ROK 2012

ROZWAŻANIA AMRASA
 

Widzę co się dzieje i odnoszę takie same wrażenie jak wy. A co do 2012 roku to jedyną praktycznie reakcją jaką się spotkałem to drwiny i śmiech i stwierdzenia typu: bzdura, głupota. Na forum osób z wadą słuchu rozgorzała dyskusja na temat końca świata, wiele osobom kojarzy się to z fizyczną zagładą Ziemi i wyparowaniem ludzi, innym kojarzy się z Apokalipsą, nikt praktycznie nie zwrócił uwagi, że to nie koniec fizycznego świata, lecz obecnego życia, bowiem będzie inne.

A oto co wtedy napisałem:

Nie rozumiem czemu ludzie reagują na słowa koniec świata jako zniszczenie i destrukcja totalna. Zatem zaczynam wykład: Koniec świata - jest to termin oznaczający koniec, ale czego? Potocznie rozumiemy świat jako planetę. Ale to nie jedyna interpretacja, mówi się też, cywilizowany świat, dziki świat, świat techniki, to są określenia charakteryzujące pewien aktualny stan tego co jest dotyczący pewnego aspektu życia społecznego, przyrodniczego.

Jest też określenie, że komuś świat zawalił się na głowę. Czy to znaczy, że planeta spadnie na głowę tego biednego człowieka? coś co było długo i nie zmieniało się. Na przykład praca. Czyli lecą w gruzy pewne schematy które wykonujemy w ciągu życia, ma do wyboru albo przyjąć i zaakceptować zmianę, albo zmianę odrzucić i cierpieć katusze.

Sumując: świat możemy różnie interpretować i rozumieć, nie tylko dosłownie jako planetę, ale i jako to co nas otacza i tam gdzie my żyjemy. To jest nasz świat. A teraz nałożymy tą interpretację na termin koniec świata. I co powstaje?

Analogicznie jak zawala się świat tego człowieka. Zmienia się to w czym byliśmy "od zawsze", zmienia się wszystko, od religii po technikę, gospodarka, polityka, sposób naszego życia. To wszystko szlak trafia i się zmienia. Mówimy to jest koniec świata, ale naszego świata. I my też mamy wybór, wybrać to co nowe i nieznane, albo pozostać i być smutnym w starym ładzie.

Kto będzie naszym przewodnikiem w nowej rzeczywistości piątego wymiaru, tego nie wiem. Nie którzy mówią, że sam Jezus Chrystus. Czyli tak naprawdę to przemiana, wielka przemiana. Człowiek sam też musi się zmienić, czyli totalna przeróbka naszego patrzenia na świat.

Jak się do tego przygotować? Otworzyć umysły i serca, umieć uwierzyć w to co do tej pory wydawało się nie możliwe, potrafić zaakceptować to co niewytłumaczalne. Władzę
traci rozum i logika. To będą czasy intuicji, będzie trzeba przypomnieć sobie głos intuicji
Zniknie pożądanie bogactw, chciwość, zazdrość, strach. Trzeba nauczyć się żyć z miłością do każdego z nas oraz do siebie samego. To nie jest łatwa praca. Osoby materialistyczne, którzy uwierzą tylko w to co dotkną i zobaczą, muszą zrozumieć, że to co widzimy to tylko ułamek tego co jest, muszą się przebudzić. To jest krótko budzenie swojego ducha.Przepowiednie mówią że, im bliżej 2012 roku tym więcej ludzi zrozumie to.

Mało kto wie, ale planeta też przechodzi proces przemiany, czyli oczyszczenie. Widzimy coraz więcej anomalii, przykładem jest nasza jesienna zima. Zaś w USA głęboki śnieg.

Mam nadzieję, że wyjaśniłem to w miarę po ludzku i klarownie i prosto. Podkreślę, że to moja własna opinia.
 

Amras Ar-Feiniel