NATURALNE LECZENIE

JAK W BEZPIECZNY SPOSÓB STAĆ SIĘ INEDYKIEM

UWAGA WSTĘPNA:

Proszę o nie kopiowanie treści tego artykułu w inne miejsca (podawanie linku jest dozwolone) z powodu, iż owa treść z czasem ulega lekkim modyfikacjom co może okazać się dla osoby starającej się stać inedykiem dosyć istotne... temat jest zbyt poważny aby ktoś dostał w swoje ręce nieaktualne informacje... a tutaj zawsze będą one najaktualniejsze.

WERSJA ARTYKUŁU 1.6

Z czasem treść artykułu może do pewnego stopnia ulec zmianie. Wiele zależy od nowych informacji jakie do mnie dotrą, nowych przemyśleń oraz własnych empirycznych doświadczeń.

Uaktualnienie do wersji 1.6 [30.12.2015]: Poprawiłem błędy w krokach 6 i 7 wynikające z dodania kroku nr 5 (który też uległ pewnej modyfikacji) oraz dodałem podpunkt "uwaga wstępna".

Uaktualnienie do wersji 1.5 [23.11.2015]: Mocno zmodyfikowałem "Krok nr 5" oraz punkt o "Ćwiczeniach".

Uaktualnienie do wersji 1.4 [29.10.2015]: W punkcie "Kroki dodatkowe, wspomagające proces" dodałem w "krokach podstawowych" informację o piciu wody z różową solą himalajską oraz napisałem poniżej małą notkę o stosowaniu jej przez Jericho Sunfire. Dodałem również "Krok nr 5".

Uaktualnienie do wersji 1.3 [21.01.2015]: W podpunkcie "Wskazówki ułatwiające wykonanie kroku nr 2" dodałem drobną wzmiankę o wyciskarce Kuvings B6000 oraz lekko poprawiłem tekst tu i ówdzie.

Uaktualnienie do wersji 1.2 [23.04.2014]: Dodałem w podpunkcie "kroki dodatkowe, wspomagające proces" w krokach podstawowych informację o tym iż bieganie pomaga w pozbyciu się toksyn z organizmu. Dodałem również nowe informacje (oraz tu i ówdzie lekko zmodyfikowałem) odnośnie "zagadnienia" "Wskazówki ułatwiające wykonanie kroku nr 2".

Uaktualnienie do wersji 1.1a [25.08.2013]: Dodałem w podpunkcie "kroki dodatkowe, wspomagające proces" w krokach podstawowych informację o muzyce relaksacyjnej oraz zmodyfikowałem w krokach zaawansowanych tekst o poście na wodzie oraz dodałem informacje o poście na surowych sokach.

OSTRZEŻENIE

Jeżeli jesteś osobą niecierpliwą i będziesz próbować stać się osobą niejedzącą w jak najkrótszym czasie to jest raczej pewne że zrobisz sobie krzywdę. Jeżeli masz takie podejście to lepiej nie zaczynaj tej podróży, szkoda twojego czasu i zdrowia, doznasz jedynie frustracji i rozczarowania. Proces transformacji może trwać od 10 do 40 lat (w niektórych przypadkach krócej ale nie licz na to że jesteś takim przypadkiem), jeżeli nie chcesz poświęcić na to tyle czasu to lepiej zajmij się czymś innym.

WSTĘP

Osobiście jeszcze nie jestem inedykiem (i nie wiem czy kiedyś nim będę) ale na temat tego procesu wiem całkiem sporo. Obejrzałem i przeczytałem chyba każdy film i artykuł w internecie na ten temat (przede wszystkim w języku polskim ale nie tylko). Wraz z moim tłumaczem zrobiliśmy polskie napisy do kilku bardzo ważnych filmów o niejedzeniu. Od lipca 2009 postanowiłem wziąć się za siebie i coś zrobić ze swoją "nijaką" dietą. Osiągnąłem już pewne postępy, nie mniej jednak w między czasie popełniałem również pewne błędy przed którymi postaram się przestrzec :)

Na stronie znajduje się obecnie bardzo dużo informacji o inedii (bretarianizmie). Im więcej wiecie o tym procesie tym lepiej dla was. Szczególnie polecam obejrzeć filmy z Jericho Sunfire, w pewnym sensie to mój idol i wzór do naśladowania. Obecnie nazywa się "Genesis Sunfire" i jest inedykiem od kilku lat. Nasza historia zna wielu inedyków np wśród świętych kościoła katolickiego. Jedną z takich osób była Marta Robin która odżywiała się jedynie hostią.

CZĘSTE BŁĘDY POCZĄTKUJĄCYCH

-Zmniejszanie porcji: Jest to najczęstszy błąd nowicjuszy którzy po powierzchownym zapoznaniu się z tematem napaliwszy się iż staną się inedykami zmniejszają swoje porcje żywieniowe. Osobiście nie polecam tego robić. Pewnie zastanawiacie się dlaczego, przecież inedia polega na niejedzeniu więc na zdrowy rozum powinno się zmniejszać porcje - oczywiście że tak ale nie na etapie początkowym. W pierwszej kolejności należy zacząć od zmiany tego co wkładamy do naszych ust, musimy przejść od "złej" diety do "dobrej" diety, to jest absolutny priorytet - wszelkie posty i zmniejszanie porcji odkładamy na później. Najgorsze co możecie zrobić to zacząć krzywdzić swoje ciało nie dostarczając mu pożywienia - może zakończyć się to śmiercią, były już tego typu przypadki.

-Proces "21 dniowy": W skrócie polega on na tym iż w pierwszym tygodniu nic nie jemy ani nie pijemy, a w drugim i trzecim pijemy pewne ilości wody i soku pomarańczowego. Osobiście nie polecam tego przechodzić choć w niektórych przypadkach było to dla poszczególnych osób korzystne ale to są pojedyncze osoby a większość osób nie jest gotowa nawet po dłuższym przygotowaniu aby przejść ten proces i dzięki niemu stać się osobą niejedzącą. Tak czy siak odradzam. Ogólnie jest coś takiego jak "proces przejścia" ale może on trwać np 7 dni lub 2 tygodnie, różnie bywa, tak czy siak na początkowych etapach w ogólę nie zawracamy sobie tym głowy, w późniejszych bardziej zaawansowanych ew. możemy nad czymś tego typu rozmyślać - tak na prawdę jest to kwestia mocno indywidualna ale ja osobiście odradzam i zalecam skupić całą swoją uwagę na diecie.

-Zbyt długie posty: Nie zalecam stosowania zbyt długich postów, w szczególności w początkowych etapach naszej podróży. Doradzam skupić się przede wszystkim na poprawie naszej diety a nie na poszczeniu. Oczywiście poszczenie samo w sobie jest bardzo dobrą rzeczą ale trzeba je robić z głową, a czasami jej niektórym ludziom brakuje i robią sobie w ten sposób więcej krzywdy niż pożytku.

KROKI DODATKOWE, WSPOMAGAJĄCE PROCES

KROKI PODSTAWOWE:
-Akupresura
(poprawia przepływ energii)
-Akupunktura
(pomaga rozbić bloki energetyczne, osobiście nie stosowałem)
-Bieganie
(pobudza cały organizm; pomaga w pozbyciu się toksyn z organizmu)
-Joga
(harmonizuje nasze "pola")
-Kontemplacja o Bogu
(podwyższa nasze wibracje)
-Medytacja
(oczyszcza umysł, wprowadza w nas spokój)
-Misy tybetańskie, kryształowe
(rozbijają negatywne energie w ciałach subtelnych)
-Muzyka relaksacyjna
(ja osobiście słucham pierwszej muzyczki z tych: LINK!)
-Patrzenie się w słońce
(rano albo wieczorem) (napełnia nas energią)
-Picie wody z różową solą himalajską
(pomaga w oczyszczeniu z toksyn)
-Podskakiwanie np na trampolince, ew. pajacyki
(pobudza cały organizm)
-Spowiedź
(oczyszcza 4 czakrę o ile podchodzimy do spowiedzi na poważnie)
-Tai chi
(poprawia przepływ energii w ciele)

ĆWICZENIA: Jericho Sunfire biegał i ćwiczył, w ten sposób pobudzał całe swoje ciało do "działania", każda komórka jego ciała była zaangażowana (tak wyglądał między innymi jego trening: LINK!). Śmiem sądzić że ruch jest bardzo mocno wskazany przy naszej transformacji, pomaga nam poradzić sobie z procesem wydalania toksyn z naszego ciała. Tak czy siak ważne aby robić "coś" co z nami współgra, nawet jeżeli wybierzecie np masaże i medytację to jednak warto byłoby dołożyć coś związanego z ruchem, mogą być to chociażby dłuższe spacery czy robienie pajacyków w domowym zaciszu... chociaż ja uważam, że będzie to za mało. Osobiście polecałbym codzienne bieganie oraz ćwiczenia takie jak: zwykłe pompki, odwrotne pompki (na triceps), przysiady z wyskokiem, wspięcia na palcach, wchodzenie po schodach z np ciężkim plecakiem, jakieś ćwiczenia na brzuch, podnoszenie się na drążku, ćwiczenia barków, skakanie na trampolince itp - trening trzeba ułożyć pod siebie. Nasz trening nie musi być nie wiem jak długi... może być krótszy ale powinien być w miarę intensywny, nie chodzi tutaj o budowanie nie wiadomo jakiej masy mięśniowej, ćwiczenia mają nam jedynie pomóc w dojściu do celu jakim jest inedia. Jericho Sunfire w późniejszym etapie ćwiczył jedynie 5 minut dziennie (codziennie), robił intensywne pompki, później przysiady a ostatecznie skręty tułowia siedząc. W jeszcze późniejszym etapie nie był zainteresowany fitnessem (tak jak i całą inedią) chociaż prawdopodobnie dalej robił swój 5 minutowy intensywny trening. Gdy człowiek się w pełni uwolni od potrzeby jedzenia i picia może stracić zainteresowanie tym tematem, po prostu robi inne rzeczy, cieszy się życiem, wolnością płynącą z inedii, nie musi już swojego umysłu angażować w ten temat.

RÓŻOWA SÓL HIMALAJSKA: Jericho Sunfire również wspominał, że bardzo ważną rolę w jego procesie oczyszczania z toksyn oraz eliminowania chęci zjedzenia czegoś gotowanego było picie wody z różową solą himalajską. Mówił, że to jedna z najważniejszych rzeczy jakie odkrył i bardzo mu pomogła.

KROKI BARDZIEJ ZAAWANSOWANE:
-Post na surowym soku - Bardzo dobra i bezpieczniejsza alternatywa dla postu na wodzie. Można stosować go na krokach nr 3 i 4 (raczej 4), nie dłużej niż 24 godziny. Pij duże ilości surowego soku (nie koniecznie jednego rodzaju; pamiętaj że ma być to sok wyciśnięty w domu, nie taki kupny z kartonu, który jest pasteryzowany), nie doprowadzaj do tego abyś czuł się głodny, rób to z głową. Jeżeli tego potrzebujesz pij również zwykłą wodę.
-Post
na wodzie - Nie zalecam stosowania go na początkowych etapach naszej podróży (chyba że trwa do 24 godzin i jest robiony raz na dłuższy czas). Ja osobiście zostawiłbym wszelkie posty na wodzie na etap nr 5  ale jak zwykle jest to sprawa indywidualna, ja jedynie mówię jak ja bym zrobił. Ogólnie posty są dobre ale trzeba je robić z rozwagą, zbyt długie mogą zaszkodzić dlatego zalecam aby nie przekraczały 24 godzin. Posty mają nam pomóc w odtruwaniu a gdy zbyt mocno na nich polegamy mogą zacząć uszkadzać nasze ciało co w procesie przechodzenia na inedię jest niedopuszczalne.
-Post bez wody i jedzenia -
Zachowałbym go na etap 6 przy pełnej stabilizacji (bardzo zaawansowany poziom, zdecydowanie nie dla początkujących!!!).

WAŻNE TERMINY

-Czas jest kluczowym terminem. Przechodzenie kroków jakie opisuje poniżej zbyt szybko jest zdecydowanie niebezpieczne dla naszego zdrowia i z dużym prawdopodobieństwem zrobimy sobie w ten sposób krzywdę, w niektórych przypadkach może zakończyć się to śmiercią. Dlatego bardzo ważnym jest aby dać sobie "czas" na przechodzenie tych kroków. Nie mówię tu o miesiącach lecz o latach.

-Stabilizacja polega na tym iż po zaliczeniu jakiegoś kroku (opisane są poniżej) musimy czuć się na nim pewnie, jeżeli odrzucimy mięso musimy wiedzieć że już nigdy w życiu po nie nie sięgniemy, jeżeli dalej mamy na nie ochotę i czujemy że kiedyś np za kilka miesięcy złamiemy ów "zaliczony krok" świadczy to o tym iż nie osiągnęliśmy stabilizacji, pewne toksyny z naszego ciała nie zostały wciąż wydalone, w takiej sytuacji musimy więcej nad tym konkretnym etapem popracować, przyłożyć się mocniej do oczyszczania.

PIERWSZE I DALSZE KROKI W STAWANIU SIĘ INEDYKIEM

Moim zdaniem w przejściu na inedię najważniejszą rzeczą jest nasza dieta dzięki której powoli ale stopniowo dzień po dniu będziemy oczyszczać i przeprogramowywać nasz organizm do nowego stylu życia.

Niektóre kroki będą się na siebie nakładać, będziemy je robić jednocześnie ale pamiętajmy aby nie pędzić zbyt szybko, musimy osiągać stabilizację o której pisałem wcześniej. Jeżeli nie będziemy się czuli pewnie na jakimś etapie to lepiej się cofnąć niż zrobić sobie krzywdę. W tym konkretnym procesie pośpiech jest zdecydowanie nie wskazany.

Na każdym etapie (oprócz ostatniego) zalecam dostarczać organizmowi sporej ilości wody (ogólnie chodzi o dobre nawodnienie organizmu). Wiadomo że na niektórych etapach będziesz jej sporo dostarczał za pośrednictwem owoców, warzyw i soków ale jeżeli czujesz dodatkowo potrzebę to pij również zwykłą czystą wodę (lepiej jej wypić za dużo niż za mało). Jest ona nam potrzebna aby wypłukać z naszego organizmu toksyny. Wiadomo, że we wszystkim trzeba znać umiar ale nie dopuść do tego aby Twojemu organizmowi brakowało tego cennego składnika, to bardzo ważne.

KROK NR 0
(nie związany z dietą)

Rzucasz picie alkoholu, palenie papierosów i branie narkotyków (do końca swoich ziemskich dni) - możesz ew. zrobić to w późniejszych etapach ale chcąc nie chcąc prędzej czy później będziesz musiał się od tego uwolnić o ile masz z tym problem.

KROK NR 1

Pozbądź się mięsa ze swojej diety (ryby są ok). Jeżeli nie jesteś w stanie zrobić tego z dnia na dzień to daj sobie czas na wykonanie tego kroku. Mi osobiście zajęło to około pół roku. Na początku zmieniłem mięso niskiej jakości (z solanką) na mięso wysokiej jakości (bez solanki) -> jest ono dużo droższe ale w ten sposób pozbyłem się pewnych "solankowych toksyn" ze swojej diety. Następnie po jakimś czasie zupełnie przestałem jeść mięso ale wracałem do niego raz na jakiś czas. Ostatecznie po właśnie jakichś około 6 miesiącach przestałem je jeść zupełnie.

Pamiętajmy że aby przejść do kroku nr 2 musisz być stabilny na kroku nr 1 czyli najlepiej byłoby gdybyś po rezygnacji z mięsa (szczególnie jeżeli jadłeś go dużo i często) odczekał z pół roku lub dłużej aby "mięsne" toksyny z ciebie "wyszły" - to ważne, każdy krok musimy ustabilizować, nie możemy iść zbyt szybko w tych krokach bo nasz organizm nie zdąży się oczyścić i przeprogramować i ostatecznie zrobimy sobie kuku.

Uwaga do kroku nr 1: Jeżeli na poważnie podchodzisz do procesu niejedzenia i "zaliczysz" krok nr 1 musisz mieć tą świadomość, że już nigdy w swoim życiu nie zjesz mięsa - jeżeli ta myśl Cię niepokoi lub przeraża nie jesteś gotowy na pełny proces inedii.

KROK NR 2

Pozbądź się rafinowanego cukru (białego oraz brązowego) ze swojej diety (pamiętaj aby nie zastępować go sztucznym słodzikiem gdyż zawiera on rakotwórczy aspartam). Jest to etap bardzo trudny do osiągnięcia ale najbardziej wyzwalający i odczuwalny dla naszego wnętrza gdy uda się nam go zrealizować. W moim przypadku trwało to "jedynie" 3 lata - wiem że to dużo ale przez tak długi okres czasu nie byłem w stanie się od tego nałogu uwolnić - Jericho Sunfire miał tak samo z gotowanym jedzeniem, ja z cukrem. Czasami miałem bardzo silne postanowienie iż dzisiaj nie zjem ani grama cukru ale gdy tylko w domu pojawiały się ciastka czy czekolada to od razu znikało to w mojej buzi - nie byłem w stanie się powstrzymać, silna wola rozpadała się tutaj w drobny mak, moje postanowienie było silne niczym czołg ale tylko do czasu pojawienia się "cukru" w moim domu. Trzeba pamiętać że cukier jest tak samo uzależniający jak kokaina i dlatego tak ciężko z niego zrezygnować.

Wskazówki ułatwiające wykonanie kroku nr 2:
-wyrzuć ze swojej diety wszelkie "śmieciowe" jedzenie (hamburgery, pizze itp)
-pij sporo wody
-jedz dużo surowych owoców i warzyw
-pij świeżo wyciskane soki z owoców i warzyw; do tego kroku przydałaby Ci się jakaś wyciskarka, mikser lub blender. Co do wyciskarki to polecam tą którą sam posiadam czyli wyciskarkę dwuślimakową "Angel 7500" (trochę zdjęć:
LINK1!, LINK2!, LINK3!, LINK4!, LINK5!) - jest droga bo kosztuje około 4000zł (nie chciałem kupować "byle czego"), nie mniej jednak nie ma powodu aby aż tyle wydawać! Zawsze możecie kupić coś tańszego; z wyciskarek dwuślimakowych dobrym wyborem może być np "Green Star Elite" za około 2300 zł (nie mniej jednak nie wyciska tak dobrze jak Angel 7500 [porównanie]), a z wyciskarek jednoślimakowych dobrym wyborem byłaby wyciskarka "Sana" - również nie wyciska tak dobrze jak Angel 7500 nie mniej jednak wydaje mi się że jak na wyciskarkę jednoślimakową to jest to całkiem dobry wybór i kosztuje jedynie 1670 zł a nie 4000zł a wydajnościowo nie odstaje aż tak bardzo; innym moim zdaniem dobrym wyborem (o ile nie najlepszym za rozsądne pieniądze) jest wyciskarka Kuvings B6000 (model z marca 2014) - kosztuje około 2000zł... a jeżeli potrzebujesz coś dużo tańszego to kup blender - ja polecam ten co sam posiadam czyli: Philips HR 2095/90 - naprawdę dobry sprzęt i kosztuje jedynie 300zł - sok w nim zrobiony będzie gęstszy niż ten zrobiony w wyciskarce nie mniej jednak na początkowych etapach to nawet plus - czasami zmielone w blenderze owoce przybiorą formę papki. Co do wyciskarki to mi osobiście zależało na wolnych obrotach wałków ślimakowych (w Angel 7500 jest to 83 obroty na minutę). Więcej informacji o wyciskarce Angel 7500 znajdziecie tutaj: LINK! (nie mam żadnej korzyści materialnej jeżeli byście ją kupili w tym sklepie). Co do wyciskania soku z cytrusów to ja osobiście używałem "
Pro V Juicer" zakupionego z Telezakupów Mango - sprzęt dobry ale chyba już go nie sprzedają, no i wydaje mi się że na allegro można kupić coś podobnego za sporo tańsze pieniądze... ale chcąc nie chcąc bardzo dobrze wyciska ten sprzęcik sok z pomarańczy - zdecydowanie zajmuje to mniej czasu niż jakbym miał robić to na swojej wyciskarce.

Korzyści wynikające z wykonania kroku nr 2:
-lepsze zdrowie (prawdopodobnie przestaniecie w ogólę chorować)
-brak "nadętego" brzucha (gdy jemy dużo cukru to w brzuchu powstają "gazy")
-80% depresji jaką mięliście po prostu zniknie
-pozbędziemy się nadwagi oraz zmniejszy się nasza tkanka tłuszczowa
-tworzenie się próchnicy odejdzie praktycznie w niepamięć (sprawdziłem to na sobie!)

KROK NR 3

Minimum 50% twoich pokarmów to surowe owoce i warzywa w postaci stałej lub przerobionej na sok/papkę + odpowiednie ilości wody. Na tym etapie jesteś wolny od rafinowanego cukru, pizz, hamburgerów, unikasz smażonych rzeczy itd. Nawet jeżeli zjesz coś "nie odpowiedniego" to pamiętaj aby wciąż i wciąż jeść owoce i warzywa, po odpowiednio długim okresie takiej diety ilość surowizny powinna się zwiększać, a "innych" rzeczy zmniejszać. Powinno następować to naturalnie. Nie przyspieszaj tego etapu, niech twoje ciało dostosuje się do nowego sposobu odżywiania.

KROK NR 4

100% twoich pokarmów to surowe owoce i warzywa w postaci stałej lub przerobionej na sok/papkę + odpowiednie ilości wody. Pij codziennie nawet 1,5 litra surowego soku (może być mniej - sprawa indywidualna) i nie zapominaj o piciu wody (czasami może nie być to konieczne z powodu dostarczania dużej ilości wody z owoców i warzyw). Pamiętaj iż ten etap nie ma na celu głodzenia się. Masz jeść duże ilości owoców i warzyw, pij sporo soku, nie staraj się ograniczać porcji tylko dlatego że chciałbyś szybciej przejść do następnego kroku. Ustabilizowanie tego etapu jest bardzo ważne i zajmuje kilka lat. Musisz czuć się w 100% pewnie na tym etapie aby w ogólę myśleć o pójściu dalej, jeżeli masz wątpliwości to albo cofnij się do tyłu albo pozostań dłużej na tym etapie. Nie zrażaj się iż ten etap trwa tak długo, czas w niego zainwestowany nie będzie czasem straconym, organizm musi się przeprogramować, a to trochę zajmuje.

Przy dłuższym przebywaniu na kroku nr 4 wszelkie nałogi typu picie alkoholu, palenie papierosów czy branie narkotyków powinny od ciebie odpaść, jeżeli tak nie jest to postaraj się robić ten etap tak długo aż tak się stanie.

KROK NR 5

W większości twój pokarm to surowy sok z owoców ale dopuszczalne są również owoce, które mają w sobie ogromne ilości wody takie jak: mandarynki, pomarańcze, arbuzy czy winogrona itp. Poświęć odpowiednio dużo czasu na ustabilizowanie tego etapu, gdyż następny krok jest dużo bardziej subtelny i nie zawiera w sobie już żadnych stałych pokarmów.

KROK NR 6

Picie samych surowych soków + odpowiednie ilości wody. Jest to tak zwany liquidarianizm czyli przyjmowanie samych płynów. Jest to etap już bardzo zaawansowany, bez pełnej stabilizacji kroku nr 5 możesz go stosować jedynie okazjonalnie, przez kilka dni dla testu, aby sprawdzić jak to jest być na samych płynach.

Gdy ustabilizujemy krok nr 6 wprowadzamy w swój harmonogram 24 godzinne posty na wodzie, raz na jakiś czas... np raz na tydzień. Ma to nas przygotować do kroku nr 7. Ilość i długość postów to sprawa indywidualna, nie mniej jednak zalecam ostrożność i zaczęcie od krótkich postów i niezbyt często, ich ilość oczywiście z czasem powinna być zwiększana aby dojść do kroku nr 7.

KROK NR 7

Picie samej wody (waterianizm). Jest to przedostatni etap przed pełną inedią (bretarianizmem). Nie przeskakuj do tego etapu jeżeli zbyt krótko stosowałeś krok nr 6. Jeżeli na tym etapie zauważasz zbyt duży spadek wagi lub czujesz się niepewnie wróć do kroku nr 6, 5 lub 4. Nie szarżuj i nie próbuj na siłę być tylko na wodzie, jeżeli ktoś nie jest "aktywowany" (gotowy) nie poradzi sobie z tym etapem. Nie mniej jednak zakładając że osiągniesz pełną stabilność na ów etapie możesz po czasie zacząć zmniejszać ilość wypijanej wody aby powoli zmierzać do kroku nr 8. Pamiętaj że ten etap powinien trwać z kilka lat, nie spiesz się i obserwuj swoją wagę i samopoczucie, w razie problemów wróć do poprzednich etapów.

KROK NR 8

Brak przyjmowania jakichkolwiek pokarmów czy płynów. Jest to ostatni etap który osiąga się po około 15 latach (wg. Jericho Sunfire) stosowania kroków o których tu mówimy. Ten poziom osiągają tylko pojedyncze jednostki, jedni szybciej inni wolniej. Niektórzy tak bardzo pragną być na tym etapie iż ostatecznie umierają z powodu doprowadzenia się do skrajnego wygłodzenia, a prawdziwa inedia nie ma z tym nic wspólnego! Pamiętaj że jeżeli wyglądasz tak chudo iż to Cię martwi zacznij jeść! Przy pełnej inedii może się zdarzyć iż będziesz jeszcze potrzebował napić się wody raz na jakiś czas, nawet większe jej ilości ale ogólnie jako tako będziesz sobie radzić bez niej.

UWAGI KOŃCOWE

Jak widzicie nie piszę tutaj o wdychaniu prany (energii), gdyż uważam że aby przejść na inedię powinniśmy się przede wszystkim skupić na diecie. Jericho Sunfire się na niej skupił i dzięki temu przeszedł swój proces transformacji, zajęło mu to 15-16 lat ale dzięki swojej wytrwałej pracy pokonał wszelkie przeciwności losu. Uwolnił się od swojego największego uzależnienia jakim było gotowane jedzenie. Większość osób nie jest w stanie tego zrobić, nie wyobrażają sobie jak mogliby funkcjonować bez chwili "przyjemności" płynącej ze zjedzenia czegoś smacznego. Tylko zdeterminowani ludzie i wyjątkowo cierpliwi będą w stanie osiągnąć w tej materii sukces. Podążając za moimi wskazówkami myślę że wielu ludzi uniknie krzywdzenia swojego ciała jak to z pewnością w wielu przypadkach ma miejsce. Najważniejsze jest aby robić to powoli i bezpiecznie, jeżeli nie czujesz w sobie gotowości do tego procesu nie praktykuj go.

Artykuł napisał Dobry Samarytanin na podstawie licznych filmów o inedii, artykułów i własnych doświadczeń oraz przemyśleń - 11.08.2013.