NASZE DOŚWIADCZENIA

NOCNE ATAKI W ROKU 2012 - SIERPIEŃ
(CZĘŚĆ 8)
LINK! DO CZĘŚCI 7
LINK! DO CZĘŚCI 9

31.07.2012/01.08.2012 -> O 3:25 idę na fotel spać, a o 5:24 wstaję - brak ataków.

Po krótkim? czasie ponownie idę spać i wstaję dopiero o 8:40 - brak ataków.

01/02.08.2012 -> O 21:18 idę na fotel spać, a o 3:02 wstaję - brak ataków.

Około 4:45? idę na fotel spać, a o 5:45 wstaję - brak ataków.

O 5:51 idę na fotel spać, a o 7:48 wstaję - pod sam koniec był atak we śnie - trochę moje serce nasiąkło strachem, który we śnie trwał przez jakieś 7-10 sekund. Jeszcze te demony nie chcą odpuścić ale dzisiaj i tak sporo udało mi się wypocząć. Fajnie było mieć kilka normalnych snów :)

02/03.08.2012 -> O 4:16 idę na fotel spać, a o 6:48 wstaję - pod sam koniec była mocno podejrzana scena (atak na 7 czakrę? + próba wbicia we mnie strzykawki?) - tak czy siak stawiłem mentalny opór i mnie wybudziło (możliwe, że moja 7 czakra lekko ucierpiała - nie jestem tego pewien). PS. uważajcie na fałszywe pielęgniarki!

Trochę po 14? usypiam na łóżku w małym pokoju i wstaję o 16:54 - raczej brak ataków.

03/04.08.2012 -> O 5:49 idę na fotel i po chwili usypiam, a już o 6:00 wstaję z powodu ataku we śnie. Przez krótką chwilę był we mnie wywoływany strach. Może nie wiele spałem ale zawsze ta krótka chwila trochę mi pomogła.

Około 12? usypiam na łóżku, a o 13:28 miałem podejrzaną sytuację we śnie - nie wiem czy był to atak czy też nie - czasami ciężko to stwierdzić z absolutną pewnością, a nie chce na siłę doszukiwać się ataku tam gdzie może go nie być, chodź w tym wypadku takiej możliwości nie wykluczam no ale nie jestem po prostu pewien więc daję tutaj jedynie znak zapytania ;)

Około 14:00?-14:30? usnąłem na łóżku, a o 20:54 się obudziłem - brak ataków.

04/05.08.2012 -> O 5:00? idę na fotel, a o 5:11 wstaję. Po 5 minutach na fotelu wybudziłem się - we śnie widziałem jakiegoś ładnego kotka... niby nic ale gdy otworzyłem oczy to czułem przez chwilkę ucisk na swoich nogach. Za chwilkę ponownie zasnąłem -> przyśniła mi się jakaś wesoła myszka -> po wybudzeniu się miałem to samo doświadczenie z nogami co wcześniej (ktoś ewidentnie na mnie "wchodził"). Później jeszcze na chwilkę zamknąłem oczy, a  gdy je po chwili otworzyłem to miałem silne wrażenie jakbym dostrzegł (w pewnym sensie) postać stojącą koło mnie z prawej strony - nie wiem czy ona tam była na prawdę czy też nie ale wolałem już nie spać dalej.

Za kilka minut idę na łóżko i usadawiam się na nim w pozycji siedzącej - po krótkim czasie usypiam -> we śnie mam ewidentny atak, który polegał (w skrócie) na wywoływaniu we mnie strachu - co ciekawe we śnie zacząłem się modlić do Maryi aby mi pomogła i po chwili "procedura" wywoływania we mnie strachu została zakończona. To nie był koniec snu... ale później nie było już ataków... pomijając ewentualnie pewne postacie które mogły być pochodzenia demonicznego ale tego pewien nie jestem... tak czy siak wybudziłem się spokojnie o 5:44 - niestety wciąż chce mi się spać.

Po 19:30 idę na fotel (ale nie wiem dokładnie o której zasypiam - chyba trochę później ale jak później to nie wiem), a o 23:29 wstaję - było kilka podejrzanych snów...

05/06.08.2012 -> Między 3 a 4 w nocy spałem na siedząco przy biurku komputerowym, z małymi przerwami około 30-60min - brak ewidentnych ataków, nie mniej jednak moje sny były lekko podejrzane.

O 4:24 poszedłem na fotel, a o 4:45 wstałem - pod sam koniec był ewidentny atak we śnie - wstałem z lekko szybciej bijącym sercem - moim zdaniem nie dało się wybudzić wcześniej - tak czy siak wybudziło mnie przed "finałową sceną" w ataku. Demon podszył się pod Alexa Jonesa który zaczął dziwnie wyginać rękę i ostatecznie próbował strzelić do mnie z "pistoletu" ale (mówiąc w dużym skrócie) nie zdążył.

Po chwili idę dalej spać na fotel, a o 5:38 wstaję - raczej brak ataków? nie jestem pewien końcówki przed wstaniem no ale chyba to nie był żaden atak?

Za chwilkę idę do łóżka ale usadawiam się w pozycji podpartej pod około 45 stopniami. Tak czy siak o 6:18 miałem atak we śnie gdzie walczyłem zaciekle na noże z bardzo wojowniczym przeciwnikiem ale ten w końcu mnie "zranił' w rękę, siknęła krew i mnie wybudziło -> moje serce zaczęło szybciej bić, a moja czakra serca też odniosła pewne "szkody".

Za chwilę ponownie wracam do łóżka, a o 8:03 się budzę - był pod koniec jakiś groźny, szczekający pies ale nie wiem czy miało to coś wspólnego z atakiem.

O 18:39 idę na fotel spać, a o 20:38 wstaję - brak ataków.

O 20:50 idę na fotel spać, a o 22:13 wstaję - pod sam koniec zostałem zaatakowany przez jakąś negatywną postać, która zagrodziła mi drogę we śnie i kilka razy z bliska użyła na mnie czegoś w rodzaju żyletki tnąc (było to bolesne we śnie) mnie w klatkę piersiową z lewej strony w prawie nie zauważalny sposób. Po wstaniu czuję w miejscu cięć ewidentny ucisk. Wysłałem sobie trochę energii w to miejsce oraz przyłożyłem do zaatakowanego miejsca zdjęcie Bruno Groeninga... powinno trochę pomóc ^^

06/07.08.2012 -> Około 00:25 usypiam na fotelu, a o 00:35 wstaję z powodu prawdopodobnie ataku gdzie tym razem moja prawa strona klatki piersiowej została zaatakowana (odczuwam tam ucisk po wstaniu) - nie mniej jednak nie było to tak "bolesne" jak ten atak żyletkowy z wczoraj, gdyż był to raczej płytki sen ale nie mniej bez problemu doszło do interakcji między naszymi "wymiarami".

O 6:18 idę na fotel spać, a o 7:54 wstaję - brak ataków?

O 22:11 idę na fotel spać, a o 22:55 wstaję z powodu ataku we śnie - jakaś postać zmuszała mnie (w pewnym sensie) do ataku jej w imię obrony siebie i to robiłem - za każdym razem gdy atakowałem czułem jakby coś "złego" działo się z 4 czakrą (nie wiem do końca jak to opisać ale dodatkowo w tym właśnie momencie cały sen się "trząsł" - kojarzy mi się to z głośno grającym głośnikiem) - tak czy siak sądzę, że każdy mój atak na tego demona był dla mnie zdecydowanie niekorzystny, a takich ataków przeprowadziłem w imię swojej obrony może z 4-5? Dodatkowo napiszę iż przez chwilkę jak otworzyłem oczy to czułem na sobie ucisk (siedział na mnie demon). Muszę doładować sobie trochę czakrę :/

07/08.08.2012 -> O 23:27 idę ponownie na fotel (kładę z boku fotela duży kryształ górski), a o 1:03 wstaję z powodu ataku tego samego demona co wcześniej.

O 1:10 ponowni idę spać (dokładam kolejny duży kryształ górski tym razem z drugiej strony fotela - chcę po prostu aby coś oddziaływało na astral), a o 5:56 wstaję - z jakiegoś powodu musiałem zostać wybudzony w trakcie trwania snu - nie wiem jaki był tego powód ale ogólnie chyba nie było żadnego ataku?

O 6:24 idę na fotel spać, a o 8:06 wstaję - brak ataków.

Około 10:25 na chwilkę gdy leżałem na łóżku zamknąłem oczy i wpadłem w sen... miałem atak... moja 4 czakra na niego lekko zareagowała... hmm...

Około 22:45 idę na fotel spać, a o 23:25 wstaję - w tym czasie były minimum dwa ataki we śnie ale dwa (lub więcej) nieskuteczne. Jeden był nawet dwukrotnie - pokazali mi mojego kota jak wszedł do ciasnego kubka z wodą, miał w niej zanurzony pyszczek i chłeptał ją (był spragniony) - bałem się iż się udusi (nie mniej jednak w pewnym sensie wewnętrznie byłem spokojny) ale żadne próby podejmowane przeze mnie aby go uwolnić (np odwracanie kubka) nie dawały żadnych rezultatów ale na szczęście kotek wypijał za każdym razem całą wodę i wszystko kończyło się dobrze - wtedy następowało wybudzenie.

08/09.08.2012 -> O 00:28 idę ponownie spać, a o 2:17 wstaję - pod sam koniec było coś lekko podejrzanego ale raczej na pewno nic specjalnego mi się nie stało. W tym ataku (o ile to był atak) i w poprzednim (z wczoraj) miałem wrażenie jakbym dostał zastrzyk w kolano ale nie wiem czy to prawda.

O 2:32 idę na fotel spać, a o 4:35 wstaję - brak ataków?

O 4:36 idę ponownie na fotel spać, a o 6:42 wstaję - wydaje mi się, że nie było żadnego ataku.

O 6:53 wracam na fotel, a o 8:41 wstaję - brak ataków.

Około 19:52 idę na fotel spać, a o 22:35 wstaję - wydaje mi się, że nie było ataków choć pod sam koniec była jakaś dziwna, siedząca i gadająca do mnie postać no ale nie zauważyłem aby mnie atakowała... zmieniał się jej nawet kolor oczu... ogólnie dziwne to było no ale ataku nie zauważyłem...

09/10.08.2012 -> O 23:46 idę na fotel spać, a o 1:56 wstaję - pod sam koniec był atak pewnej postaci we śnie, spowodowała ona moje "otworzenie się" i zostałem automatycznie wybudzony (1:0 dla demona).

10/11.08.2012 -> O 23:23 idę na fotel spać, a o 5:30 wstaję - pod sam koniec było coś podejrzanego (wydaje mi się, że potencjalnie mogłoby mnie to wystraszyć) ale dzięki temu iż bardzo szybko zyskałem większą świadomość tego co się dzieje, w szybki sposób zdołałem się wybudzić, ratując swoją "skórę" przed potencjalnymi "szkodami".

11/12.08.2012 -> O 23:02 idę do małego pokoju i po niedługim czasie usypiam na łóżku -> około 4 się budzę (brak ataków) i niestety zamiast od razu wstać to jeszcze na chwilkę się położyłem aby poleżeć ale jak to często bywa po prostu usnąłem - we śnie miałem już ewidentnie widoczną jakąś podejrzaną strzykawkę... ale na szczęście nic mi się nie stało i jak się tylko wybudziłem to od razu się ewakuowałem - nie mogę popełniać takich błędów : P

O 14:06 idę na fotel spać (zasypiam z 10? minut później), a o 15:25 wstaję - wydaje mi się, że nie było żadnego ataku.

O 21:33 idę na fotel spać, a o 22:15 wstaję - brak ataków.

12/13.08.2012 -> O 22:16 idę na fotel spać, a o 00:00 wstaję - brak ataków.

O 00:23 idę na fotel spać, a o 4:42 wstaję - brak ataków -> za jakiś krótki czas idę ponownie na fotel i trochę "drzemkam", wstaję o 6:13 - pod koniec było kilka podejrzanych momentów (z pająkami) w których lekko moje serce się wystraszyło dlatego postanowiłem nie kontynuować spania. Następnie gdy siadałem na fotelu czy to w małym pokoju czy w dużym to miałem uporczywe, negatywne myśli - jakoś nie specjalnie mogłem się ich pozbyć, nie mniej jednak wstanie i pochodzenie trochę w tą i z powrotem przeważnie rozwiązuje ten problem ;) i tak też było w tym przypadku ;)

O 10:15 z otwartymi oczami zniszczyłem mentalnie kilka negatywnych myślokształtów, które tak na prawdę od dawna mnie od czasu do czasu atakowały (czyżby byli to pewnego rodzaju strażnicy? zaprogramowani w mojej "przestrzeni" na to aby zniechęcać mnie do zamykania oczu? - wydaje mi się iż nie było "demona" w pobliżu ale mogę się mylić) - cała "operacja" trwała kilka minut, a tymi myślokształtami były strzykawki oraz pewne urządzenie z szybko obracającymi się metalowymi częściami i co ciekawe moje działanie przyniosło pożądane rezultaty. Nie wiem czy usunąłem wszystko... możliwe, że nie no ale... to na początek wystarczy. Czasem najlepszą metodą obrony jest atak ;)

Jak dokładnie pozbyłem się np strzykawek? - oblepiałem je w myślach pewną substancją, a następnie zapakowywałem w coś w rodzaju przezroczystego worka próżniowego i wypuszczałem powietrze i całość była zgniatana. Następnie widziałem jak myślokształt się rozpadał na drobne części aż zostawała z niego tylko kupka "brudu". Oczywiście każdy może wymyślić swoją metodę... mi akurat z jakiś powodów ta nasunęła się na myśl i okazała się być skuteczna. A co do maszyny z obracającymi się metalowymi częściami to wsadziłem metalowy pręt w te obracające się "wirniki" i zablokowałem w ten sposób cały mechanizm - następnie spalił się mechanizm odpowiedzialny za ich pracę, później wziąłem to w ten worek próżniowy i ostatecznie została tylko kupka "brudu". Mój umysł czuje wyraźnie iż część negatywizmu który mnie od dawna od czasu do czasu atakował przepadł bezpowrotnie. Jeżeli coś jeszcze się mnie będzie czepiać spróbuję również usunąć to w ten sposób. Trzeba dbać o czystość swojego umysłu - nie ma sensu oddawać swojego terenu jakimś negatywnym myślokształtom - mój mózg ma prawo do posiadania swoich myśli i myślokształtów - wszelkim intruzom mówię won ;) Myślę, że warto aby ludzie przejrzeli zawartość swojej głowy... mogą tam znaleźć wiele różnych niepokojących rzeczy, z którymi warto byłoby zrobić porządek.

O 14:21 idę na fotel i po chwili usypiam, a o 14:55 wstaję - pod sam koniec miałem sen, w którym doświadczyłem trwającego przez kilka sekund strachu - ogólnie nic mi się takiego nie stało ale trochę się go "najadłem". Uparte są te demony... nie chcą odpuścić. Dodam jeszcze, że przed samym uśnięciem również jakieś negatywne myślokształty mnie lekko atakowały (strzykawki - ale inne niż te co zniszczyłem), nie mniej jednak starałem się również je zniszczyć. Trzeba też wyczuć kiedy można walczyć z takimi "myślokształtami", a kiedy należy się ewakuować. W tym przypadku nie zawsze walka jest dobrym rozwiązaniem.

Oczywiście po tym ataku moje serce jest nasiąknięte w pewnym stopniu strachem ale to powinno za kilka? godzin minąć. Takie są skutki gdy silny strach ma na człowieka wpływ... nawet jeżeli trwa on zaledwie kilka sekund.

13/14.08.2012 -> O 23:46 idę na fotel spać, a o 3:15 wstaję - pod sam koniec miałem sen, z którego mnie wybudziło... ale chyba nie było tam żadnego ataku? niestety ale nie pamiętam co dokładnie spowodowało moje wyburzenie... Obstawiam, że nic specjalnego się nie działo w tym śnie... a nawet jeśli to wyszedłem z tego obronną ręką.

O 14:11 idę do dużego pokoju i za jakiś czas (około 14:30?) usypiam na łóżku, a o 15:53 wstaję - brak ataków.

14/15.08.2012 -> O 3:12 idę na fotel i co jakiś czas przysypiam ale miałem sporo mocno podejrzanych momentów i o 3:27 postanawiam się ewakuować...

O 3:33 zasypiam na biurku, a o 4:50 wstaję - były ataki...

O 5:12 idę na fotel, a o 6:11 wstaję - również były ataki...

O 6:17 zasypiałem przed komputerem ale w kwestii ataków nic się nie zmienia.

O 6:37 przeniosłem się na łóżko, położyłem się pod kątem i zasnąłem, a o 8:08 wstałem - bez zmian...

Około 22:00 idę na fotel spać, a o 22:40 wstaję - były z 2-3 ataki... w dwóch ostatnich atakach były mi pokazywane krwawe sceny (wyrywanie rąk, nóg itd). Dopiero po tych atakach mnie wybudziło.

15/16.08.2012 -> O 22:56 idę na fotel spać, a o 3:50 wstaję - pod sam koniec miałem sen, w którym byłem przez długi czas ścigany przez jakieś kościotrupy hmm...  ale nie dałem się im złapać i ostatecznie mnie wybudziło ;)

O 5:03 kładę się na łóżku i po pewnym czasie usypiam, a o 7:43 wstaję - pod sam koniec we śnie spod ziemi zaczęły mnie atakować jakieś skorpiony? i inne "gady" ale nic specjalnego mi się nie stało.

16/17.08.2012 -> O 20:48 idę na fotel spać, a o 2:03 wstaję - brak ataków.

O 6:49 idę na fotel i po chwili usypiam, a o 7:04 wstaję - brak ataków.

O 20:20 idę na fotel spać, a o 22:32 wstaję - brak ataków.

17/18.08.2012 -> O 1:32 idę na fotel spać, a o 2:05 wstaję z powodu ataku we śnie.

Niedługi czas później idę znowu na fotel, ale już o 3:46 mam kolejny atak.

Około 5:05 zasypiam na fotelu, a o 5:17 wstaję - w tym czasie miałem kilka drobnych ataków - w tym były jakieś motywy ze wstrzykiwaniem jakiejś postaci (albo postaciom) czegoś do nosa. Zdecydowanie nie lubię tych motywów z wstrzykiwaniem, komukolwiek, czegokolwiek, gdziekolwiek...

Jakiś czas później idę ponownie na fotel spać i znowu mam ataki... wstaję o 8:37 - dzisiejsza noc nie była zbyt "udana".

18/19.08.2012 -> O 22:26 idę na fotel spać, a około 2:35 wstaję - brak ataków.

O 4:37 idę na fotel spać, a o 5:31 wstaję z powodu ataku we śnie.

19/20.08.2012 -> O 23:35 idę na fotel spać, a o 1:33 wstaję z powodu ataku we śnie.

O 4:01 idę na fotel spać, a o 5:28 wstaję - było kilka ataków ale nie robiły mi dużych szkód (starałem się "kolanami" zasłaniać klatkę piersiową).

O 5:30 idę dalej spać, a o 7:01 wstaję -> we śnie ktoś mnie ścigał, a później jakaś inna postać która była blisko mnie trzymała w ręku jakiś ostry szpikulec - ja się odwróciłem i zacząłem krzyczeć do pewnych ludzi (do opiekunów? nie wiem do kogo - tak czy siak mój krzyk nie miał nic wspólnego ze strachem ale raczej w przywołaniem kogoś do mnie? - nie jestem pewien) i mnie wybudziło.

O 7:37 idę na fotel spać, a o 9:36 wstaję - brak ataków.

Od około 20:30? drzemkałem sobie na łóżku w małym pokoju (i wszystko było ok), a około 21:30? idę na fotel spać (duży pokój), a o 22:33 wstaję - pod sam koniec był podejrzany motyw we śnie... jakaś strzykawka wbiła się w pewną postać, a moja 4 czakra zaczęła się "kulić" (ze strachu?) z tego powodu... czy był to atak? dobre pytanie... jeszcze moment wcześniej wszystko we śnie wydawało się być ok... tak czy siak nie podobają mi się te motywy ze strzykawkami...

20/21.08.2012 -> O 2:57 idę na fotel spać, a o 5:55 wstaję - jakieś 20? sekund przed końcem snu spotkałem bardzo negatywną osobę, która próbowała popsuć mi nerwy ale (chodź nie było to łatwe) jakoś to przetrwałem (w między czasie modląc się do Jezusa aby mi pomógł poradzić sobie z tym stresem) i po chwili ta postać gdzieś zniknęła, a sen (już normalny) był kontynuowany.

O 9:02 idę na fotel spać, a o 13:12 wstaję - brak ataków.

21/22.08.2012 -> O 3:33 idę na fotel spać ale już po kilku minutach muszę się ewakuować z powodu iż chwilę po zamknięciu oczu (mój mózg wpadał w specyficzny stan odprężenia) byłem atakowany - pierwszy atak wyglądał tak iż zobaczyłem przed oczami jak jakaś postać uderzyła tasakiem (jakby próbowała coś odciąć) mniej więcej w punkt zwany "bindu kshetram" (jest on między tyłem, a środkiem głowy), a chwilę później gdy ponownie zamknąłem oczy to zobaczyłem jakąś strzałę która we mnie wpadła i automatycznie moja 3 czakra zareagowała strachem? - tak czy siak musiałem się ewakuować, trochę żałuję że nie zrobiłem tego szybciej. Dodam jeszcze, że przed pójściem na fotel (z jakieś 30-120 min) pewien negatywny myślokształt mnie atakował ale jakoś dałem sobie z nim radę. Ogólnie wydaje mi się, że próbują odciąć pewne połączenia która idę od 7 czakry do... wszechświata? Tak czy siak muszę się mocno pilnować aby nie dać się uszkodzić albo przynajmniej aby ponieść jak najmniejsze straty.

Za niedługi czas idę ponownie na fotel, a o 5:56 wstaję z powodu iż jakaś postać najpierw mnie goniła we śnie, a na końcu do mnie strzeliła z pistoletu (i trafiła).

O 6:09 idę ponownie na fotel, a o 8:07 się budzę - brak ataków.

22/23.08.2012 -> Lekko po północy zasypiam na fotelu w małym pokoju (wziąłem do ręki 26cm krzyż papieski i starałem się nim na wszelki wypadek ochraniać 7 czakrę), a o 4:40 wstaję - brak ataków.

O 5:03 idę na fotel spać (duży pokój), a o 5:58 wstaję - pod sam koniec miałem podejrzany sen, w którym długi czas się broniłem walcząc z jakimiś napastnikami ale ostatecznie moje szanse spadły do 0 i musiałem z tego powodu się ewakuować, nawet moje czakry w tym śnie pod sam koniec zaczęły już się odczuwalnie "stresować".

Około 6:00 wpadam w szybką wizję? i widzę wiertarkę która wierci w jakiejś ścianie z otworem, a może w mojej głowie? ale miałem silne odczucie, że dzieje się to na prawdę... tak czy siak szybko ją przerwałem. Ogólnie to doświadczenie było jakieś takie "nie fajne", czuło się po prostu tą realność i miałem wrażenie, że ktoś mi dosłownie wierci w głowie, dobrze, że nie trwało to zbyt długo... Szkoda, że nie ma jakiś objaśnień "przyklejonych" do tego typu doświadczeń... z chęcią przeczytałbym jakiś opis wyjaśniający co to dokładnie było, kto to spowodował i co miało za zadanie zrobić... bo może to było coś dla mnie dobrego, a ja przed tym uciekam ;) ale chyba nie ma mi się co dziwić ;) Tak czy siak to wiercenie odbywało się w tylnej części głowy, wiertło było włożone w pewien biały otwór gdzie zaczęło się obracać ale nie przewiercało "ściany", ogólnie dziwne doświadczenie. Czasem od razu mogę stwierdzić że coś było atakiem ale w tym przypadku nie jestem pewien... niby wygląda to negatywnie no ale... mam wątpliwości co do tego czy aby na pewno był to atak... To wiercenie odbywało się w punkcie nazywanym "bindu kshetram", a przynajmniej ja tak odczuwałem, że właśnie tam to się odbywa. Na chwilę obecną nie klasyfikuje tego jako ataku.

O 7:37 idę na fotel spać, a o 9:47 wstaję - pod sam koniec było coś lekko podejrzanego we śnie no ale mniejsza z tym.

23/24.08.2012 -> O 21:54 idę na fotel spać, a o 1:42 wstaję - brak ataków... chociaż był pewien motyw walki no ale... jako tako nie zauważyłem aby ten motyw na mnie jakoś negatywnie wpłyną.

O 2:43 idę na fotel spać, a o 4:58 wstaję - brak ataków.

24/25.08.2012 -> O 21:21 idę na fotel spać, a o 3:40 wstaję z powodu ataku we śnie - w skrócie, rozmawiałem z dwoma osobami, nagle zobaczyłem z tyłu siebie jakąś rękę która psiuknęła mi spryskiwaczem z wodą prosto w twarz (znany motyw iż nie widać na początku postaci a jedynie samą rękę wychodzącą albo z boku albo z tyłu, dodatkowo występuje tu prowokacja, a zarazem w pewnym sensie atak), następnie odwracam się i chce "zaatakować tą osobę" (o to chodzi demonowi, abym go zaatakował i przez to się "otworzył"), złapałem tego demona za twarz (wyglądał jak mój kolega) ale w trakcie ataku zmieniłem zdanie i postanowiłem, że jednak nie będę go atakować i dzięki temu mogłem zostać po chwili (za jakieś kolejne 6-7 sekund) "gładko" wybudzony. 1:0 dla mnie ^^ Co ciekawe przed samym wybudzeniem tłumaczyłem dwóm osobom obok mnie stojącym, że był to atak demona i wyjaśniałem im "zasady" na czym taki atak polega i jak przebiega punkt po punkcie hehe ^^ (ale trwało to krótko bo z dwie sekundy przed wybudzeniem zacząłem czuć, że trzeba uciekać z tego snu).

25/26.08.2012 -> O 23:03 idę na fotel spać, a o 4:06 wstaję - brak ataków.

26/27.08.2012 -> Około 3:00 idę na fotel spać, a o 6:30 wstaję - pod sam koniec był atak, zobaczyłem przed sobą jakąś postać która próbowała wbić we mnie strzykawkę (prosto w brzuch?) ale nie wiem czy jej się to udało i nie wiem czy nie był to przypadkiem tylko pewnego rodzaju "straszak", ale nie mniej jednak tuż po tym śnie miałem zmasowany atak "zombiaków", pewnie było ich ze 100 jak nie więcej - odparłem atak i się wybudziłem.

27/28.08.2012 -> O 21:36 idę na fotel spać, a o 3:44 wstaję - pod sam koniec miałem podejrzany sen - śniło mi się jak przyszedł do mnie listonosz (przyjaźnie wyglądająca postać i wzbudzająca zaufanie) i latał koło nas mój kotek (podobnie wyglądający) i trzeba było mu zrobić wstrzyknięcie "czegoś" obok oka (jakieś niby lekarstwo czy coś takiego - widziałem to jako pewnego rodzaju grube ziarenko ryżu ze strzykawką wypełnioną wodą - nie miała igły jak to zwykle bywa przy atakach), ja przytrzymałem kotka a on mu to wstrzykną głęboko obok lewej gałki ocznej. Po zabiegu kotek sobie pobiegał trochę i za chwilę mnie wybudziło. Nie wyczułem aby to się działo w jakiś sposób mi (to wstrzyknięcie) ale czy mi się to faktycznie nie stało? sam już nie wiem co ten "sen" ma oznaczać... ale był dość realny... interpretację pozostawiam wam...

PS. możliwe, że ten sen sugerował mi abym miał "oko" na kota z powodu iż jego zachowanie tego dnia mogło spowodować dla jego zdrowia poważne konsekwencje ale na szczęście nic złego się nie stało ^^

28/29.08.2012 -> O 20:28 idę na fotel spać, a o 00:42 wstaję - miałem kolejny dziwny sen. Była jakaś postać (z wyglądu przypominała mi osobę której nie lubię ale we śnie grała rolę bardziej neutralno-przyjacielską) i coś mi mówiła o tym, że szarzy do oka jakąś sól wpuszczają i że to ma niby dobre właściwości. Następnie widziałem i czułem jakby ktoś mi? próbował wpuścić tą sól do oka! Nie wiem czy coś zostało wpuszczone czy też nie. Nie wiem czy na prawdę do czegoś doszło ale nie mniej jednak czułem ten ucisk na oku. Może to tylko taki straszak? hmmm...  tak czy siak nie podoba mi się to co się czasem w nocy dzieje.

O 4:52 idę na fotel spać, a o 6:36 wstaję. Około 5:30 miałem sen gdzie pokazali mi mojego kota jak miał związaną szyję i się dusił - na szczęście nie wystraszyłem się tak jakbym pewnie zrobił to kiedyś, w tym przypadku starałem się mu pomóc, zachowując względny spokój.

O 6:41 idę na fotel spać, a o 8:58 wstaję - chyba brak ataków.

29/30.08.2012 -> O 22:50 idę na fotel spać, a o 5:03 wstaję - brak ataków.

O 5:26 położyłem się na łóżku i usnąłem, a o 7:06 wstałem - był pod koniec podejrzany sen ale nic mi się nie stało (prawdopodobnie był to atak ale akurat dzięki moje dobre reakcje wyszedłem z niego bez szwanku).

30/31.08.2012 -> O 21:46 idę na fotel spać, a o 1:30 wstaję - jakaś postać we śnie ("ekran" nie pokazywał jej twarzy) pod sam koniec przytuliła mnie dwukrotnie hmmm... nie podobało mi się to... już takich "objęć" miałem zbyt dużo w nocy... i nie wspominam ich dobrze...

O 1:49 usypiam na krześle od komputera, a o 3:40 wstaję - brak ataków.

Po chwili idę na fotel spać, a o 4:12 wstaję - pod sam koniec we śnie pokazana mi była bójka... było trochę w niej negatywnych emocji, a nawet pod sam koniec tego snu pojawiła mi się "ciężka" muzyka w głowie. Wcześniejszy sen też był podejrzany... tak jakby miał mnie on przygotować na ten sen z bójką, abym był bardziej podatny na przechodzenie przez mój mózg negatywnych myśli które pojawiają się wraz z patrzeniem na negatywne sceny.

O 12:25 idę na fotel spać, a o 14:50 wstaję - chyba brak ataków?

cdn...

Dobry Samarytanin