NASZE DOŚWIADCZENIA

NOCNE ATAKI W ROKU 2012 - GRUDZIEŃ
(CZĘŚĆ 12)
LINK! DO CZĘŚCI 11
LINK! DO ATAKÓW W ROKU 2013 - STYCZEŃ

30.11.2012/01.12.2012 -> O 23:04 idę na fotel spać, a o 06:49 wstaję - raczej brak ataków.

Około 14:30 kładę się na łóżku i zasypiam, a około 16:30 wstaję - brak ataków.

01/02.12.2012 -> O 21:42 idę na fotel spać, a o 1:35 wstaję - pod sam koniec miałem dziwny sen - poszedłem do gabinetu dentystycznego bo martwił mnie mój stan kamienia na zębach, dentystka się mu przyjrzała (widziałem dużą twarz przed sobą, wydaje mi się iż dentystka spodziewała się mojej wizyty). Kamień między zębami odczuwałem "fizycznie", uczucie było jakbym miał reszki jedzenia między zębami, wizualnie wyglądało to jakbym miał tam jakieś szare grudki czy coś w ten deseń. Dentystka wzięła długopis? i naciskała ze sporą siłą tam gdzie był "kamień" (do tego stopnia iż odczuwałem dość dobrze fizyczny ból, nawet po chwili takiego "ciśnięcia" odczuwałem "smak krwi"), ogólnie nacisk szedł przede wszystkim między zęby (w tym między górne jedynki ale nie tylko) - osoba która to robiła nie sprawiała w żadnym aspekcie kogoś kto chce mi zrobić krzywdę. Już po tym "naciskaniu" powiedziałem jej aby uważała bo może mi "wyłamać" zęby z powodu dużej siły jaką w to wkłada. Pod sam koniec zapytała mnie na kiedy mnie zapisać, czy na niedzielę czy na poniedziałek (nie jestem pewien czy dobre dni tygodnia zapamiętałem, w głowie "chodzi" mi jeszcze "czwartek"). Uważam że nie był to atak chodź na samym początku miałem mieszane uczucia co do tego -> Jest teraz 16:50 i chciałem dodać że od rana ewidentnie (fizycznie) czuję pewne doznanie na dziąsłach - trudno jest je opisać ale moim zdaniem na 100% ma to związek z tym co działo się w nocy... na pewno to doznanie jakie teraz czuję nie jest jakimś moim wymysłem, jest na prawdę dobrze odczuwalne.

O 4:42 idę na fotel spać, a o 8:09 wstaję - brak ataków.

02/03.12.2012 -> O 21:45 powoli zasypiam na fotelu, a o 6:11 wstaję - brak ataków.

03/04.12.2012 -> O 1:36 idę na fotel spać, a o 3:45 mam podejrzany sen, wyglądało to tak jakby ktoś bardzo szybko wbił w mój tyłek jakąś igłę? (nie jestem pewien co dokładnie zaszło gdyż wszystko rozegrało się bardzo szybko) -> po chwili zasnąłem ponownie i spałem normalnie -> wstałem o 8:34.

04/05.12.2012 -> O 23:14 idę na fotel spać, a o 3:43 wstaję z powodu negatywnego snu - śniło mi się iż jakiś menel siedzący na fotelu dentystycznym zaatakował dentystę igłą i go nią dźgał (nie było tego do końca widać gdyż menel zasłaniał swoją osobą dentystę), sen był zdecydowanie negatywny i ciężko było się z niego uwolnić, odczuwałem pewien strach patrząc na całą tą sytuację.

O 8:37 idę na fotel spać, a o 11:17 wstaję - brak ataków.

05/06.12.2012 -> O 22:17 idę na fotel spać, a o 4:02 wstaję - brak ataków.

O 6:52 idę na fotel spać, a o 8:43 wstaję - brak ataków.

O 11:15 idę do łóżka spać, a o 14:07 wstaję - "w środku" spania miałem króciutki sen, w którym nagle zostałem zaatakowany przez jakieś wiertło dentystyczne... ale ogólnie nic mi się nie stało, szybko zostałem wybudzony - nie za bardzo wiem co to było, czy to jakiś atak czy tylko taki "dziwny" sen... tak czy siak nawet dźwięk tego wiertła usłyszałem... hmm.. po chwili usnąłem i już nic więcej mnie nie "atakowało"...

06/07.12.2012 -> O 22:26 idę na fotel spać, a o 3:24 wstaję - brak ataków.

O 6:27 idę na fotel spać, a o 8:07 wstaję - brak ataków.

07/08.12.2012 -> O 00:43 idę na fotel spać, a o 8:01 wstaję - brak ataków.

O 20:57 idę na fotel spać, a o 22:23 wstaję - o 22:20 wybudziłem się z dziwnego snu - na początku (we śnie) zobaczyłem kogoś (chodziło o mnie) kto uderzył o biurko (poczułem "szarpnięcie" całym ciałem), wyszedłem z ciała (poczułem to dobrze) i usłyszałem w głowie wyraźny głos "a może czymś popsiukaj" (prawdopodobnie podsłuchałem mimowolnie rozmowę dwóch osób które były obok mnie) - po chwili mnie wybudziło i powiem szczerze że byłem lekko zmieszany, nie za bardzo wiedziałem co mam o tym myśleć. Wydaje mi się że te minimum 2 osoby wyciągnęły mnie z ciała, chciały coś zrobić ale mój "sen" został przerwany. Po tym zdarzeniu po pewnej chwili ponownie usnąłem, miałem sen gdzie ktoś na kogoś był zły że wiele raz wbijał w tyłek krowie zastrzyk? i nie był w stanie tego dobrze zrobić (czyżby skrystalizowała mi się pewnego rodzaju "kłótnia" tych osób o to że nie udało im się wykonać planu w pierwszym podejściu?), jakaś postać podeszła do tyłka krowy, podciągnęła jej ogon do góry i w tym momencie mnie wybudziło z dziwnym uczuciem w dolnym odcinku kręgosłupa (mniej więcej wysokość 2 czakry) - na 100% ktoś coś tam zrobił, obstawiam że "wsadził" tam jakąś energie (mogę się mylić ale raczej mam rację - PS. nie widziałem żadnych strzykawek ani niczego podobnego), tylko teraz pytanie, czy te "osoby" które to zrobiły były dobre czy jednak złe - obstawiałbym że dobre z powodu iż była tu "próba" zrobienia tego poprzez wyciąganie mnie z ciała co może świadczyć (patrząc na moje przeszłe doświadczenia) że ktoś chciał uniknąć przeze mnie odczuwania jakiegoś bólu związanego z interwencją - tak czy siak wydaje mi się, że jakby to były złe istoty to bardziej zobaczyłbym to we śnie, w sensie bardziej mój sen stałby się negatywny, zobaczyłbym jakieś "atakujące" mnie strzykawki i tego typu rzeczy... Po obudzeniu się czuję pewien ucisk w dolnym odcinku kręgosłupa - jak wiemy jest to dość ważny obszar... hmm... Na koniec dodam jeszcze, że w przeszłości miałem z 1-2 tego typu bardzo podobne doświadczenia i do dzisiaj uważam iż nie były to ataki więc prawdopodobnie to również atakiem nie było - ale jak zwykle... mogę się mylić... chodź na obecną chwilę nie wydaje mi się abym się mylił ;-)

08/09.12.2012 - > O 00:54 idę na fotel spać, a o 8:51 wstaję - brak ataków - jedynie spiszę iż pod sam koniec miałem sen gdzie dentysta miał mi nałożyć na zęby jakieś fioletowe lekarstwo  (upewniałem się czy aby nie ma ono w sobie fluoru i dostałem odpowiedź przeczącą - chodzi chyba o usuwanie tych szarych grudek o których jakiś czas temu pisałem) - piszę o tym jedynie jako kontynuacja "snów" dentystycznych.

09/10.12.2012 -> O 21:47 idę na fotel spać, a o 5:37 wstaję - brak ataków.

O 7:56 lub lekko później idę na fotel spać, a o 11"58 wstaję - brak ataków.

10/11.12.2012 -> O 22:40 idę na fotel spać, a o 6:48 wstaję - brak ataków.

11/12.12.2012 -> O 20:42 idę na fotel spać, a o 2:18 mam podejrzany sen - we śnie było ciemno (tak zresztą jak w moim pokoju) i podbiegła do mnie jakaś postać (niby to miała być moja siostra) i zaczęła się ze mną "siłować" na ręce (takie odpychanie się rękami że tak to nazwę, odczuwałem to bardzo dobrze, po dość krótkim czasie zacząłem świadomie odpierać jej atak, postać mnie atakująca stała w cieniu i nie było widać jej oblicza, wszystko było w tym miejscu "czarne", odczuwałem jedynie jej ręce i do pewnego stopnia je widziałem), następnie ktoś (niby moja mama - pewnie opiekun?) z pokoju obok zaczął szybko zmierzać do pokoju w którym byłem, postać która mnie atakowała zaczęła uciekać, gdy "moja mama" wbiegła do pokoju i zapaliła światło ta postać mnie atakująca uciekła do łóżka chowając się pod kołdrę udając iż śpi ;-) - dodam iż nie odczuwałem w tym śnie żadnego strachu ani niczego podobnego. Po tym dziwnym śnie spałem już normalnie, wstałem o 4:37.

O 7:44 idę do łóżka spać, a o 10:05 wstaję - kilka minut przed wstaniem zobaczyłem we śnie jak jakaś ręka dotyka mnie kilka razy z lewej strony brzucha (czułem dotyk) - wydało mi się to podejrzane więc kilka minut później wstałem z uczuciem ucisku w tym miejscu.

12/13.12.2012 -> O 21:54 idę na fotel spać, a o 5:16 wstaję - brak ataków.

13/14.12.2012 -> O 19:42 idę na fotel spać, a o 6:44 wstaję - miałem w sumie z 2 podejrzane sny ale mentalnie je "odparłem" (że tak to nazwę) i nic mi się nie stało - nie jestem na 100% pewien czy były to ataki ale w minimum jednym z nich była pewnego rodzaju próba wywołania we mnie strachu co wydaje się podejrzane, mentalnie opanowałem sytuację więc nie doszło do żadnego mojego wystraszenia się... ale jak mówiłem wcześniej nie jestem absolutnie pewien czy te podejrzane sny były atakami.

O 18:30 zauważyłem bardzo wyraźne cztero centymetrowe "ciachnięcie" na mojej szyi (z lewej strony) - czyżby miało to związek z jakimś nocnym atakiem? hmm... Nie przypominam sobie abym w ostatnim czasie się w tym miejscu czymkolwiek zranił, kot też na mnie nie skakał (itd) więc ta ewentualna przyczyna na pewno odpada, zdecydowanie jest to zagadkowa rana... hmm... Mówiąc szczerze wydaje mi się, że gdy jadłem śniadanie to nagle mnie w tym miejscu coś zabolało ale nie jestem pewien czy nie jest to jakieś "fałszywe wspomnienie", po prostu nie pamiętam już dobrze czy tak było czy też nie, ale nie mniej jednak rana jest rzeczywista.

14/15.12.2012 -> O 23:15 idę na fotel spać, a o 4:01 mam bardzo podejrzany sen, a mianowicie byłem na jakimś obozie surwiwalowym (coś jak "selekcja") i dowódca (wielki osiłek) staną na wprost mnie, trzymał porządny młotek w ręku, na krótką chwilę przyłożył go do moich zębów (poczułem dokładnie jak ich dotyka, nie było to miłe uczucie), po chwili go odsunął, skierował swój wzrok na ścianę i uderzył w nią tym młotkiem dobre kilka razy (uszkadzając ją) - były to w pewnym sensie ruchy precyzyjne a zarazem ukazujące siłę ciosów tego narzędzia, następnie przyłożył ponownie młotek do moich zębów ale w odległości może dwóch milimetrów od nich i z ogromną siłą brał zamach tą ręką w bok i ponownie z ogromną prędkością przykładał młotek na tą niewielką odległość od moich zębów, i tak machał cały czas, taki pokaz precyzji, każdy kto tam jeszcze był wiedział że jeden nie udany zamach i nie mam zębów, sam zresztą podczas gdy ten osiłek to robił dobrze zdawałem sobie z tego sprawę, co więcej odczuwałem "wiatr" na zębach powodowany tymi szybkimi ruchami młotkiem, takich ruchów było z 15? albo i więcej, nie było ich zbyt mało, było ich w sumie zbyt dużo, ogólnie miałem zamknięte oczy gdy to robił (ale i tak wszystko widziałem, w końcu to sen) - im dłużej to robił tym bardziej chciałem aby natychmiast skończył. Z powodu dużego ryzyka uszkodzenia mnie starałem się nawet o milimetr nie poruszyć, ale cała sytuacja była bardzo realna, wręcz było to niesamowite, jakbym doświadczał tego naprawdę. Po pewnym czasie wybudziło mnie z powodu strachu, po wybudzeniu się nie waliło mi serce jak oszalałe (a chyba powinno) ale jednak odczuwam pewne skutki wystraszenia się itd - muszę psychicznie się lekko pozbierać po tym doświadczeniu, obstawiam że chodziło o to aby mnie wystraszyć i w sumie udało się to do pewnego stopnia ale gdyby to był atak to czy nie dostałbym w zęby tym młotkiem po pewnym czasie? - tak czy siak samo doświadczenie czegoś takiego nie różni się zbytnio od tego jakby się działo to w realu, a przynajmniej tak to wygląda z mojej perspektywy - brrrr... to było dziwne doświadczenie... wolę już czegoś takiego nie doświadczyć nigdy więcej... cały czas miałem świadomość, że jeden czy dwa milimetry za blisko ten osiłek przybliży ten młotek do moich zębów i wszystkie pójdą się "kiwać".

15/16.12.2012 -> O 22:51 idę na fotel spać, a o 4:47 wstaję - w środku nocy i pod sam koniec spania miałem podejrzane sny, za tym drugim razem wolałem już wstać.

O 6:29 idę do łóżka spać, a o 10:45 wstaję - w sumie miałem z dwa podejrzane sny, w jednym mnie nawet jakiś "dinozaur reptiliański" gonił (mówiąc w dużym skrócie)... nie wiem czy był to atak ale było to "troszkę" podejrzane...

Około 21:00 poszedłem na fotel spać ale ciągle jak zamykałem oczy atakowały mnie jakieś strzykawki (jest to dość realne doświadczenie), tak już mam od dłuższego czasu (z kilka miesięcy?) i po jakichś 30 minutach gdy kolejna strzykawka mnie atakowała postanowiłem że spróbuję zlokalizować źródło problemu - czułem że jest to coś na kształt zakodowanego programu który się uruchamia gdy zamykam oczy (w sumie nawet gdy miałem je otwarte ale chciałem iść spać siedząc już na fotelu to też byłem przez te strzykawki do pewnego stopnia atakowany). Zamknąłem oczy, skupiłem się i wydałem polecenie aby zlokalizować źródło strzykawki, która mnie chwile wcześniej atakowała (podkreśliłem aby zostały mi pokazane tylko negatywne rzeczy), przed sobą (nie do końca wyraźnie ale jednak) zobaczyłem  pewien obszar w mózgu, po chwili ujrzałem jakby jakąś pluskwę (okrągłe białe urządzonko z pikającym zielonym światełkiem), zdałem sobie sprawę iż to jest przyczyną występowania moich "problemów" ze strzykawkami. Po chwili zlokalizowałem jeszcze jedną taką "pluskwę" (ogólnie było ich chyba kilka?, nie wiem dokładnie ile, myślę że minimum 2...) - postanowiłem je zniszczyć - gdy niszczyłem te urządzonka (piszę w dużym skrócie) już na wstępie (przy niszczeniu pierwszej) poczułem się dziwnie, odczuwałem to bardzo wyraźnie i wręcz fizycznie ale nie wiem jak to dokładnie opisać, jakby mnie przeszły zimne poty? - tak czy siak następowała ewidentna zmiana. W trakcie niszczenia tych "pluskiew" postanowiłem wezwać Archanioła Michała i Gabriela + moich opiekunów itd aby mi w tym pomogli. Zobaczyłem po chwili również jak jakieś kable się odłączają (tak po prostu). Następnie postanowiłem przeskanować cały mój mózg aby sprawdzić czy jeszcze coś tam negatywnego zalega - zobaczyłem po chwili jak mój mózg jest skanowany - wydałem polecenie do moich pomocników aby gdy coś znajdą pozbyli się tego i oczyścili mój mózg na tyle na ile jest to możliwe. Najlepsze jest to że gdy pierwsza pluskwa przestawała działać to atakujące mnie strzykawki nagle poznikały z mojej "głowy" (że tak to nazwę), nie wiem czy w 100% wyłączyłem ten negatywny program ale odczuwam bardzo dużą różnicę - możliwe że te "programy" zostały mi zakodowane przy którymś z nocnych ataków, możliwe że nastąpiło to w jakimś śnie, kodowanie odbywa się z pewnością na subtelnych polach naszej istoty, na poziomie podświadomym, aby później coś takiego usunąć trzeba zejść do tego poziomu i świadomie dokonać naprawy. Dodam jeszcze, że kilka dni temu jak mnie taka strzykawka atakowała po zamknięciu oczu to też próbowałem ją zlokalizować w swoim mózgu i udało mi się ją wyłączyć ale nie odnalazłem wtedy tych "urządzonek" które były źródłem problemu. Jak będę miał jeszcze jakieś problemy tego typu to będę stosował metodę namierzania i eliminacji źródła zagrożenia ;-)

16/17.12.2012 -> O 23:23 idę na fotel spać, a o 4:37 wstaję - w sumie było kilka podejrzanych snów, w jednym ewidentnie było mocno negatywnie... a co do zasypiania to było bez porównania lepiej, kolosalna różnica :)))

17/18.12.2012 -> O 21:09 idę na fotel spać, a o 7:04 wstaję - brak ataków.

18/19.12.2012 -> O 20:47 idę na fotel spać, a o 2:42 wstaję - brak ataków.

O 5:31 idę na fotel spać, a o 6:30 wstaję - pod sam koniec miałem atak złych postaci we śnie.

19/20.12.2012 -> O 20:44 idę na fotel spać, a o 3:15 wstaję z powodu ataku we śnie - w sumie było ich chyba aż 3 - dwa pod koniec i jeden trochę wcześniej - prawdopodobnie w tym ostatnim byli to jacyś kosmici (skrystalizowało mi się to jako obca rasa przybywająca na Ziemię, + widziałem jakby się otworzył jakiś "tunel"? między mną a nimi [miałem wrażenie, że mój opiekun? powiedział wtedy że nie dobrze, że tak się stało], tak czy siak ten sen przeplatał się z atakiem) - sam atak wyglądał tak że jakaś postać próbowała strzelić mi w twarz jakimś ostrym "kijkiem" ale jej się to nie udało (próbowała w sumie aż kilka razy), była też jakaś postać która stała tuż przede mną, tak jakby mnie osłaniała aby tamta postać we mnie nie trafiła, czyżby to był mój opiekun? - tak czy siak thx za pomoc.

Około 19:30? (nie wiem dokładnie o której) idę do łóżka spać, a o 20:30 wstaję - brak ataków.

20/21.12.2012 -> O 22:45 powoli zaczyna zasypiać na fotelu, a o 1:36 wstaję - brak ataków.

O 2:50 idę na fotel spać, a o 3:14 wstaję z powodu ataku we śnie - na początku widziałem jakąś negatywną postać która się do kogoś przyczepiła ale po chwili dała jej spokój, po chwili miałem inny sen gdzie przemieszczałem się przez jakieś pokoje, nagle doszedłem do pewnego miejsca gdzie były przede mną dwie postacie, nagle jedna chwyciła mnie za ubranie i drugą ręką biła mnie po twarzy, na szczęście jej ciosy nie były zbyt silne i po chwili mnie wybudziło.

O 5:01 idę na fotel spać, a o 8:17 wstaję - z tego co zapamiętałem było w miarę ok...

21/22.12.2012 -> O 21:47 idę na fotel spać, a o 7:07 wstaję - brak ataków.

22/23.12.2012 -> O 22:51 idę na fotel spać, a o 3:33 wstaję z powodu podejrzanego demonicznego snu.

O 4:53 idę na fotel spać, a o 5:48 wstaję - brak ataków.

O 7:25 idę na fotel spać, a o 12:12 wstaję - brak ataków.

23/24.12.2012 -> O 22:15 idę na fotel spać, a o 2:44 wstaję z powodu podejrzanego snu o szczepionkach i ufo, nie zauważyłem aby coś mi się stało no ale... wolałem jednak się ewakuować... tak na wszelki wypadek... nie jestem pewien czy był to atak... nie mniej jednak dmucham na zimne...

24/25.12.2012 -> O 23:21 idę na fotel spać, a o 4:53 wstaję z powodu ataku we śnie - miałem niby normalny sen, który trwał i trwał aż znalazłem się u siebie w mieszkaniu na fotelu (w pokoju obok niż normalnie się znajdowałem). Chodziła koło mnie jakaś miła postać, jakiś dziadek który miał rzekomo problemy ze zdrowiem, zaleciłem mu medytację, on powiedział że lekarz mu ją zalecił i aby napełniał się białym światłem ale miał wątpliwości czy aby na pewno kolor biały jest dobry, ja mu odpowiedziałem, że jest dobry że sam go "wciągam?" (chyba takiego słowa użyłem) i wtedy ten mile wyglądający dziadek staną obok mnie i trzymając w ręku prawdopodobnie strzykawkę, skierował ją bardzo szybko w kierunku mojego lewego nozdrza, jak tylko ją kierował w stronę mojego nosa to już zacząłem proces błyskawicznego wybudzania się, spieszyłem się jakby usiadł na mnie "skorpion", i wręcz od razu się wybudziłem - szansa, że coś mi się stało jest bardzo mała, chyba nigdy się tak szybko nie wybudziłem o własnych siłach. Przed samym atakiem nie było widać niczego podejrzanego, sugeruję to iż zaatakował mnie ktoś bardzo silny, ktoś kto nie pozostawia widocznych śladów we śnie, no i ten perfekcyjny kamuflaż starszego miłego człowieka, oraz ten dialog, prawdziwe mistrzostwo, co więcej domyślam się kto to był, jedyna opcja jaka przychodzi mi do głowy to "kosmita", i to ze zdecydowanie negatywnego bieguna. W najbliższym czasie na 100% nie wybiorę się spać, jak oni grasują po astralu to ja siedzę w świecie fizycznym ^^ Dodam jeszcze że ważnym jest iż pojawiłem się w końcowej fazie snu na fotelu (mimo iż byłem w innym pokoju to jednak jest to ważne), moim zdaniem sugeruje to iż znalazłem się w innej fazie śnienia, tej bliżej rzeczywistości, widocznie w tej fazie muszę być aby tego typu atak mógł być skutecznie przeprowadzony - dla mnie ma to sens.

O 11:26 lub lekko po położyłem się na łóżku i "przez przypadek" usnąłem... obudziłem się o 14:05... poleżałem jeszcze 10 minut i wstałem... na szczęście nie było żadnych ataków...

25/26.12.2012 -> O 21:18 idę na fotel spać, a o 6:41 wstaję - brak ataków.

26/27.12.2012 -> O 21:09 idę na fotel spać, a o 5:56 wstaję - brak ataków.

27/28.12.2012 -> O 00:26 idę na fotel spać, a o 9:04 wstaję - były w kilku moich snach podejrzane postacie z "diabełkami" w oczach, ale nie zauważyłem aby coś mi się stało, chodź usilnie próbowały do mnie dojść, co nawet im się udało no ale jak mówiłem nic specjalnego mi nie zrobiły.

28/29.12.2012 -> O 20:34 idę na fotel spać, a o 1:55 wstaję - brak ataków.

29/30.12.2012 -> O 22:08 idę na fotel spać, a o 4:10 mam sen gdzie jakaś postać ma twarz zszywaną igłą przez inną osobę, ja się przez chwilkę na to patrzyłem ale zdałem sobie sprawę iż patrzenie na to może spowodować moje "wystraszenie się" więc we śnie się odwróciłem i widziałem "bodajże" tylko czerń, a sen trwał dalej (z tego co pamiętam pewnymi zmysłami w ograniczonym stopniu widziałem co się tam dzieje ale mocno odbiegało to widzenie od "patrzenia" się na tą scenę w oczywisty sposób) - po chwili zostałem wybudzony - zasnąłem za jakiś krótki czas i spałem do 5:10... postanowiłem nie przedłużać spania gdyż nie czułem się zbyt pewnie, pod sam koniec w moim śnie zauważyłem jakąś postać stojącą koło mnie, wydaje mi się iż mógł to być mój anioł stróż ("anielski" wygląd, spokój wewnętrzny itp)... ale nie jestem do końca pewien kto to dokładnie był...

30/31.12.2012 -> O 22:36 idę na fotel spać, a o 5:52 wstaję - brak ataków.

O 7:33 idę na fotel spać, a o 9:54 wstaję - brak ataków.

cdn...

Dobry Samarytanin