NASZE DOŚWIADCZENIA

SNY, WIZJE I KILKA DOŚWIADCZEŃ - 2006/2007

Opisałem tutaj te ważniejsze sny i wizje jakich doświadczyłem w roku 2006/2007, ale też z pewnością wielu brakuje... nie spisywałem zawsze moich snów, a z notatek które robiłem wybrałem te które wydały mi się w miarę godne uwagi :)

Ogólnie rzecz ujmując większość moich snów (nawet tych co nie opisałem, a było ich baaaardzo dużo) mówi o cierpieniu jakiego będę doświadczać od wniesienia kundalini... Było mnóstwo snów z krzyżykami, z czarnymi chmurami, z ciemną wodą, z błotem, ze śniegiem, z bombardowaniem, ze wspinaczką po drabinie, ze wspinaczką na górę, z bezradnością i wiele wiele innych snów i symboli oznaczających cierpienie...

Pisząc te sny które znajdują się w tym artykule czuje duży nie dosyt tak naprawdę... bo było tych snów tak dużo... a ja opisałem ich tak mało..., ale było ich za wiele aby je tutaj wszystkie spisać... Przede wszystkim te sny wypełnione były cierpieniem, ale co jakiś czas dostawałem wizje tego co będzie już po tym całym bólu co mnie bardzo umacniało i dawało mi siły aby wytrwać wszystko to co mnie czeka... np. dzisiaj [18.11.2008] już jestem dość przyzwyczajony do tego bólu, który jest fizyczny oraz duchowy... trwa to już ponad 2,5 roku i ostatnio praktycznie codziennie mam sny które pokazują mi to co mnie czeka dnia następnego, ale jest to ukazane w symbolach... wiec wiem czego się spodziewać po danym dniu i między innymi dzięki tym snom nie musze się martwic o dzień jutrzejszy... o jutro to ja się w ogóle nie martwię a nawet nie myślę co będzie dnia jutrzejszego... nie ma takiej potrzeby... jak to Jezus mówił, że dzień jutrzejszy zadba sam o siebie :) Cierpienia doświadczane codziennie przez tak długi czas umacnia człowieka... Ktoś pomyślałby ze człowiek staje się słabszy po takim krzyżem, ale ja twierdze ze jest odwrotnie..., ale co jest fajne to ze Bóg nie daje więcej niż człowiek może udźwignąć... chodź są momenty gdy krzyż już jest naprawdę ciężki, ale wtedy człowiek sobie uzmysławia jak dużo może unieść... Ten sny i wizje które znajdują się poniżej jest to tylko malutki wycinek z mojego całego "śnienia"... można z niektórych snów wyczytać to co mnie czeka w przyszłości... odnośnie snu "Tarot" to twierdze ze ciągle jestem na 1 i 2 obrazku... i ze wszystko co najlepsze ma dopiero nastąpić... przyjdzie nowy etap i nowe zmagania, ale już w innym świetle :)

Wizja piramidy...

Leżałem na łóżku i przed oczami ujrzałem ową piramidę i zobaczyłem jak z jej czubka wystrzelił biały strumień światła, który poleciał prosto w gwiazdy (w jakaś konstelacje?)(wizja odbyła się kilka tygodni przed wzniesienia kundalini)

Ścieżka wypełniona światłem... - pamiętam, że chyba 8 dni przed kundalini miałem bardzo znaczący sen... byłem w jakimś zakamarku i nagle ujrzałem pięknie oświetloną drogę... była ona jakby cała pokryta promieniami słońca i jaśniała bardzo ładnie... pamiętam ze jak szedłem nią to czułem niesamowitą radość... następnie wszedłem do pomieszczenie gdzie (w skrócie opowiem ten sen) było "powiedziane" że musze się "wyzbyć" pragnień i pożądania... była tam mocno płacząca staruszka (którą odczytuje jako moje wnętrze) do której przyszedł lekarz... i tak sen się skończył. Odnośnie tej ścieżki to myślę ze byłem już gotowy na wniesienie kundalini... odnośnie staruszki to czuje ze to była zapowiedz wielkiego cierpienia które na mnie spadnie...
(sen z 21?.04.2006)

Złe czasy nadchodzą... - pamiętam, że śniło mi się jak mój dom był bombardowany przez samoloty... padał śnieg i w budynku było mnóstwo dziur... pamiętam ze zszedłem do piwnicy i bardzo wyraźnie przez małe okienko ujrzałem nadciągające czarne jak smoła chmury...
(sen przed 29.4.2009)

Złote słońce - Pamiętam również, że miałem taki sen jak pędzlem malowałem na kartce farbą złote słońce... było ono bardzo piękne...
(sen z ??.??.??)


Para za drzewem -
Przed zaśnięciem z zamkniętymi oczami widziałem dwa drzewa a miedzy nimi dwie postacie (wszystko bajkowe). Był tam mężczyzna i kobieta (tym mężczyzną chyba byłem ja?) . I oboje weszli za drzewo i później wyszli i już na mojej? głowie widniała korona (na jej głowie chyba jakiś diadem, ale pewien nie jestem). Jak otworzyłem oczy to była 22:50 = obie wskazówki na 11stce (2x11) (Ta wizja kojarzy mi się z połączenia energii męskiej i żeńskiej w jedno)
(wizja z 30.10.2006)

Rozkwitająca róża - Widziałem przed oczami na biurku czerwoną róże która rozkwitała
(wizja z 01.11.2006)

 Jezus i jego szata:
-Jezus z góry zsyłał na siebie białe energie do czakry korony
-Jezus klęczał i się modlił w białej szacie nagle jakiś głów powiedział "i jego szata pojaśniała" i stała się bardzo jasna (Jak chciałem to zapisać była 3:30, ale postanowiłem zasnąć i zapisać to później i się budzę a jest godzina 3:00? hm? czas się cofnął?
(sen z 19.11.2006)

Sen czy wizja? Aniołowie - widziałem pocztówkę i szukałem na niej Jezusa i zobaczyłem jakiegoś anioła modlącego się (klęczał) w białej szacie chyba z ozdóbkami złotymi... Następnie ujrzałem innego anioła (lub dwóch aniołów) na pocztówce, który był tez w biało złotym stroju i był skierowany do mnie i trzymał w dłoniach wielki garnek ze złotem i z tego garnka (dużego) wysypywały się szczero złote monety. Następnie znowu patrzę na pocztówkę a tam widzę jakiegoś Archanioła... patrzę na dół pocztówki a tam drukowanymi, złotymi literami pisze moje pełne imię oraz kawałek tylko nazwiska - moje nazwisko nie zmieściło się na tej pocztówce. Widziałem ze miałem skrzydła z tego co pamiętam?, ale mogę się mylić... i wielkie niebieskie oczy. Byłem jakby w bielistym futrze i miałem ozdoby ze złota chyba jakiś naszyjnik na szyi. Wyglądałem na dostojnego, pewnego siebie, miałem dobrą posturę i z tego co widziałem chodź w stroju to mogę stwierdzić ze byłem dobrze zbudowany. Widać było ode mnie mądrość. Miałem identycznie skierowaną rękę do ludzi jak na zdjęciu Jezusa ("Jezu ufam Tobie") tak jakbym chciał pomagać ludziom. Na twarzy miałem jasno zaznaczone łuski w kolorze bardzo jasnego i delikatnego odcieniu niebieskiego.
(sen? z 19.11.2006)

Ojciec Pio... Jezus... - Byli mnisi w jakimś klasztorze (kościele?) i nagle dwóch wyszło z rzędów w których siedzieli (medytowali?) i klęknęli przed schodami bo tylko oni zobaczyli Jezusa stojącego na schodach. Tylko im się objawił Jezus a inni mnisi nie wiedzieli o co chodzi oni nic nie widzieli. Mnisi przed schodami wyglądali jak Ojciec Pio (wszyscy mnisi chyba nawet tak wyglądali jak Ojciec Pio, ale pamiętam ze na pewno Ci
dwaj przed schodami tak wyglądali... takie brody itd. itp) - oboje. Nagle z pozycji klęczącej przed schodami położyli się... z głową spuszczoną jakby w dół wyrażającą pokorę..., że nie są godni nawet patrzeć na Jezusa a on stał i promieniował światłem na samej górze schodków koło ołtarza? Jezus chyba zabrał ich do Ojca? wniebowstąpili? PS. z Jezusa chyba czerwono różowawe światło się wydobywało jakoś tak zapamiętałem
(sen z 02.12.2006)

Gruzja - Śniło mi się coś takiego ze było powiedziane ze Gruzja zostanie zaatakowana? ze będzie w stanie wojny?
(sen z 17.12.2006)

Posąg Jezusa - Posąg Jezusa przed moim domem z rękami wyciągniętymi do nieba jakby pogrążonego w modlitwie. Głowa skierowana ku niebu. Był w białej szacie. Pozycja na kolanach.
(sen z 05.01.2007)

Jezus po zstąpieniu na ziemie po ukrzyżowaniu - Przygody Jezusa mi się śniły... jak uzdrawiał ludzi. Jezus już powrócił na ziemie z nieba nowo narodzony po doświadczeniach krzyża. Następnie zmierzał do wyjścia z miasta. Ludzie zaczęli do niego lgnąć tłumem. Jezusa zaczęło to denerwować bo chciał odejść w spokoju. Powiedział "Posprzątajcie tu bo to miasto potrzebuje modlitwy" (możliwe ze przed wyjściem uzdrowił kogoś nie pamiętam dokładnie). Wyszedł za mury miasta. Coraz więcej ludzi za nim stało, a Jezus chciał odejść w spokoju. Mówił do ludzi "co wy robicie?!". Jezus był już na zew. miasta poza murami. Szedł droga (jałową - jakby żółtawa - a może nie była jałowa ale taka lekko pustynniany kolor) w dół a tłum był wokół niego. Jakieś wrogie wojska pojawiły się po lewej stronie. Tłum zainteresował się wrogimi wojskami. Jezus cały czas szedł. Wrogi żołnierz szedł niedaleko Jezusa aby nie uciekł mu (z mieczem w ręce) i pyta się Jezusa "chcesz umrzeć?". Tłum i wrogie wojsko się rzuciło na siebie. Jezus się cofnął i stanął w miejscu. We wrogim wojsku był mutant jakiś wielki i silny i robił spustoszenie w tłumie Izraela. Jezus podbiegł... wyciągnął ręce do nieba, powiedział coś w stylu "twa wiara cię uzdrowiła" - i połamany koleś (z tłumu przez mutanta) się poskładał w całość i wszyscy zamarli.
(sen z 05.01.2007)

Benedykt 16 - Widziałem obraz wiszący na ścianie B16 trochę smutnego jakby miał niedługo stracić urząd papieża czy coś w tym stylu... tak to odbierałem we śnie.
(sen z 06.01.2007)

2 słońca - widziałem na niebie dwa słońca i jakaś księga się otworzyła nagle i tam było jakimś szyfrem napisane i ktoś odczytał ze gdy się pojawią dwa słońca na niebie to zacznie się właściwe oczyszczanie. (widziałem tam tez jakieś krążące trzecie słonce?
(może chodzi o planetę x?)
(sen z 06.01.2007)

Piramida - Widziałem przekrój piramidy z tunelem od góry do dołu i chyba 5 ludzi próbowało przejść wszystkie drzwi oddzielające poziom po poziomie i doszli do samego dołu i tam coś było wielkiego (ale co to nie wiem bo stali przed drzwiami i mieli już wejść gdy sen się skończył).
(sen z 06.01.2007)

Jezus i góra - Widziałem wielką górę pod stromym kątem. Wjeżdżali na nią ludzie na motorze, ale tylko 1 udało się wjechać do końca co było ogromnym wyczynem. Ja stałem na samym szczycie z Mamą (to chyba symbol mojego opiekuna?). Szukaliśmy na górze duszy taty (on już nie żyje, ale możliwe ze to symbol Ojca? nie wiem?) i zobaczyłem swój dom. Pokazały mi się jakieś numery "73...." niestety nie zapamiętałem wszystkich a jeszcze było z 5 liczb... pamiętam tylko te 2 pierwsze (jak się obudziłem wskazówka duża była na 7 liczbie a mała wskazówka na liczbie 3). Jak stałem na tej górze z nieba spadł pod moje nogi kłos (taki jak na polu są żniwa itd. itp. tylko taki powiększonych rozmiarów. Później zobaczyłem Jezusa w oknie, który powiedział "Chodźcie to was pobłogosławię" cos takiego nie pamiętam dobrze, ale coś w ten ton no i ja z mama poszliśmy...
(sen z 15.01.2007)

Czarny domek... - Widziałem siebie w całym czarnym pokoju, który stanowił jakby całe mieszkanie zarazem... Byłem w nim skulony i bity przez jakiegoś czarnego osobnika... Pamiętam ze później ujrzałem siebie na zewnątrz tego domu bardzo uśmiechniętego... Widziałem tego osobnika jak stoi w swoim całkowicie zniszczonym czarnym domku! (kojarzy mi się to z uwolnieniem z jakiegoś wielkiego cierpienia)... Następnie szedłem w kierunku mojego domu i nagle wszystko zostało wypełnione jakby światłem słonecznym... cały sen zaczął nagle odbywać się jakby w zwolnionym tempie... szedłem do domu a z nieba leciały płatki kwiatów... byłem taki szczęśliwy :) Pamiętam ze na drzewach widziałem małe zielone listki :)
(sen z 16.01.2007?)

Odnowione mieszkanie - Widziałem na dworze różne kamienie szlachetne... na dworze była piękna pogoda... były duże zielone liście na drzewach i najwyraźniej wyglądało mi to na lato... później zobaczyłem siebie w mieszkaniu i było całkowicie odnowione! Kompletny brak bałaganu. Widziałem nowe piękne okna zamknięte, ale nowiutkie ze sklepu. W domu nowym kłóciła się mama z siostra o materializm (często są takie kłótnie) aż zaczęły się bić! Następnie popatrzyłem na swoje ręce ze zdumieniem i poczułem ze otworzyło mi się 3 oko -> siostra i mama nagle przestały się kłócić i patrzą na mnie w ciszy i z ogromnym zdumieniem.
(sen z 17.01.2007)

Kielich - dzisiaj nie wiem czy to był sen czy coś bo chyba nawet nie spałem i był jakby kielich z krwią i nie wiem czy ja to widziałem czy coś zmyślam, ale słyszałem wyraźnie coś takiego "twoja i moja krew w tym kielichu to jedno" (czyli moja i Boga)
(sen? z 27.01.2007)

Uzdrawianie? - Śniło mi się ze byłem uzdrowicielem jak Bruno Groening (dokładnie to widziałem jakby go, ale wiedziałem, że to ja i nie widać było abym uzdrawiał, ale czułem to całym sobą ze o to chodzi). Byłem gdzieś w stylu szpitala i na korytarzu czekali ludzie. Była winda na 9-10 piętro którą jeździłem chyba do chorego jakiegoś, ale pewnego dnia jak chciałem nią pojechać to koleś w tej windzie mi zabronił bo podobno zostałem oskarżony o branie łapówki. Ludzie się ode mnie odwrócili. Ja usiadłem na krześle i bawiłem się pluszowym misiem na pocieszenie. Ten koleś z windy przyszedł do mnie i pytał się dlaczego tak się stało i ja mu lekko wytłumaczyłem. Mało tłumaczyłem ludziom bo jakoś wiedziałem ze "prawda" sama się obroni. Jednemu kolesiowi w poczekalni powiedziałem ze wszystko chodzi o biznes a ja go psuje ludziom. Ze świat tylko myśli o zarabianiu pieniędzy a mi na nich nie zależy. 2x podczas tego snu widziałem swoje idealnie białe, mocne i proste zęby i druty żelazne po nich przejeżdżały boleśnie i lekko je rysowały, ale ogólnie w 98% nie były uszkodzone. (to chyba ból jaki mi zadadzą tymi oskarżeniami). ciekawy sen...
(sen z 06.02.2007)

Sklep - Byłem w jakimś sklepie i wziąłem do ręki takie cos:

z 7 rękami równomiernie rozdzielonymi po 3 na boki i 1 na górze) i mówiłem cały czas "kundalini, kundalini... a później lub wcześniej nie pamiętam wziąłem takie cos:

był to Buddha z żółtymi płatkami lotosu tak jak namalowałem... i mówiłem coś w stylu "mądrość Buddhy". (sen z 26.05.2007)

Twarz Jezusa - Obudziłem się w nocy i patrzyłem na koszule swoja pomiętoszoną która leżała na krześle i widziałem

twarz Jezusa i leciała mu mocno krew z oka i z boku czaszki tam gdzie korona cierniowa! Widziałem idealnie jego twarz, wiele x wstawałem i się patrzyłem przez długi czas i był cały zakrwawiony; później zobaczyłem jakby Maryja która przytula się głowa do głowy Jezusa jakby go pocieszając? Była tyłem widziałem tylko jej chustę na głowie i Jezusa zakrwawionego w koronie cierniowej - normalnie otwartymi oczami.
(widzenie z 30.05.2007)

Dotknięcie Boga? - miałem wizje przed zamkniętymi oczami (była trochę nie wyraźna, ale chyba dobrze wszystko odczytałem)... Trzymał mnie za rękę Bóg. Był On z prawej strony a ja z lewej. Z jego ręki leciała krew (stygmat). Później widziałem lilie wodną? czy kwiat lotosu? (wizja z 29.06.2007 [wieczorem - 14miesięcy kundalini równo])

Tarot - byłem u kolesia co stawia tarota i:

1 karta - ten symbol kojarzy mi się z moją babcią z którą nie łatwo jest żyć...
2 karta - może to oznacza jakiś mój brak balansu?
3 karta - słońce - dobry znak (jakieś oczyszczenie?)
4 karta - ja z rękami do góry w euforii otoczony aurą dookoła - aż tarocista wykrzyknął ze to super karta (myślę, że to symbolizuje otwarcie się 3 oka i moją radość z tego faktu)
(Na dzień dzisiejszy sądzę, że jestem na 1-2 karcie tarota [18.11.2008])
(widzenie z 02.07.2007)

Paraliż... dzisiaj miałem niezłego shiza, obudziłem się w stanie między realem a snem? i patrzę na takiego kwiatka co jest u mnie w pokoju i pojawił mi się tam jakiś duch i obrócił głowę i się na mnie zaczął patrzeć a ja ze strachu jakbym doznał paraliżu i nie mogłem się poruszyć i miałem wibracje na ciele... po chwili na chama się zacząłem szarpać i udało mi się poruszyć i wyjść z tego stanu...
(18.08.2007)

Jezus i Maryja - twarze - przypomniałem sobie ze wczoraj jak zasypiałem miałem wizje przed oczami i zobaczyłem Jezusa i Maryje jakby byli złączeniu razem z sobą... 50% Jezusa i 50% Maryi tworzyło jedną twarz -> taka twarz z dwóch twarzy i później z różnych pozycji było mi to pokazywane
(wizja z 30.09.2007)

Trzecie oko - obudziłem się i zgiąłem w pół... zobaczyłem przed sobą siebie bardzo uśmiechniętego i na twarzy miałem jasno niebieskie koło (oczywiście wypełnione kolorem, a nie, że tylko obramówka) (lekko zachodziło na nos i na czoło)... Wiedziałem, że chodziło o otworzenie trzeciego oka w przyszłości... (wizja - około 1-2 lata od powstania tego arta? nie pamiętam...)


Dawne, ciekawe doświadczenia...
(doświadczyłem ich około 3 [lub więcej] lata temu)
(wszystkie poniższe doświadczenia były przed wniesieniem kundalini)

Wybuchy energii - w nocy obudziłem się i miałem wibracje na całym ciele, towarzyszyły temu bardzo silne wybuchy energii w okolicy 3 czakry... takie jakby tworzyły się kule energetyczne aż mi ręce unosiło do góry (miałem je na brzuchu i leciały w górę). Byłem prawdopodobnie w stanie pomiędzy realem a snem.

Twarze przed oczami - kiedyś gdy medytowałem i bardzo uważnie i w ciszy patrzyłem się na to co mam przed oczami nagle ukazał się moim oczom bardzo wyraźny obraz różnych twarzy. Co chwile pojawiała się inna (kosmici i ludzie? nie pamiętam dokładnie), ale wiem ze były bardzo wyraźne i towarzyszył mi duży lęk wtedy.

Hipnagogi - kiedyś gdy medytowałem w ciszy i ciemności patrzyłem się na to co mam przed oczami i zaczęły mi się pojawiać hipnagogi. Różne kolorowe plamy jak fale przemieszczały się przed moimi oczami na czarnym tle. Patrzyłem na nie cały czas w stanie ciszy. Nagle zobaczyłem niebieski punkt i zaczął się powoli poszerzać i robił się coraz większy i większy aż zaczął wypełniać całą przestrzeń przed moimi oczami. Cały ekran miałem niebieski i powieki zaczęły mi drgać i wtedy weszła siostra : P

Stałem się drzewem! - dawno temu medytowałem sobie bodajże w pozycji leżącej w łóżku. Nagle chyba pomyślałem o drzewie albo coś (nie pamiętam dokładnie), ale stałem się drzewem! Czułem jak mam gałęzie! To było fascynujące! Ekran przed oczami zaczął mi się rozjaśniać na kolor żółtawo różowy? i poczułem słońce i takie ciepło które ogrzewało moje gałęzie! Nigdy nie zapomnę tego uczucia... to ciepełko mmm :)

(artykuł powstał 17/18.11.2008)

Dobry Samarytanin