NASZE DOŚWIADCZENIA

NOCNE ATAKI W ROKU 2013 - LIPIEC
(CZĘŚĆ 7)
LINK! DO CZĘŚCI 6

LINK! DO CZĘŚCI 8

30.06.2013/01.07.2013 -> O 23:41 idę na fotel spać, a o 8:46 wstaję - brak ataków.

01/02.07.2013 -> O 23:26 idę na fotel spać, a o 8:38 wstaję - od około 6 aż do wstania miałem kilka podejrzanych snów, możliwie że niektóre z nich były atakami...

02/03.07.2013 -> O 23:12 idę na fotel spać, a o 6:15 wstaję -> około 5:40 miałem "dziwny" sen, pewnej postaci (która nie mogła się ruszać bo była przywiązana do pewnego "stolika") zrobiono zastrzyk w rękę (nie miałem wrażenia że stało się to mi). Gdy się wybudziłem w kolejnych minutach miałem w głowie ten "strzykawkowy motyw" i kilka minut przed wstaniem miałem jakby "sen" w którym zobaczyłem mocno naprężoną bardzo grubą wędkę która po chwili z trzaskiem pękła i nagle moje "myśli" o strzykawkach bardzo mocno poznikały... hmm... raczej na pewno nie był to żaden atak, wydaje mi się iż był to pewnego rodzaju "przekaz" lub coś w tym stylu.

03/04.07.2013 -> O 23:18 idę na fotel spać, a o 4:55 wstaję - brak ataków.

04/05.07.2013 -> O 23:48 idę na fotel spać, a o 00:50 mam atak we śnie (jako tako stawiłem w nim w miarę skuteczny opór, nie był to pełny sukces ale nie mniej jednak nie było tak źle), gdy się wybudziłem z tego "złego snu" wszedł do mojego pokoju mój kot i zauważyłem że jego twarz była zdeformowana ale już po chwili wszystko wróciło do normy - takie "halucynacje" czasami zdarzają się właśnie po ataku we śnie (nie jest to regułą) -> następnie siedziałem przez pewien czas na fotelu aby "odreagować" to zdarzenie. Po pewnym czasie ponownie usnąłem i do samego końca spałem już spokojnie, wstałem o 9:44.

05/06.07.2013 -> O 22:48 idę na fotel spać, a o 7:23 wstaję - brak ataków.

06/07.07.2013 -> O 00:15 idę na fotel spać, a o 8:40 wstaję -> Około 5:19 miałem atak we śnie ze strzykawką w roli głównej ale nic mi się nie stało; około 6:29 miałem kolejny atak oraz tuż przed wstaniem (te ataki nie zawierały w sobie strzykawek).

07/08.07.2013 -> O 00:59 idę na fotel spać, a o 7:58 wstaję - brak ataków.

08/09.07.2013 -> O 00:00 idę na fotel spać, a o 04:53 wstaję z powodu ataku we śnie. Przed samym wybudzeniem śniło mi się jak ścigałem się z jakimś facetem który zamiast jednej nogi miał rozżarzoną do czerwoności sprężynę. Gdy się ścigaliśmy od czasu do czasu próbował mnie nią atakować, ja natomiast denerwowałem się i "odskakiwałem" pouczając go słownie aby tego nie robił. Po chwili ten facet stał koło mnie i zaczął się wręcz ze mną "siłować" i ponownie zaczął mnie atakować swoją "gorącą" nogą. Po chwili zobaczyłem strzykawkę z cieniutką igłą która wbiła mi się w udo i po dosłownie chwileczce się wybudziłem wystraszony całym zajściem. Te ataki nogą były próbami wkłucia we mnie strzykawki -> nie wiem czy coś mi wstrzyknięto ale na pewno igłę we mnie wbito :( Gdy to spisuję czuję pewien "uraz psychiczny?" w miejscu wbicia igły, nie wiem do końca jak to nazwać ale uczucie jest silne. Po spisaniu tego doświadczenia zrobiłem sobie healing tego miejsca, a następnie (po jakiejś godzinie) przykładałem w miejsce wbicia igły duży kryształ górski - mam nadzieję iż pomoże mi to trochę zminimalizować negatywne skutki tego ataku.

Między 14 a 16 (nie pamiętam dokładnie o której) usnąłem na łóżku, a o 16:50 wstałem - brak ataków.

09/10.07.2013 -> O 1:06 idę na fotel spać, a o 3:58 wstaję - od samego początku działy się dziwne rzeczy, jakby moja głowa wpadała w pewien obłęd, nie wiem jak to ująć ale od dość dawna nie miałem czegoś takiego - były też ataki we śnie - miałem również wrażenie jakby co jakiś czas ktoś mnie czymś kłuł ale nie widziałem żadnych strzykawek ani niczego takiego, nie wiem o co biega ale na pewno ktoś negatywny tutaj mocno mieszał. Stawiałem bardzo silny opór mentalny ale po około 3 godzinach takiego męczenia się postanowiłem to przerwać wstając - nie ma sensu się tak męczyć, może jakoś później tą noc odeśpię. Wspomnę jeszcze o jednym dziwnym śnie (pomijając ataki we śnie, których dzisiaj spisywać nie będę) a mianowicie stałem w swoim pokoju (w którym śpię), było bardzo ciemno, stała przy mnie jakaś upiorna postać, jakby wampir czy ktoś taki, nie atakowała mnie, była neutralno-przyjaźnie do mnie nastawiona, wskazała mi iż na pewnym regale mam 4 negatywne? różdżki i abym je zniszczył - wziąłem je, zaniosłem do kuchni, przełamałem wszystkie na raz i wyrzuciłem do kosza. Dziwny sen... jak i cała noc.

Około 6:45 zasnąłem na łóżku, a o 8:44 wstałem - nie spało mi się zbyt dobrze, ponownie doświadczałem dziwnych rzeczy, negatywnych w moim odczuciu - w ostatnim śnie jakaś postać nacisnęła "guzik" na pilocie aby zaatakować "dźwiękiem" (wibracją) drugą postać, jak to zrobiła cały sen zaczął się bardzo mocno trząść i słyszałem wyraźnie w głowie pewien jednostajny dźwięk - czyżbym został zaatakowany jakąś bronią dźwiękową? - nie wiem... ale nie pamiętam aby sen mi się kiedykolwiek trząsł... no i ten dźwięk w głowie... Ogólnie po wstaniu czuję się dość kiepsko... jedynym plusem jest to że nie czuję się tak niewyspany jak było to jeszcze kilka godzin temu.

10/11.07.2013 -> O 00:11 idę na fotel spać, a o 10:39 wstaję - brak ataków.

11/12.07.2013 -> O 00:25 idę na fotel spać, a o 6:14 wstaję - pod sam koniec miałem pewien "strzykawkowy" sen ale nie mniej jednak nie czułem aby był to atak, co więcej podczas niego w pewnym momencie w głowie usłyszałem dźwięk jakby wybuchu jakiejś "bańki mydlanej" - może to usuwanie starych urazów z psychiki związanych ze strzykawkowymi atakami? - na obecną chwilę wydaje mi się iż może to być właśnie to, dodatkowo odczuwałem podczas spania i budzenia się pewne "ukłucia" ale nie widziałem aby ktokolwiek cokolwiek we mnie wbijał (jedyne co mi przychodzi na myśl odnośnie tej kwestii to to iż może to być odblokowywanie pewnych meridian w ciele). Tak czy siak różni się ten dzisiejszy sen znacząco od choćby tego snu sprzed kilku dni z facetem z "gorącą" nogą, który był stu procentowym atakiem.

O 10:00 poszedłem do łóżka spać, a o 13:25 wstałem - brak ataków.

12/13.07.2013 -> O 1:51 idę na fotel spać, a o 6:56 wstaję - pod sam koniec miałem bodajże jakiś sen ze strzykawkami ale nie byłem pewien co to dokładnie było więc poszedłem kontynuować moje spanie (co okazało się później być złą decyzją). Kolejny sen był niepokojący a mianowicie (w skrócie): widziałem pewien płynący drewniany statek który miałem zatrzymać wbijając wielki hak (kotwice) w lód, zrobiłem to kilkukrotnie aż do mocnego osadzenia haka w lodzie. Następnie zobaczyłem moją klatkę piersiową z wbitym tym właśnie hakiem w miejscu gdzie znajduje się 4 czakra. Jak na moje oko był to stu procentowy atak, najpierw był niby "normalny" sen w którym robię pewien wysiłek aby wbić hak w "lód" ale tak na prawdę jak się domyślam były to próby wbicia haka w moje ciało co sugeruje ostatnia "część" snu (sen z łódką mnie mocno zmylił gdyż zezwalałem na wbijanie haka w lód, nie wiedziałem jednak że jest to wbijanie go w moje ciało, na tym właśnie polega cały problem z atakami, że niektóre senne ataki są tak niepozorne że ciężko jest zorientować się we śnie z czym mamy do czynienia, czy z atakiem czy z normalnym snem). Widzimy tutaj pewne podobieństwo do ataku jaki miał miejsce kilka dni temu, chodzi mi tutaj o atak kolesia z "gorącą" nogą, tam też sen był "dwuetapowy".

O 7:15 zrobiłem sobie około 10 minutowy healing tego miejsca - postarałem się aby ów hak został usunięty a "zranione" miejsce dobrze "opatrzone".

Przed 10 przykładałem jeszcze do czakry duży kryształ górski, po 10 zrobiłem sobie jeszcze jeden healing zaatakowanego miejsca, a około 10:30 usnąłem na łóżku i spałem do 11:00 - tym razem nie miałem żadnych przykrych przygód.

12:13 -> Ogólnie po tym ataku odczuwam pewien ucisk na 4 czakrze... cóż... w końcu to był jeden z mniej przyjemnych ataków. Nie lubię jak ktokolwiek cokolwiek we mnie wbija. Jutro powinno to miejsce się trochę "zagoić".

13/14.07.2013 -> O 00:10 idę na fotel spać, a o 8:19 wstaję - pod sam koniec miałem podejrzany sen, wszedłem do jakiegoś pomieszczenia w którym było bardzo ciemno i gdzie znajdowały się same "zombiaki". Od razu gdy zorientowałem się co się w tym pomieszczeniu znajduje zamknąłem oczy (nie chciałem ich widzieć gdyż mogłoby to spowodować moje wystraszenie się). Trochę na ślepo odpychałem ów przeciwników i ogólnie szybko wyszedłem stamtąd aby zakończyć sen. Tak to mniej więcej w skrócie wyglądało.

Od 12:20 do 12:40 zrobiłem sobie dodatkowo trzeci healing miejsca w które wbity został ostatnio we mnie hak. Jako ciekawostkę powiem że jak już medytowałem i "zszedłem" do poziomu na którym zacząłem właściwy healing i pracowałem nad "uszkodzonym" miejscem i wydałem pewne komendy do swoich opiekunów (i innych) aby mi pomogli itd (nie wchodząc w szczegóły) to po pewnym czasie zobaczyłem jak ktoś zszywa dziurę jaką zrobił ów hak (nie było widać ręki), ja mentalnie tego nie zszywałem ale ktoś to zszywał i to ewidentnie, prawdopodobnie opiekun lub ktoś w tym stylu - to było już po oczyszczeniu i wypełnieniu odpowiednią energią uszkodzonego miejsca - działo się to dokładnie w momencie w którym powinno się to dziać, nie za wcześnie i nie za późno.

14/15.07.2013 -> O 1:29 idę na fotel spać, a o 6:13 wstaję z powodu ataku we śnie -> chodziłem w nim po jakiejś krainie zombiaków, mocno uważałem aby nic mi się nie stało ale pod sam koniec zobaczyłem jakąś opartą o ścianę ładną dziewczynę (nie widziałem jej twarzy) i postanowiłem wziąć ją na ręce (czyli mam już "coś" blisko 4 czakry). Po chwili zauważyłem iż ma nienaturalnie wykrzywioną rękę, postanowiłem ją naprostować -> okazało się to być błędną decyzją gdyż jak to zrobiłem to od razu poczułem pewien "specyficzny" (dobrze mi znany) ucisk na 4 czakrze, prawdopodobnie otworzyłem się do pewnego stopnia czy coś w tym stylu, tak czy siak nie było to dla mnie dobre -> po chwili się wybudziłem.

15/16.07.2013 -> O 23:37 idę na fotel spać, a o 2:36 wstaję z powodu ewidentnego ataku we śnie :/

Około 4:35 zacząłem usypiać leżąc na łóżku, a o około 5:15 wstałem z powodu ataku we śnie - ktoś mnie przygniótł jakąś ławką, a pod sam już koniec tego snu zobaczyłem jakby jakąś "pluszową" twarz z demonicznymi oczami - to była jakaś "inteligentna" istota.

Około 5:40 zacząłem ponownie usypiać będąc na łóżku, a o 6:44 wstałem z powodu ataku we śnie - pod jego koniec jakaś postać próbowała we mnie wbić coś ostrego co trzymała w ręce (wyglądało to jak nóż albo jakiś ostry kołek) - próbowałem do tego nie dopuścić łapiąc jej rękę i próbując ją powstrzymać ale ona tak manewrowała tym przedmiotem i swoją dłonią że ostatecznie nie dałem rady stawić wystarczającego oporu i zostałem tym czymś ukłuty... nie wiem czy była to igła czy tylko ukłucie czymś ostrym ale po wstaniu czuję pewnego rodzaju specyficzny ucisk w zaatakowanym miejscu... przyłożyłem do niego szybko kryształ górski a trochę później zrobiłem sobie tam krótki healing. Dodatkowo gdy zostałem "ukłuty" poczułem również swego rodzaju ucisk na 4 czakrze o którym ostatnio pisałem. Na szczęście nie usypiam już ze zmęczenia więc nie czekają mnie ataki w najbliższym czasie.

16/17.07.2013 -> O 1:09 idę na fotel spać, a o 8:32 wstaję - brak ataków.

17/18.07.2013 -> O 23:44 idę na fotel spać, a o 7:05 wstaję - pod sam koniec snu zauważyłem na swojej drodze dwie negatywne postacie ale ominąłem je szerokim łukiem i wyszedłem ze snu - nie wiem czy miało to coś wspólnego z próbą ataku.

18/19.07.2013 -> O 23:38 idę na fotel spać, a o 7:59 wstaję - pod sam koniec atakowały mnie dwie osoby, jedna kopała a druga uderzała pięścią; co ciekawe te ciosy były naprawdę silne, nie jakieś lekkie "cepki".

19/20.07.2013 -> O 23:26 idę na fotel spać, a o 7:29 wstaję - brak ataków.

20/21.07.2013 -> O 23:21 idę na fotel spać, a o 8:15 wstaję - brak ataków.

21/22.07.2013 -> O 23:19 idę na fotel spać, a o 7:12 wstaję - pod sam koniec był pewien lekko podejrzany sen ale nie wiem czy miał on coś wspólnego z atakiem czy też nie.

22/23.07.2013 -> O 00:59 idę na fotel spać, a o 8:26 wstaję - brak ataków.

23/24.07.2013 -> O 22:22 idę na fotel spać, a o 6:28 wstaję - pod sam koniec miałem sen w którym jakaś osoba groziła mi (z tego co pamiętam) pistoletem, a później ona została przez jakąś inną osobę postrzelona w nogę aby się uspokoiła - następnie pewni ludzie objęli mnie a ja ich (nasze ręce znajdowały się na obręczach barkowych), były również pewne osoby za mną, ogólnie sporo ludzi się przy mnie zrobiło, wręcz tłok - biegliśmy razem do przodu, przed siebie, po chwili "włączyła" się muzyka wychwalająca Jezusa (wszystko po to aby odwrócić moją uwagę od tego co za chwilę miało się zdarzyć). Nagle poczułem jak w mój prawy pośladek wbija się igła i czułem to bardzo dobrze, nie widziałem "samej igły" ale to co odczuwałem mówiło samo za siebie. Dodam jeszcze że w tym momencie mój sen został przerwany a ja widziałem jakby tyłem głowy patrząc się na swój pośladek. Wybudziłem się tak szybko jak się dało ale raczej nie na tyle szybko aby uniknąć tego co mi raczej zostało wstrzyknięte. Jakbym widział zbliżającą się do mnie strzykawkę to pewnie szybciej bym się wybudził, niestety wszystko potoczyło się w taki sposób iż praktycznie nie miałem szans na jakąkolwiek szybszą reakcję.

PS. W miejscu wbicia igły odczuwam pewien "dyskomfort" - co jakiś czas odczuwam tam specyficzne "bóle" (napisane o 7:54).

24/25.07.2013 -> O 1:00 idę na fotel spać, a o 8:16 wstaję - brak ataków.

25/26.07.2013 -> O 00:26 idę na fotel spać, a po 1 mam sen w którym robię ogromny wysiłek mentalny aby przeciwstawić się "czemuś"... niestety nie pamiętam już czemu, zapamiętałem jedynie że było to dość dziwne ale nie byłem pewien co to dokładnie było, czy atak czy coś innego - na pewno nie był to zwykły sen. Następnie poszedłem spać, a o 4:03 we śnie rozmawiałem przy stoliku z jakąś podejrzaną postacią. Nagle zobaczyłem za sobą jakiegoś klauna ze snajperką. Postanowiłem ochraniać swoim ciałem ów podejrzaną osobą gdyż szybko uznałem iż jest tego warta. Po chwilce dostałem strzał w plecy (na lewo od kręgosłupa; dolny odcinek pleców). Po wstaniu odczuwam w miejscu strzału pewien dyskomfort hmm...

O 4:47 postanowiłem ponownie pójść na fotel spać ale już o 5:45 musiałem wstać z powodu ataku we śnie. Na początku niby wszystko wyglądało ok lecz po chwili ktoś do mnie przybiegł mówiąc do mnie w szybkim tempie, nie wiedziałem czy mnie ostrzega czy co, chciałem się później dopytać o co tej osobie chodziło ale nie udało mi się już tego zrobić, tak czy siak po chwili sen wrócił na swoje normalne tory, był absolutnie normalny, aż tu nagle sen się przerwał i zobaczyłem swoje lewe ucho i metalowy pręt (wyglądało to jak cienki "świder") który szurnął mnie z 2-3x po wewnętrznej stronie ucha. Po wstaniu odczuwam tam pewien dyskomfort (np w prawym uchu niczego takiego nie odczuwam więc ten dyskomfort ewidentnie jest spowodowany atakiem).

O 7:04 położyłem się na łóżku i po pewnym czasie usnąłem, wstałem o 8:27 z powodu podejrzanego snu, jakiś "przyjazny" dinozaur przyłożyłem swój pysk do prawej strony mojej głowy i usłyszałem wyraźny złowrogi warkot - wybudziło mnie to.

Około 9:30 ponownie usnąłem na łóżku - wstałem o 10:30 z powodu podejrzanego snu. Nie lubię zasypiać gdy jest niebezpiecznie ale gdy człowiek jest senny to musi jakoś odespać brakujące godziny.

26/27.07.2013 -> O 22:48 idę na fotel spać, a o 7:57 wstaję - brak ataków.

27/28.07.2013 -> O 22:21 idę na fotel spać, a o 5:46 wstaję - pod koniec był pewien lekko podejrzany sen ale chyba nie był to atak...

28/29.07.2013 -> O 23:20 idę na fotel spać, a o 8:11 wstaję - brak ataków.

29/30.07.2013 -> O 00:13 idę na fotel spać, a o 5:55 wstaję - około 3? w nocy miałem atak we śnie z udziałem kota, nie mniej jednak nic mi się w nim nie stało z powodu iż moja pozycja była zamknięta, nogi broniły dojścia do 4 czakry itd - nie wiem czy tylko to miało wpływ na to iż wyszedłem z tego bez szwanku, może i mentalnie coś tam ugrałem ale chcąc nie chcąc 1:0 dla mnie. Po obudzeniu się wytłumaczyłem mojej podświadomości że jeżeli znowu zobaczy kota we śnie który blisko się mnie kręci albo znajduje się tuż przy mojej 4 czakrze (jak miało to miejsce) to aby mnie natychmiast budziła lub się broniła w "jakiś" sposób -> dopilnowałem aby moja pozycja wciąż była zamknięta, dobrze zabezpieczyłem nogami dojście do 4 czakry i poszedłem dalej spać. Pod sam koniec miałem jeszcze jeden atak, w którym cały czas przebywałem z pewną osobą która była po mojej stronie (opiekun? podświadomość?), tak czy siak na początku wyniosłem pewną (negatywną) osobę z pokoju metodą poprzez objęcie jej (w ten sposób ona dotykała mojego ciała, widzimy tutaj iż znajduje się ona tuż przy 4 czakrze) - nie mniej jednak nic nie była w stanie mi zrobić, nic się nie stało -> następnie inna postać znajdująca się w pokoju rzuciła czymś (2 kawałki) w moją rękę, mój opiekun? powyjmował to z niej. Następnie wziąłem to do ręki i rzuciłem tym w tą postać która mnie tym zaatakowała -> po chwili wyszedłem na balkon wraz z opiekunem? gdyż wiedziałem że zaraz nastąpi "właściwy" atak -> po chwili postać o której mówiłem przed sekundą wrzuciła mi na rękę (tą samą która została wcześniej zaatakowana) ogromną modliszkę automatycznie wystraszając mnie tym (na mojej 4 czakrze poczułem automatycznie pewien specyficzny, dobrze mi znany "ucisk"), starałem się zachować podczas tego ataku maksymalny spokój ale na niewiele się to zdało, moja 4 czakra sama zareagowała na ów "atak" - po chwili zostałem wybudzony.

Około 10? (nie wiem dokładnie o której to było) usnąłem na łóżku, a o 11:10 wstałem - brak ataków.

30/31.07.2013 -> O 00:19 idę na fotel spać, a o 7:13 wstaję - brak ataków.

cdn...

Dobry Samarytanin