|

29.4.2007 (rocznica wzniesienia kundalini)
Rano gdy się obudziłem, chciałem stopić się z Bogiem, stać się z nim
jednością
aby mnie wypełnił całego. Nagle wszedłem jakby w stan pomiędzy
realem, a snem. Poczułem jak dziwna
energia mnie wypełnia. Była to bardzo subtelna energia. Nagle poczułem jakby Bóg
mnie wypełnił, całe moje ciało i nagle przemówił do mnie! Słyszałem męski spokojny głos
w swojej głowie. Niestety nie pamiętam dokładnie o czym mówił..., ale gdy ja zadawałem pytanie to zanim je zadąłem udzielana była mi już odpowiedz jakbym nie musiał wymówić pytania tylko moje myśli były odczytywane
błyskawicznie. Zdania Boga były zrozumiałe
i spójne. Czasami wlatywały mi do głowy myśli które przerywały naszą rozmowę
ale po chwili wszystko wracało do normy. Czy to
był Bóg? opiekun? nie
jestem pewien, ale doświadczenie było bardzo ciekawe! :D
(sprostowanie napisane 10.01.2008 - wiem ze to nie był żaden
Bóg ani
opiekun, ktoś negatywny się do mnie podłączał)

Dobry Samarytanin
|