NASZE DOŚWIADCZENIA

NOCNE ATAKI W ROKU 2012 - LISTOPAD
(CZĘŚĆ 11)
LINK! DO CZĘŚCI 10
LINK! DO CZĘŚCI 12

31.10.2012/01.11.2012 -> O 20:46 idę na fotel spać, a o 2:55 wstaję - brak ataków.

O 5:47 idę na fotel spać, a o 8:24 wstaję - były dwa podejrzane sny (jeden po drugim), które prawdopodobnie były atakami - tak czy siak nic mi się nie stało.

01/02.11.2012 -> O 22:57 idę na fotel spać, a o 2:34 wstaję z powodu ataków we śnie - dobrze sobie z nimi radziłem. Atak przechodził ze snu do snu, gdy raz się odeprze atak demona i nie zostanie się wybudzonym to często atak przechodzi od razu na sen następny, w takiej sytuacji sny są jakby ze sobą łączone (sklejane), sam atak i sceneria już we śnie następnym jest inna - atakowanym się jest aż do wybudzenia (czasami nawet 3? razy pod rząd - przeważnie wybudzam się w 1-2 śnie). Czasami nasza pierwsza obrona dzieje się na zbyt "głębokim poziomie" (wręcz "nieświadomości" / jakbyśmy byli wiele pięter pod ziemią, potrzebujemy czasu i wysiłku aby wyjść na powierzchnię) i dlatego nie udaje się nam (czasem) wybudzić w "pierwszym" śnie, zostajemy wrzuceni w sen następny gdzie próbujemy zyskać większą świadomość tego iż jesteśmy atakowani aby się wybudzić. Z każdym kolejnym snem oraz z długością trwania ataku nasza świadomość tego co się dzieje rośnie. Im bardziej nieświadomi jesteśmy tym dłużej będą trwały ataki - jakoś mniej więcej tak to wygląda.

Około 8-10? (nie pamiętam dokładnie), położyłem się na łóżku i dopadły mnie wyjątkowo czarne myśli, jak tylko wstałem one ustały.

O 18:45 idę na fotel spać, a o 19:58 wstaję z powodu ataku we śnie.

02/03.11.2012 -> O 20:01 idę na fotel spać, a o 2:57 wstaję - były pewne ataki we śnie, a pod sam koniec gdy już praktycznie nie spałem, niestety ale zobaczyłem przed oczami (na czas jednej sekundy oraz w kolorze) jak jakaś zawartość strzykawki jest "wstrzykiwana" (domyślam się iż we mnie ale nie wiem dokładnie w które miejsce) - odbyło się to zbyt szybko abym mógł jakoś zareagować :(

Od razu ewakuowałem się przed komputer... i po pewnym czasie na chwileczkę usnąłem doznając pewnej "wizji" - widziałem siebie trzymającego w ręce poskręcanego, wijącego się?, długiego węża, następnie stanąłem na krześle podnosząc go ku górze (wąż się wyprostował) - jego "pysk" był agresywny i widziałem jak próbował (częściowo z powodzeniem) przegryźć i atakować jadem i swoją szczęką pewną drewnianą "belkę". Nie będę tutaj interpretować tej wizji, chciałem ją jedynie spisać aby mi "nie uciekła" -> (nie był to atak jakby coś).

Około 7:30-8:00? (nie wiem dokładnie o której) usnąłem ze zmęczenia na fotelu w małym pokoju, a o 9:00 wstałem - brak ataków.

Z 2-3 godziny później zauważyłem na ręce porządny bąbel (jakby ukąszenie komara), czyżby miało to coś wspólnego z tym "zastrzykiem" z 2:57? może tak, a może nie, tak czy siak jak dla mnie jest to trochę podejrzane, nie widzę u mnie w mieszkaniu żadnych komarów czy "gryzących gryzoni", które mogłyby to ewentualnie spowodować. Co więcej wieczorem już nie było śladu po "bąblu" na ręce. Przypominam sobie jak kiedyś miałem wbijany ostry "pręt" w dłoń "we śnie" i gdy się obudziłem to po jakiejś minucie zauważyłem iż mam wiele bąbli dokładnie w miejscu wbijania tego "pręta" - to było akurat bolesne doświadczenie - nie mniej jednak ten bąbel z dzisiaj był mniej więcej identyczne z tymi które były spowodowane tym wbijaniem "pręta" w rękę.

03/04.11.2012 -> O 1:09 idę na fotel spać, a o 4:26 wstaję - chyba brak ataków.

Około 8 usypiam na łóżku, a o 10:23 wstaję - pod sam koniec spania zobaczyłem (co spowodowało zniknięcie snu) taki jakby obrazek (ukazał się na środku i wypełniał może 10-15% ekranu, pozostała część była wypełniona jakby "płynnym światłem" [żółto-pomarańczowym] / trwało to z 1-2 sekundy) pochylonych nade mną (lub przyglądających się mi) kosmitów ale gdy tylko ich zobaczyłem to na siłę się wybudziłem (tak na wszelki wypadek, zresztą działałem pod wpływem chwili - nie zastanawiałem się nad tym czy są oni dobrzy czy źli, czy jest to wizja czy "fizycznie są przy mnie", po prostu "zwiewałem"). Nie umiem stwierdzić czy na prawdę kosmici stali nade mną czy też nie. Ogólnie mój sen do tego momentu wydawał się być całkowicie normalny, bez jakiś widocznych "zakłóceń".  Po takim doświadczeniu na wszelki wypadek wolę odczekać dobre kilka godzin zanim ewentualnie pójdę spać ;-)

PS. O 16:00 naszła mnie myśl iż może nie byli to "źli" kosmici, może ktoś po prostu mi się przyglądał z "innego wymiaru?", z "innej rzeczywistości?", tak czy siak zastanawia mnie to "płynne światło" które widziałem - było ono dość "ładne". Dodam jeszcze, że we śnie, który został tą "wizją" przerwany (o ile nie był to koniec snu, a chyba był) pomagałem komuś dojść z punktu A do punktu B - komuś kto był zagubiony? (w pewnym sensie) i ja udzieliłem mu pomocy i doprowadziłem go tam gdzie powinien dojść (prawdopodobnie cały sen dział się poza ciałem - tak to odczuwam).

04/05.11.2012 -> O 23:57 idę na fotel spać, a o 2:21 wstaję z powodu gdyż gdy się wybudziłem ze snu (w którym końcówka była negatywna i związana z "robalami") na kocu zobaczyłem naprawdę sporego pająka (pająk astralny?) i trochę się wystraszyłem.

O 3:38 idę na fotel spać, a o 6:49 wstaję z powodu ataku we śnie :/

O 8:48 położyłem się do łóżka i po chwili usnąłem, a około 11:00 wstałem - pod sam koniec miałem sen gdzie niby moja "mama" wyjęła z torebki? strzykawkę z cienką igłą i powiedziała bodajże "czas na zastrzyk"? (nie jestem do końca pewien czy tak powiedziała czy trochę inaczej?) - tak czy siak wziąłem od niej tą strzykawkę (będąc zdenerwowany lekko), "wypsiukałem" jej zawartość do śmietnika i ją tam wyrzuciłem - po chwili zostałem wybudzony - hmmm, nie lubię tych snów ze strzykawkami...

05/06.11.2012 -> O 21:17 idę na fotel spać, a o 1:47 wstaję - brak ataków.

Około 4:30 idę na fotel spać, a o 7:32 wstaję - brak ataków.

06/07.11.2012 -> O 1:05 powoli zasypiam na fotelu, a około 4:40 wstaję z powodu ataku negatywnej postaci we śnie - początkowo stała przy mnie, a ja stawiałem jej pewien mentalny opór (mówiąc w skrócie) - po pewnym czasie ruszyła do ataku łapiąc mnie boleśnie ręką za plecy, zadawany był mi ból, z każdą chwilą coraz to większy, w końcu upadłem z tego powodu na ziemię i wtedy zobaczyłem przed oczami jakby dwa punkty i postać mnie zapytała coś w stylu które z nich są bardziej czułe (nie pamiętam dokładnego pytania) i odpowiedziałem mu (ponieważ chciałem aby przestał zadawać mi ból), wtedy na "ekranie" przed moimi oczami zostały one wybrane i dostałem tam (nie wiem dokładnie gdzie) dwa ciosy pięścią i mnie wybudziło - po obudzeniu się czuję fizyczny ucisk w miejscu gdzie ściskał mnie ręką. Postać która mnie zaatakowała na pewno nie była jakimś słabeuszem.

Około 11:00? zasypiam na łóżku, a o 15:54 wstaję - we śnie było dość niebezpiecznie, wiele osób chciało zrobić mi krzywdę, było trochę strachu (z powodu przede wszystkim jednej występującej tam postaci, chociaż reszta też powodowała uczucie zagrożenia) ale były też tam dobre osoby które mnie broniły - koniec końców właściwie nic mi się nie stało.

O 22:31 idę na fotel spać, a o 23:50 mam atak we śnie - jakaś postać próbowała jakąś linką odciąć mi włosy z głowy (nie udało jej się do końca tego zrobić); tak czy siak po wstaniu czuję się na głowie lekko dziwnie, w negatywnym sensie - jak się domyślam był to atak na 7 czakrę. Dziwne rzeczy się czasem w nocy dzieją. Jeszcze przed tym atakiem sen zaczął robić się "negatywny".

O 3:15 idę na fotel spać (i gdy tylko zamknąłem oczy poczułem uderzenie w 7 czakrę ale nie wiem czy był to atak czy co?), a o 8:25 wstaję - około 6:50-6:55 miałem dwa podejrzane sny, nie jestem pewien czy były to ataki czy też nie.

O 9:12 idę do łóżka spać, a o 12:05 wstaję - brak ataków.

08/09.11.2012 -> O 1:22 idę na fotel spać, a o 4:00 wstaję - pod sam koniec miałem dziwny sen -> w skrócie: zamknąłem się z dwoma osobami w pewnym pomieszczeniu i byłem przygotowywany do przejścia przez jakiś różowy? portal, osoby które ze mną były pomagały mi w przygotowaniach, a trwało to pewien dłuższy czas -> gdy już właściwie byłem gotowy do wejścia w portal nagle ktoś do mnie przyszedł z "zewnątrz" i coś do mnie zaczął mówić "odciągając" mnie do pomieszczenia obok, następnie wróciłem przed portal i gdy byłem gotowy do przejścia usłyszałem huk, to była ta osoba z zewnątrz która jak się okazało rozwaliła drzwi wyjściowe aby wyjść (domyślam się iż był to jakiś mój opiekun, którego zadaniem było nie dopuścić abym przeszedł przez ten portal); gdy następnie stałem przed portalem zdałem sobie sprawę iż wcale nie chce przez niego przechodzić -> jedna z osób która mi pomagała w przygotowaniach nie była z tego powodu zadowolona, zaczęła szlochać i mieć do mnie pretensje ale za chwilkę mnie wybudziło - wydaje mi się, że przejście przez ten portal byłoby dla mnie mocno niekorzystne - jakby nie osoba która mnie odwiedziła i zniszczyła drzwi wyjściowe pewnie miałbym teraz spore kłopoty (oczywiście nie wiem tego na pewno ale tak mi się wydaje).

Około 7:00 usypiam na fotelu, a o 8:21 wstaję - brak ataków.

Około 18:00? poszedłem spać do łóżka, a o 21:32 wstaję - pod sam koniec coś? jakby chciało mnie dotknąć? i gdy tylko to się stało to od razu mnie wybudziło - nie jestem pewien co dokładnie zaszło w tych ostatnich sekundach snu gdyż wszystko działo się bardzo szybko.

09/10.11.2012 -> O 1:15 idę na fotel spać, a o 3:26 wstaję - pod sam koniec miałem atak we śnie, uciekałem przed pewną postacią (nie wiem czy miała mnie dopiero zacząć gonić czy już mnie goniła ale uciekałem tak szybko jak tylko umiałem mając świadomość, że jestem w sporym niebezpieczeństwie), gdy się obudziłem moje serce zawaliło dobre kilka razy znacznie mocniej... niby nie zostałem nagle wystraszony ale napięcie całej sytuacji ucieczki widocznie w połączeniu z nagłym wybudzeniem zrobiło taką reakcję organizmu - a może ja nagle do ciała wróciłem i dlatego tak moje ciało zareagowało?

O 4:33 idę na fotel spać, a o 8:10 wstaję - pod sam koniec jakaś postać (negatywnie wyglądająca) zaatakowała inną postać (mnie?) i wybudziło mnie z walącym sercem... hmm...

Lekko? po 21:00 zasnąłem na łóżku, a o 23:14 wstaję z powodu dziwnego doświadczenia we śnie - w pewnym momencie zauważyłem iż jakieś minimum 2 postacie się koło mnie kręcą (mówiąc bardzo ogólnie), a później zobaczyłem jakieś druty miedziano-stalowe? (lekko zniszczone, poszarpane?) których dotknąłem lewym kciukiem i gdy tylko to zrobiłem od razu poczułem w nim ból - po chwili mnie wybudziło, a palec nie przestał boleć! mam wrażenie jakby kolce albo druty go poraniły. Niby "zwykły" sen a ból jest prawdziwy... nie będę spekulował co to dokładnie było bo nie jestem tego pewien... Około 00:40 ból powoli zaczyna znikać.

10/11.11.2012 -> O 2:14 idę na fotel spać, a o 6:19 wstaję - brak ataków.

O 6:43 idę na fotel spać, a około 7:55 wstaję - brak ataków.

11/12.11.2012 -> Około 17:40? zasypiam na łóżku, a o 00:00 wstaję - brak ataków.

O 15:17 idę do łóżka spać, a o 18:48 wstaję - brak ataków.

12/13.11.2012 -> O 23:38 idę na fotel spać, a o 2:05 wstaję z powodu ataku negatywnej postaci we śnie (nic mi się nie stało).

O 7:23 idę na fotel spać, a o 8:29 wstaję - brak ataków.

13/14.11.2012 -> O 21:02 idę na fotel spać, a o 5:48 wstaję - brak ataków.

14/15.11.2012 -> O 20:15 idę na fotel spać, a o 2:20 wstaję z powodu mocno podejrzanego snu - chyba był to atak ale pewien do końca nie jestem.

Około 7:30-8:30 zasypiam na łóżku, a o 9:40 wstaję -> pod sam koniec miałem atak we śnie.

15/16.11.2012 -> O 23:00 idę na fotel spać, a o 6:53 wstaję - ogólnie chyba brak ataków?

Około 22:00? (lub lekko wcześniej?) zasnąłem na łóżku, a o 22:45 się ocknąłem, po chwili zauważyłem, iż moja wyobraźnia stała się dziwnie negatywna (widziałem pewne negatywizmy w swojej głowie), nie wiem czy miało to coś wspólnego z atakiem ale wolałem na wszelki wypadek wstać (zmiana pozycji z leżącej na siedzącą lub stojącą praktycznie w 100% eliminuje tego typu negatywne doświadczenia).

16/17.11.2012 -> O 22:46 idę na fotel spać, a o 00:07 wstaję z powodu negatywnej postaci we śnie która szła w moim kierunku aby prawdopodobnie zrobić mi kuku (napisane w lekkim skrócie), nie zdążyła ona do mnie dojść gdyż mnie wybudziło - gdy "wróciłem do siebie" moje serce zdecydowanie szybciej biło - czyżby to był efekt nagłego powrotu do ciała?, wiem na pewno, że czasem szybko bijące serce jest spowodowane samym atakiem - opisywałem takie sytuacje w przeszłości, ale ostatnio zdarzają mi się sytuację gdzie nie zostanę zaatakowany (chodź do ataku niewiele brakuje) a serce zachowuje się podobnie, ale chyba jednak są pewne drobne różnice w biciu serca między zdecydowanym atakiem, a byciem "prawie" zaatakowanym ale jednak wybudzonym na czas... hmm... tak czy siak tutaj przy tym negatywnym śnie nie odczułem aby cokolwiek złego mi się stało - ale jako tako atak był, tylko "nie doszedł do skutku" z powodu mojego nagłego wybudzenia.

O 2:20 idę na fotel spać, a o 3:24 wstaję z powodu kilku podejrzanych snów, ostatni z nich to położenie przede mną jakiegoś zmutowanego dziecka, co ciekawe gdy się wybudziłem czułem ucisk na udach pomimo faktu że nie powinienem go tam czuć - czyżby ktoś na mnie siedział? - nie wiem o co chodzi ale wolę na razie nie zasypiać bo może się to źle dla mnie skończyć (tak coś czuję), już w przeszłości miałem tego typu uciski i z tego co pamiętam poprzedzały je "negatywne" sny (ataki).

Około 7:00? zasypiam na łóżku, a o 10:55 wstaję - brak ataków.

17/18.11.2012 -> O 00:21 idę na fotel spać, a o 4:01 wstaję z powodu pewnego podejrzanego snu... pod sam jego koniec pewne małe, czarne stworzenie ciachnęło mnie żyletką? po nodze (dobrze odczuwalne), a chwilę później mnie wybudziło z powodu iż skupiłem na sobie uwagę negatywnych sił (piszą w dużym skrócie) -> moje serce zdecydowanie szybciej biło po wybudzeniu.

O 5:08 idę na fotel spać, a o 9:25 wstaję - brak ataków.

18/19.11.2012 -> Chwilkę drzemkałem na łóżku ale przeniosłem się o 22:58 na fotel, a o 5:09 wstałem - chyba nie było ataków, chodź moje sny nie wydawały się być idealnie "czyste".

Lekko po? 7:26 idę do łóżka spać, gdy leżałem miałem negatywne myśli, które starałem się ignorować (dodatkowo dla ochrony zakrywałem głowę rękami), w końcu zasnąłem -> wstałem o 9:48 z powodu ataku we śnie -> byłem w autobusie ze skrajnie negatywną osobą, na początku mnie okradła (nie protestowałem)... sama jej obecność powodowała duży dyskomfort z powodu jej negatywności, wręcz promieniowała złą energią na "kilometr", pod koniec snu podeszła do mnie bardzo blisko i zastraszała mnie że zrobi mi "kuku", a ostatecznie zbliżyła swoją twarz do okolicy mojego 3 oka i się darła jak opętana -> sen opisuje w dużym skrócie, dodam jeszcze, że podczas jego trwania sporo się w nim modliłem, co jak się domyślam zapewniało mi dodatkową ochronę bo zauważcie iż ta istota nawet mnie nie dotknęła, jedynie słownie i poprzez obecność w moim śnie próbowała wywołać we mnie strach - jakimś cudem byłem wyjątkowo spokojny, we śnie miałem wrażenie iż zakrywam część ekranu ręką (fizycznie również zakrywałem twarz ręką/rękami) i nie widziałem jak wygląda ta postać ale na prawdę negatywizm jaki od niej płyną był bardzo ale to bardzo duży. Myślę, że ten sen nie wyglądałby tak gdybym spał na siedząco, nie mniej jednak na leżąco lepiej się człowiek regeneruje i odpoczywa. Tak czy siak jest to dla mnie cenne doświadczenie, te negatywne myśli jakie miałem przed zaśnięciem z pewnością były myślami które powodował demon, który się objawił niebawem w moim autobusowym śnie (który trwał około 25? sekund, czyli dość długo).

19/20.11.2012 -> O 23:22 idę na fotel spać, a o 7:10 wstaję - brak ataków.

20/21.11.2012 -> O 22:10 idę na fotel spać, a o 5:35 wstaję - brak ataków.

21/22.11.2012 -> O 21:20 idę na fotel spać, a o 1:16 wstaję - brak ataków.

22/23.11.2012 -> O 20:44 idę na fotel spać, a o 4:17 wstaję - brak ataków.

O 8:59 idę na fotel spać, a o 12:39 wstaję - pod sam koniec miałem sen gdzie szatan? w pewien "niewidzialny" sposób oddziaływał na mój mózg; nie wiem czy był to atak czy po prostu taki "dziwny" sen... hmm... tak czy siak nie zauważyłem aby coś mi się stało...

23/24.11.2012 -> O 00:06 idę na fotel spać, a o 5:56 wstaję - w pewnym śnie wszedłem na chwilkę w pewien "obszar" gdzie znajdował się jakiś "kosmita?" ale bardzo szybko mnie "z tego" wybudziło (nie wydaje mi się aby był to jakiś atak na moją osobę, bardziej to widzę jak otworzenie złych drzwi, wejście w niewłaściwy obszar - tak jakoś na moje oko to wyglądało ale oczywiście mogę się mylić); inny sen był o łapaniu pewnego "łobuza" który demolował mi mieszkanie, nawet w tym śnie modliłem się do moich opiekunów i do Archanioła Michała aby mi pomogli go złapać i udało się - nie traktuję tego snu jako "ataku" ale spisuję to tak na pamiątkę..., oczywiście miałem jeszcze inne sny ale nie będę ich tu wszystkich spisywać, ogólnie to zasypiałem kilka razy, nawet później zgasiłem już światło aby lepiej się wyspać, ostatnio coś tych ataków jest zdecydowanie "mniej" (co mnie cieszy) ale wciąż staram się zachować czujność.

24/25.11.2012 -> O 20:17 idę na fotel spać, a o 5:30 wstaję - brak ataków.

Około 7:17? (lub później) idę na fotel spać, a o 10:35 wstaję gdyż w stanie pomiędzy? realem a snem jakiś wielki robal zacisnął szczękę na mojej lewej ręce - na dolnej szczęce miał sporych rozmiarów dziób zakrzywiony do góry. Na samym początku dotykałem ręką czegoś niewidzialnego, nie wiedziałem co to jest ale było to dla mnie wyczuwalne, dopiero jak to coś mnie ugryzło to zobaczyłem jak to coś wygląda, a przynajmniej zobaczyłem jak wygląda łeb tego czegoś (był przezroczysty ale widoczny)... samo ugryzienie było odczuwalne i po wybudzeniu lekko boli mnie w tym miejscu ręka.

25/26.11.2012 -> O 21:29 idę na fotel spać, a o 3:03 wstaję - brak ataków.

26/27.11.2012 -> O 22:10 idę na fotel spać, a o 4:44 wstaję - brak ataków.

Około 8:00 idę do łóżka spać, a o 11:00 wstaję - brak ataków.

27/28.11.2012 -> O 23:11 idę na fotel spać, a o 7:12 wstaję - brak ataków.

28/29.11.2012 -> O 23:25 idę na fotel spać, a o 5:57 wstaję, w końcowej fazie spania zobaczyłem przed oczami jak rzuca się na mnie sporych rozmiarów pająk - gdy tylko go zobaczyłem (lecącego na mnie) wystraszyłem się i mnie wybudziło - całość "akcji" trwała około sekundy.

29/30.11.2012 -> O 1:39 idę na fotel spać, a o 4:45 wstaję - pod sam koniec miałem podejrzany sen, w skrócie: jakaś postać wielokrotnie (z 4-5x?) przestawiała mi pewien "suwaczek" (nie widziałem go, jedynie wyczuwałem jak postać przy nim "majstrowała") znajdujący się z tyłu na górnych jedynkach (raz w lewą stronę był przesuwany, a raz w prawą - chodziło chyba o to aby dopasować go na odpowiednią pozycję? - miał on tam tak jakby 4? pozycje na które można było go ustawić, na niektórych pozycjach było wygodnie [moja lewa strona], a na niektórych odczuwałem dyskomfort [moja prawa strona] - ostatecznie został ustawiony na pozycję "wygodną") - całe to grzebanie w tym miejscu (któro nie trwało zbyt długo) było bardzo realne - ogólnie nie wyczuwałem w tym śnie aby ta postać miała złe intencje wobec mnie... nie mniej jednak nie lubię jak ktoś mi "grzebie" w zębach, na dodatek jeżeli jest to bardzo dobrze odczuwalne... hmm... Wczoraj lub przedwczoraj miałem sen (mocno realny) iż ruszały mi się dwie górne jedynki ale potraktowałem to jako ostrzeżenie iż będę miał "cięższy" dzień (i tak faktycznie było) - a ten sen dzisiejszy może miał za zadanie jakby scalić? te dwa zęby? - to jedyne sensowne? myśli jakie mi przychodzą do głowy : P

O 9:20 idę do łóżka spać, a o 11:10 wstaję z powodu iż jakaś postać próbowała mi wyłamać rękę z barku, była na prawdę silna, co więcej odczuwałem "fizyczny" ból podczas próby wyłamania mojej ręki... stawiłem temu atakowi mentalny opór i po niedługim czasie zostałem wybudzony.

cdn...

Dobry Samarytanin