|
Moje doświadczenia odnośnie wzniesienia KUNDALINI. (opisałem tutaj
okres do około 8 miesięcy po wzniesienia KUNDALINI - nie ma
tutaj opisanych
wszystkich wydarzeń które
w tym okresie się wydarzyły ponieważ chce też coś
zachować dla siebie - opisałem
tutaj
z grubsza jak to u mnie wyglądało).
Przeskok świadomości (21.4.2006):

Powiedziałem siostrze ze jestem szczęśliwy a ona powiedziała
ze mi nie
wierzy i się strasznie zdenerwowałem aż ze mnie kipiało i
poszedłem do łazienki
nastąpiło takie jakby "pyk" i wszystkie myśli z umysłu mi znikły!! Czysty umysł! 0 myśli!
Zrozumiałem ze nikt
nie musi mnie doceniać ze jestem wartością samą dla siebie! To
była cudowna chwila byłem w pewnym sensie w błogostanie i taki czysty umysł :)
Nigdy
czegoś podobnego nie doświadczyłem. Następnego dnia znowu
zaczynały
myśli napływać co mnie trochę zaniepokoiło.
8 dni przed Kundalini:

Dostałem wskazówkę aby oczyścić energie które tworzą się
na plecach gdy się
garbimy
i dostałem zalecenie siedzenia prosto. Wiec
medytowałem lub siedziałem od
4-10h na dobę codziennie PROSTO!
Często bywało tak ze mięsnie na plecach odmawiały posłuszeństwa
ale ja nie dawałem za wygraną. Skupiałem się na punktach na plecach
które bolą.
I już wiedziałem coś o kundalini i prosiłem Boga aby mi wzniósł kundalini tylko wtedy
kiedy
będę na to gotowy i będzie to dla mnie bezpieczne! to bardzo ważne
:)
KUNDALINI! (przebieg) (29.4.2006):

Tego dnia spotkałem się z koleżanką z którą spacerowałem po lesie. W pewny
momencie
zaczęły mnie bolec plecy z tyłu na wysokości 1-2 czakry
(10.04.2010 -> bardziej ten ból był w okolicach czakry 2 niż
pierwszej). Po pół godziny
ten ból
był coraz wyżej. Po kolejnej pół godzinie rozciągał się ból od 2 czakry do 4. Na czakrze serca czułem bardzo mocny ból i dusiłem
się. Wdychałem 1/4 powietrza i brak
mi było tchu. Balem się ze
się uduszę jeszcze. Poszedłem szybko do domu. Byłem cały blady i oczy jakby podbite na fioletowo. Wszyscy
się na mnie wydarli ze wyglądam jak trup. Wygoniłem wszystkich
z pokoju i
siedziałem prosto na krześle przy kompie i rozmawiałem na gg z
kimś kto się mniej więcej na tym zna albo przynajmniej coś wie bo w necie same mity latają o kundalini ;). Po
jakiś 7 h od poczucia bólu energia poszła mi do szyi i czułem
jakbym miał pręt w szyi i jednoczenie poszła mi na boki w barki co
wywołało straszny ból
bo nie mogłem już ręką ruszyć szczególnie
prawą ręką (miąłem tu kontuzje po 2 latach ćwiczeń na siłowni).
Nagle poszła
energia w ręce w każdy palec! Nie byłem w stanie zgiąć ani jednego palca takie silne to było! Czułem
straszne mrowienie jakby ktoś mi z milion wat podłączył do obu rąk. Tak z tymi
rękami było z 2x. Następnie energie zbliżała się z szyi do głowy!
Poczułem się strasznie słabo jakbym miął zaraz zemdleć! Strasznie
się bałem
i byłem blady jak ściana. Zimne poty mnie obeszły :D i wlała mi
się energia w głowę!
Poczułem jakbym umarł - takie uczucie ze nie
życzę najgorszemu "wrogowi" tego
uczucia :D Zrobiły mi się ścieżki
(nowe meridiany) do oczy i uszu. Strasznie zaczęło mi szumieć
w głowie jakby jakiś odbiornik z radia głośno włączony. Po 10min lekko przeszło uczucie
śmierci. Myślałem ze otworze 3 oko przy tym, ale strasznie się
zawiodłem bo to
tylko bajki dla dzieci :/, wiele osób o tym gada, ale brak tych co
naprawdę to zrobili zresztą
w necie bardzo mało o tym jest.
Za dużo się bajek wcześniej o tym nasłuchałem. Po jakiś 20min kolejnych szum w uszach ustał albo
zrobił się dość cichy i następne wlanie energii
w głowę i znowu
aż do wlania się w głowę. Już wiem dlaczego ktoś mądry pisał w
necie ze to
śmierć tego co stare i narodzenie się na nowo jak fenix z popiołów :)
Kundalini (zmiany):

Od czasu wniesienia kundalini czuje jakby prąd (energia) przepływa
przeze mnie
cały czas właściwie. Jak oddycham to ona płynie silniej
aż mi się gęsia skórka na
rękach robi i włosy mi stają dęba
:D jak mocno płynie. Tak jest do dnia dzisiejszego.
Przez 2 tyg miałem problemy z barkiem prawym bo nie mogłem nim
właściwie ruszać
z bólu. Dzień po wniesieniu kundalini miałem fioletową dłoń z bólu! Bo energia idzie
przede wszystkim po układzie nerwowym z tego co wiem dlatego tak bolało.
Czułem od tego czasu różne bólu, kłucia, zawroty głowy, bliski omdlenia wiele x byłem, telepanie fizyczne, fale zimna i gorąca. Wszystko to po Kundalini
się rozpoczęło - proces transformacji.
Przez
1,5 miesiąca po wniesieniu kundalini medytowałem właściwie
całymi dniami miąłem
jakąś manie medytacji aż zacząłem wariować psychicznie. Zacząłem mieć sny
symboliczne (których wcześniej nie miałem) i różne wizje przed
zamkniętymi
oczami.
Czasem jest mi ukazywana moja daleka przyszłość (symbolicznie)
odnośnie tego jak będę rozwinięty. Często mam ukazane we śnie
co mnie
czeka w najbliższym czasie np. ciężkie kilka następnych dni.
Często śni mi się
Jezus lub Maryja. Widziałem przez zamknięte
oczy rozkwitającą biała lilie (symbol czystości) oraz czerwoną róże (symbol miłości i rozkwitu czakry
serca). Mój umysł jest coraz bardziej czysty z każdym dniem. Coraz częściej
doświadczam pustki w umyśle jakby wszystko swobodnie płynęło
- jest to często połączone z błogością (czysty stan umysłu).
Uzupełnienie odnośnie Kundalini:



(kolorem zaznaczyłem miejsca w których
odczuwam nagromadzenie energii)
Dodane 19.03.2010 -> Z tego
co pamiętam to praktycznie wcale? nie czułem pierwszej czakrę z tyłu przy wznoszeniu kundalini...

(odczuwałem też bóle 2 czakry z
tyłu)
Kilka miesięcy po wniesieniu kundalini szczególnie odczuwałem silne nagromadzenie
energii w głowie, zwłaszcza na nosie i 3 oku. Na nosie czułem energie na jego górnej
części (bliżej oczu) i jakby dwa kanały bo jego bokach (takie mrowienie
cały czas + ucisk
lub jedno z tych doświadczeń, ale ucisk właściwie
zawsze). Na 3 oku czuje ucisk. Czasem czuje jakieś szczypanie na głowie jakby energie wychodziła na zew.
Zdarzają się tez bóle
w szyi jakby coś się przepychało i jakbym miał
piłkę w gardle. Często bywało tak i bywa dalej ze gdy nagromadzi mi
się bardzo wiele energii w głowie to czuje się w depresji i jakby
ktoś mnie ogłuszył czymś. Nagromadzenie energii jest nie przyjemne bo
człowiek czuje się wtedy trochę otępiały i nie ma ochoty na robienie czegokolwiek. Zdarza
się czasem ze
czuje ból w uchu jednym lub drugim jakby energia
się przeciskała. Wiele x mi się kręciło
w głowie albo miąłem
uczucie jakby ktoś mnie uderzył młotkiem w łeb i mi świat wirował przed oczami. Czasem nie
mogę zbyt długo stać w jednym miejscu bo mam zawroty
głowy i musze usiąść.
Często boli mnie kark (tył szyi)... tam energie się mocno
przeciskają. Gdy rozkwitała mi czakra serca to czułem bardzo mocny ból
w niej jakby
ktoś mi wbił nóż w czakre. Tak było przez kilka dni. Jak
się
pochylałem to zaczynałem się dusić - takie dziwne odczucie.
Czasem bolała mnie tez 3 czakra z przodu - podobno
światło mi wchodziło
w nią.
Często mnie bolą plecy miedzy łopatkami jakby
ktoś mi coś tam wbijał,
czasem nie można wysiedzieć z bólu np. na lekcjach. Nawet jak
się pochylam
czy siedzę prosto to ból się nie zmienia. Czasem tez zatykają mi
się uszy
i szczególnie w lewym uchu czasem czuje jakby mi się
energie przeciskała
takie bolesne odczucie jakby jakiś pręt przechodził przez ucho bardzo powoli.
Czasem mam tez jakby
dziurę w szyi i czuje się tam bardzo sucho
(nawet
jak przełykam
ślinę dalej jest sucho albo jak się czegoś napije),
jakby mi
cos tam wyrwało część ciała energetycznego.
Co jakiś czas doświadczam nowego doznania
ale chce zachować
trochę "tajemnic" dla siebie :)

Dobry Samarytanin
|