|

W
2009
(LINK!)
i
wcześniej również miałem odwiedziny nocnych gości tylko nie
spisywałem tego z taką intensywnością jak spisuje to obecnie
- i owszem miałem ich troszkę mniej ale nie mniej jednak
były... w tym również zranienia itp. Ogólnie motyw nocnych
ataków ciągnie się za mną już od wielu lat... tylko kiedyś
nie wiedziałem z czym mam do czynienia... ale dobrze, że w
pewnym momencie otworzyły mi się oczy na tą "rzeczywistość".
(dopisane 20.03.2012)
Notka
wstępna odnośnie użytego obrazka:
Niby postać na obrazku nie przypomina z wyglądu byta, który
mnie atakuje (czasem są to byty zrobione z czarnej energii,
a czasem całkowicie niewidzialne - różnie bywa), ale ten
obrazek idealnie odwzorowuje wnętrze tych "upadłych" istot,
a mianowicie chodzi tutaj o brak jakichkolwiek uczyć
wyższych (typu współczucie itd)! Przypomina mi to trochę
postawę iluminatów którzy mają zwykłych ludzi za bydło i nie
mają wyrzutów sumienia gdy ich zabijają (np WTC 9/11,
chemtrails itd). Ładnie było to ujęte w Harrym Potterze
odnośnie dementorów, że "w ich naturze nie leży
wyrozumiałość" (chodzi mi tutaj ogólnie o naturę tych
bytów). Ogólnie warto
zdawać sobie sprawę z tego, że ze strony tych bytów nie ma co
liczyć na jakikolwiek akt współczucia, zrozumienia czy
czegoś podobnego. Trzeba pamiętać, że ten byt wykorzysta
Twoje najsłabsze punkty, a nawet jak znajdziesz skuteczną
metodę obrony to po 1-2 dniach już będziesz miał nowy typ
ataku lub przyjdzie ktoś silniejszy kto da Ci radę albo po
prostu owy byt znajdzie kolejny Twój słaby punkt i będzie
Cię "farmił" (regularnie okradał z energii) bez litośnie aż
Twoje morale spadną na łeb na szyję. Nie oczekuj, że skończą
się te ataki gdy będziesz miał już dosyć... o nie nie nie...
Należy się bronić do ostatnich sekund przed wstaniem z
łóżka... nigdy nie wolno odpuszczać i pozwalać się "sfarmić"
(dać sobie ukraść energię bez stawienia oporu).
Uświadomienie sobie złej sytuacji w jakiej się znaleźliśmy
to już połowa sukcesu, następnie należy poznać metody
obronne bo bez nich to po kilku dniach potyczek z ciemną
mocą będziemy mieli zerowe morale oraz nasze czakry (lub
któraś konkretna czakra) będą w opłakanym stanie. Złe siły
nie dość, że kradną Ci energię to jeszcze próbują zniszczyć
czakry (w moim przypadku celują przede wszystkim w czakre
serca, ale czasem przy okazji dostanę jeszcze w jakąś inną)!
Więc to nie są żarty. Jak się ktoś nie będzie bronił to
raczej marny jego los. Pierwszy etap to uświadomienie sobie
tego co się dzieję, a wmawianie sobie, że to "zwykły
sen" jest dla takiej osoby czystym "samobójstwem"! Ja na
początku swoich "przygód" z nocnymi atakami (powiedźmy, że
chodzi o rok 2009 gdzie było już tych ataków znacznie więcej
niż w poprzednich latach) też za bardzo się nie broniłem bo
nie zdawałem sobie do końca sprawy z tego co się właściwie
dzieje. Bardzo mocno te byty pracują nad człowieka głową
(hipnoza). Wprowadzają człowieka w "przyjemny" stan aby
nawet nie myślał o obronie (warto zobaczyć serial "V" i
metody przywódczyni obcych - błogość używana do kontroli).
Trzeba postawić się temu złu które nadciąga w nocy! Jest
takie powiedzenie "zesraj się a nie daj się" i każdy kto
jest w podobnej sytuacji wręcz zdecydowanie powinien
zastosować się do tych słów! Jeżeli ktoś tego nie zrobi może
stać się "farmą" dla tego byta i wtedy nie zazna już w nocy
spokoju (chyba, że postanowi się bronić). Trzeba zdecydowanie
stawić opór... innej opcji nie ma!
(notka napisana 05.09.2010)
31.12.2009/01.01.2010 ->
Dobrze się chroniłem ostatnio (a przynajmniej tak mi się
wydaję) i "czarny"? zastosował nowy rodzaj ataku aby się do
mnie dostać. Polega on na tym, że we śnie pojawia się jakąś
akcja która ma wywołać w Tobie "przestraszenie się" i wtedy
jest wysysana energia z 4 czakry. Podam może przykład
takiego snu np. wpadam do czarnej wody i się prawię topię i
łup czuje jak z 4 czakry mi energia uciekła :/ -> następny
przykład: schodzę brudnymi schodami w dół do piwnicy; jestem
już w piwnicy i nagle ktoś nieznajomy otwiera drzwi i sie na
mnie patrzy i energia poleciała z czakry :/ -> i jeszcze
jeden przykład, który pamiętam: coś w stylu walca zmieliło
faceta na miazgę i też straciłem energie -> był jeszcze
jeden taki sen przy którym straciłem energie, ale już go nie
pamiętam -> chodzi tylko o ukazanie jak taki atak poprzez
sen może wyglądać. Oczywiście podkreślę, że za każdym razem
czułem jak tracę energię, a ja już na tego typu rzeczy
jestem mocno wyczulony hehe. W sumie dzisiaj w nocy
straciłem energię w ten sposób aż 4 razy! Niby dużo, ale
byłem całkowicie zaskoczony innym niż dotychczas typem
ataku. Przy pierwszym ataku olałem to zupełnie chodź
poczułem, że z 4 czakry uszła mi energia. Przy drugim ataku
już wiedziałem, że coś jest nie tak i zacząłem jeszcze
szczelniej się "zapatulać" kołdrą i spać na boku. Niestety
to nic nie pomogło. Przyszedł 3 i 4 atak i uświadomiłem
sobie, że moja obrona jest po prostu nie skuteczna. Ale było
coś bardzo pocieszającego w tym wszystkim. Przy każdym z
tych czterech ataków traciłem bardzo mało energii z 4 czakry
(a przynajmniej tak mi się na dzień dzisiejszy wydaje)! Przy
normalnym jednym "frontalnym ataki", który wygląda tak, że
budzę się i widzę czarną energię np. nad sobą i przy udanej
próbie ataku udaje jej się wyssać moją energie z 4 czakry ->
to przy jednym takim ataku traciłem bardzo dużo energii! a
przy tych co były dzisiaj bardzo mało, a przynajmniej takie
są odczucia moje co do ilości traconej energii. Oczywiście
dość szybko wymyśliłem metodę obrony. Kładłem jedną rękę na
4 czakrze tak jakbym chciał ją doenergetyzować i okazało się
to skuteczne! Wydaje mi się, że było jeszcze kilka prób
wystraszenia mnie we śnie, ale przy żadnej z tych prób nie
poczułem abym stracił jakąkolwiek energie! Co ciekawe już
rano leżałem sobie na plecach i nastąpił ponowny atak ->
cały czas trzymałem rękę na 4 czakrze -> poczułem jakby lewa
strona mojego ciała (od tej strony szedł atak) zdrętwiała?
coś w stylu ucisku? ciężko to opisać, ale trwałem w tym
stanie jakaś chwile sprawdzając czy zabierze mi energie ten
byt i nic nie zabrał :) -> Następnie obudziłem się i bez
jakiegoś poruszania się znowu szybko wszedłem w głęboki stan
relaxu i znowu to samo i ten sam atak, tak samo wyglądający
i znowu nic nie straciłem (jak się traci energię to jest
takie specyficzne uczucie na 4 czakrze -> jak ktoś wyskoczy
nagle z szafy i was wystraszy to może to być coś zbliżonego
do tego? nie wiem czy to dobry przykład, ale myślę, że trochę
zbliżony do tego co się czuje na tej czakrze przy "udanym
dla czarnego" ataku). Chyba w sumie 4 razy byłem w tym
stanie zdrętwienia/ucisku połowy mojego ciała testując
(zaczynając test od drugiego ataku) czy metoda nakrywania
czakry ręką jest skuteczna i okazała się skuteczna. Nie
testowałem tego więcej razy bo nie warto kusić losu jak już
to gdzieś pisałem i ten test sam z siebie wyszedł tak trochę
spontanicznie, ale dzięki niemu wiem co powinienem robić przy
tego typu ataku. Niestety trzymanie ręki na czakrze w każdej
pozycji gdy zasypiam nie zawsze jest wygodne :/, ale jakoś
sobie poradzę ;)
01/02.01.2010 -> dzisiaj "zabawa" trwała całą noc... chyba w
każdym śnie miałem atak! Ogólnie to nie czułem aby wyssał
energie z 4 czakry, ale moim zdaniem trochę jej ukradł.
Ciężko się bronić gdy śpię na bokach przy tym typie ataku ->
ciężko trzymać ciągle rękę zakrywającą czakre serca. Na
dodatek przy ostatnim ataku we śnie wyssał mi energię z 3
czakry! Muszę coś szybko wymyśleć bo tak być nie może :/
02/03.01.2010 -> testowałem dzisiaj czy poduszka włożona pod
koszulkę, zakrywająca czakry 3 i 4 coś pomoże przy tym typie
ataku, ale niestety straciłem tylko dwa razy energię przez
ten test :/ Później tylko trzymałem rękę na 4 czakrze i już
nic nie straciłem przy próbie wystraszenia we śnie. Gdy
kładę się na plecach bardzo łatwo tą metodą się bronić, ale
gdy już chce zasypiać leżąc bokiem to ciężko jest trzymać
rękę zakrywającą 4 czakre przy ciele cały czas... położyłem
poduszkę za moją ręką aby ręką gdy chce oddalić się od
czakry wtedy poduszka ją przytrzyma na miejscu, ale wciąż nie
jest zbyt wygodnie dlatego nie za bardzo się dzisiaj
wyspałem... , ale to nic...
04/05.01.2010 -> okazało się, że nie potrzebnie tyle uwagi i
wysiłku skupiłem na zakrywaniu ręką 4 czakry. Nie zauważyłem
że praktycznie codziennie (nie wiem nawet od jak dawna)
byłem w pewnym sensie hipnotyzowany (wprowadzany w taki
trochę przyjemny stan, że nie masz weny na obronę -> jakby
jakąś morfinka czy "głupiego Jasia" ci podali), ale jakoś
tego nie zauważyłem -> dopiero dzisiaj się zorientowałem :/
Dzisiaj dostałem mocny atak w 4 czakre :/ Poczułem jakbym
dostał jakimś karabinem snajperskim w czakre (atak było
około 4 w nocy) i uszło mi sporo energii względem
poprzednich ataków i właśnie wtedy powoli zacząłem zdawać
sobie sprawę, że wciąż jest coś nie tak, że moja obrona nie
jest tak skuteczna jak skuteczna być powinna... nawet raz
ten byt mnie zaatakował, że wlazł mi na szyję / głowę i wtedy
doszło do mnie jeszcze mocniej, że wciąż jak leże to jestem w
jakimś dziwnym stanie!, że tak być nie powinno! Najgorsze
jest to, że ten stan jest przyjemny dlatego jakoś nie chce
się człowiekowi walczyć w tym stanie specjalnie albo uwolnić
się z niego. Nie za bardzo wiedziałem co robić, ale
wiedziałem, że taka obrona jaką stosuje jest nie skuteczna
chodź wydawała mi się właściwa jeszcze dzień wcześniej!
Przypomniałem sobie o tym, że kryształ górski pod poduszką
bardzo skutecznie działał na atak na szyję / głowę.
Położyłem go pod poduszkę i poszedłem spać. Gdy usnąłem
oczywiście znowu ten byt atakuje i wchodzę w ten przyjemny
"zwodniczy" stan (powodowany przez tego byta) i po chwili
śnienia po prostu mnie wyrzuca ze snu i w pewnym sensie się
budzę i jestem w normalnym stanie, a nie w stanie
"hipnotycznym" i tak się działo jeszcze dobre kilka razy
(oczywiście gdy nie miałem tego kryształu pod poduszką to
nie byłem wyrzucany ze snu, a gdy sen się skończył to byłem
w tym "hipnotycznym" stanie). Już wiem, że od teraz kryształ
zawsze będzie pod poduszką albo koło głowy gdy będę
zasypiać. To powinno znacznie utrudnić temu bytowi ataki na
moją osobę. Szkoda jedynie, że tak późno to zastosowałem
ale na dzień dzisiejszy wydaje się to być mocno skuteczne i
kasuje po obudzeniu się stan "hipnotyczny" wywoływany
właśnie przez tego byta. Fajnie było sobie leżeć w łóżku bez
tego dziwnego stanu :)
05.06.01.2010 -> dzisiaj dostałem mocno w 4 czakre... było
wiele ataków przez całą noc..., ale nie byłem hipnotyzowany
bo ciągle trzymałem kryształ górski pod poduszką... zawsze
coś, ale to wciąż za mało aby się w pełni skutecznie obronić
:/
06/07.01.2010 -> chciałem dzisiaj w nocy wypróbować metodę
spania na brzuchu, ale podczas snu przekręciłem się na plecy
jakimś cudem i nic z tego nie wyszło :/ Jak byłem młodszy to
nigdy nie spałem na plecach, a zawsze na boku, a teraz jakoś
non stop chce mi się spać na plecach (na boku oczywiście
też) nie wiem czemu, ale jakoś mi tak bardzo wygodnie (a
kiedyś nie była to wygodna pozycja dla mnie). Spanie na
brzuchu jak na razie jest dla mnie dość mało komfortowe :/
Postaram się zasypiać przynajmniej pomiędzy pozycjami na
boku, a na brzuchu. Dzisiaj też dostałem bęcki i dlatego tak
kombinuje..., ale czasem mam wrażenie, że te wszystkie metody
są praktycznie nic nie warte... chodź raczej jest to nie
prawda bo pamiętam jak kiedyś woda święcona położona pod
poduszkę uniemożliwiała hipnotyzowanie mnie we śnie, ale
teraz wydaje się jakby to nic nie dawało... Oczywiście wiem
że teraz przychodzą mocniejsi przeciwnicy niż byli kiedyś i
dlatego wydaje mi się, że moje metody obronne są mało
skuteczne no, ale przecież nie będę leżał na plecach nie
przykryty kołdrą z wywieszoną tabliczką "zapraszam" no nie?
;) -> jakoś bronić się trzeba i dalej będę kombinować :)
Właśnie na księdze gości podsunięto mi ciekawy pomysł na
obronę. Kiedyś o ile się nie mylę sposobem aby wampir Cię
nie skrzywdził było obsypanie solą się dookoła (a może coś
mi się wydaje tylko?) -> tak czy siak obsypałem lekko solą
(później poświęconą przeze mnie) dookoła swoje łóżku i
zobaczymy czy to cokolwiek pomoże -> posypałem sobie też
lekko poświęconą przeze mnie solą czubek głowy... tak dla
ochrony :)
07/08.01.2010 -> jakoś ta sól chyba nic nie dała :/ ->
dzisiaj ataki były bardzo zakamuflowane... ciężko było
wykryć czy we śnie był atak czy nie... oczywiście czułem to
po utracie energii z 4 czakry itd. itp. Nie hipnotyzowali
mnie dzisiaj (miałem kryształ górski pod poduszką), ale z
drugiej strony sobie myślę, że nie potrzebują mnie
hipnotyzować skoro mają dojście do energii na 4 czakrze no
nie? Nie jestem dokładnie pewien czy są w stanie mnie
skutecznie hipnotyzować gdy mam kryształ górski pod poduszką
czy nie (wydaje mi się na dzień dzisiejszy, że nie)? W sumie
dzisiaj nie było takiej potrzeby bo i tak dostali to po co
przyszli :/, ale ja nie składam broni...
12/13.01.2010 -> obecne metody jakie stosuje wydaje się
nieskuteczne -> dostałem dzisiaj bęcki i postanowiłem wrócić
do metody z zakrywaniem 4 czakry ręką. Na razie nie mam
lepszej metody, a metodę obrony muszę dostosować do typu
ataku więc może się uda... od następnej nocy postaram się
bronić każdej nocy tą metoda że: gdy leże na plecach to
zakrywam ręką 4 czakrę, następnie kładę kryształ górski na
nią i przykrywam kryształ drugą ręką lub kryształ górski
najpierw kładę na czakrę, a później obie ręce na kryształ ->
zależy jak mi będzie bardziej pasowało w danej chwili (bo
około 90-95% tych ataków występuje gdy leżę na plecach), a
gdy leżę na boku to zakrywam ręką czakre i chyba tyle ->
może jeszcze kryształ górski będę przytykał do 4 czakry?
zobaczymy jak wyjdzie to w praktyce... ostatnio w ogóle nie
atakują już mnie inaczej niż we śnie... to chyba teraz ich
ulubiona metoda ataku... ciężko mi się bronić przed nią, ale
może ta metoda którą opisałem wyżej przyniesie dobre
rezultaty... zresztą już ją stosowałem, ale się
zniechęciłem..., ale na razie nie mam lepszych pomysłów...
Dzisiaj 2x w nocy straciłem energię i to całkiem sporo :/ ->
jeden atak we śnie był typu "ucisk" i później prowokowania
aby doszło do bójki we śnie do której doszło i energia ze
mnie uszła :/ -> a następny atak był typu "wystraszenie we
snie" czyli ktoś wziął okropnego robala i położył mi go na
szyi i się wystraszyłem. Oczywiście wiele osób stwierdzi, że
to tylko zwykłe sny, ale na 100% tak nie jest. Jestem już
dość mocno obeznany z tymi atakami, jak to wygląda i jakie
są odczucia. Jestem pewien, że z całą pewnością są to
przemyślane ataki. Te ataki trwają już praktycznie non stop
od ponad 9 tygodni.
14/15.01.2010 -> dzisiaj tylko dwa (lub 3?) ataki i przy obu
atakach leżałem na boku. Zauważyłem, że zawsze jak leże na
boku i następuje tego typu atak poprzez wystraszenie we śnie
lub coś w tym stylu to "byt" atakuje od strony pleców. Z
tego co udało mi się zorientować to dotyka pleców lub szyi
aby przeprowadzić ten typ ataku. W ten sposób oddziaływuje
na sen, który człowiek ma i może go tak zmienić aby wywołać
przestraszenie się "ofiary" i ukradnięcie energii jednakże
nie straciłem dzisiaj energii bo zachowałem we śnie zimną
krew co mnie uratowało moim zdaniem. Trzeba zachować spokój
w trakcie ataku we śnie, a nasze szanse zwycięstwa znacząco
rosną. Raczej nie broniłem jakoś specjalnie 4 czakry leżąc
na boku... po prostu byłem zatulony w kołdrę itd. itp. Myślę
że przez to, że nie spanikowałem "emocjonalnie?" we śnie to
pozwoliło mi to zachować moją energię. Bo czasem we śnie
"rzucą Cię robalem" i panika gwarantowana, ale jakby człowiek
atakowany zachował spokój to mógłby wtedy nie "otworzyć" się
i nie stracić energii :) tylko nie zawsze jest łatwo
zachować spokój we śnie skoro nie zdajesz sobie sprawy, że to
tylko sen, a gdy już się obudzisz z takiego ataku i dalej
czujesz obecność obcego byta na swoich plecach (jeżeli
leżysz na boku przy tym typie ataku) to tylko mówisz
fizycznie "Bóg, Bóg, Bóg..." i po sprawie.
18/19.01.2010 -> od kilku dni wydaje mi się, że następuje
jakiś inny bardziej perfidny i trudniejszy do wykrycia atak.
Nie wiem nawet jak miałby to opisać. Ale widzę, że sposób
ataku na moją osobę ewoluował na wyższy poziom hehe :D i z
jednej strony mi się to nie podoba bo mam utrudnione zadanie
bo te ataki teraz są cięższe do wykrycia, bardziej
niespodziewane i nawet ciężko je opisać jak to wygląda bo
pac i już energii nie masz, a z drugiej strony to zauważyłem
że co jakieś może 2 tygodnie? następuje jakaś zmiana w
sposobie atakowania mnie. Czy to dobrze czy to źle? Nie
wiem... pewnie można to dwojako odczytywać. Może ten byt
chce być bardziej skuteczny i postanowił atakować bardziej
wyrafinowanie aby odnosić większe korzyści z ataków albo po
prostu czuje, że źle mu idzie atakując mnie przestarzałymi
metodami i postanawia udoskonalić swoją technikę nocnego
ataku...
19/20.01.2010 -> dzisiaj o dziwo spałem całkiem dobrze i
spokojnie :) -> Taki dzień regeneracji ;) -> Też od kilku
dni zacząłem palić świeczki za te byty które mnie atakują.
Jednakże był pewien mały atak tego dnia, ale był bardzo
nieskuteczny :)
20/21.01.2010 -> dzisiaj znowu dostałem bęcki... dwa razy
zostałem wystraszony we śnie i straciłem sporo energii...
ale już powoli zaczynam rozumieć jak przebiega lekko
zmodyfikowany atak. We śnie jest coś co wywołuje we mnie
strach (wczesniej niby też tak było, ale tym razem jest
trochę inaczej)... nawet jakąś postać idąca w moim kierunku
może to spowodować no i wtedy oczywiście tracę energię.
Dzisiaj jak dwa razy straciłem energię to dwa razy leżałem
na plecach oraz nie zakrywałem rękami czakry :/ -> później
jednak postanowiłem przykryć czakrę ręką, później na to
kryształ górski i druga ręka na kryształ i jak zasnąłem to
we śnie coś jakby rozsuwało mi to ręce na boki aby się
dostać do czakry! Na szczęście zorientowałem się co jest
grane i szybko się wybudziłem bez straty energii. Później
również był atak (również trzymałem ręce na czakrze), ale też
udało mi się wyjść z tego bez szwanku. Jednak pomaga to
przykrywanie rękami, ale też trzeba pamiętać, że w tych dwóch
przypadkach gdzie zakryłem rękami i kryształem czakrę to nie
spałem w sumie zbyt mocno chodź sniłem!, ale z kolejnej
strony sam fakt, że ten byt chciał rozsunąć mi ręce aby
dostać się do czakry dał mi szansę zorientowania się co się
dzieje i prawidłową reakcję czyli pomyślna próba wybudzenia
która zakończyła się bez straty energii. Jeszcze był jeden
ciekawy przypadek... jak spałem na boku i przykryłem się
kołdrą dla ochrony oraz zasnąłem już to ten byt wszedł
między moje ciało, a kołdrę! Więc wynika z tego, że kołdra
raczej nie jest żadną przeszkodą dla tego byta, ale miałem
ręce ułożone jakoś tak, że chyba przeszkadzały mu w dotarciu
do czakry i udało mi się wybudzić na czas przed utratą
energii. Jak się wybudzam to jakoś ciężko mi było
zlokalizować gdzie mój przeciwnik się znajduje -> tak jakby
od razu się rozpływał gdzieś w niebycie, ale jednak miałem
wrażenie, że jest gdzieś niedaleko. Wydaje mi się jakby w
odległości około pół metra, ale pewien nie jestem... to taka
moja hipoteza nie koniecznie musi być prawdziwa. Również
przy tym bodajże ataku powiedziałem w myslach słowo "Bóg" i
wydaje mi się, że mój przeciwnik to poczuł..., ale i tak nic
nie zastąpi wypowiedzenie tego słowa na głos. Dodam jeszcze
że ostatnio we śnie nie ma uczucia "ucisku" ani czegoś
podobnego, ale jednak ataki tej istoty są w miarę
skuteczne..., ale wszystko jest do czasu ;) Zdarzał się też
ostatnio atak, że budziłem się patrzyłem np. na krzesło i
widziałem jakąś jakby kreskę czarnej energii czy czegoś
takiego i sie wystraszyłem itd. itp. Te ataki różnią się od
tych sprzed ponad tygodnia? i dawniejszych... tam też
polegało to na wystraszeniu mnie, ale w tym przypadku jakoś
dużo łatwiej temu bytowi jest to zrobić. Nie ma jakiś
"ucisków" we śnie, ani rzucania robalem we mnie... po prostu
widzę jakiegoś np. gościa idącego na mnie i w sumie on nawet
nic nie robi i tracę energie i to całkiem sporo bo z
jakiegoś powodu pojawia się we mnie strach. Ale jak tracę tą
energię to też w inny sposób niż to było kiedyś. Dawniej
mówiłem, że to wygląda jakby ktoś wypił mi trochę wody ze
studni, a teraz jest jakoś inaczej, ale nie za bardzo wiem
jak ubrać to w słowa. Tak jakby czakra bardziej była
jeziorkiem niż studnią? i przy udanym ataku przez tego byta
jakby atak był rozciągnięty na całe jeziorko aż po same
brzegi. Jak się wystraszę we śnie to czuje to na całej
czakrze, a wcześniej czułem jakby ktoś ze studni wypił pewną
ilość wody i czułem brak tej "wody" (energii) na 4 czakrze
tak bardziej w jednym miejscu niż na całej powierzchni.
Ciężko to opisać w słowach więc nie wiem czy mój opis jest
zrozumiały :/ Trzeba tego doświadczyć aby zrozumieć :/
21/22.01.2010 -> dzisiaj podam przykład jednego ataku jakby
był w nocy. Leżałem na plecach i miałem prawą rękę położoną
na 4 czakre, a na nią kryształ górski i na to kołdrę. Drugą
rękę miałem pod głową. Miałem sen i we śnie zaczęło się
wszystko zaciemniać (jakby cień wszystko nakrywał) i w
pewnym momencie już byłem świadomy tego, że następuje atak i
postanowiłem we śnie zakryć 4 czakrę (bo nie wiedziałem czy
mam ręce na 4 czakrze czy nie bo spałem i znajdowałem się we
śnie i poczułem na 4 czakrze jakby okno które się zamyka
(takie złożone jakby z dwóch części - lewej i prawej). We
śnie starałem się zachować spokój i tak też się stało. Sen
powoli się kończył. 4 czakra zamknięta? Spokój zachowany.
Zobaczymy co się stanie. I jak sen się skończył to poczułem
strach na 4 czakrze i jakby w całym ciele. Poczułem jakby
przez 4 czakrze i przez palce przeciekał owy strach. Nie
jestem pewien jak ważne przy tym typie ataku było zakrycie 4
czakry ręką i nakrycie kryształem, ale znaczące na pewno
było jakby "zamknięcie czakry". Miałem wrażenie we śnie
jakby on chciał otworzyć ją? albo coś mi się wydaje teraz...
Tak czy siak czuje, że mogłem stracić dużo więcej energii niż
straciłem podczas tego ataku. Na ile jest skuteczne
zakrywanie czakry ręką? sam nie wiem... na pewno pomogło
"zamknięcie czakry" -> czuje, że miało to znaczenie. Dodam
jeszcze, że gdy pojawiły się te trochę zmodyfikowane ataki ze
straszeniem mnie (w ten trochę inny sposób niż wcześniej, ale
jednak podobny) to zaobserwowałem jeszcze jeden typ atak, a
mianowicie jak się obudzę w nocy to z otwartymi oczami (gdy
jest atak) widzę jakieś czarne kropki lub kreski zrobione z
energii? lub coś w tym stylu unoszące się w powietrzu lub
będące np. na fotelu i gdy za długo będę się na to patrzeć to
pojawi się u mnie ten "strach" i stracę energię, ale jeżeli
odwrócę głowę i pójdę spać to nic mi taki atak nie może
zrobić... wiem to bo sprawdzałem to dzisiaj :)
23/24.01.2010 -> dzisiaj miałem takie coś ciekawego, że gdy
się obudziłem w nocy to widziałem z otwartymi oczami
latające nad łóżkiem dużą ilość czarnych much -> oczywiście
to były takie energetyczne muchy ;), ale wiadomo, że one nie
wróżą nic dobrego... skojarzyłem je z atakiem typu "kropki
kreski" jak pisałem to 21/22.01.2010 więc popatrzyłem
chwilkę i odwróciłem wzrok i poszedłem spać. Ale w sumie
mogłem spróbować powiedzieć fizycznie "Bóg, Bóg, Bóg..." i
zobaczyć co się stanie... następnym razem postaram się to
zrobić :) Powiem jeszcze o jednym doświadczeniu które miałem
z 1-2tyg temu, a mianowicie dostałem solidny cios w twarz i
czułem taki jakby dziwny energetyczny ból na policzku...
jakby mój układ nerwowy był porządnie "zbity" w tym
miejscu. Jak się obudziłem na szczęści nic nie czułem
:) Tego rodzaju pobicia raczej nie kończą się utratą energii
i nie występują zbyt często.
24/25.01.2010 -> Dzisiaj np.
nie wydaje mi się aby ich pierwszorzędnym celem było
wyssanie energii z 4 czakry tylko jakby uszkodzenie
czakry... miałem wrażenie jakby czymś strzelali w nią? jakby
chcieli ją zniszczyć? i tak całą noc... w pewnych odstępach
czasu pojawiał się atak... ciężko opisać sam atak... były
dość dobrze zakamuflowane (coś jakby snajper strzelający z
gęstych krzaków i ludzie w których są strzały kierowane nie
wiedzą skąd i co w nich strzela), ale jednak odczuwałem
skutki ataku :/ i nawet teraz jak to piszę czuje właśnie, że
moja czakra jest tak jakby "poturbowana".
25-27.01.2010 -> dzisiaj i wczoraj w nocy postanowiłem spać
tylko na boku lewym lub prawym jako iż zdecydowana większość
ataków odbywa się gdy leżę na plecach i okazało się, że
25/26.01.2010 nie miałem żadnego ataku! No chyba, że czekali
aby go przeprowadzić lub coś w tym stylu, ale nic się takiego
tej nocy nie stało. Następnej nocy czyli 26/27.01.2010
również postanowiłem zrobić tak samo aby regenerować dalej 4 czakrę. Ale niestety nie jest mi wygodnie całą noc spać na
jednym czy drugim boku. Raz w nocy niestety podczas snu
nieświadomie przekręciłem się na plecy i odbył się atak o
sile słabo-średniej na moją 4 czakre (wystraszenie). Więc to
pokazuje jakby tylko czekali aż ustawię się w odpowiedniej
pozycji aby mogli skutecznie zaatakować. Czasami w nocy też
czuje taki strach dziwny... niby nic się nie dzieje, a
strach człowieka tak jakoś dziwnie ogarnia... ni z tego ni z
owego... wydaje mi się, że wtedy są gdzieś w pobliżu gotowi
do ataku. Miałem jeszcze jedno ciekawe zdarzenie tej nocy, a
mianowicie spałem sobie na lewym boku i nagle we śnie
wszystko zrobiło się takie straszne (wiadomo o co chodzi...)
i miałem wrażenie, że jakby coś się "ładowało" i się budzę i
czuje jakby z prawej strony z pewnej wysokości następuje
strzał z jakiejś broni (sonic weapon?, wave weapon?). Nie
widziałem tego strzału oczami fizycznymi, ale odbierałem go
jakimiś innymi zmysłami. Gdy został wystrzelony ja już byłem
świadomy tego strzału jak zbliża się coraz to bliżej mojej
osoby. W pewnym sensie go widziałem. Były to takie jakby
fale skierowane w moim kierunku... Takie jakby pół
księżyce... i dostałem tym strzałem w 5 czakrę (szyję), ale
nie bolało jakoś specjalnie czy coś, ale nie chciałbym tym
oberwać jeszcze raz ;) Pewnie chcieli mnie zmusić abym
zmienił pozycję aby mogli przeprowadzić skuteczny atak, ale
ja wciąż trzymałem się planu leżenia na boku. Czasem też
była to pozycja embrionalna czyli z podkulonymi nogami, a
czasem z wyprostowanymi... ważne aby była to pozycja boczna.
Oczywiście nie było mi wygodnie przez całą noc i często się
budziłem bo nie jestem przyzwyczajony do tej pozycji przez
tak długi czas, ale i tak się opłaca bo przynajmniej nie
obrywam tak jak wcześniej gdy leżałem na plecach. Mam zamiar
kontynuować spanie na boku... zobaczymy jak to dalej się
potoczy.
27/28.01.2010 -> gdy leżałem na boku wbijali mi jakieś
gwoździe? w dłoń?, ale wyrwałem ją po chwili i nic mi nie
zrobili...
28/29.01.2010 -> mimo iż leżałem cały czas w pozycji bocznej
dwa razy mi ukradli energie z 4 czakry :/ (strach na całej
czakrze, a nie wyssanie wody ze studni ;)). Jakbym miał
więcej czasu na obronę tak z np. 3 sekundy to może by się to
inaczej potoczyło, ale niestety te ataki są szybkie i
skuteczne na niekorzyść dla mnie oczywiście. Nawet
zobaczyłem kawałek czarnej postaci która jakby patrzyła się
z bardzo bliskiej odległości na mnie i sama jej obecność
spowodowała, że obleciał mnie strach i straciłem energie! Gdy
zobaczyłem tą postać starałem się wypowiadać fizycznie słowo
"Bóg", ale miałem z tym problemy i ta postać się na mnie
patrzyła i nie zdążyłem się skutecznie obronić i po ptokach
jak to się mówi. Ta postać która mnie atakuje to nawet chyba
nie musi mnie dotykać jakoś specjalnie ani przybierać
jakiejś złowrogiej "formy" jak to było kiedyś. Jedną z
obecnych metod ataku jest jeszcze wywołanie jakiś
halucynacji (jak dotychczas zawsze były one zrobione jakby z
czarnej energii). Wcześniej te halucynacje nazwałem atakiem
"kreski kropki" bo pojawiały się kreski lub kropki
poruszające się w przestrzeni lub będące gdzieś na fotelu
czy biurku i zbyt długie wpatrywanie się w nie kończyło się
utratą energii. Jest to coś na wzór patrzenia się w
wahadełko kogoś kto chce cię zahipnotyzować. Jeżeli za długo
się na nie patrzysz to zostajesz zahipnotyzowany, a w
odniesieniu do ataków okradziony z energii. Dzisiaj miałem
coś innego niż kropka czy kreska... był to jakiś kształt
koloru czarnego, który się po prostu poruszał na biurku, ale
wiem, że to jest próba ataku i, że nie mogę się zbytnio na to
patrzeć bo grozi utratą energii. Ale jest coś w tym, że
chciałoby się patrzeć na to dłużej, ale niestety nie skończy
się to dla mnie korzystnie jak tak zrobię więc odwracam w
miarę szybko wzrok gdy takie coś zobaczę w nocy (oczywiście
z otwartymi oczami).
29/30.01.2010 -> dzisiaj tylko dodam, że pozycja boczna
wydaje się nie skuteczna :/ -> może coś tam daje, ale w nocy
jak miałem dwa ataki to na styk udało mi się obronić i
bardzo mało brakowało abym stracił energie... kiedyś mogłem
swobodnie wypowiadać fizycznie słowo "Bóg", a teraz jest
ciężko! i w tym jest właśnie między innymi problem... w
myślach dzisiaj podczas ataku mówiłem "Jezus, Jezus..." i to
praktycznie nic nie dawało i w końcu udało mi się przebić i
wypowiedzieć to kilka razy fizycznie i dopiero się udało
odeprzeć atak... Niestety musze bardzo szybko odzyskać
"głos" aby skutecznie się obronić... to wszystko odbywa się
w ciągu jakiś 5 sekund? może mniej? może czasem więcej?
ciężko powiedzieć, ale czasu na obronę jest mało... nikt się
tam nie cacka ze mną ;)
30/31.01.2010 -> ten byt, który mnie atakuje przypomina mi
trochę cichego ninja... skrada się bezszelestnie do mnie
kiedy się tego nie spodziewam :/ -> chociaż nawet jak się
tego spodziewam to czeka aż nie będę w stanie się bronić...
Też była tej nocy używa hipnoza, ale jak zwykle się nie
zorientowałem... obudziłem się i bardzo chciało mi się
ponownie spać... jest to taki specyficzny stan w sumie nie
trudny do rozpoznania, ale jest taki właśnie hipnotyczny, że
człowiekowi jest to obojętne czy jest hipnoza czy jej nie ma
i idzie spać i atak... eh... Może dam kilka zdjęć zrobionych
31.01.2010 około 21:00 (niektóre rany raczej na pewno mają
kilka dni?). Te najdłuższe rany mają około 8cm.







Dzisiaj
zmieniam łóżko... może mnie nie znajdą ;) -> chodź jakoś w
to wątpię, ale tak dla testu warto spróbować ;) -> Dodam
jeszcze o czym mówiłem już kiedyś wcześniej, że nigdy nie
jestem świadomy jak zadają te rany i nigdy tego nie czuje.
Można powiedzieć, że zawsze w pewnym sensie jestem zaskoczony
że one są na ciele bo nie widziałem w nocy aby coś mnie tam
drapało czy coś w tym stylu... mogły być pewne "pokątne"
doznania, ale takie aby ktoś mnie drapał czy coś to nie
przypominam sobie takiego zdarzenia. Z tego wynika również
że nie czuje bólu gdy to się dzieje albo nie jestem jego
świadomy. W sumie ostatnio odwracam się do "nich" plecami
(pozycja boczna) to może za kare mi je podrapali... może
mają jakiś problem z zabraniem mi energii i to jest ich akt
desperacji ;)
cdn...
Dobry
Samarytanin
|