NOWA ERA

TYLKO PŁYTCY LUDZIE ZNAJĄ SIEBIE

Człowiek podróżuje po Ziemi, rodzi się na niej, tkwi w jej cieniu, często czuje się na niej uwięziony w złudnej rzeczywistości. Ziemia przedstawia mu dużo możliwości, otwiera dużo dróg, poznajemy bieguny polaryzacji, tylko w ten sposób obracając się między tysiącami ziemskich obrazów, form, wzrastamy i dochodzimy do granicy Oświecenia, a nawet ją przekraczamy. W każdej naszej ziemskiej godzinie musimy płynąć między dwoma sprzecznościami, to my musimy dokonać wyboru i zakotwiczyć nasze pozycje, albo w dobrym, albo w złym.

To czy stworzymy w sobie: potęgę światła, czy potęgę ciemności jest naszą zasługą. W jaki sposób myślisz, z jakimi czynami wchodzisz w środowisko. Nie zawsze dobre jest to z czym zgadza się twój rozum i nie zawsze sprzyja dobru twoja postawa. Jeśli myślisz, że już dobrze czynisz, wszystko wiesz, znaczy, że dałeś się uwieść własnemu "ego", a to ci sprzyja i czujesz się szczęśliwy.

Ludzkie żyjące serce marzy o miłości, szczęściu, spełnieniu marzeń ..... ale czy tu na Ziemi w obecnym czasie możemy się do końca na tych polach zrealizować?

Dzisiaj aby istnieć, człowiek musi się buntować, nie pozwalać wielu instytucjom czy nawet prywatnym ludziom naruszania własnych granic. Aby dalej istnieć nie możemy się zgodzić z obecną światową sytuacją. Na naszych oczach ginie prawda, sprawiedliwość, przedwcześnie umierają ludzie, przyroda, a nawet całe stare kultury, które padają pastwą manipulacji. Świat stał się absurdem i w tych warunkach nasze całe dalsze życie stoi pod wielkim znakiem zapytania?

Naukowcy chcą przesunąć granicę śmierci, a my nawet nie jesteśmy pewni czy dożyjemy jutra? W tym świecie czujemy, że nasze serca powoli umierają.

Nasi rządowi władcy rzucają pustymi obietnicami, gorzej ... za naszymi plecami okłamują nas. Religijni przywódcy też są bierni, a ludzkość coraz mocniej cierpi, nęka ją tysiące chorób, głód, wojny. W dodatku rodzi się na świecie coraz więcej „straszaków”, którzy codziennie produkują tony strachu, paniki i negatywnych emocji, to wszystko pomaga naszym przeciwnikom budować ich wymarzoną rzeczywistość, a dodatku tworzoną za pomocą naszej zbiorowej świadomości. Na pociechę rzucają nam dawkę wyzwolenia, np. satanistyczny erotyzm, który ma nam wyrównać marzenia o prawdziwej miłości. A te zamiast prawdziwej miłości doprowadzają nas do powolnej degeneracji i duchowej śmierci.

Ludzi, którzy przed tym wszystkim przestrzegają depcze się, niszczy, wymazuje z rasy ludzkiej, ponieważ odsłaniają niewygodne prawdy. I bądź tu człowieku szczęśliwy w takiej codziennej egzystencji? Nie można być do końca szczęśliwym mieszkając w krainie kłamstwa, obłudy, nienawiści. Kto w takim świecie czuje się szczęśliwy, znaczy zatracił całkowicie panowanie nad swoim życiem i sam rodzi kłamstwa, chociaż określa je pięknymi słowami. Tacy ludzie są jeszcze bardzo niedojrzali, naiwni, mają omylne instynkty i są mitomanami. Te osoby są obecnie kulami u nóg dusz, które idą we właściwym kierunku.

Każdy chce żyć lepiej i poczuć w sobie światło i miłość, ale nasz obecny świat albo śpi upity młodym winem, albo zatyka swoje uszy i oczy by nie widzieć prawdy, że nasz dobrobyt i szczęście każdego dnia coraz mocniej się topią..... gdzieniegdzie tylko widać osoby, które wystawiają śmiało tu i tam swoje głowy i śpiewają smutną mantrę .... narodzie obudź się .... bo już leżysz na ołtarzu światowej hipokryzji!!! I jak można w takim świecie być szczęśliwym, kiedy trzeźwym umysłem patrzymy na otaczającą nas rzeczywistość?

Błogosławiony ten, który żyje w pokoju i miłości .... ale przeklęty ten, który zatyka uszy i oczy na udrękę innych!!!

Wszystkim życzę – BĄDŹMY SZCZĘŚLIWI, ale nie ogłupiajmy się sztucznym szczęściem i nie zamykajmy się z nim w ciemnym pokoju przekręcając zamek na klucz. Człowiek prawdziwie szczęśliwy to ten, który jest także świadkiem szczęścia innych i sam do tego się przyczynia .... ten który potrafi być szczęśliwy patrząc na płaczące inne oczy wymaga poważnej medycznej konsultacji.

Jak do tej pory nigdy ludzkie serca tyle nie cierpiały co w okresie Kali-Yugi i nigdy nie ściągały na siebie aż tyle wybujałych marzeń i pragnień. W księgę nowego życia mamy wpisane szczęście i miłość. Ochoczo je przyjmujemy i trzymamy obiema rękami. Nawet to krótkie szczęście, które wchodzi w nasze życie prawie każdego dnia, nieśmiało niczym promień słońca wyglądający zza chmury zmienia nasz los, uśmiechamy się, nawet przez łzy i uważamy za cud tego dnia. Promyk słońca, to promyk nadziei w naszej pustelni, klucz w zamku, abyśmy mogli wyjść z własnego więzienia, z wiarą spojrzeć przed siebie, dogonić własne marzenia i zrozumieć nasz los.

Niestety rzadko siła naszych marzeń obraca kołem życiowych zdarzeń i często wydaje się nam, że życie nie ma nad nami litości. I nie możesz tu trzepnąć drzwiami i uciec przed życiem, znaleźć szczęśliwą komnatę i tam skryć się, im bardziej będziesz uciekać tym gromadzisz większy ból. Może to udać się na jeden dzień, tydzień, miesiąc, a nawet czasami wiele lat i nagle jak bumerang powraca i wywraca nasze życie do góry nogami.

Miliony ludzi marzy o nieśmiertelności, a równocześnie siedzą zamknięci w czterech ścianach, z daleka od ludzi i prawdziwego życia. Jeśli chcesz długo żyć wyjdź na wiele dróg, szukaj życia, ludzi, przekształć marzenia w rzeczywistość. Marzysz, ale na ile ty tworzysz ze swoich marzeń realny świat? Czy tylko żyjesz marzeniami i urojeniami w głębi własnej duszy? Wiadomo, że kto słaby nigdy nie zrealizuje swoich marzeń, fruwa tylko po chmurkach i umiera w pustelni własnego serca z pragnienia ujrzenia swojej wyimaginowanej oazy.

Dla naszych współczesnych umysłów nadal jest wielką tajemnicą Oświecenie. Jeśli ktoś uważa, że Oświecenie jest sposobem na bycie tylko szczęśliwym, znaczy nadal tkwi w świecie iluzji.

Oświecenie oznacza, przebudzenie się pełnej świadomości bytu. Aby dojść do Oświecenia musi zaistnieć wiele czynników i rzeczywiście, taka podróż zwiększa radość i szczęście, ponieważ ta osoba zdaje sobie sprawę, że jest bliżej Boga. Ale w życiu nadal ma takie same wzloty i upadki. Żyjąc nadal zbiera doświadczenia, niekoniecznie same szczęśliwe, także mocniej poznaje i te ciemne strony. Szczęście w Oświeceniu jest zjawiskiem radości strumieniowych i nie jest wiecznym stanem, nie jest bezustannym rajem na ziemi. Ludzi oświeconych życie stawia w różnych sytuacjach, mają na przemian radosne chwile i wielkie problemy.

Dla każdego ziemskie życie bywa kapryśne. Prawdziwa droga do szczęścia pochodzi nie tylko z samego siebie ale i możliwość dokładnej obserwacji wszystkiego wokół nas. Umiejętność postrzegania rzeczy takimi jakie prawdziwie są, wyrażania szczerych uczuć jakie naprawdę czujemy, jak myślimy. Patrząc na świat tylko przez różowe okulary zatracamy prawdziwe postrzeganie świata i potrzeb naszych i innych ludzi.

Nie ma również jednej formy szczęścia, jest 10 kluczy do szczęśliwego życia i całkowitego spełnienia, można mieć wszystkie albo kilka, ale wszystkie są nietrwałe. Największym szczęściem oświeconego jest jego świadomość, że jest blisko Boga i posiada w sobie większą ilość światła, które otwiera wewnętrzną mądrość. Wielkim szczęściem człowieka oświeconego jest mądrość i to jest jego największy cel - kiedy otwiera w sobie bramę mądrości. Kto che być nauczycielem ludzi musi znaleźć światełko w ciemności. Ale oprócz wiedzy musi też mieć otwarte serce. Największa mądrość kryje się w prostocie: miłości, szacunku, wdzięczności, wybaczaniu. Jeśli znajdziesz serce i potrafisz z niego emanować bezwarunkową miłością do wszystkich czujących istot na ziemi znajdziesz drogę do Boskiej mądrości.

W naszym świecie wiele osób twierdzi, że są przebudzeni, oświeceni, nie mają żadnych wątpliwości do swojej wiedzy ... a ludzie mądrzy zawsze mają wątpliwości, ciągle szukają i nie wstydzą się zadawać pytań. Tylko dzięki mądrości i wątpliwościom dochodzimy do prawdy, a prawda wiedzie człowieka do Czystej Świadomości.

Oświecenie to więcej niż inteligencja, zrozumienie, to całkowita przemiana serca, gdzie budzi się potężne współczucie; teraz już nie patrzysz na cierpienie z boku, teraz już czujesz cierpienie i widzisz je na każdym kroku w morzu ziemskiego cierpienia, jesteś podłączony bezpośrednio do każdej cierpiącej osoby, świata zwierząt i natury. Oświecenie ma to do siebie, że łączy człowieka nie tylko z Bogiem lecz również z innymi polami, które wcale nie bywają radosne. I tak ludzie oświeceni cierpią więcej, chociaż tego nie mówią. Nie bez kozery mówi się o Jezusie Chrystusie: „wziął na siebie grzechy całego świata.” I jest tym osobom dane, że są w stanie zakończyć cierpienie innych lub je złagodzić: przez nakarmienie, wsparcie finansowe, uleczenie .... w religii chrześcijańskiej znane jest 7-em miłosiernych uczynków co do duszy i 7-em co do ciała. W innych religiach wymienia się podobne uczynki.

Uczynki miłosierne co do duszy
1. Grzesznych upominać
2. Nieumiejętnych pouczać
3. Wątpiącym dobrze radzić
4. Strapionych pocieszać
5. Krzywdy cierpliwie znosić
6. Urazy chętnie darować
7. Modlić się za żywych i umarłych.

Uczynki miłosierdzia co do ciała
1. Łaknących nakarmić
2. Pragnących napoić
3. Nagich przyodziać
4. Podróżnych w dom przyjąć
5. Więźniów pocieszyć
6. Chorych nawiedzić
7. Umarłych grzebać.

Jest to tzw. ścieżka Bodhisattwy i jest niezwykle trudna, na której zbiera się wszystkie zyski „współczucia i mądrości.” Taka osoba nie zazna spoczynku dopóki nie zakończy cierpienia innych. Wszystko to prowadzi do zmniejszenia cierpienia na świecie.

I pcha człowieka jakaś siła do przodu, wewnątrz serca budzi się nowa fala, ale to co jest wewnątrz nie zawsze idzie w parze z tym co jest na zewnątrz, które trudno zmienić, które zakłada na człowieka sidła, przekonuje, że jest gorszy, a nawet podły, nic nie warty. Uczucia ludzi przyziemnych są malutkie, zatrzymują innych w rozwoju, nie pozwalają im iść swoimi drogami. Zawsze na drodze przebudzonego człowieka staje armia ciemnych sił, człowiek nie zawsze potrafi je rozpoznać, bo chociaż często przychodzą wydłubać nam oczy wiary przemawiają do nas jak przyjaciele. Lecz uważajcie, oni chcą tylko nam wykraść klucze do wszystkich naszych tajemnic, a później bez żadnych skrupułów wyrzucą was w połowie drogi na poboczu ciemnej ulicy, nawet jeśli byłby to głuchy las pełen dzikich zwierząt.

Toteż idąc tą drogą liczcie się z tym, że na waszej nowej drodze pozostaniecie samotni w tłumie, z wszystkimi waszymi problemami na swojej głowie, tak się to zdarza, że aby człowiek otworzy przebudzone oczy będą was dziobać nauczyciele ziemskiego porządku, którzy nie rezygnują z własnych pragnień, szczęścia, sukcesu i nawet nie chcą słuchać problemów związanych z fizycznym i emocjonalnym bólem transformacji, która po przebudzeniu Energii Kundalini trwa jeszcze długie lata.

Czy to znaczy, że mamy całkowicie odsunąć się od ludzi, zero kontaktu i zero rozczarowań?

To nie jest możliwe w normalnym współczesnym życiu. Upokarzanie przez innych przyjmijmy za lekcję łajdaków. Przebranych wilczków jest na świecie pod dostatkiem, a my uczmy się na błędach, aby umocnić siebie w Bogu.

Całe nasze życie jest pozorem, szukasz prawdy, omota cię głupota. Szukasz miłości, spotykasz fałsz. Marzysz o pięknym życiu, chcesz chwycić go obiema rękami, szukasz światła, powietrza, życia, a tu wpada w twoje ramiona płacz, smutek, rozczarowanie ... i to też nie powód, aby rezygnować z życia. Zawsze trzeba podjąć ryzyko, ponieważ nigdy nie doświadczymy cudu życia, ale nasz los niesie nam i bolesne niespodzianki. Bóg każdego dnia obdarza nas dobrą chwilą i w tym samym dniu potrafi sprawić, że doświadczamy nieszczęścia. Ale ten dzień jest magiczną chwilą, bo w tym nieszczęściu, upokorzeniu przekręcamy klucz w inną przestrzeń. Często zdarza się, że wchodzimy w mroczny tunel, poruszamy się w ciemnościach, biegliśmy na spotkanie szczęścia, a tu pojawia się ciemność, nicość .... szczęście jest ulotne, a za nim często kroczy cierpienie.

Z czasem spoglądamy na to zdarzenie inaczej. Poznaliśmy smak własnego rozczarowania, ale i usłyszeliśmy głos naszego sumienia .... tu się zatrzymajmy i dokładnie przeczytajmy własne drogowskazy, w którym kierunku iść? W swoim życiu nie przestajemy marzyć, człowiek bez marzeń umiera, stoi na rozstaju dróg, nie wie co ma z sobą począć? Nie rzucaj sobie kłód pod nogi, nie potykaj się o nie, pamiętaj, masz jeszcze serce, a tam mieszka wiara i nadzieja. Trudności sprawiają, że tracimy wiarę w siebie, ale mimo wszystkiego wygrywamy, rozpoznaliśmy element prawdy, zdemaskowaliśmy kłamstwo, obłudę, cwaniactwo.

Pamiętaj, są jeszcze przyjaciele! Przyjaciel nigdy nie zdradzi, nigdy nie zostawi cię w środku nocy z walizką na ulicy .... kto tak robi, to nie twój anioł, który dba o twoją dusze i serce, ten tylko chce cię zwieść.

Na swojej drodze duchowej przyjdzie wam spotkać się z różnymi ludźmi, prawdziwie kochającymi, ciepłymi, oziębłymi i z głazami. Moja rada nie przytulajcie się do głazów w oczekiwaniu, że ten skruszeje. Pamiętajcie, skała nie grzeje. To są tylko chwilowe wahania temperatury, lecz kiedy słonko z nieba ucieka to ponownie ziębi. Tak też bywa z uczuciami głazów. Czynią z siebie piękne szczyty, ale nocą są tylko czarną ścianą, lecz dzięki tym głazom otrzymujemy siłę. Człowiek świadomy nie powraca do przykrych chwil, jeśli przebaczy, wszystko się rozwiąże, jeśli nie, życie wystawi fakturę, to jest „prawo zwrotne” i ma w sobie taką siłę, że przebije wszystkie mury, modlitwy, kadzidła, toteż nie czyńmy innym ludziom zła, niech przez nas nie płaczą, choćby dla własnego bezpieczeństwa i zdrowia psychicznego.

Nie zawsze znajdujemy na swojej drodze ciepły wiatr, promienie słońca, zapach fiołków, które osuszą nasze łzy bezsilności. Gdzieś tam między jednym i drugim szeptem liści odmówimy słowa modlitwy, często wpatrzeni w puste miejsce, oddaleni od miliona gwiazd na niebie, i tak codziennie ..... i trzeba samotnie wziąść swój plecak i ruszyć w dalszą drogę, musimy przejść niejeden most, niejednokrotnie potykając się. Niezależnie od sytuacji musimy zatrzymać się, by pomóc innym w potrzebie.

Miej odwagę iść swoją drogą, choćby przez same ciernie, ale do gwiazd! Po drodze mamy drogowskazy, ale nikt jej za nas nie przejdzie. Jeśli masz szczere serce, ciężko będzie ci zabłądzić, tu już sama miłość będzie twoim przewodnikiem.

Człowiek idący z Bogiem promieniuje szczęściem, a za nim zbiera się tłum ludzi, przyjaciół. Człowieka, który ma przyjaciół nigdy nie złamie los.

Dzieci światła wiedzą, że inni czekają na pomoc, wiedzą, że wielu ludziom jest ciężko prosić, dlatego sami podają dłoń. Zawsze są w stanie zauważyć krzywdę drugiego. Na pomoc innym powinniśmy wychodzić z radością, w szerokim geście, a nie na odczep się, w marnym egoistycznym geście trudno znaleźć szczere serce, jeszcze trudniej Boga.

Ludzkie losy są zapisane na dwa sposoby: drogę bogów oraz drogi przodków. Ci drudzy śledzą drogę bogów, która prowadzi do wyzwolenia, do jedności z Najwyższym Źródłem.

Pierwsi są od zawsze wolni, pomimo, że schodzą do świata i prowadzą ludzi do wyzwolenia i odrodzenia.

Żyjemy w Kali-Yuga, która jest naturalnym końcem świata, ostatniego 4-tego cyklu, nie oznacza to końca świata, tylko koniec jednego cyklu i przejście do następnego kolejnego stworzenia.

W Kali-Yuga władzę nad ludźmi przejęli Vipras, którzy prowadzą społeczeństwo w celu spełnienia potrzeb materialnego życia, zarazem odcinając ich od prawdziwej wiedzy duchowej. Druga grupa służy wiernie Bogu i pomaga ludziom w osiągnięciu doskonałości. Jest mocno zaangażowana w transcendentalną służbę miłości dla Pana. W końcówce Kali-Yugi oczekuje się przybycia Kalki i Kali (LINK!), którzy zniszczą kontrolę Vipras, tak mówią Vedy.

W Księdze Daniela dokładnie przedstawione są cztery okresy: Kruta-Yuga, Treta-Yuga, DwaPara-Yuga, Kali-Yuga (Dn 2, 31-40) i upadek ostatniego cyklu (Dn 2, 37-45). W Księdze Daniela znajdziemy opis upadku czwartego królestwa na Ziemi, które znacznie się różni od innych królestw. Władza przejdzie w ręce świętych ludzi (Dn 7, 23-27).

W różnych religiach podaje się wybawiciela, który przyczyni się do obalenia Kali – Yugi: Kalki, Maitreya, Chrystus.

Kali-Yuga kończy znak Ryb, wprowadza Wodnika. Każdy kosmiczny znak Zodiaku ma około 2150 lat. Mamy 12 znaków zodiaku, jeśli je pomnożymy: 2150 przez 12 mamy 25 800 lat – rok platoński.

W Objawieniu Św. Jana mamy opisanych 4-ch jeźdźców Apokalipsy. Jeden na każdy cykl. Ostatni jeździec na białym koniu (który oznacza czystość), z płonącym mieczem (znaczy niszczenie zła). Miecz oznacza fizyczną śmierć. Nie oznacza śmierci dla tych, którzy żyli prawym życiem.

Dzisiaj mamy jeszcze troszkę czasu dla ludzi, aby zdecydowali komu służą? Czy wielkim światowym liderom, czy Uniwersalnym Prawdom, jeśli wybiorą to drugie, będą kąpani czystością białego światła.

15 Sep. 2011

WIESŁAWA