NASZE DOŚWIADCZENIA

DOŚWIADCZENIA W ROKU 2015
(CZĘŚĆ 3)
LINK! DO CZĘŚCI 2

Pokonanie czarnego psa i piękna anielska muzyka

03.09.2015 o 5:30 miałem ewidentnie ciekawy sen (będzie on spisany do pewnego stopnia skrótowo gdyż nie pamiętam wszystkich jego fragmentów i szczegółów)... w początkowej jego fazie zbiegałem ze sporej góry (wraz z kimś jeszcze) aby walczyć z jakimiś wojownikami znajdującymi się poniżej... gdy zostali już pokonani spojrzałem w dół (będąc przy krawędzi góry) a tam w pewnym wielkim dole znajdował się sporych rozmiarów czarny zły pies o czerwonych oczach... po pewnej chwili znalazł się tuż obok mnie i zacząłem z nim walczyć, uderzałem go wielokrotnie "łomem" po głowie aż jego oczy zmieniły kolor na zielony i stał się przyjacielsko do mnie nastawiony a nie wrogo jak było to jeszcze chwilę temu... następnie razem poszliśmy w miejsce, z którego początkowo zbiegałem i weszliśmy do pewnego budynku... tam on gdzieś zniknął a na moich kolanach pojawiło się dziecko (miało około dwóch lat), które karmiłem jajecznicą (z lewej strony było jeszcze jakieś inne dziecko). Poszedłem z tym dzieckiem (które karmiłem jajecznicą) na dwór (wziąłem je na barana) - niestety wiele silnych i agresywnych osób chciało je skrzywdzić, użyłem pistoletu aby poradzić sobie z tymi agresywnymi osobami (skutecznie). Następnie gdzieś wędrowałem już bez tego dziecka ale nie pamiętam dokładnie jak ten fragment snu wyglądał... wydaje mi się, że to nie było zbyt istotne... tak czy siak następnie szedłem w kierunku mojego domu, co ciekawe czułem trud tej wędrówki, autentycznie musiałem wkładać w to swój wysiłek... tak czy siak po pewnym czasie doszedłem obok swojego domu i w niedalekiej odległości ode mnie była pewna kobieta (na pewnej "górce"), miała na sobie czerwoną suknie... i po chwili podfrunęła do mnie zatrzymując się nade mną i uśmiechnęła się do mnie... i w tym momencie usłyszałem w głowie piękną muzykę, śpiewała jakaś kobieta... ale było to tak piękne, że mógłbym tego słuchać godzinami... to była chyba jakaś anielska muzyka. Mniej więcej tutaj sen się zakończył.
 

Astralny kot się o mnie ociera?

11.09.2015 o 6:08 miałem sen, w którym trzymałem na rękach kota, którego głaskałem (był bardzo przyjaźnie do mnie nastawiony)... po chwili położył się nam nie inny kot (poczułem ucisk z tego faktu na sobie)... następnie miałem inny sen, w którym widziałem swojego kota biegającego po dworze (po zielonej trawie) i bawiącego się z dwoma innymi kotami... po tym śnie się wybudziłem i leżałem z zamkniętymi oczami (o 7:21)... po chwili poczułem jak o moją twarz ociera się kot (fizycznie to bardzo wyraźnie odczułem)... od razu otworzyłem po tym doświadczeniu oczy i zobaczyłem, że nie ma przy mnie mojego kota... siedział przy oknie (minimum 2 metry ode mnie)... co więcej nie było takiej możliwości aby moją twarz otarła kołdra czy cokolwiek innego (dokładnie to sprawdziłem)! Czyżby jakiś astralny koci opiekun się przy mnie kręcił i chciał mi w ten sposób dać znać, że jest przy mnie? Dodam jeszcze, że bodajże po pierwszym kocim śnie mój prawdziwy kot się o mnie ocierał i na mnie przez chwilę leżał... ale później sobie poszedł... i z tym "otarciem" na samym końcu nie miał nic wspólnego, było to po prostu fizycznie niemożliwe!
 

Śmierć w płomieniach - egzekucja

22/23.09.2015 miałem sen, w którym śniła mi się moja śmierć w jednym z moich poprzednich wcieleń, zostałem w nim (wraz z kimś jeszcze) spalony żywcem - była to jakaś forma egzekucji, kary. Ja z ową osobą byliśmy jakby przywiązani do podłoża a dookoła nas były płomienie, które nas po chwili ogarnęły - nie odczuwałem w tym śnie żadnego bólu, miałem może lekkie wrażenie jakbym się dusił - to wszystko obserwowali jacyś ludzie będący poza obszarem płomieni. Wydaje mi się, że ktoś na samym początku snu powiedział, że "akcja" dzieje się w Grecji... a gdy obejmowały mnie płomienie usłyszałem, że to nie będzie boleć i faktycznie tak było. Takie sny są bardzo dobrą oznaką, jest to oczyszczenie tej traumy jakiej się doznało w chwili tamtej śmierci.
 

Wizja książki i wnętrza pałacu

29.09.2015 około 23:00 gdy powoli zasypiałem przed zamkniętymi oczami (wciąż na czarnym tle i trochę niewyraźnie) zobaczyłem otwartą książkę (nie zapisaną) a na obydwu jej stronach (koloru żółtawego) pojawiło się po chwilce wnętrze pięknego pałacu, które przez chwilę obserwowałem.
 

Malowanie mandali palcami

24.11.2015 o 7:41 miałem sen, w którym w początkowej jego fazie szedłem przez miasto z pewną postacią (jakby mój kolega, ochroniarz), a różni napotkani ludzie, których mijaliśmy na swojej drodze ze mnie w pewien sposób szydzili. Po pewnej chwili trwania tego snu nagle obraz się zmienił i znalazłem się w pewnym pomieszczeniu a na samym środku zobaczyłem jakby taflę szkła, a wokół niej byłem ja oraz jeszcze trzy inne osoby. Pewna osoba stojąca z mojej prawej strony miała namalować na niej mandalę ale ostatecznie wszyscy braliśmy udział w jej tworzeniu. Jedni malowali ją palcami krócej, inni dłużej, ja ją robiłem przede wszystkim w początkowej fazie (pamiętam jak pod palcami miałem różowe róże i zmieniałem ich kształt), w dalszej fazie snu robiły to osoby będące koło mnie, szczególnie ta będąca na przeciwko mnie. Wystarczyło przyłożyć do szkła swoje palce i nimi przesuwać a wyłaniały się samoistnie na szkle różowe róże, różne kolory, kształt mandali sam się w pewien sposób formował. Ukończona mandala miała różowe róże, jakieś owoce (banany) oraz sporo koloru zielonego. Sen był na swój sposób wyjątkowy i symboliczny


Krzyż na niebie, ocean i piękne krajobrazy

02.12.2015 o 8:46 miałem pewną senną wizję... składała się ona z kilku "obrazów"... pierwszy z nich wyglądał tak: widziałem sporych rozmiarów drewniany krzyż ustawiony trochę z prawej strony ekranu (stojący na ziemi), jeszcze bardziej na prawo była jakby "kratkowana" szara góra... natomiast z lewej strony nie było niczego oprócz nieba i ziemi. Następnie nastąpiła zmiana i owa szara "karatkowana" góra zasłoniła cały ekran... ale były w owej górze pewne dwa kwadratowe otwory (z lewej i z prawej strony), przez które było widać niebo oraz krzyż, który był teraz bodajże z lewej strony (o ile dobrze pamiętam). Na następnym obrazie nie było już góry, był sam krzyż (bodajże na środku ekranu) ale znajdował się on na niebie (wokół niego były również jasne chmury), nie dotykał on ziemi, kojarzyło mi się to ze znakiem "końca czasów" jaki ludzkość może ujrzeć w czasach ostatecznych. Następnie góra zakryła wszystko, były w niej ponownie bodajże dwa kwadratowe otwory ale tym razem widziałem przez nie ocean. Po chwili góra zniknęła i widziałem tylko ocean (wraz z niebem). Następnie ocean zniknął i pojawił się piękny krajobraz natury... a po chwilce pojawił się jeszcze inny piękny krajobraz natury i po "sekundzie" mnie wybudziło... chociaż i tak już przy widzeniu owej natury właściwie nie spałem tylko patrzyłem na to co mi się ukazuje przed oczami.


Komunikacja z własnym sercem

04.12.2015 napisałem artykuł pod tytułem "Komunikacja z własnym sercem"... uważam, że jest on bardzo ważny dla każdego kto cierpi i potrzebuje pocieszenia. Wiele osób zapomina o tym, że z naszym sercem również możemy się komunikować, taka rozmowa może nam dać dużo więcej pociechy i nadziei na lepsze jutro niż nie jedna rozmowa z zaufaną osobą - warto o tym pamiętać i gdy przyjdą gorsze chwile skorzystać z tej wspaniałej możliwości. Dodam jeszcze, że owy artykuł powstał pod wpływem pewnego rodzaju natchnienia... wszystko zaczęło się od tego, że gdy leżałem rano w łóżku z otwartymi oczami to bardzo silnie wewnętrznie poczułem, że muszę na temat komunikacji z własnym sercem napisać artykuł, to było jak odgórne zadanie do wykonania... musiałem je wykonać... i tak też się stało... pisanie owego artykułu poszło bardzo sprawnie, raz dwa i zrobione... mam nadzieję, że pomoże on wielu osobom.


Widzenie niedźwiedzia

10.12.2015 o 3:32 gdy obudziłem się ze snu zobaczyłem z otwartymi fizycznymi oczami stojącego na dwóch łapach sporych rozmiarów niedźwiedzia, który znajdował się na przeciwko mnie na tle szafy - był skierowany w lewą stronę, nie atakował mnie ani nie miał nawet takiego zamiaru, po prostu tam był. Przyglądałem się mu przez pewną chwilę, nie miał w pewnym sensie specjalnego koloru, było ciemno więc i owy obiekt obserwacji był ciemny (czarny) ale zarazem bardzo dobrze widoczny i bez trudu byłem w stanie rozpoznać obiekt, na który patrzę. Gdy się już napatrzyłem niedźwiedź powoli zaczął znikać a ja poszedłem spać.


Zdjęcie z Genesis Sunfire #1

(skopiowane z moich doświadczeń z dietą)

13.12.2015.o 4:40 miałem sen z Genesis Sunfire... spotkałem go gdzieś na dworze i zacząłem z nim rozmawiać po angielsku, mówiłem mu jak ważny jest jego przekaz itd... ta rozmowa trwała przez dłuższą chwilę, nie było to tylko kilka wymienionych zdań... po jakimś czasie weszliśmy do jakiegoś pomieszczenia i chcieliśmy zrobić sobie wspólne zdjęcie... wyjąłem do tego celu aparat fotograficzny i podałem go jakiejś osobie aby zrobiła nam zdjęcie, Genesis Sunfire mnie objął, a ja jego i owa osoba zrobiła nam zdjęcie ale chciałem aby zostało zrobione jeszcze jedno (tak na wszelki wypadek) i ta osoba chciała nam je zrobić (lub inna, już nie pamiętam dobrze) ale ciągle ktoś nam przeszkadzał w sensie, że kręcili się wokół nas jacyś ludzie i brakowało idealnie czystej przestrzeni aby zrobić ładne zdjęcie lub osoba robiąca zdjęcie miała jakieś problemy z jego zrobieniem (coś w ten deseń) i po dłuższej chwili wziąłem owy aparat od osoby próbującej zrobić zdjęcie i dałem go komuś innemu... nagle zorientowałem się, że obok nas jest bardzo mało ludzi (a wcześniej było ich zdecydowanie więcej)... znajdowała się obok mnie jakaś polka (z którą wymieniłem kilka zdań po polsku)... a osoba przed nami próbowała nam zrobić zdjęcie... oparłem się z Genesis Sunfire o pewne "okienko" ale gdy to zrobiłem miałem wrażenie jakby Genesis Sunfire mnie wyginał do tyłu i w tym momencie poczułem mocny ucisk na dolny odcinek kręgosłupa i ewidentny ból z tego faktu, był on dość spory i powodował mocny dyskomfort... na siłę próbowałem go zminimalizować, zatrzymać odginając się do przodu... mniej więcej tutaj sen się skończył (nie dałem się wypchnąć przez okienko)... i po owym śnie miałem mieszane uczucia... bo sen długi, głęboki, ewidentnie znaczący... ale co może oznaczać? Na pewno owy sen był inny niż wszystkie pozostałe sny jakie miałem z Genesis Sunfire... no i ta zagadkowa końcówka - w mojej ocenie jest ona bardzo istotna oraz to, że nie dałem się wypchnąć przez to okienko.


Koci opiekun

28/29.12.2015 gdy się w nocy obudziłem zobaczyłem z otwartymi fizycznymi oczami z lewej strony łóżka przy ścianie kota, nie był to mój fizyczny kot (nie jest to moje pierwsze tego typu widzenie)... i po chwili dostałem tak jakby intuicyjno-telepatyczny przekaz od niego mówiący, że jest moim opiekunem i czuwa nade mną... ja stwierdziłem, że ok i poszedłem dalej spać - tej nocy nie miałem żadnych demonicznych ataków.


Mandale malowane pastelami

29.12.2015 namalowałem swoją trzecią mandalę pastelami (widoczna na obrazku)... i stwierdziłem, że muszę tutaj o tym wspomnieć... oczywiście owe mandale nie są jakimiś wybitnymi dziełami sztuki ale nie o to chodzi... rzecz w tym, że głęboko wierzę, że nie są one przypadkowe... że coś mną kierowało przy malowaniu każdej z nich. Aby zobaczyć wszystkie mandale zajrzyj tutaj: LINK!

LINK! do dalszych doświadczeń w 2016 roku!
(chwilowo brak)

Dobry Samarytanin