ŚWIAT ENERGII

ZIEMIA, CZŁOWIEK, BÓG
(CZĘŚĆ 7)
LINK! DO CZĘŚCI 6

Czas w jakim żyjemy na świecie nie jest łatwy, można śmiało powiedzieć – najcięższy jaki kiedykolwiek miała ludzkość. Z jednej strony cieszymy się dobrodziejstwem cywilizacji i technologii, a z drugiej zdajemy sobie sprawę, że ona nas zabija. Na świecie już wszystko zostało przewrócone do góry nogami, nie ma ani czystej polityki, ani prawdomównej religii. We wszystkich elementach życia jest fałsz i obłuda ... a w tym wszystkim skołowani ludzie, którzy skaczą sobie do oczu z byle powodu. Musimy już wreszcie zdać sobie z tego sprawę, że obok nas na tej samej ziemi istnieją dwa światy: rzeczywisty i wymyślony, jaki nam narzuciły rządy, religie i ludzkie niedoskonałe myślenie. Po trosze wszystko nam zostało wmówione, wmanipulowane w nasze prawdziwe życie, a z tego wszystkiego rodzi się nasze cierpienie Jedni umieją stransmutować cierpienie w energię prawdziwej miłości i współczucia, przemyślą, przebaczą i żyją dalej, ale już ze spokojnym sercem. Inni uwięzieni we własnym dramacie życia zaczynają nienawidzić cały świat i jest to silniejsze od nich .... bo nie umieją wybaczyć i pozostawić złych rzeczy za sobą. A jeszcze gorzej, potrafią iść za prawem Hammurabiego: oko za oko, za za ząb. Często nawet nie zdają sobie sprawy, że walczą o nieprawidłowe poglądy, które im w życiu wmówiono i mszczą się na innych do siódmego pokolenia.... i cierpią.

Rzeczywistość to inny świat, a nauka o niej to opowieść jak powinniśmy postępować, aby nam się lepiej żyło, abyśmy byli szczęśliwi. Kiedy oddalamy się od rzeczywistości stajemy się niewolnikami wymyślonego świata. Wiadomo, że świat stanie się lepszy dopiero wówczas, kiedy nauczymy się prawdziwie kochać. Ludzie muszą się tego nauczyć ... bo póki co, tylko sądzą, że znają miłość, a w gruncie rzeczy nawet nie mają odwagi spotkać się z nią naprawdę. Dzisiejsza miłość to najczęściej uzależnienie od drugiej osoby, jeśli masz coś ciekawszego do zrobienia wybierzesz to drugie i zawsze znajdziesz argument, że tamto było ważniejsze. Miłość ma skrzydła i goni jak wiatr, i wchodzi nawet tam, gdzie są zamknięte okna i drzwi ... a nie wychodzi obrażona i trzaska za sobą drzwiami ... a jeszcze gorzej bywa kiedy budzi się w niej nienawiść.

Ale miejmy nadzieję, że dożyjemy takiej chwili, gdzie miłość ulegnie całkowitej przemianie i da nam upragnione szczęście. Póki co mamy z miłością jedną minutę szczęścia i godzinę utrapienia. I jak tu uwierzyć, że miłość jest wieczna, a nasze szczęście jutro nie stanie się udręką?

Dzisiaj żyjemy w świecie, w którym często trzeba chodzić po ostrej krawędzi, żyjemy na jakiejś granicy, czerpiemy zasoby potrzebne nam do życia z jednej i z drugiej strony, jakże często zupełnie nieświadomie zamiast dobrego bierzemy w ręce zło ... lub tak na pół etatu, domyślamy się, że to nie jest dla nas dobre, zdrowe, ale nie mamy innego wyjścia. Oddychamy zanieczyszczonym powietrzem, odżywiamy się niezdrowym jedzeniem, leczymy się zabójczymi lekarstwami, wiemy, że możemy od tego ucierpieć ... i tak też się zdarza, że dużo ludzi zostawia swoje niedokończone życie z dnia na dzień, i nawet nie zamykają jakiegoś etapu, i nawet nie wiadomo dlaczego właśnie jego los zepchnął z drogi życia.

Trudności jakie nam dzisiaj przychodzi pokonać możemy również czytać zupełnie inaczej; jako przeznaczenie człowieka lub całego świata ...? Tutaj należy zastanowić się, po co narodziliśmy się na Ziemi? Co dla człowieka jest ważne? Czy przemieniać Ziemię na cudowne techniczne wynalazki, żyć beztrosko, na zasadzie: hulaj dusza, piekła nie ma, myśleć tylko o ziemskim szczęściu, czy przemierzamy tę ziemską drogę jako alchemicy własnych dusz, aby poczuć się naprawdę szczęśliwymi? A tych nie interesują ziemskie zdobycze, biorą do życia tyle ile potrzeba na przeżycie, ale dbają o wzbogacenie się w energię słońca, ziemi, wody i marzą, aby wzlecieć ponad to wszystko, do swojego Dobrego Pasterza.

Człowiek idący tą drogą dobrze wie jaki ciężar musi nieść na swoich plecach, ile musi mieć siły, aby pokonać niepomyślne wiatry, burze, ile musi przemienić własnego cierpienia i cierpienia innych w małą pociechę ... ale kiedy to wszystko przeżyje, nawet kiedy mu w oczy zagląda śmierć, kiedy pożyje na tej granicy nawet krótki czas, wówczas staje się innym człowiekiem.

Jak już wcześniej wspominałam przebudzenie duchowe może narodzić się w chwili gwałtownego wstrząsu, kiedy cały sens naszego życia umiera, a my stajemy na jakiejś granicy, niczym na burcie tonącego okrętu i musimy wykonać jakiś ruch .... albo skoczyć do głębokiej wody i próbować płynąć do lądu, albo się poddać i razem z tonącym okrętem iść na dno. Niełatwa to decyzja, zrozpaczeni nie wiemy co dalej zrobić? Wtedy najczęściej przypomina się nam Bóg ..... ale wokół nas panuje pustka, bo w takich trudnych chwilach nie ma ani przyjaciela, ani Boga!

Wszystko wokół nas jawi się jako pustka i rozpacz ... a jednak ta pustka wkrótce się wypełni. Zawsze przed wielkim wzlotem człowieka, wprzódy objawia się wielki ciężar, pustka, depresja, utrata wiary, nadziei, upadek pragnień i mało kto wówczas podejrzewa, że wielkimi krokami wchodzimy już w rodzaj duchowego odrodzenia. Odnosi się to do wszystkich społecznych grup, kobiet, mężczyzn, młodych, starych, bogatych, biednych.

Z kosmosu nadciąga wielka fala energii z niezwykłą częstotliwością jaka nie zdarza się zbyt często na Ziemi, żyjemy w wyjątkowym czasie, w końcu epoki Kali Yuga, a za nią wchodzi na Ziemię Złoty Wiek. Człowiek oddzielony jest od Boga jakąś grubą ścianą, dzisiaj jest ona jeszcze zbyt twarda i trudno nam Go doświadczyć w naszych sercach. Ten, kto umie wywiercić w tej ścianie dziurę szybko znajdzie połączenie z Boską Energią. Naszym zadaniem jest skierowanie się w tym kierunku i musimy w tej ścianie drążyć otwór (praca z naszym umysłem), a Bóg w odpowiednim czasie zajmie się resztą. Jest to proces bardzo złożony i tylko Bóg może to uczynić – zjednoczyć nas z Najwyższą Świadomością.

Sami bez Boskiej pomocy dojdziemy tylko do jakiegoś poziomu, tak jak np. Budda, który nawet nie naucza o Bogu, tylko uczy nas jak wyzwolić się z cierpienia. To jest dopiero połowa drogi. Tak jest i z tymi ludźmi, którzy sami próbują wznieść się duchowo, zatrzymają się na jakimś poziomie i nawet nie podejrzewają, że przed nimi są inne jeszcze wyższe poziomy. To jest samorealizacja i nie daje nam pełnego wyzwolenia. Tylko Bóg może nam dać tę możliwość wspięcia się jeszcze wyżej, aż do całkowitego wyzwolenia. Tego uczył nas Jezus i otworzył bramę do Boga.

Kiedy przekroczymy mur, a w nasze ciało wlewa się elektryczno-magnetyczna energia, wpływa na nasze zmysły wyzwalając nas z rąk naszego umysłu. Dopiero wówczas zobaczysz samego siebie w innym świetle. Ta część pracy odbywa się przy pomocy samego Boga. Tylko On jest w stanie tak zadziałać na nasz mózg, że tracąc siebie odzyskujemy „siebie”, ale już tego prawdziwego, obdartego z iluzji, którego poszukiwaliśmy tak długo. Niestety, to obdzieranie z iluzji może nas kosztować dużo przeróżnych doświadczeń, smutnych i radosnych.

Będziesz się czuł niczym Hiob, który przeżywa wielką mękę. Żali się na swój los, przeklina, bo nie poczuwa się do winy, jest przekonany o swojej prawości, prosi nawet Boga, by uznał jego niewinność. Wszyscy mu mówią, nawet najlepsi przyjaciele, że jego cierpienie to kara za grzechy i radzą mu, aby je uznał. Ale Hiob wie, że jego tajemnica cierpienia tkwi gdzie indziej. Szuka lecz nie znajduje, gdyż tym, który go doświadcza jest Bóg. Ale straty i cierpienia nie łamią wiary Hioba. Jego cierpliwość i wierność Bogu została mu wynagrodzona. I poznaj tu jeszcze jedną mądrość płynącą z tej nauki; Hiob zmusza nas do zastanowienia się, że czym bardziej staramy się coś pojąć tym bardziej wszystko staje się niezrozumiałe. Czas wyciągnąć z tego lekcję: bardziej opierajmy swoją ufność na Bogu, niż na wszystkich ziemskich naukach, przewodnikach ... etc.

Dzisiaj mamy taki czas, aby zostawić wszystkie inne ziemskie sprawy i zająć się sobą, lecz nie zapominajmy o słabszych, którym możemy pomóc w tej niełatwej drodze. Jest to też dla wielu czas zbierania owoców. Będzie wielu spontanicznie oświeconych w tym samym czasie. Jednak nie wszyscy dążą do tego miejsca. Znaczna grupa będzie nadal poszukiwać, wielu ludzi osiągnie stan krytyczny, zagoni się w ślepą uliczkę, pogubieni we własnej wiedzy, w starych skostniałych wierzeniach, utkną w jednym miejscu. Stanie się dokładnie tak jak z zapchanym komputerem, gdzie uruchamiamy zbyt dużo aplikacji jednocześnie, który zamiast działać szybko i sprawnie zwalnia albo się całkowicie zawiesza, tak też zareaguje nasz mózg kiedy bez opamiętania ładujemy w niego zbyt dużą ilość informacji. Wówczas cierpimy na zaburzenia mentalne, typu paranoja... itd. We wszystkim należy znaleźć umiar i wprowadzić równowagę. Bo jak widać, z naszego wielkiego starania zamiast dojść do oświecenia nabawiamy się tylko zaburzeń psychicznych.

A co się stanie z tymi, którzy w ogóle nie wierzą w ten proces?

Kto chce być oświecony otwiera furtki, lecz kto jest przeciwny poddaje się swojemu ego, które nadal będzie się nim bawić. Jesteś panem własnego losu. Jeśli chcesz tkwić na starej pozycji, nikt nie będzie ci przeszkadzał. Ale licz się z tym, że w twoim życiu nastąpi olbrzymi konflikt na poziomie twojej świadomości, przeżyjesz dramatyczne zmiany na poziomie Ziemi. Zobacz ilu jest dzisiaj ludzi ciężko wystraszonych tym co się obecnie dzieje. Zatracili całkowicie zaufanie do Boga, nie widzą swojej przyszłości, ponieważ boją się o własne życie, utraty dóbr materialnych, nie umieją sobie radzić z podstawowymi problemami, emocjami. A te rzeczy jeszcze nie dzieją się na potężną skalę, nadal wszystko przed nami. Dla tych, którzy szybko nie przemodelują swojego sposobu myślenia, nie ma nadziei na życie w ogóle. Kiedy jesteśmy gotowi utracić życie, zaczynamy żyć. Lękając się śmierci zamykamy się w swoim więzieniu, gdzie ciemno i głucho, a strażnikiem jest strach ... beż światła nie rozwija się nasze życie, i w ciemności błądzimy.

“Bo kto chce zachować swoje życie, straci je,
a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa."
(Łk 9, 24)

Jeśli chcesz coś zmienić wyjdź poza własne wymiary, wyrzuć z umysłu stare szablony, nie ma w umyśle czegoś, czego by nie było przedtem w twoich zmysłach. Podobna szansa na uzyskanie tak szybkiej wolności jaką mamy obecnie wszyscy może się szybko nie zdarzyć. Wykorzystaj ten czas!

A co z tymi, którzy są prawi, sprawiedliwi,
pomocni innym, ale nie znają pojęcia oświecenia?

W środku nas mieszka „wewnętrzny sędzia”, postrzega nasze życie dużo lepiej niż my sami, bez fałszywych przekonań patrzy i słucha co w swoim życiu robimy, ma w ręku najlepsze barometry do odmierzania naszego poziomu duchowego (bez względu na to, czy my świadomie się wspinamy na tej drodze, czy nieświadomie i nie zależy to od religii), i nawet kiedy ziemskie czynniki określają nas zupełnie inaczej, to nasz sędzia się nigdy nie myli. Jeśli znajdziesz się na odpowiednim poziomie świadomości reaguje i wyzwala impuls, który działa jak bomba zegarowa. Nie masz nad tym kontroli, już wyższe siły biorą stery do ręki, zaczyna się twoja nowa podróż, tym razem w Najwyższe Wymiary. Od twojego poziomu świadomości zależy twój wielki taniec życia, nowe wyzwanie, tym razem mistyczne, a w twoje życie wchodzi niezwykle doświadczony nauczyciel o jakim wcześniej nawet nie śniłeś.

Dla wielu ludzi, którzy pracują na swojej drodze duchowej największym osiągnięciem z oświecenia jest uwolnić się od cierpienia, być szczęśliwym, w ciągłym błogostanie. Ale uwierzcie jest jeszcze dużo więcej od tego i brzmi to dla was dziwnie ponieważ wasza świadomość nawet tego nie podejrzewa.

"Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują."
(1 Kor 2, 9)

Inaczej być w intensywności rozkoszy i szczęścia, a inaczej wzlecieć jeszcze wyżej ... i nie zamykajcie tej furtki swoim niedowiarstwem!

Oświecenie jest dużą żarówką, ale znając naturę światła wiemy, że może być jeszcze potężniejsze ... tak jak jest nieskończona świadomość. Toteż widząc człowieka, który udaje boga trudno go nie nazwać szaleńcem. Trudno też wyrazić słowami, co czuje i przeżywa człowiek oświecony, to jest niesamowite życie.

Popatrzcie dzisiaj na świat, ilu ludzi kłóci się dzisiaj o religię, własne wyznanie, ilu stara się zaprzeczyć starym prawdom ... budują nowe prawdy, tworzą nowe mity ... a ja wam mówię, najszczęśliwszy jest ten człowiek, który nie ma problemu bycia z innymi ludźmi bez względu na ich wyznanie. Osobiście nie miałam konfliktu z ludźmi, którzy są innego wyznania, mój umysł jest na to zupełnie obojętny. Od każdego się czegoś uczę i odkrywam, że u wszystkich ludzi bez względu na wyznanie są te same ludzkie uczucia: prawdziwej miłości, współczucia, i w każdej grupie widzę: nienawiść, pogardę, brak tolerancji, a te cechy odrywają nas wszystkich od Boga. I nie jest to kwestia religii tylko naszych zachowań.

Religia pozwala nam tylko siebie jakoś zaprojektować, wpycha na jakąś drogę, i jakie by nie były wszystkie prowadzą do Boga. Inna sprawa jak człowiek przyjmuje tą religijna wiedzę, czy mądrze czy fanatycznie. I również widzę, że w każdej religii bywają lepsi i gorsi ludzie, każda ma swoich oświeconych, świętych, mędrców. Jeśli wybierają za swojego przyjaciela Boga, Bóg jest ich przyjacielem bez względu na to czy to są: chrześcijanie, muzułmanie, hindusi, i innych wyznań.

Każda religia ma swoich gorących zwolenników i każda ma swoich przeciwników, a nawet prześladowców, tutaj przemawia przez ludzi fanatyzm i nienawiść, brak rzetelnej wiedzy, nieudolność własnych poszukiwań i stąd całe zamieszanie i brak rozeznania.

Wracając do oświecenia, całkiem sporo ludzi myśli, że jeśli przeczytają dużo książek i zastosują pewne techniki, to się już oświecą. To jest myślenie dla dzieci. Człowiek dojrzały pójdzie inną drogą. Nie pozwoli się karmić zewnętrznymi czynnikami. Wejdzie do własnego wnętrza i tam szuka samego siebie. Szuka tam, gdzie mieszka Bóg. Kto nadąża za słowem Chrystusa wie: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy”. Od tej świadomości zależą nasze duchowe cuda. Ty jesteś cudotwórcą, bo odnalazłeś siedzibę Boga, a Bóg jest cudotwórcą dla ciebie, daje w twoje ręce wszystko co ty powinieneś mieć, aby być prawdziwym człowiekiem. Taki mały cud ... a taki WIELKI.

Wielki dla ciebie, ale musisz wiedzieć, że to ty dokonałeś tej umysłowej operacji, nie szukałeś cudu w świecie tylko w sobie. Aby tego dokonać trzeba mieć w sobie ziarna świadomości kosmicznej, odpowiednio do naszego poziomu ziarno zakiełkuje i wyda plon ... ot cały cud. ważne aby umieć użyźnić pod ten zasiew własną glebę, dobre ziarno potrzebuje najlepszej gleby.

Oświecenie to nie tylko przekręcenie naszej świadomości, to również zmiany morfogeniczne. Człowiek przechodzi transformację, ponownie przerobimy wszystkie nasze emocje, strach, wstyd, poczucie winy, w końcu miłość, radość i przybliża się do nas to coś więcej ... czego jeszcze nie wychwytują nasze umysły. Oświecenie to zmiany w naszym ciele, w każdej komórce, w naszych wszystkich organach.

Wielu ludzi tkwi w strachu, wstydzie, poczuciu winy, nie jest możliwe zmienić pole morfogeniczne bez przerobienia tych uczuć, przetwarzając je obudzisz świadomość na poziomie wybaczania. Przejście wszystkich tych faz jest konieczne; to jest cel mędrców, świętych, aby umieć zrównoważyć negatywne energie. Proces morfogeniczny postępuje dość długo, przez wiele lat, wymagane są specjalne warunki, aby ciało mogło się dobrze rozwijać. I nie wierzcie w te książki, które dają wam instrukcje na oświecenie w kilka dni, w kilka tygodni czy miesięcy, jeśli zrobisz to w ciągu 12 lat będziesz szczęśliwym człowiekiem. Nasz duchowy dom zmienia się w Boską Świątynię, a ten proces musi trochę potrwać zanim ujrzysz w niej obecność Boga siedzącego na tronie. Będzie to widoczne tylko dla tych, którzy umieją się modlić w wyjątkowy sposób, jeszcze inni nawiążą z Nim dialog.

Bóg przychodzi bardzo blisko człowieka, a kiedy ten przestrzega Boskich praw, Bóg staje się jego Przyjacielem. Taki człowiek nie boi się już ani śmierci, ani piekła .. ale ile to trzeba zmienić w swoim myśleniu, aby wyzwolić człowieka?

Nie bójcie się też śmierci, tak rzeczywiście kiedy nie ma w was strachu i ufacie Bogu śmierć jest piękna i spokojna. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, że umieranie, którego tak się boicie jest tak pięknym procesem. Ludzie muszą zrozumieć, że to co pochodzi od Boga nie może być przykrym przeżyciem. Należy też umieć przygotować się do podróży na spotkanie z Bogiem. Kiedy dusza odchodzi od ziemskiej strefy czuje się wolna i wyzwolona. Bo taka wolność jest dana człowiekowi.

Oświecenie – proces realizacji Boga w miłości, największy dar jaki oferuje Bóg człowiekowi za jego dobroć, sprawiedliwość, życie w prawdzie, służbie innym. Życie w opozycji powoduje bezradność, rezygnację, upadek, tak naprawdę człowiek może mało zrobić ponieważ jego pożądania, strach, lęk stwarzają potężny mur, który odgradza go od Boga. W procesie transformacji duchowej uwalniamy umysł od samego siebie.

Dzisiaj ludzkość napotyka na wiele trudności, czyhają na nas na każdym kroku. Prawdy zostały zmiksowane z fałszem i nie łatwo je odnaleźć, a w dodatku wulgaryzm i przekleństwa i inne negatywne emocje ludzi tworzą wokół nas dodatkową dymną zasłonę negatywnych energii. Zawalczmy z tymi, którzy kreują złe energie, kto się im nie przeciwstawia jest ich współtwórcą.

Nasz życie przekształca się każdego dnia, spotykają nas nowe niespodzianki, nie zawsze dobre, a my musimy jakoś żyć. Wielu ludzi traci wiarę i nadzieję ... ale jest jedna wielka nadzieja, że w tym wszystkim istnieje Plan Boży i tak pokieruje naszym życiem, że ono znowu się odrodzi i stanie się naprawdę piękne i pełne miłości.

Gdy wielkie utrapienie puka w nasze drzwi, wiedz, że za nim kroczy wielkie szczęście. Nie szukajmy samych złych stron w tym, co może nas czeka, ale szukajmy dobrych stron, nie nastawiajmy się na najgorszy scenariusz, ale skupmy się na tym lepszym.

5 July 2011

WIESŁAWA