|

W związku z faktem gazetowym, że
obecnie w XXI wieku, najlepszą metodą leczenia wszystkiego
co się da, są szczepienia, po zapoznaniu się z
obowiązującymi aktami prawnymi mam poważne wątpliwości co do
roli lekarza w tym businessie.
Wygląda po prostu, że zmusza się lekarzy do generowania
zysku konkretnych firm, które zapewniają sobie przychylność
ministerstwa pod postacią wpisywania na listy tzw.
obowiązkowych i zalecanych szczepień i wydawania
odpowiednich rozporządzeń.
Ministerstwo od wielu lat stosuje przymus szczepień dzieci i
młodzieży, nie biorąc zupełnie pod uwagę aktualnego stanu
wiedzy na temat powikłań poszczepiennych, ani też skutku
synergizmu tych szczepionek w organizmie. Pragnę
przypomnieć, że obecnie dziecko do drugiego roku życia,
otrzymać może nawet ponad 20 szczepień, a w sumie w obiegu
jest ponad 250 szczepionek.
Wydaje się, że od ok. 20 lat Polskę można nazwać państwem
prawa? Wydaje się również, że od wielu lat KONSTYTUCJA
stanowi najwyższą ustawę prawną i każdy PT Obywatel może się
do tego aktu prawnego odwoływać bezpośrednio.

Zatem zarówno art. 38 i 39
Konstytucji, jak i art. 68 obwiązują w każdej sytuacji.
Artykuły te mówią wprost: cyt.:
Art. 38:
"Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną
ochronę życia."
Art.39: "nikt nie
może być poddany eksperymentom naukowym, w tym medycznym,
bez wyrażenia dobrowolnie zgody."
Art.68: "1. Każdy ma
prawo do ochrony zdrowia,"
Władze publiczne są obowiązane do zapewnienia szczególnej
opieki zdrowotnej dzieciom, kobietom ciężarnym, osobom
niepełnosprawnym i osobom w podeszłym wieku.
W tej sytuacji, inne akty prawne muszą być w zgodzie z tym
podstawowym dokumentem - także, a może przede wszystkim,
rozporządzenia.
Jeżeli więc Konstytucja stwierdza, że każdy pacjent ma wolną
wolę, to dlaczego stosunkowo niskiej rangi urzędnik, może w
tym konkretnym przypadku - szczepień, bez żadnych
konsekwencji prawnych dla siebie, pozbawić człowieka woli w
majestacie i prawa i przy wykorzystaniu autorytetu państwa.
A właściwie nie tylko może pozbawić możliwości decydowania o
sobie, ale jednocześnie tenże urzędnik nie bierze żadnej
odpowiedzialności za swoje decyzje.
Już w 1984 roku Światowa Organizacja Zdrowia przedstawiła
Model Deklaracji Praw Pacjenta jako wytyczne do stosowania w
poszczególnych państwach. W dokumencie tym określa się, że
KAŻDY ma prawo do cyt:
"-
poszanowania swojej osoby ludzkiej,
- samodecydowania [do informacji o stanie zdrowia i
PROPONOWANYCH PROCEDURACH LECZNICZYCH wraz z ryzykiem i
przewidywaną korzyścią, do decydowania o zgodzie lub odmowie
zgody na działania medyczne],
- poszanowania integralności fizycznej i psychicznej oraz
poczucia bezpieczeństwa swojej osoby [do NIEDOKONYWANIA
DZIAŁAŃ MEDYCZNYCH BEZ WYRAŻENIA ZGODY] chyba, że jest
niezdolny do wyrażenia zgody, a natychmiastowa interwencja
lekarza jest konieczna, niepoddawania się badaniom naukowym
bez zgody i oceny komisji etycznej."
Pragnę przypomnieć, że w Polsce na podstawie obowiązującej
Konstytucji i ustaw została opracowana już przed 10 laty
KARTA PRAW PACJENTA, którą Minister Zdrowia i Opieki
Społecznej przekazał do publicznej wiadomości.
Ustawa o Zakładach Opieki Zdrowotnej natomiast podaje, że
cyt: "pacjent ma prawo do wyrażania zgody na udzielenie
określonych świadczeń zdrowotnych lub ich odmowę - po
uzyskaniu odpowiednich, wystarczających informacji."
Jak jednoznacznie wynika z przytoczonych i obowiązujących
przepisów, podstawą działalności lekarza jest zgoda
pacjenta, na takie lub inne działanie medyczne. Mówi o tym
jednoznacznie także Dziennik Ustaw z 1997 roku nr 28 pozycja
152 art. 25 i dalsze, a w szczególności:
Art. 33
1.
Badanie lub udzielenie pacjentowi innego świadczenia
zdrowotnego bez jego zgody jest dopuszczalne, jeżeli wymaga
on niezwłocznej pomocy lekarskiej, a ze względu na stan
zdrowia lub wiek nie może wyrazić zgody i nie ma możliwości
porozumienia się z jego przedstawicielem ustawowym lub
opiekunem faktycznym.
2. Decyzję o podjęciu
czynności medycznych w okolicznościach, o których mowa w
ust. 1, lekarz powinien w miarę możliwości skonsultować z
innym lekarzem.
3. Okoliczności, o
których mowa w ust. 1 i 2, lekarz odnotowuje w dokumentacji
medycznej pacjenta.
Art. 34
1.
Lekarz może wykonać zabieg operacyjny albo zastosować metodę
leczenia lub diagnostyki stwarzającą podwyższone ryzyko dla
pacjenta, po uzyskaniu jego pisemnej zgody.
2. Przed wyrażeniem
zgody przez pacjenta w sytuacji, o której mowa w ust. 1,
lekarz ma obowiązek udzielenia mu informacji zgodnie z art.
31.
3. Lekarz może
wykonać zabieg lub zastosować metodę, o której mowa w ust.
1, wobec pacjenta małoletniego, ubezwłasnowolnionego bądź
niezdolnego do świadomego wyrażenia pisemnej zgody, po
uzyskaniu zgody jego przedstawiciela ustawowego, a gdy
pacjent nie ma przedstawiciela lub gdy porozumienie się z
nim jest niemożliwe - po uzyskaniu zgody sądu opiekuńczego.
4. Jeżeli pacjent
ukończył 16 lat, wymagana jest także jego pisemna zgoda.
5. W sytuacji, o
której mowa w ust. 1, stosuje się odpowiednio przepis art.
32 ust. 6.
6. Jeżeli
przedstawiciel ustawowy pacjenta małoletniego,
ubezwłasnowolnionego bądź niezdolnego do świadomego
wyrażenia zgody nie zgadza się na wykonanie przez lekarza
czynności wymienionych w ust. 1, a niezbędnych dla usunięcia
niebezpieczeństwa utraty przez pacjenta życia lub ciężkiego
uszkodzenia ciała bądź ciężkiego rozstroju zdrowia, lekarz
może wykonać takie czynności po uzyskaniu zgody sądu
opiekuńczego.
7. Lekarz może
wykonać czynności, o których mowa w ust. 1, bez zgody
przedstawiciela ustawowego pacjenta bądź zgody właściwego
sądu opiekuńczego, gdy zwłoka spowodowana postępowaniem w
sprawie uzyskania zgody groziłaby pacjentowi
niebezpieczeństwem utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała
lub ciężkiego rozstroju zdrowia. W takim przypadku lekarz ma
obowiązek, o ile jest to możliwe, zasięgnąć opinii drugiego
lekarza, w miarę możliwości tej samej specjalności. O
wykonywanych czynnościach lekarz niezwłocznie zawiadamia
przedstawiciela ustawowego, opiekuna faktycznego lub sąd
opiekuńczy.
O okolicznościach, o których mowa w ust. 3-7, lekarz
dokonuje odpowiedniej adnotacji w dokumentacji medycznej
pacjenta.

Oprócz przepisów prawnych także Kodeks
Etyki Lekarskiej normuje zasady postępowania lekarza w
stosunku do pacjenta, a w szczególności art. 13 i 15 cyt:
Art.13
1.
Obowiązkiem lekarza jest respektowanie prawa pacjenta do
świadomego udziału w podejmowaniu decyzji dotyczących jego
zdrowia.
2. Informacja
udzielona pacjentowi powinna być sformułowana w sposób dla
niego zrozumiały.
3. Lekarz powinien
poinformować pacjenta o stopniu ewentualnego ryzyka zabiegów
diagnostycznych i leczniczych i spodziewanych korzyściach
związanych z wykonywaniem tych zabiegów, a także o
możliwościach zastosowania innego postępowania medycznego.
Art. 15
1.
Postępowanie diagnostyczne, lecznicze i zapobiegawcze wymaga
zgody pacjenta. Jeżeli pacjent nie jest zdolny do świadomego
wyrażenia zgody, powinien ją wyrazić jego przedstawiciel
ustawowy lub osoba faktycznie opiekująca się pacjentem.
2. W przypadku osoby
niepełnoletniej, lekarz powinien starać się uzyskać także
jej zgodę, o ile jest ona zdolna do świadomego wyrażenia tej
zgody.
3. Wszczęcie
postępowania diagnostycznego, leczniczego i zapobiegawczego
bez zgody pacjenta może być dopuszczone tylko wyjątkowo w
szczególnych przypadkach zagrożenia życia lub zdrowia
pacjenta lub innych osób.
4. Badanie bez
wymaganej zgody pacjenta lekarz może przeprowadzić również
na zlecenie organu lub instytucji upoważnionej do tego z
mocy prawa, o ile nie stwarza ono nadmiernego ryzyka
zdrowotnego dla pacjenta.
W razie nie uzyskania zgody na proponowane postępowanie,
lekarz powinien nadal, w miarę możliwości, otaczać pacjenta
opieką lekarską.
Sąd Najwyższy w orzeczeniu z dnia 17
lutego 1989 roku [OSNKW 5-6/1989, poz.42] stwierdził, że
cyt:
"życie
każdego człowieka niezależnie od wieku, stanu zdrowia i
reprezentowanego poziomu wiedzy, stanu rodziny i realnej
społecznej przydatności, jest wartością powszechną
podlegającą jednakowej ochronie prawnej. [Pacjent]
udzielając zgody
na interwencję medyczną pozwala lekarzowi na naruszenie
integralności w ustalonym zakresie, co stanowi przedmiot
zgody."
EUROPEJSKA KOMISJA BIOETYCZNA
przewiduje, że cyt.:
"Nie
można przeprowadzić interwencji medycznej bez swobodnej i
świadomej zgody osoby jej poddanej. Osobie tej należy
udzielić uprzednio odpowiednich informacji o celu i naturze
interwencji, jak również jej konsekwencji i ryzyku. Osoba
zainteresowana może w każdym czasie swobodnie cofnąć zgodę."
Jak wiadomo Polska na mocy Układu Stowarzyszeniowego z `Unią
Europejską, już od 1991 roku jest zobowiązana dostosować
swoje prawo do prawa wspólnotowego.
Jak również powszechnie wiadomo od kilku lat jesteśmy
członkiem Unii Europejskiej, na co politycy szczególnie
często się powołują.
Nie podlega żadnej dyskusji fakt, że za nieletnie dzieci
odpowiedzialność nie tylko etyczną ale i prawną ponoszą
rodzice, chyba że prawomocnym wyrokiem sąd w konkretnym
przypadku stanowi inaczej.
Ten może przydługi wstęp jednoznacznie wskazuje podstawy
prawnej działalności służby zdrowia. Tak więc musi nastąpić
jednoznaczne rozstrzygnięcie, czy szczepienia profilaktyczne
[nie lecznicze] są działalnością służby zdrowia w
zrozumieniu prawa, czy też nie są. Jeżeli są, to
bezwzględnie powinny być stosowane przytoczone przepisy.
Jeżeli natomiast szczepienia
enigmatycznie zwane profilaktycznymi nie są leczeniem ani
żadną inną formą działalności lekarzy to powinna zostać
opracowana ustawa dająca podstawę prawną dla urzędników, do
stosowania przymusu bezpośredniego. Pragnę przypomnieć, że
obecnie obowiązująca Ustawa zezwala na stosowanie przymusu
tylko i wyłącznie w przypadku ogłoszenia epidemii na danym
terenie.
Należy mieć na uwadze wynikające konsekwencje ze stosowania
takiego przymusu bezpośredniego. Wiadomo, że w chwili
obecnej tylko policja posiada takie uprawnienia.

Otóż jeżeli na skutek zastosowania
przymusu bezpośredniego, łamania praw pacjenta, polegających
na naruszeniu nietykalności cielesnej, wystąpią skutki
uboczne, powikłania po szczepieniu, to kto ponosi
odpowiedzialność zarówno prawno-karną, jak i
cywilno-odszkodowawczą?
Innymi słowy kto ma wypłacić rodzinie dziecka odszkodowanie,
jak i płacić rentę jeżeli zachodzi taka potrzeba i w jakiej
wysokości. Wiadomo, że spraw takich znacznie w ostatnim
okresie przybywa. Ostatnie prace naukowe [drukowane w
Polsce] nie pozostawiają żadnej wątpliwości o występowaniu
poważnych powikłań poszczepiennych [prace prof. Doroty
Majewskiej].
Podkreślamy, sprawa szczepień zwanych profilaktycznymi w
świetle obowiązujących przepisów wygląda bardzo dziwnie.
Decyzję o zakresie stosowanych szczepień, rodzaju zakupionej
szczepionki, podejmuje urzędnik nie zawsze najwyższego rzędu
i w dodatku nie będący lekarzem praktykiem [co ma miejsce
coraz częściej], wręcz ludzie zupełnie nie związani z
medycyną [vide Państwowy Zakład Higieny], a w związku w
wykonaniem tej decyzji przez lekarza, pacjent lub jego
rodzina roszczą pretensje do konkretnego zakładu służby
zdrowia. Innymi słowy dlaczego lekarz ma płacić za decyzje
administracyjne dotyczące np. zakupu nietrafnej szczepionki?
vide szczepionka koreańska!

Sytuację pogarsza fakt tajemniczości,
tj. nieinformowania [niepublikowania zasad wprowadzania
określonego rodzaju szczepionki] społeczeństwa o rodzaju i
zasadach wprowadzanych szczepień. Kalendarzyk tzw. szczepień
obowiązkowych jest ustalany w tajemnicy przez wąskie grono
nikomu nie znanych urzędników. Nigdzie nie publikuje się ani
zasad zakupu tej lub innej szczepionki, ani motywów jej
wprowadzenia do kalendarzyka.
Dlaczego nawet na stronie Ministerstwa Zdrowia brak
jakichkolwiek uzasadnień wprowadzenia tej,a nie innej
szczepionki w tym, a nie w innym miesiącu?
Dlaczego brak podstaw naukowych [prac naukowych]
uzasadniających wprowadzenie takiej, a nie innej szczepionki
i korzyści wynikających ze stosowania tej szczepionki?
Dlaczego brak informacji o sumach wypłacanych firmom
farmaceutycznym w związku z zakupem takiej, a nie innej
szczepionki? Przecież ustawa o zamówieniach publicznych jest
jawna!
Innymi słowy dlaczego eksperymenty z dopuszczeniem tej, a
nie innej szczepionki są tajne i nie stanowią integralnego
załącznika do decyzji ministerstwa o wprowadzeniu szczepień?
Jak wyraźnie jest to widoczne, zostały naruszone zasady
prawne obowiązujące w POLSCE.
OGRANICZONA została w poważnym zakresie wolność obywatelska
poprzez zniesienie zasady zgody pacjenta na stosowanie
określonego eksperymentu, zabiegu na swoim ciele.
Decyzje za nie ubezwłasnowolnionego prawnie obywatela
podejmuje urzędnik stosunkowo niskiego szczebla, nie
posiadający kompetencji merytorycznych.
Wytworzona sytuacja jest jawnym czynnikiem korupcjogennym
firm farmaceutycznych, będących żywotnie zainteresowanych
wprowadzeniem swoich szczepionek na polski rynek. W kręgach
medycznych mówi się wprost, że dopuszczenie tej, a nie innej
szczepionki na rynek, to są co najmniej kluczyki do
samochodu klasy mercedes S.
Innymi słowy, jeżeli przyjmiemy, że szczepionka jest lekiem
[a nie jest, przynajmniej w świetle obowiązującego obecnie
prawa] to dlaczego w Polsce nie ma obywatel prawa wyboru
rodzaju firmy, której szczepionkę chciałby stosować? Mamy
przykłady zakupu szczepionek koreańskich za przysłowiowego
laptopa.
Jest zrozumiałym, że część szczególnie osób biednych, ze
względów finansowych, kupiłaby najtańsze szczepionki, ale
jest także duża grupa ludzi, których stać na lepsze.
Niestety w Polsce okazuje się, że wszyscy są
ubezwłasnowolnieni i zależni, także co do zakupu, od tajnej
decyzji urzędnika [lub grupy urzędników], narażonego na
korupcje w sposób niewyobrażalny. Co taka sytuacja ma
wspólnego z prawem pacjenta co do wyboru metody leczenia?
Dlaczego kolejne rządy tolerują od wielu, wielu lat taką
niejednoznaczną sytuację?

Kolejny korupcjogenny problem powstaje
z powodu dokonywania zakupów szczepionek bez stosowania
ustawy o zamówieniach publicznych. Wiadomo, że niektóre
instytucje nie posiadające w statucie prawa handlu sprzedają
szczepionki, zamiast zajmować się kontrolą czystości i
stanem higieny. Od dłuższego już czasu sprzedażą szczepionek
zajmują się np. stacje sanitarno-epidemiologiczne - jak
pogodzić sytuację kontroli ze sprzedażą?
Aby nie być gołosłownym podam konkretny przykład. Od
września 1999 roku epidemiolodzy z pionu sanitarnego
ostrzegali o grypie i przypominali o konieczności
szczepienia. Nic to, że w większości nie byli lekarzami, a
inżynierami. Jak można to sprawdzić kampania ta była szeroko
nagłaśniana w prasie i telewizji, doprowadzając do "braku
szczepionek" w sprzedaży. Grypa minęła w połowie lutego
2000r. Dopiero 29 lutego 2000r. podano do publicznej
wiadomości fakt wyhodowania tego wirusa, który był
odpowiedzialny za minioną grypę. Okazało się, że był to
zupełnie inny szczep od tego, którym szczepiono ludzi.
Szczepionkę z nowo odkrytym wirusem można będzie wprowadzić
do sprzedaży najwcześniej za 6 - 8 miesięcy. Czyli prawie
rok po minięciu epidemii. W ten prosty sposób doszło do
wyłudzenia od kilku milionów osób sporej sumy pieniędzy.
Było to w sumie ponad miliard złotych powodując niepotrzebne
zubożenie społeczeństwa i kraju [pieniądze wywieziono za
granicę]. Czy takimi sprawami nie powinno się zająć CBA lub
pokrewne służby?
Kolejne skandale to tzw. ptasia - strata 50 milionów złotych
wyrzuconych w błoto tylko w Polsce, czy też świńska grypa -
kilka miliardów w skali Europy.
Tak więc, jeżeli musi być stosowany przymus szczepień [a nie
musi], to należy opracować podstawy prawne jego stosowania.
Obecna schizofrenia prawna [jedna osoba podejmuje decyzje i
wydaje społeczne pieniądze, a inna łamiąc prawo dokonuje
przymusowego zabiegu i bierze odpowiedzialność za ten zabieg
i jego skutki] rozmywa odpowiedzialność za decyzje i jest
potencjalną przyczyną licznych nadużyć finansowych. W
kręgach medycznych mówi się oficjalnie, że 30 % ceny
szczepionki idzie na "łapówki".
Lekarz jest "wolnym zawodem" i z zasady ma decydować o
metodzie leczenia, a nie być ubezwłasnowolnionym do
wykonywania instrukcji i procedury.
Gdańsk
11.11.2010
dr Jerzy Jaśkowski
|