NASZE DOŚWIADCZENIA

NOCNE ATAKI W ROKU 2015
LINK! DO NOCNYCH ATAKÓW W ROKU 2014 - GRUDZIEŃ

NOTKA WSTĘPNA: Intensywność nocnych demonicznych ataków na moją osobę pod koniec roku 2014 drastycznie spadła dlatego w roku 2015 zmieniłem trochę formę ich spisywania. Nie będę już podawać godziny zaśnięcia i wstania, część potencjalnych ataków może nie mieć godziny ich wystąpienia (lub może być spisana mniej dokładnie) oraz niektóre ataki mogą być spisane do pewnego stopnia skrótowo. Noce w których nie miałem ataków oraz te, w których miałem sen zbyt lekko podejrzany w ogóle nie będą tu ujęte. Raczej zależy mi już tylko na ukazaniu intensywności demonicznych ataków niż na ich dokładnych opisach (nie tyczy się to ataków bardziej ważnych). Jest to ostatni rok tego typu moich notatek.

Postanowiłem wprowadzić następujące oznaczenia kolorami:
-FIOLETOWY
(bardzo wysoki stan zagrożenia): miałem bardzo poważny demoniczny atak, taki z najwyższej półki.
-
CZERWONY (wysoki
stan zagrożenia): miałem demoniczny atak, w którym najprawdopodobniej doznałem pewnych szkód... nie mniej jednak miałem już gorsze ataki niż ten... chociaż ten był dość poważny.
-BRĄZOWY (średnio-wysoki stan zagrożenia) miałem tej nocy bardzo mocno podejrzany sen, najprawdopodobniej był to demoniczny atak... mogłem doznać w nim małego uszczerbku na zdrowiu ale nie było tak źle jak mogło być.

-
POMARAŃCZOWY
(średni stan zagrożenia): miałem pewien podejrzany sen ale nie jestem do końca pewien czy był to demoniczny atak czy też nie... na dwoje babka wróżyła... tak czy siak nie było to na tyle straszne abym nie poszedł dalej spać - niektóre tego typu sny mogą nie być spisane.
-
ŻÓŁTY
(niski stan zagrożenia): miałem pewien lekko podejrzany sen ale nie jestem pewien czy miał on coś wspólnego z demonicznym atakiem czy też nie... tak czy siak nic mi się w nim nie stało i bez większego stresu poszedłem dalej spać - niektóre tego typu sny mogą nie być spisane.
-BIAŁY - w mojej ocenie najprawdopodobniej nie był to atak ale z pewnych przyczyn chce to doświadczenie tutaj spisać.

Termin "stan zagrożenia" użyty powyżej nie koniecznie oznacza, że faktycznie w takim stopniu byłem "przerażony" - chodzi tutaj raczej o "stopień" ataku, o jego siłę.

Dodam jeszcze, że właściwie tylko sny oznaczone jako fioletowe, czerwone i ew. brązowe są dla mnie niebezpieczne (szczególnie fioletowe), a sny pomarańczowe czy żółte jako tako można uznać za dużo mniej ważne (szczególnie te żółte)... te pomarańczowe to na dwoje babka wróżyła... różnie z tym bywa... ale jak mówiłem... tylko fioletowe, czerwone i ew. brązowe są naprawdę nie fajne, reszta to mniej istotna sprawa, na którą można do pewnego stopnia przymknąć oko.

Niektóre naniesione na daty kolorki mogą nie do końca odzwierciedlać faktyczną siłę ataku, gdyż czasami jest mi trudno dopasować z całą pewnością i nieomylnością kolor do konkretnego "negatywnego snu" - niektóre kolorki z tego faktu mogą być lekko zaniżone lub zawyżone... nie mniej jednak staram się jak mogę aby nie odbiegało to zbytnio od faktycznej "siły ataku".

[STYCZEŃ 2015]

16/17.01.2015 -> Miałem 3-4 ewidentne ataki we śnie. Przy 1 ataku otoczyło mnie z każdej strony wiele postaci ale udało mi się "rozłączyć" ze snu; przy 2 ataku ewidentnie "oberwałem"... miałem bardzo czarne sny między innymi z pająkami, a ostatecznie zobaczyłem siebie leżącego w łóżku i zobaczyłem igłę która wbiła się na chwilę w moje ciało (nie odczytywałem tego jako zastrzyku... raczej jak ukłucie, które było bardzo dobrze odczuwalne ale na szczęście trwało krótko...); reszty ataków już nie pamiętam, wymazały mi się z pamięci...

25/26.01.2015 -> Miałem ewidentny atak we śnie... ktoś tak jakby mi coś "wmontował" w moje ciało ale po chwili w następnych snach dobre siły w mojej ocenie to wyjęły pozostawiając rozciętą skórę mi do zaszycia co też uczyniłem (w swojej przeszłości miałem tego typu atak, w którym również była interwencja dobrych sił wyjmujących coś co ktoś negatywny mi "zamontował").

[LUTY 2015]

02/03.01.2015 -> O 5:04 miałem mocno podejrzany sen, nie wiem na 100% czy był to atak ale po obudzeniu się włączyła mi się "czerwona lampka" w głowie z powodu tego snu.

05/06.02.2015 -> Miałem pewien podejrzany sen ale nie jestem pewien czy był to atak czy też nie...

06/07.02.2015 -> O 6:45 miałem pewien podejrzany sen z pająkiem - możliwe, że był to atak ale na 100% nie jestem tego pewien.

13/14.02.2014 -> Miałem tej nocy 3-4 mocniej podejrzane sny, prawdopodobnie miały one związek z demonicznymi atakami.

24/25.02.2015 -> Miałem tej nocy mocno podejrzany sen, było w nim bardzo ciemno, a pod koniec miałem wrażenie jakby była próba wystraszenia mnie hmm... nie wiem czy był to atak czy też nie... daję tutaj duży znak zapytania... w sumie to rzadko mam sny, w których jest aż tak podejrzanie ciemno hmm...

26/27.02.2015 -> Miałem tej nocy dwa podejrzane sny, tym pierwszym się nie przejąłem zbytnio a ten drugi był trochę bardziej podejrzany... hmm... mówiąc szczerze nie specjalnie wiem jak do niego podejść... ale w pewnym sensie był niepokojący... nie umiem określić czy jakieś demoniczne energie brały udział w powstaniu tego snu czy może ten sen powstał z jakichś innych przyczyn... hmm... tak czy siak był dość krótki...

[MARZEC 2015]

28.02.2015/01.03.2015 -> Miałem tej nocy sen (około 7:00), w którym jedna postać zaatakowała nożem drugą... miałem do pewnego stopnia wrażenie jakbym ja był tą osobą zaatakowaną... hmm... był to trochę niepokojący sen... hmm...

01/02.03.2015 -> We śnie przygniótł mnie na pewien niedługi czas jakiś "gepard" - czułem jego spory ucisk na sobie... przypomina mi to niektóre ataki gdzie kładła się na mnie jakaś postać (przygniatała mnie), odczuciowo bardzo podobnie... nie mniej jednak nie odczuwałem specjalnego zagrożenia od tego snu... i w ogóle... nie specjalnie się nim przejąłem... co nie zmienia faktu, że było to do pewnego stopnia podejrzane... niemniej jednak całe doświadczenie na szczęście nie trwało zbyt długo...

03/04.03.2015 -> Miałem tej nocy minimum 4 demoniczne ataki we śnie. Ogólnie rzecz ujmując nie przyłożyłem się zbytnio do tego aby je wszystkie zapamiętać (nie jest to już dla mnie tak ważne jak kiedyś) ale pamiętam pierwszy, stała na przeciwko mnie postać (miała specyficzne oczy, jakby miała w nich zło) i zaczęła mnie uderzać palcami (ja się broniłem), a po chwili zaczęła atakować nimi moją 4 czakrę (również się broniłem chociaż nie do końca skutecznie).

06/07.03.2015 -> Około 6:30 miałem ewidentny atak we śnie. Na początku jakieś negatywne postacie (kosmici) się w nim pojawili a następnie zaczęła mnie jakaś podejrzana postać próbować niby to chyba okraść, ciągle się przy mnie kręciła, ja się przed nią w pewien sposób "odganiałem"... tak czy siak po jakimś czasie przyczepiła się do mojego lewego boku (spałem na prawym boku) i po chwilce przerzuciło mnie do stanu pomiędzy realem a snem... w miejscu w którym przylegała do mnie owa astralna istota odczuwałem ucisk i wibracje... owa istota była "niewidzialna" (ale zarazem w pewnym sensie dało się "wyczuć" jej rozmiar i ewentualne kontury)... gdy próbowałem ją lepiej ujrzeć (na siłę obracając się w lewo) byłem w pewien sposób odpychany (w sensie, że bardzo ciężko było to zrobić i mnie "cofało" z powrotem na moją starą pozycję na prawym boku). Tak czy siak w tym czasie też doznawałem snów (takich "pokręconych"), które przedłużały cały ten atak - nie byłem w stanie przez nie do końca zorientować się co się dzieje (odwracały one moją uwagę od przyczepionego do mnie astralnego bytu). Tak czy siak w końcu dotarło do mnie co jest grane i się wybudziłem. Nie wiem czy przy tym ataku poniosłem jakieś szkody ale to całkiem możliwe... z takiego powodu, że atak gdy owy byt astralny się do mnie przyczepił nie trwał zbyt krótko... no ale... było jak było.

08/09.03.2015 -> Miałem tej nocy dwa lekko podejrzane sny.

13/14.03.2015 -> O 3:30 we śnie jakaś postać nagle podbiegła do mnie i zaczęła mnie od tyłu dusić (mówiąc w skrócie)... zacząłem wołać do ludzi będących nie daleko mnie o pomoc... jedna osoba do mnie podeszła i zaczęła uwalniać mnie z tego "duszącego" chwytu... po chwili się obudziłem.

15/16.03.2015 -> O 7:39 we śnie zaatakowała mnie pewna podejrzana postać... najprawdopodobniej był to atak demoniczny.

29/30.03.2015 -> Około 6:00 miałem ewidentny demoniczny atak we śnie - mój przeciwnik był silny mentalnie - ostatecznie przyczepił się do mnie na krótką chwilę... mam nadzieję, że nie spowodował tym zbyt dużych szkód.

30/31.03.2015 -> O 5:45 miałem pewien podejrzany, negatywny sen.

[KWIECIEŃ 2015]

04/05.04.2015 -> Około 5:05 miałem pewien podejrzany sen, na początku dostałem kilka ciosów pięścią w moje ciało od pewnej postaci, następnie celowane było w moją głowę ale udało mi się zrobić skuteczne uniki. Po chwili jakaś postać unieruchomiła moją głowę (trzymała ją), a druga biła mnie pięściami po nosie... i to bardzo szybko... ciosy nie były zbyt mocne no ale... było to trochę podejrzane. Po obudzeniu się odczuwałem pewne "obicie" nosa... hmm...

06/07.04.2015 -> Miałem w nocy pewien lekko podejrzany sen.

07/08.04.2015 -> Miałem w nocy dwa bardzo mocno podejrzane sny. W pierwszym z nich widziałem siebie leżącego w łóżku... i po chwili jakieś ręce trzymające coś ostrego wbiły to coś w moją prawą stronę klatki piersiowej (weszło całkiem głęboko)... a w drugim śnie miałem wrażenie jakby jakaś postać robiła mi zastrzyk (było to pokazane trochę w oddali i na czarnym tle)... hmm...

10/11.04.2015 -> Miałem w nocy pewien lekko podejrzany fragment snu.

14/15.04.2015 -> O 6:11 miałem ewidentny atak we śnie... w początkowej fazie snu było pewne poczucie negatywności związane z postaciami jakie się przy mnie kręciły (mówiąc bardzo ogólnie)... aż doszło do momentu, w którym leżałem we śnie, a wokół mnie leżały inne osoby (jako tako ich nie widziałem ale w pewnym sensie wiedziałem, że one tam są) i co jakiś czas podsyłana mi była piłka do odbicia... ja ją odbijałem rękami jak w siatkówce... i tak kilka razy ją odbijałem do kogoś innego... czyli piłka spadała jakby na moją twarz ale aby temu zapobiec odbijałem ją rękami w jakimś kierunku... po pewnym czasie zacząłem mocniej wyczuwać postać leżącą z mojej lewej strony... odczuwałem ją trochę negatywnie... miałem uczucie nielubienia tej osoby... po chwili jej ręce znalazły się blisko moich... nagle te ręce mocno złapały moje ręce (złapany zostałem za mniej więcej nadgarstki i odczuwałem tam silny ucisk) a po następnej sekundzie czy dwóch jedna z tych rąk złapała mnie za gardło i zaczęła dusić (było to mocno odczuwalne)... na szczęście szybko się wybudziłem z tego snu... co ciekawe idealnie widziałem ręce tego kogoś ale tylko do końca przedramion... dalej nie było nic... jakby dalsza część postaci była niewidzialna... Po tym śnie było jeszcze kilka snów do pewnego stopnia negatywnych... ale nic mi się w nich nie stało... po prostu zło próbowało jeszcze coś ugrać ale w moich oczach bez żadnych sukcesów.

15/16.04.2015 -> Miałem pewien bardzo mocno podejrzany sen... gdy go śniłem leżałem na brzuchu i gdy spałem chyba ktoś zrobił mi "cichy" zastrzyk w plecy (a przynajmniej tak to wyczytuje ze snu nie wchodząc w jego szczegóły)... gdy się obudziłem odczuwałem spore zaniepokojenie tym co mi się przyśniło... sen był krótki ale nad wyraz niepokojący... nie należał on do kategorii snów, które chcielibyśmy śnić.

19/20.04.2015 -> Około 1:40 miałem ewidentny demoniczny atak we śnie, na początku we śnie było bardzo ciemno a moja głowa jakby była "zanurzana" w tej ciemności (nie wiem zbytnio jak to opisać) i po pewnym niedługim czasie wybudziłem się lekko wystraszony i gdy otworzyłem fizyczne oczy na chwilę ujrzałem przed sobą jakby czarny dym (to był demon, który mnie atakował). Po obudzeniu się próbowałem być mocno świadomy gdy wejdę ponownie w sen ale gdy już w sen wchodziłem (a odbywało się to bardzo szybko) był on nasączony pewną negatywnością dlatego po kilku takich szybkich ucieczkach z takich snów postanowiłem wstać i pójść do wc (pomaga to trochę ochłonąć, przerwać pewien "negatywny proces" inicjowany przez demona)... następnie wróciłem do łóżka, modliłem się o wygonienie tego astralnego demona z mojego pokoju i o ochronę sił niebiańskich (mówiąc w skrócie) (zresztą po pierwszym przebudzeniu też to robiłem)... ostatecznie gdy już mocniej usnąłem nie było tak źle.

22/23.04.2015 -> Około 4:30 miałem ewidentny atak we śnie, niestety poległem w nim na całej linii.

24/25.04.2015 -> Około 7:00 miałem pewien podejrzany sen, w którym ktoś usilnie próbował mnie dźgnąć nożem w mój bok... ale na szczęście nie udało mu się tego zrobić... a około 8:00 miałem dużo bardziej podejrzany sen, który mnie trochę przestraszył... nie chce wchodzić w szczegóły ale był na swój sposób niepokojący.

28/29.04.2015 -> Miałem w nocy pewien podejrzany sen... hmm...

[MAJ 2015]

30.04.2015/01.05.2015 -> Około 6:10 miałem pewien bardzo mocno podejrzany sen... wchodziłem w nim po schodach a po chwili zobaczyłem jak niby moja ręka (co do tego mam wątpliwości czy to faktycznie była moja ręka) trzymała w górze szklankę, w której była pewna czarna lekko gęsta ciecz... po chwili owa ciecz została wylana na moją głowę... co bardzo wyraźnie odczułem... widziałem również jak część tej substancji spadło na ziemię... hmm... możliwe, że był to jakiś atak na 7 czakrę aby ją zabrudzić... hmm... O 14:15 i wcześniej odczuwałem ewidentny ucisk na 7 czakrze... myślę, że mogło to być spowodowane tym snem.

02/03.05.2015 -> Około 9:20 miałem sen, w którym ugryzł mnie w prawą stopę jadowity wąż, było to nad wyraz bolesne... za jakiś czas jakiś facet mnie złapał za miejsce w jakie zostałem ugryziony (również mnie to zabolało)... ale szybko się mu wyrwałem... ale niestety po kolejnych kilku sekundach ponownie owy wąż mnie ugryzł... i to w to samo miejsce... i było to ponownie bardzo bolesne! Na koniec dodam jeszcze, że nawet po wstaniu odczuwałem pewne pozostałości bólowe w miejscu ukąszenia przez owego węża. Jakiś czas później postanowiłem zapytać Wiesię co sądzi o tym śnie, powiedziała Ona, że na pewno nie był to demoniczny atak, że to sen symboliczny związany z moim spirytualnym rozwojem (nie wchodząc mocniej w szczegóły).

05/06.05.2015 -> O 6:57 miałem sen, w którym postać będąca przede mną (widziałem tylko swoją i jej twarz) obijała moją twarz swoimi pięściami... następnie owa zła postać obijała pięściami postać będącą obok mnie... ale po chwili wróciła do mnie i znowu mnie obijała... niestety ale nie specjalnie mogłem się jakoś przed tym obronić... następnie owa postać swoimi rękami złapała moją i postaci obok głowę i próbowała je obie zmiażdżyć... czułem jak do pewnego stopnia moja głowa "pęka"... zacząłem mocno się mentalnie bronić i się wybudziłem. Po tym śnie miałem chyba niebawem jeszcze z jeden podejrzany sen ale już nie pamiętam jak on wyglądał.

09/10.05.2015 -> Około 6:00 miałem pewien podejrzany sen... ale nie jestem pewien czy miał on coś wspólnego z demonicznym atakiem czy też nie... tak czy siak nie zauważyłem aby coś złego mi się w nim stało hmm...

12/13.05.2015 -> O 8:12 miałem mocno podejrzany sen... niby "moja" dentystka zrobiła mi zastrzyk w dziąsło (było to dobrze odczuwalne)... od razu mnie po tym fakcie wybudziło... a następnie za jakiś czas miałem minimum 2 ataki we śnie... ale nic mi się w nich na moje oko poważnego nie stało.

17/18.05.2015 -> O 5:02 miałem ewidentny demoniczny atak we śnie... pod sam koniec snu widziałem jakąś postać, która chciała sobie wbić igłę z narkotykiem w rękę, po chwili włączyła się specyficzna muzyka potęgując uczucie grozy, ja zacząłem odwracać wzrok (nie chciałem widzieć jak ta postać wbija sobie tą igłę) a ekran zaczął dziwnie "latać" i po chwili poczułem ukłucie jakby długą igłą w pośladek (trwało to krótko) i od razu się wybudziłem z lekkim doznaniem wystraszenia na 4 czakrze/sercu.

18/19.05.2015 -> Miałem tej nocy kilka nie fajnych snów... w niektórych atakowały mnie bardzo agresywnie pewne postacie... musiałem równie agresywnie się bronić... co ciekawe przy jednym z takich ataków gdy owe postacie pokonałem poczułem jakby zło zostało ode mnie w dużej mierze oddzielone, jakby zamknęły się jakieś drzwi a zło zostało za nimi... było to bardzo mocno odczuwalne... tak czy siak to nie była spokojna noc.

24/25.05.2015 -> O 8:58 miałem sen, w którym pod koniec jakaś postać "nacierała" na mnie ze sporym szpikulcem trzymanym w ręce aby zrobić mi krzywdę... ja się cofałem broniąc się do pewnego stopnia mentalnie i po pewnym czasie się wybudziłem - nic mi się w owym śnie nie stało.

27/28.05.2015 -> O 4:03, około 5:30 oraz o 7:43 miałem mocno podejrzane sny, prawdopodobnie były zainicjowane przez demoniczne siły... nie mniej jednak nie zauważyłem aby coś mi się "mocniejszego" w nich stało.

28/29.05.2015 -> Miałem tej nocy kilka nieprzyjemnych snów.

29/30.05.2015 -> O 5:58 miałem ewidentny demoniczny atak we śnie, byłem bity po twarzy pięściami przez pewne postacie (atak był podobny do tego z 04/05.04.2015)... a o 8:31 we śnie gonił mnie pewien sporych rozmiarów czarny potwór... udało mi się go "wyminąć" i gdy przebiegłem przez pewne drzwi zostałem wybudzony.

Po południu zdjąłem z szyi ze swojego łańcuszka "cudowny medalik" i wisiorek z kamieniem lapis lazuli. Nie czuję już potrzeby noszenia zbyt wielu "ochronnych" wisiorków. Zostawiłem sobie tylko krzyż życia, który dostałem dawno temu od Wiesi.

30/31.05.2015 -> O 9:11 miałem mocno podejrzany sen, jakaś postać przygniotła mnie swoim bokiem do ściany i coś do mnie mówiła... a po chwili zauważyłem jakiś palec, który dotykał mojej tylnej 4 czakry hmm... ta postać chyba odwracała moją uwagę od potencjalnego ataku na tylnią 4 czakrę hmm...

[CZERWIEC 2015]

01/02.06.2015 -> O 8:46 miałem lekko podejrzany sen.

04/05.06.2015 -> O 5:45 miałem bardzo podejrzany sen, stałem w nim a koło mnie stała inna postać, coś mówiła do mnie o in vitro (że jest ok) ale wiem, że było to tylko mówione po to aby zmanipulować mój umysł abym czuł się bezpiecznie i abym się szybko nie wybudził, abym nie odczytywał tego snu jako ataku... ta postać w między czasie coś przy mnie robiła, możliwe, że coś mi wstrzyknęła, nie jestem do końca pewien co mi dokładnie zrobiła ale cokolwiek to było nie było dla mnie dobre. Przez cały czas trwania tego snu czułem w sobie strach. Przed tym snem miałem również negatywne sny ale one jedynie były pewnym "wstępem" do tego snu.

05/06.06.2015 -> Miałem tej nocy dwa podejrzane sny, w drugim z nich o 6:51 znajoma mi (pozytywna) postać chciała mnie dźgnąć czymś ostrym ale jej się to nie udało.

07/08.06.2015 -> Miałem tej nocy 1-2 lekko podejrzane sny.

14/15.06.2015 -> O 6:16 miałem pewien podejrzany sen... gdy stał się on nad wyraz podejrzany świadomie się z niego wybudziłem.

15/16.06.2015 -> Tej nocy miałem dwa mocno podejrzane sny, najprawdopodobniej były to demoniczne ataki.

17/18.06.2015 -> Miałem tej nocy minimum 3 podejrzane sny.

18/19.06.2015 -> O 1:49 miałem demoniczny atak we śnie.

19/20.06.2015 -> Miałem w nocy 2-3 podejrzane sny.

28/29.06.2015 -> Miałem tej nocy z 2 podejrzane sny... nie jestem pewien czy maczały w nich swoje palce demoniczne siły czy też nie... tak czy siak nic mi się w nich złego nie stało.

29/30.06.2015 -> Około 4:13 miałem pewien podejrzany sen ale nie jestem pewien czy był to demoniczny atak czy też nie... ciężko mi to do końca stwierdzić...

[LIPIEC 2015]

10/11.07.2015 -> W nocy miałem minimum 3 złe sny (~4:50, 6:23 i 8:04) - ten o 6:23 był najgorszy z nich wszystkich, pewna zła postać spowodowała u mnie na 7 czakrze uczucie jakby ktoś mi zdjął energetyczną czapkę z głowy (prawdopodobnie została do jakiegoś stopnia "wyssana" z mojej 7 czakry energię), jednocześnie na 4 czakrze poczułem lekkie wystraszenie. Po wstaniu odczuwam pewien specyficzny ucisk i dyskomfort na 4 czakrze - ewidentnie jest to związane z tym właśnie atakiem... nawet o 23:00 odczuwam, że coś jest nie tak z 4 czakrą... no ale takie są skutki "oberwania" we śnie. Tak czy siak najmocniej poszkodowana w tym ataku została 7 czakra a nie 4.

19/20.07.2015 -> Miałem w nocy 2 mocno podejrzane sny, raczej na pewno maczały w nich swoje łapska demoniczne siły.

23/24.07.2015 -> O 8:44 miałem pewien podejrzany sen ale nie jestem pewien czy był to demoniczny atak czy też nie... ciężko mi to do końca stwierdzić... tak czy siak nie zauważyłem aby coś specjalnie złego mi się w tym śnie stało...

27/28.07.2015 -> Miałem dzisiaj kilka podejrzanych snów (3-4) ale nie jestem pewien czy były to demoniczne ataki czy też nie... tak czy siak nie zauważyłem aby coś specjalnie złego mi się w nich stało.

28/29.07.2015 -> O 00:14 gdy powoli zasypiałem (śpiąc na plecach) poczułem jakby ktoś we mnie czymś strzelił (w okolice 4 czakry?), aż mnie lekko wzdrygnęło... otworzyłem oczy i zobaczyłem nad sobą lekko z tyłu przezroczyste "coś"... nie wiem co to dokładnie było, czy jakaś postać czy coś innego... tak czy siak po jakichś 2 sekundach to "coś" się całkowicie rozpłynęło.

29/30.07.2015 -> O 3:27 miałem pewien mocniej podejrzany sen ale nie jestem do końca pewien czy miał on coś wspólnego z demonicznym atakiem czy też nie... w tym przypadku nie umiem tego do końca rozpoznać... co nie zmienia faktu, że po obudzeniu się byłem trochę zaniepokojony tym snem, wprowadził mnie on w "lekki" stan "wystraszenia" i mocniejszej zadumy nad jego naturą. W ogóle dzisiejsza noc była jakaś taka "cięższa" niż zwykle.

[SIERPIEŃ 2015]

04/05.08.2015 -> Około 1:25 miałem pewien podejrzany sen.

08/09.08.2015 -> Gdy starałem się zasnąć po pewnym czasie otworzyłem oczy (około 23:30?) i zobaczyłem na głośniku (będącego około 2,5 metra od mojego wzroku) ogromnego pasikonika, jak 3/4 mojej głowy... przyglądałem się mu z otwartymi oczami przez jakiś czas aż całkowicie się rozpłynął. O 4:07 miałem sen, w którym odwróciłem się nagle na kładce i zobaczyłem jakąś czarną postać, która spowodowała moje wybudzenie oraz lekkie wystraszenie, a gdy moje wybudzenie nastąpiło to z otwartymi oczami zobaczyłem "namalowanego" na szafie ogromnego kota lub coś koto podobnego, w tej samej sekundzie usłyszałem w sobie kobiecy krzyk... zachowałem względny spokój pomijając pewne reakcje mimowolne. Nie wiem do końca co to było, czy demoniczny atak czy może coś zupełnie innego hmm (ostatecznie po dłuższym zastanawianiu się stwierdziłem, że nie był to demoniczny atak)... Tej nocy chyba nie było już niczego więcej podejrzanego... chyba...

20/21.08.2015 -> Miałem w nocy 3 bardzo mocno podejrzane sny, raczej na pewno maczały w nich swoje łapska demoniczne siły. W pierwszym z tych snów (o 4:34) jakaś negatywna postać przybliżyła się mocno do mojej twarzy a ja się przed jej twarzą odgradzałem obiema rękami (taka forma obrony - trwało to z dobre 5 sekund... jak nie więcej), w drugim śnie z tego co pamiętam był jakiś demon wyglądający jak dementor (nie pamiętam jak ten atak wyglądał), a trzeciego prawdopodobnego ataku (o 7:20) już w ogólę nie pamiętam (możliwe, że to w tym ataku był owy dementor a nie w tym drugim - niestety ale nie jestem pewien kolejności). Tak czy siak raczej nic specjalnie złego mi się w tych snach nie stało.

[WRZESIEŃ 2015]

31.08.2015/01.09.2015 -> O 3:52 miałem bardzo podejrzany sen ze strzykawkami (leżałem wtedy na brzuchu/prawym barku dotykając lewą ręką/lewym barkiem ściany a głowę miałem skierowaną w lewo - z tego co kojarzę to często w tej pozycji miewam mocniej nieprzyjemne sny... oczywiście w innych pozycjach też się to zdarza no ale chyba coś jest na rzeczy bo obserwuję to już nie pierwszy raz, tak jakby ta pozycja była mocniej wrażliwa na silniejszy atak), w mojej ocenie ewidentnie maczały w tym śnie swoje łapska demoniczne siły (w tym śnie stawiałem mentalny opór i na pewno mi się to jako tako udawało ale nie jestem pewien czy w pełni skutecznie - prawdopodobnie poniosłem w tym śnie pewne "straty", chyba jakaś strzykawka się we mnie wbiła w początkowej fazie tego snu chociaż na 100% tego pewien nie jestem - tak czy siak sen mocno nieprzyjemny). Tej nocy miałem jeszcze kilka podejrzanych snów ale już nie aż tak bardzo.

03/04.09.2015 -> O 5:31 miałem ewidentny demoniczny atak we śnie... siedziałem w nim z innymi ludźmi przy stole, nagle jedna osoba wzięła moje okulary (jakie miałem na sobie) i je złamała wydając przy tym specyficzny głośny dźwięk (myślę, że to był już początek ataku - ten dźwięk też w specyficzny sposób wpłynął na mój mózg)... po chwili wyczułem, że jakieś zło nadchodzi i odwróciłem się i zacząłem iść w przeciwnym kierunku aby jak najszybciej oddalić się od niego... ale moja ucieczka sprawiała mi spory wysiłek, mogłem jedynie iść i to z dużym trudem... po chwili wyczułem, że ktoś zły jest za mną i że ma jakiś szpikulec w ręku... starałem się iść szybciej ale sprawiało mi to zbyt dużo trudu, nie dawałem rady... i nagle poczułem jak wbija się w moje plecy jakiś ostry szpikulec, trwało to chwilę, jakby ktoś dziabnął mnie cyrklem... i automatycznie wybudziłem się z szybko bijącym sercem... to już nie pierwszy doświadczony przeze mnie tego typu atak. Z tego co pamiętam spałem w dokładnie tej samej pozycji jaką opisywałem w poprzednim ataku sprzed kilku dni... oczywiście nie celowo ustawiłem się w tej pozycji... człowiek w nocy się kręci i przybiera pozycje często na poziomie nieświadomym, tak zapewne było w tym przypadku... co nie zmienia faktu, że nie mam zamiaru bać się zasypiać w tej pozycji, strach nie jest tu pomocny. Z tego co widzę to i te trochę gorsze ataki się jeszcze pojawiają... no cóż... widocznie jeszcze nie przebrnąłem przez poziom jaki dałby mi wolność od nich no ale... powoli do celu ;)

05/06.09.2015 -> O 6:21 miałem ewidentny demoniczny atak we śnie... jakaś postać miała małego kotka, którego zniosła po schodach i zostawiła go na dworze... ja podszedłem do tego kotka i wziąłem go na ręce... i po chwili zobaczyłem siebie leżącego na plecach w łóżku a na mnie siedział owy kotek i zaczął strasznie głośno miauczeć... po jakichś dobrych kilku sekundach zostałem w pełni wybudzony... nie mniej jednak moja 4 czakra odczuła to jego miauczenie na własnej skórze. Dla tych, którzy nie widzą w tym śnie nic demonicznego odsyłam do poszukania moich nocnych negatywnych doświadczeń związanych z kotami (których w sumie faktycznie dawno nie miałem). Ataki z kotami miałem wielokrotnie i wyglądały bardzo podobnie... jedyna różnica między tymi wcześniejszymi atakami a tym dzisiejszym była taka, że jak miałem już małego kotka na rękach to zaczynał on się po chwili bardzo szybko kręcić (atak na 4 czakrę) a w tym dzisiejszym przypadku z jakichś powodów owy kotek bardzo głośno miauczał... tak czy siak jedno licho... w dzisiejszym przypadku nie obudziłem się z walącym sercem ale pewne "uszkodzenia" na 4 czakrze odczułem.

Dopisek 11.09.2015: dodam jeszcze, że ten kot jaki na mnie siedział może nie mieć zupełnie nic wspólnego z "astralnym kotem"... najprawdopodobniej był to jakiś byt astralny ale mała szansa, że był to faktycznie "kot"... a dlaczego tak twierdzę? Dlatego, że dawno temu miałem np taki atak gdzie atakowała mnie w stanie pomiędzy rzeczywistością a snem moja mama... ale jak się możemy domyślać to nie była faktycznie ona tylko demon, który przybrał jej postać i którego po pewnej chwili udało mi się ujrzeć w jego prawdziwym obliczu - był to kosmita (jest to gdzieś opisane na moich nocnych doświadczeniach)... więc pamiętajmy, że nie wszystko co widzimy w stanie pomiędzy rzeczywistością a snem jest tym faktycznie, byty demoniczne lubią się ukrywać w taki sposób aby nie ujawnić swojej prawdziwej tożsamości... nie wiem jak one to robią ale one tak robią, dbają o swoją "anonimowość".

07/08.09.2015 -> O 5:46 miałem pewien podejrzany sen ale nie jestem do końca pewien czy był to demoniczny atak czy też nie... ciężko mi to do końca stwierdzić...

08/09.09.2015 -> Dzisiaj w nocy miałem jeden z najpoważniejszych (o ile nie najpoważniejszy) demonicznych ataków w tym roku. O 5:57 miałem sen, w którym wychodziłem z jakiegoś komputerowego sklepu z przyjazną mi osobą i nagle wszedłem w stan pomiędzy rzeczywistością a snem... i zobaczyłem siebie leżącego w łóżku na brzuchu i jak jakieś jakby "robotyczne" ramie montuje mi chipa na plecach! Chciałem się natychmiast wybudzić ale gdy podjąłem taką próbę od razu mnie sparaliżowało, a właściwie poczułem jakby to mój mózg mnie sparaliżował (to tam była przyczyna owego paraliżu)! Zupełnie nie mogłem się ruszyć! Po mojej nieudanej próbie obrony z tego co pamiętam bardzo szybko wszedłem w sen... i po krótkiej chwili ponownie wszystko się powtarzało, znowu wchodziłem w stan pomiędzy rzeczywistością a snem, starałem się obronić przed montowanie chipa, paraliżowało mnie itd... w sumie taki sam scenariusz powtarzał się trzy razy... i za tym bodajże trzecim razem udało mi się w końcu wybudzić. Gdy już to zrobiłem wiedziałem, że z moją głową jest coś nie tak, czułem, że jest w niej jakiś problem odnośnie tych paraliżów. Z tego co pamiętam przekręciłem się na drugi bok i odczułem w tym momencie ulgę - poczułem, że demon stracił nade mną w jakimś stopniu moc do paraliżowania mnie... gdy zasnąłem miałem sen, w którym jakiś snajper chciał mnie zastrzelić... ja schowałem się za ścianą... po chwili wychyliłem się i go zobaczyłem ale on mnie nie widział... wycelowałem w niego i strzeliłem zabijając go... i mnie wybudziło - wtedy poczułem, że problem z paraliżami został całkowicie rozwiązany... bo jak pisałem wcześniej to ten paraliż szedł tak jakby z mózgu i ta "postać" była prawdopodobnie ważnym elementem, który trzeba było usunąć aby się od tych paraliżów w pełni uwolnić. Tak czy siak po obudzeniu się postanowiłem usunąć tego chipa jaki mi wmontowano w plecy - wiedziałem, że z takimi rzeczami nie ma co czekać do rana, trzeba to usuwać jak najszybciej. Zamknąłem oczy, zrelaksowałem się, wezwałem swoich opiekunów itd i wyobraziłem sobie swoje plecy i jak wycinam tego chipa z nich... i widziałem po chwili jak wyciągam to coś z moich pleców (jakby elektroniczną część)... gdy już wszystko usunąłem (oczywiście prosiłem swoich opiekunów o pomoc w tej "operacji") zobaczyłem jakby ktoś kładł opatrunek na to miejsce (które widziałem jak pewne puste wgłębienie) i zaklejał plastrami aby się owy opatrunek dobrze trzymał. Następnie poszedłem spać i miałem różne sny ale był pewien o 7:23, który wydaje mi się jeszcze ważny... a mianowicie pod jego koniec schowałem się w pewnym miejscu tak, że moje plecy były chronione przez pewne drewno... po chwili jakaś postać pojawiła się za mną i zaczęła atakować owo drewno nożem aby się prawdopodobnie dostać do moich pleców... ja wyszedłem zza owej ochrony i zacząłem do owej postaci strzelać i tutaj sen się zakończył - w moim mniemaniu sen oznaczał to, że ktoś zły chciał się jeszcze dobrać do miejsca montowania chipa ale nie mógł już tego zrobić. Tak czy siak noc bardzo nieprzyjemna chociaż nie odczuwałem w niej specjalnego strachu (raczej głębokie zaniepokojenie tym co się stało) - nie każdy bardzo poważny atak będzie wyzwalał w nas duże ilości strachu... nie mniej jednak trzeba wiedzieć, że tego typu sen jest bardzo poważnym atakiem i czy się odczuwało przy tym ataku strach czy nie nie ma znaczenia, ważne aby szybko naprawić to co demon napsocił.

10/11.09.2015 -> O 4:31 miałem ewidentny demoniczny atak, w którym poniosłem pewne straty.

12/13.09.2015 -> O 3:10 miałem sen, w którym jakaś postać zaczęła mnie w mocno podejrzany sposób atakować... ale kilka godzin później (około 6-8) miałem dużo bardziej podejrzany sen... a mianowicie zapuściłem się we śnie w jakieś bardzo dalekie obszary i (mówiąc w ogromnym skrócie) tam pewna postać poraziła mnie jakąś energią (z dalszej odległości) i z tego faktu straciłem przytomność na jakąś 1 sekundę... gdy się ocknąłem widziałem jak owa postać się do mnie zbliża ale po chwilce się wybudziłem więc nic więcej mi już nie zrobiła. Ogólnie ten pierwszy sen wyglądał jak jakiś celowy atak ale ten drugi już nie, miałem wrażenie jakbym po prostu gdzieś "zabłądził" w kosmosie i ktoś mnie "usadził" z powodu, że wszedłem na nie swój teren... co nie zmienia faktu, że oberwałem (podkreślę jeszcze raz, że spisałem owy sen tak mocno skrótowo jak się tylko dało).

25/26.09.2015 -> O 1:59 miałem pewien mocno podejrzany sen, który najprawdopodobniej był demonicznym atakiem na 4 czakrę i najprawdopodobniej odniosłem z tego faktu małą szkodę.

26/27.09.2015 -> O 8:28 miałem pewien mocno podejrzany sen, jakieś dwie negatywne postacie były w pewnej odległości ode mnie i zaczęły jakby czymś "strzelać" we mnie, a ja się chowałem za pewnym "czymś" aby tym nie oberwać... nie mniej jednak raz dostałem tym w okolice brzucha (co wyraźnie odczułem). Później te negatywne postacie podeszły blisko mnie ale udało mi się je przechytrzyć i im uciec a później wybudzić.

29/30.09.2015 -> O 4:50 miałem poważny demoniczny atak (przed tą godziną miałem różne sny nasiąknięte negatywizmem)... a mianowicie gdy się obudziłem o tej godzinie i leżałem na plecach z otwartymi oczami w mojej głowie pojawiały się negatywne myśli... aż po chwili zrobił się ich bardzo duży natłok i po jakiejś sekundzie zaatakował mnie (jak jakieś wściekłe zwierzę) niewidzialny dla moich oczu demon! Rzucił się na moją 4 czakrę pomimo, że nie spałem i miałem otwarte fizyczne oczy! Gdy nastąpił atak demona poczułem ogromny ucisk na 4 czakrze (gdyż na nią się rzucił) i miałem lekkie wrażenie jakby mnie chciało sparaliżować ale było to zbyt słabe aby faktycznie mnie unieruchomić - mój umysł w tym czasie wszedł trochę w inny stan świadomości (wynikało to z bardzo bliskiej obecności demona)... po kilku sekundach wyrwałem się temu demonowi i wstałem, poszedłem do WC i wróciłem do łóżka (warto po takim ataku wstać aby trochę ochłonąć - szczególnie aby mózg doszedł do siebie)... następnie modliłem się przez jakiś czas prosząc o ochronę itd (w końcu to był naprawdę poważny atak). Gdy usnąłem miałem jeszcze dwa ataki (lub bardzo mocno podejrzane sny), jeden przed 6 rano a drugi po 6. Tak czy siak były one słabe przy tym o 4:50.

[PAŹDZIERNIK 2015]

01/02.10.2015 -> Około 4:50 miałem pewien bardzo mocno podejrzany sen... a mianowicie pod sam jego koniec widziałem w pewnej odległości od siebie pewną postać i zbliżyłem się do niej (chociaż wciąż znajdowałem się w pewnej odległości od niej) ale po chwili zacząłem się szybko cofać i uciekać przed nią bo zaczęła mnie jakby jakąś "mocą" tworzoną przez siebie do siebie przyciągać... starałem się wyrwać z tego przyciągającego mnie pola jakie ona tworzyła ale było to bardzo trudne, ledwo co udało mi się to zrobić... miałem wrażenie jakby jakaś "czarna dziura" chciała mnie "wessać". Po obudzeniu się "ustawiłem" sobie mózg na to aby nie wracał w to miejsce za żadne skarby (czasem zdarza się, że jak się wybudzimy z jakiegoś snu i szybko zaśniemy to możemy śnić jakby "dalszy" ciąg pewnej historii lub nawet być w tym samym miejscu). Czułem pewien "strach" przed ponownym wejściem w tą sytuację - miałem wrażenie, że jakbym nie dał rady uciec przed tą "mocą" mnie przyciągającą to mogłoby mi się coś stać. Wydaje mi się, że nic mi się w tym śnie specjalnego nie stało ale ewidentnie nie był to "zwykły" sen, coś w nim było mocno podejrzanego... i ta ogromna siła przyciągania hmm... nie śnią mi się na ogół takie sny i wole aby mi się one nie śniły już więcej.

10/11.10.2015 -> O 5:56 miałem ewidentny demoniczny atak we śnie - stałem w swoim przedpokoju na przeciwko negatywnej postaci, która miała włócznie w ręku (ja miałem swoją broń do obrony). Mój przeciwnik zaczął mnie atakować swoją bronią... ja swoją zacząłem się bronić ale cofałem się do tyłu z powodu jego ataków... gdy cofnąłem się do kuchni jego włócznia wbiła się w moją lewą stronę brzucha (dobrze to odczułem)... i w tym momencie w pewnym sensie zacząłem tak jakby prosić o litość (nie wiem jak to dokładnie opisać ale odczułem to jakbym naprawdę został dźgnięty prawdziwą włócznią i jakby to był już koniec walki i mojego najprawdopodobniej życia)... po chwili mój przeciwnik wyjął włócznie ze mnie i z tego co pamiętam dźgnął mnie jeszcze raz (lekko na lewo od zadanego mi ciosu). Nawet gdy to spisuję (9:12) odczuwam ucisk w miejscu zadanego mi ciosu.

13/14.10.2015 -> O 3:34 miałem ewidentny demoniczny atak we śnie... wyglądał on tak jakby niewidzialny demon się wokół mnie wił (nie wiem jak to dokładnie opisać)... i niestety ale ewidentnie straciłem przy tym ataku energię. Kolejny bardzo podobny atak był o 6:17 ale na moje szczęście demonowi on nie wyszedł tak jak ten pierwszy. Po wstaniu czuję, że moja czakra ewidentnie "oberwała".

14/15.10.2015 -> O 6:27 oraz później miałem pewne podejrzane sny.

15/16.10.2015 -> Około 6:50 i około 7:05 miałem mocniej podejrzane sny. Możliwe, że w późniejszym czasie był jeszcze jakiś podejrzany sen ale nie jestem już tego pewien.

21/22.10.2015 -> O 5:00 gdy się obudziłem i miałem zamknięte oczy poczułem przed sobą ewidentne zło, czułem je bardzo wyraźnie... miałem wrażenie jakby mnie w pewnym sensie atakowało dlatego szybko otworzyłem oczy, przekręciłem się na drugi bok, pomodliłem się i poszedłem dalej spać. O 6:01 miałem sen, w którym miałem przejść przez przejście dla pieszych a obok mnie stała jakaś podejrzana postać... gdy zacząłem przechodzić przez przejście ona szła obok mnie i po chwili przybliżyła się do mnie dotykając mnie i gdy na nią spojrzałem wyczuwałem od niej duże zło i jej ewidentnie złe intencje wobec mnie (jakby chciała mnie okraść, zrobić mi krzywdę)... po chwili się wybudziłem i wciąż odczuwałem obecność czegoś złego wokół siebie... na szczęście już więcej złych doświadczeń tej nocy nie było... a gdy się obudziłem około 8:30 zła obok siebie już nie czułem :)

23/24.10.2015 -> O 6:43 miałem sen, w którym na początku wszedłem do pewnego lokalu (jakby pewien rodzaj sklepu połączony z miejscem wypoczynku)... po chwili wszedłem w obszar gdzie nie było w ogóle światła, była totalna ciemność... i w tym momencie rzuciły się na mnie (na moje plecy) dwie "czarne" postacie... gdy (po chwili) wyszedłem z tego ciemnego obszaru one natychmiast ze mnie zeszły (oczywiście bardzo wyraźnie czułem atak tych ciemnych istot). Gdy już wyszedłem z tej "ciemności" a sam atak się skończył zauważyłem jakiegoś murzyna, który walczył z pewnymi ludźmi... starałem się trzymać w pewnej odległości od tej "zawieruchy" ale niestety po pewnym czasie owy duży i silny murzyn znalazł się przy mnie i zaczął mnie atakować kierując swoje ciosy w moją twarz... ja na szczęście mocno się zasłaniałem i po chwili takich ciosów mu uciekłem. Następnie siedziałem przy pewnej gablotce i oglądałem różne figurki i krzyżyki jakie tam były. Później wstałem i gdy szedłem do pewnego pomieszczenia znowu przechodziłem przez całkowicie ciemne miejsce (wręcz czarne) i wtedy rzucił się na mnie jakiś wampir... ale po chwili wszedłem do pokoju, w którym było jasno i światło sprawiło, że uciekł. W pomieszczeniu, w którym się znalazłem było około 3 osób i spytałem się ich jak się stąd wydostać... oni wskazali mi na okno... powiedzieli, że muszę dotrzeć do przystanku autobusowego (aby nastąpiło moje wybudzenie). Wyszedłem przez okno na dwór i zacząłem do niego biec ale od razu zaczęła mnie gonić jakaś zła postać... biegłem przez teren, w którym nie było zbyt dużo światła i owa postać mnie dopadła i zatrzymała mój bieg i zaczęła zadawać silne ciosy w prawy bok (bardzo dobrze odczuwalne). Po chwili cała ta scena ucieczki się powtórzyła, została odtworzona praktycznie tak samo. Za to trzecia próba wyglądała trochę inaczej a mianowicie również wyszedłem przez okno ale zacząłem biec prawą stroną (wcześniej biegłem bardziej środkiem) i spotkałem na swojej drodze policjantów i poprosiłem ich o pomoc... oni złapali negatywną postać jaka mnie goniła ale ja też w pewnym sensie zostałem unieruchomiony i owa negatywna postać nie mogąc bezpośrednio mnie zaatakować pięściami zaatakowała mnie jakimś gazem psikając mnie nim po oczach... i to przez dłuższą chwilę (było to bardzo dobrze odczuwalne we śnie!)... ten akt agresji mnie wybudził. Następnie o 8:12 miałem sen, w którym znalazłem się w miejscu, w którym uciekałem tej złej postaci zaczynając od wyskoczenia przez okno... ale tym razem udało mi się jej uciec bez pomocy policjantów... dobiegłem do jakiejś plaży... następnie w pośpiechu płynąłem w pław docierając do jakiejś wysepki... później znowu wpław na kolejną dalszą wysepkę, a następnie wpław do większego lądu gdzie biegiem dobiegłem do przystanku autobusowego, wsiadłem do autobusu i odjechałem oglądając się nerwowo czy nie ma za mną owej złej postaci... i zostałem po chwili wybudzony. Można ewidentnie powiedzieć, że utknąłem dzisiaj we śnie i nie mogłem się z niego wydostać ;)

27/28.10.2015 -> O 4:25 miałem sen, w którym stałem na schodach i jakaś postać przede mną biła inną bardzo silnymi ciosami w twarz - w pewnym sensie byłem w stanie wyczuć siłę owych ciosów - myślę, że w jakiś sposób sam byłem w tym momencie atakowany. Następnie o 6:04 miałem sen, w którym sam byłem bity po twarzy.

28/29.10.2015 -> O 5:19 miałem podejrzany sen... jakiś "dresiarz" próbował wbić mi strzykawkę w rękę... i chyba mu się to nawet na krótką chwilę udało ale nie jestem na 100% tego pewien... tak czy siak sen nieprzyjemny.

29/30.10.2015 -> O 4:50, 6:16 i 6:44 miałem mocniej podejrzane sny.

30/31.10.2015 -> O 6:41 miałem ewidentny demoniczny atak we śnie... na początku siedziałem przed komputerem i omyłkowo otwierając jakiś plik wgrałem sobie jakiegoś wirusa... po chwili wstałem i pojawiła się przede mną postać, która zaczęła uderzać mnie ręcznikiem po szyi (robiła to wielokrotnie) i w tym czasie po mojej szyi z tyłu chodził jakiś pająk (było to bardzo podejrzane). Przed tym snem i po tym śnie miałem minimum po jednym podejrzanym śnie ale już nie tak mocno jak tym z pająkiem.

[LISTOPAD 2015]

31.10.2015/01.11.2015 -> O 6:11 miałem mocniej podejrzany sen.

01/02.11.2015 -> O 6:44 i 7:44 miałem ewidentne demoniczne ataki - w obu przypadkach zaatakował mnie "niewidzialny" demon. W pierwszym ataku gdy leżałem na plecach miałem wrażenie jakby coś było nie tak... odczuwałem pewnego rodzaju "mentalny dyskomfort", jakiś rodzaj lekkiego niepokoju... i po chwili (chyba będąc we śnie?) zobaczyłem jak spod mojej kołdry wylatują jakby trzy "niewidzialne kule"... a po chwili rzucił się na mnie (wychodząc z kołdry?) niewidzialny demon... w pewnym sensie zobaczyłem jakby jego ręka (wyglądała mniej więcej tak: LINK!) chciała dosięgnąć mojej szyi aby zacząć mnie dusić (również usłyszałem w głowie jakieś demoniczne słowa) ale w tym momencie zorientowałem się co się dzieje i zacząłem się mocno mentalnie bronić i po chwili wszystko ustało (chociaż po tym ataku wciąż odczuwałem pewien "niepokój", "mentalny dyskomfort"). Podczas drugiego ataku moja pozycja była już inna, leżałem na brzuchu... a sam atak zaczął się ewidentnie we śnie... rozmawiałem w nim z jakąś postacią i po pewnym czasie zobaczyłem jak leżę w łóżku i że owy niewidzialny demon w jakiś sposób atakuje mnie od strony pleców... nie pamiętam już szczegółów. Dodam jeszcze, że przed 6:44 miałem pewien podejrzany sen, który był najprawdopodobniej przygotowaniem pod owe dwa główne ataki.

04/05.11.2015 -> Około 6:30 i o 8:13 miałem mocniej podejrzane sny.

08/09.11.2015 -> Miałem w nocy pewien mocniej podejrzany sen... ale nie zauważyłem aby coś mi się w nim stało.

09/10.11.2015 -> O 6:13 miałem pewien krótki, podejrzany sen ale nie jestem pewien czy miał on coś wspólnego z demonicznym atakiem czy też nie... widziałem przed sobą jakby postać ni to człowieka ni to ćmy? i jakby ten obraz bardzo szybko "wleciał we mnie" co mnie od razu wybudziło... hmm... nie pamiętam abym kiedyś miał coś podobnego... tak czy siak sen był mocno nietypowy... nie wiem czy miało mnie to wystraszyć czy może to jakiś sen coś znaczący... nie wiem co mam o tym zbytnio sądzić... tak czy siak poszedłem dalej spać i nic się więcej "dziwnego" tej nocy nie działo.

10/11.11.2015 -> Miałem w nocy pewien podejrzany "epizod", znalazłem się w stanie pomiędzy rzeczywistością a snem i w pewnym sensie miałem wrażenie jakby jakaś ręka? ścisnęła moją 4 czakrę... owe ściśnięcie wyraźnie poczułem. Mówiąc szczerze nie jestem pewien na "milion" procent czy był to atak... mam co do tego pewne wątpliwości... tak czy siak nic więcej podejrzanego tej nocy już nie było a tym doświadczeniem się specjalnie nie przejąłem.

14/15.11.2015 -> Miałem w nocy pewne mocniej podejrzane sny... odczuwałem w nich pewien niepokój itp odczucia... nawet gdy się budziłem z takiego snu nie czułem się do końca bezpiecznie i mentalnie spokojny... ale absolutnie pewien nie jestem czy były to demoniczne ataki... na pewno sny były na swój sposób mocniej podejrzane... szczególnie niektóre z nich.

17/18.11.2015 -> Miałem w nocy wiele negatywnych snów (wypełnionych strachem itd) inicjowanych przez demony - niestety moja 4 czakra trochę z tego faktu ucierpiała.

25/26.11.2015 -> Miałem w nocy dwa trochę podejrzane sny - około 6:40 i około 8:05.

26/27.11.2015 -> O 5:50 miałem pewien mocniej podejrzany sen, prawdopodobnie był to demoniczny atak i z tego co mi się wydaję poniosłem pewną szkodę na 4 czakrze. Ogólnie nawet po wybudzeniu się czułem, że z tym snem było coś nie tak.

27/28.11.2015 -> Około 5:50 i o 7:00 miałem pewne podejrzane sny.

29/30.11.2015 -> Miałem w nocy ewidentne demoniczne ataki we śnie, były w nich różne igły, którymi mnie straszono i nie tylko... po obudzeniu się z tych negatywnych snów nie czułem się mentalnie bezpieczny czy spokojny. Gdy ponownie poszedłem spać wpadłem w dziwny stan, a mianowicie byłem pewien, że jestem obudzony i leżę w swoim łóżku ale ja jednak wcale obudzony nie byłem i zupełnie nie byłem tego świadomy... w tym "fałszywym wybudzeniu" było wyjątkowo ciemno, odczuwałem non stop strach, jakiś jakby prąd z tyłu po plecach po mnie przechodził, jakby gęsia skórka... były też tam jakby jakieś postacie... nic mi nie robiły ale wzbudzały we mnie pewien dodatkowy niepokój... nawet pamiętam jak spojrzałem na lampkę lub jej cień to również owy niepokój odczuwałem... oczywiście to był sen ale ja nie byłem tego świadomy... z tego stanu wpadałem w prawdziwy sen, później wracałem do tego dziwnego stanu... ale w końcu się obudziłem całkowicie... i wciąż odczuwałem strach... a właściwie duże pokłady zła, które ewidentnie były nade mną i dookoła mnie... było wręcz gęsto od tego. Postanowiłem zmienić pozycję z na plecach na boczną embrionalną abym nie był tak "otwarty" a następnie zacząłem się modlić do Jezusa, Archanioła Michała i Maryi... robiłem to dotąd aż usnąłem... i po moich modlitwach moje sny były już dużo bardziej normalne a stan zagrożenia jaki odczuwałem będąc obudzonym minął zupełnie.

[GRUDZIEŃ 2015]

01/02.12.2015 -> O 8:05 miałem pewien podejrzany sen ze strzykawką.

03/04.12.2015 -> O 3:50 i o 7:36 miałem podejrzane sny, a o 6:20 odczuwałem podejrzany ucisk poprzez swoją kołdrę (znajdowałem się wtedy w stanie, w którym widzi się siebie leżącego w łóżku ale jest się wciąż we śnie).

05/06.12.2015 -> O 6:57 znalazłem się w stanie pomiędzy rzeczywistością a snem (czyli widziałem siebie leżącego w łóżku ale jednak wciąż spałem) gdzie miałem pewne doświadczenie ewidentnie zainicjowane przez demona, a o 7:08 miałem sen, w którym po chwili poczułem bardzo silnie obecność jakiejś postaci z lewej strony znajdującej się bardzo blisko mnie, po kolejnej chwili poczułem jej oddech na swojej twarzy (w tym zapach), a za sekundę owa postać zaczęła na mnie bardzo wyraźnie warczeć, niczym rozzłoszczony pies (nie widziałem jej twarzy ale to normalne, że demon ukrywa swoje oblicze). Gdy się wybudziłem wyczuwałem obecność czegoś złego obok siebie... modliłem się przez jakiś czas ale nie dało to oczekiwanych przeze mnie rezultatów... i ostatecznie po jakimś czasie leżenia w łóżku postanowiłem wstać gdyż nie czułem się do końca bezpiecznie. Ogólnie przed 6:57 miałem również jakieś takie dziwne te sny, nie tak jak te które opisałem no ale... coś było lekko już na rzeczy.

06/07.12.2015 -> Dzisiaj w nocy miałem sporo negatywnych snów... w tym kilka ewidentnych demonicznych ataków - moja 4 czakra trochę dzisiaj ucierpiała z tego faktu.

10/11.12.2015 -> O 4:30 miałem ewidentny demoniczny atak we śnie - moja 4 czakra doznała pewnego uszczerbku na zdrowiu z tego faktu.

12/13.12.2015 -> O 7:56 miałem pewien podejrzany sen ale nie jestem pewien czy miał on coś wspólnego z demonicznym atakiem czy też nie.

15/16.12.2015 -> Miałem w nocy z tego co pamiętam dwa mocno podejrzane sny... możliwe, że demony maczały w nich swoje paluchy... a przynajmniej w jednym z nich wręcz na pewno.

16/17.12.2015 -> Miałem w nocy wiele negatywnych snów ewidentnie inicjowanych przez demoniczne siły.

20/21.12.2015 -> O 6:54 miałem pewien mocniej podejrzany sen... hmm... chociaż i wcześniej moje sny nie były do końca takie jakbym sobie tego życzył hmm...

21/22.11.2015 -> O 2:43 miałem mocno podejrzany sen... następny był o 5:14, w którym siłowałem się z negatywną postacią ale nie mogła dać mi rady... o 6:29 natomiast gdy się wybudziłem z podejrzanej końcówki snu to po krótkiej chwili poczułem (mając już otwarte fizyczne oczy) jakby demon wleciał w moją twarz, było to uczucie mocnych specyficznych wibracji odczuwanych na twarzy oraz dużego zagęszczenia zła jakie było w tej okolicy (mogę mieć pewne problemy z opisaniem tego doświadczenia ale wiem czego doświadczyłem bo miałem już pewne doświadczenia podchodzące pod to - osobiście sądziłem, że demon się uformuje przed moimi fizycznymi oczami tak jak zrobił to 23.09.2014 - sądziłem tak ponieważ wyczuwałem zło jakie było przede mną na chwilę przed samym "atakiem" ale on jednak zdecydował się nastraszyć mnie w inny sposób) - gdy po kilku sekundach to doświadczenie się skończyło odczuwałem ewidentne zło w pokoju, było aż gęsto wokół mnie od niego... modliłem się aby "wypędzić" tego demona z mojego pokoju ale na moje oko to nic nie pomagało... gdy zasnąłem to o 7:27 miałem kolejny zły sen... znajdowałem się z mamą w jej pokoju, było czuć pewnego rodzaju "grozę", nagle w oknie pojawiła się jakaś złowieszcza postać, jakby jakiś złodziej, ktoś kto chce się do nas włamać... mama zaczęła uderzać w to okno i postać "uciekła" i zostałem wybudzony... nie mniej jednak po obudzeniu się wciąż odczuwałem ewidentne zło wokół siebie... z tego co się orientuję ten konkretny demon już nie jeden raz mnie odwiedzał... można wywnioskować to po czytaniu moich doświadczeń chociażby z tego roku.

23/24.12.2015 -> O 2:02 miałem bardzo mocno podejrzany sen.

26/27.12.2015 -> O 6:47 miałem sen, w którym przez dłuższy czas uciekałem przed jakimiś złymi ludźmi... w końcu ukryłem się w jakimś szpitalu, schowałem za ścianą i odwróciłem się do postaci będącej obok mnie, wystawiłem do niej swoją prawą dłoń aby podała mi pistolet do obrony... a ona zamiast pistoletu wbiła mi w nią strzykawkę, w samo jej centrum - gdy to zobaczyłem (oraz poczułem) natychmiast zacząłem się wyrywać i wybudzać więc ten atak nie trwał zbyt długo... nie mniej jednak po wybudzeniu się czułem pewien niepokój z powodu tego ataku, wiedziałem, że mógł być to poważny atak... tak czy siak jeżeli było coś tam wstrzyknięte niedobrego to chciałem aby to stamtąd zniknęło... i chyba nawet powiedziałem do Boga aby mi pomógł itd... sam przez chwilę chciałem sobie tą rękę oczyścić ale dość szybko poszedłem ponownie spać czując, że dużo w tej kwestii nie zdziałam... i o 7:45 miałem sen, w którym znajdowałem się w dużym kościele, pamiętam, że był tam wyświetlany jakiś film ale coś się psuło i obraz się zatrzymywał (jakby było za wolne łącze internetowe i buforowało)... i po pewnej chwili obraz się zmienił i był wyświetlany Criss Angel... stwierdziliśmy, że nie to miało być wyświetlane... i nagle znalazłem się na dworze a obok mnie był Criss Angel (nie było już kościoła i całej reszty)... pokazał mi, że ma przy sobie pewien koszyk, a w nim był zielony groszek i jakiś jakby zielony koperek... mogłem się temu w miarę dobrze przyjrzeć... gdy to zrobiłem nastąpiła pewna zmiana i powiedziałem mu, że widzę dwa obrazy jednocześnie i faktycznie tak było (było to dziwne i wyjątkowo nietypowe), z lewej strony widziałem sen z Criss'em Angel'em, a z prawej widziałem sen w kościele... trwało to z dobre kilka sekund... a po chwili zobaczyłem już jeden obraz... widziałem swoją otwartą prawą dłoń leżącą na ziemi i jak Criss Angel trzymając w ręku zielony groszek i koperek przykłada go (obie te "substancje") do niej ale zarazem jakby mocno próbował coś wyjąć, to była taka mocna interwencja (ewidentnie przeze mnie odczuwalna)... nie do końca wiedziałem czy on mi szkodzi czy pomaga ale ewidentnie się śpieszył (co jest oczywiste w takim przypadku)... byłem w tym momencie już mocno świadomy ale nie umiałem tego ocenić... po prostu patrzyłem na to co się dzieje i gdzieś w sobie nie chciałem przerywać tego stanu gdyż miałem takie wrażenie, że jest to pozytywna interwencja aby mi pomóc (może mocno wcierał w moją dłoń "groszek i koperek" [lekarstwo] aby zneutralizować to co zostało we mnie wstrzyknięte? - w końcu groszek i koperek mają kolor zielony a zielony to kolor oczyszczający toksyny - przypadek?)... i po kilku sekundach nie byłem już w stanie utrzymać tego snu i mnie wybudziło... i teraz pytanie... czy ten drugi sen był dla mnie dobry czy zły? Bo ten pierwszy to ewidentny atak... ale ten drugi to sen z zupełnie innej beczki, zupełnie inny i bardzo rzadki... mówiąc szczerze licząc na szybko to w swojej przeszłości miałem w sumie minimum 2 sny, które były ewidentną interwencją dobrych sił po demonicznym ataku i mam takie wrażenie, że to był kolejny tego typu sen. Dodam jeszcze, że po kilkunastu godzinach od całego ataku (o 23:11) wciąż odczuwałem pewien dyskomfort (pewnego rodzaju ucisk) w miejscu ukłucia przez demona... tak czasem bywa po silniejszych atakach.

ATAKUJĄCE NATRĘTNE MYŚLOKSZTAŁTY
(sposób uwolnienia się od nich)

Dodam jeszcze na koniec, że przez jakieś mniej więcej pierwsze 6 miesięcy roku 2015 (oraz wcześniej) trapiły mnie przy zasypianiu natrętne niechciane myślokształty, które mnie atakowały - były one spowodowane różnymi rodzaju urazami jakich doznałem przy nocnych demonicznych atakach (to trochę tak jak żołnierze wracający z wojny... ich psychika nie zawsze jest taka jak przed wojną, często taki żołnierz nawet jeżeli fizycznie wraca do domu w stu procentach sprawny to psychicznie może być rozbity na milion kawałków).

Przez długi czas nie wiedziałem jak się ich pozbyć, czułem się przez nie "atakowany" przed zaśnięciem, chociaż wiedziałem, że żaden demon w tym momencie nie macza w tym swoich palców. Ostatecznie wpadłem na pewien bardzo skuteczny sposób (piszę to bo może komuś jeszcze się ta informacja przyda) a mianowicie, gdy zasypiałem i natrętne myślokształty mnie "atakowały" to (gdy byłem w stanie głębszego relaksu) przez chwilę patrzyłem na niechciany myślokształt i po chwili mówiłem do swojego mózgu aby ten przeskanował sam siebie a nawet całe moje ciało (czasami w pewnym sensie widziałem owo skanowanie w swojej wyobraźni), aby znalazł punkt, z którego ten myślokształt "wychodzi" (w którym "mieszka", w którym znajduje się jego "rdzeń") i aby go usunął w stu procentach... i co ciekawe tak się działo! Miałem wrażenie jakby w moim mózgu pojawiała się (po skanowaniu) taka czerwona kropka, która następnie znikała a wraz z nią znikał owy niechciany myślokształt.

Tłumaczyłem swojemu mózgowi również, że istnienie tego myślokształtu jest dla nas niekorzystne (dla mnie i dla mojego mózgu), że tylko zabiera nam naszą energię na walkę z nim, mózg to rozumiał i dlatego usuwał to o co go prosiłem - wiem, że to brzmi dziwnie ale na serio to działa, w końcu nasz mózg jest swego rodzaju bardzo zaawansowanym komputerem, a jak wiemy komputer można programować i wydawać mu swego rodzaju rozkazy... czasem sam byłem zdziwiony jak te "myślokształty" po prostu znikały a mój umysł stawał się nagle taki czysty.

Wcześniej gdy starałem się "odpierać" te niechciane atakujące mnie myślokształty niby czasami mi się to udawało ale czułem, że je tak naprawdę wzmacniam, że walcząc z nimi zasilam je swoją energią, na krótką metę udawało mi się przed nimi obronić (np poprzez obrócenie się na drugi bok lub poprzez mentalny wysiłek) ale na dłuższą metę nie było to rozwiązaniem mojego problemu i zdawałem sobie z tego sprawę... dlatego znalezienie tego sposobu z "rozmową" z moim mózgiem był przełomowy - usuwałem atakujące mnie myślokształty tą metodą już wielokrotnie i działa to nad wyraz dobrze!

Dodam jeszcze, że ten sposób eliminuje potrzebę umiejętności medytacji bo aby zrobić to w medytacji trzeba wejść w głębszy stan relaksu a nie każdy potrafi to odpowiednio zrobić... a tutaj po prostu robimy to gdy zasypiamy, gdy w naturalny sposób wchodzimy w stan głębszego odprężenia, gdy wchodzimy w łatwy sposób na poziom, na którym będziemy w stanie skutecznie zastosować tą metodę. Nasz mózg jest mądrzejszy niż myślimy i dlatego ta metoda działa :) (napisane 18.08.2015)

KILKA SŁÓW KOŃCZĄCYCH TĘ SERIĘ

Jak widać na stronie spisałem bardzo dużo ataków demonicznych... bardzo poważne (te najgorsze z najgorszych) gdy już wszedłem na ścieżkę świadomego rozwoju pojawiały się już mniej więcej w 2006-2007 roku (niektóre z nich są spisane na www w moich doświadczeniach, np ataki kosmitów - są to doświadczenia, o których niektórzy boją się nawet mówić a co dopiero ich doświadczać... możliwe, że były jeszcze jakieś demoniczne ataki z tej najwyższej półki wcześniej ale po prostu albo tego nie spisałem albo o tym nie pamiętam, w tamtym czasie nie zwracałem na to aż takiej uwagi jak w latach 2010-2015... dodam jeszcze, że na pewno byłem od wielu lat pod obserwacją negatywnych istot o czym świadczy choćby doświadczenie jakie spisałem tutaj na samym dole pod tytułem "twarze przed oczami" - nie wiem kiedy dokładnie to doświadczenie miało miejsce ale pewnie coś około 2005/2006 roku... chociaż z tego co pamiętam to nawet w roku 2004 gdy dopiero co wszedłem na swoją drogę świadomego rozwoju miewałem "podejrzane" doświadczenia senne). Pomijam już fakt, że nawet jako małe dziecko miewałem od czasu do czasu demoniczne ataki... gdy szedłem spać wyczuwałem, że jest "coś" za mną i ze strachu chowałem się pod kołdrę... to były czasy mniej więcej przedszkola / podstawówki - już wtedy mnie coś bardzo nie lubiło.

W latach 2007-2009 demoniczne ataki pojawiały się z różną częstotliwością (wielokrotnie nie zdawałem sobie do końca sprawy czego faktycznie doświadczam i nie broniłem się tak jak powinienem) i specjalnie tego nie monitorowałem (raz na jakiś czas spisywałem taki atak na stronie w swoich doświadczeniach)... dopiero pod koniec 2009 roku ich intensywność mnie przytłoczyła i zacząłem je regularnie spisywać. To jak wyglądało to później jest już dokładnie opisane na www.

Rok 2014 był w pewnym sensie dla mnie rokiem pewnych większych zmian... po ponad 2,5 roku spania na fotelu wróciłem w połowie czerwca (15/16) do spania w łóżku co było dla mnie ogromną ulgą - niestety nie zmniejszyło to demonicznych ataków na moją osobę (wręcz przeciwnie) ale na dłuższą metę była to bardzo dobra decyzja - spałem w fotelu ponieważ miałem wrażenie, że jestem bezpieczniejszy w tej pozycji.. na pewno w pozycji siedzącej znacznie trudniej jest tym demonicznym siłom człowieka sparaliżować a nawet jeśli już nas sparaliżują to znacznie łatwiej jest się z owego paraliżu uwolnić... dodatkowo w pozycji siedzącej praktycznie nie występuje pewien atak, którego możemy doświadczyć gdy zasypiamy w pozycji leżącej... a mianowicie, że pojawia się w naszej głowie ogromny negatywizm i nawałnica negatywnych myśli - jest to atak demoniczny, który powoduje ten cały negatywny stan w naszej głowie ale wystarczy usiąść aby 90% tego sztucznie wywołanego przez demona "chaosu" zniknęło... i w tym przypadku spanie w pozycji siedzącej rozwiązuje nam ten problem... chociaż na dłuższą metę spanie w takiej pozycji jest męczące (i wcale nie rozwiązuje problemu z demonicznymi atakami we śnie). Osobiście po ponad 2,5 roku takiego spania miałem serdecznie dosyć tej pozycji. W początkowej fazie nasze ciało przyzwyczaja się do nowych warunków, będziemy przez jakiś czas czuć się obolali ale później ten dyskomfort znika. To samo się pojawia gdy po dłuższym czasie wrócimy do spania na łóżku... przez najbliższy czas nasze ciało będzie z rana obolałe ale później nie będziemy już niczego takiego odczuwać - kwestia ponownego przyzwyczajenia ciała do spania w łóżku.

Natomiast 2 lipca 2014 roku o 16:59 zdjąłem 13,5cm krzyż papieski jaki nosiłem na szyi od 14.01.2011 (czyli około 3,5 roku) - tamtego dnia ochronił mnie w bardzo skuteczny sposób przed demonicznymi atakami, które miałem w biały dzień (LINK!), od tamtego czasu z tego właśnie powodu nie zdejmowałem go z szyi... a swoją drogą trochę on ważył i czułem się ewidentnie lżejszy po zdjęciu go.

Kolejną większą zmianą w roku 2014 było spanie przy zgaszonym świetle jakie zapoczątkowałem 15/16 lipca... i była to dla mnie spora ulga ale zarazem i wyzwanie (kombinowałem ze spaniem przy zapalonej lampce od około połowy 2010 roku gdyż czułem, że śpiąc przy sztucznym świetle jestem lekko bezpieczniejszy - czy dawało mi to jakąś faktyczną ochronę to już zupełnie inna kwestia).

Powiem jeszcze jako ciekawostkę, że pod koniec 2014 roku nie miałem już siły tych doświadczeń spisywać... chciałem od tego odpocząć ale zawziąłem się i spisałem dokładnie jeszcze te kilka miesięcy jakie mi zostały do końca 2014 roku. W roku 2015 miałem już ich w ogóle nie spisywać ale gdy pojawił się w styczniu ewidentny demoniczny atak miałem również sen, który mi ukazał, że mam dalej to robić więc tak postąpiłem... ale jak wszyscy widzą w 2015 roku przyjąłem trochę inną formę spisywania tych moich nocnych doświadczeń - była to dla mnie pewna ulga, nie musiałem już spisywać chociażby godziny zaśnięcia i wstania.

Powiem szczerze, że spisanie tych wszystkich demonicznych ataków było dla mnie sporym obciążeniem... bo z jednej strony człowiek chce "rozpuścić" pamięć o przykrym doświadczeniu a ja musiałem robić odwrotnie... musiałem taki demoniczny atak dokładnie zapamiętać i go dokładnie spisać, było to pewne obciążenie jakie postanowiłem "nieść" bo uważałem, że jest to ważne aby było to spisane, czułem, że mam taką misję w zrobieniu tego... tak czy siak (jak pisałem na samej górze) w roku 2016 nie będę już kontynuować tej serii. Na pewno w roku 2015 demonicznych ataków na moją osobę było mniej niż w roku 2014... chociaż, w niektórych miesiącach było ich całkiem sporo, a nawet były takie najgorsze z najgorszych... nie mniej jednak myślę, że ukazałem jak takie demoniczne ataki wyglądają i kolejne kilkadziesiąt opisów nocnych ataków już dużo nie zmieni.

Sądzę, że moje spisywanie tego aspektu zatoczyło krąg i można powiedzieć, że swoje w tym aspekcie zrobiłem... ogólnie rzecz ujmując nie sądziłem, że tak długo będę to robić, przewidywałem, że nocne demoniczne ataki na moją osobę potrwają znacznie ale to znacznie krócej... ale jak widzimy, trwały one długie lata i wciąż jeszcze na dobre się nie skończyły. Nie muszę chyba mówić, że był to dla mnie bardzo ciężki okres, szczególnie lata 2010-2014... ale gdy ta najgorsza nawałnica minęła to naprawdę można docenić każdą normalnie przespaną noc :)

PS. dodam jeszcze, że 22.12.2015 miało miejsce pewne "symboliczne" wydarzenie, o którym moim zdaniem warto wspomnieć a mianowicie od kilku lat miałem pewien problem ze swoim łóżkiem, mam w nim pewne deski, których jest za mało oraz czasami gdy się przekręcałem leżąc na łóżku to wypadały ze swoich miejsc i leciałem w dół. Moja mama nie raz mi proponowała abym sobie kupił nowe łóżko lub stelaż ale jakoś nie miałem ochoty ani siły tego robić... naprawiałem to łóżko swoimi sposobami ale prędzej czy później i tak się psuło i trzeba było je naprawiać od nowa... tak czy siak właśnie 22.12.2015 znalazłem przy śmietniku leżące dwie całkiem spore, grube dechy... jak się później okazało miały idealne rozmiary więc wziąłem je do domu i naprawiłem dzięki nim swoje łóżko... jest ono teraz w 100% stabilne, oraz nie jest możliwe aby się "rozleciało" i abym spadł na podłogę. Ktoś się może zastanawiać czemu o tym piszę... a piszę o tym, gdyż uważam, że jest to swego rodzaju "materialny symbol" pewnej stabilizacji w kwestii mojego spania.

Na sam koniec przypomnę jeszcze o moich dwóch bardzo dobrych artykułach jakie napisałem kilka lat temu na temat nocnych demonicznych ataków, bardzo polecam je przeczytać osobom, które są mocniej zainteresowane tym tematem:
1). MATRIX, DEMONY I DUCHOWE PRZEBUDZENIE (napisany: 18.12.2011)
2). PARALIŻ PRZYSENNY I ATAK DEMONÓW (napisany: 31.12.2011)

KONIEC :)

Dobry Samarytanin