|
W zależności od tego na jakim etapie kontaktów z Bogiem znajdowała
się moja dusza w tych niezwykłych "snach" pojawiały się powtarzające
się symbole i znaki. Zupełnie jakby podświadomie dusza moja
próbowała mi przekazywać jakieś informacje. Część z nich
interpretowałam zgodnie z własnymi odczuciami, część jednak bardziej
skomplikowanych zmuszała mnie do poszukiwań u innych, którzy już
znali odpowiedzi.

Wśród tych motywów i symboli znalazły się takie, które wzbudzały
strach, niepokój, jak
i takie które były piękne i przepełnione mądrością i światłem. Jakie
odczucia towarzyszyły
mi przy tych konkretnych "snach" z pewnością będziecie w stanie sami
ocenić.

Jednym z pierwszych motywów było TORNADO, które pojawiało się w moim
otoczeniu. Rozrzucało wszystko wokoło, tylko ja pozostawałam w tym
jakby bezpieczna, mimo iż jego niszcząca siła i ze mnie jakby coś
wyrywała. Tornado pojawiało się przez dłuższy czas, uciekałam przed
nim, wiele razy wciągana byłam w jego wir, chowałam się w domu, w
piwnicach, w grotach skalnych. Czym było tornado? Nie jestem
ekspertem w dziedzinie interpretacji snów, uważam też, że zawsze
powinniśmy ufać własnym wewnętrznym odczuciom, bo to one są
najlepszym wyjaśnieniem. Każdy sen wymaga interpretacji
indywidualnej. U mnie jednak TORNADO oznaczało:
- zmiany, przewartościowanie
- zniszczenie dotychczasowego systemu wiary, przekonań
- było zwiastunem nowych wartości, zmian w psychice i duszy
- zapowiadało silne zawirowania i wielkie przemiany w całym życiu
- zapowiadało przebudzenie

Tornado to symbol zmian, postrzegany też jako "palec boży", który
wyraźnie wskazuje człowiekowi jego błędy, grzechy i winy. Tornado ma
jeden cel - zachować jedno życie, niszcząc przy tym wszystkie inne,
które wokół tego się zebrały i które miały na nie negatywny wpływ.
Jest ono "siłami natury", "siłami świętymi" i bez wątpienia
zapowiada nadchodzący czas przemian zarówno osobistych, które mają
zajść w człowieku i jego duszy, jak i zmian dotyczących całego
świata, które obserwujemy na co dzień.

Kolejnym motywem była brudna, mętna WODA. Jak wiadomo woda jest
archetypem
ducha, obrazuje stan emocjonalny człowieka. To w wodzie - w jeziorze
ma miejsce
chrzest Jezusa. Jednak woda powinna być czysta, przejrzysta i
spokojna. Wniosek
z tego jeden "moja woda" - brudna i mętna oznaczała, że mój duch nie
jest czysty.
"Sny" po raz kolejny próbowały zwrócić moją uwagę na moje błędy, nie
właściwe przekonania, zbyt materialistyczne podejście do życia (choć
wtedy wydawało mi się
że takie nie jest). Tak więc woda we śnie z reguły
odzwierciedla stan ludzkiej duszy.
W moim przypadku przebudzenie i odrodzenie nie było możliwe, chrzest
nie był możliwy
bo woda (duch) - źródło
prawdziwego życia była mocno zanieczyszczona. Nim więc
miały nastąpić kolejne zmiany potrzebne były zmiany w moim wnętrzu.
Oczyszczenie. Dopiero wtedy możliwe było powołanie do nowych
przemian. WODA bowiem ma
pomóc uwolnić się od brudu. Cóż jednak z tego kiedy i woda brudna?
"Ja
was chrzczę wodą dla nawrócenia"
(Mt 3:11)

Rozpoczęłam oczyszczanie ducha i tutaj ogromną rolę odegrał mój
Anioł Stróż, którego przywoływałam wiele razy w ciągu dnia. Napominał mnie w
różnych sytuacjach, zwracał moją uwagę na moje własne błędy. Z
początku były to błędy w podejmowanych działaniach, czynnościach,
wypowiadanych słowach, słabostkach, z czasem rozwinął
swoje napomnienia na myśli. Dzięki niemu rzuciłam między innymi
palenie papierosów.
Nie pomogły mi żadne postanowienia do tej pory, żadne kuracje,
pomógł mi Anioł Stróż,
z którym notabene wykłócałam się nie raz o tego "jednego dymka".
Chowałam się przed
nim w toalecie, głupia myślałam wtedy, że on nie wie. Tak to zabawne,
jak można schować się przed swoim Aniołem Stróżem. To nie możliwe.
Och jakże mnie napominał, ciągle zwracał mi uwagę. Czasami go
słuchałam, innym razem zagłuszałam jego słowa
śpiewając lub gadając do siebie pod nosem. Wtedy jednak on mówił
głośniej,
dosadniej, czasami jak byłam sama w domu trzasnął drzwiami, oknem,
zrzucił
coś ze stołu. Żebym tylko zaczęła go słuchać.

Z początku więc mimo, iż wiedziałam, że potrzebuję jego pomocy
ignorowałam
go i nie chciałam z nim rozmawiać i go słuchać. Ile razy go
wyzywałam, karciłam, traktowałam w sposób nie właściwy. Z czasem
jednak staliśmy się zgranym zespołem. Potrafiliśmy nawet z siebie
żartować. Anioł Stróż, bliźniacza dusza, mój boski Opiekun i Ja.

Kiedy powoli postępowało we mnie oczyszczanie duszy zjawiły się we
śnie kolejne symbole. Były to WALĄCE
SIĘ MURY, MIASTA, DOMY, WIELKIE BUDOWLE. Wszystkie szare,
zwyczajne jak bloki i wieżowce w mieście, pojawiały się puste ulice,
zatłoczone autobusy. Przede wszystkim jednak dominował obraz
zniszczenia MURY I MIASTA. Odebrałam znaczenie tych snów - mury,
które stawiałam przez całe życie w miarę procesu oczyszczania waliły
się. Moje wewnętrzne szare, nieszczęśliwe i złe miasto upadało.
To co oddzielało mnie od Boga zamieniało się w ruinę. To co
zapowiedziało
wcześniej tornado teraz stawało się prawdą. W miejsce tych upadłych
murów
i miast nie długo miały pojawić się inne monumenty.

I rzeczywiście zaczęły się pojawiać. Były to wznoszące się
przepiękne, starożytne ŚWIĄTYNIE,
PAŁACE, KAPLICE i inne wielkie budowle z kopułami, stożkami i
wieżami. Większość z nich otoczona rajskimi ogrodami pełnymi
cudownych kwiatów, nad nimi jaśniało niebieściutkie niebo i świeciło
słońce. Spacerowałam w ich okolicy, było tam sporo ludzi - panował
spokój i harmonia. Czasami próbowałam tam wejść. Niestety nie było
jeszcze zbyt czysto i spotykałam na swojej drodze postacie niczym z
filmu "Man In Black", które goniły mnie po korytarzach tychże
budynków, nie pozwalając otworzyć żadnych drzwi i bram. Uciekałam
przed nimi. Ważne jednak było, że wiedziałam już iż istnieje także
ten piękny świat, który przyciągał mnie, jakby był mi pisany.

Symbol świątyni, wieży i tym podobnych pięknych monumentów
widzianych w świetle i jasności dawał wewnętrzny spokój,
sprawiał wrażenie zbliżania się do celu - do Boga i Jego
Prawd. Ogrody zaś symbolizowały raj na ziemi,
bezpieczeństwo, miłość...
DRZEWO I JABŁKO - CZĘŚĆ 8
oraz artykułu
CZŁOWIEK ŚWIĄTYNIA - CZĘŚĆ 9

Czy Wy wiecie,
że jesteście świątynią?
Czy Wy wiecie, że jesteście świątynią?
Świątynią, w której mieszka Bóg.
Nie raz i nie dwa słyszałam w swoim życiu te słowa. Nigdy ich jednak
nie rozumiałam, brałam to zbyt ogólnie, nie dosłownie. A tutaj, jak
się okazuje trzeba było nad wyraz dosłownie wziąć sobie słowa te do
serca. Sam nawet Święty Paweł zwraca naszą uwagę na fakt, że każdy
człowiek jest ŚWIĄTYNIĄ Boga.

"Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga
i, że Duch Boży mieszka w was?
Świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście"
(1 Kor 3, 16-17)
Każda świątynia, również i ta ma swoje filary, które pomagają jej
stać. Filary te są niczym innym jak umiejętnościami jakie zdobywa
człowiek w rozwoju duchowym, w procesie kształtowania swojej wiary,
a w tym umiejętnością życia i przyjmowania woli Bożej w pokorze,
cierpienia w imię Boga, miłości, mądrości, czystego serca i prawych
czynów i słów. Im lepiej człowiek potrafi i im bardziej pragnie
wzmocnić te filary tym większą siłą szatan próbuje je zachwiać i
obalić. Jednak Bóg jest zawsze tuż obok.

Tyle moich krótkich uwag odnośnie naszej wewnętrznej świątyni, która
jest bez wątpienia niezwykle istotnym symbolem w snach.
Motywy nie mogły cały czas już zapowiadać samych - nazwijmy to -
"przyjemności".
Kiedy przechodziłam jakiś określony etap zwykle tematyka senna i
obrazy wirowały wokół kilku motywów przewodnich. Tak też pomiędzy
ogrodami i świątyniami ni z tego ni z owego, ku mojemu zaskoczeniu
pojawił się GROM i BURZA.

GROM - ze starożytnych
przesłań kojarzony jest z bogiem burzy, władcą niebios, który
właśnie grzmotem, czyli też gromem karze ludzkość za jej
przewinienia i niesubordynację. Określony też jako dawca deszczu,
magiczna siła krążąca we wszechświecie, zaś w mitologiach spotykamy
często wątek walki boga burzy władającego gromem z potworem chaosu.
Jednakże w Biblii grzmot - grom jest niezwykłym symbolem
przedstawiającym niemożliwą do ogarnięcia ludzkim umysłem potęgę
Boga Ojca. Może mieć on na celu zwrócenie uwagi na majestat boski,
wielkość chwały Boga, bądź też być zapowiedzią sądu boskiego. Jest
symbolem władzy absolutnej, potęgi niewyobrażalnej.
"Któż zdoła pojąć grom Jego mocy?"
(Hi, 26:14)

W moim przypadku grom ów dawał znać, że droga jest właściwa, a moje
wątpliwości,
które wówczas zaczęły się pojawiać są nieuzasadnione. Grom Boga był
dowodem
Jego władzy i miał przepędzić ode mnie wszelkie negatywne i natrętne
myśli,
od których jeszcze się wtedy nie uwolniłam.
BURZA zaś zwiastować miała
szereg strat w moim życiu, w tym utratę bliskich "przyjaciół",
znajomych, ludzi z otoczenia. A przede wszystkim utratę własnych
przekonań. Zapowiadała nadchodzący okres odosobnienia, porzucenia,
straty moralne, utratę i brak całkowity oparcia w kimkolwiek. Ta
burza jednak w moich snach nie była do końca przerażająca, we śnie
gdy się pojawiała, czułam, że ma mnie do czegoś zbliżyć. I z całą
pewnością zbliżała mnie do Jedności.

Po burzach i gromach przyszedł i czas na
RYBY. I ten symbole jednak
podobnie
jak woda nie był zbyt przejrzysty i czysty. Z początku bowiem śniące
mi się ryby
pływały do góry brzuchami i były lekko mówiąc podtrute. Oznaczało
to, iż z głębszych poziomów mojej podświadomości nadal wypływało coś
nieczystego i zabrudzonego.
Jak powszechnie wiadomo bowiem ryba jest symbolem chrześcijaństwa,
Chrystus
był przecież "rybakiem ludzi". Moje duchowe pożywienie nie było
dobrze przygotowane,
a proces odradzania znów utkwił w jakimś miejscu zwracając moją
uwagę na konieczność dalszej pracy nad sobą. Bo choć na jednym
poziomie świadomości wszystko wyglądało
na gotowe, to na dalszym okazywało się, że jeszcze nie wszystko
gotowe. W końcu
i ryby ozdrowiały, ale trwało to dość długo.

Szczególnie dobrze zapamiętany przeze mnie sen, w którym po
raz któryś z kolei pojawił się motyw
SKRZYNI Z KLUCZEM zamkniętym w jej środku. Długo
zajęło mi jego zrozumienie, a prawda była tak prosta:
KLUCZ DO PRAWDY KAŻDY Z NAS MA W
SWOIM WNĘTRZU!
O tym też śnie pisałam w wierszu "Klucz"
WIERSZE GODAN - CZĘŚĆ 1

I ostatni z tych, które teraz sobie przypominam -
GOREJĄCY KRZEW I OGIEŃ -
o znaczeniu ognia w całym procesie oczyszczenia duchowego wiele
informacji
znajdziecie na tej stronie. Ja mogę przytoczyć sytuację w której go
dostrzegłam.
"I ukazał mu się
Pan w płomieniu ognistym, z pośrodka krzaka;
i widział, iż krzak gorzał, a nie zgorzał.
I rzekł Mojżesz: Pójdę i zobaczę zjawisko to wielkie,
czemu nie zgorzeje ten krzak"

"Była ciemna noc, zmierzałam w stronę starych torów kolejowych,
które biegły w bliskiej okolicy jakiejś wsi. Stanęłam na torach. Z
oddali słychać było nadjeżdżający pociąg. Na ścieżce z lewej strony
stało pełno wieśniaków, którzy przyglądali mi się z zaciekawieniem
debatując między sobą: Dlaczego ona stoi na torach? Może zginąć.
Powinna zejść. Pociąg był coraz bliżej, a ja pomyślałam sobie, że
właśnie teraz chciałabym zrobić w powietrzu salto. Miałam poczucie,
że teraz wreszcie mi się uda zrobić coś co zawsze zrobić chciałam,
ale nie potrafiłam. Pociąg dudnił co raz głośniej. Zebrałam się w
sobie - TERAZ ALBO NIGDY!
natychmiast zeszłam z torów. Ludzie krzyczeli, bo myśleli, że pociąg
mnie rozjechał. Wtedy na niebie dostrzegłam spadające, płonące,
wielkie drzewa. Ludzie zaczęli krzyczeć: Wiedźma, czarownica, zabić
ją! Było mi smutno, bo nie rozumiałam o co im chodzi. Wtedy pojawił
się obok mnie mój ojciec, razem patrzyliśmy na płonące drzewa, które
zwiastowały Bożą wolę
i siłę. Ojciec powiedział: Nie martw się, oni wszyscy też kiedyś
zrozumieją".
Krzew gorejący i ogień były głosem Boga Ojca, który mówił mi, iż
będzie za mną cały ten czas, który wskazywał drogę od gorejącego
krzewu na szczyt góry, na której ludzkość otrzymała dziesięć
przykazań. Ta droga jednak, która była przede mną była jeszcze
bardzo długa, mimo iż mnie cały czas się wydawało, że trwa to zbyt
długo. Bóg miał dla mnie i ma nadal jeszcze wiele niespodzianek,
których nie jestem sobie w stanie wyobrazić. Czeka mnie jeszcze
wiele cierpienia i wiele radości. Wszystko to jednak niechaj Bóg
nadzoruje.

cdn...
6. Oct. 2008
GODAN
|