NASZE DOŚWIADCZENIA

NOCNE ATAKI W ROKU 2013 - CZERWIEC
(CZĘŚĆ 6)
LINK! DO CZĘŚCI 5
LINK! DO CZĘŚCI 7

31.05.2013/01.06.2013 -> O 00:05 idę na fotel spać, a o 6:00 wstaję - brak ataków.

01/02.06.2013 -> O 1:51 idę na fotel spać, a o 5:40 wstaję - raczej brak ataków.

02/03.06.2013 -> O 00:45 idę na fotel spać, a o 7:35 wstaję - brak ataków.

03/04.06.2013 -> O 23:34 idę na fotel spać, a o 7:32 wstaję - brak ataków.

04/05.06.2013 -> O 1:00 idę na fotel spać, a o 7:24 wstaję - brak ataków.

05/06.06.2013 -> O 00:32 idę na fotel spać, a o 7:30 wstaję - brak ataków.

06/07.06.2013 -> O 23:52 idę na fotel spać, lekko wcześniej robię sobie "uzdrawiającą medytację" i staram się pozbyć pewnych negatywnych energii z siebie, pewnych urazów związanych z przebytymi w przeszłości atakami, różnymi stresami itd. Wstaję o 6:35; miałem w sumie tej nocy 2 podejrzane sny, jeden z nich pokazywał dużego, szybkiego i niezbyt "ładnie" wyglądającego pająka - po obudzeniu się lekko mnie to zaniepokoiło, a drugi sen (trochę później) na początku pokazywał załączanie przeze mnie filmików na internet, a później zobaczyłem jak żona Obamy przykłada ręce do głowy swojego męża, tak jakby chciała go uleczyć? ale on po pewnym czasie już znieść tego nie mógł i swoje ręce skierował w stronę jej twarzy w taki sposób jakby chciał zamknąć jej usta (wystraszył ją tym mocno), a następnie zobaczyłem jak zmieniła się jego twarz na mocno demoniczną, wyciągnął w moim kierunku swoje ręce, które przybrały demoniczne kształty - po "sekundzie" wyszedłem z pokoju w którym byłem i mnie wybudziło - nie wyglądało to jak typowy atak, raczej jak próba zastraszenia mnie, abym siedział cicho i nie załączał więcej filmików, które otwierają ludziom oczy na prawdę... hmmm... ciekawe... idę popracować nad nowym filmikiem...

07/08.06.2013 -> O 22:21 idę na fotel spać, a o 5:50 wstaję - brak ataków.

08/09.06.2013 -> O 00:14 idę na fotel spać, a o 7:25 wstaję - miałem w nocy 2 podejrzane sny, jeden wyglądał tak, że pewna osoba wstrzyknęła coś drugiej, czyżby zrobili mi zastrzyk? ... a w drugim śnie widziałem przechodzącego przed moim wzrokiem sporego, brzydkiego pająka... brrr...

09/10.06.2013 -> O 23:57 idę na fotel spać, a o 9:14 wstaję - były pewne "dziwne" sny tej nocy ale nie wiem czy miały one coś wspólnego z "atakami" czy też nie... ciężko stwierdzić...

10/11.06.2013 -> O 00:39 idę na fotel spać, a o 7:45 wstaję - brak ataków.

11/12.06.2013 -> O 00:56 idę na fotel spać, a o 8:27 wstaję - brak ataków.

12/13.06.2013 -> O 23:26 idę na fotel spać, a o 7:22 wstaję - brak ataków.

13/14.06.2013 -> O 21:37 idę na fotel spać, a o 8:00 wstaję - brak ataków.

14/15.06.2013 -> O 00:16 idę na fotel spać, a o 8:00 wstaję - brak ataków.

15/16.06.2013 -> O 00:20 idę na fotel spać, a o 6:20 wstaję z powodu ataku we śnie. Na początku pokonywałem z pewną osobą wszystkie negatywne postacie jakie się nam napatoczyły, następnie mój towarzysz "zniknął" (z moją bronią) a ja zostałem z tego powodu sam, po pewnym czasie negatywna postać która została na placu boju stanęła tuż przede mną i zaczęła mnie w pewnym sensie atakować, ja wyrwałem jej "swoją" broń i zacząłem ją nią atakować ale to mało dawało, czułem jak w ten sposób zaczynam się "otwierać" oraz budzić jednocześnie, po chwili nastąpiło moje wybudzenie. Możliwe że nastąpiły u mnie pewne przecieki energii czy coś takiego, ciężko to do końca stwierdzić jak to wyglądało od tej strony w rzeczywistości, nie mniej jednak z grubsza jest całkiem ok. Dodam jeszcze, że przed samą walką z różnymi negatywnymi postaciami był pewien proces "rozszyfrowywania" hasła, może ten demonik aby wejść w mój sen musiał najpierw pokonać pewne moje zabezpieczenia mentalne? albo jakieś inne?

16/17.06.2013 -> O 00:36 idę na fotel spać, a o 8:40 wstaję - w środku nocy (nie wiem dokładnie o której ale było ciemno) gdy się obudziłem zauważyłem że w odległości około 45 cm na prawo ode mnie lata ze "100" much, zacząłem nawet wołać mamę aby przyszła bo jakaś "plaga" się tu "objawiła" ale zauważyłem że z każdą sekundą tych much jest coraz mniej. Po około 8? sekundach nie było już ani jednej latającej muchy... wszystkie zniknęły... hmm... ciekawe... prawdopodobnie to "widzenie" było "odniesieniem" do pewnej "niemiłej" sytuacji którą miałem popołudniu, możliwe że "czarny" dołożył do niej swoje 3 grosze i dlatego właśnie już rano miałem ów "ostrzeżenie" iż coś dzisiaj może "pójść" nie tak... resztę nocy z tego co pamiętam spałem spokojnie.

17/18.06.2013 -> O 00:47 idę na fotel spać, a o 8:48 wstaję - były tej nocy w sumie 3 podejrzane sny, w dwóch pierwszych jakaś postać mnie goniła ale mnie nie dogoniła, a w 3cim (przed samym wybudzeniem się) jakaś postać mnie objęła w pół (z tego powodu nie mogłem ruszać rękami), a jego kolega celował do mnie z kuszy i ostatecznie strzelił... tylko nie wiem czy we mnie trafił bo mocno się wierciłem (stawiałem w tym momencie silny opór mentalny)... ale nie wykluczam że mu się udało hmm... i ten ostatni sen właśnie był najmocniej podejrzany z tych wszystkich tej nocy...

18/19.06.2013 -> O 23:50 idę na fotel spać, a o 8:24 wstaję -> o 6:21 poczułem (bardzo wyraźnie) jakby ktoś dotknął "palcem" mojej 7 czakry (miałem w tym momencie widok z tyłu ale nie widziałem nikogo oprócz siebie, ale to uczucie dotknięcia było bardzo wyraźne, może ktoś negatywną energię wrzucił mi w głowę i stąd to uczucie "dotknięcia"?) -> spowodowało to iż mój sen stał się bardzo "szybki" i "chaotyczny" - po wybudzeniu się prosiłem "aniołków" aby odcięły ode mnie "to coś" (bo czułem że zostało stworzone pewne połączenie między mną a tym czymś "złym") i po pewnym czasie zobaczyłem przed zamkniętymi? oczami nożyczki które "coś" odcinają -> po odczekaniu kolejnych kilku minut zasnąłem i spałem już spokojnie. Po wstaniu czuję ewidentny ucisk na 7 czakrze.

19/20.06.2013 -> O 23:23 idę na fotel spać, a o 5:22 wstaję z powodu ataku we śnie -> był to atak ala "wiercący się kot" czyli... zobaczyłem na początku ładną dziewczynę (celowo była ładna abym nie przerywał snu ani niczego nie podejrzewał), następnie widziałem niby swojego kota (trochę się różnił), który wszedł tej dziewczynie pod bluzę i zaczął się wiercić. Po chwili stałem bliżej niej i starałem się jej pomóc, a kot zaczął dostawać "wścieklizny" - po chwili poczułem jakby moja 4 czakra zaczynała się "otwierać" - szybko sobie uświadomiłem że to demoniczny atak i się świadomie wybudziłem - w przeszłości miałem sporo tego typu ataków w których widziałem bardzo mocno "rzucającego się" kota na mojej klatce piersiowej, tutaj była pewna różnica nie mniej jednak ogólny schemat był zachowany. Na moje oko trochę "ucierpiałem" no ale i tak w miarę szybko się wybudziłem, szybka ewakuacja to podstawa ;-) Czasem na fotelu ciężko utrzymać pozycję gdzie nogi bronią dojścia do klatki piersiowej (do przednich czakr), tym razem moja pozycja nieświadomie zmieniła się na pozycję "otwartą" gdzie demon miał dobre dojście do mnie hmm... to nieświadome zmienianie pozycji w czasie gdy się śpi jest niekiedy zgubne, jak w tym przypadku. Staram się aby do tego nie dochodziło ale nie jest to wcale takie proste. Raz się uda innym razem nie.

Około 10:00? (niestety nie wiem dokładnie która to była godzina) zasnąłem na łóżku, a o 12:20 wstałem - brak ataków.

20/21.06.2013 -> O 00:37 idę na fotel spać, a o 8:09 wstaję - w środku nocy chyba było coś podejrzanego... ale mówiąc szczerze to nie pamiętam co to dokładnie było...

21/22.06.2013 -> O 1:17 idę na fotel spać, a o 8:27 wstaję - z tego co pamiętam to nie było żadnych ataków.

22/23.06.2013 -> O 22:44 idę na fotel spać, a o 8:03 wstaję - brak ataków.

23/24.06.2013 -> O 23:58 idę na fotel spać, a o 7:56 wstaję - o 4:54 miałem bardzo podejrzany sen, prawdopodobnie atak -> jakaś postać stanęła koło mnie i wbiła mi w lewy bark miecz? lub coś "mieczo" podobnego - nie odczuwałem niczego gdy to się stało (chodzi o doznanie "wbicia" czy czegoś takiego)... jedynie doznałem lekkiego wystraszenia... po chwili "scena" się zmieniła i zobaczyłem brutalny atak nożem jednej postaci na drugą, przy tej scenie również się lekko wystraszyłem -> myślę że to był atak, ten ktoś kto mi ten sen "zaprogramował" chciał mnie wystraszyć pewnego rodzaju brutalnością ale słabo mu to wyszło... nie mniej jednak w jakimś tam małym stopniu osiągnął swój cel...

24/25.06.2013 -> O 00:55 idę na fotel spać, a o 8:44 wstaję - brak ataków.

25/26.06.2013 -> O 00:55 idę na fotel spać, a o 8:55 wstaję - o 6:05 oraz o 7:25 miałem ataki we śnie, podczas pierwszego ataku po chwili usłyszałem głośny krzyk który mnie wybudził... a w drugim ataku był mi zadawany ból między łopatkami ale w sumie dobrze go zniosłem i się wybudziłem... mam nadzieję że nikt mi tam niczego nie uszkodził... nie wiem czy ten ból wynikał z ataku na jakąś czakre (czy coś w tym stylu) czy może ten ból miał za zadanie jedynie "otworzenie" mnie... trudno powiedzieć... tak czy siak wydaje mi się że nie wyszedł im ten atak tak jak sobie planowali... a przynajmniej tak mi się wydaje...

26/27.06.2013 -> O 00:02 idę na fotel spać, a o 6:27 wstaję, około 5:17 miałem atak we śnie -> w pewnym momencie usłyszałam w głowie krzyk "Uważaj! Uważaj!" (miałem w tym momencie "czarno" przed oczami, nie pamiętam już czy chwilkę wcześniej śniłem ale chyba raczej tak, choć na 100% tego pewien nie jestem) i po chwili (tak jakby włączył mi się "sen") zobaczyłem jakąś głowę z wbitą w policzek? strzykawką, po około sekundzie patrzenia się na ten "obrazek" świadomie się wybudziłem, wygląda na to że ktoś mnie ostrzegł abym jak najszybciej się wybudził, nie sądzę aby coś mi się w tym "śnie" stało. Był jeszcze drugi atak, tuż przed wstaniem, mówiąc w skrócie: jakaś pielęgniarka chciała zrobić mi zastrzyk ale nawet nie zdążyła dojść do miejsca w którym była strzykawka (której jako tako nie widziałem ale wiedziałem że w tym celu szła) a już się wybudziłem.

27/28.06.2013 -> O 23:32 idę na fotel spać, a o 8:57 wstaję - pod sam koniec był pewien lekko podejrzany sen ale nie wiem czy był to atak czy też nie... tak czy siak wolałem już nie kontynuować spania z tego powodu.

28/29.06.2013 -> O 00:50 idę na fotel spać, a o 8:40 wstaję - niby nie było ataków ale mój ostatni sen tuż przed wstaniem miał dziwną końcówkę, a mianowicie: walczyłem z jakimiś ciemnymi rycerzami (co mi jeszcze nie wyglądało na żaden atak) ale pod sam koniec pojawił mi się przed oczami na całym ekranie  jakby szary pies (nie wiem dokładnie co to było, głowy praktycznie nie widziałem), warczał na mnie, ja go atakowałem ale to zupełnie nic nie dawało, po chwili jakbym zaczął opadać i się wybudziłem - dziwne to trochę było... nie wiem czy miało to coś wspólnego z demonicznym atakiem ale jak na moje oko było to trochę "podejrzane".

29/30.06.2013 -> O 00:35 idę na fotel spać, a o 9:19 wstaję - brak ataków.

cdn...

Dobry Samarytanin