Choć to może wydawać się mało
wiarygodne, pogodziłam się z bólem.
Nie ma przypadków, wszystko ma swój
porządek i swoją role do odegrania.
Zatem to co mi się w owym czasie
(wakacje 2007) przydarzyło i z czym się zmagałam i zmagam jest
nauką, lekcją. Stany depresyjne nadal mnie spotykają,
niechęć do działania ponownie przeplata się z euforycznym
działaniem.
Z dnia na dzień zaczęła mnie pobolewać
lewa kostka, ignorując te objawy, doszło do tego iż nie mogłam
chodzić. W miejscu kostki pojawiła się bolesna "gulka", która
znikała
w momencie nie chodzenia. Wizyta u lekarza stała się
koniecznością, diagnoza naderwane ścięgno Achillesa. Lekarz
sugerował - zmniejszyć sporty wyczynowe - gdzie ja nie uprawiałam
takowych. Noga w gipsie 3,5 tyg. Do dnia
dzisiejszego czuje tam dziwne "pykanie", lekarz twierdzi, że nic tam
nie ma, i nie powinnam nic czuć - a ja czuje.
Od końca lipca odczuwam gorąco na
całej długości kręgosłupa. Najintensywniej w nocy. Zaciskanie w
miejscu karku, oraz "trzaski" "chrupoty" przy poruszaniu głową.
Powróciły drgania powieki zwłaszcza
lewej. Od kilku dni odczuwam drgania na
szczycie nosa w okolicy 3 oka. Coraz częściej zmagam się z bólami
głowy, które oprócz wrażenia "wirowania" cechują się pieczeniem
oczu. Przez 5 dni bardzo męczyła mnie głowa
(non -stop, bez jakiejkolwiek przerwy w nocy). Ból głowy był bardzo intensywny,
doszło do wymiotów i dziwnego dla mnie "zamazania" obrazu w
widzeniu. Wzrosło mi ciśnienie krwi 160/100. Ogólnie od jakiegoś czasu oczy mnie
pieką, łzawią i obraz się zamazuje.
Ból kręgosłupa początkowo w odcinku
szyjnym, teraz na całym jego odcinku. Mam wrażenie, że coś mi ciśnie, ugniata
kark (mrowienie?) Drętwieją mi ręce, raz nie mam czucia
w trzech palcach lewej ręki, raz w jednym, dwóch prawej. Uderzenia gorąca u uszach występują
falowo. Doszły bóle pachwin, całego ciała, jak
przy grypie?
Nie planuje już nic jak kiedyś, cieszę
się każdą chwilą, wyzbywam się przedmiotów gromadzonych. Nie potrafię powiedzieć co dokładnie,
ale odnoszę wrażenie, że coś w mojej twarzy się zmieniło. Wydaje mi
się, że mam inne oczy. Przeżywam gorszy ból z mojego nic nie
robienia, niż z kręgosłupa. Ta świadomość, że nic nie robię dobija
mnie.