NATURALNE LECZENIE

 PAŃSTWOWE, PRZYMUSOWE
 SZCZEPIENIA "OCHRONNE" TO
 RYZYKO POWAŻNYCH CHORÓB DZIECI

Większość ludzi bezrefleksyjnie szczepi swoje zdrowe dzieci nie mając świadomości, że działanie to można porównać do gry w rosyjską ruletkę. Szczepionka to po prostu kula w rewolwerze, który jest przystawiany do skroni twojego dziecka. Oczywiście możesz usłyszeć pusty odgłos, ale równie dobrze zdrowe normalnie rozwijające się dziecko może się cofnąć w rozwoju, czasami bezpowrotnie tracąc szanse na normalne życie.

Gdy rozmawia się z rodzicami dzieci niepełnosprawnych, co rodzicom zdrowych dzieci zdarza się raczej rzadko, uderzające jest to, że 90 procent z nich opowiada podobną historię. Dziecko rozwijało się normalnie dopóki nie zaczęli realizować tak zwanego Kalendarza Szczepień. To właśnie w gabinetach rejonowych przychodni nasze dzieci są poddawane tej wspomnianej rosyjskiej ruletce.

To czy szczepionka nie zaszkodzi dziecku zależy wyłącznie od jego stanu zdrowia a zwłaszcza układu nerwowego. Mimo, że nie prowadzi się badań powikłań poszczepiennych (zapewne na wszelki wypadek) to mnogość historii typu zaszczepili go i się cofnął w rozwoju powinna każdemu zdrowo myślącemu rodzicowi zdradzić pytanie: a skąd pewność, że moje dziecko nie zostanie przez szczepionkę na przykład autystykiem?

Wstrzyknięcie w zdrowe ciało substancji chemicznych o nieznanym składzie to właśnie ten akt rosyjskiej ruletki, bo może nic się nie stanie, może mojemu dziecku nic nie będzie, ale równie dobrze pociągnięcie za "spust" strzykawki może zakończyć się wystrzałem, który zmieni całkowicie wasze życie i być może nawet zniszczy wasze małżeństwo a dziecko dostanie wyrok w postaci ciężkich zespołów chorobowych uniemożliwiających normalną egzystencję.

Ludziom nie mieści się w głowach, że rząd mógłby celowo powodować pogorszenie zdrowia naszych milusińskich. To zdrowa reakcja, ale niestety bardzo podobna do tej, jaką miały ofiary holokaustu pędzone do komór gazowych. Oni przecie też wierzyli, że idą tylko do łaźni. Niedowierzanie jest całkowicie normalną reakcją. Jednak dowodów na to, że szczepionki mają działanie neurodegeneracyjne jest ogromnie dużo.

Co ciekawe część dzieci niepełnosprawnych, które urodziły się przedwcześnie lub, które urodziły się już chore nie jest w ogóle szczepiona. Jak można zinterpretować wydawane od czasu do czasu zakazy szczepień podpisane przez neurologów w stosunku do trudnych przypadków niepełnosprawności na przykład często wiążących się z epilepsją? Skoro szczepienia są takie dobre dla naszych pociech to powinny je dostawać przede wszystkim takie chore dzieci.

Tajemnicą poliszynela jest też to, że lekarze raczej nie szczepią swoich dzieci. Jednak, gdy któryś z zdesperowanych rodziców chce oddać sprawę do sądu ci sami lekarze, jako biegli będą kręcić i odmawiać powtórzenia przed sądem tego, co często mówią rodzicom małych pacjentów w rozmowach w cztery oczy.

Gdyby zadać pytanie, jakie mogą być cele szczepień skoro mogą zniszczyć życie każdego dziecka trzeba zwrócić uwagę przede wszystkim na zysk koncernów farmaceutycznych. Korporacje te dobrze wiedzą, że lepiej załatwić obowiązek szczepień z rządem danego państwa niż wydawać miliony na reklamy pokazujące puste łóżeczko i płaczących rodziców, którzy mogli a nie zaszczepili. To oczywisty cynizm, bo płaczący rodzice mogą być raczej efektem wstrzykiwania małym organizmom jakieś podejrzanej substancji.

Gorliwość, z jaką władze pilnują przymusu szczepień daje do myślenia i być może oprócz zysku koncernów farmaceutycznych jest tutaj jakieś ukryte dno, jakaś idea podobna do tej ze starożytnej Sparty. To tam właśnie słabe i chore noworodki były zabijane poprzez zrzucenie ze skarpy. Szczepionki działają podobnie. Zdrowe dzieci przechorują, ale degeneracja neurologiczna będzie w stopniu lekkim. Dla dzieci chorych to może być wyrok dożywocia na przykład z autyzmem.

Drodzy rodzice, gdy staniecie przed pytaniem szczepić czy nie swoje dzieci zastanówcie się nad tym, nie działajcie bezrefleksyjnie, ryzyko, na jakie narażacie swoje dzieci jest ogromne i nie macie pewności, że w "rewolwerze”, jaki pielęgniarka przyłoży waszemu dziecku będzie kula czy też nie.

Źródło: LINK!