NASZE DOŚWIADCZENIA

MOJE DOŚWIADCZENIA Z "DIETĄ" W ROKU 2009
WYBIERZ ROK: 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014, 2015, 2016

Raz na jakiś czas postaram się aktualizować mój "dzienniczek". Trudno powiedzieć jak często będzie się to odbywać, czasami może być to raz dziennie, a czasami raz na kilka miesięcy.

Mam 182cm wzrostu i gdy zacząłem swoją nową dietę ważyłem prawdopodobnie około 62kg (ważone rano po wc)... nawet jak się przejadałem (a robiłem to od ostatnich kilku miesięcy dość często z powodu depresji) to moja waga nie mogła raczej specjalnie przekroczyć tego pułapu wagowego (zawsze ważyłem mało, taka natura, typ budowy ektomorfik). Moje przejadanie się pomagało mi na krótką metę w pozbyciu się depresji... gdy jadłem (nie koniecznie zdrowo i tyle ile trzeba -> przeważnie za dużo) czułem się lepiej, ale gdy już skończyłem to mój stan depresyjny się pogłębiał. Przez wiele miesięcy próbowałem zajeść depresje spowodowaną bardzo dużymi zmianami jakie we mnie zachodziły (proces kundalini, ataki demonów itd). Całkowicie zdawałem sobie sprawę z tego problemu ale wiedziałem, że nie byłem wtedy dość silny aby zrobić z tym porządek i przejść na prawidłową (w pełni zdrową) dietę lecz czułem, że prędzej czy później mi się to uda. Od 15.07.2009 postanowiłem coś z tym zrobić i zacząłem spisywać swoje doświadczenia z dietą aby dodatkowo mnie to zmotywowało do sharmonizowania tego aspektu mojego życia (od wielu miesięcy mam zbyt dużo napchane w żołądku i muszę zrobić z tym wreszcie porządek). Moim celem nie jest zrzucenie wagi tylko osiągnięcie wewnętrznej harmonii... a jeśli uda mi się stać inedykiem to jeszcze lepiej... Małymi kroczkami do celu ;-)

[KAŻDA MOJA WAGA JEST PODANA RANO PO WC]

MIESIĄC 1 - WAGA I UWAGI:
~15.07.2009 [~62,0 kg] - prawdopodobnie tyle bym ważył? +-0,5kg
-ważyłem się rano w środku dnia i ważyłem około 63kg?
-pierwsze myśli o nie jedzeniu [zafascynowanie filmami o tej tematyce i zmobilizowany aby coś zmienić ze względu na przejadanie i złe samopoczucie w "żołądku"]
-wyznaczyłem sobie kilka celi na początku między innymi: nie jedzenie przed zaśnięciem, dokładne przegryzanie pokarmu, jedzenie tylko wtedy kiedy chce mi się jeść
21.07.2009 [60,3 kg]
-mało jem; przeważnie gdy jestem głodny, ale tak aby się nie przejeść; raczej skromnie...
25.07.2009 [60,5 kg]
26.07.2009 [60,5 kg]
27.07.2009 [60,3 kg]
05.08.2009 [60,1 kg]
06.08.2009 [59,5 kg]
07.08.2009 [59,4 kg]
09.08.2009 [59,3 kg]
10.08.2009 [59,5 kg]
11.08.2009 [59,4 kg]
12.08.2009 [59,0 kg]
13.08.2009 [58,6 kg]
14.08.2009 [58,8 kg]
15.08.2009 [58,5 kg]


MIESIĄC 1 - PODSUMOWANIE:
-spadek wagi o 3,5kg [licząc od 15.07.2009 do 15.08.2009]
-kładzenie fundamentu pod "niejedzenie" o ile do niego kiedyś dojdzie
-nie stosuje praktyk głodzenia się
-staram się na razie być w harmonii z tym co jem i nie robić niczego na siłę... nie wymuszać "niejedzenia" w "nie zdrowy" sposób...
-czuje się lepiej po zrzuceniu zbędnych kilogramów (chodź wiele osób powie, że mam mocną niedowagę to ja powiem, że jednak w żołądku zalegało dużo jedzenia które powodowało nadęty brzuch, a teraz jest o wiele bardziej płaski...
-bywały dni gdy miałem mniej energii jakbym był zmęczony z tego powodu, że nie jem tyle ile "trzeba"..., ale ogólnie jest wszystko ok...
-lepsze samopoczucie spowodowane mniejszą ilością jedzenia w żołądku
-można powiedzieć, że ten miesiąc to było opróżnianie jelit z zaległego w nim jedzenia


MIESIĄC 2 - WAGA I UWAGI:
16.08.2009 [58,3 kg]
17.08.2009 [58,4 kg]
18.08.2009 [58,3 kg]
20.08.2009 [57,8 kg]
21.08.2009 [57,7 kg]
22.08.2009 [57,7 kg]
23.08.2009 [57,7 kg]
24.08.2009 [58,2 kg]

-Od jakiś już 5 dni staram się jeść tylko 3 posiłki dziennie aby wyeliminować całkowicie podjadanie spowodowane chęcią poprawienia sobie humoru.
-Występuje od kilku dni depresja związana z tym, że jem tylko 3 posiłki i nie podjadam... gdy zjem moja depresja gwałtownie się zmniejsza... depresja wynika z tego, że mój umysł chce coś zjeść nawet jeżeli nie jest głodny tylko po to aby poczuć się lepiej...
25.08.2009 [58,2 kg]
26.08.2009 [58,1 kg]
27.08.2009 [58,0 kg]
28.08.2009 [57,7 kg]
29.08.2009 [57,4 kg]

-od kilku dni obserwuje dziwne odgłosy w żołądku... nie ma to nic wspólnego (moim zdaniem) z oznakami "burczenia w brzuchu", a raczej jakby jakieś bąbelki powietrza? się przemieszczały?
-od kilku dni codziennie jem jeszcze trochę mniej -> wynika to z tego, że praktycznie wcale nie odczuwam głodu..., ale czuje się bardzo dobrze!
30.08.2009 [57,0 kg]
31.08.2009 [57,1 kg]
01.09.2009 [56,5 kg]
02.09.2009 [56,4 kg]
03.09.2009 [56,3 kg]
04.09.2009 [56,7 kg]
05.09.2009 [57,1 kg]
06.09.2009 [57,3 kg]
07.09.2009 [57,4 kg]
08.09.2009 [57,2 kg]

-niestety wpadłem w efekt jojo i dlatego mi tak waga podskoczyła... powinno być z 0,5-1,0kg mniej -> od kilku dni mocno się przejadam co nie jest dla mnie pozytywne, ale pracuje nad tym -> dzisiaj kolacji nie jem, ale i tak jestem za bardzo napchany jedzeniem
09.09.2009 [57,0 kg]
-nie jadłem kolacji
10.09.2009 [56,5 kg]
-też pominąłem kolacje i stwierdziłem, że dobrym sposobem na efekt jojo jest albo jedzenie dwóch posiłków dziennie albo nie jedzenie po około 18:00... i nawet jak się przejem jedząc dwa posiłki to i tak później przetrawię kalorie nie jedząc kolejnego (kolacji) i nie jedząc dobre kilka godzin przed zaśnięciem...
11.09.2009 [56,5 kg]
12.09.2009 [56,8 kg]
13.09.2009 [57,2 kg]
14.09.2009 [56,9 kg]
15.09.2009 [57,0 kg]


MIESIĄC 2 - PODSUMOWANIE:
-spadek wagi o 1,5kg [licząc od 15.08.2009 do 15.09.2009]
-jak doszedłem do wagi 56,3kg to dopadł mnie efekt jojo i później jak widzimy waga mi nieźle podskoczyła, ale później czasem nie jadłem kolacji i waga się ustabilizowała
-po około 2gim tygodniu zapominałem o dokładnym przegryzaniu..., ale popracuje jeszcze nad tym


MIESIĄC 3 - WAGA I UWAGI:
16.09.2009 [56,8 kg]
17.09.2009 [56,8 kg]
18.09.2009 [56,6 kg]
19.09.2009 [56,6 kg]
20.09.2009 [56,8 kg]
21.09.2009 [56,0 kg]

-nic nie piłem (woda / napoje itp)
22.09.2009 [55,5 kg]
23.09.2009 [55,4 kg]

-zauważyłem, że wczoraj i dzisiaj jak pije wodę to mam odruch wymiotny... tak jakby mój organizm nie chciał abym dostarczał mu wody... miałem to chyba jeszcze trochę wcześniej, ale wczoraj i dzisiaj to już ewidentny objaw...
24.09.2009 [54,9 kg]
-dzisiaj zjadłem 2 jajka, około 4-5 małych plasterków szynki, 2 banany, kromka chleba z masłem, około 15 malin ze śmietaną + 200-400ml wody -> w poprzednich dniach jadałem podobnie... -> przeszedłem na piechotę 3-4km i czuje się dobrze, a nawet lepiej niż kiedyś -> tak lekko mi jakoś, ale zarazem kręci mi się czasem w głowie..., ale to pewnie dlatego, że moje ciało szybko się oczyszcza z tego i owego i wiadomo... zmiany nie muszą być przyjemne czasem, ale jak na moje oko wszystko idzie dobrze jak na razie -> praktycznie nie czuje głodu... depresja jeszcze mnie męczy, ale sukcesywnie się sama oczyszcza... chodź nie jest to przyjemne..., ale jak mówiłem czuje się dobrze i "działam" dalej...
25.09.2009 [54,6 kg]
-przez ostatnie dobre kilka dni mam bardzo czysty umysł... wcześniej też miałem czysty, ale jak jem znacznie mniej i spadła mi mocno waga to to się mocno nasiliło...
26.09.2009 [55,0 kg]
-0 picia i jedzenia
27.09.2009 [53,9 kg]
-zacząłem normalnie jeść
28.09.2009 [54,9 kg]
29.09.2009 [54,9 kg]
30.09.2009 [55,0 kg]

-jadłem tylko surowe owoce i warzywa + woda
01.10.2009 [54,7 kg]
02.10.2009 [54,8 kg]
03.10.2009 [54,8 kg]
04.10.2009 [54,8 kg]
05.10.2009 [55,2 kg]
06.10.2009 [55,4 kg]

-ciągle walczę z pokusami... czasem jem coś czego jeść nie powinienem czyli tak zwane "martwe jedzenie" , ale powoli robie postępy i to jest najważniejsze
07.10.2009 [55,0 kg]
08.10.2009 [54,8 kg]

-coraz gorzej się czuje od tego jedzenia... musze przejść na coś w stylu soków z owoców bo nie wyrobie... czuje jakby mój żołądek już miał dosyć jedzenia takiego bardziej "twardego" chociaż i tak jem dużo owoców i warzyw i staram się dokładnie przegrywać... czuje, że czas na soki... zobaczymy jak to się potoczy i to nie znaczy, że od jutra będę tylko na sokach, ale coś czuje, że to soczki będę musiał wprowadzić albo jedzenie czegoś w stylu: pomarańcze, arbuz itp...
-właśnie stwierdziłem, że genialnym pokarmem jest tarte jabłko na tarce... im mniejsze te dziurki w tarce tym lepsza papka wychodzi i mojemu żołądkowi się to podoba hrhr :)
09.10.2009 [54,9 kg]
10.10.2009 [55,2 kg]
11.10.2009 [55,0 kg]
12.10.2009 [55,4 kg]
14.10.2009 [55,2 kg]

-staram się unikać bułek, chleba, zup ciepłych itp. "rzeczy"... -> zauważyłem, że zawsze jak najem się chleba to czuje się źle... czuje jakbym miał jakieś "grudy" w żołądku i mój organizm musi z nimi się męczyć -> chociaż staram się dobrze wszystko przegryzać! Rano jak jeszcze nic nie mam w żołądku zdecydowanie czuje się najlepiej
-wczoraj po zjedzeniu chleba i ciepłej zupy czułem się do końca dnia niekomfortowo w żołądku, a dzisiaj jadłem tylko surowe owoce i warzywa i czuje się znacznie lepiej
-dzisiaj trochę za dużo zjadłem tych owoców i warzyw, ale to nic... i tak czuje się dużo lepiej niż po chlebie takim świeżym i pysznym lecz niezdrowym...
15.10.2009 [54,7 kg]
-jak widać spadła mi waga od wczoraj aż o 0,5kg!, a jechałem tylko na owocach i warzywach no i wg mnie nawet się wczoraj przejadłem
-dzisiaj również byłem na "surowo"

MIESIĄC 3 - PODSUMOWANIE:
-spadek wagi o 2,3kg [licząc od 15.09.2009 do 15.10.2009] -> oczywiście podkreślam, że nie zależy mi na spadku wagi bo i tak już mało ważę... chce jedynie jak najlepiej zbalansować swoją dietę i przejść w pełni na "surowo"
-ten miesiąc nie należał do łatwych bo wiele razy sabotowałem swoją dietę jedząc coś czego jeść nie powinienem i nie mogłem się powstrzymać... ostatnie kilka dni jest dla mnie zdecydowanie lepsze i powoli rezygnuje z bułek, chleba i sabotujących mnie pokarmów oraz przechodzę coraz bardziej w stronę surowej diety
-ogólnie czuje się znacznie lepiej niż jeszcze kilka dni temu jak jadłem bułki / chleb / sabotujące pokarmy... po jedzeniu na surowo czuje dużo większy komfort w żołądku niż było to wcześniej...


MIESIĄC 4 - WAGA I UWAGI:
16.10.2009 [54,3 kg]
-dzisiaj na surowo + troszkę wędzonej ryby (makreli)
17.10.2009 [54,1 kg]
-zaczyna mnie moja waga niepokoić... niby jem od kilku dni na surowo i moim zdaniem tyle ile trzeba, ale może powinienem jeść więcej? nie wiem hmmm
-dzisiaj jem dużo owoców i trochę warzyw jak zwykle na surowo, ale też zjadłem 1,5 opakowania takiej gotowej sałatki z niezdrowymi dodatkami wiadomo jakieś "E" i inne takie no ale cóż... postaram się więcej tego nie jeść, ale coś czuje że dzisiaj w miarę dobrze mi idzie...
18.10.2009 [54,7 kg]
-no i dzisiaj 0,6kg więcej ważę niż wczoraj bo się jeszcze więcej owoców i warzyw najadłem -> zobaczymy jak będzie po miesiącu
-dzisiaj dalej na surowo -> trochę orzechów też zjadłem no i soku z pomarańczy zrobiłem trochę mmm pycha :)
-zauważyłem też, że jem coś około 5-6x dziennie, a nie jak przy wcześniejszej "normalnej" diecie 3-4x
19.10.2009 [54,6 kg]
-dzisiaj wstaje i czuje się wspaniale
-już śniadanko owocowe zjedzone i do tego soczek z wyciśniętych pomarańczy
-zjadłem troszkę też warzyw na parze, ale nie za dużo
20.10.2009 [54,5 kg]
-już nie jestem w pełni na surowo... no cóż <zawstydzony> ;-) (zjadłem trochę ciasta śliwkowego)
-wczoraj mnie naszła ochota na kluski z serem i dzisiaj je zjadłem i jak je zjadłem to już mi przeszła ochota na nie :/
-właśnie wypiłem pół litra wyciśniętego soku z pomarańczy mniam :) -> nie ma to jak surowizna!
21.10.2009 [54,6 kg]
-nie ma to jak dieta na surowo -> dzisiaj już wypiłem 1,5 litra soku z pomarańczy + zjadłem do tego 3 porcje miąższu z pomarańczy, który pozostał + do tego trochę owoców przede wszystkim banany...
-tak wyglądają przygotowane pomarańcze na pół litra soku: LINK!
-tak wyglądają pomarańcze po wyciśnięciu: LINK!
-tak wygląda już gotowe do spożycia pół litra soku + miąższ: LINK!

22.10.2009 [54,7 kg]
-1,5 litra soku z pomarańczy już wypite + pozostały miąższ :) -> oczywiście do tego dochodzą inne owoce zjedzone jeszcze..., ale coraz bardziej mam ochotę przejść tylko na soki; coś czuje, że to byłoby dobre dla mnie...
-nowa dostawa pomarańczy na soki (11kg): LINK!

-w nocy gdy już kładłem się spać poczułem nagle bardzo silny głód... co ciekawe trwał on 5-10min i tak jakby nagle zniknął... Jericho Sunfire mówił, że żołądek zawsze próbuje dojść do naturalnego stanu i skutkiem ubocznym jest właśnie uczucie głodu, ale tak na prawdę to żołądek się kurzy i próbuje wrócić do równowagi... Po tych 5-10min poczułem jakby coś się skurczyło lub wyprostowało... nie wiem dokładnie, ale było takie "puf" i ten intensywny "głód", który się tak nagle pojawił po prostu zniknął...
23.10.2009 [54,4 kg]
-dzisiaj zjadłem trochę owoców i mało warzyw... ogólnie nie za dużo...
-dzisiaj na piechotę przeszedłem jakieś 6-8km (normalnie raczej nigdzie nie chodzę) i wszystko było w porządku, nie czułem jakiegoś specjalnego zmęczenia jak czytałem na forach gdzie ludzie stosowali głodówki i ledwo po schodach wchodzili to ja czegoś takiego na 100% nie zaobserwowałem...
-jak mówiłem nie jadłem mniej więcej od 17:45? aż do pójścia spać i towarzyszyło mi przez jakieś 2 godziny uczucie lekkiego głodu... co ciekawe po tym czasie to uczucie praktycznie znikło! a następnego dnia jak wstałem dalej czułem lekki głód, ale taki lekki... domyślam się, że po prostu żołądek się kurczy? zmniejsza się do swojego naturalnego stanu i stąd uczucie "głodu".
24.10.2009 [53,6 kg]
-1,5 litra soku z pomarańczy + miąższ + banan + 1,5 opakowania sałatki w okrągłym pojemniczku (jest moim zdaniem dużo zdrowsza niż takie sałatki w kwadratowych/prostokątnych pojemnikach które zawierają różne "E" itd. itp, ale ta ma też pewne wady np. zawiera cukier, sól i kwasek cytrynowy no, ale zjadłem jej dzisiaj 1,5 opakowania chociaż nie powinienem... chciałbym przejść w pełni na sokach, ale mentalnie chyba nie jestem jeszcze gotowy na to, ale zobaczymy co przyniesie przyszłość) + trochę orzechów + trochę winogron + woda
-dzisiaj jestem 11 dzień na surowej diecie + soki (raz zjadłem trochę klusków i ciasta jedynie, ale mniejsza z tym) i czuje dużą różnice między "normalnym" jedzeniem, a dietą na surowo... co jest ciekawe to, że możesz jeść dużo owoców i warzyw na surowo i nawet jak się przejesz to jest duża szansa, że będziesz chudnąć (oczywiście jeżeli masz nadmiar tkanki tłuszczowej)... od kilku dni też pije sporo soku z pomarańczy co bardzo dobrze na mnie wpływa... czyli na razie jem przede wszystkim owoce + mało warzyw + 0,5-1,5 litra soku z pomarańczy + miąższ i tak mniej więcej ostatnio wygląda moja dieta i czuje się właściwie bardzo dobrze... tylko te zmiany zachodzą tak szybko, że staram się być ostrożnym i słuchać się swojej "intuicji" aby nie przeholować z czymś i nie zrobić sobie krzywdy... aż 3 miesiące zajęło mi przejście na surową dietę, ale
zdecydowanie było warto... czuje się znacznie lepiej w żołądku i okolicach... mam też więcej energii do wykonywania wszystkich czynności jakie mam wykonać podczas dnia... praktycznie wcale nie czuje się senny jak było to kiedyś na "złej diecie". Czuje również, że moje ciało staje się coraz bardziej lekkie... mój umysł staje się coraz bardziej świadomy chwili teraźniejszej... jeszcze bardziej i bardziej z każdym dniem jak wydalam z siebie wszystko co wydalone zostać powinno...
25.10.2009 [53,7 kg]
-1,5 litra soku z pomarańczy + miąższ
26.10.2009 [53,4 kg]
-1,0 litra soku z pomarańczy + miąższ + 0,5 litra wody + trochę pomelo + trochę orzeszków laskowych -> jak piłem rano pół litra soku z pomarańczy małą łyżeczką to jak byłem w połowie to miałem już odruch wymiotny... nie z powodu smaku bo jest bardzo dobry i uwielbiam sok z pomarańczy świeżo wyciśniętych, ale zrobiło mi się też tak jak kiedyś piłem wodę... na dodatek za jakiś czas nalałem sobie 0,5 litra wody bo wczoraj wieczorem i dzisiaj rano mocno mi się pić chciało i to samo miałem -> odruch wymiotny jak to piłem... na początku jak pierwszy raz miałem taki odruch wymiotny przy wodzie to myślałem, że to może jakaś woda zła jest albo coś, ale skoro miałem to samo przy piciu soku z pomarańczy no to hmmm... tak na prawdę nie wiem gdzie ta dieta mnie zaprowadzi... to jeden wielki znak zapytania i podróż w nieznane, ale sadze, że już niedługo się o tym dowiemy bo miesiąc czwarty obfituje w wielkie zmiany, ale czy na lepsze? o tym się już nie długo dowiemy :)
-mam też wrażenie jakbym był spragniony, ale jak na moje oko i tak już zdecydowanie za dużo się napiłem (0,5 litra soku + 0,5 litra wody do godziny 11:00)
-też zauważyłem, że potrzebuje mniej snu
27.10.2009 [53,0 kg]
-0,5 litra soku z pomarańczy + 0,5 litra wody + około 40? orzeszków laskowych
28.10.2009 [52,8 kg]
-0,5 litra soku z pomarańczy + pół drożdżówki z jabłkami (o 17:19) (wiem, że nie powinienem jej jeść, ale wyglądała tak smakowicie, że nie mogłem się powstrzymać) :P
-od kilku dni mam wrażenie jakby całe moje ciało się kurczyło...
-co ciekawe niby rano czasem czuje lekko "głód"?, ale później nawet jak jeszcze leże lub jak teraz gdy już wstałem i jeszcze nic nie jadłem ani nie piłem czuje się w żołądku na prawdę przyjemnie... na diecie 100% na surowo nawet nie mógłbym pomyśleć o tak przyjemnym stanie w żołądku i okolicach...
- po wypiciu 0,5 litra soku poczułem się nie najlepiej... jakbym za dużo wypił na raz... na dodatek z godzinę później dopadła mnie mocna depresja, ale wydaje mi się, że to taka oczyszczeniowa oraz mam odruch wymiotny znowu z samego powodu, że ten sok jest w moim żołądku :/
-mam takie wrażenie, że jak się czegoś napije lub coś zjem to będzie mi jeszcze bardziej nie dobrze...
-już jest 13:00 -> czuje się znacznie lepiej -> depresja jakby się bardzo zmniejszyła, a wręcz prawie znikła, ale była na prawdę jakaś taka nie przyjemna...
-jest mi dość ciężko ogólnie ostatnio bo zachodzą tak wielkie zmiany szczególnie w ostatnich 2 tygodniach i to nie tylko w ciele, ale też w psychice..., ale czuje, że wszystko idzie w dobrym kierunku...
29.10.2009 [52,4 kg]
-0,75 litra wody + trochę kapusty z jakimiś dodatkami typu marchewka itd. itp. + gruszka + pomarańcz + mały kiszony ogórek + trochę orzeszków laskowych
-rano mój brzuch i okolice czują się bardzo dobrze :) -> jedynie rano chciało mi się pić
30.10.2009 [52,5 kg]
-0,75 litra wody + tarte jabłko
-dzisiaj rano czuje się bardzo dobrze w żołądku i okolicach...
-przez większość dnia czułem jakby lekko "głód", ale przed 20:00 poczułem nagle nasilenie głodu dość mocny i po 20:00 nastąpiło takie jakby "pyk" i głód praktycznie całkowicie zanikł... ciekawe...
-oczywiście w każdej chwili mogę wrócić na dietę "100% na surowo" + soki, ale wciąż mam dużo energii i witalności jak powiedziałby Jericho Sunfire więc kontynuuje moją "dietę". Dzisiaj przeszedłem na piechotę też kilka kilometrów i nie czuje się jakoś zmęczony czy coś... czuje się taki witalny właśnie... te spacery to są takie "testy" gdzie mogę sprawdzić czy mam energie czy nie... jak na razie zawsze ją mam...
-wieczorem znowu czuje się źle psychicznie... czuje jakby jakąś czarna energia ze mnie wychodziła i mnie całego zalewała i depresja mnie dość mocna łapie..., ale później to sie po jakimś czasie oczyszcza i tak w kółko... jedna warstwa czarnej "smoły" za drugą się oczyszcza aż wnętrze staje się coraz bardziej subtelne i subtelne... te czarne skorupy które na samym początku się oczyszczają są najbardziej bolesne dla psychiki... nie wiem czy ide w dobrym kierunku z tym jedzeniem tak mało, ale wiem, że coś mocno się we mnie oczyszcza i tego jestem pewien; są to przede wszystkim sprawy natury mentalnej i emocjonalnej oraz liczne przywiązania do smacznego jedzenia; ten ból, który czasem odczuwam jest taki bardzo głęboki... wręcz rozrywa Cię od środka... przechodzi Cię na wylot... cierpisz tak do samego centrum swojej istoty... i później puszcza po wielu godzinach wymęczenia i czujesz ulgę... i później znowu i tak w kółko aż ten ból jak ciemne chmury w końcu przechodzą... chmury jaśnieją, ból się zmniejsza i dochodzisz do wolności... czy uda mi się tam dojść? postaram się być czujny i robić tak jak kieruje mną intuicja... dopóki zachodzą głębokie zmiany we mnie na poziomie mentalnym to wiem, że ten eksperyment na pewno nie jest czasem straconym... i jest mocno owocny w proces zmian i ogólnego oczyszczenia chodź jest to podróż przez ogień...
-o godzinie 21:38 właściwie nie czuje wcale głodu, ale jest mi dziwnie... czuje się taki świadomy chwili teraźniejszej i ciągle te fale jakby czarnej energii wypływały ze mnie po to aby się oczyścić... to jest dość bolesne dla psychiki, ale czuje, że jest to konieczne dla mojego wyższego wzlotu...
31.10.2009 [52,2 kg]
-dzisiaj w nocy z dnia 30 na 31 nie mogłem zbytnio spać i źle się czułem... postanowiłem definitywnie, że wracam do "normalnej" diety... czyli jest to zakończenie mojego eksperymentu z "dietą", ale wiem, że całkiem sporo z tego doświadczenia wyniosłem i na pewno nie był to czas zmarnowany...
01.11.2009 [53,2 kg]
02.11.2009 [54,2 kg]
03.11.2009 [54,5 kg]
04.11.2009 [54,5 kg]
05.11.2009 [54,5 kg]
06.11.2009 [54,9 kg]
07.11.2009 [55,3 kg]
08.11.2009 [55,0 kg]
09.11.2009 [55,4 kg]
10.11.2009 [55,4 kg]
11.11.2009 [55,7 kg]
12.11.2009 [55,6 kg]
13.11.2009 [55,6 kg]
14.11.2009 [56,2 kg]
15.11.2009 [56,3 kg]

MIESIĄC 4 - PODSUMOWANIE:
-wzrost wagi o 1,6kg [licząc od 15.10.2009 do 15.11.2009]
-w tym miesiącu wyjątkowo dużo się działo... od początku tego miesiąca przeszedłem właściwie 100% na surowo... same owoce i warzywa... po szybkim czasie doszły do tego soki z pomarańczy wyciskane ręcznie w domu... zmiany szły bardzo szybko i może nawet za szybko... jak przeszedłem na picie soków to jadłem coraz mniej owoców i warzyw aż szybko zamieniłem soki na wodę i znowu jeszcze mniej jadłem... co w końcu doprowadziło do tego, że 31.10.2009 źle się czułem i zrozumiałem, że nie jest tak jak być powinno... i wróciłem do "normalnej" diety co spowodowało, że od tamtego czasu przytyłem 4,1kg (w dwa tygodnie)... jak na razie nie stosuje jakiejś specjalnej diety ani coś... jem po prostu wszystko na co mam ochotę..., ale w przyszłości planuje powrót do surowizny, a jak to wyjdzie? życie pokaże :) Jak na razie nie będę spisywać dalszej swojej wagi itd. itp... może wrócę do spisywania, ale za jakiś dłuższy? czas...

LISTOPAD 2009 (pozostałe dni)
21.11.2009 - od kilku dni mam dużą chęć na jedzenie gruszek co też czynię :) Są takie soczyste co powoduje, że nie musze tyle pić wody. Również nie mogę patrzeć już na chleb do którego wróciłem ale odrzuca mnie od niego i to mocno... Czuje się trochę jak ten
Phan Tan Loc (waterianin) który miał ochotę na kokosa to go jadł... później miał ochotę na herbatę to ją pił... tak powinienem teraz postępować... słuchać jeszcze mocniej mojego organizmu... kiedyś miałem ochotę na mandarynki, później winogrona, pomidory, ostatnio na pomarańcze, a teraz przyszła kolej na gruszki... chociaż przyznaje, że jakoś nigdy wcześniej ich nie jadłem... w sumie nie za bardzo mi smakowały, a teraz jest jakoś ok ;)
23.11.2009 - polubiłem też ostatnio kaszę jaglaną z miodem :)
24
.11.2009 [57,1 kg]

GRUDZIEŃ 2009
10.12.2009 - od jakiegoś tygodnia? nie jem już praktycznie kaszy jaglanej... więc jadłem ją jakieś 2 tygodnie? -> mój organizm już się nią znudził..., ale ciągle mam ochotę na jabłka, banany i gruszki... czasem do tych owoców dodawana jest pomarańcz lub mandarynki + miód, rodzynki lub żurawinki :)
14.12.2009 [58,6 kg]
15.12.2009 - od jakiegoś juz czasu staram się unikać "białego" pieczywa... dzisiaj np. jadłem naleśniki zrobione z mąki kukurydzianej i powiem, że o wiele lżej człowiek się czuje niż jakby użyć do tego mąki pszennej :)
18.12.2009 [58,3 kg]
21.12.2009 - zjadłem wczoraj i dzisiaj trochę świątecznego sernika (wiem że jeszcze za wcześnie hehe) i mój organizm nie czuł się po nim najlepiej chodź kiedyś uwielbiałem serniki  i mogłem je jeść i jeść tak teraz mnie chyba zaczęło od nich odrzucać (mdlić) :/ -> Mój organizm chyba przestaje tolerować cukier bo w nim upatruję winowajcę..., ale za to mam ciągle apetyt na owoce ;)
26.12.2009 - ostatnio są święta i wiadomo jak to na święta trochę szynki i ciasta się je ;), ale prawda jest taka, że zjadłem ogólnie znacznie mniej pokarmy niż np. rok temu! Mój żołądek chyba się jakoś skurczył i wydaje mi się, że nie jestem nawet w stanie tyle zjeść co rok temu, a nawet jest to mocno nie pożądane abym się mocno przejadał... wiadomo zjadłem trochę więcej niż powinienem, ale ogólnie jest dobrze... robię trochę ćwiczeń typu "tai chi" od czasu do czasu i wg własnego wnętrza je wykonuje (czyli po swojemu) i czuję się coraz lepiej :) Z chęcią już wróciłbym do jedzenia mojej "michy" czyli mojej miski z owocami :) -> musze też zrzucić trochę nie potrzebnego jedzenia które mam w sobie, ale z tym powinno pójść szybko :) Ostatnio też czuje, że mój umysł jest w coraz głębszym stanie wyciszenia... nie jest jeszcze tak jakbym sobie tego życzył, ale jest coraz lepiej...
27.12.2009 [59,1 kg]
28.12.2009 [58,4 kg]
29.12.2009 [57,8 kg]
31.12.2009 [58,3 kg]

cdn...

Dobry Samarytanin