ŚWIAT ENERGII

UZDRÓW WŁASNE SERCE - PRZEBACZENIE
(CZĘŚĆ 3)
LINK! DO CZĘŚCI 2

LINK! DO CZĘŚCI 4

Jeśli trzymamy urazy do innych osób, ciągle utrzymujemy z nimi emocjonalny sznur chociaż fizycznie jesteśmy od nich oddzieleni. Ten sznur jest jeszcze silniejszy, niż był poprzednio zanim z tą osobą rozstaliśmy się z powodu nieporozumień. Przebaczenie jest jedynym sposobem, aby go odciąć i prawdziwie uwolnić się od ciężaru serca.

Kto wymaga dużo od siebie i trochę mniej od innych będzie umiał na bieżąco korygować zachowania własnego oburzenia wobec innych ludzi. Nie będzie zbyt długo trzymał oburzenia. Wie, że niezadowolenie to trucizna, która niszczy tylko jego życie. Dlatego na pierwszym miejscu musi być przebaczenie, wtedy spada cały ciężar z serca, a to jest wielkim duchowym sukcesem.

Przebaczyć, łatwo to powiedzieć, trudniej wykonać. Nasz naturalny instynkt odrzuca tą formę oczyszczenia, broni się przed powtórnym zranieniem. Normalnie nie mamy w sobie tyle miłosierdzia, łaski, przebaczenia, szczególnie kiedy zostaliśmy mocno skrzywdzeni.

Przebaczenie to świadomy wybór, akt fizyczny, uczucie i wielki stan emocjonalny, który dokonuje się w drodze naszej decyzji i woli. Wielu przebacza, ponieważ chcą być posłuszni Bogu i chcą wykonywać Jego polecenia, a Bóg mówi: przebacz jak Pan wybaczył wam.

Inaczej przebaczamy z poczucia wiary, religii, posłuszeństwa, inaczej z przemiany własnego serca. Z posłuszeństwa robimy coś na siłę, a w sercu nadal siedzi drzazga, tak naprawdę jest to sprzeczne z naszym prawdziwym stanem, wtedy ten proces nie jest kompletny. Ale kiedy zrobimy już ten krok, wyciągamy rękę na zgodę, przebaczamy przez wiarę, naginamy się do posłuszeństwa Bogu. Wtedy Bóg rozpoczyna w nas działanie i dotąd będzie nam pomagał wzmocnić nasze słabe pola, aż ostatecznie nastąpi w nas proces uzdrawiania własnego serca.

Kiedy przebaczamy sercem jesteśmy całkowicie wolni, w jednej chwili zdejmujemy z siebie kajdany i wychodzimy na wolność z własnego więzienia. Na tym polega cud prawdziwego wybaczenia, w tej samej chwili i my mamy odpuszczone nasze winy. Takie serce zostaje pozbawione złości, goryczy, krzywdy, które wcześniej mocno go więziły.

Najczęściej jednak przebaczenie jest procesem powolnym, stopniowym, tak jak kiedyś odpowiedział Jezus na pytanie Piotra.

„Panie, ile razy mam przebaczyć, gdy mój brat grzeszy przeciwko mnie, czy siedem razy? Jezus odpowiedział: powiadam wam, nie siedem razy, a siedemdziesiąt siedem razy.”

Z tego wersetu łatwo wyczytać, że przebaczenie nie jest dla nas łatwe. To nie jest jednorazowy akt, po którym można już normalnie żyć bez żadnego niezadowolenia. Życie płynie naprzód, a my musimy nadal wybaczać, aż sprawa zostaje całkowicie rozwiązana na poziomie naszego serca.

Jak to zrobić, aby pokonać samego siebie, aby umieć wybaczyć sercem?

Najlepszym sposobem jest modlitwa upraszająca Boga o pomoc w tej sprawie. Musimy wszystko uczynić, by wykurzyć z siebie gniew, żal jaki nosimy w sobie do tej osoby. Módlmy się za tą osobę, która nas skrzywdziła, wtedy Bóg daje nowe spojrzenie na całą sprawę i otwiera nasze serce. Jeśli modlimy się szczerze widzimy wszystko w innym świetle. Zauważamy rzeczy, które wcześniej były dla nas zakryte. Bywa, że i ta osoba żałuje, ale jej jeszcze trudniej przyznać się do własnych pomyłek. Trudno też dziwić się osobie zranionej, że czuje gniew wobec niecnego postępowania i niesprawiedliwości osoby, która ją zraniła.

Lecz również należy pamiętać: nie nasza to sprawa kogoś osądzać, potępiać, nasza sprawa: odpuszczać naszym winowajcom.

„Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni.
Nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni.
Odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone.”

Jeśli przebaczymy innym ludziom ich wykroczenia przeciwko nam i nam zostanie wszystko odpuszczone, i nam Bóg wybaczy nasze wszystkie winy. Jeśli tego nie zrobimy i my pozostaniemy ze swoim ciężarem. Robimy to wszystko dla własnego dobra i wspólnego dobra, i z biegiem czasu odkrywamy jaka to była wspaniała decyzja, to my w nagrodę naszego przebaczenia uzyskujemy wolność.

Przebaczenie ważne jest dla każdego, niezależnie od religii, ale chyba najwięcej w tej sprawie zawdzięczamy naukom Jezusa Chrystusa, który nam pokazał jak prawdziwie wygląda przebaczanie. A my ludzie, często chrześcijanie, chcemy za wszelką cenę sprawiedliwości, chowamy urazy, nie ufamy Bogu. Nie jest to tajemnicą, że chrześcijanie potrafią zawzięcie walczyć nawet między sobą, zamiast wybaczyć.

W naszym ziemskim życiu wszyscy jesteśmy ranni, wszyscy zostaliśmy w jakiś sposób skrzywdzeni. Mamy lepsze dni, wtedy i nasze poczucie wartości unosi nas wyżej, stać nas na głębszy i prawdziwy osąd wszystkich życiowych zdarzeń. Mamy też słabsze dni, a wtedy wszystko widzimy na czarno, zapominamy: kim jesteśmy? Niepokoją nas zewnętrzne sytuacje i sami wysyłamy szokujące sygnały, które mogą być różnie odebrane przez drugie osoby. Bóg uczy nas słusznie postępować, rozróżniać dobro od zła.

Złe uczucia, czyny, są rozpuszczane przez dobrego człowieka; jego postawa, dobroć, mądre słowa oczyszczają wiele dusz i umożliwiają im osiągnięcie najwyższego stanu. Obecnie w Kali Yudze dużo ludzi wykształciło w sobie demoniczne charaktery, które działają niszczycielsko na ich dusze. Pan Bóg i w tym czasie wysyła na Ziemię światłych ludzi, przez ich mądrość i ich działania daje szansę ludziom na własną naprawę. Wielu zostanie w ten sposób oczyszczonych. Z reguły będą to ci, którzy zgromadzili w sobie dużo dobrych uczynków w poprzednich wcieleniach, ale w tym zaplątali swoje nogi w demoniczne sidła, albo brakuje im siły wiary. Na pewno ci, którzy zwrócą swoją uwagę na osoby światłe i będą mieli szacunek dla nich, dla ich nauk, przez słuchanie prawdy otrzymają Bożą łaskę.

Pan Bóg przez swoich wysłanników karmi ludzi swoim nektarem mądrości. W starych naukach, w Vedach wspomina się, że nie ma większej cnoty, niż kiedy człowiek światowy i grzeszny chociaż na chwilę odchodzi od swoich codziennych zajęć i słucha słów mędrca, który karmi go czystym światłem.

Nektar mądrości jest nektarem nieśmiertelności i zawsze prowadzi ku uświęceniu. Największy grzesznik przestaje być grzesznikiem, kiedy oddaje się całym sercem słuchaniu wyższych dusz, które ożywiają grzeszne osoby i pokazują im właściwe drogi.

Wiadomo, że mędrcy sprzedający innym nieśmiertelne napoje, choćby najmniejsze porcje będą atakowani przez świat i jego pana. Władca tego świata nie lubi takich działań i nie pozostaje zbyt długo w milczeniu. Zawsze znajdzie powód, aby w takie osoby uderzyć: w mędrca i człowieka, który go słucha. Jeśli nie pomaga jedno szturchniecie wytacza im wojnę. Te osoby, które niezależnie od tego nadal zatrzymują się przy nim i piją jego napój będą wynagrodzeni. Żaden dobry czyn nie pozostaje niewynagrodzony, szczególnie szacunek dla wysłańców Bożych. Również nie pozostaje bez zapłaty nauczyciel prawdy.

„Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody.” (Mt 10, 40-42)

Należy wiedzieć, że od wysłanników Boskich zależy bardzo dużo, wyciągną niejedną duszę z głębiny otchłani. Mądrzy ludzie, którzy potrafią ich rozpoznać nawet strzepują kurz z ich stóp, bo wiedzą, że oni przyszli im służyć. W ten sposób palą swoją karmę. Podobnie ma się to do wszystkich członków rodziny, w której narodziła się taka osoba, wszyscy zostają wyzwoleni. Szczęśliwi ci, którzy mają taką osobę w swojej rodzinie. Ci co słuchają słów mędrców doświadczają zniesienia chorób i innych nieszczęść. Pan Bóg zadba o nich nawet w Kali – Yudze, kiedy ciężko ominąć złe drogi i łatwo zanurzyć się w piekielnym ogniu.

Każdy kto uważa się za dziecko światła musi przekazać prawdziwe swoje wartości w stosunku do Boga, a nie tylko to co nam wydaje się być słuszne. Obecnie nasza duchowa wydajność jest prawie zerowa, uświadommy sobie i tą prawdę, szczególnie w okresie Kali-Yugi.

Nasz problem polega na tym, że zbyt szybko zapominamy jakie krzywdy sami wyrządzamy, a zbyt długo pamiętamy jakie krzywdy nam wyrządzono. Ludzie mają pretensje, że ktoś ich odrzuca, nie chce ich w swoim życiu ... tak, to boli, ale trzeba się zastanowić, co jest tego przyczyną? Czy czasem sami nie naważyliśmy sobie tej strawy, czy sami nie zadaliśmy sobie tego bólu?

Zapominamy, że ludzie obok nas nie są na etapie bezwarunkowej miłości i mają ziemskie zrozumienie. Nawet i ci, którzy są już na bezwarunkowej miłości mają swój motyw, że się od nas odsuwają, choćby w celu schronienia się przed tymi, którzy chcą ich zniszczyć, często pod płaszczykiem wielkiej miłości i troski o nich. Niby oddani, ale plączą im nogi i próbują wyrwać im ster z ich rąk i sami chcą sterować ich życiem, uczyć swoich mądrości, pokory ... a to są tylko poniżające gesty.

Często wysłannicy Boscy zapobiegają sytuacji i chronią się przed tymi, którzy bywają na niższym szczeblu drabiny duchowej i próbują „odciąć głowę” tych co są wyżej, w ten sposób chcą im dorównać. A to jest tylko wielki przejaw pychy i nie ma nic wspólnego z ich mądrością. Nikt, nigdy nie powinien okazywać poniżenia i braku szacunku osobie, z ust której płynie mądra mowa otwierająca innych ludzi na obecność Boga i Jego Prawdy, nawet jeśli są to ludzie nisko urodzeni i nie mają żadnego wykształcenia. Wówczas jeszcze mocniej widać skąd w nich jest taka natura, mądrość i wielka siła.

Sam Jezus często się oddalał nawet od swoich uczniów. Nie była to ucieczka przed trudnościami życia. Jezus wiedział, że w ten sposób nie rozwiąże problemów świata i ludzkości, przyszedł by ludziom pomóc, wiedział, że nie jest to jeszcze czas dla innych, nadal brakowało światu zrozumienia, toteż Jego bezsensowne nadstawianie głowy poszło by na marne. Tym bardziej kiedy wiedział, że są ludzie, którzy chcą Go zabić. Uciekał w samotność, aby się modlić i czekał, aż się odrodzą w swoich sercach ... ale wielu z nich i tak Go nie rozpoznało. Ich oczy były ciągle zahipnotyzowane.

Tutaj można zapytać:

Co się stało z sercem twoim, że nie rozpoznało Boga. Przecież to Bóg je ukształtował. Ludzie widzieli Jego oblicze, słyszeli Jego głos, dziwowali się Jego mądrości i mocy; a ich serce nie poczuło, że ten wędrowiec, który pojawiał się i znikał, i znowu wychodził z ukrycia jest Synem Bożym. Jedynie serce Marii Magdaleny, największej grzesznicy nie pozostało głuche, siedząc u stóp Jezusa, słuchając Jego opowieści przekształciła się z trującej rośliny w piękną białą różę. Tak mówi legenda, według której łzy Marii Magdaleny przemieniły czerwone płatki róży w białe (symbol oczyszczenia).

Czystość może być urzeczywistniona tylko przez skromność, wielką skruchę. Umysłową czystość można osiągnąć przez słuchanie uświęconych dusz, to one prowadzą innych do wiedzy i wyzwolenia. W ten sposób nawet najwięksi grzesznicy dostąpili zbawienia. Osoba pozbawiona skrupułów, jawnie atakująca święte osoby, w tym Jezusa, Jego Matkę Maryję i inne, nadal jest mocno zaplątana w potężnej niewoli. Jeśli się w porę nie ocknie i nie poprosi Boga o przebaczenie, może się okazać, że nigdy nie zostanie wyzwolona. Wyzwolenie to narodziny od nowa w tym samym ciele. Nasz lotus wychylił głowę z błota i śpiewa tylko prawdę, kieruje serce do Boga z całą czystością duszy.

Jak widzimy, obcinanie głowy takiej osobie nic tu nie zmieni, a tylko zaostrzy problem. Toteż człowiek wyżej duchowo rozwinięty usuwa się z życia takich osób, aby sobie coś przemyśleli i we własnej ciszy dojrzeli. Bywa i tak, że nigdy nie osiągną tego stanu.

Obecnie jesteśmy zanurzeni w oceanie Kali-Yugi, w pośrodku materialnego życia. Jest w nim tyle dumy, zła, obłudy, że tych co na to patrzą z wyższego pułapu trawi wielka litość. Wiedzą jak daleko zostały przekroczone granice ludzkiej ignorancji. Wiedzą jak wielka rzesza ludzi trzyma swoje głowy w paszczy smoka. Nie łatwo na to patrzeć ludziom uduchowionym. Wiedzą, że ludzkość wpadła w sidła własnych pożądań, niechęci do modlitwy, do wychwalania Boga, za to zawsze gotowi do gonitwy za pieniądzem, sukcesem, stali się nieszczerzy, bezbożni i chociaż często słuchają niedzielnych kazań i nucą swoje własne „święte pieśni” nie odnoszą zbyt wielkich duchowych zasług. Ci będą najmocniej cierpieć, niby chodzą drogami Boga, ale tak naprawdę Go nie szanują, niszczą Jego Prawdy, Jego Święta. Ważniejszy dla nich jest własny biznes, a w dodatku oszukują siebie, że zostaną uświęceni. I tak w pogoni za wielkim bogactwem, górą pieniędzy któregoś dnia okaże się, że są największymi biedakami.

Czas zasadzić drzewo dobra i hodować dobre owoce. Czas przestrzegać modlitwy, dni postów, i najwyższy czas zajrzeć do własnego serca i prosić Boga i bliźnich o przebaczenie. Jeśli pójdziesz tą drogą bez wątpliwości możesz czekać na wspaniałe owoce, nawet jak drzewo zostało późno zasadzone.

My ludzie jesteśmy słabi, popełniamy te same pomyłki, pozostawiamy za sobą rannych ... i jakże często jesteśmy jeszcze z tego dumni..... nie opatrujemy ich ran, a jeszcze stawiamy przed sąd. Są i tacy, którzy ich dobijają. Jakże to dalekie nawet do posłuszeństwa wobec Boga, dlatego codziennie odmawiajmy chociaż modlitwę „Ojcze Nasz” .... szczególnie podkreślając słowa:

„I odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom ...”

W ciele fizycznym wszystkie nasze zranienia objawią się bólem pleców, jest to objaw naszej choroby – braku wybaczania, chcemy aby inni ludzie zapłacili za to co nam kiedyś zrobili.

Szukając zemsty pamiętajmy, drugi człowiek to też terytorium Boga i nie waż się przekraczać jego granic. Może się okazać, że on też jest bardzo ważny dla Boga:

„A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę .... „ (Łk 18, 7-8)

„Miłość niech będzie bez obłudy. Miejcie wstręt do złego, podążajcie za dobrym.”
(Rz 12, 9)

„Błogosławcie tych, którzy was prześladują. Błogosławcie, a nie złorzeczcie.”
(Rz 12, 14)

„Nie daj się zwyciężyć złu
ale zło dobrem zwyciężaj.”
(Rz 12, 21)

"Każdy niech będzie poddany władzom, sprawującym rządy nad innymi. Nie ma bowiem władzy, która by nie pochodziła od Boga, a te, które są, zostały ustanowione przez Boga. Kto więc przeciwstawia się władzy - przeciwstawia się porządkowi Bożemu. Ci zaś, którzy się przeciwstawili, ściągną na siebie wyrok potępienia.” (Rz 13, 1-2).

Zamiast się zemścić lepiej przebaczyć, Bóg tak nakazuje, a my Jego dzieci musimy być Mu posłuszni.

Już nieraz w historii zabijano boskich proroków, nawet samemu Jezusowi nie odpuszczono, chociaż nie było w Nim winy. Znalazła się grupa ludzi, którzy myśleli, że śmierć Jezusa zamknie drogę do Prawdy. Za śmiercią Jezusa stali faryzeusze i uczeni w piśmie, których Jezus publicznie nazwał dziećmi szatana:

„Rzekł do nich Jezus: <<Gdyby Bóg był waszym ojcem, to i Mnie byście miłowali. Ja bowiem od Boga wyszedłem i przychodzę. Nie wyszedłem od siebie, lecz On Mnie posłał. Dlaczego nie rozumiecie mowy mojej? Bo nie możecie słuchać mojej nauki. Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca. Od początku był on zabójcą i w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, od siebie mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa.” (J 8, 42-44)

I dzisiaj ma miejsce zakłamanie ludzi duchowych, przywódców religijnych. Ileż ludzi w świecie duchowym jest dokładną kopią tych sprzed 2000 lat? Posługują się tymi samymi argumentami, chociaż zmienili swoje tradycje, nawet zastąpili swoje nauki  naukami Jezusa i nadal prześladują tych, co głoszą prawdy, za wszelką cenę chcą zamordować odwieczną mądrość i Prawa Boże. To ci nawołują do zemsty, odwetu, braku wybaczania jakże często pod pokojową flagą, uczą jakim trzeba być obojętnym i myśleć tylko o sobie. Tak zamącą w głowach, że ludzie nie widzą powodu, aby komuś wybaczyć ... mówią jasno i głośno ... koniec z nadstawianiem drugiego policzka, przyszedł czas na zapłatę! Uczą jak ignorować ludzi chorych, uwikłanych w nałogi, traktować jak największe zło. Tak posieją w nas ziarno krzywdy, że sami mamy ochotę wymierzyć karę.

Wybaczenie to puszczenie w niepamięć, umorzenie długu, zapomnienie krzywd i zawsze wypływa z miłości, łaski, czasami z litości. Nawoływanie do zemsty, złorzeczenie drugiemu człowiekowi, upokarzanie go, okazywanie wzgardy, wyklinanie, bluźnierstwa w jego kierunku zawsze doprowadzą do własnej tragedii i nieszczęść. W życiu nie można obejść Prawa przyczyny i skutku.

„Umiłował przekleństwo – niech ono nań spadnie!
Nie chciał błogosławieństwa – niech będzie dalekie od niego!”

(Ps 109, 17)

Przekleństwo jest odwróconym błogosławieństwem i nie pochodzi od Boga.

Słowa Boże to sama prawda, miłość, mądrość, wielka łaska i największym darem Boga dla człowieka jest to, że Bóg nam wybacza wszystkie winy, o które prosimy, aby nam zostały odpuszczone.

Książę ciemności to pan kłamca, obraca wszystko co dobre w złe. Bóg nas błogosławi, bo jest Życiem i Źródłem Życia.

Książę ciemności jest panem śmierci, która unosi się nad ludźmi niczym czarna gradowa chmura i jest zapowiedzią katastrofy.

Toteż bądźmy mądrzejsi ... błogosławmy całe życie, a nie przeklinajmy. Błogosławieństwo to rosa Bożych łask z nieba, zawsze okryje nas blaskiem.

Przekleństwo nie oszczędzi niczego i nikogo, ani bogatego, ani duchownego, ani ubogiego, który nawołuje do zemsty, niechęci do innych ludzi ... a są i tacy, którzy potrafią prześladować, nawet nie otwierając swoich ust, działają w białych rękawiczkach.

Jednak Pan Bóg obiecuje, że na świecie nadejdzie ten czas, że zapanuje Boska miłość, pokój i wieczne szczęście.

„Tam będą mieszkali, bo nie będzie już klątwy.”
(Zach. 14, 11)

cdn...

4 Dec. 2011

WIESŁAWA