NASZE DOŚWIADCZENIA

DOŚWIADCZENIA W ROKU 2014
(CZĘŚĆ 5)
LINK! DO CZĘŚCI 4
LINK! DO CZĘŚCI 6

Kościół, śpiew arabki i healing robiony przez Wyższe Ja Wiesi

30.08.2014  o 5:46 miałem sen w którym znajdowałem się w jakimś pięknym kościele (były w nim różne złocenia) - początkowo byłem przy jakimś automacie i z tego co ta maszyna na ekranie pokazywała wygrałem pieniądze - ucieszyłem się z tego faktu - w między czasie siostra do mnie podeszła (o mały włos a jej obecność skończyłaby się tym iż bym tych pieniędzy nie wygrał) i razem poszliśmy usiąść na krzesłach, ona usiadła z mojej lewej, jej koleżanka obok niej z jej lewej, a z prawej strony ode mnie były wolne miejsca. Było tam trochę ludzi siedzących z mojej lewej strony, był też ksiądz, który stał i przemawiał do wiernych... po chwili wszyscy ludzie zaczęli gadać, ja ich uciszyłem gdyż w kościele nie należy tak hałasować i po chwili dosiadła się z mojej prawej strony pewna jak mniemam (po specyficznym stroju koloru pomarańczowego) arabka i otworzyła księgę jaką trzymała w rękach. W owej księdze były różne wzory, specyficzne obrazy (skomponowane z "linii"), w które były wkomponowane arabskie? litery, wszystko to było "wygrawerowane" złotem (niby wzory były w pewnym sensie koloru czarnego ale były one zarazem złote, nie wiem jak do końca to wytłumaczyć, chyba jak patrzyłem z bliska to mieniły się złotem ale z oddali aby były widoczne musiały być czarnawe - to było takie dwa w jednym) - owa arabka bardzo szybko po otworzeniu swojej księgi zaczęła śpiewać i to bardzo ładnie, śpiewała po hebrajsku lub aramejsku. Pamiętam jak otworzyła jedną z kolejnych stron a tam był statek, ale spód miał zrobiony z trzech "pięciolinii" z nutami i w owy statek były wkomponowane "arabskie" litery, był to jak się domyśliłem tekst do śpiewania - przez bodajże cały czas owa arabka śpiewała, miło się tego słuchało, a po jakimś czasie przerzuciło mnie do stanu w jakim kiedyś Wiesi Wyższe Ja robiło mi healing i zacząłem słyszeć Wiesi głos (w pewnym sensie widziałem Wiesię stojącą koło mojej głowy) - w tym samym czasie również poczułem ucisk na tylniej 4 czakrze (leżałem na brzuchu) i poczułem i zobaczyłem Wiesi dłoń robiącą mi healing, również odczuwałem co chwilę specyficzne "uciski" Wiesi dłoni na moje ciało (jest to normalne przy healingu). Tak czy siak Wiesia mi mówiła, że odnośnie śpiewu tej kobiety to nie był to język aramejski tylko hebrajski (nie pamiętam czy nie było to na odwrót - niestety nie zapamiętałem tego dobrze). Przez cały healing Wiesia do mnie mówiła ale niestety nic więcej nie zapamiętałem, byłem w pełni świadomy, że jest mi robiony healing ale miałem wrażenie jakby atakowały mnie negatywne myślokształty, było to na tyle silne że musiałem się mocno skupić aby utrzymać stan w jakim byłem, z tego powodu nie mogłem się wystarczająco skupić na tym co mówiła do mnie Wiesia. Nie wiem z czego to wynikało ale przy poprzednich healingach tak nie miałem, może ktoś próbował zakłócić owy healing? a może energia spowodowała poruszenie pewnych "negatywnych energii" we mnie i tak się to objawiło? a może przyczyna jest jeszcze inna? trudno jest mi dać jednoznaczną odpowiedź na tą chwilę. Po moim wybudzeniu się chciałem oczywiście wejść jeszcze raz w ten stan "healingowy"... udało mi się ponownie usnąć, miałem nawet specyficzny sen, z którego przerzuciło mnie do stanu w którym odbywają się healingi ale niestety nie było tam Wiesi Wyższego Ja, a ja nie byłem w stanie zbytnio utrzymać głębi owego stanu, budziłem się - jedynie co było interesujące to to, że odczuwałem jedynie w tym stanie lekki ucisk oraz pewną wibrację mniej więcej między łopatkami, jak mniemam była to pewna "pozostałość" po wcześniejszym healingu robionym mi przez Wiesi Wyższe Ja.


Astralny lew

04.09.2014 o około 6:20 znajdowałem się w stanie pomiędzy rzeczywistością a snem (widziałem siebie, swoje łóżko i swój pokój) - nagle wszedł do mojego pokoju ogromny przezroczysty lew (było widać jego kontury), wskoczył na moje łóżko i położył się na moich nogach (poczułem ucisk na nich z tego powodu). Owy lew nie chciał mnie skrzywdzić, był do mnie pokojowo nastawiony. Po chwili zaczęła nade mną latać jakaś "ćma" - astralny lew się zerwał i uderzył ją kilka razy łapą "rozwiązując" problem - takiego ochroniarza to mogę mieć co noc ^^


Kłucie w uchu

05.09.2014 około 10:30 nagle poczułem bardzo silne kłucie w lewym uchu, tak jakby ktoś wsadził igłę głęboko do ucha, było to dość bolesne i gdy pierwszy kilkusekundowy ból się skończył nastąpiła chwilowa przerwa i ponownie doświadczenie się powtórzyło, a następnie jeszcze raz. Miałem identyczne doświadczenie chyba przedwczoraj czy coś koło tego tylko trwało dłużej, z kilkadziesiąt sekund z lekkimi przerwami. Nie jest to przyjemne ale jest to typowy ból rozwojowy. Ogólnie wcześniej raczej tak długich silnych bólów nie doświadczałem w tym miejscu, jak już były to raczej dużo krótsze, pojedyncze zakłucia.


Dźwięk z tylu czy z przodu?

06.08.2014 biegłem chodnikiem i nagle usłyszałem za sobą dzwonienie dzwonków rowerowych i po chwili przejechały koło mnie dwa rowery. Zwolniłem tempo, przede mną była pewna osoba, którą rowery powinny wyminąć... nagle znowu usłyszałem dzwonienie dzwonków, przesunąłem się w prawo aby przepuścić kolejne rowery i spojrzałem się w lewo aby je zobaczyć ale okazało się że nic za mną nie jechało, zorientowałem się że dzwonienie tak naprawdę było z przodu aby rowery mogły minąć tą osobę będącą przede mną ale ja usłyszałem dźwięk z tylu hmm... a kilka minut później odczuwałem pewne specyficzne jakby ciepło w lewym uchu które trwało jakiś krótki czas, z kilkanaście, może kilkadziesiąt sekund...


7 Darów Ducha Świętego i Wszechświat

09.09.2014 około 8:35 miałem sen w którym byłem w swoim pokoju z jakąś postacią, oboje w pewnym sensie mogliśmy wybrać sobie 7 Darów Ducha Świętego, nie wiem jakie ja sobie owe Dary wybrałem, nie było to konkretnie ukazane - po chwili zobaczyłem przed sobą pewną postać (jakby obraz w 2D rozciągnięty przed moimi oczami) która patrzyła się w pewien mistyczny sposób w górę lub robiła wrażenie osoby głęboko połączonej z Bogiem... co ważne miała "przy sobie" ogień Kundalini, taki płomień, w okolicy prawego ramienia... tak czy siak gdy tylko owy ogień zobaczyłem wiedziałem czym On jest... po chwili ten "obraz" zniknął a ja spojrzałem przez moje okno w pokoju i zobaczyłem przez nie Wszechświat, był piękny, widziałem jakby wiele zbiorów galaktyk usytuowanych w różnych miejscach, jedne były koloru różowego a inne niebieskiego. Lekko na dole zobaczyłem jakby trójkąt zrobiony z wielu zbiorów galaktyk (nie był to trójkąt równoboczny, był trochę podłużny), był niebieski, a wokół niego było z 5 "skupisk" galaktyk (takie "kropki") w kolorze różowym (tworzyły one w pewnym sensie "koło" otaczające owy "trójkąt").


Przerwany healing robiony przez Wyższe Ja Wiesi przez negatywną postać

10.09.2014 o 00:40 we śnie (a nie jak wcześniej bywało w stanie między rzeczywistością a snem) zobaczyłem Wiesię; było powiedziane, że z moją 5 czakrą nie jest do końca ok (w pewnym sensie to zobaczyłem - ta informacja o 5 czakrze nie jest wyssana z palca)... po chwili Wyższe Ja Wiesi położyło na mnie swoje dłonie (bodajże na klatce piersiowej) i poczułem jak wlewa się w moją głowę energia - bardzo szybko zaczęło mi się mocno kręcić w głowie (poczułem niezły "kołowrotek" - pozytywny objaw - to co czułem kojarzy mi się trochę z szybko kręcącym się "wirem" energii) ale po chwili zobaczyłem we śnie oprócz Wiesi pewną negatywną postać... zaniepokoiło mnie to i po chwili zostałem wybudzony - po wybudzeniu znalazłem się w stanie pomiędzy rzeczywistością a snem, widziałem koło siebie z prawej strony jakby latającą czarną muchę (lub coś w ten deseń), z tego stanu również się szybko wybudziłem - trochę szkoda, że healing trwał tak krótko no ale... widocznie komuś był on nie na rękę.


"Katolicki" healing

17.09.2014 o 5:12 miałem sen w którym byłem na dworze, opierałem się o drzewo i patrzyłem na swój blok, po chwili obejrzałem się w lewo i zauważyłem, że z drugiej strony drzewa są księża, którzy prowadzą modlitwy uzdrawiające oraz znajdowało się tam również bardzo dużo osób które się modliły. Zacząłem w pewnym sensie iść w ich kierunku, a właściwie samo mnie "coś" niosło (w sensie przesuwałem się bez szczególnej myśli aby iść), patrzyłem z boku na to co się tam działo, ludzie mieli podniesione ręce do góry lub na boki, znajdowali się w modlitewnym uniesieniu. Po chwili gdy byłem w połowie swojej drogi zaczęło mną kręcić zgodnie ze wskazówkami zegara, nogi miałem w miejscu ale cała reszta się kręciła - szybko to powstrzymałem bo nie chciałem się tak kręcić przy ludziach ale czułem bardzo wyraźnie moc modlitwy jaka promieniowała od ludzi tam się modlących i prawdopodobnie z tego powodu zaczęło mną kręcić, od ich energii modlitewnej, co zresztą jest dobrym objawem. Po pewnej chwili doszedłem na sam tył a tam znajdowała się ściana, pewna dziewczyna przy niej stała, a ja znajdowałem się z 2 metry obok niej (ona była po mojej lewej stronie; oboje dotykaliśmy plecami ściany). Ludzie zaczęli wyciągać do niej swoje ręce aby przesyłać jej energię, jedni stali bliżej jej a inni dalej, uzdrawiali ją - ja sobie pomyślałem że również mogę się przyłączyć i też skierowałem swoje ręce w jej kierunku - od początku było widać że energia na nią mocno oddziałuje (to dobrze). Po chwili jakaś postać pojawiła się przede mną i zaczęła machać przede mną w specyficzny sposób rękami (healing oczyszczający), kilka sekund później zostałem wybudzony - szkoda, że nie trwało to dłużej. Po wstaniu odczułem kilka objawów owego healingu jak np. przejście "kwasu" w szyi (w roku 2007 miałem tego typu doznania, ma to coś wspólnego z oczyszczaniem się czakry) i ogólnie czułem, że w moim wnętrzu znajduje się nowa energia przekazana mi z zewnątrz.


5-6 silnych ciosów w lewy bok
(skopiowane z nocnych ataków)

19.09.2014 około 6:30 leżałem we śnie na łóżku i była przy mnie pewna postać (znajdowała się ona również na łóżku), ja z jakichś przyczyn w pewien specyficzny sposób krzyknąłem i wtedy niby za karę dostałem od niej około 5-6 naprawdę silnych i szybkich ciosów pięścią w lewy bok - siła tych ciosów była porównywalna do ciosów dorosłego silnego mężczyzny uderzającego z całej siły, ogólnie dawno już nie miałem tego typu pobicia przez demoniczne siły, zdarzały się ale były dość rzadkie. Dodam jeszcze, że nie zostałem od razu wybudzony po tych ciosach... sen trwał nadal... ale gdy się już wybudziłem i byłem jeszcze taki nijaki po tym co się stało zobaczyłem przed sobą (stojącą przy łóżku) silnie rozmazaną, chudą, "czarną" postać która mnie gładziła ręką po owym pobitym boku - czyżby mnie pocieszała z powodu tego co się stało? Wydaje mi się, że chyba to nie była postać która mnie pobiła, może to był ktoś z przeciwnego bieguna? Ogólnie ciężko to do końca stwierdzić... tak czy siak nie atakowała mnie a raczej pocieszała... a przynajmniej tak to wyglądało...


Wojna w kosmosie i teleportacje

19/20.09.2014 około 23-6 w nocy (nie zapisałem dokładnej godziny) miałem sen, który ukazywał wojnę w kosmosie (między wielkimi statkami kosmicznymi), w której miałem silne wrażenie iż brałem udział ale co najciekawsze pamiętam jak siedziałem na pewnym fotelu (przypominał trochę siedzenie w formule 1 ale było tam trochę więcej miejsca) który miał pewne czarne "dźwignie" (minimum dwie i znajdowały się one przede mną), wybierało się tam lokalizację do której chce się dotrzeć, a następnie z tego co pamiętam pociągało się za pewną dźwignię i wtedy była mówiona (maszynowo) na głos "nazwa lokalizacji" do której zostanę za chwilę przeniesiony i następowała teleportacja. Tego typu teleportacji w tym śnie było kilka, chyba 3. Pamiętam jak przy jednej z zakończonych teleportacji byli przy mnie jacyś ludzie, patrzyli na mnie i chyba chcieli abym wysiadł ze swojego teleportacyjnego stanowiska. Każdy kto doświadczył teleportacji we śnie wie, że uczucie jest bardzo realne. Nazwa jednej z takich miejscowości brzmiała Kindkilas, a przynajmniej tak zapamiętałem, oczywiście nie jest to nazwa ziemskiej lokalizacji tylko gdzieś tam, w głębokim kosmosie. Na moich doświadczeniach można znaleźć podobny sen, który miałem 20.12.2012... chociaż konstrukcja stanowisk teleportacyjnych była w obydwu snach zdecydowanie różna...  tak czy siak w obu snach miałem identyczne wrażenie realności tego co się działo i silne wrażenie, że ja osobiście biorę w owych wydarzeniach udział.

cdn...

Dobry Samarytanin