NASZE DOŚWIADCZENIA

NOCNE ATAKI W ROKU 2012 - WRZESIEŃ
(CZĘŚĆ 9)
LINK! DO CZĘŚCI 8
LINK! DO CZĘŚCI 10

31.08.2012/01.09.2012 -> O 4:01 idę na fotel spać, a o 5:30 wstaję z powodu ataku we śnie, po chwili ponownie wpadłem w negatywny sen i ponownie...

Jakiś czas później idę ponownie spać na fotel, a o 9:35 wstaję - brak ataków.

01/02.09.2012 -> O 18:55? idę na fotel spać, a o 4:47 wstaję - brak ataków.

02/03.09.2012 -> Około 20:15 idę ma fotel spać, a o 00:25 wstaję - brak ataków.

O 4:47 idę na fotel spać, a o 8:45 wstaję - były 3-4 ataki. W jednym z ataków dostałem kilka strzałów w 4 czakrę z jakiegoś "karabinu" hmm... nie było to miłe...

O 18:10 idę na fotel spać, a o 23:01 wstaję - brak ataków.

03/04.09.2012 -> O 5:41 idę na fotel spać, a o 8:00 wstaję - pod sam koniec był trochę podejrzany sen ale nie jestem pewien czy miał on coś wspólnego z atakiem...

04/05.09.2012 -> O 22:05 idę na fotel spać, a o 00:05 wstaję z powodu ataku we śnie - mojej 4 czakrze nic się nie stało -> po chwili zasypiam i znowu mam atak we śnie, ale wydaje mi się że również nic mi się nie stało. Po obudzeniu się zobaczyłem twarz kosmity na bodajże kocu ale szybko się "wytrąciłem" z tego widzenia i twarz znikła - może to była taka pozostawiona "wizytówka" tego kto mnie dzisiaj atakował?

O 5:07 idę ponownie na fotel spać, a o 6:11 budzę się z ataku we śnie (nic mi się nie stało), następnie po chwili ponownie zasypiam i wstaję o 6:20 gdzie we śnie poddany zostałem stresującej sytuacji.

Lekko? po 6:46 siadam na łóżku i po chwili usypiam zmieniając nieświadomie pozycję na leżącą, a o 13:57 wstaję - raczej brak ataków.

05/06.09.2012 -> O 23:05 idę na fotel spać, a o 00:55 był prawdopodobnie atak we śnie - po obudzeniu się i zamykaniu oczy pojawiał mi się przed nimi czarny pająk - wolałem wstać i nie ryzykować ponownego ataku.

O 3:01 idę ponownie na fotel spać, a o 5:20 wstaję - brak ataków.

O 5:57 idę ponownie na fotel spać, a o 9:00 wstaję - brak ataków.

06/07.09.2012 -> Około 19:40 idę na fotel spać, a o 00:52 wstaję - pod sam koniec miałem ciemny sen, gdzie były jakieś szczepionki itd ale z tego co się orientuję to nic mi się złego nie stało.

O 3:01 poszedłem do łóżka, usadowiłem się w pozycji lekko podpartej (miałem pewną krótką "wizję" jakby ktoś mnie palnikiem podpalał ale szybko to wyrzuciłem z głowy) i usnąłem, miałem atak (około 3:30?) ale nic mi się nie stało. Następnie zmieniłem pozycję na siedzącą i ponownie usnąłem co skutkowało dwoma atakami we śnie... (drugi był o 4:50) - również nic mi się nie stało.

Od chyba 5:58 do chyba 6:17 próbowałem jeszcze spać w łóżku ale były pewne ataki dlatego się ewakuowałem, a od 6:38 do 8:30 spałem na fotelu i było ok :)

Lekko? po 8:42 idę ponownie na fotel spać, a o 11:19 wstaję - pod sam koniec miałem sen gdzie (w skrócie) została wystrzelona do mnie strzała z łuku... i leciała i leciała... ja chciałem zrobić unik aby mnie nie trafiła. Strzała była "gdzieś" w powietrzu" przez kilka sekund i po tym czasie mnie wybudziło z ewidentnie szybciej bijącym sercem... czy był to atak? nie wiem... ale faktem jest, że ta niepewność czy trafi we mnie strzała czy też nie spowodowała iż moje serce przy wybudzeniu znacznie szybciej biło...

07/08.09.2012 -> O 1:20 idę na fotel spać, a o 7:25 wstaję - o 3:03 było coś podejrzanego ale nie pamiętam co to dokładnie było, poza tym "czymś" było spokojnie (fajnie jest mieć trochę normalnych snów).

08/09.09.2012 -> Lekko? po 21:30 idę na fotel spać, a o 1:13 wstaję - brak ataków.

O 2:58 idę na fotel spać, a o 6:47 wstaję - brak ataków.

09/10.09.2012 -> O 00:33 idę na fotel spać, a o 6:27 wstaję - brak ataków.

10/11.09.2012 -> O 19:04 idę na fotel spać, a o 4:43 wstaję - brak ataków.

Trzy dni bez ataków (o ile nie 4 bo nie wiem czy 07/08 był atak czy też nie)! Takiego czegoś to nie miałem chyba od kilku lat! Jestem ciekawy jak to się dalej potoczy!

11/12.09.2012 -> O 00:25 powoli usypiam na fotelu, a o 7:41 wstaję - brak ataków!

12/13.09.2012 -> O 23:33 idę na fotel spać, a o 2:59 wstaję - niestety ale pod sam koniec miałem atak we śnie -> byłem ścigany przez jakieś 3 osoby i kilkukrotnie zostałem przez nie cięty bardzo ostrym nożem (czułem te cięcia, nie były bolesne ale były niemiłe - po obudzeniu się czuję potrzebę trzymania ręki szczególnie w miejscu jednego "niemiłego" cięcia). We śnie stawiałem pewien mentalny opór ale niestety jak już wiemy nie dałem rady się bezstratnie wybronić. Dodam jeszcze, że atak był nagły i został dość szybko przeprowadzony. Jak widzimy muszę być wciąż czujny, fajnie że ostatnio miałem kilka dni wolnego ale nie mogę zbytnio "opuszczać gardy". Tak czy siak ten miesiąc wydaje się być interesujący odnośnie nocnych ataków.

O 4:49 idę na fotel spać, a o 8:42 wstaję - brak ataków.

13/14.09.2012 -> O 23:50 idę spać, a o 5:43 wstaję - brak ataków.

Między 19:25 a 20:21 spałem na fotelu - nie wiem dokładnie ile ale pewnie około 30 minut... może więcej - brak ataków.

O 20:29 idę na fotel spać, a o 21:51 wstaję z powodu ataku we śnie - jakieś operacyjne szczypce wsunęły mi się do lewego nozdrza i coś próbowały "zrobić" - nie wiem na ile im się to udało ale dobrze, że po niedługim czasie mnie wybudziło (gdy już za głęboko się pchały), bo wcale nie było to "fajne" - domyślam się, że to sprawka kosmitów no bo kogo innego? Zdecydowanie nie jestem jeszcze w nocy bezpieczny. Ogólnie w pewnym sensie to doświadczenie jest trochę traumatyczne - co innego jest straszenie we śnie a co innego jest pchanie jakiś szczypiec do nosa - i jak zwykle oczywiście... nie widać było sprawcy... dlatego ludzie nie mogą uwierzyć, że to są ataki... bo jak wiemy "demony, kosmici itp" się z reguły bardzo dobrze kamuflują... eh... Czasem się zastanawiam czemu dochodzi u mnie do "takich" ataków. Może po to abym to spisał? w sumie... na pewno takie coś pogłębia moją relację z Bogiem i jeszcze mocniej mnie odrywa od mało istotnych ziemskich spraw... Nie mniej jednak wcale tego typu ataki mi się nie podobają... no cóż... zobaczymy jak będą wyglądać następne dni... Tak na prawdę czuję pewien ucisk w miejscu gdzie te szczypce były wkładane... ale nie wiem na ile jest to spowodowane atakiem, a na ile pracą energii kundalini w tych obszarach... Ogólnie dzisiaj miałem sporo mocnych ale krótkich bólów na 3 oku i okolicach (normalnie takowych nie mam chodź raz na jakiś czas się zdarzyć mogą ale występują one raczej dość rzadko) i możliwe, że właśnie dlatego ten atak zaistniał, aby coś tam uszkodzić co ewentualnie było budowane... nie mniej jednak wydaje mi się, że ten atak specjalnych szkód mi nie zrobił ale oczywiście nie jestem tego do końca pewien.

14/15.09.2012 -> O 3:10 idę ponownie spać na fotel, a o 8:43 wstaję - w początkowej fazie spania były pewne dziwne sny ale chyba nie były to jednak ataki, a później na pewno już było spokojnie.

O 19:35 siadam na fotelu i po pewnym czasie zasypiam, a o 21:01 wstaję - brak ataków.

15/16.09.2012 -> Około 23:35? idę na fotel spać, a o 4:00 wstaję - brak ataków.

16/17.09.2012 -> O 23:25 idę na fotel spać, a o 7:03 wstaję - brak ataków.

O 10:05 idę na fotel spać, a o 13:11 wstaję - brak ataków.

17/18.09.2012 -> O 2:30 idę na fotel spać, a o 8:00 wstaję - brak ataków.

18/19.09.2012 -> O 19:25 idę na fotel spać, a o 4:36 wstaję - brak ataków.

19/20.09.2012 -> O 1:00 idę na fotel spać, a o 7:37 wstaję - brak ataków.

20/21.09.2012 -> O 22:36 idę na fotel spać, a o 4:57 wstaję - brak ataków.

O 9:05 idę do łóżka spać, a o 10:14 wstaję - brak ataków.

21/22.09.2012 -> Około 22:00 idę na fotel spać ,a o 2:45 wstaję - pod sam koniec miałem sen w którym ciągle natrafiałem na ciało martwego kosmity (lekko zoperowanego?), nie mogłem się uwolnić w tym śnie od ciągłego natrafiania na nie. Nie było żadnego ataku na czakrę czy czegoś z tym stylu ale już pod sam koniec snu poczułem lekki strach patrząc po raz kolejny na to ciało i zdając sobie sprawę iż "utknąłem" i nie mogę się "uwolnić" z tej sytuacji (w sensie "pójść dalej", ominąć to - ciało tego kosmity nie wzbudzało dobrych odczuć) i postanowiłem się wybudzić. Oczywiście nie zaliczam tego do ataku bo ataku jako takiego nie było ale było to na swój sposób dziwne, może gdzieś w moim pokoju kręcił się kosmita i stąd ten sen? a może to coś zupełnie innego? - tak czy siak wolę na wszelki wypadek zrobić sobie przerwę w spaniu. Nie miałem żadnego snu który powiedziałby mi iż moje nocne ataki się skończyły więc wciąż jestem czujny, nie mniej jednak nie wiem czy takowy sen w ogólę będę miał. Jak na razie widzę ogromną poprawę z porównaniu z tym co działo się w poprzednich miesiącach.

O 6:50 idę na fotel spać, a o 8:08 wstaję - w środku spania miałem atak, wszedłem do jakiejś ciemnej jamy i tam zaczęły mnie atakować ogromne, mocno negatywnie wyglądające robale (jednego pokonałem robiąc świadomy wysiłek mentalny), a przed samym wstaniem odczułem wyraźnie jakby ktoś mi coś upuścił na stopę i za chwilę to samo doświadczenie się pojawiło tylko na drugiej stopie (trudno mi powiedzieć co to było).

O 20:12 idę na fotel spać, a o 23:32 wstaję - był pod koniec jakiś podejrzany sen gdzie chyba coś mi wstrzyknięto? lub ja uciekałem przed tym "zastrzykiem"? - nie jestem pewien co się dokładnie tam stało, ale było to podejrzane... dodatkowo w między czasie wyjąłem sobie jakąś soczewkę z oka... hmm...

O 3:41 idę na fotel spać, a o 8:35 wstaję - brak ataków.

23/24.09.2012 -> O 21:55 idę na fotel spać, a o 7:37 wstaję - pod sam koniec miałem atak we śnie. Niby pogoniłem tych co mnie atakowali ale nie wyszedłem z tego całkowicie bez szwanku (mówiąc w dużym skrócie i uproszczeniu). Tak czy siak to pokazuje iż jeszcze ataki się nie skończyły. Dodam jeszcze, że wybudziłem się przed samym finałowym atakiem ale poszedłem od razu dalej spać... nie zorientowałem się iż jestem na celowniku tych ciemnych sił. Tej nocy przed tym atakiem były jeszcze dwa sny w których też mnie atakowano (w jednym śnie próbowano mnie przebić mieczem [możliwe że skutecznie?], a w drugim mnie straszono).

24/25.09.2012 -> O 1:50 idę na fotel spać, a o 7:12 wstaję - miałem dwa podejrzane sny, ale w sumie tylko jeden z nich prawdopodobnie był atakiem, nie mniej jednak pokojowo się zakończył co jest dość dziwne. Była pewna postać która mnie atakowała, nacierała na mnie z całych sił, ale ja się skutecznie broniłem (w miarę świadomie blokowałem jej ciosy) i w końcu odpuściła i po chwili zachowywała się jakby wręcz była moim przyjacielem - dziwne... ale nie zmienia to faktu iż atakowała mnie bardzo zacięcie. Tak czy siak nic mi się nie stało.

Około 19:15-19:30 idę do łóżka spać, a o 22:19 wstaję - brak ataków.

25/26.09.2012 -> O 4:30 idę na fotel spać, a o 10:26 wstaję - chyba były pewne próby ataku ale wydaje mi się, że nic specjalnego mi się nie stało?

26/27.09.2012 -> O 22:50 idę na fotel spać, a o 7:59 wstaję - prawdopodobnie brak ataków.

27/28.09.2012 -> O 00:07 idę na fotel spać, a o 1:45 wstaję - pod sam koniec miałem podejrzany sen (jakby nastąpiła jakaś negatywna mutacja mojej twarzy, we śnie odczuwałem to nad wyraz realnie), który spowodował, że po wybudzeniu miałem bardzo negatywne "wizje" pojawiające się w mojej głowie tuż po zamknięciu oczu, a nawet i przy otwartych oczach mnie atakowały (tylko z lekko mniejszą "siłą) - było to tak silne iż musiałem się ewakuować. Do pewnego stopnia byłem w stanie się przed tym bronić ale ostatecznie stwierdziłem, że ryzyko zrobienia mi "kuku" jest zbyt duże. Może oberwałem jakąś negatywną energią w głowię i stąd taki mój stan po wybudzeniu się? Tak czy siak dobrze, że nie kontynuowałem spania... i jak zwykle... wstanie pomaga, negatywne wizje się kończą - coś tam jeszcze w minimalnym stopniu się tli w głowie ale to tylko "okruszki z ciasta".

Około 10:41 idę do łóżka leżeć i po pewnym czasie usypiam, wstaję około 14:05 - raczej nie było żadnego ataku.

28/29.09.2012 -> O 00:39 idę na fotel spać, a o 5:50 wstaję - pod sam koniec był pewien podejrzany sen o szczepionkach ale nie wiem czy był to atak - tak czy siak wydaje mi się że i tak mi się nic nie stało.

29/30.09.2012 -> O 00:36 idę na fotel spać, a o 8:51 wstaję - wydaje mi się, że nie było ataków.

cdn...

Dobry Samarytanin