NASZE DOŚWIADCZENIA

SNY - MOTYWY I SYMBOLE
(CZĘŚĆ 5)

W zależności od tego na jakim etapie kontaktów z Bogiem znajdowała się moja dusza w tych niezwykłych "snach" pojawiały się powtarzające się symbole i znaki. Zupełnie jakby podświadomie dusza moja próbowała mi przekazywać jakieś informacje. Część z nich interpretowałam zgodnie z własnymi odczuciami, część jednak bardziej skomplikowanych zmuszała mnie do poszukiwań u innych, którzy już znali odpowiedzi.

Wśród tych motywów i symboli znalazły się takie, które wzbudzały strach, niepokój, jak i takie które były piękne i przepełnione mądrością i światłem. Jakie odczucia towarzyszyły mi przy tych konkretnych "snach" z pewnością będziecie w stanie sami ocenić.

Jednym z pierwszych motywów było TORNADO, które pojawiało się w moim otoczeniu. Rozrzucało wszystko wokoło, tylko ja pozostawałam w tym jakby bezpieczna, mimo iż jego niszcząca siła i ze mnie jakby coś wyrywała. Tornado pojawiało się przez dłuższy czas, uciekałam przed nim, wiele razy wciągana byłam w jego wir, chowałam się w domu, w piwnicach, w grotach skalnych. Czym było tornado? Nie jestem ekspertem w dziedzinie interpretacji snów, uważam też, że zawsze powinniśmy ufać własnym wewnętrznym odczuciom, bo to one są najlepszym wyjaśnieniem. Każdy sen wymaga interpretacji indywidualnej. U mnie jednak TORNADO oznaczało:

- zmiany, przewartościowanie
- zniszczenie dotychczasowego systemu wiary, przekonań
- było zwiastunem nowych wartości, zmian w psychice i duszy
- zapowiadało silne zawirowania i wielkie przemiany w całym życiu
- zapowiadało przebudzenie

Tornado to symbol zmian, postrzegany też jako "palec boży", który wyraźnie wskazuje człowiekowi jego błędy, grzechy i winy. Tornado ma jeden cel - zachować jedno życie, niszcząc przy tym wszystkie inne, które wokół tego się zebrały i które miały na nie negatywny wpływ. Jest ono "siłami natury", "siłami świętymi" i bez wątpienia zapowiada nadchodzący czas przemian zarówno osobistych, które mają zajść w człowieku i jego duszy, jak i zmian dotyczących całego świata, które obserwujemy na co dzień.

Kolejnym motywem była brudna, mętna WODA. Jak wiadomo woda jest archetypem ducha, obrazuje stan emocjonalny człowieka. To w wodzie - w jeziorze ma miejsce chrzest Jezusa. Jednak woda powinna być czysta, przejrzysta i spokojna. Wniosek z tego jeden "moja woda" - brudna i mętna oznaczała, że mój duch nie jest czysty. "Sny" po raz kolejny próbowały zwrócić moją uwagę na moje błędy, nie właściwe przekonania, zbyt materialistyczne podejście do życia (choć wtedy wydawało mi się że takie nie jest). Tak więc woda we śnie z reguły odzwierciedla stan ludzkiej duszy. W moim przypadku przebudzenie i odrodzenie nie było możliwe, chrzest nie był możliwy bo woda (duch) - źródło prawdziwego życia była mocno zanieczyszczona. Nim więc miały nastąpić kolejne zmiany potrzebne były zmiany w moim wnętrzu. Oczyszczenie. Dopiero wtedy możliwe było powołanie do nowych przemian. WODA bowiem ma pomóc uwolnić się od brudu. Cóż jednak z tego kiedy i woda brudna?

"Ja was chrzczę wodą dla nawrócenia"
(Mt 3:11)

Rozpoczęłam oczyszczanie ducha i tutaj ogromną rolę odegrał mój Anioł Stróż, którego przywoływałam wiele razy w ciągu dnia. Napominał mnie w różnych sytuacjach, zwracał moją uwagę na moje własne błędy. Z początku były to błędy w podejmowanych działaniach, czynnościach, wypowiadanych słowach, słabostkach, z czasem rozwinął swoje napomnienia na myśli. Dzięki niemu rzuciłam między innymi palenie papierosów. Nie pomogły mi żadne postanowienia do tej pory, żadne kuracje, pomógł mi Anioł Stróż, z którym notabene wykłócałam się nie raz o tego "jednego dymka". Chowałam się przed
nim w toalecie, głupia myślałam wtedy, że on nie wie. Tak to zabawne, jak można schować się przed swoim Aniołem Stróżem. To nie możliwe. Och jakże mnie napominał, ciągle zwracał mi uwagę. Czasami go słuchałam, innym razem zagłuszałam jego słowa śpiewając lub gadając do siebie pod nosem. Wtedy jednak on mówił głośniej, dosadniej, czasami jak byłam sama w domu trzasnął drzwiami, oknem, zrzucił coś ze stołu. Żebym tylko zaczęła go słuchać.

Z początku więc mimo, iż wiedziałam, że potrzebuję jego pomocy ignorowałam go i nie chciałam z nim rozmawiać i go słuchać. Ile razy go wyzywałam, karciłam, traktowałam w sposób nie właściwy. Z czasem jednak staliśmy się zgranym zespołem. Potrafiliśmy nawet z siebie żartować. Anioł Stróż, bliźniacza dusza, mój boski Opiekun i Ja.

Kiedy powoli postępowało we mnie oczyszczanie duszy zjawiły się we śnie kolejne symbole. Były to WALĄCE SIĘ MURY, MIASTA, DOMY, WIELKIE BUDOWLE. Wszystkie szare, zwyczajne jak bloki i wieżowce w mieście, pojawiały się puste ulice, zatłoczone autobusy. Przede wszystkim jednak dominował obraz zniszczenia MURY I MIASTA. Odebrałam znaczenie tych snów - mury, które stawiałam przez całe życie w miarę procesu oczyszczania waliły się. Moje wewnętrzne szare, nieszczęśliwe i złe miasto upadało. To co oddzielało mnie od Boga zamieniało się w ruinę. To co zapowiedziało wcześniej tornado teraz stawało się prawdą. W miejsce tych upadłych murów i miast nie długo miały pojawić się inne monumenty.

I rzeczywiście zaczęły się pojawiać. Były to wznoszące się przepiękne, starożytne ŚWIĄTYNIE, PAŁACE, KAPLICE i inne wielkie budowle z kopułami, stożkami i wieżami. Większość z nich otoczona rajskimi ogrodami pełnymi cudownych kwiatów, nad nimi jaśniało niebieściutkie niebo i świeciło słońce. Spacerowałam w ich okolicy, było tam sporo ludzi - panował spokój i harmonia. Czasami próbowałam tam wejść. Niestety nie było jeszcze zbyt czysto i spotykałam na swojej drodze postacie niczym z filmu "Man In Black", które goniły mnie po korytarzach tychże budynków, nie pozwalając otworzyć żadnych drzwi i bram. Uciekałam przed nimi. Ważne jednak było, że wiedziałam już iż istnieje także ten piękny świat, który przyciągał mnie, jakby był mi pisany.

Symbol świątyni, wieży i tym podobnych pięknych monumentów widzianych w świetle i jasności dawał wewnętrzny spokój, sprawiał wrażenie zbliżania się do celu - do Boga i Jego Prawd. Ogrody zaś symbolizowały raj na ziemi, bezpieczeństwo, miłość...

DRZEWO I JABŁKO - CZĘŚĆ 8
 oraz artykułu
CZŁOWIEK ŚWIĄTYNIA - CZĘŚĆ 9

Czy Wy wiecie, że jesteście świątynią?
Czy Wy wiecie, że jesteście świątynią?
Świątynią, w której mieszka Bóg.

Nie raz i nie dwa słyszałam w swoim życiu te słowa. Nigdy ich jednak nie rozumiałam, brałam to zbyt ogólnie, nie dosłownie. A tutaj, jak się okazuje trzeba było nad wyraz dosłownie wziąć sobie słowa te do serca. Sam nawet Święty Paweł zwraca naszą uwagę na fakt, że każdy człowiek jest ŚWIĄTYNIĄ Boga.

"Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga
i, że Duch Boży mieszka w was?
Świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście"

(1 Kor 3, 16-17)

Każda świątynia, również i ta ma swoje filary, które pomagają jej stać. Filary te są niczym innym jak umiejętnościami jakie zdobywa człowiek w rozwoju duchowym, w procesie kształtowania swojej wiary, a w tym umiejętnością życia i przyjmowania woli Bożej w pokorze, cierpienia w imię Boga, miłości, mądrości, czystego serca i prawych czynów i słów. Im lepiej człowiek potrafi i im bardziej pragnie wzmocnić te filary tym większą siłą szatan próbuje je zachwiać i obalić. Jednak Bóg jest zawsze tuż obok.

Tyle moich krótkich uwag odnośnie naszej wewnętrznej świątyni, która jest bez wątpienia niezwykle istotnym symbolem w snach.

Motywy nie mogły cały czas już zapowiadać samych - nazwijmy to - "przyjemności". Kiedy przechodziłam jakiś określony etap zwykle tematyka senna i obrazy wirowały wokół kilku motywów przewodnich. Tak też pomiędzy ogrodami i świątyniami ni z tego ni z owego, ku mojemu zaskoczeniu pojawił się GROM i BURZA.

GROM - ze starożytnych przesłań kojarzony jest z bogiem burzy, władcą niebios, który właśnie grzmotem, czyli też gromem karze ludzkość za jej przewinienia i niesubordynację. Określony też jako dawca deszczu, magiczna siła krążąca we wszechświecie, zaś w mitologiach spotykamy często wątek walki boga burzy władającego gromem z potworem chaosu. Jednakże w Biblii grzmot - grom jest niezwykłym symbolem przedstawiającym niemożliwą do ogarnięcia ludzkim umysłem potęgę Boga Ojca. Może mieć on na celu zwrócenie uwagi na majestat boski, wielkość chwały Boga, bądź też być zapowiedzią sądu boskiego. Jest symbolem władzy absolutnej, potęgi niewyobrażalnej.

"Któż zdoła pojąć grom Jego mocy?"
(Hi, 26:14)

W moim przypadku grom ów dawał znać, że droga jest właściwa, a moje wątpliwości, które wówczas zaczęły się pojawiać są nieuzasadnione. Grom Boga był dowodem Jego władzy i miał przepędzić ode mnie wszelkie negatywne i natrętne myśli, od których jeszcze się wtedy nie uwolniłam.

BURZA zaś zwiastować miała szereg strat w moim życiu, w tym utratę bliskich "przyjaciół", znajomych, ludzi z otoczenia. A przede wszystkim utratę własnych przekonań. Zapowiadała nadchodzący okres odosobnienia, porzucenia, straty moralne, utratę i brak całkowity oparcia w kimkolwiek. Ta burza jednak w moich snach nie była do końca przerażająca, we śnie gdy się pojawiała, czułam, że ma mnie do czegoś zbliżyć. I z całą pewnością zbliżała mnie do Jedności.

Po burzach i gromach przyszedł i czas na RYBY. I ten symbole jednak podobnie jak woda nie był zbyt przejrzysty i czysty. Z początku bowiem śniące mi się ryby pływały do góry brzuchami i były lekko mówiąc podtrute. Oznaczało to, iż z głębszych poziomów mojej podświadomości nadal wypływało coś nieczystego i zabrudzonego. Jak powszechnie wiadomo bowiem ryba jest symbolem chrześcijaństwa, Chrystus był przecież "rybakiem ludzi". Moje duchowe pożywienie nie było dobrze przygotowane, a proces odradzania znów utkwił w jakimś miejscu zwracając moją uwagę na konieczność dalszej pracy nad sobą. Bo choć na jednym poziomie świadomości wszystko wyglądało na gotowe, to na dalszym okazywało się, że jeszcze nie wszystko gotowe. W końcu i ryby ozdrowiały, ale trwało to dość długo.

Szczególnie dobrze zapamiętany przeze mnie sen, w którym po raz któryś z kolei pojawił się motyw SKRZYNI Z KLUCZEM zamkniętym w jej środku. Długo zajęło mi jego zrozumienie, a prawda była tak prosta: KLUCZ DO PRAWDY KAŻDY Z NAS MA W SWOIM WNĘTRZU!

O tym też śnie pisałam w wierszu "Klucz"
WIERSZE GODAN - CZĘŚĆ 1

I ostatni z tych, które teraz sobie przypominam - GOREJĄCY KRZEW I OGIEŃ - o znaczeniu ognia w całym procesie oczyszczenia duchowego wiele informacji znajdziecie na tej stronie. Ja mogę przytoczyć sytuację w której go dostrzegłam.

"I ukazał mu się Pan w płomieniu ognistym, z pośrodka krzaka;
i widział, iż krzak gorzał, a nie zgorzał.
I rzekł Mojżesz: Pójdę i zobaczę zjawisko to wielkie,
czemu nie zgorzeje ten krzak"

"Była ciemna noc, zmierzałam w stronę starych torów kolejowych, które biegły w bliskiej okolicy jakiejś wsi. Stanęłam na torach. Z oddali słychać było nadjeżdżający pociąg. Na ścieżce z lewej strony stało pełno wieśniaków, którzy przyglądali mi się z zaciekawieniem debatując między sobą: Dlaczego ona stoi na torach? Może zginąć. Powinna zejść. Pociąg był coraz bliżej, a ja pomyślałam sobie, że właśnie teraz chciałabym zrobić w powietrzu salto. Miałam poczucie, że teraz wreszcie mi się uda zrobić coś co zawsze zrobić chciałam, ale nie potrafiłam. Pociąg dudnił co raz głośniej. Zebrałam się w sobie - TERAZ ALBO NIGDY! natychmiast zeszłam z torów. Ludzie krzyczeli, bo myśleli, że pociąg mnie rozjechał. Wtedy na niebie dostrzegłam spadające, płonące, wielkie drzewa. Ludzie zaczęli krzyczeć: Wiedźma, czarownica, zabić ją! Było mi smutno, bo nie rozumiałam o co im chodzi. Wtedy pojawił się obok mnie mój ojciec, razem patrzyliśmy na płonące drzewa, które zwiastowały Bożą wolę i siłę. Ojciec powiedział: Nie martw się, oni wszyscy też kiedyś zrozumieją".

Krzew gorejący i ogień były głosem Boga Ojca, który mówił mi, iż będzie za mną cały ten czas, który wskazywał drogę od gorejącego krzewu na szczyt góry, na której ludzkość otrzymała dziesięć przykazań. Ta droga jednak, która była przede mną była jeszcze bardzo długa, mimo iż mnie cały czas się wydawało, że trwa to zbyt długo. Bóg miał dla mnie i ma nadal jeszcze wiele niespodzianek, których nie jestem sobie w stanie wyobrazić. Czeka mnie jeszcze wiele cierpienia i wiele radości. Wszystko to jednak niechaj Bóg nadzoruje.

cdn...

6. Oct. 2008

GODAN