NASZE DOŚWIADCZENIA

INTEGRACJA CZTERECH ŻYWIOŁÓW
(CZĘŚĆ 5)
LINK! DO CZĘŚCI 4
LINK! DO CZĘŚCI 6

Pewien okres w moim życiu obfitował w sny związane z czterema żywiołami (ogniem, powietrzem, wodą i ziemią). Żywioły istnieją w naszym " powszednim" życiu. Gdy przychodzimy na świat, nasze oczy po raz pierwszy widzą światło - to jest Ogień. Pierwszy oddech wciągnięty w płuca to Powietrze. Po urodzeniu noworodek zostaje obmyty Wodą, a jego pierwszym łóżeczkiem jest symboliczna Ziemia, która po pobycie w wodach płodowych daje mu pierwsze poczucie stabilności. Człowiek w swojej ziemskiej wędrówce przez poszczególne stacje swojego życia w dążeniu do harmonii powinien ich umiejętnie zharmonizować. Dlaczego jest to takie ważne?. Otóż imię naszego Boga - Stwórcy brzmi JHWE i zawiera w sobie wszystkie te cztery pierwiastki.
 

Ogień:

Pierwszy sen: "Pewnego słonecznego dnia byłam na zewnątrz swojego domu. Pogoda była wietrzna. Wiatr dosyć intensywnie poruszał gałęziami rosnących opodal domu drzew. W pewnej chwili zbliżyłam się do rosnącego krzewu leszczyny, który płonął. Co mnie zastanowiło, to fakt, że ten płomień nie spowodował spalenia krzewu ani nie wzniecił pożaru. Stałam w bliskiej odległości i nie czułam żadnego strachu. Czułam błogość w sercu i taką lekkość, jakby ktoś zdjął ze mnie duży ciężar, zalegający na moich barkach".

Kolejny sen: "Zmierzchało, gdy zauważyłam idący od strony kościoła w kierunku mojego domu ogromny słup ognia. To nie był płomień, tylko sam żar, ale mający ogromną moc. Gdy zbliżył się do mojego domu, wtedy zaczęły ze ścian zewnętrznych odpadać długie prostokątne panele i układać się po pięć sztuk w paczki jakie zostały po zakupie. Co ciekawe dwóch robotników jakby próbowało przeszkodzić temu zdarzeniu, ale okazało się to niemożliwe. Mówili, że nic się nie da zrobić, to jest silniejsze od nich. Odnosiliśmy wrażenie jakby jakaś wyższa siła czuwała nad tymi czynnościami. Wtedy usłyszałam słowa: to jest radykalne oczyszczenie i uporządkowanie wnętrza. Pomimo iż żar był ogromny ( taki jak podczas pożaru) nie spowodował żadnych szkód. Odczuwałam tylko przenikające do szpiku kości ciepło, natomiast nie odczuwałam żadnego bólu i nie zauważyłam poparzeń".
 

Powietrze:

Ważniejszy sen: "Znajdowałam się na lotnisku, za chwilę miałam wsiąść do samolotu pasażerskiego. Po załatwieniu wszystkich formalności weszłam wreszcie na pokład samolotu. Po chwili maszyna zaczęła kołować i wreszcie wystartowała. Pogoda była ładna, sprzyjająca lotom. Gdy już wzbiliśmy się w powietrze, zapytałam czemu tak powoli lecimy. Ktoś z obsługi powiedział, że należy zachować umiar, że nie wszystko da się pokonać siłą rozumu. Dodał, że ważny jest obiektywizm i poszukiwanie prawdy. Czułam się lekko zawstydzona i zdziwiona, bo przecież brawura nigdy mnie nie interesowała. Głęboko zamyśliłam się nad tymi słowami".


Woda:

Sny o wodzie nawiedzały mnie bardzo często. Najczęściej były to moje kąpiele w czystej wodzie, stanie w deszczu, a także przemierzanie nowych mostów nad rzeką. Dla przykładu przytoczę dwa.

"Wczesnym rakiem wyszłam z dzbanem, aby zaczerpnąć wodę ze strumienia. Gdy tylko wyszłam na zewnątrz w poszukiwaniu strumienia, nagle zaczął padać deszcz. Po chwili okazało się, że dzban mam napełniony wodą i nie muszę szukać strumienia". Inny dotyczył przekroczenia rzeki przez most. Otóż okazało się, że jestem na dworcu autobusowym i czekam na powrót do domu. W pewnej chwili do moich uszu doszedł komunikat: trasa uległa zmianie. Powrót nastąpi inną drogą przez nowo wybudowany most. Mieliśmy zakupić bilety o wartości 10 zł za jeden. Gdy byliśmy już na moście nie mogliśmy wyjść z zachwytu nad jego piękną konstrukcją " Nie dotarliśmy na drugą stronę, bo wtedy akurat się obudziłam.


Ziemia:

Bardzo często śniłam o ziemi. Otóż moi rodzice mają trochę ziemi, na której sadzi się z reguły warzywa i sieje trochę zboża ( głównie pszenicę). Pewnego dnia śniłam o żniwach, piękna dorodna pszenica aż chyliła się pod ciężarem pękatych kłosów. Świecące słońce potęgowało złocisty kolor zboża. Wszystko udało się zebrać bez żadnych przeszkód. Innym razem brałam udział w wykopkach. Piękna rozorana ziemia, a wewnątrz niej było dużo zdrowych ziemniaków podobnych do złotych monet. Ktoś powiedział: jaki piękny będzie ten zbiór".


Integracja żywiołów:

Ten sen zapowiadał integrację
wszystkich czterech żywiołów w moim życiu.

"Byłam w Tatrach. Miałam się udać na tatrzańskie szlaki. Nie można było tego wykonać samowolnie. Trzeba było wcześniej zostać zakwalifikowanym do tej wyprawy. Kwalifikacje odbywały się w drewnianym domku podobnym z kształtu do kościoła. Za pierwszym razem, gdy podeszłam do tego budynku nie zostałam wpuszczona. Jakaś stara kobieta, jakby odźwierna powiedziała mi, że nie jestem jeszcze gotowa, że tylko mi się wydaje, że tak jest, a ponadto mam mało pieniędzy, żeby zapłacić za kwalifikacje (miałam przy sobie banknot 100 zł.). Odeszłam, czułam się bardzo rozczarowana. Za jakiś czas znowu tam poszłam. Spotkałam tę samą kobietę i o dziwo zostałam wpuszczona do środka. Miałam przy sobie 500 zł., ale nikt nie żądał ode mnie pieniędzy. W środku oprócz kobiety był wysoki mężczyzna brunet, dojrzały. Zapytał mnie czy mam mapę swojego życia. Powiedziałam, że tak. Wtedy kazał mi się przebrać tak jak do mszy. On też tak był ubrany. Miał białą albę i czerwony ornat. Ja też miałam białą albę, ale nie miałam czerwonego ornatu, tylko czerwoną wstążkę zawiązaną w kokardę pod szyją. Zapytałam dlaczego tak się różnimy. On powiedział, że energiami trzeba nauczyć się zarządzać. Ja na razie mogę bezpiecznie zarządzać niewielką ilością Boskiej energii. Wtedy zaprowadził mnie do drewnianego ołtarza, na którym stały dwa złote kielichy. Powiedział, że będziemy brać czynny udział w przeistoczeniu, które ma miejsce podczas mszy św. Ja zapytałam, czy mamy do tego prawo, przecież nie mamy świeceń kapłańskich. On mi odpowiedział, że do tego każdy został przez Boga upoważniony, aby zmieniać swoje życie. Mówił też, że nie wszystko należy tłumaczyć rozumem, trzeba też kierować się w niektórych sytuacjach sercem. Wtedy obydwoje podnieśliśmy złote kielichy do góry. W tym momencie pomieszczenie zaległa ogromna jasność. Mężczyzna obejrzał też dokładnie moje dłonie i powiedział, że będę leczyć ludzkie dusze. Po tym rytuale mapa, z którą weszłam, została zatwierdzona i mogłam spokojnie udać się na tatrzańskie szlaki, co też bezzwłocznie uczyniłam.

Symbole:
- ogień (czerwony ornat i wstążka),
- woda (biała alba, kielichy),
- ziemia (budowla, drewniany ołtarz, szlaki górskie),
-powietrze (odpowiedź, że nie wszystko należy tłumaczyć rozumem)

cdn...

Maria