|

O tłuszczach trochę nietypowo, czyli mało znane na ich temat fakty.
Dzielą się one na nasycone, jednonasycone, i wielonasycone, co
powszechnie wiadomo. Jednak nawarstwiają się różne na ich temat
opinie co do dobrego bądź szkodliwego ich działania. Nie da się bez
nich żyć, niewielkie ilości, ale jednak są niezbędne w naszej
diecie. Dawniej, kiedy jadano żywność naturalną
(wyobraźmy sobie, ten fakt należy
już do historii!!) to nie było nauki zwanej dietetyką, po
prostu jadło się, co było a wszystko było tym, czym być powinno.
Tłuszcz zawarty w mięsie, rybie, nabiale i roślinach oleistych
zawierał w sobie to, co powinien zawierać i nie było potrzeby
stosować różnych dietetycznych sztuczek i zabiegów, aby jeść to, co
człowiek jeść powinien. To należy jednak już do przeszłości, dziś
mamy "przemysł" spożywczy i marketing. Dlatego musimy sami
zastanawiać się co jest dobre dla naszego zdrowia a co służy do
czerpania profitów z mody na zdrowie i promocji różnych produktów.

W smalcu, maśle, śmietanie, mięsie, żółtkach i podobnych produktach
pochodzenia zwierzęcego znajdują się w większości tłuszcze nasycone,
uważane za niezdrowe. Mają one taką budowę chemiczną, że wszystkie
tzw wiązania podwójne mają już wypełnione, co oznacza, ze nie da się
już przyłączyć atomów tlenu, co z kolei oznacza, że NIE UTLENIAJĄ
SIĘ.

W oliwie z oliwek znajdują się tłuszcze jednonasycone, mogą się one
utleniać, gdyż zawierają JEDNO wiązanie podwójne wolne, stąd ich
nazwa.
W olejach roślinnych, takich jak olej rzepakowy, kukurydziany,
słonecznikowy, z pestek winogron, sojowy i inne w większości
znajdują się tłuszcze wielonasycone, gdyż w swojej strukturze
chemicznej mają więcej niż jedno wiązanie podwójne, co oznacza, że
oleje te łatwo się utleniają (dużo
łatwiej niż oliwa, która zawiera naturalny przeciwutleniacz, czyli
witaminę E). W praktyce przejawia się to tym, że olej taki,
po stosunkowo krótkim czasie kontaktu z powietrzem jełczeje, czyli
utlenia się, a proces ten ma bardzo poważne konsekwencje, z czego na
ogół nie zdajemy sobie sprawy.
Podczas utleniania się tłuszczów powstają lawinowo, jak w reaktorze
atomowym, WOLNE RODNIKI. Są to bardzo trujące dla nas związki.
Powodują stany zapalne, uszkadzają komórki, prowadzą do nowotworów,
miażdżycy, chorób degeneracyjnych, przyspieszają starzenie się,
obniżają odporność, właściwie, likwidują nasza odporność! Ponieważ
utlenianie się tych wielonasyconych tłuszczów przebiega równie
szybko nie tylko na wolnym powietrzu, jak i niestety, w naszym
organizmie, w którym też jest tlen, chociażby w naszej krwi, to
powstaje pytanie, czy mamy spożywać tego rodzaju tłuszcze, czy nie.
Oczywiście, nasz organizm potrzebuje wielonasyconych kwasów
tłuszczowych, ale w niewielkich ilościach! A dzisiejsza "nowoczesna"
dietetyka skłania nas do spożywania tylko i wyłącznie takich
tłuszczy, co jest niestety pomyłką.

Prawda jest taka, że bez obecności tych najbardziej utleniających
się (chodzi tu o tak zwane oleje
OMEGA 3 ) można się poważnie rozchorować. Te ostatnie , które
są zbawienne dla naszego zdrowia, głównie są zawarte w oleju z
nasion lnu tłoczonym na zimno, oleju z wiesiołka i ogórecznika
lekarskiego. Lecz, w przypadku tych właśnie tłuszczy bardzo ważna
jest zasada, ze co za dużo, to niezdrowo. Nadmiar ich jest bowiem
dla nas trujący. W wyniku zbyt obfitej diety w tłuszcze roślinne
rafinowane, czyli oleje, margaryny, tłuszcze zawarte w słodyczach,
daniach gotowych, fast foodach i innym współczesnym pożywieniu
organizm człowieka broni się jak tylko może przed naszą głupotą,
uruchamia procesy chemiczne i rezerwy antyoksydantów, jednak w
zalewie "śmieciowego jedzenia" ten proces jest skazany na zagładę, a
nadmiernie powstające wolne rodniki uszkadzają wszystko na swojej
drodze, z mitochondrialnym DNA na czele.

Olej z kokosów, olej palmowy, to "mistrzowie świata" wśród
tłuszczów, nie tylko roślinnych. Cała obecna nauka powie, że to
szkodliwe, bo nasycone tłuszcze, istotnie, są nasycone, więc się już
nie utlenią i nie uczynią żadnego spustoszenia w naszych
organizmach! Oleju kokosowego, na przykład, można używać do
wielokrotnego smażenia i ciągle będzie miał niezmienioną barwę i
smak, gdyż nie utlenia się! Poza tym ma on wiele innych
fantastycznych właściwości, na przykład zwalcza mikroby.
Uwaga, nie chodzi wcale o to, że jakiś olej ma wyższą niż inny
temperaturę wrzenia, chodzi o to, że już w temperaturze pokojowej
następuje utlenianie, a co dopiero na patelni, gdzie temperatura
wynosi kilkaset stopni! Wszystkie te oleje utleniają się i tym samym
stają się toksyczne dla człowieka. Należy do smażenia używać oliwy z
oliwek, dzięki zawartej w niej bardzo dużej ilości naturalnej
witaminy E, będącej silnym przeciwutleniaczem, jest ona całkowicie
nietoksyczna, można smażyć wielokrotnie na tej samej partii oliwy.
Nie bez powodu dieta śródziemnomorska jest uważana za jedną z
najzdrowszych na świecie.

Jednak najzdrowiej jest używać oliwę w postaci surowej, do polewania
nią dań. Jest ona balsamem wypłukującym z naszych naczyń
krwionośnych wszelkie złogi. Osobiście mogę ten aspekt jej działania
zdrowotnego potwierdzić, mając wieloletnie w tej dziedzinie
doświadczenie w bliskiej rodzinie i wśród znajomych, co jest
potwierdzone lekarskimi badaniami
(przed kuracją oliwną i po paru miesiącach jej stosowania).
Jednocześnie oliwa oczyszcza w naturalny i bezbolesny sposób drogi
żółciowe, na co mam też bezpośrednie dowody poparte wieloletnią
praktyką i obserwacją.

Poza oliwą i olejem kokosowym istnieją jeszcze tłuszcze o dobrej
"reputacji" zdrowotnej, na przykład klarowane masło. Można
przytoczyć słowa z ajurwedyjskiej medycyny, będące wspaniałym
certyfikatem dla tego tłuszczu, jest to całkiem coś innego, niż
masło "prosto od krowy". Jest to tak samo zdrowy i wspaniale
odżywczy tłuszcz, jak oliwa z oliwek. Pisząc o oliwie mam cały czas
na myśli tylko i wyłącznie oliwę extra virgin, tłoczoną na zimno.
Zarówno ta oliwa, jak i masło klarowane są uważane za jedyne
tłuszcze, tak dobrze przyswajalne przez organizm człowieka, jak
mleko matki!

A teraz chciałabym jeszcze zwrócić uwagę na truciznę która nazywa
się: olej rzepakowy. W wielu krajach
(Anglia, Australia, Kanada..)
tej trucizny sprzedawać nie wolno. W Polsce, niestety stoi na
półkach w każdym sklepie. Obecnie zasady "marketingu" spowodowały,
że na butelkach z tym olejem istnieje napis, że jest on: bezerukowy,
nadający się szczególnie do smażenia!! "Bezerukowy", niskoerukowy,
jest to oczywiście chwyt handlowy, kwas erukowy jest trucizną dla
człowieka. To, co widnieje na etykietach tego oleju jest wynikiem
sprytnego marketingu i niczym więcej. Powinno się go unikać
całkowicie, jednak ktoś, kto kupuje jakikolwiek przetworzony produkt
spożywczy (choćby niewinny wafelek)
jest narażony na to świństwo. Poza tym, istnieje, oczywiście odmiana
zmutowanego genetycznie rzepaku, który nie zawiera kwasu erukowego.
Właścicielem tego rzepaku jest firma Monsanto, jednak tego też
lepiej nie jeść, choć z całkiem innych powodów, wiadomo, że
zmutowane genetycznie rośliny to bomba z opóźnionym zapłonem.
Tłuszcz wyprodukowany z tej odmiany rzepaku nosi nazwę CANOLA lub
CRISCO, są to tłuszcze coraz chętniej rekomendowane przez dietetyków
i lekarzy, jednak nie są to zdrowe tłuszcze, wręcz odwrotnie,
powodują lawinę chorób taką samą jak margaryny. Niestety, musimy
również pamiętać o tym, że sławetne i długo zalecane ryby jako
źródło zdrowych tłuszczów, z tranem na czele, są już od wielu lat
naszpikowane dioksynami i innymi truciznami, już w latach
osiemdziesiątych zetknęłam się z informacją, aby kobiety w ciąży
wystrzegały się tłustych ryb (rzecz
dotyczyła Bałtyku i makreli) ze względu na rtęć, która się
kumuluje w ich organizmach.

Co więc mamy jeść, aby zdrowym być? Na to pytanie każdy musi
odpowiedzieć sobie sam, najlepiej stosując samoobserwację i zdrowy
rozsądek.
źródło: internet i własne doświadczenia
Bogusława - Maria
|