ROK 2012

PSYCHOLOGICZNY WYMIAR POWODZI
(CZĘŚĆ 2)
LINK! DO CZĘŚCI 1

Kolejna powódź, która nawiedziła nasz kraj niejednokrotnie kojarzy się z biblijnym potopem. Z biblijnego potopu ocaleli nieliczni, również z powodzi obronną ręką wychodzą pojedyncze jednostki, które dosłownie i w przenośni były przygotowane na taki kataklizm. Wedle nauk biblijnych, każdy kataklizm jest z reguły KARĄ BOŻĄ za grzechy ludzi dany obszar zamieszkujących, a przecież nie są to tylko rozbite szamba zatruwające wody gruntowe i samowole budowlane czy zmasowany rabunkowy wyręb drzew. To także niszczenie firm państwowych i ich rabunkowa wyprzedaż, zbyt wysokie podatki, ukryte podatki w licznych abonamentach itd.

W przyrodzie, w naturze, nic nie dzieje się bez przyczyny. Powód musi być konkretny i wyraźny, skoro doszło w Polsce w roku 1997 oraz w 2010 do aż tak katastrofalnych skutków. Przyczyny należy często szukać w sobie samych. Wieki całe ludzie żyją na tych terenach, żyją nie zawsze zgodnie z naturą i boskimi prawami. Przez lata gromadziły się rozmaite, nieciekawe emocje: złości, nienawiści, żale, agresje, chciwość i wiele innych. I jak nie ma róży bez kolców, tak nie ma możliwości, aby cały ten potencjał zaginął. Coś musi się z tą negatywną energią stać, aby nastąpiła jej zamiana na nową, czystą, aby mogło nastąpić zneutralizowanie tego co zostało posiane.

Z pomocą może nam przyjść starożytna zasada oko za oko, prawo karmana czyli zadośćuczynienie za minione myślenia, czucia, działania. To wszystko nie przepada, więc musi zostać spłacone, zrównoważone w dramacie życia ludzi. Wszelkie energie i myśli pozostają w miejscu, w którym zostały wytworzone i manifestują się w okolicy. To, że tych emocji, myśli i skutków czynów nie widzimy nie oznacza, że ich nie ma. Analogicznie jest w przypadku wody, której nie widać w powietrzu, a przecież jest tam jako para wodna. Staje się widoczna dopiero wtedy, gdy jej zagęszczenie jest bardzo duże, i wtedy mówimy, że to mgła. Ale przecież przy małym zagęszczeniu woda jest tam nadal.

Wszystkie myślowe hybrydy, energie emocji, uczuć i myśli są tak realne jak wszystko inne wokół nas. Mają one jeszcze tę cechę, że oblepiają wszystko, co jest w okolicy. Blokują przez to dostęp do innych, subtelniejszych i bardziej czystych energii. Dlatego istnieje konieczność pozbycia się ich, a jednocześnie natura upomina się o zadośćuczynienie, o zapłatę za te wszystkie szkodliwe emocje, myśli i czyny. Katastrofy i kataklizmy są jednym ze sposobów przejawienia się negatywnej karmy, czyli nagromadzonych przez lokalne społeczności złych emocji, szkodliwych myśli, błędnych wyborów i postaw.

Istnieją najrozmaitsze sposoby spłacania długów karmicznych. Czasem trzeba nazywać to karą lub pokutą, bo to sugeruje ingerencję Boga poprzez siły przyrody. My sami, wiedząc w naszym wnętrzu, w głębi duszy, że zapracowaliśmy na kontrreakcję, oczekujemy na nią. Nie zawsze świadomie, ale jednak oczekujemy. Czynnikiem przyciągającym te reakcje przyrody następujące w zamian za minione życie wielu ludzi, którzy zamieszkiwali przez lata dany rejon jest ukryte i zakodowane w ludziach poczucie sprawiedliwości, doskonałości i dobra. Stąd następuje przyciąganie wydarzeń, które stanowić będą dla żyjących dusz zapłatę za dotychczasowe działania, emocje i myśli. Do najczęściej spotykanych czynników oczyszczania negatywnych, zaszłych energii należą żywioły: ogień i woda. Dwa wielkie żywioły, które oczyszczają i transformują jednocześnie. Ogień oczyszcza inaczej niż woda, bo poza płomieniami manifestuje się także wojnami i wybuchami wulkanów.

Żywioł wody działa czasami delikatnie, a czasem żywiołowo. Letni deszczyk potrafi oczyścić cudownie atmosferę, spłukać brudy w powietrzu i na ziemi, ale gdy potrzeba mocnego zadziałania, atakuje zdumiewająco intensywnie. I właśnie ulewy i powodzie mają na celu mocny i szybki proces oczyszczania karmicznego ludzi. Jednakże przecież woda nie spływa dla samego oczyszczania, lecz po to, żeby zwolnić nagromadzony potencjał, i zła, złośliwości, które utrudniają postęp i rozwój. Wskutek oczyszczenia nowe energie mogą dotrzeć do każdego, kto znalazł się w strefie oczyszczonej przez wody potopu czy powodzi.

Sam proces wodnego oczyszczania siłami przyrody nie należy do fizycznie miłych zjawisk. Jednak cudowne są dopiero następstwa, których wynik można niekiedy zobaczyć dopiero po latach. Proces oczyszczania ulewami i powodziami dotyczy danego rejonu czy kraju jako całości. Dotyczy samej ziemi jak i poszczególnych ludzi żyjących w okolicy. Proces oczyszczenia chociaż nieprzyjemny, to jednak jest konieczny, aby ludzie zaczęli budować nowe życie w uczciwy sposób. Na pocieszenie można przyjąć do świadomości, że oczyszczenie i odbudowa prawidłowego potencjału energetycznego musiała zaistnieć jako rezultat prawa karmicznej odpłaty. Kwestia tylko w jakiej formie i jak intensywnie.

Wszystkie sytuacje skrajne, takie jak kataklizmy, wyzwalają w ludziach ich oblicze wewnętrzne. Te oblicza na co dzień są schowane i niekiedy skrzętnie skrywane przed innymi ludźmi, ba nawet przed samym sobą. W sytuacjach zagrożenia ludzie stają się takimi, jakimi są naprawdę. Nierzadkie są wtedy sytuacje, że wzajemna solidarność ludzka, wspólne działanie, pomaganie innym, dzielenie się swoją własnością staje się normalne, chociaż jeszcze tydzień wcześniej ci sami ludzie nawet nie dopuścili by do głosu, że mogą tak zrobić. Ludzie ci zaczynają funkcjonować jako organizm, jako całość, mając wspólny cel i jego realizację. Nikt nie pyta za ile, nikt nie wyciąga dłoni w oczekiwaniu na nagrodę za pomaganie innym. Ci wszyscy egoiści, na co dzień zaganiani i ksobni muszą dostać tzw. "kopniaka", aby się obudzić, aby zobaczyć innych, aby w końcu zrozumieć, że życie to coś więcej niż telewizja, spanie, kompilowanie, picie i zarabianie pieniędzy.

Powódź jako kataklizm przyrody poraża swoimi rozmiarami i ślepym determinizmem przyrody: tysiące rodzin straciło nieraz dorobek całego życia, wiele obszarów jest pod wodą - zniszczone zbiory, zalane miasta i wsie, uszkodzona infrastruktura komunikacyjna, energetyczna, klęska ekologiczna wśród zwierzyny.

Czy Państwo Polskie w ogóle jeszcze jest w stanie chronić skutecznie swoich obywateli zaczynając od głowy państwa, a kończąc na tych obywatelach, którym niefrasobliwa "władza" dała zgodę na budowanie domów i osiedli na terenach zalewowych? Widoczny jest brak koordynacji na tym poziomie.

Jeżeli jesteś przerażony i bezradny wobec nich, to zagrożenie jest duże, ponieważ nie umiesz się bronić. Wszelka twoja aktywność w przypadku takich zdarzeń to sygnał, że jesteś dobrze przygotowany do poradzenia sobie z trudnościami.

Historyczne powodzie w Polsce

2010 rok - maj/czerwiec - ochrzczona już mianem powodzi nowego tysiąclecia;

2009 rok - czerwiec, południowe powiaty województwa podkarpackiego, małopolskiego, śląskiego, opolskiego oraz dolnośląskiego

2008 rok - lipiec, południowe powiaty województwa podkarpackiego i małopolskiego

2001 rok - lipiec/sierpień - dorzecze Wisły w południowej Polsce

1998 rok - powódź na Bystrzycy Dusznickiej; która dotknęła Duszniki-Zdrój, Szczytną, Polanicę, gminę Kłodzko,

1997 rok - tzw. powódź tysiąclecia - w dniach 3-10 lipca

1982 rok - powódź roztopowa

1980 rok - podczas lata

1979 rok - marzec/kwiecień

1970 rok - dwa wielkie wezbrania - pierwsze roztopowe na północy kraju, drugie opadowe w lipcu

1962 rok - wezbranie opadowe w czerwcu objęło znaczny obszar kraju - od Nysy Łużyckiej, przez Wyżynę Małopolską, dopływy środkowej i dolnej Wisły, lokalnie wystąpiło też na dopływach Narwi.

1960 rok - wylały Odra i Wisła

1958 rok - czerwiec/lipiec

1934 rok - lipiec, zwanym rokiem Noego - wezbranie opadowe spowodowało powódź, która swoim zasięgiem objęła środkową część Podkarpacia; w niektórych miejscowościach maksima wywołane tym wezbraniem nie zostały do dziś przekroczone (Dunajec, Wisłoka), dorzecze Wisły, woda zalała 1260 km2, zginęło 55 osób, także zostało zniszczonych 22.059 budynków, 167 km dróg, zerwanych 78 mostów, zostały też przerwane wały;

1924 rok - powódź roztopowa

1903 rok - lipiec, dorzecze Odry

1888 rok - marzec/kwiecień - objęła cały prawie obszar północnej części kraju (Bug, Narew, dolna Warta, Pomorze).

1813 rok - sierpień, górna Wisła i Dunajec oraz środkowa i dolna Wisła. Wezbranie to miało największy zasięg terytorialny z notowanych do owego czasu i objęło także górną i środkową Odrę oraz tereny Niemiec, Czech i Węgier

1493 rok - powódź

1471 rok - katastrofalna powódź pod Krakowem

1468 rok - wylew Odry

1459 rok - wylew Odry

1456 rok - wylew Odry

1451 rok - długotrwała powódź

1310 rok - "...Drugiego dnia w Kłodzku zatopiło całe przedmieście, tak, że tam utonęło przeszło dwa tysiące ludzi."

1270 rok - wspomniana przez Jana Długosza: "Wisła, rzeka do takiej wzrosła wysokości, że całą przestrzeń między Górą Lasotą a kościołem Św. Stanisława na Skałce zalała, a porywistym prądem bardzo wiele ludzi i domów, bydła, trzody, koni i drobnego dobytku porwała [...]."

1253 rok - powódź opadowa

1235 rok - powódź roztopowa

1221 rok - powódź roztopowa

1118 rok - wiosna i lato, wspomniane przez Jana Długosza: "Te ciągłe ulewy i powodzie nie tylko w Polsce, ale i w okolicznych krajach wielkie poczyniły szkody, zatopiwszy całą niemal Ziemię, a stąd przeszkodziwszy zasiewom i zbiorom [...]. Wkrótce potem takie spadły ulewy i nawałnice, a z rzek tak gwałtownie powstały wylewy wód, że niektórzy lękać się zaczęli powtórnego potopu."

988 rok - pierwsza wzmianka, przekazana przez Jana Długosza: "Zdarzały się tego czasu liczne i długotrwałe wylewy, po których nastąpiło lato skwarne i dla wielu płodów przyrodzonych szkodliwe.

Opracowała Maria na podstawie własnych wiadomości oraz informacji zamieszczonych w Internecie