NASZE DOŚWIADCZENIA

DOŚWIADCZENIA W ROKU 2011
(CZĘŚĆ 2)

LINK! DO CZĘŚCI 1

Sen z Mooji

13.07.2011 -> Miałem sen gdzie widziałem jakąś publikę która przyglądała się oraz jednocześnie uczestniczyła w "konkursie?" strzelania z łuku. Celem była drewniana tarcza (na jakiejś scenie?) w odległości około 100? metrów; między tarczą a strzelającym była lekko falująca woda (jakby morze / ocean). Pierwszą osobą, która strzelała był Mooji, który bardzo słabo się spisał. Nieudolnie napiął łuk i strzelił tak, że strzała utopiła się po chwili w oceanie (tuż przy samym brzegu)... następnie strzelały inne osoby, które nie mogły trafić w tarczę. Po krótkim czasie przyszła kolej na mniej i o dziwo strzeliłem w tarczę po drugiej stronie wody! Następnie tam gdzie była tarcza pojawiło się jakieś przedstawienie gdzie występowała jakaś świnia? (nie wiem czy to ma znaczenie?) i również dali mi łuk i miałem w nią trafić, ale trafiłem obok, gdyż świnia sobie chodziła po scenie (co utrudniało mi trafienie) nie mniej jednak dostrzeliłem do tego "teatrzyku" (wcześniej tam była tarcza). Opisuje ten sen ze względu, że był w niej Mooji i ogólnie sądzę, że ten sen ma pewien przekaz.
 

Ryczący lew

25.07.2011 -> Miałem sen gdzie z moimi dwoma dobrymi kolegami (którzy byli w jednym z moich dawnych snów gdzie była mi wręczana korona po zakończonych atakach ciemnych mocy na moją osobę) biegłem przez korytarz i wyskoczyło nam dwóch przeciwników... pokonałem ich i biegliśmy dalej... zauważyłem, że moje buty stały się koloru białego (pojawił się na nich? numer 42? a może nie?). Dobiegliśmy do rozwidlenia i zobaczyłem z prawej strony moją mamę, która mówiła coś w stylu, że dotarliśmy do celu (sali baletowej) i tutaj sen się zakończył (opowiedziałem go w dużym skrócie) i gdy się skończył to chyba po krótkiej? chwili od jego zakończenia dostałem wizji gdzie zobaczyłem ów sen, który zaczął się cały rozpadać. Widziałem jak wybuchają fragmenty mojego snu... wszędzie fruwały jego odłamki (jakby tłuczone szkło). Z tych "odłamków" (na czarnym tle) wyłonił się potężny lew (widziałem go wyłaniającego się z lewej strony oraz widziałem jego pełną postać). W ogóle to od 23.07.2011 jesteśmy w znaku zodiaku lwa więc może ma to coś z tym wspólnego? Po tej "wizji" chyba dość szybko? miałem atak złego byta.


Wielkie drzewo...

Spałem w dzień (25.07.2011)... sen może nie jest bardzo ważny, ale ukazuje pewien motyw wspinaczki i pomyślałem sobie, że go jednak zapiszę. Na pewnym placu było przeogromne drzewo (nie występują takie na Ziemi) i każdy miał się dobrać w parę (ze swoją drugą połówką) i mieliśmy wspinać się na sam szczyt. Udała mi się ta "sztuka" i następnie zobaczyłem siebie na jakimś jakby murze zamku, a wokół niego było niebo i chmury (było wysoko).


"Widzę Boga"

01.08.2011 -> Miałem sen (10-12 rano) gdzie był tylko jeden "obraz". Nie było tam praktycznie żadnego ruchu (no może tylko lekkie zbliżenia czy oddalenia). Widziałem siedzącego siebie (na krześle od komputera w swoim pokoju i byłem skierowany w prawą stronę od monitora), miałem chyba zamknięte oczy i byłem skierowany prosto na sporych rozmiarów lustro (w którym się odbijałem), w pewnym momencie usłyszałem głos Wiesi (skype? telepatia?) która powiedziała do mojego odbicia w lustrze "Widzę Boga", ale nie odebrałem tego, że niby ja jestem tym Bogiem (EGO) tylko, że Bóg jest ze mną, przy mnie lub że żyje we mnie... ale właśnie wszystkie moje odczucia były skierowane na moim odbiciu w lustrze... to tam był "Bóg" (niewidoczny fizycznie we śnie).


Wizja roślinki

20.08.2011 - Spałem w dzień i gdy się już rozbudziłem zobaczyłem przed zamkniętymi oczami wizję... widziałem w niej roślinę, która pięła się do góry i rosły jej liście itd. Cały proces wzrostu odbywał się w szybkim tempie.
 

Fraktalny tunel

Przed zaśnięciem (28.05.2011 - około 23:00-23:30?) przed oczami w wyobraźni widziałem koloru pomarańczowego fraktalny tunel, którym leciałem bardzo szybko do przodu... fraktale po bokach pięknie "wirowały / kręciły się"... a na środku był jakby sporych rozmiarów "otwór" koloru jasno niebieskiego? Zdarzyło się, że na chwilę z niego wypadłem, ale po chwili chyba znowu do niego wszedłem i leciałem nim dalej?


Tornado w głowie
(skopiowane z moich "nocnych ataków")

O 16:18 idę spać, a o 18:40 wstaję - brak ataków -> ciekawą rzeczą było jednak to, że miałem jakąś "burzę piaskową" w głowie... po prostu ogromny wiatr wiał w mojej głowie...

28/29.08.2011 -> O 23:00 kładę się spać. O 1:33 doznałem paraliżu mojego ciała (ostatni paraliż miałem [z tego co zaglądam w swoje notatki] ponad rok temu - 21/22.05.2010). Oczywiście wyrywałem się z tego stanu i to kilkukrotnie gdyż sądziłem, że jest to atak... Miałem też uczucie jakbym miał wielkie tornado w środku głowy... tak czy siak jak się ocknąłem to poprosiłem opiekunów, że jeżeli jest to negatywny stan (atak) to aby to odcięły i w jednej sekundzie wszystko wróciło do normy! Całe te dziwne stany odeszły! Po tym doświadczeniu wstałem i wciąż odczuwałem niezłe "zakręcenie" w głowie (w szyszynce?)... Wezwanie aniołków zadziałało tak samo jak wzięcie 14.02.2011 krzyża papieskiego do ręki... Oczywiście jeżeli nie był to atak, to czemu aniołki przerwały ten stan? może uznały, że jest to dla mnie aż nadto i wolały nie kontynuować tego "tornada"... Ogólnie podczas całej tej "akcji" nie wyczuwałem, żadnych istot koło siebie... Wiesia sugeruje, że nadmiar energii w głowie mógł spowodować ten paraliż...


Dziwny robak na suficie

07.09.2011 około południa zauważyłem dziwnego, dużego robaka na suficie. Poruszał nogami i skrzydłami. Na dodatek wydawał z siebie dziwne dźwięki. Zawołałem mamę, aby zobaczyła go, bo trzeba przecież go jakoś stamtąd zabrać, ale okazało się, że mama nic nie widziała. Po pewnym czasie mama mówi, że przecież tam nic nie ma i, że jest to hak (taki mały hak mam wczepiony w sufit) i moja "wizja" uległa bardzo mocnemu osłabieniu i "robak" zniknął. Najciekawsze było to, że słyszałem jego dźwięki - takie bzyczenie? (nie był to atak)


Wizja oka

07.09.2011 -> Położyłem się spać, ale usnąć nie mogłem... wprowadziłem się lekko w medytacyjny stan i tak sobie leżałem. W pewnym momencie zapytałem jaki mnie czeka teraz okres i zobaczyłem małe, otwarte oko, które na mnie patrzyło. Lekko się tego wystraszyłem, ale patrzyłem dalej... Po chwili zobaczyłem chyba to samo oko, ale dużo większe i trochę w innym miejscu... i za chwilę jeszcze raz takie spore oko, ale ponownie w innym miejscu... hmmm....
 

Hinduski bóg i okręgi na głowie

Leżę dalej i naglę widzę hinduskiego, niebieskiego boga, który miał na sobie nakrycie głowy przypominające piramidkę składającą się ze złotych dysków. Było ich całkiem sporo... z 6-10? trudno powiedzieć, ale na pewno nie 1-4... Następnie za nim rozprzestrzeniał się żółty lub złoty? okrąg, aż wypełnił całą? powierzchnię za Jego plecami.
 

Czaszka z dziurką

Leżę dalej i patrzę co mi się pokaże przed oczami... i co widzę? Zobaczyłem czaszkę, która miała na środku dziurkę koloru jasno? niebieskiego? Była ona również ubierana co jakiś czas jakby w różne ozdobne maski, które składały się z różnych skomplikowanych wzorów.


Wręczanie pierścionka - Boskie zaręczyny?

Po wizjach które opisałem wyżej gdzie leżałem na plecach poczułem silną potrzebę położenia się w pozycji jakbym oddawał pokłon (leżenie brzuchem na udach) i kontynuowania modlitwy do Jezusa i około 19... może lekko wcześniej zobaczyłem przed oczami Jego rękę która podawała mi pierścionek / obrączkę. Nie jestem pewien czy nie było tam przypadkiem na nim jakiegoś "diamenciku" czy czegoś podobnego, ale chyba nie ma to większego znaczenia...

Następnie miałem wrażenie jakby ten pierścionek był mi włożony na palec wskazujący prawej ręki, ale to już może być moja wyobraźnia...


Sen z kostką i włączanie wizji

08.09.2011 -> przed 4 w nocy miałem sen gdzie dostałem do "rąk" (w pewnym sensie do rąk, bo jej jako tako nie dotykałem, ale o tym poniżej) lewitującą kostkę (całkiem sporych rozmiarów), bardzo podobną do tej co jest na obrazku powyżej i z obu jej końców, gdy zbliżałem do niej ręce buchały "pioruny" (jak w konstrukcjach Tesli). Kostka sama z siebie lewitowała w powietrzu, a gdy ją uaktywniłem (zbliżyłem ręce i buchnęły pioruny) moje widzenie przeszło na widzenie obrazów przed samymi oczami (więc tak jakby przeszedłem ze snu w stan wizji) i widziałem różne "obrazy", które przewijałem na ekranie przed oczami jak robi się to z obrazkami na komputerze i w ten stan wchodziłem dwukrotnie. Obrazy przed oczami były bardzo wyraźne oraz był w kolorze, a tło było czarne.


Połączenie z Bogiem i księga ze światła

Gdy spałem w dzień (14.09.2011 - od 13:26 do 16:34) miałem ciekawy sen. Widziałem pewną świętą, która oddawała wszystko co miała innym, nawet jedzenie - nie troszczyła się w ten sposób o siebie tylko miała pełne zaufanie do Boga, że mimo braku wszystkiego (nawet jedzenia) to ona sobie poradzi bo Bóg jest z nią... gdy patrzyłem na tą scenę czułem ogromne zjednoczenie z Bogiem. Następnie ujrzałem na całym ekranie światło, a na środku była otworzona świetlista księga, która nie była zapisana tekstem. Patrzyłem na nią i na samym środku tej księgi po pewnym czasie zrobił się jakby niewielki tunel? Przyglądałem się mu przez chwilę ale po kilku sekundach wszystko zaczęło znikać.


Healing od Wiesi - 17.10.2011
(tesserakt, piramida z kryształem i wąż?)

Healing był od około 1:01 do około 1:50. Podczas healingu widziałem przed oczami między innymi: tesserakt? z przezroczystymi ścianami (chyba podczas pracy nad 4 czakrą lub 2 czy 3? nie jestem pewien) oraz kręcącą się coraz szybciej piramidę, na czubku której był obustronnie zakończony kryształ górski (nie jestem pewien czy aby ten kryształ nie "strzelał" jakimś promieniem w górę -> działo się to wszystko podczas pracy nad 3 okiem... dodatkowo ta wizja rozciągnęła się na healing 7 czakry - tak lekko), oraz widziałem węgorza? lub węża? (to jeszcze było przy healingu 3 oka... z tego co pamiętam).


Wizja galaktyki i...

31.10.2011 około 6 nad ranem, gdy byłem w małym pokoju i tak trochę sobie przysypiałem na fotelu, raz na jakiś krótki okres czasu miałem jakby delikatne przechodzenie w sen. W pewnym momencie miałem wizję gdzie zobaczyłem około metr od siebie galaktykę, ze środka której wychodził jakby słupek kwiatu. Nie wiem czy miał on 7 takich "dziurek" jak na obrazku, ale mniej więcej właśnie to tak wyglądało.


Astralne koty

03/04.11.2011 po nocnym ataku, gdy poszedłem do kuchni widziałem czarnego kota, który wszedł do niej przede mną -> nie był to mój kot, bo mój wszedł kilka chwil później... prawdopodobnie był to jakiś astralny kot. Wydaje mi się, że mógł on być negatywny z powodu jego koloru (może był zrobiony z czarnej energii?). Tak czy siak jest to mój domysł (odnośnie jego "negatywności"). Co ciekawe kilka dni później (chyba 09.11.2011) widziałem (~0,5sek) w biały dzień normalnego kota siedzącego na moim biurku z prawej strony od komputera. W tym samym czasie mój fizyczny kot bodajże leżał przed komputerem. Ten kot wydawał się pozytywnym zwierzęciem. Może jeden mnie chroni, a drugi atakuje? Już nieraz we śnie miałem atak jakiegoś kota. Robi się coraz ciekawiej. (napisane 10.11.2011)

11/12.11.2011 -> Gdy się budziłem w nocy widziałem jak koło kota (który spał na kołdrze) był jakiś kot astralny?, za jakiś czas widziałem już tam dwa, a ostatecznie nawet i trzy koty leżące koło niego (widziałem to normalnie na wprost, a nie bocznym widzeniem -> mogłem się na to patrzeć i patrzeć... ten "obraz" nie znikał). Również widziałem koty na szafie na wprost mnie - tam były maksymalnie dwa koty... nawet co jakiś czas chyba zmieniały pozycję? Może to tacy koci opiekunowie? albo mój kot przyprowadził swoich kumpli do ochrony? ;)

Rano dnia 12.12.2011 usłyszałem miauknięcie kota (nie mojego) -> nie było to w stanie pomiędzy realem, a snem. Czyżby to był głos astralnego kota? Mówiąc szczerze leciutko się wystraszyłem ;)


Tęczowe drzwi

Sen z 07/08.12.2011 -> Widziałem unoszące się w powietrzu drzwi, a ja chyba przez jakiś czas unosiłem się wraz z nimi. Całe drzwi były białe -> na samej górze było jakby namalowane niebo lub woda, a na środku była pewna sporej wielkości kula zrobiona z kolorów tęczy. Następnie zobaczyłem drzewa koło swojego domu (stałem już na "ziemi"). Patrzyłem na jedno z nich w miejsce gdzie była gruba gałąź -> nagle kropla tej tęczy z tych drzwi kapnęła na to miejsce i nagle wyrosły z tego miejsca gałązki z ładnymi, zielonymi listkami.


Postać energią napełnia 7 czakrę

Rano 09.12.2011 [między 4:10, a 6:08] gdy spałem na fotelu miałem sen (lub było to pomiędzy realem, a snem) -> zobaczyłem przed sobą postać, która położyła obie ręce na mojej 7 czakrze i wlewała w nią energię. Wszystko ładnie czułem - miałem wrażenie jakby moja 7 czakra się otwierała? Wiele razy czułem po wstaniu napełnienie swojego ciała tą energią, ale nigdy nie widziałem kto był sprawcą tego procederu. Po wstaniu czuje ową energię również na 4 czakrze i okolicach. Ogólnie na chwilę obecną odbieram to jako pozytywne doświadczenie - w trakcie napełniania mnie energią nie wyczuwałem niczego złego od tej postaci itd.
 

Wizje w kolorze przy lekko przymrużonych oczach:
(21.12.2011)

po południu:
-złote promienie "przymocowane" do głowy (jeden na górze, a drugi trochę z boku pod kątem)
-healing czyjejś głowy
-złota aureola wyłaniająca się przy głowie
-fraktale

wieczorem:
-jakby kamerton (młot?) i rozchodzące się wokół niego niebiesko? białe fale
-dzwoniący dzwon
-ogromny, zielonkawy wąż przemieniający się w agresywnego smoka z wieloma głowami (wizja była przed zaśnięciem - podczas snu miałem atak gdzie ktoś negatywny zamontował mi jakieś niechciane urządzonko pod lewą łopatką - myślę, że ta wizja mogła być ostrzeżeniem - jakby coś to bardzo szybko po tym ataku zrobiłem sobie healing mentalny usuwając zamontowane mi urządzonko - więcej informacji o tym zdarzeniu znajdziecie tutaj: LINK! w dniu 20/21.12.2011)

LINK! do dalszych doświadczeń w 2012 roku!

Dobry Samarytanin