NASZE DOŚWIADCZENIA

NOCNE ATAKI W ROKU 2013 - SIERPIEŃ
(CZĘŚĆ 8)
LINK! DO CZĘŚCI 7
LINK! DO CZĘŚCI 9

31.07.2013/01.08.2013 -> O 23:17 idę na fotel spać, a o 5:24 wstaję z powodu ataku? we śnie; jacyś ludzie z siekierami zaczęli masowo zabijać kozy, nie spodobało mi się to i postanowiłem pozabijać ich z użyciem własnych siekier... zrobiła się z tego brutalna jadka... Po pewnej chwili takiego zabijania poczułem jakby ktoś mnie szybko brzytwą 3x po prawej nodze przejechał (nad kostką, z przodu) - było to bolesne i czuć było doskonale że zrobił to ktoś czymś bardzo ostrym (we śnie nie było widać niczego co sugerowałoby że ktoś mnie czymś tnie po nodze, jedynie w tym momencie widziałem pewną podejrzaną postać która stała blisko mnie ale nie mniej jednak samego aktu "cięcia" nie widziałem). Moja pozycja była niestety otwarta, nogi znajdowały się na ziemi więc jak mniemam były one łatwym celem. Tak czy siak po wstaniu mam wrażenie jakby z ów nogi leciała obficie krew, tak jakbym non stop widział to przed oczami -> trzymam tam swoją rękę bo gdy to robię czuję pewnego rodzaju "ulgę", po pewnym czasie (ale nie od razu) wyobraziłem sobie również jak zaszywam ów "cięcia", nie chce się jakoś "energetycznie wykrwawiać"... no wiecie... jest rana to trzeba ją zaszyć... tak logicznie myśląc.

Po ponad godzinie od tego zdarzenia zastanawiam się czy na pewno był to atak, bo na pierwszy rzut oka może wydawać się to oczywiste ale z drugiej strony pamiętam pewien sen w którym zostałem jakby jakimś mieczem "przejechany" po łydkach, było to tak samo bolesne ale w tamtym przypadku wiem że z atakiem nie miało to nic wspólnego choć na początku myślałem że nim było...  a było to zrobione celowo aby pewne "złe energie" mogły ze mnie wyjść w łatwy sposób, coś jak upuszczanie krwi, tutaj mamy podobny przypadek hmm... może nie potrzebnie to zszywałem... ale i tak w sumie "krwotok" był bardzo obfity więc co miało "wypłynąć" to chyba wypłynęło... może nic nie sknociłem swoją "lekką" interwencją.

01/02.08.2013 -> O 23:46 idę na fotel spać, a o 8:05 wstaję - brak ataków.

02/03.08.2013 -> O 00:16 idę na fotel spać, a o 7:36 wstaję - brak ataków.

03/04.08.2013 -> O 00:07 idę na fotel spać, a o 8:46 wstaję - około 7? miałem pewien podejrzany sen ale nie jestem pewien czy był to atak czy też nie.

04/05.08.2013 -> O 00:34 idę na fotel spać, a o 8:18 wstaję - brak ataków.

05/06.08.2013 -> O 22:15 idę na fotel spać, a około 4:40 przenoszę się do łóżka, gdyż wydawało mi się iż jest w miarę bezpiecznie... -> spałem tylko do 5:40 z powodu iż moje sny stały się dosyć mocno podejrzane -> na wszelki wypadek wolałem wstać.

Około 9:30 usnąłem na łóżku, a o 10:10 wstałem - brak ataków.

06/07.08.2013 -> O 22:04 idę na fotel spać, a o 4:00 mam atak negatywnej postaci we śnie, kilka razy mnie uderzyła ale też część jej ataków udało mi się zneutralizować; po krótkim czasie usypiam ponownie i wstaję o 5:00 z powodu mocno podejrzanego snu z motywem szczepionkowym -> raczej nic mi się nie stało... tak czy siak wolałem nie kontynuować już spania.

07/08.08.2013 -> O 21:30 idę na fotel spać, a o 5:46 wstaję - brak ataków.

08/09.08.2013 -> O 21:52 idę na fotel spać, a o 6:13 wstaję - brak ataków. Po krótkim czasie od wstania poszedłem do drugiego pokoju drzemkać na fotelu, po ów drzemkaniu przeniosłem się do łóżka i spałem w nim do 8:49 - brak ataków.

09/10.08.2013 -> O 22:56 idę na fotel spać, a o 7:24 wstaję - brak ataków.

10/11.08.2013 -> O 22:08 idę na fotel spać, a o 6:38 wstaję - pod sam koniec był pewien podejrzany sen ale trudno mi stwierdzić czy miał on coś wspólnego z atakiem czy też nie.

11/12.08.2013 -> O 00:06 idę na fotel spać, a o 8:18 wstaję - brak ataków.

12/13.08.2013 -> O 22:41 idę na fotel spać, a o 5:50 wstaję - brak ataków; od razu przenoszę się do łóżka i zasypiam, śpię do 8:23 - również brak ataków.

13/14.08.2013 -> O 00:11 idę na fotel spać, a o 5:02 wstaję - brak ataków; od razu przenoszę się do łóżka i zasypiam, śpię do 6:57 - miałem pewne podejrzane sny ale nie jestem do końca pewien czym one dokładnie były...

Około 11:16 (lub lekko później) poszedłem do łóżka spać, a o 12:57 wstałem - brak ataków.

14/15.08.2013 -> O 22:57 idę na fotel spać, a o 6:27 wstaję - brak ataków; od razu przenoszę się do łóżka i zasypiam, śpię do 7:45 - również brak ataków.

15/16.08.2013 -> O 1:51 idę do łóżka spać, a o 7:19 wstaję - brak ataków.

O 10:30 idę do łóżka spać, a o 11:30 wstaję - brak ataków.

16/17.08.2013 -> O 22:10 idę do łóżka spać, a o 8:30 wstaję - brak ataków.

17/18.08.2013 -> O 23:17 idę do łóżka spać, a o 6:41 wstaję - miałem tej nocy kilka podejrzanych snów, chyba były to ataki ale pewien na 100% nie jestem, tak czy siak nie zauważyłem aby coś złego mi się stało.

18/19.08.2013 -> O 00:09 idę do łóżka spać, a o 8:20 wstaję - miałem w nocy pewien lekko podejrzany sen ale nie jestem pewien czy miał on coś wspólnego z atakiem czy też nie - daje tutaj spory znak zapytania.

19/20.08.2013 -> O 23:50 idę do łóżka spać, a o 7:24 wstaję - brak ataków.

20/21.08.2013 -> O 23:26 idę do łóżka spać, a o 8:15 wstaję - brak ataków.

21/22.08.2013 -> O 02:03 idę do łóżka spać, a o 10:07 wstaję - brak ataków.

22/23.08.2013 -> O 00:43 idę do łóżka spać, a o 5:56 wstaję - w nocy miałem pewien sen gdzie widziałem jakby długi szpikulec który był koło mnie, tak jakby czekał aby się we mnie wbić ale tego nie zrobił, po obudzeniu się nie mogłem zasnąć, możliwe że powinienem w tym momencie się ewakuować ale tego nie zrobiłem... tak czy siak po pewnym czasie usnąłem i miałem sen gdzie widziałem i czułem bardzo negatywną postać w miejscu w którym wcześniej był ten szpikulec... na szczęście nie zauważyłem aby cokolwiek złego mi się stało...

Około 12:00 (nie pamiętam dokładnie) poszedłem spać do łóżka, a o 13:59 wstałem - brak ataków.

23/24.08.2013 -> O 1:40 idę do łóżka spać, a o 4:48 wstaję z powodu ataku we śnie; jeszcze przed samym atakiem gdy się obudziłem widziałem pewne podejrzane halucynacje, po chwili usnąłem a moje sny były już mocno zabarwione negatywnością, następnie wszedłem do jakiegoś pomieszczenia w którym miano mnie poddać torturom?, posadzono mnie na krześle i zapięto w okół ręki pewien "materiał" z kolcami... po chwilce zacząłem protestować, wstałem i zacząłem się oddalać od ów krzesła; po chwili jakaś negatywna postać podeszła do mnie i próbowała mnie zaatakować nożem, złapałem ją za rękę i starałem się stawić jej skuteczny opór ale po chwili jej nóż zaczął dotykać mojej ręki, zacząłem odczuwać pewien ból i mnie wybudziło.

Około 7:30? (nie wiem dokładnie o której) poszedłem do łóżka spać, a o 9:45 wstałem - brak ataków.

24/25.08.2013 -> O 23:50 idę na fotel spać, a o 7:40 wstaję - brak ataków.

25/26.08.2013 -> O 00:47 idę na fotel spać, a o 7:17 wstaję - brak ataków.

26/27.08.2013 -> O 01:06 idę na fotel spać, a o 9:12 wstaję - brak ataków.

27/28.08.2013 -> O 00:20 idę na fotel spać, a o 8:58 wstaję - brak ataków.

28/29.08.2013 -> O 00:43 idę na fotel spać, a o 7:56 wstaję - brak ataków.

29/30.08.2013 -> O 22:50 idę na fotel spać, a o 8:12 wstaję - brak ataków.

30/31.08.2013 -> O 23:13 idę na fotel spać, a o 4:32 wstaję z powodu iż ktoś przeprowadzał na mnie jakiś zabieg... Widziałem na swoim brzuchu coś co wyglądało jak brzydki płód dziecka... Cały zabieg trwał z dobre kilkanaście sekund. Widziałem pewnego rodzaju nożyczki i niewidzialne? ręce które brały i obracały tym "czymś"... po pewnym czasie ten "płód" był odcinany od "pępowiny", zapytałem się nawet czy to będzie bolało ale dostałem odpowiedź że nie i faktycznie gdy odbywało się cięcie ów "pępowiny" to nic nie czułem, żadnego bólu... Wydaje mi się że ktoś przeciął tą "pępowinę" do końca, później ten "płód" wziął w rękę i ułożył w pewnej pozycji na brzuchu - tam chyba była jeszcze jakaś inna "pępowina" na której ten "płód" się trzymał... nie wiem czy ten "płód" został ode mnie całkowicie odcięty czy też nie... chyba nie... moja pozycja przy tym doświadczeniu była otwarta... choć gdy zasypiałem było inaczej... na 100% ktoś coś na mnie robił... teraz pytanie czy to był ktoś dobry czy nie... i co faktycznie robił... hmm... faktem jest że nie czułem przy tym żadnego strachu ani bólu, nie widziałem również żadnych złowrogich strzykawek itd... wydaje mi się że podczas tego zabiegu było przy mnie kilka osób,  jestem raczej pewien że słyszałem ich szepty podczas trwania tego dziwnego doświadczenia... tak jakby ci co to robili porozumiewali się ze sobą... po wstaniu sam nie wiem co mam o tym myśleć... czuję się trochę zdezorientowany...

Około 5:35 poszedłem ponownie spać i od razu przyśnił mi się ciekawy sen. Szedłem z jakimś kolesiem, wyglądał jak mój kolega, przybliżył bardzo blisko swoją twarz do mojej, ja się lekko odsunąłem i on wtedy uderzył mnie pięścią w bodajże nos ale nic nie poczułem (gdyby to był atak to raczej na 100% odczułbym to, a tutaj nic - myślę że to mogła być swego rodzaju "aktywacja" snu). Gdy oberwałem popatrzyłem na prawo i zobaczyłem spory statek kosmiczny który był zawieszony w powietrzu, zacząłem nagrywać go aparatem cyfrowym. Po pewnym czasie ruszył z miejsca, gdy był już daleko zobaczyłem koło siebie chodzącego ładnego kota... po chwili statek zamienił się w kulę światła i bardzo szybko lecąc zygzakiem odleciał gdzieś w "daleki kosmos". Ciekawy sen... może to była moja odpowiedź na pytanie kto mnie operował? Może to ktoś z obcej cywilizacji... jeżeli to byłby ktoś negatywny to raczej nie daliby mi tego typu snu... a jakby dali to raczej na pewno byłoby to coś ponurego. Kot może oznaczał przyjazne zamiary? No i zamiana statku w kulę światła też mi się dobrze kojarzy... hmm... myślę że ten sen jest powiązany z tym zabiegiem... ale tak na prawdę nie jestem pewien czy całe to doświadczenie było dla mnie dobre... daje tutaj duży znak zapytania... ogólnie nie lubię tego typu doświadczeń... Wstałem o 8:53 - brak ataków.

Dopisek 20.01.2014 - z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że mniej więcej wiem o co chodziło w tym doświadczeniu i czego dotyczyło, nie mniej jednak nie będę tutaj o tym pisać, wspomnę jedynie iż nie uważam tego doświadczenia za coś złego, wręcz przeciwnie...

cdn...

Dobry Samarytanin