NASZE DOŚWIADCZENIA

NOCNE ATAKI W ROKU 2012 - LIPIEC
(CZĘŚĆ 7)
LINK! DO CZĘŚCI 6
LINK! DO CZĘŚCI 8

30.06.2012/01.07.2012 -> O 22:43 kładę się spać, a o 2:00 wstaję z powodu ataku we śnie. Walczyłem z jakimś gościem na miecze samurajskie i na prawdę bardzo dobrze mi szło, odpierałem jego każdy atak, ale niestety nagle on uciekł i po chwili zauważyłem go za oknem... i już miałem zaatakować go przez okno, a tu nagle mnie wybudziło, a moje serce waliło jak oszalałe. To jest nie fair! W ogólę dlaczego zostałem wybudzony? a dlatego, iż próbowałem go zaatakować co spowodowało (jak się domyślam) moje "otwarcie się". Demon (gdy próbowałem go zaatakować) zdobył potrzebny "klucz" (dzięki mojemu "otwarciu się") aby otworzyć "sejf" (czakrę). Jak się domyślam czakra musiała być brutalnie zaatakowana skoro serce mi waliło jak oszalałe.

O 2:52 idę spać na fotel, a o 6:12 wstaję. Były jeszcze dwa ataki tego typu co z tą walką na miecze. W pierwszym wybudziłem się szybko więc nic mi się nie stało, a w drugim wybudziłem się tuż przed "finałem" i moje serce po obudzeniu się troszkę szybciej biło, ale zdecydowanie nie tak szybko jak w tym ataku gdzie spałem na łóżku.

01/02.07.2012 -> O 1:19 idę na fotel spać, a o 3:47 wstaję - brak ataków.

O 4:31 idę ponownie na fotel, a o 5:20 wstaję - brak ataków.

O 5:25 idę spać do łóżka, a o 6:59 wstaję - pod sam koniec miałem atak we śnie... jakaś postać mnie atakowała, ale ja bardzo skutecznie się broniłem przed jej ciosami itd., ale gdy już ją "pokonałem" po pewnym czasie mnie nagle wybudziło i moje serce widocznie szybciej biło... trochę to podejrzane no ale... sam nie wiem... niby atak przed chwilką był, ale go odparłem... nie mniej jednak nie tylko ta postać była przy mnie... choć reszta postaci nie wydawała się "wrogami"... hmm.... sam nie wiem jak do końca do tego podejść... na pewno jest to trochę zastanawiające... może jest to spowodowane nagłym powrotem do ciała?

02/03.07.2012 -> O 20:43 idę spać na fotel, a o 4:30 wstaję - brak ataków? - końcówka była lekko podejrzana no ale... nie zauważyłem aby coś mi się stało.

O 10:04 idę spać do łóżka, a o 12:10 wstaję - brak ataków? - było "kilka" podejrzanych momentów we śnie...

03/04.07.2012 -> O 22:30 idę na fotel, a o 00:55 wstaję z powodu ataku we śnie. Pokazali mi jak mój kot wypada za balkon i niestety ale... całkowicie mnie tym "rozbroili" - moja 4 czakra poległa na całej linii. Nie obudziłem się z walącym sercem... po prostu otworzyłem się i straciłem energie z czakry. Już dobre kilka razy demony wykorzystują motyw z wypadającym moim kotem z balkonu aby mnie ograbić z energii. Przeważnie chodzi o moment gdy kot jest na krawędzi balkonu i się przechyla (w niewłaściwą stronę) i już wtedy wiem iż spadnie w dół - chodzi właśnie o ten moment gdzie już nic nie mogę zrobić aby go uratować. Wtedy właśnie następuje "otwarcie". Bardzo chamska metoda ataku... ale niestety ciężko się przed nią obronić.

O 1:40 idę na fotel spać, a o 3:48 wstaję - brak ataków.

Za kilka chwil ponownie idę na fotel, a o 4:59 wstaję - pod sam koniec był trochę podejrzany sen ale nie jestem pewien czy miał coś wspólnego z atakiem.

O 5:04 idę spać do łóżka, a o 7:57 wstaję - brak ataków.

04/05.07.2012 -> O 21:09 idę na fotel spać, a o 3:40 wstaję. Pod sam koniec miałem mocno podejrzany sen... bardzo realny... na pewno był związany z atakiem... ale udało mi się wyjść z niego obronną ręką. Po tym śnie był kolejny... postawiony zostałem w stresującej sytuacji... na szczęście po chwili wykombinowałem jak się z niej wyplątać i po chwili mnie wybudziło z lekko szybciej walącym sercem ale nie mniej jednak na tyle na ile to było możliwe moim zdaniem wyszedłem z tego obronną ręką. Sny były bardzo realne (szczególnie pierwszy), wręcz nie do odróżnienia od rzeczywistości. Ciekawe jest to iż pierwszy atak został przeze mnie odparty i od razu pojawił się zupełnie inny "sen" który miał mnie "otworzyć". Dobrze, że mnie wybudziło bo pewnie ten demon do skutku by mnie tymi snami męczył aż by osiągną to po co przyszedł.

O 4:30 wracam na fotel - w moje głowie pojawiają się negatywne myśli, które odpycham swoim "umysłem". Po pewnym czasie usypiam i o 5:39 mam atak we śnie. Sen był bardzo ciemny i nastawiony na "grozę" itd... - lekko się wystraszyłem i mnie wybudziło. Powinienem po tym śnie wstać ale niestety jeszcze przez chwilę odpychałem negatywne myśli (które wciąż się pojawiały), które ogólnie przemieniają się w "sen" (jeżeli odpowiednio mocno się im nie przeciwstawimy [czasem wpadamy w bardziej "naszą" wyobraźnię niż sen - mam tu na myśli te ataki z piłą tarczową - nie przypominają one jako takiego snu]) - oczywiście jak wpadałem w negatywny sen to od razu z niego wychodziłem no ale to tylko kwestia czasu zanim nie będziemy w stanie się z jednego z takiego snu wyplątać. Niestety wpadłem po jakiś 6 minutach w tak owy sen gdzie zobaczyłem w ciemnym pokoju mojego kota który się czegoś wystraszył co spowodowało i u mnie lekkie wystraszenie i nagłe wybudzenie. Ogólnie nie opłaca się ciągle i ciągle mentalnie odpychać negatywnych myśli (jeżeli jest to atak) gdyż prędzej czy później demon i tak osiągnie swój cel. Czy opłacało mi się zwlekać ze wstaniem? Raczej nie... tylko 2x się nie potrzebnie wystraszyłem ale z drugiej strony potrenowałem trochę mentalną obronę... ale dla ogółu lepszym rozwiązaniem jest po prostu "ucieczka". Jakbym nie był wiecznie śpiący to pewnie też bym tak zrobił.

Za jakiś czas poszedłem do pokoju obok i usiadłem na fotelu ale działo się to samo... nawet wpadłem na chwilę w negatywny sen... i bodajże się lekko wystraszyłem... hmm... przypomniałem sobie aby wezwać (zrobiłem to w myślach) opiekunów, Archanioła Michała, Jezusa, Maryję itd (z intencją aby zabrali tego demona) - tak też zrobiłem i już po kilku sekundach poczułem dużą różnicę! Negatywne myśli w jakiś cudowny sposób mnie opuściły ;) Nie mniej jednak! gdy sobie tak drzemkałem na fotelu z 1-1,5h (z pewnymi przerwami) znowu po tym czasie wpadłem w "krótki" mocno podejrzany sen :/

05/06.07.2012 -> O 22:13 idę na fotel spać, a o 2:48 wstaję z powodu ataku we śnie. Jakaś postać stała się bardzo agresywna wobec innej (mnie?)... jakby to jeszcze chwilkę potrwało to na pewno obudziłbym się z walącym sercem... na szczęście dla mnie wybudziło mnie (powrót do ciała?) tuż przed niemiłymi konsekwencjami.

Za jakiś czas poszedłem ponownie na fotel (tylko posiedzieć) ale po krótkim czasie zaobserwowałem "negatywne myśli" itp (wiadomo z jakiego źródła) i musiałem wstać. Po chwili położyłem się na łóżku (aby tylko poleżeć - ogólnie nie jest to dobry pomysł jeżeli miało się chwilę wcześniej "negatywne myśli"). Starałem się odpierać mentalnie wszelkie negatywne myśli itd ale niestety ten demon jest za silny i aż 3x zostałem wciągnięty w negatywny sen gdzie w sumie jakimś fartem nie oberwałem (chodź może minimalnie tak? ale nie rozdrabniajmy się na szczegóły). Tak czy siak widać tutaj, że lepiej nie igrać z ogniem, że tak się wyrażę - nie mniej jednak jak człowiekowi chce się spać to nawet chwilkę chce odpocząć w komfortowej pozycji (na leżąco). Po tych atakach gdzie leżałem na plecach zmieniłem pozycję - usiadłem na łóżku i przechyliłem się tak aby się położyć na spiętrzonej kołdrze na brzuchu. Czułem że mam większą kontrolę nad tym co dzieje się w mojej głowie ale stwierdziłem iż jest to wciąż dość ryzykowne więc wstałem.

Ciekawe jest to iż dopóki siedzę przed komputerem to wszystko jest wporządku... ale jakbym tylko usiadł na wygodnym fotelu (gdzie następuje pewnego rodzaju odprężenie, relaks), albo się położył to już demon by zaczął mnie dręczyć. Pamiętajcie że jeżeli siedzicie lub leżycie i macie w głowie dziwnie negatywne myśli lub myślokształty których nie możecie się pozbyć i musicie wręcz z nimi mentalnie walczyć aby je "zatrzymać" to możecie być raczej pewni, iż jest to demoniczny atak. Aby się upewnić czy na pewno jest to atak po prostu wstańcie i poczekajcie chwilkę - wszystkie natrętne, bombardujące was myśli powinny zniknąć lub ograniczyć się do minimum - jeżeli tak się stanie to zdecydowanie mięliście demoniczny atak. A jeżeli takowe myśli pojawiają się w waszej głowie mimo iż stoicie to może być to opętanie, chwilowe lub trwałe - zależy od konkretnego przypadku. Jeżeli takie myśli pojawiają się od czasu do czasu to może być to chwilowe podłączenie się demona pod waszą głowę - jak już pisałem kiedyś jednym ze sposobów aby go od siebie odczepić jest pomachanie nad głową rękami. Jeżeli tak się stanie to w jednej sekundzie cały negatywizm jaki was zalewał po prostu zniknie bo odetniecie źródło z jakiego pochodził (ten sposób działa ale pewnie nie w 100% przypadków - pewnie to też zależy kto się pod nas podłączy i jak? itd - jest wiele rodzajów ataków i wiele istot nas atakujących więc i różne metody obrony trzeba czasem stosować aby się przed konkretnym demonem obronić). Tak czy siak wzywanie na pomoc opiekunów itp jest wskazane.

Warto też dbać aby nasz umysł był czysty, wtedy z dużo większą łatwością będziemy w stanie wychwycić wszelkie "nieproszone" myśli, a nawet jeżeli nie będzie nam to szło łatwo to i tak praktyka czyni mistrza ;)

Uważajcie również na wszelkie nagłe wybuchy gniewu czy nieczystych emocji - demony żywią się tego typu energią - dla nich jest korzystne jak popadamy w emocjonalno-depresyjne stany czy gdy jesteśmy agresywni wobec innych osób. Wszelkie tego typu "stany" musicie od razu ucinać. Jest szansa, że demon się pod was podłączył i je powoduje abyście byli taką fabryką dla niego (oczywiście tak być nie musi ale może tak być). Modlitwa, myślenie o Bogu itp pomagają złagodzić wszelkie tego typu stany. Nie dajcie się "farmić" (okradać z energii / wykorzystywać).

Jeżeli zbyt często popadacie w takie stany, a nie macie np żadnego wisiorka na szyi z Jezusem to koniecznie sobie tak owy sprawcie. Jeżeli byłby to wisiorek np z bierzmowania lub innej tego typu uroczystości to tym lepiej dla was.

O 20:51 idę na fotel spać, a o 22:54 zostaję zaatakowany we śnie... niestety ale poniosłem straty przy tym ataku. Po wybudzeniu czułem się jakby moja głowa była nasiąknięta "złem" (normalnie tak nie mam). Nawet jak wstałem i chodziłem po pokoju to to nie chciało ustąpić. Dopiero po dobrych kilkunastu minutach zaczęło wszystko wracać do normy.

06/07.07.2012 -> Około 4:20? usypiam ze zmęczenia na fotelu, a o 4:26 muszę wstać z powodu ataku we śnie - pewna "miła" pani nagle zaczęła mnie żartobliwie uderzać szalikiem po twarzy, a po chwili już widziałem iż była to jej ręka, a jeszcze po chwili wybudziło mnie ze snu, miałem czarno przed oczami i odczuwałem te uderzenia wręcz fizyczne na swojej twarzy. Uczucie było bardzo ale to bardzo realne. Miałem wrażenie jakby ktoś mnie uderzał końcówkami palców z góry na dół (takie jakby klepnięcia otwartą dłonią). Po wstaniu odczuwam tam pewnego rodzaju ucisk itp.

Około 5:21, 5:30 i pewnie jeszcze z 1-2x mniej więcej w tym przedziale czasu i wcześniej miałem ataki gdy byłem na fotelu... Niestety ale jestem zbyt śpiący i po prostu usypiam a gdy już usnę to jestem bardzo szybko atakowany.

Po 5:42 poszedłem do pokoju obok gdzie usnąłem na fotelu... tam też miałem po jakimś czasie atak, a o 7:34 kolejny po którym wstałem. Nie wiem czy nie było ich więcej... ale tak czy siak ta noc nie była dla mnie fajna.

O 9:09 kładę się na łóżku, a jakiś czas później idę spać -> o 11:24 mam sen gdzie jakaś miła pani złapała mnie za nadgarstek... po chwili patrzę się na jej rękę, a ona ma na niej minimum dwa demoniczne pierścienie i za jakieś 2 sekundy mnie wybudziło.

07/08.07.2012 -> O 00:02 idę na fotel spać, a o 3:45 zostaję wybudzony z powodu ataku we śnie. Zostało mi coś włożone do nosa, a następnie było coś mówione aby mi zrobić? zastrzyk w szyję ale mnie za chwilkę wybudziło. Postanowiłem zrobić sobie healing aby pozbyć się tego czegoś z nosa (gdy było to wkładane to czułem to we śnie bardzo dobrze). Gdy chciałem to wyjąć od razu zobaczyłem tam pewien myślokształt, a mianowicie biały prostokąt z długimi ostrymi kolcami. Tak czy siak pozbyłem się tego. Przed healingiem jak i po w dziurce w której mi to wsadzono czułem ucisk (w drugiej dziurce nic nie odczuwałem). Do kilku godzin po tym zdarzeniu odczuwałem pewien ból w owej dziurce - może było to spowodowane kolcami ów myślokształu? - może one uszkodziły mi lekko jakieś ciało energetyczne?

O 4:15 idę spać na fotelu, a o 6:06 wstaję - nie pamiętam czy był jakiś atak czy też nie.

O 6:11 idę na fotel spać, a o 7:48 wstaję z powodu pewnego aresztowania demonów w moim śnie które zresztą się mocno odgrażały w moim kierunku co powodowało atmosferę strachu i ostatecznie moje wybudzenie. Więc jako takiego ciosu nie było ale uczucie strachu jak najbardziej.

Za jakiś krótki czas położyłem się na łóżku ale było niebezpiecznie (wpadanie w "podejrzane" sny itp) więc po kilku minutach wstałem.

08/09.07.2012 -> Około 22:52 idę do małego pokoju do łóżka spać, a około 6 zostaję zaatakowany we śnie - niestety ale wbił mi ktoś jakąś igłę w rękę i od razu mnie wybudziło. Nie zauważyłem aby była mi wstrzyknięta jakaś zawartość (co oczywiście nie jest wykluczone) ale i tak po wybudzeniu się zrobiłem sobie krótki healing tego miejsca. Po wstaniu odczuwam pewien ucisk, wibracje oraz lekki ból w miejscu wbicia mi igły - jest to dobrze odczuwalne.

O 12:20 kładę się spać, a o 13:10 wstaję - brak ataków.

09/10.07.2012 -> Po 1 poszedłem spać na fotelu, a później na łóżku. Wstałem o 5:00 z powodu ataku we śnie. Jakiś mocno negatywny robot strzelał do mnie rakietami... muszę przyznać, że trochę nerwów mi poszarpał.

O 6:22 idę na fotel spać, a o 8:21 wstaję - brak ataków?

Po 14:43 idę na fotel spać, a o 16:10 wstaję - brak ataków?

10/11.07.2012 -> O 21:30 idę na fotel spać, a o 2:35 wstaję z powodu ataku we śnie. Jakieś 5-10 minut wcześniej również miałem atak ale do końca go nie rozpoznałem - zostałem ze snu "ładnie" wybudzony co mnie chyba dodatkowo lekko zmyliło -> niestety przy tym drugim ataku zostałem wybudzony mniej "ładnie". Czasem właśnie bywają takie ataki gdzie nie jest się pewnym czy był to atak czy może zwykły sen. Gdy nie jesteśmy pewni to lepiej się mocniej zastanowić bo jeżeli był to atak nierozpoznany przez nas to jest spora szansa iż gdy za chwilkę zamkniemy oczy i odpłyniemy w krainę snów to ponownie zostaniemy zaatakowani i to bardzo szybko (jak było to dzisiaj w moim przypadku).

Około 5:20 położyłem się na łóżku i bardzo szybko zacząłem mieć negatywne myślokształty latające w mojej głowie (nóż itd). Po pewnej krótkiej chwili wstałem i usiadłem na fotelu. Początkowo było lepiej ale gdy się mocniej rozluźniłem zaczęło być to samo i też musiałem się ewakuować (~5:30). Wiedziałem że jeżeli będę czekać jeszcze choćby z 10-15 sekund dłużej to mogę się spodziewać poważniejszych konsekwencji.

Bardzo ważne jest aby mieć w dzisiejszych czasach czysty umysł aby dobrze rozpoznawać potencjalny demoniczny atak. Jeżeli ktoś ma bałagan w głowie to może mieć duży z tym problem. W czystym i spokojnym umyśle nie powinny się jako tako pojawiać negatywne myśli, a nawet jak się pojawią to człowiek takowy powinien być świadomy (o ile trochę orientuję się w sprawie demonicznych ataków) co jest co - która myśl czy myślokształt może być powodowana interwencją demona, a która płynie z bardziej "naturalnego" źródła. Jeżeli macie w głowie często "chaos" i czujecie się w temacie demonicznych ataków mocno niepewni to zwracajcie najbaczniejszą uwagę na natrętne myśli i myślokształty. Gdy zacznie ktoś tego doświadczać to może zostać zwiedziony gdyż nie będzie widzieć swojego przeciwnika... jedynie w jego głowie zaczną się pojawiać pewne negatywne "rzeczy" - nie dajcie się zrobić w konia... nasz przeciwnik jest mistrzem działania w "niewidzialny" sposób - są to mistrzowie kamuflażu i podstępu. We śnie przeważnie atakują nas "postacie" (często ale nie zawsze wyglądające na przyjazne), a przed zaśnięciem natrętne myślokształty - to taki opis w mega skrócie.

O 6:21 idę do pokoju obok na fotel i po niedługim czasie usypiam. O 8:15 wstaję z powodu iż zostałem zaatakowany we śnie - jakaś negatywna postać wystrzeliła kabelkami, które weszły innej postaci (mnie?) do nosa (obu dziurek) i jak tylko to się stało to mnie wybudziło hmm... nie podoba mi się to...

O 22:03 idę na fotel spać, a o 23:45 wstaję z powodu ataku we śnie.

11/12.07.2012 -> O 00:29 idę na fotel spać, a o 3:40 wstaję - brak ataków.

O 4:17 idę do łóżka spać, a o 4:50 wstaję z powodu ataku we śnię - najpierw jedna negatywna postać mnie prowokowała, a jak odparłem jej "atak" to inna podmieniła jej miejsce. Na szczęście powstrzymałem się przed agresywną reakcją we śnie co mnie uratowało przed "otworzeniem się" i stratą energii. Dodam jeszcze, że przed atakiem gdy zamknąłem oczy zobaczyłem jabłko? do którego była podłączona biała? lina i po chwili ujrzałem nożyczki które tą linę przecięły - od razu się wybudziłem bo wiedziałem, że to co widziałem wydarzyło się na prawdę tylko nie byłem pewien co dokładnie się stało. Czy może ten byt się do mnie podłączał i został odcięty ode mnie (ale przez kogo?) czy może on jakieś połączenie mi odciął, które było mi potrzebne. Tak czy siak samo zjawisko było bardzo realne, a po otworzeniu oczu czułem się "umysłowo" inaczej niż przed tym "odcięciem" więc zdecydowanie jest coś na rzeczy. Jakbym miał obstawiać to pewnie bym obstawił raczej negatywną dla mnie opcję... ale pewności nie mam... Ogólnie mam wrażenie jakby z 7 czakry coś zostało mi odcięte... hmm... jeżeli to było mi potrzebne to mam nadzieję, że się odbuduje... pogadam ze swoimi opiekunami w tej sprawie...

12/13.07.2012 -> O 21:03 idę na fotel spać, a o 00:29 wstaję - brak ataków?

O 00:58 idę ponownie na fotel spać, a o 2:40 wstaję z powodu ataku we śnie - początkowo wymykałem się ich planom wystraszenia mnie ale ostatecznie i tak mnie zrobili w "jajo" -> po wybudzeniu miałem jakby wystraszenie w okolicy pępka.

Trochę po 5:56 (nie pamiętam dokładnie o której) idę do pokoju obok na fotel spać. Na początku mam trochę negatywnych myśli ale po pewnym czasie udaje mi się usnąć... następnie bodajże mam atak we śnie ale chyba nie udany dla tego byta -> ostatecznie wstaje o 8:07.

13/14.07.2012 -> O 23:15 idę na fotel spać, a o 5:30 wstaję z powodu ataku we śnie - pod koniec byłem poddany stresowi przez pewien czas ale nie mniej jednak dość gładko zostałem wybudzony więc wydaje mi się, że w tym przypadku nie było tak źle ;)

Trochę po 6:22 idę na fotel spać, a o 8:50 wstaję - brak ataków.

14/15.07.2012 -> O 00:14 idę na fotel spać, a o 3:40 wstaję z powodu ataku we śnie. Na szczęście nic mi się nie stało, a przynajmniej ja nic nie zauważyłem :)

O 4:31 kładę się na łóżku i usypiam, a o 5:10 mam ewidentny atak we śnie - otoczyło mnie wiele postaci (tak abym nie mógł się spod ich "natłoku" wydostać) i mnie fizycznie bito (kopanie + atak pięścią w lewy bok)... czułem bardzo dobrze te ciosy (nie wydawały się zbyt mocne ale jednak dochodziły celu, no i po przebudzeniu czuję się obity na lewym boku)... ale sądzę iż mojej energii nie dostali :) Fajnie było sobie przez chwilę poleżeć ale ogólnie fotel wydaje się dużo lepszym (bezpieczniejszym) rozwiązaniem.

Lekko? po 6:19 idę na fotel, a o 6:45 mam atak we śnie, następnie o 7:02 mam kolejny atak gdzie się lekko wystraszyłem - pokazali mi jak rozlała się woda koło komputera i starałem się ją szybko wytrzeć aby się komputer nie uszkodził.

Po chwili poszedłem do kuchni posiedzieć na krześle ale wciągali mnie w negatywne sny więc się ewakuowałem. Następnie byłem na fotelu w małym pokoju i było to samo... później poszedłem do dużego pokoju na fotel i ponownie ten sam motyw ataku... lekko mnie nawet wystraszyli we śnie gdy pokazali mi jak moja mama próbuje wyskoczyć za balkon więc nie odpuszczają... na szczęście nie chce mi się już zbytnio spać...

Nie pamiętam o której usnąłem ale pewnie coś około 19? (na łóżku) a około 20:20 się obudziłem - brak ataków - jak widać raz są ataki a raz ich nie ma... chodź niestety częściej są... - tak czy siak albo demony miały dziurę w swojej warcie albo byłem dobrze chroniony.

15/16.07.2012 -> O 3:55 poszedłem na fotel i za jakiś czas usnąłem, a o 4:16 wstałem z powodu już drugiego ataku (pierwszy był lekko wcześniej) - jako tako nie czułem abym miał jakiś wyciek energii z czakry z powodu ataku ale nie mniej jednak jakoś mi lekko dziwnie (w negatywnym sensie) w okolicach 4 czakry.

Za niedługi czas usiadłem na łóżku ale też byłem wprowadzany w negatywne sny itd - od razu je przerywałem i szybko się ewakuowałem - jak takie coś się nam dzieje dobrze jest wstać i pochodzić sobie w tą i z powrotem po pokoju.

Pamiętam jak kilka dni temu miałem ciekawą sytuację której nie spisałem, a mianowicie gdy siedziałem na fotelu i zamknąłem oczy to nagle poczułem jak coś z prawej strony wskoczyło na poręcz fotela. Oczywiście od razu otworzyłem oczy.

Jeżeli ktoś jest mentalnie słaby to może mieć spore problemy aby odeprzeć ataki wrzucające człowieka w negatywne sny (czasem można odebrać to jako wpadnięcie w negatywną wizję rozciągającą się na cały ekran). Często przed wrzuceniem w taki sen występują pewne objawy jak np atakujące nas negatywne myślokształty (np igły, noże, piły tarczowej itp), różne straszące nas wizje (pająki itp), głośne myśli lub nawet słyszenie pewnych demonicznych głosów które jak mi się wydaje przenikają z astrala i są celowo kierowane w nasze uszy aby nas wystraszyć (im bliżej jesteśmy stanu pomiędzy realem, a snem tym będziemy lepiej słyszeć te głosy - wynika to z dostrojenia się nas do wymiaru w jakim znajdują się demony, istnieje również ryzyko sparaliżowania ciała gdy demon szepnie wam coś do ucha). To co teraz podałem to tylko takie ogólnikowe informacje... takie mini podsumowanie.

O 4:59 poszedłem na fotel do pokoju obok i zasnąłem po niedługiej chwili - byłem atakowany ale byłem też mocno śpiący -> mentalnie starałem się stawiać silny opór ale i tak nie wyszedłem z tego bez strat... no ale cóż...  O 8:27 wstałem. Trzeba przyznać że te demony to uparte bestie.

16/17.07.2012 -> O 22:58 idę na fotel spać, a o 00:35 wstaję z powodu ataku we śnie. Następnie chwilę później idę ponownie spać ale już o 1:06 muszę ponownie uciekać z wiadomych przyczyn.

Od 1:13 do 1:35 chyba spałem na fotelu? ale nie jestem pewien ;)

O 1:35 idę spać na fotel, a o 4:20 wstaję - ktoś negatywny się mnie we śnie czepiał ale ogólnie nic specjalnego mi się nie stało.

O 4:56 położyłem się na łóżku (miałem kilka podejrzanych "myśli" itp przed zaśnięciem) i po pewnej chwili usnąłem ale już o 5:36 musiałem się ewakuować gdyż miałem atak we śnie. Jakaś miła pani przyszła do mnie gdy siedziałem z mamą na ławce (świeciło słoneczko, wokoło była zieleń) i zaczęła dotykać mojej twarzy (całość była tak realna, że nie do odróżnienia od rzeczywistości) i robiła to i robiła aż w końcu poczułem, że coś jest nie tak i po chwili mnie wybudziło. Nie straciłem energii ale nie wiem czy mnie ten demon czymś nie wysmarował gdyż czuję w miejscu dotyku ucisk. Patrząc na moje przeszłe doświadczenia myślę że mógł być to kosmita podszywający się pod tą miłą panią... ten z chudymi rękami i nogami, który już kiedyś mnie atakował. Trzeba przyznać... że to mistrzowie kamuflażu, a ten konkretny przypadek to majstersztyk w czystej postaci (realność doświadczenia, podszycie się pod miłą panią, przyjemny krajobraz, bycie z mamą, mówienie do mnie miłych słówek aby mnie uspokoić że wszystko jest w porządku itd).

17/18.07.2012 -> Lekko? po 19:30 usypiam na fotelu i wstaję dopiero o 00:03 -> pod sam koniec był już podejrzany sen ale mnie szybko wybudziło i nic mi się nie stało.

O 3:43 poszedłem spać na fotel, a o 4:58 wstaję - brak ataków.

Kot położył się na łóżku więc o 5:10 postanowiłem położyć się koło niego... o 6:40 wstałem - nie jestem pewien czy nie było ataków...

Kilka minut później poszedłem do łóżka do małego pokoju - jak zwykle planowałem tylko chwilkę poleżeć ale niestety bardzo szybko usnąłem i miałem kilka ataków jak np rzucenie się jakiej postaci koło mnie aby mnie wystraszyć, przywalenie mnie jakąś spadającą na mnie kłodą drewna... jeszcze pewnie z dwa ataki by się znalazły - zdecydowanie powinienem jednak unikać leżenia w łóżku. Muszę się zregenerować po dzisiejszej nocy :/

18/19.07.2012 -> O 00:15 idę na fotel spać, a o 2:54 mam zdecydowanie podejrzany sen ale na szczęście po chwili mnie wybudziło.

O 3:03 usypiam na krześle przed komputerem, a o 4:32 się budzę - nie jestem pewien czy był jakiś atak czy też nie? - końcówka snu jak na moje oko była trochę podejrzana.

O 4:37 idę na fotel spać, a o 5:34 wstaję - nie jestem pewien czy byłem atakowany...

Po 6:32 (nie wiem dokładnie o której) położyłem się na łóżku i za chwilkę urwał mi się film (a miałem za sekundkę wstać!) -> o 9:35 wstaję - miałem około dwóch negatywnych snów.

O 18:39 idę na fotel spać, a o 20:40 wstaję - brak ataków.

O 20:53 idę na fotel spać, a o 23:12 wstaję z powodu iż we śnie jakaś neutralna postać zaprowadziła mnie do jakiegoś pokoju gdzie usiadłem na krześle i ukłuto mnie w palec jakąś igłą, bodajże dwukrotnie (chodziło o to aby przebić skórę). Znajdowałem się w pokoju gdzie wiele osób było w ten sposób kłutych (ból ukłucia był mocno realny) - wyglądało to trochę na jakąś działalność lekarską? Powiem szczerze, że nie wyglądało to jak atak - nie było tam żadnego strachu, postacie nie wydawały się ani mocno pozytywne ani mocno negatywne (jak to przeważnie bywa podczas ataku), żadna z tych osób nie ukrywała się przed moim wzrokiem, nikt mnie nie atakował z tyłu, z boku, nikt nie próbował mnie tam wystraszyć, nie było ciemno itd. Moim zdaniem raczej na pewno nie był to atak. Dodam jeszcze, że jakiś czas temu miałem podobną sytuację o której wspominałem na swoich doświadczeniach.

19/20.07.2012 -> O 00:43 idę na fotel (zasypiam około 1:30-2:00), a o 5:50 wstaję - brak ataków.

O 6:01 postanowiłem się położyć do łóżka... gdyż nie miałem wcześniej ataków... i co się okazało? że spokojnie spałem aż do 7:50 o której sobie spokojnie wstałem!

O 12:03 położyłem się pod kątem na łóżku i troszkę drzemkałem, a o 12:26 wstałem - brak ataków.

20/21.07.2012 -> O 1:16 idę na fotel spać. Na samym początku szybko wpadłem w negatywny sen (pokazali mi jakiegoś kota który miał być chyba wyrzucony przez balkon - z tego co pamiętam to lekko się wystraszyłem). O 3:05 wstaję - wydaje mi się, że nie było już więcej ataków.

O 3:07 idę dalej spać, a o 5:16 wstaję z powodu ataku we śnie (otworzyłem drzwi a tam jakaś postać, która celuje do mnie z pistoletu - w tym momencie się lekko wystraszyłem bo uzmysłowiłem sobie iż może mnie postrzelić ale od razu ruszyłem do boju i go obezwładniłem - nie mniej jednak atak rozpoczął się jeszcze trochę wcześniej ale stawiłem tam skuteczny opór). Wydaje mi się, że jeszcze trochę wcześniej był pewien atak w którym chyba lekko strachu się najadłem?... hmmm... już nie pamiętam jak dokładnie to wyglądało i jak to się dla mnie skończyło -> czasem ciężko to wszystko dokładnie spamiętać ;)

O 5:50 idę dalej spać, a o 7:54 wstaję z powodu ataku we śnie (w ogromnym skrócie: różne, złe postacie mnie otaczały ale stawiałem im skuteczny opór ale na końcu chyba już nie dałem rady? - nie jestem tego pewien - wydaje mi się również, że był tam ktoś kto przez jakiś czas zapewniał mi bezpieczeństwo).

O 9:03 idę dalej spać, a o 11:20 wstaję - brak ataków.

21/22.07.2012 -> O 23:13 idę na fotel spać, a o 1:41 wstaję z powodu ataku we śnie. Dwie osoby zaatakowały jedną (mnie?) i zaczęły ją bić... ale ta bita postać po chwili pobiła swoich wrogów i to bardzo brutalnie... na tyle brutalnie, że we śnie odwracałem wzrok od tego na co "powinienem" patrzeć! nie wiem czy kiedykolwiek tak miałem! i nigdy o czymś takim nie słyszałem :) Faktem jest, że właśnie w tym ataku o to chodziło abym patrzył na tą krew itp rzeczy aby mnie otworzyć a ja się odwracałem od stałego patrzenia się na tą scenę i dzięki temu przetrwałem ten atak. Co do szczegółów to wyglądało to tak iż miałem sen na całej szerokości widzenia, a gdy była "ta" scena to skręcałem głową w prawo i patrzyłem się na czarny ekran (tak jakbym odwracał głowę od wyświetlanego filmu w kinie) i co chwilkę sprawdzałem czy "ta" scena się skończyła. Po "tej" scenie jeszcze przez kilka sekund sen trwał aż zostałem wybudzony - nie mniej jednak w tych kilku sekundach też mogłem zostać "otworzony" ale jakoś udało mi się je przetrwać. Oczywiście to, że się nie otworzyłem nie oznacza, że ta scena nie miała na mnie negatywnego wpływu bo miała. Chodzi o to, że udało się ograniczyłem ten negatywny wpływ na moją osobę do minimum.

O 2:53 idę na fotel spać, a o 3:35 wstaję z powodu ataku we śnie - jakaś postać chciała mi wbić jakąś strzykawkę w ramię. Mentalnie się przed tym broniłem powodując iż igła stała się tempa lub że miałem grubą ochronę w miejscy w którym ten ktoś chciał mi ją wbić. Tak czy siak nie wiem czy udało mu się osiągnąć cel jaki sobie obrał. Mam tylko cichą nadzieję iż nie powiodło mu się ale pewien tego nie jestem. Nie wiem czy ten ktoś na prawdę chciał mi coś wstrzyknąć czy był to tylko taki straszak ale tak czy siak nie lubię tych "doświadczeń" ze strzykawkami :/

O 4:10 odszedłem od komputera, łaziłem po mieszkaniu i próbowałem nie zasnąć. Pewnie dopiero po 4:30 (lub później) usiadłem na łóżku i chcąc nie chcąc z czasem usnąłem. O 5:58 miałem sen gdzie byłem na przeciw jakiegoś lekarza który dał mi jakieś dwie tabletki do buzi. Ja ich nie chciałem połknąć ale niestety ostatecznie je połknąłem. Jeżeli to był atak a tak sądzę iż był (już nie polegający tylko na wystraszeniu mnie) to coś przygotowanego przez tego kogoś połknąłem. Tak czy siak mentalnie po wstaniu postarałem się te tabletki z siebie wyjąć i "zneutralizować" ale dodatkowo wezwałem swoich opiekunów itd aby sami jeszcze się temu "przyjrzeli" i oni zadziałali w tej sprawie.

Jak się te wszystkie ataki skończą to na prawdę odetchnę z ulgą.

O 6:21 idę na fotel spać, a o 7:30 wstaję - brak ataków?

Jakiś czas później jak się usnąłem na chwilkę na łóżku wpadłem w sen z jakąś żyletką... hmm... jakoś ciężko u mnie o normalne sny... -> oczywiście od razu się ewakuowałem.

O 19:26 idę na fotel spać, a o 22:34 wstaję - brak ataków.

22/23.07.2012 -> O 23:53 idę spać na fotel, a o 4:40 wstaję - brak ataków.

Około 7:45 kładę się do łóżka i po chwili usypiam, a o 8:50 wstaję - brak ataków?

Trochę po 22 położyłem się na łóżku w małym pokoju i usnąłem, a o 23:30 miałem atak we śnie. Zostałem wciągnięty w swoje samobójstwo co mnie ostatecznie wystraszyło. Pod sam koniec ataku przerzuciło mnie ze snu do stanu pomiędzy realem a snem gdzie czułem wyraźnie pętle wokół swojej szyi z której próbowałem się wyswobodzić. Później przeniosłem się na fotel ale dalej ten byt mnie atakował. Byłem mentalnie osłabiony po tej "próbie samobójczej" i czułem że nie daję rady stawiać porządnego oporu więc musiałem wstać aby to przerwać. Dopiero po kilku następnych minutach po wstaniu moja głowa w miarę doszła do siebie. Czuję potrzebę wzmocnienia swojej 4 czakry energią.

23/24.07.2012 -> O 3:45 idę na fotel, a o 6:45 wstaję z powodu ataku we śnie.

O 7:01 idę na fotel, a o 9:00 wstaję ale nie jestem pewien czy pod koniec był jakiś atak czy też go nie było.

O 21:17 idę na fotel spać, a o 21:45 wstaję - brak ataków.

24/25.07.2012 -> Lekko po 23:35 idę na fotel spać, a o 00:33 wstaję - pod sam koniec miałem podejrzane doświadczenie pomiędzy realem a snem (widziałem jakbym miał ruszającego się pod skórą w nodze robaka?) ale czy był to atak to nie jestem pewien. Po wstaniu czułem w tym miejscu pewien dyskomfort mimo iż nie dotykałem podczas snu tym miejscem do niczego fizycznego.

O 00:44 idę na fotel spać, a o 2:14 wstaję z powodu ataku we śnie. Na szczęście wybudziło mnie w miarę gładko.

Kilka minut później idę kontynuować spanie. a o 4:57 wstaję z powodu iż we śnie musiałem zacząć uciekać przed wielkim, groźnym potworem. Moje serce lekko zareagowało na całą tą sytuację no ale... nie jest tak źle...

O 5:01 idę do łóżka spać, a o 9:21 wstaję - chyba coś w środku nocy było ale już tego niezbyt pamiętam, a przed samym wstaniem wydaje mi się że było w miarę spokojnie?

25/26.07.2012 -> Około 22:45 idę na fotel i usypiam trochę później (lekko po 23?), a o 4:57 wstaję - brak ataków.

O 5:15 idę na fotel, a o 6:28 wstaję - pod sam koniec była mocno podejrzana scena. Cała akcja działa się w moim pokoju co zapewne miało zwiększyć moje poczucie bezpieczeństwa abym czuł się pewnie i aby uśpić moją czujność - no bo co złego może mi się stać w miejscu które uważam za bezpieczne no nie? Pod koniec snu jakieś dziecko w wieku może 9 lat się do mnie przytuliło - mówiło ono że też ma ataki demoniczne jak ja i nie może spać i tak zostało na mnie aż do mojego wybudzenia (chciało chyba usnąć na mnie). Nic mi się nie stało ale odkąd pamiętam to zawsze przytulenie we śnie było związane z atakiem, a dodatkowo w tym śnie we wcześniejszej fazie były pewne podejrzane motywy więc prawdopodobnie był to atak tylko po prostu tym demonom on nie wyszedł. Wydaje mi się również, że podświadomie? mentalnie się broniłem przed podejrzanymi aspektami we śnie co spowodowało, że ostatecznie postanowili mnie "objąć" (dobrze to odczuwałem). Sen ogólnie był bardzo dobrze zrobiony - przypomina mi to sny gdzie byłem atakowany przez tego chudego kosmitę... ale czy to on mnie tym razem atakował? tego nie jestem pewien. Ogólnie cały sen był dość mocno realny, a sam fakt, że dziecko do mnie mówiło że również ma ataki demoniczne jest na prawdę podejrzane - kojarzy mi się to z uspokajaniem mnie, z próbą zdobycia mojego zaufania, a gdy się na milimetr otworzę zaatakowania mnie. Na szczęście nic im z tego ataku nie wyszło - myślę, że zasługą tego może być również spanie na fotelu. Ogólnie sen z przytuleniem znacznie różni się w porównaniu do np ostatniego snu sprzed 5 rano. W tamtym śnie nie było podejrzanych motywów, nie było żadnego "mówienia do mnie", dotykania mnie, akcja nie działa się w znanym mi miejscu, a realność snu była w normie.

26/27.07.2012 -> O 22:03 idę na fotel spać, a o 2:07 wstaję - brak ataków.

O 4:36 idę do łóżka spać, a o 7:39 wstaję - na początku było ok i miałem normalne sny ale później pojawiły się ataki - było ich z 4-5? Powinienem szybko wstać zamiast kontynuować spanie no ale tak czy siak mentalnie wszystkim się dość dobrze oparłem (ale raczej nie idealnie...) hmmm - tak czy siak moim zdaniem trochę nie potrzebnie ryzykowałem. Muszę jednak decydować się na fotel... tylko czasem ciężko się do tego zastosować gdyż łóżko jest takie wygodne...

27/28.07.2012 -> O 20:50 idę na fotel spać (nie jestem pewien czy od razu usnąłem czy było to trochę później), a o 4:56 wstaję - brak ataków. Trochę później poszedłem ponownie na fotel i próbowałem usnąć ale już po krótkiej chwili musiałem się ewakuować z powodu podejrzanych "doświadczeń".

28/29.07.2012 -> O 2:17 idę na fotel spać i tylko gdy zasypiam to pojawiają się podejrzane motywy we śnie. O 2:46 mocniej wpadam w sen, a o 3:48 wstaję z powodu ataku we śnie - moje serce zdecydowanie szybciej i mocniej biło gdy się wybudziłem...

Po 8:41 (nie wiem dokładnie o której) usypiam na łóżku, a o 11:17 wstaję - chyba nic złego się nie działo?

29/30.07.2012 -> Lekko? po 21:46 kładę się na łóżku i usypiam (z tego co pamiętam nie planowałem spać ale usnąłem tak szybko iż nawet nie zauważyłem kiedy to się stało) - wstaję o 3:39 - brak ataków.

O 13:58 kładę się do łóżka spać, a o 15:28 wstaję - brak ataków.

30/31.07.2012 -> O 1:55 idę na fotel spać, a o 2:20 wstaję z powodu ataku we śnie. Coś się na moje plecy rzuciło? - tak czy siak gdy trwał atak i zyskałem trochę więcej świadomości to trochę siłowo starałem się wybudzić i udało mi się - nie mniej jednak efekt szybko bijącego serca po wstaniu był dobrze odczuwalny.

O 2:58 idę na fotel spać, a o 4:18 wstaję - nie jestem pewien czy nie było jakiś prób ataku we śnie ale nie zauważyłem aby coś złego mi się stało.

O 4:25 ponownie idę na fotel, a o 6:08 wstaję - był atak we śnie ale odpierałem go mentalnie (próbowano mnie zaszczepić?)... ale tuż przed końcem wydaje mi się, że dostałem zastrzyk w lewe kolano (ze snu przerzuciło mnie na chwilkę do stanu pomiędzy realem a snem) -> Po obudzeniu się zrobiłem sobie krótki healing tego miejsca itd... nie mniej jednak wciąż mocno chciało mi się spać... postanowiłem odmówić "Ojcze Nasz" i gdy tylko skończyłem moja senność znacznie się zmniejszyła - czyżby ktoś mnie celowo usypiał?

O 7:08 idę kontynuować spanie na fotelu, a o 9:30 wstaję - brak ataków.

Nawet dobre kilka godzin później odczuwałem pewien lekki ból w lewym kolanie po tym zastrzyku.

cdn...

Dobry Samarytanin