|
Wstęp (ogólnie):
Cały mój rozwój wewnętrzny zaczął się od chęci zdobycia
umiejętności
szybkiego czytania (zawsze czytałem bardzo mało
i dość wolno co odbijało się
na mojej nauce chodź dużo jej
czasu poświęcałem). Miąłem problem z rozumieniem
tekstu
jaki czytam i zapamiętaniem go co mnie denerwowało, bo widziałem
ze inne osoby uczą się dużo mniej ode mnie i idzie im to z
taką łatwością. Chciałem poznać mechanizm dlaczego ja mam
problemy z nauką a inni uczą się z łatwością. W dzieciństwie
mało czytałem, ale chodziłem na kursy angielskiego od
najmniejszych lat i na kursy
pamięciowe wiec ten rozdział jest
w porządku. Zawsze fascynowali
mnie geniusze np. Einstein lub
inni wielcy umysłowi masterzy.
Kurs szybkiego czytania i moja porażka (około 1.7.2004):

Chciałem uczyć się szybko i efektywnie aby nie tracić tyle
czasu co do
tej pory na odrabianie lekcji czy uczenie się czegoś
nowego. Zapisałem się
na kurs szybkiego czytania około 1
lipca 2004 roku (skończyłem wtedy już 2 klasę
liceum). Kurs
trwał 5 tyg (3x w tygodniu po chyba 1,5h nie pamiętam już dokładnie).
Podkreślę ze w domu codziennie przez 5 tygodni trwania kursu
ćwiczyłem po 3h
szybkie czytanie bo strasznie mi na tym zależało.
Kursu nie ukończyłem bo nie
rozumiałem co czytam chodź starałem
się z całych sił. Po Kursie kolejne 7tyg
(w sumie 3miesięca
wliczając kurs) codziennie dzień w dzień ćwiczyłem szybkie
czytanie po 3h dziennie! Nie rozumiałem dlaczego ja się nie
nauczyłem szybko czytać
skoro innym się to udało a nawet bym
powiedział ze olewali sobie kurs! Ja harowałem
jak wół a
efekt do bani :/ Po 3 miesiącach treningu rzuciłem to wszystko
w cholerę. Był
tez tam częściowo kurs pamięciowy to tez ćwiczyłem
jak i żonglowanie piłeczkami na poprawienie synchronizacji obu
półkul (jak miał podobno Einstein). Codziennie przez 3 miechy
żonglowałem minimum 15min. Ale to wszystko nie dawało
zadowalających
mnie efektów bo nie potrafiłem tak jak inni z
mojej grupy czytać :(
Początek medytacji (23.9.2004):

23.9.2004 kolega na gg powiedział mi ze miał kontrolowany sen
(LD) co mnie
bardzo zaciekawiło bo nigdy o tym nie słyszałem.
Poszukałem coś w necie o kontrolowanych snach i znalazłem
jeszcze książki o medytacji. Zacząłem czytać
metody Silvy i
zacząłem medytować wg tego co tam pisało. W pierwszej
medytacji poczułem wielki ucisk z lewej strony miedzy oczami
(wtedy nie wiedziałem ze to
była blokada na 3oku i to
ogromna). Myślałem ze dzięki medytacji poprawie
swoją koncentracje odnośnie czytania i zapamiętywania tego co czytam
w lepszym stopniu (matura w tym roku - 3 klasa liceum). Medytowałem
codziennie 2 a później 3x po 20min (rano, po południu i
wieczorem).
Projekcja Astralna i Kontrolowany Sen (około 15.11.2004):

Po 1,5 miesiąca medytacji zacząłem zapisywać swoje sny do
dzienniczka snów
aby lepiej je zapamiętywać. Po 3 dniach
wyszedłem z ciała! Czułem wibracje na
całym ciele i mnie
wywaliło z ciała i znalazłem się na suficie lol! wyleciałem
przez okno
i polatałem sobie trochę po okolicy, ale okolica się
zmieniała wiec to nie było w czasie rzeczywistymale i tak
zrobiło to na mnie wielkie wrażenie! Następnie po kolejnych
kilku
dnia miałem pierwszy kontrolowany sen co ten było dla
mnie szokiem w pewnym sensie!
EEGBiofeedback (69 sesji ponad 2200zl):

Nie pamiętam dokładnie daty, ale zapisałem się mniej więcej
w tym czasie
chronologicznie na EEGBiofeedback. Jest to metoda
gdzie za pomocą umysłu
porusza się przedmioty na ekranie i
trenuje się umysł np. poprawia się koncentracje. Chodziłem
tam około 4 miesięcy 3-2x w tygodniu różnie. Wydałem na to
ponad 2200zl i byłem na 69sesjach! Do upadłego ćwiczyłem tam
swój umysł bo każda sesja to około 40zł (cena się wahała
zależnie od ilości sesji). W tym czasie brałem 6 tabletek
"Omega 6" które poprawiają połączenia neuronowe w
mózgu i poprawiają utrwalanie informacji (w programie Duracel
było o tym ze dzieci biorące Omega 6 odnosiły bardzo widoczne
zmiany w nauce na plus). Jadłem również magnez (na pamięć)
i centrum bodajże. Różne tabletki brałem aby mięć lepszą
koncentracje. Po 69 sesjach czułem tylko lekką różnice a
znowu harowałem jak wół i na dodatek wywaliłem tylko kasy.
Powiedzieli mi tam ze mam przewagę prawej półkuli (cześć
artystyczna) a lewa u mnie słabiej pracuje (logiczna - związek
z czytaniem).
Sai Baba (około 1.2.2005):

Ciągle medytowałem i zainteresowałem się Sai Babą czyli
awatarem który
mówi ze jest Bogiem i pomaga ludziom i czyni
dobro. Mieszka w Indiach i rozwija
miasta za dary które ludzie
mu ofiarują. Około 1.2.2005 przyśnił mi się Sai Baba jak
siedział i powiedział ze mi pomoże i ze coś źle robię z
medytacją. Jak medytowałem
to bardzo często w nocy nie chciało
mi się spać bo byłem przeenergetyzowany ze tak
to nazwę - za
dużo energii w sobie miąłem. Matka myślała ze należę do
jakiejś sekty
i wysłała mnie do religioznawców. Porozmawiałem
z nimi i oni mi uświadomili ze Sai
Baba to oszust a ja nie mogłem
w to uwierzyć i było mi strasznie przykro. Jak wracałem
do
domu to powtarzałem sobie ciągle w umyśle "Sai czy ty
jesteś oszustem?" jak
wszedłem do domu włączyłem radio
a tam leci "NIE NIE NIE NIE"!!! 4x pod rząd nie!
aż
mnie zamurowało! Od tej pory wiedziałem ze Sai jest moim
przyjacielem. (czytałem
ze nie można sobie przyśnić Sai Baby
od tak tylko On wybiera komu się przyśni).
Prawo przyciągania (kreowanie rzeczywistości):

Zainteresowałem się teorią ze każda myśl tworzy naszą
rzeczywistość
i zacząłem to stosować w praktyce. Czytałem
wiele książek (w swoim tempie)
:D... książek odnośnie pracy
z podświadomością, wiarą oraz prawem przyciągania. Czytałem
wiele stron w internecie. Zacząłem przeprogramowywać swój
umysł bardzo mocno. Zmieniać swoje "pierwotne myśli"
(myśli np. jestem biedny i to np. jest bardzo silna myśl i
zmienić ją na np. jestem bogaty i wierzyć w to świadomie i
podświadomie w pełni ze to jest prawda). Zrozumiałem ze tylko
gdy świadomie i podświadomie moje myśli się zgadzają mogę
efektywnie coś do siebie przyciągnąć. Zmiany w umyśle
powodowały depresje które trwały bardzo długo. Zacząłem
grac w multilotka i CHCIAŁEM być bogaty to bardzo ważne słowo
ze "CHCIAŁEM". Co dziennie nie mogłem nic wygrać!
Ciągle można powiedzieć wychodziłem na 0! Nie rozumiałem
tego bo przecież zaprogramowałem sie na bogactwo
i właśnie
zrozumiałem ze chcąc cokolwiek doświadczamy uczucia chcenia
tego! Poszedłem po rozum do głowy i stałem się w tej chwili
właśnie TERAZ bogaty! Czułem bogactwo na każdym poziomie
mojego jestestwa (cos jak stan zakochania czuje się to wszędzie)
:) Zainteresowałem się prawem dawania i otrzymywania. Zacząłem
rozdawać pieniądze i co dziwne jak wytworzyłem wiele wiele
radości uczucia bycia bogatym to po bardzo krótkim czasie
przypadkowo hehe (przypadek nie istnieje) dostałem linka w
necie
i zarobiłem 1600zl! SZOK! w ciągu 2-3 dni. (Już się
nie da tym sposobem nic zarobić
ale to bez znaczenia bo zobaczyłem
ze prawo przyciągania działa). Dostałem wypłatę
w banku tak
jak sobie to wcześniej przed zarobieniem tych pieniędzy wyobrażałem!
Depresje, a Pragnienia:

Doszedłem do wniosku ze mogę mięć co tylko zapragnę. Prawem
przyciągania przyciągałem sobie ludzi, doświadczenia
cokolwiek chciałem. Ale to wywoływało we
mnie depresje i
cierpienie. Bolało mnie ze to tylko kwestia czasu i wytworzenia
pewnej
ilości energii i skupiania się non stop na celu w
chwili Teraźniejszej. Zacząłem czuć wielką pustkę wew bo
zaczęły odpadać ode mnie pragnienia materializmu. Wiele miesięcy
byłem
w depresji i coraz mniej mi potrzebne było do życia.
Nie cieszyły mnie materialne rzeczy.
Nie cieszyło mnie już nic
:( Szukałem drogi którą mógłbym pójść. Poszukiwałem
czegoś wiecznego czegoś trwałego a nie przemijającej iluzji
bogactwa bo to nie trwałe
i jak przestanę o tym myśleć i
odechce mi się tego to wszystko stracę.
Mniej medytowałem:

Po ponad roku medytacji (około 1.10.2005) do 1,5 roku medytacji
(około 1.2.2006)
moja aktywność medytacyjna była różna.
Bywało ze medytowałem po kilka godzin
dziennie nawet całymi
dniami (medytacja dynamiczna) a czasem wcale
bo nie miałem
ochoty. Ciągle depresje mnie męczyły bardzo.
Kierunek Bóg = wieczność! (nauki Jezusa):

Medytacja i cały światopogląd mi się zmieniał. Zrezygnowałem
z kościoła bo czułem
się w nim jak w wiezieniu i tylko czekałem
zawsze kiedy msza się skończy. Nie czułem
w kościele abym
wzrastał duchowo. Sai Baba zapoczątkował moje dążenie do
Boga, ale później się przestawiłem na Boga (tego do którego
modlił się Jezus). I poprzez zrozumienie prawa karmy (prawo
przyciągania) i poprzez zrozumienie nauk Jezusa. Zacząłem
starać się być coraz lepszym człowiekiem. Gdy ktoś mi
dokuczył ze tak to nazwę to najważniejsze było dla mnie aby
podświadomie zareagować tak aby nie wyszła ze mnie żadna złość!
Aby wyszła ze mnie sama miłość lub porostu NIC. To było dość
trudne, ale ćwiczyłem codziennie na każdym doświadczeniu
poprzez obserwacje uczyć, myśli, ruchów. W Bogu zacząłem
odnajdywać to czego tak długo szukałem -> Wieczność!
Cokolwiek złego mi się działo ja powtarzałem Bogu ze
wybieram miłość i aby mi pomógł w każdej sytuacji. Pogłębiała
się moja więź z Bogiem. Stawałem się coraz bardziej
oderwany od świata materialnego a mocniej z każdym dniem
skierowany ku Bogu. Świat materialny przestawał mnie
interesować bo nie znajdowałem tam zadowolenia tylko
cierpienie :(
Dobry Samarytanin
|