NASZE DOŚWIADCZENIA

MOJE DOŚWIADCZENIA Z "DIETĄ" W ROKU 2015
WYBIERZ ROK: 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014, 2015, 2016

STYCZEŃ 2015
19.01.2015 [68,9 kg]
31.01.2015 Już od jakiegoś czasu piję 0,5-1,5 litra soku pomarańczowego dziennie (czasem go pominę całkowicie - różnie bywa); również jadam ostatnio prawie codziennie papkę zrobioną w blenderze (jabłko, banan, ser biały + ew. musli bez cukru).

LUTY 2015
08.02.2015
Ostatnio sobie poprzypominałem jak dobrze jest zrobić własnej roboty sok z jabłek w wyciskarce Angel 7500... pychota :)
10.02.2015 [70,8 kg]
11.02.2015
Od jakiegoś czasu podczas moich codziennych spacerów zamiast tylko spacerować trochę biegam, na razie przemierzam w taki sposób krótkie odcinki no ale... od czegoś trzeba zacząć ;)
15.02.2015 [70,9 kg]
26.02.2015 [71,1 kg]

MARZEC 2015
06.03.2016 Dzisiaj mija druga rocznica moich domowych ćwiczeń.
16.03.2015 [71,8 kg]
22.03.2015
Od lutego do dnia dzisiejszego właściwie nie jadłem żadnych "papek" z blendera... jakoś mi się one znudziły.
25.03.2015 [72,5 kg]

KWIECIEŃ 2015
12.04.2015 [72,9 kg]
28.04.2015 [73,0 kg]

MAJ 2015
21.05.2015 [74,2 kg]

CZERWIEC 2015
22.06.2015 [74,1 kg]

LIPIEC 2015
15.07.2015 Dzisiaj doszła do mnie woda kokosowa: LINK1!, LINK2!, LINK3!, LINK4! - ja zamówiłem naturalną ale są też o smaku ananasa, banana czy moreli - naturalna woda kokosowa smakuje trochę jak napój jabłkowy ;)
19.07.2015 [75,4 kg]

SIERPIEŃ 2015
14.08.2015.[76,5 kg] Ostatnio zacząłem ponownie przyrządzać sobie owocowe papki w blenderze.
16.08.2015 [76,5 kg]
18.08.2015 O 14:00 stwierdziłem, że od tej godziny postaram się być przez jakiś najbliższy czas w pełni tylko na surowych owocach (przede wszystkim zamienionych na papkę w blenderze) + wodzie. Dopisane 29.02.2016 -> chciałem dodać, że przytyłem tak mocno z powodu jedzenia sporej ilości makaronu (przeważnie z truskawkami czy borówkami)... pomimo, że moja ogólna dieta była jako tako ok to ten makaron jednak sprawił, że się nieźle utuczyłem i dlatego trzeba było to zmienić.
19.08.2015 [76,1 kg]
20.08.2015 [75,8 kg]
21.08.2015 [75,4 kg]
22.08.2015 [75,1 kg]
23.08.2015 [75,1 kg]
24.08.2015 [74,5 kg]
25.08.2015 [74,4 kg]
26.08.2015 [74,2 kg]
27.08.2015.[74,2.kg]
DZISIAJ MIJA TRZECI ROK BEZ JEDZENIA (rafinowanego) CUKRU!
28.08.2015.[74,1 kg] Dzisiaj po 15:00 zjadłem kilka kiszonych ogórków... przez ostatnie dni mój organizm się ich mocno domagał... stwierdziłem, że nie ma sensu się temu pragnieniu przeciwstawiać... widocznie czegoś mój organizm z tych ogórków potrzebował. Tak czy siak stwierdziłem po pełnych 10 dniach na samych owocach, że będę od czasu do czasu (jak będzie taka potrzeba) jadł jakieś warzywa czy np kiszone ogórki.
29.08.2015.[73,9 kg] Jeszcze tylko dodam, że w żaden sposób się nie głodzę ani nie stosuję żadnych postów, jem tyle aby się najeść... waga po prostu na takiej diecie sama spada, to w sumie zrozumiałe. Jestem ciekawy na jakim poziomie się ustabilizuje ^^
30.08.2015 [73,7 kg]
31.08.2015 [73,6 kg]

WRZESIEŃ 2015
01.09.2015
[73,8 kg]
02
.09.2015.[73,7.kg] Po 16:00 postanowiłem, że na razie wystarczy tej restrykcyjnej diety, może jeszcze kiedyś do niej wrócę ale na razie trochę "zluzuję" ;) Miało być 7 pełnych dni tylko na surowych owocach a wyszło 15 (+ ogórki kiszone)... i mówiąc szczerze wcale nie było to jakoś specjalnie trudne... no ale... jak na razie przerwa w tym aspekcie... chociaż i tak dalej będę jadł pewnie sporo owoców.
03.09.2015 [74,2 kg] Od dzisiaj przez jakiś najbliższy czas po 18:00 nie będę nic jadł aż do samego rana (minimum 8:00)... czuję potrzebę takiego minimalnego postu.
04.09.2015 [74,0 kg]
05.09.2015 [74,0 kg]
06.09.2015 [73,3 kg]
07.09.2015 [73,7 kg]
08.09.2015 [73,7 kg]
09.09.2015 [74,2 kg]
10.09.2015 [73,7 kg]
11.09.2015 [74,0 kg]
12.09.2015 [74,0 kg]
15.09.2015 [73,3 kg]
16.09.2015 [72,8 kg]
17.09.2015 [72,5 kg]
18.09.2015 [72,9 kg] Dzisiaj byłem w 100% na surowych owocach.
19.09.2015 [72,2 kg] Dzisiaj byłem w 100% na surowych owocach.
20.09.2015 [72,0 kg] Dzisiaj byłem w 100% na surowych owocach.
21
.09.2015.[72,0.kg] Dzisiaj wracam już do "normalnej" diety (bez mięsa i bez cukru). Jakby coś to cały czas przestrzegam postu po 18:00.
22.09.2015 [72,7 kg]
23.09.2015 [72,3 kg]
24.09.2015 [72,2 kg]
25.09.2015 [71,9 kg]
26.09.2015 [71,9 kg]
27.09.2015 [72,0 kg]
28
.09.2015.[71,8.kg] Jakby coś to obecnie celowo zrzucam wagę (między innymi jedząc spore ilości owoców i nie jedząc po 18:00)... chce zgubić zbędną tkankę tłuszczową, którą posiadam, a która nie jest mi do niczego specjalnego potrzebna ^^ ... a tu taka ciekawostka, Jericho Sunfire z lewej gdy był na gotowanym jedzeniu, a z prawej jak tylko na owocach: LINK!
29.09.2015 [71,5 kg]
30.09.2015 [71,2 kg]

PAŹDZIERNIK 2015
01.10.2015
[71,6 kg]
02.10.2015 [71,2 kg]
03.10.2015 [71,1 kg] Dzisiaj mija miesiąc odkąd nie jem po 18:00 do 8:00 rano.
05.10.2015 [70,9 kg]
06
.10.2015.[70,6.kg] Obecnie około 75% (raz mniej raz więcej) mojej diety to surowe owoce - przede wszystkim mielę je w blenderze (najczęstszy skład takiej papki to: 2 jabłka + nektarynka + banan).
07.10.2015 [71,3 kg] Dzisiaj tylko śniadanie zjadłem nie surowe ;)
08
.10.2015.[71,1.kg] Od dzisiaj przechodzę na surową dietę z ewentualną możliwością zjedzenia jakichś np orzechów czy kiszonych ogórków (ew. czegoś podobnego) jak będzie taka potrzeba... no ale jakieś 99% mojej diety to najprawdopodobniej będą po prostu surowe owoce. Oczywiście wciąż stosuję post po 18:00.
09.10.2015 [70,5 kg]
10.10.2015 [70,6 kg]
11.10.2015 [70,0 kg]
12.10.2015 [70,2 kg]
13.10.2015 [70,0 kg]
14.10.2015 [69,8 kg] Przez ostatnie 2 miesiące schudłem 6,7kg - całkiem dobry wynik.
15
.10.2015.[69,6.kg] Na razie przerwa w byciu "non stop" w 100 procentach na surowo. Obecnie mam zamiar być w większości na surowo, czasem może i w pełni... ale już bez dokładnego informowania o tym.
1
6.10.2015
.[70,2.kg]
17.10.2015.[70,0.
kg]
18.10.2015 [69,4 kg]
19.10.2015 [69,2 kg]
20.10.2015 [69,2 kg]
21.10.2015
.[69,2.kg] Zaczynam powolutku (od czasu do czasu) stosować (pić) wodę z dodatkiem różowej soli himalajskiej.
22.10.2015 [69,2 kg]
23.10.2015 [68,5 kg]
24.10.2015 [68,8 kg]
25.10.2015 [68,6 kg]
26.10.2015 [68,5 kg]
27.10.2015 [68,4 kg]
28.10.2015 [68,0 kg]
29.10.2015
.[67,7.kg] Jakby coś to wciąż praktycznie codziennie chodzę na spacery 30-40 minutowe, a podczas nich często trochę biegam. To ważne aby pracować nad swoją kondycją... łatwiej wtedy pozbywamy się toksyn.
30.10.2015 [68,1 kg]
31.10.2015 [68,2 kg]

LISTOPAD 2015
0
1.11.2015 [67,9 kg]
02.11.2015
.[67,8 kg]
03.11.2015.[67,8 kg] Ostatnio jestem mniej więcej 90-100% na surowo. Dzisiaj zrobiłem sobie nową kombinację swojej "papki" - użyłem banana, dwóch jabłek oraz owocu kaki - wyszło z tego całkiem dobre danie... chociaż tego owocu kaki prawie nie było czuć no ale... jakieś urozmaicenie od smaku gruszki ;) Dzisiaj mijają 2 miesiące odkąd nie jem po 18:00 do 8:00 rano.
04.11.2015.[67,7 kg] Nie wiem czemu ale od jedzenia tylu owoców mam dużą ochotę na śledzie i ogórki kiszone - czasem muszę zaspokoić to pragnienie. Widocznie mój organizm znajduje w tych produktach coś co jest mu potrzebne... a może to jakiegoś rodzaju przeciwwaga dla tylu owoców w moim żołądku? Tak czy siak stwierdziłem, że muszę odnotować tutaj ten fakt.
05.11.2015.[67,8 kg]
06.11.2015.[67,5 kg]
07.11.2015
.[67,4.kg] Dzisiaj do mojej papki (banan + 2 jabłka) dodałem nasiona chia (szałwia hiszpańska) (LINK1!, LINK2!, LINK3!) - będę owe nasiona teraz dodawać do swoich papek... o ile będę o tym pamiętać. Kupiłem dzisiaj również "eko" zupkę brokułową: LINK1!, LINK2!, LINK3!.
08.11.2015.[67,5 kg]
09.11.2015.[67,5 kg]
10.11.2015.[67,5 kg]
11.11.2015.[67,4 kg]
13.11.2015.[67,1 kg]
16.11.2015.[67,6
.kg] W ciągu ostatnich 3 miesięcy schudłem 8,9 kg (liczone od maksymalnej mojej wagi 76,5 kg).
17.11.2015 Ostatnio wymyśliłem (i zacząłem powoli wcielać w życie), że dobrym ćwiczeniem jest wchodzenie po schodach np w swoim bloku (o ile w nim mieszkamy - im więcej jest w nim pięter tym lepiej). Najlepiej jak mamy przy okazji na plecach plecak pełen zakupów i w rękach jakieś ciężkie siatki. To dobre ćwiczenie na nogi i ogólną wydolność. Pamiętajcie aby stosować takie ćwiczenia i poprawiać swoją kondycje przy chęci stania się inedykiem. Oczywiście nie należy zapominać o innych ćwiczeniach i o bieganiu!
18.11.2015.[66,7.kg]
19.11.2015.[66,
8.kg]
20.11.2015 Od czasu do czasu kupuję sobie też ostatnio taką 400 gramową sałatkę: LINK1!, LINK2!, LINK3!, LINK4!... jej skład to: sałata lodowa, rukula, kapusta pekińska, ogórek, groszek, kukurydza, marchew, ser feta, oliwki, papryka, pomidor koktajlowy i sos sałatkowy, którego nie używam.
22.11.2015.[66,5.kg]
23.11.2015.[67,5.kg]
Ostatnio zacząłem mocno modyfikować swój trening... z treningu typowo nastawionego na "ciężary" (jak na siłowni) staram się powoli przechodzić w trening bez ciężarów (nie tyczy się to wszystkich ćwiczeń), stawiając na intensywność i większą naturalność. Niektóre ćwiczenia w ogóle wywaliłem ze swojego treningu, a niektóre zastąpiłem innymi ćwiczeniami. Czuję, że bieganie jest jednym z najważniejszych ćwiczeń (aktywności). W procesie stawania się inedykiem nie chodzi abyśmy byli "duzi" tylko abyśmy sobie poprzez ćwiczenia pomogli w tym procesie... np Genesis Sunfire ostatecznie skupiał się jedynie 5 minut dziennie na ćwiczeniach, nie więcej... a ostatecznie fitness w ogóle przestał go interesować (co nie oznacza, że nie robił swojej 5 minutowej intensywnej dawki ćwiczeń [pompek, przysiadów i skrętów tułowia]). PS. Nawet ostatnio śnił mi się Genesis Sunfire (nie pamiętam dokładnie kiedy, możliwe że dzisiaj w nocy lub z kilka dni wcześniej - piszę to 03.12.2015)... w tym śnie znajdowałem się na dworze, Genesis Sunfire stał przede mną (i patrzył się na mnie) a ja starałem się ćwiczyć na pewnych poręczach... wokół nas były budynki a na balkonach były jakieś arbuzy... po pewnym czasie Genesis Sunfire zaczął gdzieś iść więc poszedłem razem z nim (szedł przede mną)... po chwili zaczął przechodzić przez ulicę, ja również ale gdy byłem już na środku to pojawili się jacyś ludzie będący za mną i zaczęli wyciągać do mnie swoje łapy, jakby chcieli mnie okraść czy coś takiego, ja zacząłem się bronić przed nimi i mnie wybudziło - obstawiam, że sen mówi ewidentnie o moich ćwiczeniach i o pewnych trudnościach jakie będę pewnie musiał pokonać w następnym moim etapie, jakoś mniej więcej tak to interpretuje... w sumie zmiany w moich ćwiczeniach były nieuniknione, teraz po prostu przyszła na to kolej... zresztą po schudnięciu tak wielu kg moja siła lekko spadła, tak z 5-7,5%... ale w sumie to raczej normalna sprawa. Ogólnie z tego co pamiętam jest to już trzeci sen z nim w roli głównej. Jakiś czas temu śniło mi się jak z nim biegłem i później chyba ktoś mi zaczął w jakiś sposób przeszkadzać czy coś takiego... niestety nie pamiętam już dobrze tego snu ale widać, że jestem na jakiejś "ścieżce"... te sny nie są przypadkowe. PS2. Ostatnio jestem mniej więcej 90% na surowo.
2
5.11.2015.[66,6.kg] Dzisiaj skusiłem się na bułkę (a ostatnio prawie w ogóle nie jadłem pieczywa) i złamałem sobie na niej zęba... i postanowiłem, że na razie nie będę jadł pieczywa przez jakiś czas.
26.11.2015.[66,7.kg]
28.11.2015.[66,0.kg] Ostatnio jem całkiem sporo mandarynek :)

GRUDZIEŃ 2015
01
.12.2015.[66,3.kg] Dzisiaj w nocy śniło mi się wyjątkowo realnie jak objadałem się czekoladą... to chyba dobry znak... następuje oczyszczenie z toksyn. W przeszłości zdarzały mi się już tego typu sny ale ogólnie dosyć rzadko występują.
0
2.12.2015.[66,5.kg] Ostatnio w ogólę przestałem jeść "papki" z blendera... za to zacząłem pić więcej soku z pomarańczy.
03.12.2015 [66,1 kg] Dzisiaj mijają 3 miesiące odkąd nie jem po 18:00 do 8:00 rano.
04.12.2015
.[65,7.kg].Chciałem poruszyć pewną rzecz, a mianowicie bywa czasem, że mamy bardzo silną ochotę na zjedzenie czegoś czego zjeść nie powinniśmy, cały nasz organizm woła o to niezdrowe jedzenie... uważam, że właśnie w tym momencie wychodzi z nas jakaś toksyna, to co powinno z nas wyjść, a my nie powinniśmy zatrzymywać tego procesu jedząc w tym czasie jakiś niezdrowy posiłek - oczywiście nie jeden raz ulegniemy pokusie, nasza wolna wola rozpadnie się w marny proch ale będą chwilę, w których się sprzeciwimy i nie zjemy "pokusy", wtedy będziemy cierpieć (przede wszystkim mentalnie) ale też dzięki temu cierpieniu doznamy uwolnienia z toksyny, ona będzie powoli wychodzić z nas jak "robak z norki" i następnego dnia po stoczonej psychicznej walce powinniśmy poczuć drobną ulgę, ta ulga oznacza, że toksyna z nas wyszła (albo jakaś jej część). Musimy pozbyć się ogromnej ilości razy takiej toksyny... ale z pozbyciem się każdej jednej będziemy coraz bardziej oczyszczeni, będziemy coraz bliżej naszego celu. To proces na lata ale warto bo osiągnięcie wolności jest warte poświęcenia.
05.12.2015.[66,0.kg] Ostatnio prawie codziennie jem łososia z puszki... dobra odskocznia od surowizny i śledzi, których powoli mam dosyć. Nie czuję się gotowy na 100% na surowo przez dłuższy czas więc muszę dokładać sobie "coś" innego do swojej diety jako pewnego rodzaju przeciwwagę. Jakoś też zacząłem ostatnio jeść mniej bananów na rzecz mandarynek.
07.12.2015.[65,6.kg]
08.12.2015.[66,2.kg]
09.12.2015.[66,1.kg]
10
.12.2015.
Wciąż od czasu do czasu piję wodę z różową solą himalajską.
11.12.2015.[65,6.kg] Mój post niby trwa od 18:00 do 8:00 rano ale przeważnie rozciąga się aż do 9:30-10:00 - nie zawsze tak jest ale jednak bardzo często się tak zdarza... po prostu mniej więcej do tej śpię, rzadko kiedy chce mi się wstawać wcześniej.
12.12.2015.[65,4.kg]
13.12.2015
.[65,7.kg].Dzisiaj o 4:40 miałem sen z Genesis Sunfire... spotkałem go gdzieś na dworze i zacząłem z nim rozmawiać po angielsku, mówiłem mu jak ważny jest jego przekaz itd... ta rozmowa trwała przez dłuższą chwilę, nie było to tylko kilka wymienionych zdań... po jakimś czasie weszliśmy do jakiegoś pomieszczenia i chcieliśmy zrobić sobie wspólne zdjęcie... wyjąłem do tego celu aparat fotograficzny i podałem go jakiejś osobie aby zrobiła nam zdjęcie, Genesis Sunfire mnie objął, a ja jego i owa osoba zrobiła nam zdjęcie ale chciałem aby zostało zrobione jeszcze jedno (tak na wszelki wypadek) i ta osoba chciała nam je zrobić (lub inna, już nie pamiętam dobrze) ale ciągle ktoś nam przeszkadzał w sensie, że kręcili się wokół nas jacyś ludzie i brakowało idealnie czystej przestrzeni aby zrobić ładne zdjęcie lub osoba robiąca zdjęcie miała jakieś problemy z jego zrobieniem (coś w ten deseń) i po dłuższej chwili wziąłem owy aparat od osoby próbującej zrobić zdjęcie i dałem go komuś innemu... nagle zorientowałem się, że obok nas jest bardzo mało ludzi (a wcześniej było ich zdecydowanie więcej)... znajdowała się obok mnie jakaś polka (z którą wymieniłem kilka zdań po polsku)... a osoba przed nami próbowała nam zrobić zdjęcie... oparłem się z Genesis Sunfire o pewne "okienko" ale gdy to zrobiłem miałem wrażenie jakby Genesis Sunfire mnie wyginał do tyłu i w tym momencie poczułem mocny ucisk na dolny odcinek kręgosłupa i ewidentny ból z tego faktu, był on dość spory i powodował mocny dyskomfort... na siłę próbowałem go zminimalizować, zatrzymać odginając się do przodu... mniej więcej tutaj sen się skończył (nie dałem się wypchnąć przez okienko)... i po owym śnie miałem mieszane uczucia... bo sen długi, głęboki, ewidentnie znaczący... ale co może oznaczać? Na pewno owy sen był inny niż wszystkie pozostałe sny jakie miałem z Genesis Sunfire... no i ta zagadkowa końcówka - w mojej ocenie jest ona bardzo istotna oraz to, że nie dałem się wypchnąć przez to okienko.. Na obecną chwilę podchodzę do niego z pewnym dystansem, zobaczymy co przyniesie przyszłość w tej materii. Z tego co wiem był to szósty sen z nim w "roli głównej"... piątego nie spisałem a był on z tydzień temu (nie pamiętam dokładnie kiedy gdyż nie był on dla mnie zbyt istotny) a wyglądał on tak: szedłem z Genesis Sunfire przez jakieś pomieszczenia, później wyszedłem na zewnątrz na kort tenisowy, Genesis Sunfire tam był i odbił rakietą tenisową piłkę w moim kierunku, ja ją złapałem i mu ją odrzuciłem, on ją ponownie odbił i tak kilka razy ta sama akcja się powtórzyła... następnie piłka poleciała gdzieś dalej pod nogi jakiejś kobiety, ona mi bodajże ją odkopała, trochę podbiegłem do niej, wziąłem piłkę i znowu rzuciłem ją do Genesis Sunfire itd... po kilku takich ponownych odbiciach piłka poleciała jeszcze dalej... pobiegłem za nią, zszedłem po pewnych schodach lekko w dół... wszedłem do jakiegoś lasku, znalazłem ową piłkę i miałem mu ją ponownie dostarczyć, patrzyłem przez ten las na miejsce, w którym był kort tenisowy i tutaj sen się zakończył.
14.12.2015.[65,5.kg]
15.12.2015.[65,3.kg]
16.12.2015.[65,3.kg] Dzisiaj znowu śnił mi się Genesis Sunfire (około 4:02)... ale niestety gdy tylko się obudziłem zapomniałem prawie cały sen... czasem się to zdarza... został z jakichś powodów zapisany do mojej podświadomości. Tak czy siak z tego co pamiętam nie był on jakoś specjalnie ważny... zapamiętałem jedynie, że szedł obok mnie oraz to, że w owym śnie padał śnieg... a śnieg raczej nie zwiastuje niczego dobrego, raczej przeszkody... no ale... czasem trzeba trochę pocierpieć... pamiętam również, że miałem tam też w rękach czekoladę, kojarzyło mi się to z jakąś "energią", "doładowaniem" baterii... no ale to tylko moja interpretacja... czy prawdziwa to nie wiem no ale... jakoś tak to postrzegałem gdy ten sen śniłem, reszty snu nie pamiętam. PS. W ciągu ostatnich 4 miesięcy schudłem 11,2 kg (liczone od maksymalnej mojej wagi 76,5 kg).
17.12.2015
.[65,1.kg]
18.12.2015.[65,5.kg]
19.12.2015.[65,1.kg]
Ostatnio jestem mniej więcej 90-95% na surowo, przeważnie jem mandarynki (całkiem spore ilości), jabłka i do tego piję sok z pomarańczy... oczywiście piję również wodę z różową solą himalajską (pije jej więcej niż wcześniej)... czasem zjem też banana lub coś w ten deseń... a czasem zjem również jakąś sałatkę warzywną czy śledzia - różnie bywa - ogólnie jem naprawdę sporo jak na mnie, nie staram się jeść mniej. Wciąż zjadam przeważnie jedną puszkę łososia dziennie.
20.12.2015.[65,5.kg] Dzisiaj śniło mi się jak jadłem białą bułkę... to dobry znak... znaczy, że się oczyszczam z pieczywa... w końcu nie jem go już od jakiegoś czasu :)
21.12.2015.[65,3.kg] Dzisiaj mi się śniło jak jadłem jakiś obiad... ziemniaki itp rzeczy... oczyszczanie postępuje :)
23.12.2015
.[65,1.kg]
24.12.2015.[65,2 kg]

25.12.2015 [65,4 kg] Dzisiaj mija miesiąc od rzucenia pieczywa :)
2
6.12.2015 [65,1 kg]
27.12.2015.[65,1.kg] Dzisiaj dla odmiany (aby urozmaicić swoją dietę) kupiłem sobie arbuza (dawno go już nie jadłem)... i z dużą chęcią go zajadałem :)
28.12.2015
.[65,0.kg] Chciałem wspomnieć, że ostatnio raz na jakiś czas zaczynam odczuwać pewnego rodzaju formę "błogości" w połączeniu z uczuciem wolności i spełnienia, która trwa przez pewien czas a później znika - mam wrażenie, że jest to mocno związane z dietą, z jedzeniem dużej ilości owoców, piciem wody z różową solą himalajską i ćwiczeniami... wcześniej jakoś tego stanu nie obserwowałem... jeżeli występował to nie zwróciłem na niego specjalnej uwagi... tak czy siak ten stan w końcu mija i później często jest mi ciężej (prawdopodobnie wtedy wychodzą toksyny)... tak czy siak coś się zmieniło... będę to obserwować czy to takie chwilowe czy raczej to początek jakiejś większej zmiany... obecnie nie czuję się jeszcze gotowy na 100% na surowo... mam wrażenie, że ten etap musi jeszcze chwilkę poczekać... ale jest dobrze... odrzucenie pieczywa mi służy... muszę teraz tylko dalej robić swoje... mam też silne wrażenie bycia na "ścieżce"... doczekać się nie mogę jak to będzie wyglądać w następnym roku... myślę, że nie będzie łatwo i będą przede mną w kwestii diety różne wyzwania... ale znając mnie to prędzej czy później sobie z nimi poradzę, nie poddam się tak łatwo... powoli do celu, małymi kroczkami :)
29.12.2015.[65,5.kg]
30.12.2015
.[65,2.kg]
Ostatnio najczęściej jem mandarynki (mój główny składnik), jabłka, arbuzy (dopiero od kilku dni), piję sok z pomarańczy i jem codziennie puszkę z łososiem z warzywami - oczywiście owoców jem tyle abym się nimi najadł... piję również już w miarę regularnie wodę z różową solą himalajską - przeważnie na 1,5 litra wody wsypuję 1-2 małe łyżeczki soli.
31.12.2015.[65,4.kg]

cdn...

Dobry Samarytanin