NASZE DOŚWIADCZENIA

NOCNE ATAKI W ROKU 2010 - MARZEC
(CZĘŚĆ 3)
LINK! DO CZĘŚCI 2

LINK! DO CZĘŚCI 4

28.02.2010/01.03.2010 -> przed 5 rano jakaś żałosna próba ataku była... później o 5 rano straszenie we śnie i lekko straciłem energię... jeszcze później widziałem we śnie czarną zakapturzoną postać która zamiast twarzy miała jakby tylko czarną energię (podobna do dementora z Harrego Pottera) i zaczęła do mnie mówić i czułem jej głos (nie zrozumiany i demoniczny) na 4 czakrze... czułem też na tej czakrze wielkie zło i zero współczucia czy jakiejkolwiek empatii... nie był to niby atak, ale takie ciekawe doświadczenie... wole już nie spotkać tej postaci :) -> i jeszcze około 7 rano miałem spotkanie z "przezroczystym" bytem, który siedział mi na 4 czakrze i ja się zorientowałem i rękami astralnymi chciałem go zepchnąć z niej i częściowo się udawało, ale on wracał i tak się przepychaliśmy (silny jest)... nie wybudzałem się od razu bo czasem bywało tak, że jak szybko reagował to tak jakbym się "otwierał" i traciłem wtedy energię, a tutaj zachowałem "spokój Zen" normalnie hehe :) i się z nim przepychałem, ale też powoli się wybudzałem, ale i tak troszkę energii mi skubną niestety... rano po obudzeniu czuje braki energii na 4 czakrze niestety :/

01/02.03.2010 -> Dzisiaj był stosowany przede wszystkim jeden ty ataku, a mianowicie podszywanie się pod jakąś np. dobrą postać ("pozytywną"; wzbudzającą "zainteresowanie"; ciekawą; przyjaźnie nastawioną). Czyli spotykam np. kogoś miłego we śnie (spotkałem nawet pingiwna!) i ten ktoś mnie wystraszy (wystarczy, że będę blisko niego przez krótki czas to mogę już stracić energię -> sama obecność tego kogoś powoduje strach i występuje on nagle... na początku jest wszystko dobrze i "przyjaźnie"). Straciłem dzisiaj tak energię z 7-8x? sporo..., ale nie czuje się abym miał jakieś poważne braki na czakrze... czuje, że mi brakuje trochę energii, ale wydaje mi się, że nie jest tak źle. Spanie na brzuchu oraz przykrywanie ręką czakry praktycznie nic nie dawało bo to się odbywało bardziej na "odległość" (wysysanie energii przy tym typie ataku) niż aby ktoś musiał grzebać przy czakrze (tak ja to widzę na dzień dzisiejszy). Będąc nawet w pełni spokojny również można stracić energię..., ale spokój bardziej się przydaje... raz udało mi się obronić przed tym atakiem... zachowałem spokój, ale też zorientowałem się, że to atak i udało mi się w połączeniu jakby tych dwóch "rzeczy" skutecznie "obronić / wyjść" ze snu. Jest to dość chamski atak jak wiele ataków zresztą, ale trzeba uwzględnić że ten ktoś jest nad wyraz inteligentny i przebiegły. Podszywa się pod kogoś pozytywnego aby później zadać cios... nie ładnie!

02/03.03.2010
-> Dzisiaj dostałem 3x... mocniejsze były to ataki niż wczoraj...

03/04.03.2010 -> Dzisiaj widziałem jakby czarną zjawę w swoim pokoju (prawdopodobnie atak typu "halucynacja" -> dodam jeszcze, że ten atak cechuje się raczej nie za wielkim zakresem ruchu owej "halucynacji" -> może się np. lekko "kołysać" czy zmieniać odrobinę kształt). Straciłem energię tylko 1x (wystraszenie) w nie za dużej ilości. Nie potrzebnie próbowałem "mantrować" tą "halucynacje / atak". Czasem lepiej po prostu przekręcić się na drugi bok i dalej "spać". "Mantrowanie" takich "akcji" zawsze wiąże się z ryzykiem utraty energii. Nie potrzebnie zbyt intensywnie patrzyłem wzrokiem na tą "halucynacje"... Najlepiej chyba jest mantrować nie do końca bezpośrednio w kierunku "halucynacji" tylko lekko obok (dźwięk idzie i tak dookoła więc nie ma to chyba znaczenia czy będę się patrzył bezpośrednio na "halucynacje" czy nie, a patrząc się bezpośrednio wystawiamy się na ryzyko utraty energii. Czasem bywa, że jak naprawdę dużo energii na 4 czakrze stracę to w ciągu dnie mam problemy z oddychaniem.

04/05.03.2010 -> Dzisiaj zastosowana została stara metoda ataku która pierwszy raz została użyta jakieś 4,5 roku temu, a mianowicie wciskanie zębów tak aby we śnie się miało wrażenie, że zaraz ktoś palcem wyłamie ci zęby, a, że nie jest się świadomym, że o sen to można się wystraszyć i stracić energii trochę :/ Denerwującym jest to, że nawet nie mogę się zregenerować porządnie we śnie :/ tylko atak i atak... moje czakra raz dostanie lżej, ale czasem mocniej i gdzie tu regeneracja? a podobno sen jest do tego wymarzoną sprawą ;) aby się uleczyć ;) Tęsknię za wysypianiem się itd. itp. :)

05/06.03.2010 -> Dzisiaj niby nie było żadnego ataku, ale w moich snach pojawia się spora ilość scen gdzie walczę z "wrogami" czy z "negatywnymi postaciami" które chcą mnie "pokonać".

06/07.03.2010
->
Znowu brak ataku? :)

07/08.03.2010
-> Dzisiaj prawdopodobnie były 3 próby ataku ale tylko jedna udana. Straciłem mało energii, ale po minucie od ataku jakoś rozbolała mnie 4 czakra na okres około minuty max dwóch i później było już ok no może leciutki ból typu "poturbowanie" ;) To były ataki we śnie, ale bazujące na jakiś złych wydarzeniach typu "psująca się maszyna" której nie mogę naprawić i w końcu panikuje i tracę energie... w ogóle dziwna sprawa... wcześniej była jakaś postać która mnie straszyła teraz jakimiś złymi zdarzeniami mnie straszą? Tak czy siak poczułem przy jedynym takim wydarzeniu (tym z "maszyną") ubytek energii więc wychodzi na to, że to był atak.

08/09.03.2010
-> Dzisiaj były 3 ataki, ale dobrze pomagał mi mój "Anioł Stróż". Pierwszy polegał na otoczeniu mnie przez jakiś osoby, ale 2x? bodajże chwytał mnie za rękę we śnie pewnie mój Anioł Stróż no bo kto inny? i mnie wyciągał z tego towarzystwa. Nawet jakoś ja sam we śnie powiedziałem, że jakby coś się złego działo to aby mnie z tego towarzystwa wyciągał i tak się działo, ale później po tych dwóch wyciągnięciach znowu mnie otoczyli, ale nie byli widocznie w stanie mi nic zrobić. Następny atak był gdy we śnie wszedłem do jakiegoś ładnego pokoju i usłyszałem "zły" głos jakby demoniczny i nagle poczułem, że ktoś mnie chwycił za lewą rękę i pociągnął w kierunku drzwi i poczułem jakby od tego złego w tym samym czasie jakby magnes, który mnie chciał wciągnąć do tego pokoju, a ze strony anioła?, który mnie ratował poczułem właśnie takie jakby pociągnięcie jakby przez tunel? takie specyficzne cofnięcie do tyłu na "bezpieczną" odległość i nastąpiło wybudzenie. Ostatni atak we śnie odbywał się w klasie i siedziałem w ławce szkolnej. Nie jestem pewien czy był tam mój Anioł Stróż czy nie? Bo był ktoś tam taki kto chyba chciał się mną opiekować tam, ale nigdy na 100% nie można być tego pewien czy przypadkiem to nie jakiś wilk w owczej skórze bo ten "zły" lubi takie "przebieranki" x) No i niestety w tym śnie straciłem trochę energii :/ i jak się obudziłem to też czułem to "poturbowanie" na czakrze... jakby ktoś mnie tam uderzył albo wbił lekko nóż (czasem lekko czasem mocno "nóż" jest wbity). Niestety też gorzej mi się oddycha przez ten uszczerbek na czakrze, ale w sumie to dość normalny objaw. Na dodatek miałem idealną pozycję do obrony bo leżałem na brzuchu + byłem przykryty od strony brzucha kołdrą + byłem ogólnie w takim trochę kokonie z kołdry, ale to jest dobra pozycja tak naprawdę do ataków "bezpośrednich", a nie do ataków na "odległość" jak te (atak bezpośredni to taki gdy ktoś cię uderzy i wtedy tracisz energię, a atak na odległość to np. wyssanie energii przez "dresiarza" poprzez atak "oczami"). Jeszcze przed udanym przez nich atakiem gdy sobie leżałem to czułem się jakby moja czakra i okolice (system energetyczny) coraz lepiej się regenerował i odnawiał po tych 17sto tygodniowych walkach, ale niestety musiałem zostać jeszcze ugodzony aby "oddalić" na jakiś czas to bardzo fajne uczucie regeneracji.

09/10.03.2010
-> Były ataki, ale wyszedłem z nich praktycznie bez szwanku nie mniej jednak w pewnym sensie "męczącym" jest mierzenie się we snach z tym czymś. Marzy mi się wyspanie całkowite gdzie w snach nie pojawiają się "potyczki" i "zmagania" gdzie po prostu mogę sobie leżeć i najnormalniej w świecie się wyspać aby się w pełni zregenerować.
06/08.03.2010 -> w te dwie noce gdzie nie było ataków miałem właśnie przebłysk tego jak to powinno wyglądać. 08/09.03.2010 -> było to wspaniałe uczucie "regeneracji" okolic 4 czakry którego nie czułem z jakieś 17 tygodni... nawet zapomniałem, że takie uczucie istnieje... takiego "pełnego" uczucia regeneracji bym sobie życzył. Czuje się zmęczony na czakrze mimo iż nie oberwałem w nocy. Był atak "halucynacyjny", były ataki we śnie, ale jakoś je podpierałem. Nawet we śnie bodajże złapałem go i "obezwładniłem" z tego co pamiętam, ale mimo to czuje się jakby ktoś mi czymś w czakre przywalił i w ogóle :/ Niby moje moralne nie są niski bo jednak noc za nocą mija i czuje że to skończyć się już niedługo musi, ale no jak mówiłem chciałbym się wyspać tak porządnie... byłoby fajnie ;) Przydałaby mi się taka z minimum kilku dniowa jak nie więcej regeneracja okolic czakry 4 i tego sobie życzę :]

10/11.03.2010
-> Były ataki... nie wielkie straty energii...

11/12.03.2010
-> Były ataki... bardzo małe straty energii...

12/13.03.2010
-> Dostałem kilka x... kolejna pewna porcja mojej energii "wyparowała"... eh :/ -> trochę morale mi spadły...

13/14.03.2010
-> 1-2 ataki? Jeden udany -> bardzo mało straciłem energii -> wciąż jest uczucie "poturbowanej" czakry -> jest również leciutkie uczucie ogólnej regeneracji okolic 4 czakry -> morale lekko wzrosły ;)

14/15.03.2010
-> Brak ataków. Nie mniej jednak były pewne symbole we śnie które mogły sugerować czyjąś negatywną obecność nie mniej jednak nie musi to oznaczać, że ktoś u mnie tej nocy np. obok mnie lub w pobliżu się znajdował. Czasami jest ciężko jednoznacznie to stwierdzić (jak w tym przypadku). Ale tak czy siak nie odnotowałem jakiegokolwiek ubytku energii, a to jak dla mnie jest najważniejsze.

15/16.03.2010
-> Dzisiaj dostałem i to kilka x... w ogóle wywoływane były jakieś silnej wibracje w moim ciele (jakiś skutek uboczny ataku? albo celowy zabieg?) no i strach... zabrali mi kilka x energie w bardzo małych ilościach i chyba z 1-2x w małych ilościach? Jakoś tak... Mantrowanie "Bóg" pomagało w uwolnieniu się z tego stanu tylko szkoda, że zbyt późno wpadłem na to aby się w ten sposób bronić... Jestem już jakoś wewnętrznie zmęczony tymi atakami..., ale jednak wiem, że sobie z nimi poradzę i przejdę to wszystko. W ogóle to dość długo one dzisiaj trwały... z dobre kilka godzin... Mojej czakrze przydałby się z tydzień odpoczynku aby dość do siebie...

16/17.03.2010
-> Dzisiaj było mniej więcej z 10-12 ataków. Był nowy sposób ataku we śnie, a mianowicie byłem łapany rękami jakby dookoła tułowia i ściskany... był też atak, że jakby ktoś wbijał mi nóż lub co
ś w tym stylu w 4 czakrę (mieli jakieś problemy aby go wbić w czakre... tak jakby czakra była za twarda, a oni mieli nóż z plastiku), ale o dziwo nie straciłem jakoś specjalnie tej nocy dużo energii. Od kilku dni regularnie przed zaśnięciem "smaruje" 4 czakrę krwią Jezusa (dla ochrony przed atakiem) + standardowo 7 krzyżyków na niej również zaznaczam Jego krwią.

17/18.03.2010
-> Dzisiaj były ataki, ale nie zabrali mi energii... co więcej we śnie skutecznie się broniłem! Gdy byłem atakowany to nie pozwalałem przeciwnikowi mnie "skrzywdzić" w żaden sposób "blokując" jego ciosy i samemu atakując itd. itp. Oczywiście nie jest to zwykły sen jak ktoś mógłby sugerować. Ja w takim śnie jestem w 1 albo w 3 osobie (przeważnie w 3, ale to też zależy). Przeciwnik z tego co moje doświadczenie wskazuje jest zawsze w 3. W takim śnie gdzie ktoś w sensie jakiś "byt" Cię atakuje ma się wrażenie że Twój przeciwnik jest bardziej "żywy" i "myślący" niż jakby to był zwykły sen, nawet jak się z nim walczy wydaje się jakby dobrze wiedział co robi, jakby robił to świadomie i z premedytacją. Trochę w nocy z nimi "walczyłem" co kosztowało mnie jakieś minimalne pokłady energii, ale moja czakra nawet w najmniejszym stopniu nie ucierpiała. Ogólnie trochę zregenerowałem się tej nocy co mnie bardzo cieszy...

18/19.03.2010
-> Dzisiaj jakieś dwa żałosne ataki... jeden polegał, że kot na mnie wskoczył i pazurki wbił i chciał chyba mnie powalić na dół? Oj jakiś kaszaniarski atak nawet nie ma sensu się rozpisywać... drugiego ataku nawet nie pamiętam... "Zwierzęcego" ataku już dawno jakoś nie miałem chodź się zdarzały ;) Ważne, że ostatnio jakoś mało mi robią... moja czakra powoli lecz systematycznie się regeneruje co mnie bardzo cieszy :) chodź zajmie to pewnie trochę czasu zanim wróci do pełni sił, ale jak tak dalej pójdzie to widzę to w kolorowych barwach.

19/20.03.2010
-> Dzisiaj niby bez ataków? (pojawiały się negatywne osoby we śnie, ale nie sadzę aby były one "spowodowane" obecnością/atakiem byta, ale kto go tam do końca wie... Ważne, że powoli się regeneruje...

20/21.03.2010
-> Bez ataków... Zauważyłem też taką rzecz, że jak mnie atakowali intensywnie to przeważnie lewą część 4 czakry miałem jakby "uszkodzoną"? i teraz może od wczorajszego dnia? czy jeszcze wcześniejszego czuje taki jakby ból coś na kształt kłucia raz na jakiś czas (nie jest to przyjemne, ale da się spokojnie wytrzymać bo trwa to krótko i w ogóle... bez przesady hehe). Wydaje mi się, że to kłucie to może być oznaka reperacji się czakry, ale to tylko moja hipoteza. Może to miejsce które było tak "obite" przez te byty wreszcie próbuje się "zagoić" (naprawić).

21/22.03.2010
-> Dostałem dzisiaj jakąś nie fizyczną pięścią w twarz podczas lekkiego snu. Zazwyczaj dostawałem w ten sposób we śnie, a tym razem było inaczej. Straciłem mało energii przy pierwszym ciosie. Oczywiście poczułem go w pewien jakby energetyczny? sposób, ale nie widziałem tak jakby pieści która do mnie zmierza (bo niby śniłem w tym momencie?) chodź wydaje mi się, że jakimiś zmysłami to "ogarnąłem". Był to dość mocno niespodziewany atak. Za jakąś godzinę od tego ciosu pojawił się znienacka następny cios tylko silniejszy i straciłem jeszcze więcej energii.

22/23.03.2010
-> Znowu straciłem energie przy nocnych atakach eh :/ Ciężko się bronić przed tymi podstępnymi atakami... :/

23/24.03.2010
-> W sumie 4 ataki i się skutecznie obroniłem (pierwszy halucynacja i trzy pozostałe to ataki bezpośrednie z bliskiej odległości, jak mniemam w celu dostania się do 4 czakry). Przy każdym ataku zalecam zachowanie stoickiego spokoju! To bardzo pomaga w obronie i nie straceniu energii. Z mojego doświadczenia wynika, że jak się szarpiesz i szybko oraz emocjonalnie próbujesz "wydostać się" to często się to udaje, ale ze stratą energii z czakry, ale jak ja dzisiaj robiłem to z wielkim spokojem, ale zarazem zdecydowanie, ale bez jakiś bardzo gwałtownych ruchów i zbędnych emocji to udało mi się wyjść z "negatywnego" stanu (przenikanie się reala i astrala gdzie może zajść atak) bez utraty energii. Zachowanie spokoju na początku nie jest łatwe i człowiek chce jak najszybciej uciec przed takim atakiem. Im więcej emocji? wkładamy w obronę tym prawdopodobnie bardziej się "otwieramy" co powoduje, że energie nam łatwiej wykraść, a jak będziemy spokojni jak skała to się nie otworzymy i energia z nas nie ujdzie!

24/25.03.2010
-> Brak ataków...

25/26.03.2010
-> Brak ataków...

26/27.03.2010
-> Brak ataków...

27/28.03.2010
-> Jeden atak typu "halucynacja".

28/29.03.2010
-> Niby brak ataków, ale jednak w nocy poczułem stratę energii na 3 i 4 czakrzę... więc ataki były jakieś których nawet nie byłem dobrze świadom...

29/30.03.2010
-> Jeden atak typu "halucynacja".

30/31.03.2010
-> Dzisiaj atakowali mnie niewidzialne byty? Oczywiście nie wiem czy był on jeden czy kilku? Pewnie jeden? Tak czy siak były to chyba ataki we śnie / lub pomiędzy realem a snem? Wyczuwałem tą istotę? niewidzialną innymi zmyślamy, że tak powiem. Z bliskiej odległości była dopiero wykrywalna i oczywiście kilka x straciłem energie z 4 czakry :/ Leżenie na brzuchu nic nie dało. Wykradanie energii odbywało się na odległość czyli, że nie był konieczny bardzo bliski ("dotykowy") kontakt (tak jakoś to widzę). Dzisiejsze wysysanie energii kojarzy mi się z takimi jakby liźnięciami czakry... jak dziecko liże lizaka to ten byt jakby lizną przy każdym ataku moją energie na czakrze chodź wydaje mi się, że atak odbywał się z pewnej odległości i, że ten byt nawet mnie nie dotykał, ale kto go tam do końca wie ;)

cdn...

Dobry Samarytanin