
rozpowszechniane są wysoce szkodliwe pierwiastki, których
stężenie jest wybitnie podwyższone i znacząco wykracza poza
jakiekolwiek dopuszczalne normy.
Może więc warto poważniej zastanowić się na tym wszystkim.
Bo gdyby jeszcze okazać się miało, że wszystko to pozostaje
w niezaprzeczalnym odniesieniu i do powstawania wszystkich
ulewnych deszczów, i różnych niespotykanych przez nas dotąd
zmian stanu warunków atmosferycznych czyli zmian pogodowych,
to uzasadnione byłoby także postawienie wielu innych pytań.
Bo niewykluczone, że mogłoby to mieć swój istotny związek
przyczynowo-skutkowy ze szczególnym występowaniem i
nasileniem się zjawisk atmosferycznych na ściśle określonych
obszarach itd.
Patrzmy więc w niebo! Warto częściej i z większą uwagą
spoglądać... w niebo! I to nad własną głową! Zwłaszcza, że
któregoś pięknego poranka lub popołudnia na własne oczy
moglibyśmy na nim zaobserwować coś tak niewiarygodnie
oczywistego jak np. sztuczne wywoływanie przy użyciu
samolotów zmian pogodowych. Jak planowe wzbudzanie różnych
zjawisk atmosferycznych o czasowo późniejszych - i jednak
już możliwych do przewidzenia - skutkach. Zjawisk, o
wywoływaniu których na tak szeroką skalę nie tylko, że dotąd
mogliśmy nie mieć najmniejszego pojęcia, ale i o których
wciąż nie możemy mieć prawie żadnej głębszej wiedzy. Nie
mówiąc już o żadnej oficjalnie na ten temat podawanej nam w
mediach informacji.
Źródło:
LINK!
o. Stanisław Tomoń
2010-06-04, godz. 9.00
zobacz więcej na temat chemtrails w
sieci
przez np. wyszukiwarkę internetową google i youtube
|